Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla każdego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla każdego. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 marca 2021

"Kartonowe klocki konstrukcyjne CARDBLOCKS. Zestaw podstawowy"

 

 
Twórca idei: Piotr Nawracała
Tytuł: Kartonowe klocki konstrukcyjne CARDBLOCKS. Zestaw podstawowy
Wydawnictwo:Egmont
Data wydania: 25.05.2020
Wiek: 6+
Ocena: 10/10

Opis:
 
CARDBLOCKS to połączenie KLOCKA o oryginalnej konstrukcji i specjalnego ŁĄCZNIKA dające niespotykane dotąd możliwości tworzenia. Zbuduj zamek, domek, most, stolik z krzesełkami czy inne konstrukcje, które podsunie ci wyobraźnia. To świetna zabawa dla osób w każdym wieku, lubiących kreatywne zajęcia. 

EKOLOGICZNE 
Klocki CARDBLOCKS są wykonane z tektury typu kraft. To włókna pierwotne celulozy pochodzące ze specjalnych upraw leśnych z domieszką makulatury. Tektura jest lekka, a przy tym niezwykle wytrzymała.  

ROZWIJAJĄ WYOBRAŹNIE 
CARDBLOCKS działają na wyobraźnię i rozwijają inwencję twórczą. Pobudzają do myślenia o formach przestrzennych – od prostych brył do złożonych konstrukcji. Uczą eksperymentowania i szukania rozwiązań, a także nieustannego przekształcania przestrzeni. Mają otwartą i elastyczną formułę. 

ŁĄCZĄ POKOLENIA 
Bawią i integrują. Zapewniają wspaniałą rozrywkę w gronie najbliższych. Budowanie konstrukcji z tekturowych klocków daje ogromną satysfakcję rodzicom, dziadkom, jak i samym dzieciom. 

POLSKI PATENT 
CARDBLOCKS to produkt oryginalny, pomysłowy i genialny w swojej prostocie. Twórcą idei jest Pan Piotr Nawracała, zawodowo zajmujący się projektowaniem nietypowych opakowań z tektury. Klocki produkowane są w Polsce z poszanowaniem dla natury. 
 
Recenzja:

Klocki od bardzo wielu lat dostarczają wszystkim dzieciom mnóstwo radości i uciechy. Każdy z nas zapewne zna i miał do czynienia z tymi wykonanymi z plastiku, czy też drewna. A co myślicie o klockach wyprodukowanych z tektury? A może jesteście zaskoczeni tym pomysłem i po raz pierwszy o nim czytacie? Ta wręcz rewolucyjna idea okazała się - według mnie - strzałem w dziesiątkę. Czy zatem Klocki konstrukcyjne. CARDBLOCKS. Zestaw podstawowy pobudzą dziecięcą wyobraźnię i zadowolą najmłodszych, a zarazem najważniejszych użytkowników i krytyków zabawek? Jestem w pełni przekonana, że tak właśnie się stanie. Tekturowe konstrukcje można wznosić bez końca i spędzić na ich tworzeniu naprawdę bardzo długi czas. Ten fenomenalny zestaw powinien znaleźć się w każdym domu, w którym są dzieci, bowiem na pewno zrobi w nim niemałą furorę.


Moi synowie uwielbiają bawić się klockami. Taka forma aktywności daje im szerokie pole do popisu. Mogą często przesiadywać w domu wielce nimi zaabsorbowani, układając z nich różne stwory i budowle. Oczywiście po otwarciu przesyłki zawierającej klocki CARDBLOCKS byli bardzo zadowoleni. Już na samym początku ucieszyli się z możliwości samodzielnego składania elementów opakowania. Łączenie ich za pomocą specjalnych łączników w różnorodne kształty też sprawiło im mnóstwo frajdy. Zachwytom tym zestawem nie było końca. Naprawdę już od bardzo dawna żadna z zabawek nie wywołała u nich tak wielkiej ekscytacji. Chociaż te niezwykle układanki zaleca się dzieciom od szóstego roku życia to nawet dla trzylatka okazują się bardzo interesujące. Te młodsze dzieci oczywiści trzeba nadzorować, a starsze z ochotą zajmą się nimi same, wznosząc wielkie budowle lub cokolwiek tylko zapragną. Krzesło, statek, zamek, wieża - tu ograniczeniem jest tylko ich wyobraźnia.
 
"Zbuduj zamek, domek, most, stolik z krzesełkami czy inne konstrukcje, które podsunie ci wyobraźnia. To świetna zabawa dla osób, lubiących kreatywne zajęcia."

Zestaw podstawowy klocków CARDBLOCKS zawiera pięćdziesiąt klocków do złożenia, mnóstwo łączników oraz dwie mini książeczki zawierające przydatne informacje, reklamę innych zestawów z serii oraz inspiracje do zabawy. W opakowaniu znajdziemy jeden klocek w ostatecznej formie, a resztę należy poskładać samemu. To nic trudnego, a wręcz przeciwnie - jest to niezwykle proste i mocno absorbujące zajęcie. Uważam, że to bardzo ciekawy i jednocześnie ekonomiczny pomysł, bowiem złożone klocki zajmują zdecydowanie mniej miejsca. W tym miejscu warto wspomnieć, że nie poleca się ich ponownego rozkładania, więc trzeba przygotować sobie jakieś duże pudełko w celu ich przechowywania. Klocki konstrukcyjne wykonane z tektury sprawdziły się u nas doskonale. Mają wiele zalet. Ekspresowo wciągają dzieci w zabawę, podczas której maluchy wyciszają się i ćwiczą swoją koncentrację.





Testując w praktyce te klocki, okazało się, że pomysł na nie można uznać za fenomenalny. Ich jakoś nie budzi żadnych zastrzeżeń. Są wytrzymałe oraz wygodne w użytkowaniu, co przejawia się łatwością składania i łączenie ich ze sobą. Można z nich wznosić różnorodne konstrukcje. Wszystkie mają kształt prostopadłościanu, co zapewnia dzieciom swobodę i prostotę tworzenia. Istotna i bardzo przydatna jest możliwość wielokrotnego rozkładania budowli bez uszczerbku na trwałości jej pojedynczych elementów. Sposób łączenia poszczególnych klocków opanowuje się bardzo szybko, nawet ci najmłodsi użytkownicy nie mają z tym problemów. Wznoszone budowle są bardzo trwałe i stabilne, zarówno te ogromne, jako i te mniejsze. Zabawa klockami stymuluje zmysły naszych pociech i korzystnie wpływa na ich rozwój, jednocześnie dostarczając im wartościowej rozrywki. Można się w nich szybko zakochać. W serii ukazały się także inne zestawy klocków o różnych kształtach. Mamy możliwość łączenia ich wszystkich i tworzenia jeszcze bardziej skomplikowanych konstrukcji.

 
Kartonowe klocki konstrukcyjne CARDBLOCKS. Zestaw podstawowy to wyróżniające się na rynku tekturowe prostopadłościany, których układania sprawia wszystkim mnóstwo radości. Łączenie ich w mniej lub bardziej skomplikowane konstrukcje wyzwala wyobraźnię. Można je układać samodzielnie lub całą rodziną. Są idealne dla dzieci, młodzieży, ale także dla dorosłych. Wykonane z poszanowaniem natury zaszczepiają w dzieciach dobre wartości. Po prostu trzeba je mieć. 

Klocki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

sobota, 13 lipca 2019

"Yakari u bobrów"; "Yakari i Nanabozo"

Autorzy: Derb + Job
Tytuły: Yakari u bobrów; Yakari i Nanabozo
Wydawnictwo: Egmont 
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 48; 48
Ocena: 7/10 i 8/10

Opis: 

Trzeci tom wesołej przygodowej opowieści o małym Indianinie. Nadeszły ciepłe miesiące, więc plemię Siuksów przeniosło się do letniego obozowiska. Yakari i jego wierny konik Mały Piorun jadą nad rzekę, gdzie spotykają pracowite bobry. Zwierzęta właśnie budują tamę i żeremia, dlatego proszą chłopca i jego wierzchowca o pomoc. Potem bohaterowie wykazują się odwagą w walce z potężnym wrogiem bobrów, ale prawdziwe wyzwanie czeka ich dopiero wtedy, kiedy miłe wodne gryzonie spotka niespodziewana tragedia... Na szczęście Yakari zawsze może liczyć na rady swojego opiekuńczego ducha – Wielkiego Orła! 
***
Czwarty tom wesołej przygodowej opowieści o małym Indianinie. Do wioski Siuksów przybywa wędrowiec, który opowiada o znajdującej się na północy krainie śniegu i białych niedźwiedzi. Tęcza, przyjaciółka Yakariego, bardzo chce zobaczyć te niezwykłe zwierzęta, umawia się więc z chłopcem, że następnego dnia udadzą się w daleką podróż. Niestety, rano Tęcza znika i Yakari musi wyruszyć na jej poszukiwanie. Będzie mu pomagał duch opiekuńczy dziewczynki – wielki królik Nanabozo. Przeżyją mnóstwo niebezpiecznych i pełnych magii przygód, czy jednak odnajdą Tęczę? I czy na odległej północy rzeczywiście żyją białe niedźwiedzie? 

Cykl stworzyli pod koniec lat 60. dwaj Szwajcarzy – scenarzysta Job (André Jobin) oraz rysownik Derib (Claude de Ribaupierre). Za tomy 6 i 31 Yakariego (odpowiednio w latach 1982 i 2006) dostali nagrody Festiwalu Komiksowego w Angoulême w różnych kategoriach komiksu dziecięcego. Do dziś ukazało się prawie czterdzieści albumów serii, która wciąż bawi młodszych i starszych czytelników.

Recenzja:

Z seriami – książkowymi czy też komiksowymi – tak już bywa, że ich kolejne części mają zróżnicowany poziom wykonania, wpływający na zadowolenie czytelników. Po dwóch pierwszych tomach o przygodach młodego Indianina, przyszedł czas na poznanie ich dalszych odsłon, a więc tomu trzeciego i czwartego.  Yakari u bobrów i Yakari i Nanabozo to ciekawa ich kontynuacja, jednak jedna z tych historii wywołuje lepsze wrażenie i zasługuje na wyższą ocenę. Wszystko przez wprowadzenie nietuzinkowego bohatera, który rozśmiesza i bawi, a jest nim Nanabozo. Jednak zanim przejdę do szczegółów, wspomnę o ogólnym wrażeniu z tej serii. Każdemu tomowi towarzyszy motyw przewodni w postaci poczucia humoru wprowadzającego w miły nastrój i pozwalającego odczuwać prawdziwą przyjemność z czytania.


Yakari wraz ze swoim przyjacielem – Małym Piorunem to para, która z łatwością zyskuje sympatię. Zaś Wielki Orzeł, który jest opiekunem chłopca stanowi pewien głos rozsądku i zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Jak już się przekonaliśmy w poprzednich tomach (Yakari i Wielki Orzeł oraz Yakari i Biały Bizon) są to historie magiczne, gdyż protagonista rozumie mowę zwierząt, dzięki czemu jego przygody są niezapomniane i także wartościowe. Autor tekstu – Job, tworzy oryginalne nazwy postaci i przedstawia ich przygody w sposób znakomicie podtrzymujący uwagę odbiorców.

„Mocna Tamo, spójrz tylko na czworonoga z grzywą i dwunoga z piórem! Niszczą nasze dzieło!”

Yakari u bobrów to ciekawa historia o przypadkowej wizycie pary bohaterów u tytułowych zwierząt. Pomogą im oni podczas budowania tamy wykorzystując do tego zadania pomysłowe metody. Za pomocą postaci bobrów autorzy ukazali różne cechy charakteru, a zwłaszcza pracowitość i senność, co można także podciągnąć pod lenistwo. Jest tu też scena specyficzna, rzadko spotykana w literaturze dziecięcej – otóż jeden z bobrów dostaje klapsa. Jednak bez obawy – jest to przedstawione w sposób humorystyczny i jeśli jesteście przeciwnikami takich kontrowersyjnych rozwiązań, nie zniechęcajcie się do tej historii, gdyż ten element to zaledwie cząstka, która co prawda wpływa na całość, jednakże na pierwszy plan wychodzą inne odczucia z nią związane. Przede wszystkim daje powody do śmiechu i wskazuje, jak bardzo docenianą cechą jest pracowitość. Poza tym przygoda u bobrów jest przykładem na to, że warto pomagać innym.




Natomiast Yakari  i Nanabozo to tom, przy którym śmialiśmy się na głos. Nanabozo jest duchem opiekuńczym koleżanki chłopca z plemienia. Swoją postawą sprawia, że uśmiech gości na twarzach a jego pomysły zarażają pozytywną energią. Ta historia także nie jest pozbawiona magii – Nanabozo bowiem potrafi się zwiększać i zmniejszać. Razem z Yakarim wyruszają na poszukiwanie dziewczynki, która przez niecierpliwość włożyła czarodziejskie buty mające ją ponieść prosto do białych niedźwiedzi. Ponadto, zakończenie tej części jest inne niż poprzednich i wprawiło nas w zdumienie. Mamy skrytą nadzieję, że kolejne tomy będą utrzymane w podobnym tonie, gdyż ten czytało się po prostu świetnie. 


Rysunki są kolorowe i wykonane w sposób szczegółowy. Za ich pomocą odczytujemy niektóre sceny, bowiem nie wszystkie są opatrzone tekstem. To świetna forma przedstawienia historii obrazowej, która wciąga i niesamowicie angażuje w jej przebieg. Dialogi czyta się płynnie, mogąc intonować głos i odtwarzać emocje bohaterów. Jakość wydania nie uległa zmianie – format A4 i papier o śliskiej teksturze sprawdzają się idealnie. Oczywiście tekst jest napisany drobną czcionką, więc młodsze dzieci mogą poczuć się zniechęcone do samodzielnego czytania. Jednak rekompensuje im to słuchanie tekstu w interpretacji rodziców lub starszego rodzeństwa. Historie nie są zbyt długie, ale dostarczają ciekawych wrażeń, dlatego czekamy na dalszy ciąg tej serii.


Yakari u bobrów i Yakari i Nanabozo to świetna forma przedstawienia zabawnych historii z wartościowym przekazem do indywidualnego odczytania. Zwłaszcza tom czwarty dostarcza wiele radości i rozbudza chęć poznania kolejnych odsłon przygód młodego Indianina i jego przyjaciół. Fani komiksów, ale także opowieści z bohaterami obdarzonymi poczuciem humoru, będą zachwyceni. Tomów serii nie trzeba czytać w kolejności ich wydania.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.