Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 lutego 2020

Astrid Lindgren - "Ronja, córka zbójnika"


Autor: Astrid Lindgren
Tytuł: Ronja, córka zbójnika
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 288
Wiek: 6-10 lat
Ocena: 10/10

Opis:

Piękna i wzruszająca opowieść o dzieciach dwóch zwalczających się hersztów zbójników, Ronji i Birku. Mieszkają oni w starym zamku, a dni spędzają w wielkim lesie, w którym żyją dzikie konie, a także okrutne Wietrzydła, Szaruchy i Mgłowce zagrażające ich życiu. Początkowa wrogość Ronji i Birka przemienia się w przyjaźń, a potem w miłość. Dzięki sile tego uczucia udaje im się doprowadzić do pojednania zatwardziałych zbójników. 

Ekranizacji tej ulubionej lektury dzieci i dorosłych podjęło się słynne Studio Ghibli. Ilustracje zawarte w książce nawiązują do telewizyjnej animacji.

Recenzja:

Przy ocenie książek przyjęłyśmy tutaj skalę 1-10. To jeden z tych nielicznych momentów, kiedy brakuje mi skali, bo Ronja według mnie zasługuje na więcej, na wyróżnienie większe aniżeli większość książek, nawet tych, które naprawdę mocno mi się podobały.

Przyznaję, że tym razem skusiła mnie okładka, przywodząca na myśl Robin Hooda w wersji, którą pamiętam z dzieciństwa i darzę sporym sentymentem. Wiedziałam, że będzie to lektura dla mnie, bo moja córa jest na nią jeszcze zdecydowanie za mała, niemniej sądziłam, że przeczytam ją raz i sprezentuję któremuś ze starszych dzieci w rodzinie. Nic z tego - zakochałam się w tej książce!

Bo i czego tu nie ma? Jest dwoje dzieci ze zwaśnionych rodzin, które powinny się nienawidzić, a jednak po pewnym czasie zaprzyjaźniają się. Jest zamek na wielkiej górze, wskutek wielkiej wichury podzielony na pół. Znalazło się miejsce dla różnych magicznych stworzeń, nie zawsze tych o wesołym usposobieniu, i dla zbójeckiej braci. Ronja i Birk to para tak rozkosznych dzieciaków, że po prostu nie może być z nimi nudno, choć nie zawsze jest bezpiecznie, w końcu trudno do bezpiecznych rozrywek zaliczyć na przykład skakanie ponad przepaścią. Ta książka to także dowód na to, że dzieci widzą i rozumieją więcej niż niejednokrotnie dorośli. Czy uda im się zakończyć tę bezsensowną wojnę? Tego dowiecie się już z książki. Sięgnijcie, bo naprawdę warto.



Bardzo miłe dla oka są także ilustracje. To już publikacja skierowana do starszych dzieci, więc nie są one tutaj elementem dominującym, ale efektownym na pewno.

Jeśli lubicie historie, przez które po prostu się płynie, takie, że ciągle chce się ich więcej, istnieją spore szanse, że Ronja taka się właśnie dla was okaże. Ja ją pokochałam!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 13 lipca 2019

"Yakari u bobrów"; "Yakari i Nanabozo"

Autorzy: Derb + Job
Tytuły: Yakari u bobrów; Yakari i Nanabozo
Wydawnictwo: Egmont 
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 48; 48
Ocena: 7/10 i 8/10

Opis: 

Trzeci tom wesołej przygodowej opowieści o małym Indianinie. Nadeszły ciepłe miesiące, więc plemię Siuksów przeniosło się do letniego obozowiska. Yakari i jego wierny konik Mały Piorun jadą nad rzekę, gdzie spotykają pracowite bobry. Zwierzęta właśnie budują tamę i żeremia, dlatego proszą chłopca i jego wierzchowca o pomoc. Potem bohaterowie wykazują się odwagą w walce z potężnym wrogiem bobrów, ale prawdziwe wyzwanie czeka ich dopiero wtedy, kiedy miłe wodne gryzonie spotka niespodziewana tragedia... Na szczęście Yakari zawsze może liczyć na rady swojego opiekuńczego ducha – Wielkiego Orła! 
***
Czwarty tom wesołej przygodowej opowieści o małym Indianinie. Do wioski Siuksów przybywa wędrowiec, który opowiada o znajdującej się na północy krainie śniegu i białych niedźwiedzi. Tęcza, przyjaciółka Yakariego, bardzo chce zobaczyć te niezwykłe zwierzęta, umawia się więc z chłopcem, że następnego dnia udadzą się w daleką podróż. Niestety, rano Tęcza znika i Yakari musi wyruszyć na jej poszukiwanie. Będzie mu pomagał duch opiekuńczy dziewczynki – wielki królik Nanabozo. Przeżyją mnóstwo niebezpiecznych i pełnych magii przygód, czy jednak odnajdą Tęczę? I czy na odległej północy rzeczywiście żyją białe niedźwiedzie? 

Cykl stworzyli pod koniec lat 60. dwaj Szwajcarzy – scenarzysta Job (André Jobin) oraz rysownik Derib (Claude de Ribaupierre). Za tomy 6 i 31 Yakariego (odpowiednio w latach 1982 i 2006) dostali nagrody Festiwalu Komiksowego w Angoulême w różnych kategoriach komiksu dziecięcego. Do dziś ukazało się prawie czterdzieści albumów serii, która wciąż bawi młodszych i starszych czytelników.

Recenzja:

Z seriami – książkowymi czy też komiksowymi – tak już bywa, że ich kolejne części mają zróżnicowany poziom wykonania, wpływający na zadowolenie czytelników. Po dwóch pierwszych tomach o przygodach młodego Indianina, przyszedł czas na poznanie ich dalszych odsłon, a więc tomu trzeciego i czwartego.  Yakari u bobrów i Yakari i Nanabozo to ciekawa ich kontynuacja, jednak jedna z tych historii wywołuje lepsze wrażenie i zasługuje na wyższą ocenę. Wszystko przez wprowadzenie nietuzinkowego bohatera, który rozśmiesza i bawi, a jest nim Nanabozo. Jednak zanim przejdę do szczegółów, wspomnę o ogólnym wrażeniu z tej serii. Każdemu tomowi towarzyszy motyw przewodni w postaci poczucia humoru wprowadzającego w miły nastrój i pozwalającego odczuwać prawdziwą przyjemność z czytania.


Yakari wraz ze swoim przyjacielem – Małym Piorunem to para, która z łatwością zyskuje sympatię. Zaś Wielki Orzeł, który jest opiekunem chłopca stanowi pewien głos rozsądku i zapewnia im poczucie bezpieczeństwa. Jak już się przekonaliśmy w poprzednich tomach (Yakari i Wielki Orzeł oraz Yakari i Biały Bizon) są to historie magiczne, gdyż protagonista rozumie mowę zwierząt, dzięki czemu jego przygody są niezapomniane i także wartościowe. Autor tekstu – Job, tworzy oryginalne nazwy postaci i przedstawia ich przygody w sposób znakomicie podtrzymujący uwagę odbiorców.

„Mocna Tamo, spójrz tylko na czworonoga z grzywą i dwunoga z piórem! Niszczą nasze dzieło!”

Yakari u bobrów to ciekawa historia o przypadkowej wizycie pary bohaterów u tytułowych zwierząt. Pomogą im oni podczas budowania tamy wykorzystując do tego zadania pomysłowe metody. Za pomocą postaci bobrów autorzy ukazali różne cechy charakteru, a zwłaszcza pracowitość i senność, co można także podciągnąć pod lenistwo. Jest tu też scena specyficzna, rzadko spotykana w literaturze dziecięcej – otóż jeden z bobrów dostaje klapsa. Jednak bez obawy – jest to przedstawione w sposób humorystyczny i jeśli jesteście przeciwnikami takich kontrowersyjnych rozwiązań, nie zniechęcajcie się do tej historii, gdyż ten element to zaledwie cząstka, która co prawda wpływa na całość, jednakże na pierwszy plan wychodzą inne odczucia z nią związane. Przede wszystkim daje powody do śmiechu i wskazuje, jak bardzo docenianą cechą jest pracowitość. Poza tym przygoda u bobrów jest przykładem na to, że warto pomagać innym.




Natomiast Yakari  i Nanabozo to tom, przy którym śmialiśmy się na głos. Nanabozo jest duchem opiekuńczym koleżanki chłopca z plemienia. Swoją postawą sprawia, że uśmiech gości na twarzach a jego pomysły zarażają pozytywną energią. Ta historia także nie jest pozbawiona magii – Nanabozo bowiem potrafi się zwiększać i zmniejszać. Razem z Yakarim wyruszają na poszukiwanie dziewczynki, która przez niecierpliwość włożyła czarodziejskie buty mające ją ponieść prosto do białych niedźwiedzi. Ponadto, zakończenie tej części jest inne niż poprzednich i wprawiło nas w zdumienie. Mamy skrytą nadzieję, że kolejne tomy będą utrzymane w podobnym tonie, gdyż ten czytało się po prostu świetnie. 


Rysunki są kolorowe i wykonane w sposób szczegółowy. Za ich pomocą odczytujemy niektóre sceny, bowiem nie wszystkie są opatrzone tekstem. To świetna forma przedstawienia historii obrazowej, która wciąga i niesamowicie angażuje w jej przebieg. Dialogi czyta się płynnie, mogąc intonować głos i odtwarzać emocje bohaterów. Jakość wydania nie uległa zmianie – format A4 i papier o śliskiej teksturze sprawdzają się idealnie. Oczywiście tekst jest napisany drobną czcionką, więc młodsze dzieci mogą poczuć się zniechęcone do samodzielnego czytania. Jednak rekompensuje im to słuchanie tekstu w interpretacji rodziców lub starszego rodzeństwa. Historie nie są zbyt długie, ale dostarczają ciekawych wrażeń, dlatego czekamy na dalszy ciąg tej serii.


Yakari u bobrów i Yakari i Nanabozo to świetna forma przedstawienia zabawnych historii z wartościowym przekazem do indywidualnego odczytania. Zwłaszcza tom czwarty dostarcza wiele radości i rozbudza chęć poznania kolejnych odsłon przygód młodego Indianina i jego przyjaciół. Fani komiksów, ale także opowieści z bohaterami obdarzonymi poczuciem humoru, będą zachwyceni. Tomów serii nie trzeba czytać w kolejności ich wydania.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

piątek, 15 czerwca 2018

Marcin Mortka - "Ekspedycja Tappiego w Wielkie Nieznane"


Autor: Marcin Mortka
Tytuł: Ekspedycja Tappiego w Wielkie Nieznane
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Seria: TAPPI I PRZYJACIELE
Liczba stron: 184
Wiek: 6-8 lat
Ocena: 8/10

Opis:

Za górami, za lasami, w magicznym Szepczącym Lesie, razem ze swoim przyjacielem – reniferkiem Chichotkiem, mieszka sympatyczny wiking Tappi. Opowieści o jego przygodach to wyjątkowo ciepłe, pogodne i pełne pozytywnych emocji historie.

„Ekspedycja Tappiego w Wielkie Nieznane” to kolejna, szósta już część czarno-białej serii przygód wikinga. W Szepczącym Lesie pojawia się zły magister Łapucapu, który porywa magiczne stworzenia. Przyjaciele muszą uwolnić zaginionych mieszkańców odległych krain i pomóc im wrócić do domów. Wymaga to wybrania się w dalekie podróże do bardzo niezwykłych miejsc: na Chichoczące Bagna i Ciamkające Stepy, w Mruczące Góry i na Kurze Wyspy.
Czy wiking bezpiecznie odprowadzi nowych przyjaciół do ich domów? Jak uda mu się przechytrzyć Głodomory, umknąć z zasadzki goblina rozbójnika i uciec złośliwym Falom Burzowym?

Wyrusz z Tappim na wyprawę w Wielkie Nieznane i przekonaj się sam!

Recenzja:


Istnieje pewnie spore grono Czytelników, do których postać wielkiego i opasłego wikinga niespecjalnie by przemówiła na pierwszy rzut oka, a już na pewno nie zareagowaliby oni na jej krzyk ze sklepowej półki: "Kup mnie, nie zawiodę twoich oczekiwań!". Chyba można mnie zaliczyć do tego grona. Miałam jednak to szczęście, że pracując w przedszkolu, dzieciaki zapoznały mnie z tą postacią i pokazały, że Tappi to naprawdę równy gość, a przy jego przygodach nie sposób się nudzić. Co tym razem spotka sympatycznego wielkoluda?

Brzuch Tappiego potrafi sporo pomieścić, nie powinien dziwić więc fakt, że nagle zachciało mu się zupy. To właśnie od niej wszystko się zaczęło. Gdyby wiking nie zgłodniał, prawdopodobnie nie znalazłby w swoim ogródku skrzatki Pietruszki i nie popsuł tym samym szyków magistrowi Łapucapu. Mała skrzatka opowiedziała swoją historię, w której uciekła z laboratorium magistra. Niestety ma on w nim jeszcze inne zwierzątka, a po wizycie w Szepczącym Lesie do jego kolekcji dołączają kolejne okazy, w dodatku zaliczające się do przyjaciół Tappiego. Kto czytał poprzednie części serii, ten wie, że wiking tylko wygląda groźnie, w rzeczywistości to strasznie miły gość i chętnie każdemu pomoże.

Tym razem nie mogło być inaczej. Tappi organizuje ekspedycję ratunkową, a następnie obiecuje każde zwierzątko dostarczyć bezpiecznie do jego domu. Niestety mieszkają one daleko poza granicami znanego i bezpiecznego Szumiącego Lasu, w dodatku każde gdzie indziej. Gwarantuję, że będzie ciekawie :)

Książka jest wydana w bardzo estetyczny sposób, z czcionką właściwych rozmiarów i w twardej oprawie. Ilustracje mają ciekawą kreskę, taką jak najbardziej w moim stylu, ale nie mogę nie przyczepić się do braku kolorów. Te piękne obrazy aż się proszą o kolor i wcale nie zdziwię się, jeśli dzieciaki i ich rodzice w wielu domach zasiądą do wspólnego kolorowania. W sumie nawet do tego zachęcam, wtedy książka nabierze dodatkowo rodzinnego charakteru, a Wy spędzicie razem czas miło i kreatywnie.




To publikacja zdecydowanie warta polecenia. Jest przeznaczona dla dzieci od sześciu lat, ale w przedszkolu z powodzeniem sięgałam po inne książki z tej serii już z pięciolatkami. Ten nieoczywisty w odbiorze bohater skradł niemal wszystkie serca dzieci, którym czytałam o jego przygodach. Przekonajcie się sami!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.