czwartek, 10 maja 2018

Kelly Barnhill - "Dziewczynka, która wypiła księżyc"

Autor: Kelly Barnhill
Tytuł: Dziewczynka, która wypiła księżyc
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 9 maja 2018
Liczba stron: 360
Ocena: 10/10
Wiek: 10+ 

Opis: 

Od wieków mieszkańcy Protektoratu wierzą, że pobliski las zamieszkuje okrutna wiedźma, której gniew obłaskawić może tylko najmłodszy mieszkaniec osady złożony w ofierze złej czarownicy. Co roku pozostawiają więc w lesie niemowlę, licząc na to, że danina z niewinnego życia powstrzyma wiedźmę przed terroryzowaniem ich miasta.
Ale Xan jest dobra. Dom w leśnym zaciszu dzieli z mądrym potworem Glerkiem i maleńkim smokiem Fyrianem o wielobarwnych skrzydłach. Ratuje ona porzucone dzieci i oddaje w opiekę rodzinom po drugiej stronie lasu, karmiąc niemowlęta blaskiem gwiazd. Jednemu z nich przypadkowo daje jednak do wypicia blask księżyca, napełniając je magią o niewyobrażalnej mocy. Xan postanawia sama wychować tę niezwykłą dziewczynkę. Kiedy zbliżają się trzynaste urodziny Luny, jej moc przybiera na sile...
Mnożące się dokoła złowrogie znaki wzmagają strach mieszkańców Protektoratu. Jeden z nich postanawia zabić wiedźmę, by uwolnić swój lud od trwającego od lat terroru. Do czego doprowadzić może wiara w zabobony? Jak niebezpieczna jest moc, którą posiadła Luna i jak potoczą się losy Xan, Glerka oraz Fyriana, którzy stali się rodziną dziewczynki?

Recenzja: 

Czy po lekturze jakiejś powieści kiedykolwiek zabrakło Wam słów? Mi owszem - Dziewczynka, która wypiła księżyc sprawiła, że mam problem z napisaniem recenzji dla Was, a jest to nie lada wyczyn - zwykle z łatwością przelewam swoje myśli i uczucia do dokumentu tekstowego. A teraz po prostu... nie mogę znaleźć właściwych słów, aby o niej opowiedzieć. Oniemiałam z zachwytu, bo to najcudowniejsza historia, z jaką od wielu lat się spotkałam. Oczarowała mnie całkowicie! 

Zacznę może od tego, że nie jest to książeczka jedynie dla dzieci - dorośli odnajdą w niej wiele odniesień do współczesności i niesprawiedliwości jaką są m.in. stereotypy. Opowieść Kelly Barnhill, pod przykrywką fantastycznej przygody, niesie wiele mądrości i zachęca do snucia refleksji oraz realizowania własnych marzeń. Uczy także, że nie należy oceniać z góry i słuchać plotek - należy zawsze wpierw poznać daną sytuację lub osobę nim zacznie się wygłaszać własne opinie, a przede wszystkim - nie oceniać książki po okładce (aczkolwiek - że tak wtrącę - Dziewczynka, która wypiła księżyc ma przepiękną okładkę, prawda?) - wygląd osoby nie zawsze świadczy o człowieku, pozory bywają mylne. 

Xan jest wiedźmą - wizualnie po wieloma względami przypomina dużą ropuchę. Na domiar złego przyjaźni się z potworem i Absolutnie Tycim Smokiem. Mieszkańcy Protektoratu o tym nie wiedzą, ale mimo to boją się wiedźmy i każdego roku zostawiają niemowlę dla niej w ofierze. Xan ratuje dzieci i znajduje im kochające rodziny w innym miejscu, aż pewnego dnia zakochuje się w dziewczynce o ciemnych oczach. Przypadkiem wypełnia dziecię magię i... zatrzymuje je dla siebie. Luna, bo takie imię otrzymuje księżycowa dziewczynka, wywraca życie wiedźmy i jej towarzyszy do góry nogami, by następnie siać chaos dalej - w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Przyznam szczerze, że książka w wielu fragmentach mnie zasmuciła. Matka, walcząca o dziecko, zostaje uznana za chorą na umyśle, a wkrótce okazuje się, że Starsi (władza) wcale nie wierzy w istnienie wiedźmy, a dzieci pozostawiają w lesie, aby utrzymać swoje pozycje. Podobnie sytuacja ma się z rodzicielką Antaina, poczciwego chłopca, która chce wykorzystać syna do spełnienia własnych ambicji. Autorka za pomocą magicznego świata przedstawia problemy powszechne i za pomocą aluzji odnosi się do ludzkich wad. Jednocześnie pokazuje, że wśród zła jest i dobro, nadzieja, malując piękne obrazy bezinteresownej miłości, przyjaźni i dobroduszności, które widzimy m.in. w postaciach zwykle w bajkach negatywnych - wiedźmie, potworze i smoku. 

"Magiczne dzieci są niebezpieczne", każdego dnia powtarzał sobie Glerk. Kiedy akurat nie tulił Luny w ramionach. Albo jej nie śpiewał. Albo nie szeptał jej poezji do ucha, gdy spała. 

Dziewczynka, która wypiła księżyc to nie tylko przepiękna, poruszająca historia. Napisana jest po prostu baśniowo i - poza poruszającymi, pouczającymi i smucącymi serduszko elementami - są w niej zawarte także ogromne połacie znakomitego humoru, który rozbawi zarówno młodego czytelnika, jak i tego znacznie starszego. Dawno tak świetnie nie bawiłam się przy żadnej książce, a na pewno nie tak dobrze jak przy niej. Straciłam głowę dla Glerka, potwora kochającego poezję. Ta książka jest równie magiczna, jak jej główna bohaterka - a może nawet bardziej. Ale czy można być bardziej magicznym od dziewczynki, która wypiła czystą magię księżyca? 

- Moja droga, cytując słowa Poety: "Jakże głęboko mam to w...". 
- GLERKU! - zakrzyknęła Wiedźma z przerażeniem. - Cóż to za słownictwo! 

Jeśli chcecie podarować swojemu dziecku i sobie magiczną podróż przez meandry ludzkości i baśniowości - koniecznie sięgnijcie po Dziewczynkę, która wypiła księżyc. Jest ona dokładnie taka, jak napisał o niej New York Times - Nie sposób się od niej oderwać... Jest równie ekscytująca i w wielowarstwowa, jak klasyki Piotruś Pan czy Czarnoksiężnik z Krainy Oz. To pozycja, którą warto, a wręcz trzeba poznać. Polecam z całego serca.

Dodam jeszcze - bo to warto dodać, że przekładu tej powieści dokonała Marta Kisiel-Małecka, której pióro delikatnie odznacza się w treści. Zaintrygowani? :)

3 komentarze:

  1. A i owszem! Przepiękna recenzją, którą zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dziewczynka, która wypiła księżyc" już czeka na swoją kolej. jednak z każdą kolejną recenzją nabieram coraz większego apetytu. :) Nie umiem się doczekać tej baśniowości. :)

    OdpowiedzUsuń