środa, 20 kwietnia 2016

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia uczy i bawi. W krainie pociągów"

Tytuł: Basia uczy i bawi. W krainie pociągów
Autor: Zofia Stanecka, Marianna Oklejak
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 13.07.2015
Liczba stron: 64
Ocena: 9/10
Wiek: 4+

Opis:
Tłum na peronie, pociągi towarowe i osobowe, Misiek Zdzisiek jako kontroler biletów… Wyprawa do krainy pociągów może okazać się wspaniałą przygodą. Zeszyty „Basia uczy i bawi” przygotowują dziecko do szkoły: ćwiczą logiczne myślenie, rozwijają wyobraźnię.


Recenzja:


Basi nie muszę chyba przedstawiać, pisałam o niej przy okazji innych publikacji, których była bohaterką. Tym razem wydawnictwo EGMONT przysłało mi książeczkę z ćwiczeniami dla dzieciaków, w której Basia i jej rodzina pełnią role przewodników po zagadkach i zadaniach. Takie książeczki wymagają innego spojrzenia, więc potrzebowałam pomocnika. Wśród znajomych specjalistów od literatury dziecięcej i zeszytów ćwiczeń mój siostrzeniec Adaś jest największym wielbicielem Basi, więc to właśnie jego poprosiłam o pomoc.

Doszliśmy do wniosku, że książeczka ma piękną okładkę. Przede wszystkim dlatego, że jest niebieska i jest na niej Basia i pociągi, a także ze względu na gładką, przyjemną w dotyku powierzchnię. Zeszycik jest spory, wielkości bloku rysunkowego. Jest też gruby, ma 64 strony a kartki zrobione są z dość sztywnego papieru, można więc używać flamastrów do pisania.


Na początku książeczki znajduje się krótkie opowiadanie o wyprawie Basi, Janka i Miśka Zdziśka na wakacje do dziadka. Oczywiście jadą pociągiem, bo to książeczka o Basi w krainie pociągów. Ponieważ wszyscy kochają pociągi (a przynajmniej wszystkie dzieci), już sama tematyka zasłużyła na duży punkt.

Pozostała część książeczki składa się z zadań. Są one bardzo różne. Przez całą książeczkę przemycane są strony z literami i cyferkami do ćwiczenia pisania. Pomiędzy nimi umieszczono zadania ćwiczące spostrzegawczość, takie jak wyszukiwanie różnic między obrazkami czy dopasowywanie identycznych elementów. Świetnie się bawiliśmy podczas ich rozwiązywania, głównie ze względu na wybujałe poczucie humoru Adasia i piękne rysunki, które prowokowały go do wymyślania dziwacznych opowieści.

Gdzieniegdzie trzeba coś dorysować, coś pokolorować albo pogłówkować podczas segregowania elementów. Przy okazji tych zadań tylko obserwowałam mistrza w akcji. Wyglądał na zadowolonego, bo nie spieszyło mu się do łóżka, gdy musiał porzucić książeczkę. A muszę zaznaczyć, że wyglądał na baaaaardzo śpiącego.

O zdanie na temat zeszyciku poprosiłam też mamę Adasia. Stwierdziła, że pośród całej masy ćwiczeń, na które wydała przez ostatnie lata majątek, oprócz tej książeczki tylko jedna dorównywała poziomem i stopniem wciągnięcia dziecka. Jest też fanką rysunków z serii książek o Basi, a musicie wiedzieć, że jest z wykształcenia grafikiem.

Podsumowując: książkę poleca dziecko, poleca mama i poleca ciocia!

Ten zeszycik zrecenzowałam dla Was dzięki wydawnictwu EGMONT. :)

1 komentarz:

  1. Ostatnio serię o Basi córka nałogowo przynosi ze szkolnej biblioteki :)

    OdpowiedzUsuń