środa, 18 października 2017

Michał Leśniewski, Maciej Szymanowicz - "Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe"

 
Autor: Michał Leśniewski
Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Tytuł: Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe
Wydawnictwo: ART EGMONT
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 80
Ocena: 10/10
Wiek: 3-7 lat

Opis:

O tym, jak ważny jest samochód, wie każdy. Dzieci jeżdżą nim do szkoły, na wakacje albo w odwiedziny do rodziny. Samochód dostarcza towary do sklepów i materiały na budowę… Specjalnymi autami jeżdżą policjanci, lekarze i strażacy. Kiedyś samochody wyglądały inaczej niż dzisiaj. Ich twórcy przeżyli wiele przygód, czasem groźnych, czasem zabawnych. Gdyby nie oni i ich przygody, samochód nie wyglądałby tak jak dzisiaj. „Ale auta!” to pełne humoru opowieści Michała Leśniewskiego, które prowadzą i młodych, i starszych przez świat samochodów. Świat kolorowy i fascynujący – dzięki wspaniałym ilustracjom Macieja Szymanowicza.


Recenzja:


Przyznam bez bicia, że „Ale auta!” wybrałam jako książeczkę, którą moja mała fanka motoryzacji będzie sobie czytała z tatą – budowanie więzi, dzielenie pasji… wiecie o co chodzi – a sama przy okazji będę cieszyła oko świetnymi ilustracjami, do których mam słabość. 

A tu psikus – otworzyłam książkę, żeby ja sobie obejrzeć i całkowicie wsiąkłam w historię samochodu! Nie sądzę, żebym szybko oddała ją mężowi! To jedna wielka skarbnica ciekawostek i zabawnych sytuacji, które doprowadziły do wynalezienia i usprawnienia maszyny, bez której współcześnie chyba nikt nie wyobraża sobie życia. 

Chcecie wiedzieć jak do ewolucji auta przyczyniła się kanapka? Co to właściwie znaczy „żeme kątąt” i jakie auto nosiło taką nazwę? Po co w dawnych autach montowano korbki i termometry, a nawet maskotki (i czajnik! Wielki czajnik!)? Czym jest aerodynamika i dlaczego niektóre z pierwszych samochodów wyglądały jak pociski? W jaki sposób skręcano bez kierunkowskazów i czy wygodnie prowadziło się auto trzymając jednocześnie butelkę z zapaloną świeczką? 

A poza tym lektura objaśni nam jak wyglądały pierwsze znaki drogowe, z czego wykonano pierwsze opony, jakie narzędzia musiał mieć przy sobie dawny kierowca, a nawet jak prezentowała się automobilowa moda! Nic się nie martwcie, w zrozumieniu wszystkich trudnych słówek pomoże słowniczek z pierwszych stron. 

Nie ma co ukrywać, na młodego czytelnika czeka masa emocjonujących przygód! Od welocypedu aż po komputer pokładowy. Z wielbłądami, Indianami, pędzącymi pociągami i rakietami kosmicznymi. A to cały czas historia samochodu!



 
Jedynym minusem, jaki przychodzi mi na myśl jest jedna z pierwszych stron – czarna kartka z grubszej tekturki z wyciętą sylwetką automobilu. Choć w zamyśle ma uatrakcyjnić książkę, w rzeczywistości trochę utrudnia lekturę kilku kolejnych stron. Ale to tylko mały szczegół, może kiedy całość bardziej „się wyrobi”, tekturka przestanie sprawiać kłopoty. 

Książka skierowana jest do grupy odbiorców wieku od 3 do 7 lat, choć moim zdaniem widełki spokojnie mogłyby być sporo większe. To prawda, że moja półtoraroczna córka jeszcze nie za wiele rozumie z tego, co czytam (choć uwielbia oglądać ilustracje – najbardziej lubi trójkołowy rower i linię produkcyjną), ale dwulatki są już całkiem zainteresowane. Wydaje mi się, że i 10 latek chętnie przeczyta tą pozycję. 



 
 
Pięknie wydana, z masą fantastycznych ilustracji, w wytrzymałej oprawie, przekazująca sporą dawkę wiedzy w zabawny i przystępny sposób – świetny materiał na jedną z pierwszych encyklopedii malucha. I jednocześnie najfajniejsza książka o motoryzacji, jaką widziałam!

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa EGMONT

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza