piątek, 29 stycznia 2016

Melinda Salisbury - "Córka Zjadaczki Grzechów"


Autor: Melinda Salisbury
Tytuł: Córka Zjadaczki Grzechów
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 368
Wiek: 13+
Ocena: 7/10

Opis:
Twylla jest przeznaczona. Bogowie wybrali ją, by poślubiła księcia i panowała nad królestwem. Ale przychylność bogów ma swoją cenę. W jej skórze znajduje się śmiercionośna trucizna. Ten, kto rozgniewa królową musi zginąć, naznaczony śmiertelnym dotykiem Twylli. Tylko Lief, niemy strażnik, potrafi zobaczyć w zimnej królowej dziewczynę, którą naprawdę jest.
Jednak na dworze, równie niebezpiecznym jak sama królowa, pewnych rzeczy nie powinno się ujawniać…

Recenzja:
Bardzo mi się spodobał tytuł tej książki. Córka Zjadaczki Grzechów. Musicie przyznać, że brzmi nie tylko oryginalnie, jest też niezwykle intrygujący. Czym jest Zjadanie Grzechów? Kim jest Zjadaczka Grzechów? I co ma z tym wszystkim wspólnego jej córka? Odpowiedzi znajdziecie na kartach tej książki…

Twylla nigdy nie była zwykłą dziewczyną. Była córką Zjadaczki Grzechów i miała zostać jej następczynią. Ale pewnego dnia na progu jej domu pojawiła się sama królowa. Twylla dokonała wyboru i matka zatrzasnęła jej drzwi przed nosem. Dziewczyna stała się Daunen Wcieloną – ziemskim wcieleniem córki Bóstw czczonych w królestwie Lormere. Od tamtej pory co miesiąc przyjmowała truciznę – to, że od niej nie umierała, było potwierdzeniem jej boskiego pochodzenia. Trucizna kumulowała się jednak w ciele dziewczyny i kontakt z jej skórą był zabójczy dla każdego, kto jej dotknął. Wyjątek stanowiła rodzinna królewska – królowa, król i królewicz również cieszyli się łaską Bóstw, więc mogli dotykać Twylli bez konsekwencji – nie żeby korzystali z tego przywileju.

Dziewczyna stała się tak naprawdę królewskim katem. Swoim dotykiem na polecenie królowej uśmiercała zdrajców. Nienawidziła za to siebie i królową, ale głęboko wierzyła, że taka jest jej powinność. Niestety konsekwencją bycia Daunen Wcieloną jest samotność. Wszyscy bali się Twylli i zachowywali duży dystans. Kiedy więc w jej życiu pojawił się nowy strażnik – Lief, chłopak, który traktował ją jak zwykłą dziewczynę, nie wcielenie boskiej córki, Twylla nie potrafiła się oprzeć i szybko się z nim zaprzyjaźniał. A przyjaźń, jak możecie się domyślić, przerodziła się w inne uczucie...



Przyznam, że pomysł na tę książkę, był całkiem niezły. Szkoda, że ostatecznie okazało się, że bycie córką Zjadaczki Grzechów nie ma większego wpływu na fabułę, ale nadal dziewczyna, której skóra jest trująca, ma potencjał. Początek był ciekawy, niestety okazało się, że nie ma w tej książce za wiele akcji. Tak naprawdę ciężko mi powiedzieć, co autorka opisywała przez tyle stron, bo pomyślałam sobie wieczorem, że trochę poczytam, a zanim poszłam spać, zdążyłam pochłonąć całość. I byłam bardzo zdziwiona, kiedy okazało się, że to już koniec.

Ta książka ma niewątpliwie swoje plusy i minusy. Autorka buduje pewien świat i umieszcza w nim swoją bohaterkę, a potem go burzy. Okazuje się, że całe życie Twylli było oparte na kłamstwie. Podobał mi się też motyw księcia zakochanego w dziewczynie, jakimś sposobem autorka opisała jego uczucie w taki sposób, że wydało się prawdziwe. Przewijająca się w książce historia Śpiącego Księcia i jej wplecenie w fabułę również było ciekawym zabiegiem. Szkoda tylko, że cała opowieść nie została napisana z… jakimś większym rozmachem. Autorka za dużo miejsca poświęciła opisowi zwykłych czynności, poznawania się Twylli i Liefa. Nie byłoby to złe, gdyby okazało się to wstępem do czegoś większego, ale niestety, cała historia skończyła się za szybko. I pozostawiła mnie z uczuciem niedosytu oraz – nie ukrywam – niezadowolenia. Nie spodobała mi się ostateczna decyzja bohaterki, ale cóż, autor ma prawo robić ze swoimi bohaterami co mu się podoba, a czytelnicy muszą się z tym pogodzić.

Córka Zjadaczki Grzechów to dobra książka dla młodzieży. Jej bajowy klimat na pewno podziała na wyobraźnię młodszych czytelników. Jednocześnie nie jest to sztampowa opowieść, w której dobro zwycięża. Fakt, mamy złą królową, którą koniec końców zostaje pokonana, ale reszta bohaterów nie jest tak czarno-biała. A więc polecam. Powiedzenie, że Córka Zjadaczki Grzechów będzie ucztą dla wyobraźni byłoby może lekką przesadą, ale na pewno okaże się dobrym kąskiem.


Za książkę dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa

2 komentarze:

  1. Historia się jeszcze nie skończyła bo będzie dalsza część:-) Książkę przeczytałam już jakiś czas temu i mimo że z miana młodzieży wyrosłam " kilka lat temu" książka bardzo mi się spodobała. I tak jak piszesz - bylam zaskoczona że tak szybko się skończyła: -) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. widzę, że musze po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń