Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aniela Cholewińska-Szkolik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aniela Cholewińska-Szkolik. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 grudnia 2020

Aniela Cholewińska-Szkolik - "Misia i jej mali pacjenci. Świąteczne opowieści"

Autor: Aniela Cholewińska-Szkolik
Tytuł: Misia i jej mali pacjenci. Świąteczne opowieści
Ilustracje: Agnieszka Filipowska
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 48
Wiek: 4-5 lat
Ocena: 9/10

Opis:

Przyszła zima i biały puch okrył wszystko dokoła. W karmniku przy domu jest coraz tłoczniej, a w takim ścisku nietrudno o wypadek. Misia znajduje w śniegu ranną jemiołuszkę i zabiera ją do Lipowej Kliniki. Nadeszły Święta. Rodzina Misi zbiera się przy wigilijnym stole, a w śnieżną zaspę w ogrodzie spada nieoczekiwany gość – renifer z zaprzęgu Mikołaja. W bożonarodzeniowej szopce są różne zwierzęta, ale największą sympatią dzieci cieszy się osiołek. Jednak kłapouszek staje się dziwnie markotny. Czy Misia ocali rannego ptaszka? Co się stało reniferowi? Czy osiołek odzyska dobry humor? Odpowiedzi na pytania znajdziesz w tych wyjątkowych opowieściach.

Recenzja:

Miłośnicy ślicznie słodkich (a może słodko-ślicznych?) ilustracji Agnieszki Filipowskiej na pewno znają weterynarz Misię – ośmiolatkę, która prowadzi klinikę w domku na drzewie i potrafi rozmawiać ze zwierzętami. W tym roku pojawił się zbiór trzech opowiadań świątecznych „Misia i jej mali pacjenci. Świąteczne opowieści”. Jemiołuszka, która zwichnęła skrzydło wypchnięta z karmika przez gawrony i Myszka ze strychu znaleziona podczas szukania pudła z ozdobami na choinkę spędzą wspólnie Święta w Lipowej Klinice. Niespodziewanym gościem w wigilijny wieczór będzie… renifer z zaprzęgu samego Świętego Mikołaja, któremu metalowy kolec utknął w racicy, a osiołek z przykościelnej żywej szopki o obolałym brzuszku pozna skutki świątecznego obżarstwa. Na szczęście doktor Misia jest w pobliżu! 
 




Zimowe krajobrazy w ilustracjach dla dzieci to chyba moja słabość, bo chociaż nie czytałyśmy z córką wszystkich części przygód Misi (a te w naszych zbiorach dzieją się głównie latem), to ta podoba mi się najbardziej od strony wizualnej. A nie jest to bynajmniej łatwy wybór, bo ilustracje Agnieszki Filipowskiej są po prostu cudne i nie sposób im się oprzeć.

Lubicie Misię? Macie swoją ulubioną część?

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.