sobota, 26 sierpnia 2017

Liesbet Slegers - "Kasia idzie do lekarza"


Autor: Liesbet Slegers
Tytuł: Kasia idzie do lekarza
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 32
Ocena: 9/10
Wiek: 24m+

Opis:
Buuu, źle się czuję. Boli mnie głowa i gardło, mam gorączkę, kaszel i cieknie mi z nosa. Nie mam ochoty się bawić, ani jeść. Musze odwiedzić Panią doktor, a tak bardzo się boję. Może jednak mama ma racje i to nie będzie takie straszne?
Dla maluchów, które strasznie boją się pójść do lekarza.


Recenzja:
Już lada moment zacznie się sezon jesiennych przeziębień i wizyty u lekarza będą (wątpliwą) atrakcją na początku dziennym. A czy jest jakiś maluch, który do lekarza chodzić lubi? Albo chociaż się takich wizyt nie obawia? Kolejna książeczka Liesbet Slegers z serii dla „już troszkę podrośniętych maluchów” pomaga oswoić te lęki. 

Poznajcie Kasię – rówieśniczkę Kuby, znanego nam już ze „Spania” i książeczki „Kuba i jego nocnik”. Kasia jest równie sympatyczna, co jej kolega i podobnie jak ona mierzy się z, często niezrozumiałymi dla dziecka, problemami. Nasza bohaterka od samego rana źle się czuje i konieczna będzie wizyta u lekarza.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka wyjaśnia małym czytelnikom co się z nimi dzieje – symptomy choroby przedstawione zostały prostymi słowami i jako uciążliwa dolegliwość, ale wciąż nic strasznego. Mama Kasi jest zaniepokojona, ale nie biadoli i nie załamuje rąk – wręcz przeciwnie, jej podejście, choć troskliwe, jest pełne spokoju. A nic nie uspokaja dziecka równie skutecznie, co spokój rodzica. Ból brzucha, katar, brak apetytu, gorączka i apatia jawią się zatem jako stan wymagający interwencji, ale nie będący powodem do paniki. 

Również cała wizyta u lekarza nie jest niczym strasznym. Jako, że najbardziej niepokoi to, co nieznane i niezrozumiałe, całe badanie ukazane zostało krok po kroku i bez pośpiechu. Jeśli czegoś mi brakuje, to tylko dokładnego wytłumaczenia powodów podejmowanych przez panią doktor akcji – fajnie byłoby wspomnieć, że lekarz osłuchuje dziecko stetoskopem, żeby sprawdzić, czy serce bije prawidłowo, a zagląda w gardło, żeby sprawdzić, czy nie jest czerwone. Oczywiście są to rzeczy, które można dziecku dopowiedzieć w czasie lektury. 







Bardzo doceniam, że w książeczce podjęty został temat strachu – gdyby Kasia nie bała się całej wizyty i mały czytelnik byłby jedynie zapewniany o bezzasadności odczuwania strachu wobec tak prozaicznej czynności, całość byłaby sztuczna i mogłaby wywoływać zawstydzenie odczuwanymi emocjami. Bohaterka się boi (co jest naturalną reakcją dziecka na nową sytuację), ale jest z mamą i przytula pluszowego króliczka, a pani doktor jest bardzo miła i objaśnia jej co będzie robić, dzięki czemu może pokonać strach. 

Podobnie jak opisywana wcześniej książeczka o Kubie, ta również zbudowana została w podobny sposób – lewą stronę zajmuje tekst w kolorowej ramce, prawą wypełnia ilustracja. Tym razem jednak nie dodano wstępu dla rodzica, dla którego wizyta u lekarza nie jest niczym nowym (czego zapewne nie można powiedzieć o odpieluchowaniu dziecka). 

Usztywniane strony chronią książeczkę przed podnieceniem, a zaokrąglone rogi twardej oprawy zapewniają bezpieczną lekturę, która może odbywać się zarówno w towarzystwie rodzica, jak i samodzielnie. Utrzymano charakterystyczna estetykę autorki – intensywne kolory, widoczne pociągnięcia pędzla i grube kontury ilustracji stylizowanych na dziecięce rysunki wzbudzają sympatię. I chociaż sugerowany wiek odbiorcy, to dwa lata, bardzo dobrze sprawdza się również u młodszych dzieci (testowana z sukcesem na mojej 17-miesięcznej córce).

Polecam jako lekturę w poczekalni u lekarza, jak i całkiem zdrowym bobasom jako sposób na oswojenie z nową sytuacją i towarzyszącymi jej odczuciami. 

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnctwa Adamada.

9 komentarzy:

  1. Monika Stanisławska
    Fajna książeczka ale dla maluchów. Mój syn kilka lat temu może i byłby zainteresowany książeczką Ale juž nie teraz. Jednak sam pomysł jak i ilustracje są przepiękne. Dlatego poleciłabym książeczkę mają, dzieci tak w wieku do 3 no może 4 lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, jak mnie w dzieciństwie oswajał z wizytą u Pana Stomatologa - mój ukochany Ferdynand Wielki.
    Mój synek też dzięki ulubionym literackim bohaterom książkom nauczył się dbać o zdrowie (np. książki Wojciech Feleszko - czy o skaleczeniach czy o przeziębieniu i rinowirusach ;), bez problemu poddawał się różnym procedurom badawczym w gabinecie lekarskim (np. Mechthild Hoehl: "Będę badany, ale jak? Objaśniamy dzieciom badania") i znalazł wsparcie podczas pobytu w szpitalu ("Kuba i Buba w szpitalu" G. Kasdepke)
    Polecam więc z całą odpowiedzialnością wszystkim rodzicom tego typu 'biblioterapię'
    Dobrze, że pojawiają się tego typu publikacje, które są skierowane do coraz młodszych czytelników/potencjalnych pacjentów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za inspirację! Właśnie głowię się jak przygotować moją półtoraroczną córę na pierwszą wizytę u dentysty.

      Usuń
  3. Mój młodszy syn strasznie nie lubi lekarzy! Nie zdążą go dotknąć, a krzyczy na całe gardło. Mam nadzieję, że kiedyś przełamię tę niechęć, przynajmniej podczas wizyt kontrolnych, bo przy szczepieniu, to ja rozumiem, że popłakać trzeba ;) Fajna książeczka, czuję się do niej w pełni przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę kolejną uroczą książeczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. kolejna rewelacyjna książeczka, tematyka, teks i ilustracje odpowiednie do wieku, same plusy

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje Maluchy nie boją się Pani Doktor, chętnie chodzą na wizyty, wcześniej razem z mężem rozmawiamy z Chłopakami, co Pani Doktor będzie robiła, wyjaśniamy po co idziemy do Pani Doktor i to pomaga zwyciężyć strach. Ale książeczkę na pewno przeczytamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje dziecko panicznie boi sie doktora, wiem, ze bol napedza gdy jest chora! Z Kasia przygody i odwazne wizyty w gabinecie lekarza, moze uda mi sie wytlumaczyc ta koniecznosc niech juz krzyk sie nie przydarza :-)
    Brawo, super ksiazeczka

    OdpowiedzUsuń
  8. Maluchom wizyty u lekarza kojarzą się niestety z czymś nieprzyjemnym, fajnie łamać takie postrzeganie, żeby później nie było traumy i wizyta u lekarza była czymś normalnym, a nie ostatecznością, kiedy już się nie domaga. Teraz mamy też łatwiej dzięki temu, że mamy nowoczesne oprogramowanie dla lekarzy i systemy do prostszych rejestracji wizyt. Ciekawe jak będzie kiedy nasze dzieci będą dorosłe :)

    OdpowiedzUsuń