poniedziałek, 26 września 2016

Klaas Verplancke - "Mus jabłkowy"

Autor: Klass Verplancke
Tytuł: Mus jabłkowy
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 32
Ocena: 8/10
Wiek: 3+

Opis:

Wzruszająca książka obrazkowa o małym chłopcu, jego tacie i o tym, że nawet najlepszy rodzic czasem wpada w złość. Ale nie na długo.
Tata ma gładkie policzki, twarde mięśnie, a w kąpieli śpiewa jak mama. Jego ręce są ciepłe, a palce smakują musem jabłkowym. Ale czasem ręce taty robią się zimne i zaczynają ciskać błyskawice. Tata milknie, a w powietrzu zawisa burza. Na szczęście trwa to tylko chwilę, a potem... palce taty znów smakują musem jabłkowym.

Recenzja:

Uwielbiam książeczki obrazkowe. Po ciężkim dniu na zajęciach lub w pracy są one wyśmienitą odskocznią, pozwalają wyciszyć się i cieszą oczy barwnymi lub bardziej stonowanymi ilustracjami oraz prostą, często kilku-kilkunastozdaniową historyjką. Mus jabłkowy jest właśnie jedną z takich książeczek, po których przeczytaniu ciężko się nie uśmiechnąć. 

Historyjka zachwyca przede wszystkim prostotą. Jest to króciutka opowieść chłopca o jego niesamowitym tacie, który - jak każdy rodzic - ma swoje dobre i złe chwile. Janek, bo tak ma na imię nasz młody bohater, rozkosznie opisuje swojego tatę, patrząc na jego wady w zabawny i jednocześnie właściwy dziecku sposób, m.in. porównuje zarost ojca do kaktusa, a nieprzyjemny odór z jego ust do zapachu kalafiora. Nie brakuje w opowieści również nutki grozy, bo gdy chłopiec jest nieposłuszny lub nabroi... ręce jego taty zaczynają ciskać błyskawice!

Tata-piorun nie jest fajny. Głupi tata - myślę wtedy.

Naturalnie to tylko wyobrażenie chłopca, ale jakie szczere i pełne emocji! I tak jak po każdym deszczu wychodzi słońce, tak i w tym wypadku tata z groźnej bestii znów zamienia się w najukochańszą osobę na świecie, której palce smakują musem jabłkowym...

Bardzo spodobały mi się ilustracje w książeczce. Miejscami wesołe i komediowe elementy zostają zastąpione przez mroczniejsze, budzące dreszczyk strachu rysunki i... wzruszające sceny, ukazujące bezinteresowną miłość dziecka do ojca. Uważam, że zarówno szata graficzna, jak i tekst książeczki, idealnie odwzorowują postrzeganie świata przez małe dziecko, co jest nieczęsto spotykane w literaturze dla maluchów - dorośli potrafią zapomnieć o tym, jak myślało się będąc szkrabem. Klaas Verplancke odwzorował umysł kilkulatka znakomicie - surrealistycznie znakomicie. 


Mus jabłkowy jest książeczką wprost stworzoną dla maluchów. Jestem pewna, że niejedno dziecko postrzega swojego rodziciela podobnie jak Janek, może nawet równie poetycko, lecz nie zdradza się ze swoimi myślami. Swój egzemplarz oddałam chrześniakowi, który bardzo polubił głównego bohatera i jego tatę. Myślę, że każde dziecko zaprzyjaźni się z tą książeczką i nie będzie to znajomość na jeden wieczór. Polecam serdecznie.

A jeśli chcielibyście przeczytać równie wzruszającą opowieść o tacie, polecam Tatę, również Wydawnictwa Dwie Siostry. :)

Tę książeczkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Dwie Siostry. :)

sobota, 24 września 2016

Gloria Whelan - "Bezdomny ptak"

Autor: Gloria Whelan
Tytuł: Bezdomny ptak
Wydawnictwo: Dwie siostry
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 224
Ocena: 7/10
Wiek: 8+

Opis:

Trzynastoletnia Koli, jak wiele dziewczynek w Indiach, zostaje wydana za mąż. Nikt nie spodziewa się, że chłopiec, na którego padł wybór jej rodziców, jest nieuleczalnie chory. I że wkrótce Koli włoży białe szaty wdowy, a jej życie całkowicie się odmieni...

Recenzja:

Opowieści dla młodych ludzi wyróżniają się przede wszystkim licznymi ilustracjami oraz ukazaniem problemów rodzinnych i dnia codziennego w przystępny dla początkującego człowieka sposób. W literaturze dziecięcej rzadko porusza się tematy innych religii, kultur czy też problemów społecznych. Szkoda, bo opowieści o zupełnie innych, nieznanych nam realiach, uczą wrażliwości równie skutecznie i pozwalają poznać świat od zupełnie innej strony. Dowodem na to jest książka Bezdomny ptak, jedna z nowości Wydawnictwa Dwie Siostry.

Już na wstępie muszę napisać, że książka jest odrobinę szokująca. Poznajemy świat oczami wrażliwej trzynastolatki, która stopniowo na kartach powieści dorasta. Dziewczynka zostaje młodo wydana za mąż i równie szybko zostaje wdową. Nowa codzienność, z dala od rodziny, przytłacza ją i Kali (bo tak ma na imię) z trudem sobie z nią radzi. Jest jednak dzielną dziewczynką i odnajduje radości w drobnostkach, jak choćby przyjaźni ze szczurem. haftowaniu pięknych wzorów czy też w tomiku poezji, który otrzymuje od teścia. 

(...) nie mogłam przestać powracać myślą do pewnego straganu na bazarze, na którym piętrzył się stos kolczyków nie do pary. Na próżno próbowaliśmy odnaleźć w nim dwa, które by do siebie pasowały. A jeśli znalezienie dwojga pasujących do siebie ludzi było równie trudne? 

Kali jest bardzo inteligentną i troskliwą dziewczyną. Opisuje wszystko co widzi bardzo dokładnie, finezyjnie wplątując w swą opowieść swe emocje - zupełnie, jakby je haftowała. Z ciężkim sercem czytałam jak zostaje porzucona w mieście wdów, sypia w progach obcych domu i głoduje. Przeraża mnie to, że takie rzeczy zdarzają się w prawdziwym świecie - w Indiach jest to codzienność. Ciężko mi zrozumieć, jak można potraktować tak człowieka, to absolutnie obrzydliwe! Czy naprawdę w Indiach jest tylu ludzi bez serca, którzy porzucają wdowy jak byle śmiecia? Trzęsie mnie na samą myśl o tym, choć od lektury Bezdomnego ptaka minęło już wiele czasu...

Na szczęście historia Kali ma swój happy end, na który zdecydowanie zasługuje. Dzięki pomocnej dłoni odnajduje dach nad głową i pracę - z początku przy kwiatach, później - w ukochanym zajęciu, którym jest haftowanie elementów z własnego życia. I... to nie koniec jej szczęścia, lecz nic więcej zdradzić nie mogę. I choć bardzo ucieszyłam się kończąc powieść z pomyślnego zakończenia dla Kali, tak teraz nie mogę przestać myśleć o innych wdowach z Indii, które nie miały tyle szczęścia... 

Bezdomny ptak to cudowna opowieść o poczciwej dziewczynie, odkrywająca karty współczesnych Indii. Porusza tematy, o których raczej się nie mówi, a zdecydowanie powinno. Dla dzieci może być odrobinę niepokojąca, jednakże warto podarować ją młodemu człowiekowi - wspaniale uczy doceniać to, co się ma. Dodatkowym atutem książeczki są indyjskie zwroty i terminy (wyjaśnione w przypisach), które nadają całości jeszcze więcej realizmu. Polecam.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Dwie Siostry. :)

czwartek, 22 września 2016

Leena Krohn - "Pelikan. Opowieść z miasta"

Autor: Leena Krohn
Tytuł: Pelikan. Opowieść z miasta
Wydawnictwo: Dwie siostry
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 254
Ocena: 8/10
Wiek: 9+

Opis:

Kilkunastoletni Emil po rozwodzie rodziców przenosi się z mamą do miasta. Pewnego dnia w okolicznym barze jego uwagę przykuwa dziwnie wyglądający jegomość - mieszkający nieopodal pan Hyyryläinen. Dzięki dziecięcej wrażliwości i umiejętności obserwowania świata chłopiec odkrywa tajemnicę sąsiada: pan Hyyryläinen to w rzeczywistości pelikan, który postanowił zostać człowiekiem. Zadziwiająca historia trudnej przyjaźni chłopca i pelikana jest zarazem głęboką przypowieścią o samotności, braku tolerancji i o akceptacji tego, co ludzkie i nieludzkie. Wspólna wędrówka po absurdach i realiach życia uświadamia, jak skomplikowany jest świat człowieka, zwłaszcza gdy ogląda się go z ptasiej perspektywy.

Recenzja:

Jak długo trwa sen,
tak długo nie jest on snem.

Często marzymy o byciu wolnymi jak ptaki, lataniu, pięknym upierzeniu, beztrosce. Ciężko wyobrazić sobie, aby mogło być na odwrót - aby to nasi skrzydlaci przyjaciele marzyli o byciu ludźmi, o dwunożnym chodzie, pracy... A jednak znalazł się jeden pelikan, bardzo odważny ptak, który postanowił zostać człowiekiem. Mamy szansę poznać go na kartach wzruszającej i śmiałej powieści Leeny Krohn. 

- Czy zechciałby pan poinformować mnie (ależ używał kulturalnych zwrotów!), jak udało się panu dowiedzieć o moich (tu pelikan zawahał się przez chwilę) korzeniach?
- Jak to? - zdziwił się chłopiec. - Przecież tu się nie ma czego dowiadywać. To widać.
- Ludzie nie widzą - stwierdził ptak. - Ludzie mają o tyle dziwne oczy, że widzą nimi tylko to, co pozorne. (...)


Pelikan. Opowieść z miasta to historia przyjaźni kilkunastoletniego Emila i niebanalnego ptaka, zwanego panem Hyyryläinen. Jest to trudna znajomość, gdyż oboje w zasadzie nie mają łatwego życia. Chłopiec dotkliwie przeżywa rozstanie rodziców i nie może pogodzić się z tym, że jego ojciec jest teraz z inną kobietą, natomiast pelikan każdego dnia narażany jest na brak tolerancji i zrozumienia ze strony ludzi, choć... jest uważany przez nich za człowieka. Pan Hyyryläinen bardzo ceni sobie spotkania z Emilem, dzięki niemu m.in. uczy się czytać, ale z czasem ta umiejętność zaczyna go przerastać. Obserwując ludzi, dowiadując się o nich coraz więcej i czytając smutne wiadomości w gazetach, pelikan zaczyna tęsknić za swoim dawnym życiem i swoją rodziną... 


- Ale czy nigdy nie boli pana tutaj? - Ptak położył skrzydło na sercu. - Czy nigdy się panu nie wydaje, że jest tam coś w rodzaju haczyka, za który ciągnie pana do miejsca, z którego pan przybył?
Emil spuścił głowę i milczał. Poczuł w gardle gorzką gulę i zrobiło mu się gorąco pod powiekami.
- To trudna choroba - pelikan subtelnie patrzył  gdzie indziej. - Niektórzy nigdy nie mogą się z niej wyleczyć. Wtedy może pomóc tylko jedno: trzeba powrócić. 

Leena Krohn stworzyła nieco przygnębiającą opowieść o pięknej więzi między człowiekiem i ptakiem. Jej dramaturgia zmusza do przemyśleń i przyswojenia prawd o nas samych, których często nie dostrzegamy. Autorka nie boi się w swej historii pokazać tego, co w ludziach najgorsze, ale ukazuje też piękno, którego (niestety!) w pośpiechu często nie dostrzegamy... Przypomina mi to pewne doświadczenie, w którym słynny muzyk grał na skrzypcach w metrze, a mało kto zatrzymał się, aby go posłuchać - a udział w jego koncertach był nie lada kosztem... 

Klimatu całości dodają również czarno-białe ilustracje, bardzo awangardowe ze względu na obecność wycinków gazet i zdjeć. Zatrzymywałam się przy nich na dłuższą chwilę, aby zrozumieć zamysł autora i za każdym razem dostrzegałam w nich coś absolutnie nowego. Myślę, że został na nich przedstawiony świat widziany oczami pelikana, lecz to jedynie moja interpretacja. Jestem ciekawa, jak inni je odbierają. 

Pelikan. Opowieść z miasta to kolejna urokliwa i niełatwa książka Wydawnictwa Dwie Siostry. Pełna jest trudnych tematów - rozbita rodzina Emila, brak akceptacji ze strony społeczeństwa, poszukiwanie własnego ja. Polecałabym ją raczej starszym dzieciom i dorosłym, gdyż - jak wspominałam wcześniej - miejscami bywa przygnębiająca. Nie zniechęcajcie się jednak, za tym smutkiem kryje się piękno i magia, dla którego naprawdę warto tę książkę przeczytać. Polecam z całego serca.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Dwie Siostry. :)

poniedziałek, 19 września 2016

Sabina Pelc - "Baśniowe ścieżki"


Tytuł: Baśniowe ścieżki
Autor: Sabina Pelc
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2016
recenzja przedpremierowa
Liczba stron: 72
Wiek: 3+

Recenzja:
Baśniowe ścieżki to zbiór sześciu bajeczek dla młodszych dzieci. Świat stworzony przez autorkę ma fantastyczne elementy, w jej opowiastkach występują czarownice, diabły, domowe skrzaty, czy gadające zwierzęta. Obok bohaterów ciężko i uczciwie pracujących, którzy mają stanowić wzór do naśladowania, występują też postacie złe, jak diabeł, czy chciwe jak pewne małżeństwo. Każda bajka kończy się szczęśliwie i zawiera krótki morał w postaci zdania, które małe dziecko może sobie powtarzać, by je przyswoić.
Pierwsza bajka o młynarzu i diable przekazuje, że w życiu trzeba kierować się głównie mądrością i skromnością. Druga, o bogaczu i chłopie o złotym sercu mówi, że dobre serce jest skarbem o wiele większym niż złoto, które ostatecznie nie przynosi żadnej radości. Trzecia bajeczka traktuje o uczciwości i chciwości, chwaląc oczywiście tę pierwszą, a ganiąc drugą, bo nie pieniądze dają szczęście lecz miłość i nadzieja. Czwarta bajka opowiada o sierotce Małgorzatce, która szukała domu, i o gadających zwierzętach. Małgorzatka znajduje dom dopiero wtedy, gdy znajduje miłość. Piąta bajka jest o pięknej Katarzynie, którą z powodu urody spotkała tragedia. Spod złego czasu uwolniła ją oczywiście miłość. Ostatnia bajka opowiada o kupcu Walentym i domowych skrzatach. Można z niej wynieść taką naukę, że jeśli jesteśmy dla kogoś dobrzy, to dobro do nas wróci.
Bajki są krótkie, maja po kilkanaście stron, więc powinny utrzymać zainteresowanie młodszego dziecka. Do tego w środku znajdują się kolorowe ilustracje. Nie są może najpiękniejsze, ale kilkulatka powinny zadowolić.
Jeśli szukacie dla swojego malucha książeczki, która nie tylko zajmie go przed snem, ale pozwoli przekazać pozytywne wartości, śmiało możecie sięgnąć po Baśniowe ścieżki, bo autorka postarała się, żeby jej bajki niosły ze sobą edukacyjne treści.

Wydawnictwo Novae Res

Odwiedźcie ich fanpejdż


sobota, 3 września 2016

SERCE SMOKA

Autor: Rüdiger Dorn
Tytuł: SERCE SMOKA
Wydawnictwo: Galakta
Rok wydania: 2013
Liczba graczy: 2
Czas rozgrywki: 20 minut
Wiek: 8+
Ocena: 9/10

Opis:

Serce Smoka to dwuosobowa gra karciana, w której gracze zagrywają karty na planszę, chcąc osiągnąć wyznaczone cele. Wszystkie elementy gry zostały zaprojektowane w bardzo intuicyjny sposób, dzięki czemu gracze bardzo szybko przyswoją zasady rozgrywki.

Recenzja:

Długo poszukiwałam gry ciekawej, utrzymanej w klimacie fantasy i stworzonej jedynie dla dwóch osób. Większość gier wieloosobowych zbyt wiele traci w dwuosobowej rozgrywce. W końcu w moje ręce wpadło Serce smoka, które z naddatkiem, estetycznym bonusem, spełniło wszystkie powyższe kryteria.

Dawno, dawno temu, Wielki Smok opiekował się wszystkimi ludźmi i pilnował, aby w całym królestwie panował ład i porządek. Jednak złowrogi czarnoksiężnik rzucił na niego urok, który zamienił go w posąg, a źródło jego wewnętrznego ognia uwięził w rubinie, zwanym Sercem Smoka. Kiedy zabrakło Wielkiego Smoka, w krainie nastały lata niepokoju. Rozszalałe ogniste smoki i trolle atakują królestwo, z trudem powstrzymywane przez mężnych bohaterów i sprytne łowczynie. (…)

Serce smoka to gra karciana dla dwóch osób, w której jedna z nich wciela się w rolę ucznia Wielkiego Smoka, a jej przeciwnik w sługę czarnoksiężnika. Nietrudno odgadnąć, że ta druga jest złym charakterem i za wszelką cenę stara się dopilnować, aby smok pozostał na zawsze zaklęty w kamieniu. W rozgrywce przeciwnicy zagrywają karty na planszę, chcąc osiągnąć wyznaczone cele. Wygrywa osoba, która zdobędzie najwięcej punktów chwały – ich liczba znajduje się na każdej karcie (poza statkami). Brzmi interesująco i prosto, prawda? Taka też jest ta gra, dlatego bez problemu odnajdą się w niej także dzieci powyżej ósmego roku życia.

Pudełko zawiera planszę, 100 kart (2 zestawy po 50 kart każdy), figurkę Wielkiego Smoka i naprawdę świetnie napisaną instrukcję – krótką, zwięzłą i na temat, z kilkoma dodatkowymi fragmentami, które wprowadzają gracza w klimat gry. W instrukcji wyjaśniono cel, przygotowanie i przebieg gry, opisano działanie poszczególnych pól oraz figurki smoka, a więc wszystko, czego graczowi do szczęścia potrzeba. Również ilustracje w niej zawarte pomagają szybko zrozumieć zasady, ukazane są bowiem w sposób niebudzący żadnych wątpliwości odnośnie do rozgrywki. Plansza zawierająca dodatkowe wskazówki (strzałki) sprawia, że korzystanie z instrukcji już przy drugiej grze jest zbędne, a więc gracze nie tracą czasu na czytanie jej po raz wtóry. Piękna czerwona figurka Wielkiego Smoka i estetycznie wykonane karty (zakochałam się w ich rewersie!) cieszą oczy i umilają rozgrywkę, co jest – wbrew pozorom – dość ważnym elementem każdej gry. Warto również dodać, że pojedyncza partia trwa około dwudziestu minut, a więc nietrudno znaleźć czas na rozegranie choć jednej w ciągu dnia.


Może się wydawać, że tak prosta i łatwa gra może szybko się znudzić. Nic bardziej mylnego! Serce smoka szybko wciąga, a każda kolejna rozgrywka dostarcza niezapomnianych wrażeń. Można w niej niesamowicie podpuszczać drugiego gracza, a różnorodność kart (tj. skrzynia ze skarbem, ognisty smok, skamieniały smok, czarodziejka, troll, krasnolud, bohater, łowczyni smoków i statek) w tym pomaga. Gra szybko zdobyła moje i mojego chłopaka serce, szczególnie że dodaliśmy charakterystyczny dla nas motyw kary dla przegranego. Otóż osoba, która zdobędzie mniej punktów chwały, musi różnicę odrobić w ćwiczeniach – przysiadach, pompkach lub brzuszkach. Wbrew pozorom ten zabieg podnosi poziom rywalizacji, ponieważ o ile różnicę 10-20 punktów łatwo przełknąć, tak tę powyżej 50 już znacznie trudniej. Polecam! Jedyną wadą Serca smoka jest kłopot z doprowadzeniem pomieszanych talii do porządku po rozgrywce – zbierając punkty, zgarniamy zarówno swoje karty, jak i przeciwnika, a uporządkowanie tego bałaganu chwilkę zajmuje i po którejś z kolei partii irytuje.

Serce smoka jest naprawdę rewelacyjną grą, w której odnajdzie się każdy miłośnik prostych gier i fantasy. Sprawdzi się nie tylko przy wizycie znajomego, ale także przy opiece nad dzieckiem – jestem pewna, że niejeden kilkulatek da się wkręcić. Jestem zachwycona i mam nadzieję, że w przyszłości odnajdę równie fantastyczną (w przenośni i dosłownie) planszówkę dla dwóch graczy. Polecam z całego serca!

Recenzja została napisana dla portalu Game Exe, na który serdecznie zapraszam. :)

środa, 31 sierpnia 2016

"Pszczółka Maja. Rysuję i ścieram"

Autor: ...
Tytuł: Pszczółka Maja. Rysuję i ścieram
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 16
Ocena: 7/10
Wiek: 3-7 lat

Opis:

Ta książka to niekończąca się zabawa! Weź do ręki dołączony mazak i daj się porwać przygodzie! W każdej chwili możesz zmazać swój obrazek i zacząć od początku. To jeszcze nigdy nie było takie proste! W tej zabawie towarzyszyć ci będą Maja i Gucio, którzy przygotowali dla ciebie mnóstwo zadań, dzięki którym rozwiniesz wyobraźnię i lepiej poznasz bohaterów swojej ulubionej bajki. Wejdź do świata pracowitych pszczółek i dowiedz się, co Maks lubi jeść najbardziej, kto zabrał okulary Bzykowi i jakie nowe miejsce odwiedziła dzisiaj Maja.

Recenzja:

Pszczółka Maja to jedna z ulubionych postaci mojego dzieciństwa. Uwielbiałam kreskówkę i wersję książkową, a do dziś często podśpiewuję sobie piosenkę Zbigniewa Wodeckiego rozpoczynającą kreskówkę. Teraz powstała nowa wersja „Pszczółki Mai” z nowocześniejszymi rysunkami, więc moda na nią chyba wraca. W sklepach można znaleźć gadżety i kolorowanki z tym uroczym kreskówkowym owadem. Z przyjemnością zgłosiłam się do recenzji jednej z książeczek z Mają w roli głównej.


Książeczka jest dość cieniutka, ma zaledwie szesnaście stron, jednak kartki są grube i gładkie jak tablica suchościeralna. Właśnie funkcję tablicy suchościeralnej ta książeczka ma pełnić. Nadrukowane są w niej zadania, które mają ćwiczyć rączkę dziecka w pisaniu i rysowaniu. Do książeczki dołączono cienki pisak suchościeralny z gąbeczką, by maluch mógł wielokrotnie rozwiązywać zadanie i wycierać w razie potrzeby.

Zadania są bardzo różne: rysowanie szlaczków, cyferek po kropkach, znajdowanie rónic. Niby takie same jak w innych książeczkach z zadaniami dla maluchów, a jednak forma tablicy ścieralnej to coś zupełnie innego. Pisak nie zostawia śladów jak na przykład ołówek zbyt mocno odciśnięty na kartce. Ponadto błyszczące gładkie strony i ładna nowoczesna grafika podobają się dzieciakom.

Uważam, że to bardzo ciekawa forma ćwiczeń dla dzieci. Może służyć wielokrotnie wielu dzieciakom, również dlatego, że jest zrobiona z bardzo trwałego materiału. Moi siostrzeńcy co prawda powyciągali strony ze zszywek, ale nie uszkodzili przy tym żadnej kartki. Wciąż są piękne i błyszczące jak na początku. Świetna książeczka dla niewprawnych małych rączek.


Tę książeczkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu EGMONT. :)

wtorek, 23 sierpnia 2016

Katie Cook, Andy Price - "Mój kucyk Pony. Przyjaźń to magia" - tom 5

Autorzy: Katie Cook, Andy Price
Tytuł: Mój kucyk Pony. Przyjaźń to magia, tom 5
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 96
Ocena: 10/10
Wiek: 3+

Opis:

Kolejny tom przygód sympatycznych kucyków z charakterem, które błyskawicznie podbiły serca dzieci, młodzieży, a także dorosłych na całym świecie!

Album zawiera jedną opowieść – Lustrzane odbicia. Za sprawą księżniczki Celestii dochodzi do niebezpiecznego zbliżenia świata naszych bohaterów i alternatywnej rzeczywistości, w której dobrzy są źli, a źli są dobrzy… Połączenie dwóch światów oznaczałoby koniec Equestrii, jaką znamy! Kucyki wybierają się w podróż do nowego świata w równoległym wymiarze, rozpaczliwie poszukując pomocy i tym samym rozpoczynając swoją największą przygodę!

Recenzja:

Niejednokrotnie już pisałam o tym, jak bardzo lubię serię Przyjaźń to magia. Mimo bajkowej i miejscami wręcz cukierkowej oprawy graficznej, kolorowym kucykom nie brakuje fanów wśród młodzieży i dorosłych. Nie powinno to nikogo dziwić - za pełnymi uroku postaciami kryją się wspaniałe przygody i historie, od których nie sposób się oderwać.

Tom 5 przygód o kucykach zawiera w sobie jedną opowieść pt. Lustrzane odbicia. Mimo ważnej roli dzielnych przyjaciółek znanych niemal wszystkim (Twilight Sparkle, Fluttershy, Rainbow Dash...), pierwsze skrzypce w tej historii odgrywa zdecydowanie księżniczka Celestia. Poznajemy częściowo przeszłość owej bohaterki oraz powód, dla którego zaryzykowała niebezpiecznie zbliżenie się znanej nam krainy kucyków i jej alternatywnej rzeczywistości.

Lustrzane odbicia są dość smutną historią, choć nie brakuje tutaj humoru Katie Cook. Komiks obfituje we wspomnienia księżniczki Celestii z jej młodzieńczych lat oraz smutnej tajemnicy, którą ukrywała przez naprawdę długi czas. Znajdziemy tutaj również kilka fragmentów z księżniczką Luną, opowiadających nieco więcej o relacjach między siostrami, lecz motywem przewodnim rozwijanym na kartach tego tomu jest zdecydowanie... zakazana miłość. I wcale nie jest ona ukazana w słodziutki sposób.

Opowiadanie o dwóch alternatywnych rzeczywistościach zdecydowanie zapadło mi w pamięć. Pokazuje czytelnikowi, że nawet ktoś tak odpowiedzialny i rozważny jak księżniczka Celestia potrafi popełnić błąd. Nawet w fantastycznym świecie kucyków nie istnieją postacie nieomylne, a błędy... nie wszystkie można naprawić. Czasem jednak dla miłości warto poświęcić wiele - nawet samego siebie...


Jeśli wciąż uważacie, że My Little Pony jest serią skierowaną jedynie do dzieci - koniecznie sięgnijcie po ten tom. Mnie osobiście bardzo wzruszyła historia zawarta w nim i żałuję, że nie powstała z niej krótka powieść, bo chętnie przeczytałabym o niej więcej. Zaintrygowało mnie nie do końca szczęśliwe zakończenie i mam nadzieję, na kontynuację motywu alternatywnej rzeczywistości. Polecam serdecznie.

Ten komiks zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu EGMONT. ;)