czwartek, 3 grudnia 2015

Praca zbiorowa - "Wiejskie gryzmołki Pana Pierdziołki"

Tytuł: Wiejskie gryzmołki pana Pierdziołki
Autor: zbiorowy
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 56
Ocena: 6/10
Wiek: 10+

Opis:

To już czwarta część powtarzanek i rymowanek, znanego wszystkim, pana Pierdziołki!
Tym razem pojedziemy z nim na wieś.
Bo skoro pan Pierdziołka zdecydował, że
nie będzie dzieci swych w mieście chował,
weźmie ich na wieś, tam ich nauczy...,
to nie można się opierać!
Dobre nastroje należy przygotować, w pojazd wsiadać, książkę ze sobą zabierać i wyruszać!
Na wsi zajrzymy do zagrody pełnej zwierząt, które marzą, by być kimś innym, 
na pole, gdzie kosa trafiła na kamień,
do sadu, gdzie rośnie piękna jabłonka,
na podwórze, gdzie bardzo spodobało się kurze,
pośmiejemy się z baby, co wpadła do kałuży oraz z chłopa, co wlazł na drzewo...
Przezabawne gryzmołki znów zapadną Wam w pamięć! A może już tam są? Przekonajcie się!

Recenzja:

Pamiętam pierwszą część Pana Pierdziołki, którą pokazała mi siostra chwaląc się jaką niepedagogiczną książeczkę kupiła dziecku. Właściwie to chyba bardziej sobie ją kupiła, bo w książce znalazła rymowanki i wierszyki, które pamiętała z dzieciństwa. Wkrótce kupiła też drugą część. Obie mi się podobały, były naprawdę zabawne, ale najlepsze wydały mi się rysunki. Właściwie dość brzydkie są te rysunki, ale mają swój urok i idealnie pasują do tych głupiutkich rymowanek.

Później pan Pierdziołka zrobił sporą karierę, chyba każdy w Polsce już o nim słyszał. Kiedy wydawnictwo zaproponowało mi napisanie kilku słów o najnowszej części rymowanek z tej serii, z przyjemnością się zgodziłam.

Tematem przewodnim książeczki jest decyzja pana Pierdziołki, aby nie wychowywać dzieci w mieście. Zebrał je więc i wywiózł na wieś. Dlatego też ogromna większość wierszyków ma tematykę typowo wiejską. Są tu sady i złodziejaszki jabłek, jest wiejski ksiądz, są owady, świnie, krowy, traktory i cała masa innych rzeczy rolniczych i wiejskich. Bardzo to jest sympatyczne i malownicze jeśli chodzi o tematykę, ale w praktyce wyszło niezbyt mądrze.

Przede wszystkim to już nie jest zbiorek rymowanek z dawnych lat. Jest ich tu kilka: przerobionych piosenek, wierszyków dla dzieci, rymowanek, ale stanowią one zdecydowaną mniejszość. Reszta książki to nieznane mi wierszyki, w większości kiepskie, z nieporadnymi rymami. Przyznaję, że znalazło się wśród nich kilka fajnych kawałków, ale ogólnie treść nie zachwyca.

Podoba mi się natomiast sposób wydania książki. Papier jest gruby, a rysunki wciąż proste, wyraziste i przyciągające wzrok. Nie wyobrażam sobie lepszej oprawy dla głupawych wierszyków niż te charakterystyczne ilustracje. Przyjemnie sobie poprzeglądać tę książeczkę i pośmiać się z wymownych min i gestów bohaterów.

Podsumowując, książka nie trafiła do mnie. Nie spodobały mi się wierszyki, choć przedstawiony w nich pokręcony świat mnie rozbawił. Raczej nie kupiłabym tej części Pana Pierdziołki dziecku, ale dorosłemu z poczuciem humoru, tak dla zgrywy – bardzo chętnie. Myślę, że taki jest odpowiedni odbiorca tego tomiku: któś kto lubi się pośmiać z prostego żartu, odetchnąć czymś niepoprawnym i głupiutkim. Bo taki jest pan Pierdziołka – bez krawata i manier, bezpretensjonalny pan rodem z obory.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz