Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psikusy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psikusy. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 września 2017

Dav Pilkey - "Kapitan Majtas: tom 2, 3 i 4"

Autor: Dav Pilkey
Tytuł: Przygody Kapitana Majtasa. Inwazja krwiożerczych klozetów (t. 2); Inwazja Nieprawdopodobnie Nikczemnych Kucharek z Kosmosu (i zaraz potem atak Równie Paskudnych i Makabrycznych Truposzów)(t. 3); Przerażający plan Profesora Pofajdanka (t. 4)
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 144, 144, 160
Ocena: 5/10
Wiek: 3-103 (albo i więcej)

Opis:
Tom 2: W szkolnym turnieju wynalazców mogą wziąć udział wszyscy uczniowie z wyjątkiem George’a i Harolda.
KOTEK 2000 czyli kopiarka oscylografometrycznych trójwymiarowych efektów kryptowirtualnych wpada niestety w powołane ręce!!!
Z bocznej klapy KOTKA 2000 wyskakują lśniące klozety naturalnej wielkości! Mają wyłupiaste oczy i ostre kły. Ich ulubione powiedzonko to: Mniam, mniam, zjeść ich! Tylko szybszy od strzelającej gumki od majtek i silniejszy od bokserek przewspaniały Kapitan Majtas może uratować świat. I to właśnie robi. Pokonuje z łatwością nawet TURBOKLOZET 2000!

Tom 3: Noc Żywych Kucharek to była naprawdę długa noc! Ciemna masa papki wylała się przez drzwi kuchenne i popłynęła korytarzem, porywając wszystko na swojej drodze. Plecaki, torebki ze śniadaniem, wieszaki na ubrania, gablotki z pucharami, gazetki ścienne… Rzeka gęstej zielonej lawy była nie do powstrzymania…
A w planach były pyszne babeczki z okazji urodzin dyrektora Kruppa! Ciekawe, kto dodał do nich 2 paczki sody i 200 butelek octu??? (słaba akcja). A to był tylko poczatek, dalej zdarzenia potoczyły się z prędkością strzelającej gumki od majtek!!!
Światu grozi totalna zagłada, ale spokojnie. Na odsiecz rusza już nasz niezawodny, przewspaniały Kapitan Majtas. Przeskakuje z gracją wieżowce, nie rozdzierając sobie przy tym gaci w kroku! Tylko on może uratować szkołę i świat przed inwazją wstrętnych kosmitów!

Tom 4: Wspaniały wynalazca, Profesor Pofajdanek, wynalazł wiele wspaniałych wynalazków! Nikt jednak nie chciał słuchać o jego cudownej ŚWINCE MAŁOŚCI 2000 oraz GĄSCE WIELKOŚCI 4000, ponieważ wszyscy, dosłownie wszyscy, we wszystkich instytutach naukowych całej Ameryki naśmiewali się z jego nazwiska. No i kiedy był już całkowicie załamany, znalazł w kawiarni gazetę, a w niej ogłoszenie, że pewna szkoła podstawowa poszukuje nauczyciela geografii… Pomyślał sobie, że dzieci są przecież takie słodkie i niewinne i na pewno nie będą się z niego śmiać. Jakże wielkie było jego rozczarowanie i jak potężną zaplanował zemstę!!! (Cała nadzieja w bawełnie i powiewającej pelerynie – Tra-la-laaa!).

KULTOWA SERIA 12 KSIĄŻEK/KOMIKSÓW, TŁMACZONA NA PONAD 40 JĘZYKÓW, SPRZEDANA W PONAD 70 MILIONACH EGZEMPLARZY!!!

Niektóre tomiki bywały najczęściej zakazywanymi tytułami w Stanach.
W Polsce, na przełomie lat 90-tych i 2000  pierwszych siedem tomików wydawał Egmont (prawa zakupione przez Ewę Holewińską), seria oprócz fanów dziecięcych miała swych oddanych miłośników pośród starszej młodzieży, była ulubioną pozycją studentów polonistyki na UJ.
W 2017 seria doczekała się ekranizacji!!!


Recenzja:
Po lekturze pierwszego tomu przygód Kapitana Majtasa natrętnie chodziło mi po głowie przekonanie, ze skądś już znam tą koncepcję nieprawdopodobnego psotnika zakłócającego szkolne życie i uczniom i nauczycielom. Olśnienie przyszło jednak dopiero podczas czytania kolejnych tomów – mianowicie bez wątpienia kłopotliwe zamiłowanie George’a i Harolda do uprzykrzania innym spokojnej egzystencji przypomina mi serial animowany „Ach ten Andy!” emitowany swego czasu na kanale Jetix, którego główny bohater zajmuje się wycinaniem innym dowcipów. I fakt, że seria komiksów Pilkey’a powstała zaledwie kilka lat wcześniej wyraźnie świadczy o dużym zapotrzebowaniu na wkurzających psotników.

Problem w tym, że gdy po przeczytaniu pierwszej części „Majtasa” zakwalifikowałam tą twórczość do głupawej, ale w gruncie rzeczy sympatycznej i nieszkodliwej, to po przeczytaniu kolejnych tomów mam mieszane uczucia.


Na samym początku trzeba zaznaczyć, że wszystkie cztery tomy oparte są na jednym schemacie – główni bohaterowie nie mogą powstrzymać się od psot i w wyniku ich nieprzewidzianych konsekwencji wydarza się jakiś kataklizm – atak żarłocznych toalet, zatrudnienie w szkole kucharek z kosmosu, czy szalonego naukowca – następnie przebudza się Kapitan Majtas i walczy z przeciwnikami (które to sceny zazwyczaj przestawione zostały za pomocą „ruchomych obrazków”), ale sytuacja zdaje się być beznadziejna, w tym momencie któryś z chłopców wpada na genialny pomysł, dzięki któremu wszyscy są ocaleni. Wobec tego jeśli przeczytało się jeden tom, to tak naprawdę zna się wszystkie, co moim zdaniem na dłuższą metę może okazać się nudnawe nawet dla małoletniego czytelnika.

Tym, co zaczęło mnie razić w kolejnych tomach, jest wzrost przemocy – kiedy pierwsze dwie części opierały się na walce ze „sztucznie ożywionymi przedmiotami nieożywionymi” – robotami i muszlami klozetowymi – nie miałam jeszcze nic przeciwko. Ale dwóch chłopców tłukących kosmitów i superbohater walczący z szalonym naukowcem prezentuje się już znacznie mniej sympatycznie. Podobnie wymyślane przez chłopców kawały – może moja moralność okazuje się być podwójna, ale nie mam nic przeciwko przyklejaniu innych do krzeseł, czy podrzuceniu przepisu na wybuchające sodą babeczki, tak niweczenie pracy innych dzieci poprzez uszkadzanie ich wynalazków już nie koniecznie mi pasuje. Tak samo, jak intencje – póki psoty są wynikiem nudy, jest ok, ale kiedy stają się zemstą, to są już bardzo nie ok.






Sama szkoła przedstawiona przez autora jest zdecydowanie odpychającym miejscem – niezaangażowani w pracę nauczyciele bez powołania nie potrafią zainteresować dzieci ani w dorosły sposób rozprawić się z chuliganami, wręcz przeciwnie – są złośliwi, niedojrzali, a w ramach odwetu wyśmiewają się z chłopców (!). Nic dziwnego, że nie są żadnym autorytetem.

Podobnie uczniowie prześladujący jedynego chyba nauczyciela z pasją są kiepskim wzorem do naśladowania. I to jest chyba moment, w którym książka przestaje być nieszkodliwa. Bo jestem w stanie pogodzić się z faktem, że niektóre pozycje nie niosą ze sobą żadnych szczególnych walorów edukacyjnych. Ale kiedy utrwalają negatywne wzorce, to już przestają być zabawnie.

Najwięcej zastrzeżeń mam do ostatniego tomu, którego tematyką jest właśnie wyśmiewanie się z innych. I faktycznie, w założeniu ma on mieć wymiar edukacyjno-moralizatorski, ale oparty na dziwnym dla mnie pomyśle. Bo ideą nie jest „nie wyśmiewaj się z innych, bo będzie im przykro”, a „nie wyśmiewaj się z innych, bo w ramach zemsty mogą postanowić zapanować nad światem” albo „nie wyśmiewaj się z innych, bo sam możesz zostać przedmiotem drwin”. I choć doceniam chęci, to jednak nie tędy droga.

 

W gruncie rzeczy, wciąż jest zabawnie – cięty humor, okołotoaletowe dowcipy, zabawne sytuacje i interesujące słowotwórstwo dominują w każdej z książek i przyznaję najzupełniej szczerze, że podczas czytania uśmiechnęłam się nie raz. Ale z każdą kolejną częścią zauważałam coraz więcej elementów, które mi nie odpowiadały i całokształt wypadł znacznie gorzej, niż spodziewałam się po pierwszym tomie. Szkoda, bo pomysły są fajne, a i na psotników zawsze jest popyt. Mam nadzieję, że kolejne części cyklu podnoszą jego poziom, bo jak na razie Kapitan Majtas ma u mnie sporego minusa. 
Komiksy zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Jaguar


niedziela, 13 sierpnia 2017

Dav Pilkey - "Przygody Kapitana Majtasa. Pierwsza Wielka Powieść"


Autor: Dav Pilkey
Tytuł: Przygody Kapitana Majtasa. Pierwsza Wielka Powieść
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 128
Ocena: 8/10
Wiek: 3-103 (albo i więcej)

Opis:

George i Harold to dwaj zwyczajni przyjaciele! Chodzą do czwartej klasy szkoły podstawowej im. Jerome’a Horwitza. Są to bardzo dobrzy i mili chłopcy. Są też bardzo odpowiedzialni. Kiedy w szkole dzieje się coś złego, zazwyczaj to oni ponoszą za to odpowiedzialność.
To przecież nie ich wina, że w szkole zawsze panuje nuda i w związku z tym ogarnia ich mega głupawka.

Chłopcy są też bardzo kreatywni i przedsiębiorczy. Ich komiksy o niepokonanym, wielkim, przewspaniałym Kapitanie Majtasie cieszą się wśród kolegów dużym powodzeniem. (Cena komiksu: 0,50 $). Dyrektor Krupp nie darzy ich szacunkiem…

KULTOWA SERIA 12 KSIĄŻEK/KOMIKSÓW, TŁMACZONA NA PONAD 40 JĘZYKÓW, SPRZEDANA W PONAD 70 MILIONACH EGZEMPLARZY!!!

Niektóre tomiki bywały najczęściej zakazywanymi tytułami w Stanach.
W Polsce, na przełomie lat 90-tych i 2000  pierwszych siedem tomików wydawał Egmont (prawa zakupione przez Ewę Holewińską), seria oprócz fanów dziecięcych miała swych oddanych miłośników pośród starszej młodzieży, była ulubioną pozycją studentów polonistyki na UJ.
W 2017 seria doczekała się ekranizacji!!!


Recenzja:

Już sama okładka bardzo przewrotnie zachęca do lektury informując, iż w książce czytelnik natknie się na denną akcję, głupie dowcipy i raczej (anty)zabawę. I jest w tym dużo prawdy – akcja jest do bólu sztampowa (i co za tym idzie mało zaskakująca), a poczucie humoru dzielnie trzyma poziom poniżej gumki od majtek. I WŁAŚNIE O TO CHODZI!

Harol i George to dwóch urwisów, który „… żyli w stanie kompletnej głupawki…” radośnie uprzykrzając życie innym. W wolnym czasie realizują swoje kiepskie pomysły, jak na przykład dosypanie pieprzu do pomponów czirliderek, wlewanie mocno pieniącego się szamponu w instrumenty muzyczne szkolnej orkiestry, czy pompowanie helem piłki do nogi podczas superważnego meczu. A kiedy akurat nie dewastują kompletnie szkolnej rzeczywistości, zaszywają się w domku na drzewie, gdzie oddają się wymyślaniem i rysowaniem komiksów ze zwariowanymi superbohaterami. Ich najbardziej charyzmatyczną postacią okazuje się być Kapitan Majtas.

„W prawdziwych komiksach bohaterowie często wyglądają tak, jakby latali w samych gaciach (…). A ten nasz naprawdę będzie fruwał w majtkach!”

Przedsiębiorczy chłopcy odbite na lewo na szkolnym kserze egzemplarze swoich prac sprzedają kolegom.







Psotna natura urwisów nie zaskarbiła im sympatii zrzędliwego i nerwowego dyrektora placówki edukacyjnej, do której przyszło im uczęszczać. Aż do momentu, w którym… przez przypadek zmieniają go w bohatera swoich komiksów!

A potem zaczyna się jazda bez trzymanki pełna walki ze złodziejami, złych robotów i szalonych pościgów. Fabuła zwiera sceny skrajnej przemocy (przedstawione w dodatku przy pomocy ruchomych obrazków zwiększających siłę przekazu) i przekonanie, że sztuczna psia kupa jest w stanie ocalić świat!



Za moich czasów jeszcze nie było tego rodzaju humorystycznej literatury i wobec tego stosunkowo późno złapałam czytelniczego bakcyla, ale doskonale pamiętam, że moja młodsza siostra pokochała książki za sprawą niewybrednych psot i złośliwego charakterku Koszmarnego Karolka. Właściwie kiedy tylko w miarę samodzielnie nauczyła się składać litery.

I właśnie do tej kategorii zaliczyć można serię o Kapitanie Majtasie – bogato ilustrowana trochę książka, trochę komiks, z niezwykle niesfornymi głównymi bohaterami i ich zakręconymi, ale jednak przewidywalnymi przygodami. Krótkie rozdziały, duże litery i stosunkowo niewiele tekstu. I ta duma, kiedy zupełnie jeszcze nieopierzony czytelnik może pochwalić się samodzielnym przeczytaniem prawdziwej książki. W dodatku takiej, która ma ponad 100 stron!

Bohaterowie imponują niegrzecznością i zaradnością jednocześnie. Myślę, że młodemu czytelnikowi łatwo będzie się z nimi utożsamiać, nawet bez prób powtarzania ich wybryków. A sama książka jest prosta, pełna dystansu i całkiem zabawna. Nie jest to może i szczególnie wyrafinowany humor, a żarty z pewnością nie są najwyższych lotów, ale to jest właśnie to, co najbardziej bawi młodzież w wieku okołopodstawówkowym (i czasami również mnie): fekalia, bieganie w samej bieliźnie, strzelanie z gumki od majtek i kotlety ze szkolnej stołówki, które są tak paskudne, że w końcu ożywają (w mojej szkole też to miało miejsce, przysięgam!).









Słyszałam teorię, iż książki powinny przede wszystkim uczyć, najlepiej poprzez zabawę, a pozycja jest wartościowa dopiero wtedy, gdy czytelnik może z niej coś wynieść. Przyznam szczerze, że uwielbiam takie książeczki i właśnie tego typu „rozwijającej” literatury przede wszystkim szukam dla mojej córki. „Kapitan Majtas” za to z pewnością nie niesie ze sobą szczególnych walorów edukacyjnych. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, czy sami sięgamy wyłącznie po rozwijające książki stawiające czytelnikowi intelektualne wyzwania? Czy może (a nawet częściej!) wybieramy lekkie czytadełka dla samej dekadenckiej przyjemności relaksu przy mało wymagającej lekturze? Warto w tym miejscu przypomnieć o imponującej popularności np. „Dziennika Bridget Jones” ;)

Ja osobiście uwielbiam się czasem „odmóżdzyć” przy głupawej lekturze i uważam, że na to samo powinniśmy pozwolić naszym dzieciom od czasu do czasu. A jeśli taka właśnie dość płytka i nieedukacyjna książeczka z dennym humorem dopasowanym idealnie do poziomu małolata zaszczepi w nim miłość do czytania, to dla mnie jest to wartością samą w sobie. I dlatego właśnie ją polecam.

Książkę zrecenzowałam dla was dzięki uprzejmości Wydawnictwa Jaguar.