Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantastyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 października 2024

Agnieszka Rautman-Szczepańska - "Formuła Elli. Czytam, bo lubię"

 


Autor: Agnieszka Rautman-Szczepańska
Tytuł: Formuła Elli. Czytam, bo lubię
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 15.05.2024
Liczba stron: 192
Wiek: 8+ lat
Ocena: 8/10


Ella wydaje się zwykłą nastolatką, a jednak, gdzie się pojawi, dzieją się dziwne rzeczy. W dzisiejszych czasach posądzenie kogoś o czary brzmi raczej niedorzecznie, ale… czy dziewczyna na pewno pochodzi z tego świata? Aby odkryć swoją tożsamość, dostrzec w sobie moc i nauczyć się żyć ze swoją odmiennością, Ella przemierzy krainy równoległe, pozna elfy i smoki, i przeżyje niezwykłe przygody, dzięki którym wreszcie zrozumie, że inny to znaczy wartościowy.
Świetnie napisana powieść fantasy o akceptacji samego siebie.

Recenzja:

Formuła Elli to najnowsza książka z serii Czytam, bo lubię, która porusza ważny temat bycia innym, tak ważny wśród dzieci. Ella to bohaterka wyróżniająca się na tle swoich rówieśników, jest bowiem półelfem i nie da się tego całkowicie ukryć. Jestem pewna, że wiele dziewczynek również czuje się odrzucona ze względu na różne, czasami błahe powody. Dzięki opowieści napisanej przez Agnieszkę Rautman-Szczepańską wszyscy zrozumiemy, że inna nie znaczy gorsza, ale wyjątkowa... i tego się trzymajmy! To bardzo ważne przesłanie, potrzebne młodzieży, mogące dać im wsparcie w trudnych chwilach.

Jest to historia fantastyczna, gdzie dobro walczy ze złem, gdzie istnieje podział na trzy światy. Jednym z nich rządzi bezwzględna pani Premier, której celem jest wytępienie tak zwanych hybryd, czyli półludzi. Ella jest właśnie pół człowiekiem, pół elfem i musi uciekać przed nagonką. Wkracza do innego uniwersum, poznaje swoją elficką rodzinę i zrozumie w czym tkwi jej wyjątkowość. Całość jest napisana przystępnym językiem i chociaż czasami niektóre zasady funkcjonowania fantastycznego świata wydają się trochę zawiłe to sens opowieści stale jest zrozumiały. Również opis elfów i ich bezemocjonalność ma swój ukryty przekaz i uświadamia nam, jak ważne są nasze uczucia, a przede wszystkim te pozytywne, takie jak na przykład, miłość.

Mimo że jest to krótka opowieść to bohaterowie są naprawdę szczegółowo opisani, oczywiście nie bezpośrednio, ale w sposób ujawniający ich cechy podczas rozgrywających się wydarzeń. Ich sytuacja rodzinna jest bardzo przejmująca, a zwłaszcza Elli. Ciekawą postacią jest również pewien Dragon, którego elfka spotka podczas swojej podróży. Ważne dla czytelnika jest to, że autorka umiejętnie buduje napięcie i wprowadza aurę tajemniczości, dlatego stale jesteśmy zainteresowani czytaną historią.

Historia Elli może być wsparciem dla wszystkich osób, które również czują się odrzucone i inne. Przez to tak bardzo jest ona wartościowa i dlatego tak bardzo mi się podoba. Na pewno na długo zapamiętam tę historię.

Wartka akcja i elementy fantastyczne świata przedstawionego sprawiają, że książkę czyta się z największą przyjemnością. Pomysł na fabułę uważam za rewelacyjny, główny wątek za niezwykle potrzebny, a jego przedstawienie wyszło autorce nad wyraz dobrze. Ella to bohaterka wyjątkowa w swej odmienności. Jak każdy z nas. Wszystkie dzieci i wszyscy ludzie są wyjątkowi. Pamiętajmy o tym.

Pomimo że jest to książka dla dzieci to świat przedstawiony jest bardzo rozbudowany. Wędrówka Elli choć krótka nie jest pozbawiona zaskakujących momentów i niesamowitych miejsc, których zasady funkcjonowania są dla nas jak nie z tego świata. Mam tu na myśli zwłaszcza bibliotekę w świecie elfów i sam sposób czytania przez nich książek. Naprawdę autorka wykorzystała fantastycznie rozwinięte pomysły, które tworzą ciekawą całość i na długo zapadają w pamięć.

Treść i problematyka tej książki jest uniwersalna i ponadczasowa, ponieważ w każdych czasach znajdzie się taki zły charakter, który nie będzie wykazywał się tolerancją dla innych osób, zwłaszcza tych, którzy wyróżniają się czymś z tłumu.

Uważam, że jest to ważna i potrzebna pozycja, z pozytywnym przekazem, podtrzymująca na duchu i zachęcająca do optymistycznego spojrzenia na świat mimo różnych przeciwności, które czyhają na nas i na nasze dzieci, zwłaszcza ze strony innych osób.

Formuła Elli ucieszy każde dziecko lubiące fantastyczne opowieści, które mają głębszy sens, a jednocześnie są interesująco i prosto napisane. A jakie stwory nie z tego świata Wasze dzieci lubią najbardziej? 🙂

Po więcej informacji zapraszamy na stronę internetową wydawnictwa HarperKids.
Książka została zrecenzowana w ramach współpracy reklamowej z wydawnictwem.

niedziela, 22 maja 2022

Klara - "Legenda Fioletowego Paula"

 


Autor: Klara
Tytuł: Legenda Fioletowego Paula
Wydawnictwo: Klara 
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 448
Wiek: 13+
Ocena: 6/10

Opis:

Powieść skierowana głównie do młodych dorosłych, nastolatków oraz wszystkich, którzy kochają baśniowe światy.

Przez Ziemię tak młodą, że istnieją na niej jeszcze słowa wspólne dla ludzi i zwierząt, wędruje mała dziewczynka o imieniu Klara. Jedynym zajęciem Klary, poza wędrowaniem, jest poszukiwanie ognisk. Kiedy trafia na jakieś przysiada się do obcych ludzi, słucha ich rozmów oraz śpiewów. Sama jednak nigdy się nie odzywa i pozostaje niewidzialna przez swoje rude włosy, które przypominają płomienie i zlewają się z ogniem.

Baśniowa powieść, fantastyka w rodzaju "Małego Księcia", choć o wiele bardziej rozbudowana i trochę poważniejsza.

Recenzja:


Już dawno nie miałam w swoich rękach tak pięknie wydanej książki. Kiedy wejdziemy na stronę, gdzie można ją zakupić (czyli w tym przypadku na Allegro - link powyżej w metryczce książki) zachwyca jej okładka, a opis dość mocno intryguje. Uwielbiam baśniowe opowieści, byłam więc ciekawa tej historii, napisanej przez nieznaną mi autorkę, ale autorkę o niezaprzeczalnym talencie artystycznym, jeśli chodzi o ilustracje, gdyż wykonała je ona sama. Zamówiłam więc Legendę Fioletowego Paula bezpośrednio do recenzji u Klary. Kiedy otrzymałam przesyłkę, byłam zachwycona jej zawartością. Książka została zabezpieczona poprzez dodatkowe zafoliowanie, ma twardą okładkę i jest taka gruba, niczym prawdziwa księga rodem z baśniowego świata. Urzekło mnie to wydanie - okładka, całość składu i wszystko, co wiąże się z wizualną stroną tytułu. Jednak wrażenia estetyczne to nie wszystko. No właśnie... Jak z odbiorem treści? Tutaj już nie wszystko jest tak zachwycające i jednoznaczne, jednak na pewno oryginalne i jedyne w swoim rodzaju. Ta historia jest specyficzna, wielowątkowa, problematyczna i tylko od każdego czytelnika z osobna zależy, jak ją przyjmie i czy będzie umiał ją zrozumieć. 



Główną bohaterką powieści jest dziewczynka o imieniu Klara. Nie wiemy, ile dokładnie ma lat, nie znamy jej rodziny. Wiemy tylko, że pochodzi znikąd, lubi ogniska i podróżuje po bardzo młodej Ziemi. Pewnego razu spotyka kapitana statku Rainera. Nie od razu wyrusza z nim w rejs. Jednak po jakimś czasie Klara pragnie zostać żeglarzem i staje się członkiem załogi Fioletowego Paula. Poznane tam osoby są wyjątkowe, każdy ma charakterystyczne przymioty, które intrygują i definiują ich osobowość. Załoga podczas podróży zwiedzi wiele miejsc, spotykając inne osoby. Każde takie spotakanie ma sens i ukryte przesłanie. Nie jest łatwo je odczytać, ale przygody bohaterów mimo to niekiedy są zabwane, a innym razem nawet nieco niebezpieczne. 

Szczerze napiszę, że podziwiam autorkę za tak rozbudowaną, wielowątkową powieść. Jej abstrakcyjny styl przenosi nas do alternatywnej rzeczywistości, gdzie spotykamy ludzi z różnymi problemami, odwiedzamy też krainy odrealnione choć nie do końca pozbawione jakiegoś pierwiastka rzeczywistości. Ten rejs to także przeprawa pełna miłości, przyjaźni, wewnętrznych rozterek głównej bohaterki. Przyjaźń to coś co niejednokrotnie jest podkreślone w tej historii i ukazane są tu jej przywileje, ale także powinności. Legenda Fioletowego Paula zawiera też odniesienie do duchowej strony naszego życia, są tu bowiem wzmianki o Bogu. Jest ukazana siła jego miłości i jej wpływ na Klarę. Autorka pięknie opisuje emocje bohaterów, ich uczucia są przejmujące i niemal namacalne. 

Mimo wszystkich pozytywnych odczuć i sympatii do załogi Fioletowego Paula nie mogę stwierdzić, że ta historia wciągnęła mnie tak naprawdę i zawładnęła moimi myślami. Jej momentami nostalgiczny klimat był powodem tego, iż moja uwaga nieco odbiegała od powieści. Większość rozdziałów ma blisko lub ponad dwadzieścia stron i niełatwo przeczytać je za jednym razem. Książka jest w pewien sposób piękna i wyjątkowa. Jednak swoisty styl autorki może nie każdemu przypaść do gustu. Myślę, że ta psychologiczno-filozoficzna opowieść wymaga skupienia i czasu, aby w pełni docenić jej przekaz. To historia, którą należy czytać po troszku każdego dnia, by móc spokojnie czerpać przyjemność z poznawania tej dość niezwykłej opowieści. Na pewno interesujące są wszystkie zasady panujące w fantastycznym świecie wykreowanym przez autorkę. Za każdym razem zaskakują swoją formą i konsekwencjami. Dialogi również wzbudzają różne emocje, a ich pozorna prostota potrafi rozbawić a zarazem zachęcić do refleksji. Niewątpliwie powieść ta ma swój urok, który jednak trzeba stopniowo odkrywać i delektować się słowami płynącymi... prosto z morza zajmującego obszar bardzo młodej Ziemi. 


Legenda Fioletowego Paula to przepięknie wydana książka i jednocześnie specyficzna historia, która zabiera czytelników do baśniowego świata, pełnego zadziwiających bohaterów i zdarzeń. Analizuje sens istnienia, piękno przyjaźni i trudy oraz także te jasne strony relacji międzyludzkich. 

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości autorki piszącej pod pseudonimem Klara. 

niedziela, 27 czerwca 2021

Carbone, Gijé - "Pozytywka. Witamy w Pandorii. Tom 1"

Scenariusz: Carbone
Ilustracje: Gijé
Tytuł: Witamy w Pandorii
Cykl: Pozytywka, tom 1
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 56
Ocena: 8/10

Opis:

Pierwsza część przygodowej opowieści o dziewczynce, która zostaje wezwana na pomoc przez mieszkańców ukrytego świata...
Nola obchodzi ósme urodziny, ale czuje przede wszystkim smutek, bo tęskni za niedawno zmarłą mamą. Czy chociaż trochę rozweseli ją prezent – piękna pozytywka? Dziewczynka przekręca kluczyk zabawki i... tak rozpoczyna się wielka przygoda! Nola przedostaje się do krainy dziwów, gdzie spotyka niezwykłe istoty i wpada w wir szalonych wydarzeń, a przede wszystkim poznaje sekrety z przeszłości swojej mamy. Czy jednak nawet najbardziej fascynujące przeżycia mogą uleczyć ból po stracie ukochanej osoby?

Recenzja:

Strata bliskiej osoby to sytuacja niełatwa i bardzo się cieszę, że powstają pozycje, które otwarcie o śmierci wspominają – wszak to może dotknąć rodzinę każdego. W Witamy w Pandorii, pierwszym tomie Pozytywki ten temat również się pojawia – głównej bohaterce niedawno zmarła mama. Otrzymuje w prezencie piękną pozytywkę, która do niej należała i… w ten sposób rozpoczyna się jej magiczna podróż – w której odkrywa nie tylko nowy świat, ale i ma szansę dowiedzieć się nieco o przeszłości swojej mamy.

Opowieści, gdzie bohater lub bohaterka przenoszą się do magicznego świata nie są niczym nowym, niemniej Carbone i Gijé udowadniają, że wciąż można to zrobić w sposób oryginalny i nietypowy. Nola dostaje się poprzez pozytywkę do tytułowej Pandorii, gdzie poznaje nowych przyjaciół i jednocześnie ma szansę dreptać śladami swojej mamy – co zdaje się odrobinę ukajać ból po jej śmierci. W tym ukrytym świecie na dziewczynkę czeka mnóstwo niesamowitości, a także… pewne śledztwo.

To, co rzuciło mi się w oczy, że świat Pandorii jest znakomicie wykreowany. Choć komiks nie jest zbyt długi, a Nola nie przebywa przez cały czas opowieści w nim, możemy go całkiem nieźle poznać – zarówno wizualnie, pod względem niebywałych istot, jak i uszczknąć zasad w nim panujących. Jak szybko się okazuje, zostają tutaj przedstawione także inne sprawy ważne, jak choćby tolerancja czy też temat miłości – można rzec - ponad reguły w tym świecie panujące. Na uwagę zasługuje także kreacja postaci, których ocenianie po pozorach okazuje się krzywdzące.

Interesująca jest także kwestia wizualna komiksu, bo ilustracje są przebajeczne – co w zasadzie nie było dla mnie zaskoczeniem, bo okładka to cudo. Ogromnie przypadła mi kreska, nieco kredkowa (że tak powiem) – niesamowite barwy i piękne cieniowania. Różnorodność istot oraz emocje wymalowane na twarzach bohaterów (kocham miny Noli!) także zachwycają – graficzna strona Witamy w Pandroii tworzy świat równie cudownie, jak i treść.

Witamy w Pandorii to kolejny wspaniały komiks dla młodych czytelników od Wydawnictwa EGMONT, w którym można się zakochać. Ten tom zdaje się być zaledwie wstępem do przygody, gdyż scenariusz maluje przed nami wiele niewiadomych, przez co czekanie na część kolejną jest dość bolesne (a ta dopiero w sierpniu!) – bardzo chciałabym wiedzieć, jakie jeszcze przygody spotkają Nolę! Jeśli lubicie magiczne światy, pełne niezwykłości – polecam z całego serca!

niedziela, 13 czerwca 2021

Emma Roberts, Tomislav Tomić - „Wyprawa po smoki”

Autor: Emma Roberts
Ilustrator: Tomislav Tomić
Tytuł: Wyprawa po smoki. Dołącz do misji i ocal najbardziej niezwykłego smoka na świecie
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 75
Ocena: 1000/10

Opis:

Witaj w drużynie obrońców smoków! Właśnie wyruszamy na wielką wyprawę! Przepłyniemy wspaniałym okrętem setki mil morskich w poszukiwaniu niebiańskiego smoka. Przetrwanie tego gatunku zależy właśnie od ciebie.
Szukaj wskazówek i śladów, które zostawiły smoki w różnych miejscach kuli ziemskiej.
Wypłyń na mroźne wody Antarktyki. Tam czeka na ciebie lodowy smok o niebezpiecznie długich szponach i przeźroczystej krwi, która ma wyjątkowe właściwości.
Pokonaj ogromną amazońską dżunglę, gdzie w gąszczu drzew wytropisz smoki maleńkie jak motyle. Koniecznie weź ze sobą coś słodkiego, bo to straszne łakomczuchy.
Dowiedz się, czy smok z grobowca Tutanchamona istniał naprawdę, ile smoczej prawdy jest w azjatyckich legendach i czy smoki naprawdę mieszkają w wulkanach i w tunelach nowojorskiego metra.
Wyprawa po smoki to mnóstwo wiedzy i ogromna dawka przygody. Imponująco wydana książka z grafikami autorstwa Tomislava Tomicia odpowiedzialnego za ilustracje w serii o Harrym Potterze!

Recenzja:

Gdy Wyprawa po smoki trafiła w moje ręce to… odjęło mi mowę i przecierałam oczy ze zdumienia. Ta książka jest ogromna, a na dodatek tak zjawiskowo wydana, że od razu wskoczyła na pierwsze miejsce w moim serduszku – a zapoznanie się z jej treścią tylko mą miłość pogłębiło. To najprawdziwsze cudo, boskość w papierowej postaci, przesmoczysta pozycja. I na tych ochach i achach mogłabym zakończyć swój tekst, wszak jej ocena już mówi sama za siebie, ale… z pewnością chcielibyście zajrzeć do środka, co? A więc proszę bardzo!

W książce mamy przedstawione aspekty życia strażników smoków oraz wiele, wiele rozmaitych gatunków smoków. Co ciekawe, dowiadujemy się także o miejscach ich występowania, a są nimi prawdziwe kontynenty z naszego świata. Do fenomenalnych ilustracji smoczysk dochodzą więc przepiękne mapy oraz mnóstwo innych elementów – jak choćby różnorodne minerały czy zabytki, które przewijają się na rysunkach i treściach. Nasza główna przewodniczka, Curatoria Draconis, przeprowadza nas przez to wszystko nie tylko dzieląc się fachową wiedzą, ale i zabawnymi wpisami skierowanymi do nas – a humor jest to przedni! Wiele razy zachichotałam przy tej pozycji, a musicie wiedzieć, że do dziecka czy młodzieży mi już dalej niż bliżej.


Dawno się tak świetnie nie bawiłam przy żadnej książce, bo dopatrywanie się szczegółów na poszczególnych stronach to doprawdy nie lada gratka. Tomislav Tomić (ilustrator także przygód o Harry'm Potterze) zadbał tutaj nawet o najdrobniejsze detale, dzięki czemu za każdym spojrzeniem na daną ilustrację, odkrywa się na niej coś nowego. Kolorystycznie wykonanie także zachwyca – wiem, że już to pisałam i wybaczcie, że tylko wzdycham, ale inaczej nie mogę – książka jest przebajeczna i przez to wręcz się do niej ślinię. Na dodatek okładka oraz strona ostatnia wewnątrz (z niebiańskim smokiem, ale ciii, nie wiecie tego ode mnie) są delikatnie pozłacane, co daje epicki efekt. I jak tu dla tej książki nie stracić głowy?


Wyprawa po smoki. Dołącz do misji i ocal najbardziej niezwykłego smoka na świecie to najpiękniejsza, najcudowniejsza, najefektowniejsza książka, w której zakocha się każdy miłośnik smoków oraz przygód nietuzinkowych. Polecam ją z całego serca, bo grzechem byłoby takiego tytułu nie polecać – to pozycja idealna na prezent, a jako, że zbliża się zakończenie roku… koniecznie sprawcie tę perełkę pociechom! <3

niedziela, 8 listopada 2020

Sylvia Douyé, Paola Antista - "Czarolina. Pewnego dnia zostanę fantasykolożką!"

Autor: Sylvia Douyé 
Ilustracje: Paola Antista 
Tytuł: Czarolina. Pewnego dnia zostanę fantasykolożką! 
Wydawnictwo: EGMONT 
Data wydania: 2 września 2020 
Liczba stron: 48 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Legendarne stwory, siła magicznych przekleństw oraz poszukiwanie prawdy o samym sobie. Czarolina przybywa na ponurą wyspę Vorn, żeby wziąć udział w letnim kursie na temat istot fantastycznych, czyli kryptyd. Wraz z innymi nastolatkami rozpoczyna naukę pod nadzorem profesora Balzara i tajemniczej Madame C. Wkrótce na wyspie zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Czarolina i jej koleżanka Willa rozpoczynają śledztwo, aby wyjaśnić, co jest przyczyną strasznych zdarzeń, nie przypuszczają jednak, że na każdego uczestnika kursu czyha wielkie niebezpieczeństwo! Przy okazji bohaterka dowie się bardzo ważnych rzeczy o swojej niezwykłej przeszłości. Komiksowa opowieść dla dzieci i młodzieży. 

Recenzja: 

Dotarłam na wyspę Vorn! Wszystko tutaj wydaje się smutne, ponure i straszne. Jednym słowem… jest świetnie! Dokładnie tak, jak tego oczekiwałam… 

Uwielbiam opowieści z nieco mrocznym i creepy klimatem, a Czarolina. Pewnego dnia zostanę fantasykolożką właśnie taką historię mi zafundowała. To komiks przepełniony niesamowitymi istotami, posiadający nietuzinkową tajemnicę oraz barwnych bohaterów, od którego nie sposób się oderwać! A zakończenie… no cóż – mam nadzieję, że niebawem w moje ręce trafi kontynuacja! 

Muszę przyznać, że jak na komiks dla dzieci, prezentuje się dość niepokojąco. Jest odrobinkę straszny, ale jestem pewna, że dzielniejszy zuch bez trudu sobie poradzi z jego treścią. Historia opisana jest w sposób bardzo sympatyczny (wszak fantasykolodzy zajmują się pomaganiem stworzeń niepojęten), pełen ciekawostek i humoru, dzięki czemu napięta atmosfera jedynie kica pomiędzy stronami. Muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczona tym, jak przemyślana została konstrukcja tego komiksu oraz przedstawienie postaci, bowiem – choć znamy ich zaledwie przez chwilę – o każdym można kilka zdań powiedzieć. 

Fascynująca jest również szata graficzna komiksu. Jest ona utrzymana raczej w ciemnych kolorach, granatach lub sepii, urozmaiconych o inne barwy. Taka spójna kolorystyka bardzo dobrze oddziałuje na wyobraźnię czytelnika, podobnie jak bardzo przyjazna kreska. Choć – jak wspominałam wcześniej – komiks jest nieco niepokojący, tak bajkowe ilustracje pozytywnie wpływają na odbiór – podobnie jak omawiany powyżej humor. Krótko mówiąc – książeczka wyważona jest w każdym calu – oraz doskonale dopracowana, bo porusza także kwestie ważne dla młodego czytelnika - choćby odnajdywania siebie...

W Czarolinie. Pewnego dnia zostanę fantasykolożką bez wątpienia zakocha się każdy miłośnik fantastycznych istot. Spotkacie tutaj magiczne istoty, takie jak wróżki czy gorgona, oraz oryginalną tajemnicę, która… odrobinkę się urywa. Z tego względu ogromnie nie mogę się doczekać kolejnego tomu – zapowiada się fenomenalnie! Polecam z całego serducha tę serię!

sobota, 11 lipca 2020

Steven Butler - "Potwornie nieciekawy hotel"

 Autor: Steven Butler
Ilustrator: Steven Lenton
Tytuł: Potwornie nieciekawy hotel
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 17.07.2019
Wiek: 6-8 lat
Ocena: 7/10 

Opis:

WITAJCIE!
POTWORNIE NIECIEKAWY HOTEL otwiera swe podwoje dla magicznych stworzeń!
Tj wszystko, co DZIWNE, jest zupełnie NORMALNE!
Frankie Banister z rodzicami zapraszają!
W hotelu zjawia się Szczena Manglejaw, posłaniec goblinów z rodu Baryły, ogłaszając rychłe przybycie księcia Grogbaha wraz ze świtą. Frankie i jego rodzice natychmiast rozpoczynają przygotowania do tej niecodziennej wizyty.
Wkrótce okazuje się, że znamienici goście są wyjątkowo kapryśni, a do tego książę ukrywa pewien brzydki sekret…


Recenzja: 

Różne potwory i wszelkie wymyślne, fantastyczne stworzenia skutecznie przykuwają uwagę dzieci. Po przeczytaniu opisu Potwornie nieciekawego hotelu chciałam odwiedzić i poznać to miejsce. Byłam także przekonana, że mój dziewięcioletni już syn będzie nim zachwycony. Ta wspólna literacka wycieczka zaowocowała w wiele niespodziewanych wrażeń, jednak nie czuliśmy się tam jak na wakacjach. Nie było tak przyjemnie, jak myśleliśmy, ale nasza ciekawość zwyciężyła i z niemałym zainteresowaniem odkrywaliśmy jego zakamarki. Czy Wam także polecam sięgną po tę książkę i wyruszyć w wyprawę do świata, gdzie królują magiczne stworzenia? Jeśli lubicie historie nie z tej galaktyki to owszem, zachęcam do jej przeczytania.

Od książek dla dzieci oczekuję przede wszystkim chwytliwego tematu oraz przystępnego stylu. Jednakże tyle nie wystarczy, by dana publikacja zrobiła na mnie większe wrażenie. Co prawda Steven Butler wykazał się kreatywnością stwarzając bohaterów Potwornie nieciekawego hotelu, ale cała przedstawiona nam historia pozostawiła po sobie pewien niedosyt. 


Autor postawił  tu na fantazję i dobry humor. Moim zdaniem dzieci rozśmieszyć miały pewne sceny, które nie do końca ja z perspektywy rodzica odebrałam jako śmieszne. Wiadomo, że młodsi czytelnicy mają inne poczucie humoru i to, co jest zabawne dla nich, niekoniecznie jest takie dla ich opiekunów. Niezbyt przypadło mi do gustu to rozwiązanie. Jakie? Mianowicie chodzi o to, że pomysłodawca serii użył w opisach zbyt wielu obraźliwych słów. Rozumiem, że z założenia miały one bawić, ale po prostu co za dużo to nie zdrowo. Gdyby było ich nieco mniej, nie stanowiłyby one dla mnie żadnego problemu. Pomimo to cała historia wciągnęła nas swoim niespodziewanym dość przebiegiem, więc wcale nie zniechęcajcie się do niej i czytajcie dalej.

Frankie Banister wraz z rodzicami i wiekową już babcią mieszka w niezwykłym, pełnym magicznych stworzeń hotelu. Codziennie roi się tam od fascynujących istot, które mają różne przyzwyczajenia i charaktery. Pewnego dnia właściciele tego nierealnego miejsca dowiadują się, iż mają gościć znakomitego księcia Grogbaha. Wizyta tej osobliwości wprowadzi niemałe zamieszanie w życie mieszkańców Potwornie nieciekawego hotelu. Książę okaże się niemiłym gburem chcącym przejąć kontrolę nad tą znamienitą budowlą. Wkrótce na jaw wychodzi jego sekret a do hotelu przybywa z odsieczą pewna młoda dama... ech to znaczy piratka. Jaką tajemnicę skrywa Grogbah i czy bohaterom  uda uratować się swój dobytek przed zagładą? Działając wspólnie wszystko jest możliwe.


Postaci, które poznajemy na kartkach tej książki są przedstawione nam z wszelkimi szczegółami. Poznajemy nie tylko ich aktualną sytuację, ale także przeszłość. Autor poświęcił ich wyglądowi dużą uwagę, tak samo jak opisowi całego hotelu. Wszystko to sprawia, że wyobraźnia młodego czytelnika pracuje na najwyższych obrotach. W postawie bohaterów zauważamy zarówno dobre, jak i złe cechy. Muszę przyznać, że początkowo myślałam, że ta książka nie ma w sobie wartościowego przekazu. Otóż jednak ma i to nie jeden. Pierwszy, który zauważyłam mogę wam już zdradzić a do reszty zapewne dojdziecie sami. Przekaz ten wiążę się z postawą mamy Frankie'go i jej podejściem do gości hotelu. Traktuje ich ona z szacunkiem i pragnie, by każdy pobyt w jej przybytku należał do najprzyjemniejszych. Ta dbałość o wygodę drugiego człowieka jest godna naśladowania.



Książka została ciekawie wydana. Rozdziały są dość krótkie, a narratorem w nich jest sam Frankie Banister. Zwraca się on bezpośrednio do czytelników podtrzymując z nimi kontakt i sprawiając, że czują się oni jakby opowiadał im całą historię siedząc obok. Myślę, że największą frajdę dzieci będą miały czytając tę opowieść samodzielnie. Pokażcie je zatem tym dzieciom, które lubią nietypowe i fantastyczne tytuły. Jeśli im się spodoba, warto wiedzieć, że w sprzedaży jest dostępny także drugi tom Potwornie nieciekawego hotelu.

Potwornie nieciekawy hotel przywita was jak członków królewskiej rodziny - z największymi honorami. Możecie poczuć się tu nieco zagubieni, ale właściciele zadbają o wasze dobre samopoczucie. Radzę jednak nie tracić czujności, bo w nim wszystko jest możliwe.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa  Zielona Sowa.

wtorek, 16 czerwca 2020

Veronica Cossanteli - "Rezerwat wymarłych stworzeń"

Autor: Veronica Cossanteli 
Ilustracje: Rachael Saunders
Tytuł: Rezerwat wymarłych stworzeń 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 25 marca 2020 
Liczba strona: 272 
Ocena: 6/10 

Opis: 

George uwielbia pomagać na farmie Wormestall, mimo że jest ona pełna przerażających i ponoć wymarłych gatunków zwierząt. Jest tam dodo, który sypia w psim posłaniu, a w stawie dla kaczek można spotkać dinozaury. Kiedy znika ogromny bazyliszek Mortifer, George musi go odnaleźć, zanim szalona wypychaczka zwierząt Diamond Pye dopadnie stwora i dołączy go do swojej kolekcji…. 

Recenzja: 

Uwielbiam czytać powieści o zwierzętach – nie tylko tych zwykłych, ale i nieprawdopodobnych. Powiastka Veronici Cossanteli, Rezerwat wymarłych stworzeń, już samym tytułem zachęciła mnie do lektury, bowiem zapowiadała przygodę nietuzinkową, przepełnioną tajemniczymi istotami. I faktycznie się nią okazała, choć do historii idealnej jej daleko. 

Zacznę może od pozytywów, a z całą pewnością są nią tytułowe stworzenia. Z pewnością zachwycą one nie jednego malucha, ponieważ na kartach powieści pojawiają się przedstawiciele doprawdy niecodziennych gatunków zwierząt – wymarłych (jak dodo czy dinozaur) lub znanych z legend (jak bazyliszek, za którym ruszamy w pościg czy jednorożec). Sama przygoda również poprowadzona jest w zapierający dech piersiach sposób, a główna antagonistka nieco przypominała mi Cruellę de Mon (aż nabrałam ochoty na odświeżenie sobie 101 dalmatyńczyków). 

Niestety, powieść ma również swoje wady, przez co nie jestem przekonana, czy faktycznie dobrze sprawdzi się dla dzieci w wieku 9+ (obstawiałabym bardziej 12+). Postacie wyrażają się wobec siebie miejscami dość nieprzyjemnie, ordynarnie wręcz, a i kreacja niektórych bohaterów czy poruszanych tematów jest – co najmniej – niewłaściwa. Mam tutaj przede wszystkim na myśli okropną nauczycielkę oraz oprychów, choć wątek rozwodu również pozostawia wiele do życzenia. Poza tym – powieść jest naprawdę lekko i przyjemnie napisana, dlatego dziwi mnie zabieg wprowadzenia brzydkich terminów czy też napomykanie trudnych dla dziecka motywów. 

Rezerwat wymarłych stworzeń to pozycja warta uwagi, pełna przygód i nie lada wyzwań (George jest doprawdy odważnym bohaterem). Myślę, że zainteresuje niejednego młodego czytelnika, aczkolwiek – jak wspominałam wcześniej – nie polecam jej dla dziewięciolatków. Jeśli Wasze pociechy uwielbiają fantastyczne stworzenia i nutkę grozy, to z pewnością będą mieć mnóstwo frajdy z tą książką, a sympatyczne ilustracje Rachael Saunders, przy każdym rozdziale, umilą im lekturę. :) 

niedziela, 16 lutego 2020

Stephen Davies - "Hilda i Wielka Parada"

Autor: Stephen Davies
Ilustracje: Seaerra Miller
Tytuł: Hilda i Wielka Parada
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 29 stycznia 2020
Liczba stron: 168
Ocena: 8/10

Opis: 

Hilda i jej mama przeprowadziły się do gwarnego Trolbergu, który w niczym nie przypomina porzuconych przez nie pustkowi. Kiedy na Hildę spada konieczność przygotowania prezentacji o największych atrakcjach miasta, dziewczynka ma pustkę w głowie...
Nie potrafi jednak oprzeć się pokusie rozpoczęcia nowej przygody! Po drodze przyjdzie jej spotkać dzikie elfy, ziejącego ogniem smoka, tajemniczego gadającego kruka oraz nowych przyjaciół, którzy być może sprawią, że Hilda zmieni zdanie o Trolbergu… Koniecznie zobaczcie na Netflixie serial o przygodach Hildy!

Recenzja: 

Hilda to zdecydowanie jedna z moich ulubionych bohaterek, a moją miłość do niej rozbudził serial o niej na Netflixie. Nic więc dziwnego, że z przyjemnością sięgam po powiastki o tej niezwykłej dziewczynce, bo choć powtarza się z nich historia ekranowa, tak różni się drobnymi detalami i – co tu dużo mówić – każde spotkanie z nią i jej przygodami jest dla mnie niemałą frajdą! 

Hilda i Wielka Parada to drugi tom serii (o pierwszym możecie przeczytać tutaj <klik>), który ponownie oczarowuje fenomenalną kolorystycznie szatą graficzną. Najprościej ją opisując, powiedziałabym, że jest to sepia przyprawiona całą gamą żółci, brązów i szarości. Same ilustracje również wpadają w oko – postacie na nich prezentują się niezwykle sympatycznie, a tło jest bardzo malownicze. No i oczywiście – poza kolorystyką - bardzo przypominają animację, co według mnie jest ogromnym plusem. 

Nie tylko ilustracje są mocną stroną książeczki, ale i historia. Chociaż – jak wspominałam – powiela się z serialem, w niczym nie przypomina to w odbiorze, a osobom nieznającym Hildy sprawi równie wiele frajdy. W tym tomie ponownie przed bohaterką stają paranormalne i nieparanormalne koleje losu – musi odnaleźć się w nowym miejscu, pomóc gadającemu krukowi, zmierzyć się ze smokiem, trollem i… szkolnym projektem. Jak widać, wrażeń w tym tomie nie zabraknie, a to jeszcze nie wszystko! Nie chcę Wam jednak spoilerować lektury… 


Książeczka dostarcza wielu radości i wrażeń, ale i jest także bardzo pouczająca. Hilda nie pozwala znęcać się nad słabszymi, jest niezwykle dzielna, stara się postępować dobrze, choć i ona potrafi się pomylić. Jednak mimo potknięć nie poddaje się, naprawia swoje błędy i stara się zaaklimatyzować w nowym miejscu – nawiązać przyjaźnie. Czy uda się to niebieskowłosej poszukiwaczce przygód? 

- Cudowne – powiedziała Hilda na głos. 
- Co takiego, kochanie? - spytała mama, obracając się w jej stronę. 
- Wszystko – przyznała Hilda. - Miasto. Ludzie. Te wszystkie zwariowane pierzaste kostiumy. Cudowne. 
Mama objęła ją ramieniem i mocno przytuliła. 
- Cieszę się, że tak myślisz – szepnęła jej do ucha. 

Powieść Stephena Davisa czysta się niezwykle szybko – rozdziały są króciutkie, rysunków jest wiele, a i druk nie należy do najmniejszych. Hilda i Wielka Parada to idealna lektura dla młodszych czytelników, nieco nietypowa i oryginalna, która rozbawi do łez i rodzica. Dedykują ją każdemu poszukiwaczowi fantastycznych przygód oraz sympatycznych postaci, z którymi można się zaprzyjaźnić. Polecam z całego serducha! 

P.S. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu, który ma nosić tytuł Hilda i Nieprzestrzeń!

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Jorge Aguirre, Rafael Rosado - "Strzeżcie się, potwory!"

Autor: Jorge Aguirre
Ilustracje: Rafael Rosado
Tytuł: Strzeżcie się, potwory!
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 11 grudnia 2019
Liczba stron: 168
Ocena: 10/10

Opis: 

Claudette powraca, by sprać potwory na kwaśne jabłko! Walczyła już z olbrzymami, tłukła smoki, teraz zaś musi zmierzyć się z najgroźniejszym przeciwnikiem… Z własnymi wadami! No, i przy okazji bandą okrutnych potworów.
Mont Petit Pierre gości doroczne Igrzyska Wojowników, zaś przebiegły podstęp uwieńczony sukcesem, sprawia, że Claudette wraz z Marie i Gastonem ma reprezentować swoje miasto w tych zawodach. Jak się jednak okazuje, dotychczasowe przygody nie przygotowały jej w dostatecznym stopniu na takie wyzwanie! Co gorsza, straszliwa morska królowa i jej groźne dzieci zamierzają wykorzystać tę okazję, by uwolnić złego czarownika Grombacha i zawładnąć światem. Czy uda się pokrzyżować im plany?

Recenzja:

Ach! Czy wspominałam już, że jestem bezgranicznie zakochana w Przygodach Claudette? Z pewnością tak, ale musicie wiedzieć, że z każdym kolejnym tomem jestem coraz bardziej oczarowana tą serią. Jest w niej po prostu wszystko – fantastyczni bohaterowie, przygody, elementy fantastyki oraz wiele wartościowych lekcji. Nie brakuje również emocji, które stale towarzyszą czytelnikowi i… umm. Zacznę najlepiej od początku… 


Strzeżcie się, potwory! to trzeci tom fenomenalna komiksu Jorge’a Aguirre (tekst) oraz Rafaela Rosado (ilustracje). Cykl ten opowiada o przygodach dzielnej dziewczynki Claudette (a raczej wojowniczki – za nazwanie ją dziewczynką z pewnością dostałabym drewnianym mieczem w łeb!) oraz jej przyjaciół – braciszka Gastona i pięknej Marie. Jak sam tytuł wskazuje, w tej części będziemy mierzyć się z potworami, ale i nie tylko, bowiem Claudette musi się tutaj zmierzyć się sama ze sobą oraz swoim zapędem do wojowania… 

Są rzeczy ważniejsze od zwycięstw, Claudette. 

Z tej swoistej walki głównej bohaterki czytelnik może wyciągnąć wiele wniosków, a pomiędzy kolejnymi kadrami przystanąć i oddać się refleksji – choćby na temat ślepego dążenia do celu. Na szczęście – jak się zapewne domyślacie – i tutaj wszystko się dobrze kończy, choć „dobrze” to mało powiedziane. Strzeżcie się, potwory! jest pełne niespodzianek, a zakończenie po prostu… przecudowne! Mimo ćwierćwiecza na karku wzruszyłam się ogromnie i cieszyłam jak dziecko, ale… nie zdradzę Wam, co się takiego wydarzyło! 

W tym tomie pojawia się również wielu bohaterów znanych z poprzednich części, a kadry to po prostu mistrzostwo świata. Wiele z nich jest znacznie bardziej szczegółowych, z dbałością o najdrobniejsze detale, a kolory są jak zawsze wyśmienite. I – naturalnie – przecudowna kreska i styl, gdzie młodsi bohaterowie przedstawiani są humorystycznie, a całe tło i inne postaci iście z najlepszych komiksów fantasy. Bo – wbrew pozorom – w tym komiksie dla dzieci i młodzieży kryje się i wiele dla dorosłego (chodzi o kwestie typowo fabularno-wizualne, nie zbereźności czy coś, że tak dodam). Ciekawostką jest również to, że na ostatnich stronach znalazło się miejsce na kilka informacji na temat powstawania tego tomu, z którymi zapoznałam się z przyjemnością! Bardzo żałuje, że w poprzednich tomach tego nie było. 


Strzeżcie się, potwory! to komiks, który powinien znaleźć się na półeczce każdego małego wojownika/wojowniczki. Obfituje on w przygody, humor, emocje i kolory, a historia wciąga od pierwszych stron. Żałuję, że to prawdopodobnie ostatnie spotkanie z Claudette – na razie autorzy nie wydali nic więcej i – prawdę mówiąc – na więcej się nie zapowiada. A szkoda, ale jedno jest pewne – po te komiksy sięgnę jeszcze nie raz. Polecam z całego serducha!

poniedziałek, 14 października 2019

Frigiel, Nicolas Digard - "Frigiel i Fluffy. Więźniowie Netheru"

Autorzy: Frigiel, Nicolas Digard 
Tytuł: Frigiel i Fluffy. Więźniowie Netheru 
Wydawnictwo: RM 
Rok wydania: 2019 
Liczba stron: 320 
Ocena: 8/10 

Opis: 

Alice i Frigiel, którym towarzyszy Fluffy, błąkają się po Netherze z mapą, którą powierzył im Valmar. Ale mapa jest do niczego! Jak poruszać się po tym podziemnym piekle? I odnaleźć w nim pomoc, o której mówił Valmar? 

W tym samym czasie w Puabie opanowanej przez zombie Abel zostaje uratowany przez gwardzistów Domu Świateł, do którego zgodnie z wolą ojca miał wstąpić. Gwardziści podtykają mu jednak pod nos list gończy dotyczący Frigiela. Wyznaczono cenę za głowę chłopaka! W Ablu burzy się krew – wyrusza w drogę, zdecydowany ostrzec przyjaciół przed grożącym im niebezpieczeństwem. 

Recenzja: 

Frigiel i Fluffy to seria, która od razu zdobyła nasze serce. To zdecydowanie jedna z najfajniejszych serii w minecraftowym świecie, obok żaden fan gry nie powinien przejść obojętnie. Drugi tom, zatytułowany Więźniowie Netheru okazał się bardzo dobrą kontynuacją, którą została bardzo dobrze przyjęta i przeze mnie, i przez moich podopiecznych. Czym tym razem Frigiel i Nicolas Digard nas zaskoczyli? ‘ 

Drugi tom to naturalnie kontynuacja przygód naszego sympatycznego bohatera, przepełniona licznymi smaczkami i ciekawostkami z gry (wszak jest – jak możemy przeczytać na okładce – Nieoficjalnym przewodnikiem po świecie Minecrafta). Tym razem na bohaterów czeka jeszcze więcej niebezpieczeństw i prób, ale – szczęśliwie – doskonale współpracują i mogą na siebie liczyć. 

We Więźniach Netheru bardzo ładnie poruszony jest temat lojalności, braterstwa, przyjaźni. Jednakże jest i przedstawionych wiele trudniejszych motywów, jak narzucanie zdania przez opiekuna, wybieranie za niego drogi, którą – co tu dużo mówić – pewien bohater nie bardzo chce obierać. Wykazuje się tutaj jednak nietuzinkową odwagą i ma swoje zdanie. 

Wszystko to opisane jest w przystępny dla dziecka sposób i bardzo łatwo zaprzyjaźnić się z bohaterami. Każdy z nich kieruje się ważnymi wartościami, których przytaczanie jest bardzo ważne dla młodego człowieka, którego charakter i pasje dopiero się kształtują. Postaci w Więźniach Netheru przepełnione są emocjami i marzeniami, prezentują się bardzo realnie. Wszystko to opisane jest bardzo prostym językiem, a i nie brakuje wyjaśnień terminów (przede wszystkim z Minecrafta). Dzięki temu w cyklu Frigiel i Fluffy mogą zaczytywać się także dzieciaki, które niespecjalnie odnajdują się w serii. 


Lekturę uprzyjemnia i strona wizualna książki. Podobnie jak w tomie pierwszym, tak i tutaj na obwolutach znajduje się kolorowa mapka świata oraz wizualizacja postaci, znajdziemy tu również kolorystyczne przedstawienie Netheru (z okładki). W treści natomiast nie brakuje świetnych czarno-białych ilustracji Thomasa Fricka, chyba nawet fajniejszych niż w poprzedniej części – a przynajmniej mi jakoś bardziej przypadły do gustu. I – nie mogę zapomnieć o wspomnieniu o tym – napis na okładce Frigiel i Fluffy ponownie cudownie się mieni! Tak – znów bawię się książką, aby popatrzeć na ten efekt! :D 

Więźniowie Netheru to udana kontynuacja, która serwuje czytelnikowi jeszcze więcej frajdy. Na bohaterów czeka tutaj mnóstwo wyzwań, które trzymają w napięciu i nie pozwalają oderwać się od lektury. Jestem przekonana, że każdy miłośnik Minecrafta oraz fantastycznych światów będzie zachwycony tą powieścią. Jeśli Waszym maluchom niestraszne są zombie, gorąca lawa oraz inne zagrożenia – koniecznie podarujcie mu tę serię. Polecamy z całego serducha. 

P.S. Moja siostrzenica oczywiście najbardziej poleca uroczego Fluffy’ego. <3

sobota, 1 czerwca 2019

Renata Opala - "Królestwo Złociste"

Autor: Renata Opala
Ilustrator: Edyta Danieluk
Tytuł: Królestwo Złociste
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 272
Ocena: 8/10
Wiek: 7+

Opis:

Złowrogi cień spowija szczęśliwą dotąd krainę. Na barki królowej, pięknej i delikatnej Majrany, spada ciężar uratowania królestwa przed zakusami wrogów. Garlandowi – prawowitemu następcy tronu – grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Wraz z młodszą siostrą, Tulipanną, udają się w pełną przygód podróż. Od jej powodzenia zależeć będą dalsze losy Złocistego...
Opowieść pełna przygód, magii i baśniowych postaci.

Recenzja:

Za górami, za lasami, za siedmioma dolinami... żył sobie król i królowa a wraz z nimi ich dwie najukochańsze pociechy – syn i córka. W podobny sposób rozpoczyna się niejedna bajka dla dzieci. Bardzo lubię opowieści na motywie monarchii, dlatego zainteresowałam się książką Królestwo Złociste od wydawnictwa Skrzat. Nie zabraknie w niej walki i przygód pełnych niebezpieczeństw. Jednak zanim przejdziemy do fabuły, najpierw zauroczy nas sposób zapakowania przesyłki. Uwielbiam takie niespodzianki, gdyż zawsze zachwyca mnie staranność i oryginalne podejście adresata w tej kwestii. Złoty papier przewiązany wstążką w tym samym kolorze i dwie lekko zasuszone stokrotki to otoczka wprowadzająca w magiczny klimat, który nam sprawił niemałą radość. Później natomiast przekonaliśmy się, co skrywa wnętrze opakowania i samej książki. Okazało się, że opowieść jest równie zadowalająca jak pierwsze wizualne wrażenie a przez to naprawdę warta przeczytania. 


Ważniejsza niż sam sposób wydania zawsze powinna być treść książki, ale nie oszukujmy się – zawsze miło jest pozachwycać się okładką i poczuć podziw wynikający już z samego patrzenia na nią. Zwłaszcza dziecięce opowieści muszą mieć ciekawy charakter graficzny, gdyż to ilustracje najbardziej przyciągają uwagę maluchów. Królestwo Złociste dedykowane jest czytelnikom od siódmego roku życia, a więc także tym, którzy dopiero uczą się czytać. Starsze dziecko z pewnością ucieszy się z takiego prezentu. Warto wiedzieć, że fabuła zawiera negatywne sytuacje a niepewność o losy bohaterów to jej motyw przewodni. Jednak wszystko to jest opisane w sposób przystępny dla dziecka, więc nie trzeba się bać, iż odnajdzie ono w niej coś nieodpowiedniego. Po prostu bądźmy przygotowani nie na słodką, ale w pewnym stopniu trudną (a przez to także wciągającą) historię.


Świat przedstawiony w powieści powinien przypaść do gustu młodemu czytelnikowi. Obrazuje problemy królestwa, które nagle zostaje pozbawione władcy. Na wolny tron czyha dwóch monarchów o nie do końca przyjaznych zamiarach wobec wdowy i jej dzieci. W celu ocalenia Złocistego dzieci zmarłego króla – Garland i Tulipanna – muszą wyruszyć w daleką podróż, by szukać pomocy u władcy innej krainy. Podczas niej życie dzieci niejednokrotnie zostanie zagrożone. Ich opiekunowie będę musieli wykazać się sprytem i odwagą, by uchronić siebie i swoich podopiecznych przed okrutnymi wrogami. Czy podróżnym uda się bezpiecznie dotrzeć do celu? Z napięciem poznawaliśmy dalszy ciąg historii, gdyż akcja napędzana jest niepewnością o losy dzieci i całego Królestwa. 


Można zatem wywnioskować, iż jest to opowieść dla tych, którzy nie boją się smutnych tematów. Już na początku dzieciom przyjdzie zmierzyć się ze śmiercią. Następnie z podyktowanymi chciwością nieprzyjaznymi zamiarami władców. Wszystko to opisano dość subtelnie, bez zbędnej przemocy czy drastycznych opisów, w fabule występuje bowiem tylko jedna scena bijatyki. Osobiście w książkach dla dzieci popieram umieszczanie wątków poruszających różne trudne tematy. Pomagają one bowiem uświadomić im, że świat nie zawsze jest kolorowy. Królestwo Złociste jako powieść fantasy ukazuje również różnice pomiędzy miejscami z fantazji a tymi rzeczywistymi. Najważniejszą zaletą książki to fakt, iż losy bohaterów potrafią zaangażować słuchaczy i czytelników a przy okazji pobudzają ich wyobraźnię i wyzwalają szereg emocji, o których można rozmawiać i przeżywać je razem z dzieckiem.


Koniecznie trzeba dodać jeszcze kilka słów o oprawie graficznej książki. Poza wspomnianym na początku oryginalnym opakowaniu, warto wspomnieć także o ciekawych ilustracjach oraz o niespotkanym przez nas dotąd graficznym rozwiązaniu zastosowanym w tym wydaniu w celu ułatwienia czytelnikowi odnalezienia się w miejscu akcji powieści. Mianowicie, przed każdym rozdziałem umieszczono ornament roślinny, który zmienia się wraz z rozwojem wydarzeń. Wprawne oko odbiorcy zauważy, że taka sama sekwencja i kolor odnosi się do konkretnych bohaterów, których dotyczą rozgrywające się sceny w poszczególnych częściach fabuły. Czerwony kolor nawiązuje do przygód Tulipanny a zielony do Garlanda. Ten sprytny zabieg pozwala odnaleźć się w ciągłej zmianie miejsca wydarzeń. Poza tym rozdziały są odpowiedniej długości, dzięki czemu czytanie nie zniechęca i nie męczy dzieci. Tylko kilka w całej książce jest bardziej rozbudowanych.



Królestwo Złociste to opowieść o próbie ocalenia i obrony krainy zagrożonej chciwością podstępnych władców. Autorka w subtelny sposób przedstawia ich dążenie do władzy oraz ciekawie opisuje dziecięce przygody pełne niebezpieczeństw. To powieść fantasy pobudzająca wyobraźnię, będąca idealną lekturą dla starszego dziecka.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat.

poniedziałek, 6 maja 2019

Kuba Sosnowski – „Wuj Krasnolud i Brama Opowieści”

Autor: Kuba Sosnowski
Tytuł: Wuj Krasnolud i Brama Opowieści
Wydawnictwo: Solis
Data wydania: 15.04.2019
Liczba stron: 144
Ocena: 7/10

Opis:

WUJ KRASNOLUD I BRAMA OPOWIEŚCI Kuby Sosnowskiego opowiada o przyjaźni, pomocy innym i wzajemnej akceptacji; zachowaniu w szkole, ochronie przyrody, odróżnianiu dobra od zła. Dorosły czytelnik znajdzie w niej również bardzo ważny przekaz: „czas dzieciństwa to najpiękniejszy okres w naszym życiu, dlatego warto przeżyć go tak, by zachować jak najwięcej pozytywnych i pięknych wspomnień ”. Książka zachęca dzieci do spojrzenia na świat w inny sposób, niż promują go dziś media. Autor wskazuje, że odłożenie na bok komórki oraz pada do konsoli może być początkiem ciekawej zabawy. Wystarczy tylko uruchomić pokłady wyobraźni.

Recenzja:

Dzieciństwo to bardzo ważny etap w życiu człowieka. Jest okresem kształtowania jego osobowości, który powinien składać się z momentów bezgranicznej radości. Tylko maluchy potrafią szczerze cieszyć się nawet z drobnych rzeczy. W tej kwestii dorośli powinni brać z nich przykład. Często mając już kilkadziesiąt lat z sentymentem wspominają te beztroskie chwile, kiedy nie straszna im była proza dnia codziennego i przytłaczająca rutyna. Niestety, wraz z upływem czasu trzeba zmierzyć się z inną rzeczywistością. Starajmy się więc, by nasze pociechy czerpały z przywileju bycia dzieckiem jak najwięcej przyjemności. Autor Kuba Sosnowski w swojej książce Wuj Krasnolud i Brama Opowieści podkreśla jego znaczenie. Zabierzmy, więc dzieci w pełną niezwykłych stworzeń przygodę, gdzie wielką rolę odgrywa dziecięca wyobraźnia. To dzięki niej wszystko jest możliwe – nawet szukanie złota w piwnicy, latanie na smokach i wiele innych fantastycznych sytuacji, rodem z sennych marzeń. Wystarczy tylko mocno w nie uwierzyć! 


Emka to na pozór niewyróżniająca się niczym szczególnym, zwyczajna dziewczynka. Jednak w jej rodzinie niespodziewanie pojawia się dziwna postać, która okazuje się być Krasnoludem, a na dodatek – jej wujem. Karol – bo tak ma on na imię, zamieszka u niej w domu. Od momentu jego przybycia wokoło zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Bohaterka spotyka też inne niezwykłe stworzenia. Tak właśnie rozpoczyna się przygoda pełna niespodzianek, ale także niebezpieczeństw. Na szczęście nieodłącznym pomocnikiem i przewodnikiem dzewczynki będzie niezawodna dziecięca wyobraźnia. Przed nią stoi bowiem do wykonania trudna misja. Czy wszystko zakończy się szczęśliwie? Na pewno będzie musiała wykazać się wielką odwagą. Pytanie, czy wasze dzieci też są gotowe zmierzyć się z zupełnie inną, niepozbawioną niebezpieczeństw rzeczywistością? Jednak bez obaw – nawet w prawdziwym świecie może zdarzyć się coś niemiłego. Powinni więc mieć oni świadomość, że zło istnieje, ale trzeba się go wystrzegać a czasami z nim walczyć. Pokonując bowiem swój strach stajemy się silniejsi!


Książka jest napisana prostym stylem, który powinien przypaść do gustu najmłodszym czytelnikom. Jest to historia typowo skierowana do dzieci. Nie ma w niej rozbudowanych i zbyt szczegółowych opisów. Myślę, że najbardziej spodoba się uczniom ze starszych klas podstawówki. W świecie wykreowanym przez autora spotkają oni wiele fantastycznych stworzeń, które z pewnością ich zaintrygują.


Kuba Sosnowski w swojej opowieści zawarł także niejedno przesłanie. Mianowicie, wspomina o potrzebne ochrony środowiska oraz powinności dobrego zachowania. Czytając, dziecko z pewnością je dostrzeże i zapamięta. Lektura tej książki może więc być dobrą okazją, by porozmawiać z pociechą na te tematy. Historia zawiera sceny walki a jej klimat jest momentami przerażający, dlatego nie polecam czytać jej przed spaniem młodszym dzieciom, aby nie uległy negatywnym emocjom. Jedyne czego mi w niej zabrakło to bariej szczegółowego opisu uczuć bohaterów, by można maksymalnie zaangażować się w ich los. Sądzę jednak, że dzieciom nie będzie to zbyt przeszkadzało (ta uwaga nasuwa mi się z punktu widzenia osoby dorosłej). Wuj Krasnolud i Brama Opowieści może być idealną propozycją na pierwsze samodzielne czytelnicze przygody. Do jej rozpoczęcia potrzeba odrobiny odwagi a przede wszystkim chęci i z pewnością minie ona niespodziewanie szybko oraz pozostawi po sobie miłe wrażenia.

Dzieci, które sięgną po tę książkę mogą liczyć na baśniową a momentami mroczną opowieść z ciekawymi, wzbudzającymi ich zainteresowanie bohaterami. Tekst napisany jest czcionką o odpowiedniej wielkości, dzięki czemu jego odczytywanie nie powoduje znużenia i nie męczy oczu. Dodatkowo w książce umieszczono jednokolorowe rysunki, które pobudzają wyobraźnię dziecka i przybliżają wygląd większości występujących w niej postaci. Nie jest to zbyt obszerna historia, podzielona została na krótkie rozdziały zakończone w intrygujący sposób, zachęcający do jej dalszego poznawania. Finał podsuwa czytelnikowi sugestie dotyczące dalszej części przygód Emki i Krasnoluda Karola. Z pewnością będą równie ciekawe i wartościowe w swoim przekazie, jak te opisane w pierwszej części.


Wuj Krasnolud i Brama Opowieści to napisana nieskomplikowanym stylem opowieść dla najmłodszych czytelników, która zabierze ich w krainę wyobraźni, gdzie nie sposób nie dostrzec piękna dziecięcych lat. Poprowadzona w umiejętny sposób rozbudza ciekawość naszych pociech i sprawia, że jej bohaterowie stają się im bliscy. Młodzi miłośnicy literatury powinni być zadowoleni z tej lektury.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Solis.