środa, 13 lutego 2019

Zbigniew Dmitroca - "Ciekawski kotek. Akademia Mądrego Dziecka"


Autor: Zbigniew Dmitroca
Tytuł: Ciekawski kotek
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Akademia mądrego dziecka
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 22
Ocena: 8/10
Wiek: 0-3 lata

Opis:

To seria książeczek dla dzieci i rodziców do wspólnego czytania, oglądania i odkrywania świata. Kolejne książeczki to kolejne niespodzianki. Zabawne wierszyki, sympatyczne postacie, barwne ilustracje z wycięciami na sztywnym papierze odkrywają przed dziećmi świat przyrody i świat wyobraźni, świat przygód i świat emocji. 

Recenzja:

Po ostatnim rozczarowaniu dziurawą książką z serii Akademia Mądrego dziecka, ta okazała się naprawdę miłym zaskoczeniem.
Tym razem fabuła naprawdę się klei – pewien ciekawski rudzielec (co za miła odmiana po „Kundlu Burym”) wykazuje wyjątkowe zainteresowanie otaczającymi go dziurami i otworami. Okazuje się jednak, że większość z tych dziur prowadzi do domu jakiegoś zwierzęcia – psiej budy, kreciej norki, czy dziupli dzięcioła. Część z nich inne zwierzęta wygryzły jedząc, lub szukając pożywienia, a jeszcze inne mogą okazać się… rozdziawioną paszczą!






Tak, to prawda – rymy wciąż są częstochowskie. Ci, którzy mieli już wcześniej do czynienia z Panem Dmitrocą dobrze wiedzą, że te książki to bardziej sympatyczne czytadełka, niż ambitna literatura. A i takie są potrzebne. Bo wierszyk jest bardzo prosty, wpada w ucho i praktycznie sam się czyta. Podoła nawet najbardziej zaspany rodzic.

Jest nieskomplikowanie, zaskakująco i sympatycznie. Są stopniowo zmniejszające się dziurki do wciskania rączek i paluszków, na kartach książeczki mały czytelnik spotyka mnóstwo zwierząt i dowiaduje się co nieco o ich zwyczajach.

Ilustracje są całkiem ładne, a bohater uroczy. No i jak zwykle wielkim atutem tytułów z tej serii jest wyjątkowo zaawansowana dziecioodporność – książki z dużej tektury nie zagnie nawet mały siłacz, rogi są bezpiecznie zaokrąglone, więc bez stresu można pozwolić „czytać samodzielnie” nawet zupełnemu maluszkowi, a ze śliskich stron można ścierać litry śliny bez większych strat.

Ten tytuł w pełni zasługuje na miejsce w podręcznej biblioteczce maluszka.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

4 komentarze:

  1. O tak, serię znamy i mamy z tej serii np "Widze Cię" - atrakcją raczej nie jest tutaj tekst, tylko własnie te wszystkie dziurki i otworki, gdzie można wetknąć mały paluszek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej interesujące są te dziurki. Wciągają dziecko w świetną zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna książeczka. W sam raz dla maluszków.

    OdpowiedzUsuń