Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Szymanowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maciej Szymanowicz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 marca 2019

Maciej Szymanowicz - "Kraina Czarów. Puzzle"


Autor: Maciej Szymanowicz
Tytuł: Kraina Czarów. Puzzle
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2019
Liczba elementów: 54
Ocena: 10/10

Opis:

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak mogłoby wyglądać życie w Krainie Czarów? Czy mieszkają tam Czerwony Kapturek, czarodziej, wilk, krasnoludki, smok czy księżniczka? Układajcie puzzle i poznawajcie mieszkańców Krainy Czarów. 

Piękna ilustracja autorstwa Macieja Szymanowicza, znanego małym czytelnikom między innymi z książek "Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty" czy "Rok w Krainie Czarów", podzielona została na 54 duże elementy. Po ich ułożeniu powstaje obrazek o wymiarach:  47 x 33 cm.

Recenzja:

Po sukcesie w naszym domu puzzli z Puciem przyszła pora na coś dla nieco starszych dzieci. I szczerze winszuję osobie, która wpadła na to, by przełożyć popularnych książkowych bohaterów na inne zabawy i aktywności dzieci!

Seria "Rok w..." jest jedną z najpopularniejszych dla dzieci, w tym nawet tych młodszych, a "Rok w Krainie Czarów" z ilustracjami genialnego Macieja Szymanowicza to jedna z lepszych jej części. Ciekawe postacie, zabawne przygody i mnóstwo kolorów to przymioty, ktore czynią tę publikację w moim odczuciu książką kompletną. I nagle na rynku pojawiają się puzzle z jedną z tych ilustracji! Musiały do nas trafić!

Puzzle mają 54 elementy, czyli dość sporo, z pewnością za dużo, by moja półtoraroczna córa ułożyła je samodzielnie. Ale nic straconego. Moje dziecię uwielbia puzzle i całkiem dobrze sobie z nimi radzi, więc gdy ja zaczęłam układać te na potrzeby zdjęć do recenzji, Zosia ochoczo zabrała się do pomocy. Podawałam jej konkretny element, wskazywałam miejsce, gdzie powinien się on znaleźć, a ona go tam umieszczała. Zabawy na dobre kilkadziesiąt minut, a ta duma dziecka! Bezcenne! No i jeszcze moment, gdy rozpoznała, z jakiej to książki i od razu ją przyniosła. Chociaż te puzzle skierowane są do nieco starszych dzieci, to i nam przyniosły już teraz dużo radości.



Obrazek, który powstaje, jest całkiem słusznych rozmiarów, a dzięki wysokiej jakości wykonania efekt końcowy jest więcej niż zadowalający. Szczerze przyznaję, że te puzzle są przepiękne i nie ma w tym nic a nic przesady! Jeśli lubicie serię "Rok w...", to pozycja dla was obowiązkowa. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, zapoznajcie się z nią, wtedy na pewno polubicie i też będzie to dla was pozycja obowiązkowa. Jeśli ją znacie i nie lubicie, to... Nie, takich wśród nas raczej nie ma :) Gorąco polecamy!

Puzzle zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

czwartek, 14 marca 2019

"Potworne porządki"


Autor: Gamewright    
Tytuł: Potworne porządki
Ilustrator: Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2018
Liczba graczy: 2-4
Ocena: 10/10
Wiek: 3-103 lat

Opis:

Czy Twoje dziecko lubi sprzątać zabawki?
Podczas gry dzieci robią porządek w pokoju. Wyciągają z woreczka różne przedmioty i odstawiają na odpowiednie miejsca na swojej planszy. Zadanie utrudniać będą psotne stworki – mają kształty podobne do przedmiotów poszukiwanych przez graczy, łatwo więc się pomylić! Wygra gracz, który pierwszy zrobi porządek w swoim pokoju.


Recenzja:
Nie jestem pewna, czy jakakolwiek inna gra tak błyskawicznie zdobyła serce mojej trzylatki, jak Potworki – bo też tak je nazywamy. Wpadła jej w oko już na etapie otwierania paczki i od tego momentu jest ulubienicą w naszym domu. Do tego stopnia, że musi stale leżeć na stoliku, bo córka nie pozwala jej schować do szafki – to by było na tyle, jeśli chodzi o porządki :D

Co w niej takiego super?

1. tematyka – nie da się ukryć, że potworki, paskudki, czarownice, strachu i inne nieco przerażająca, ale jakże ciekawe cudowności to coś, co maluchy lubią najbardziej. Moja Maja żadnych potworów się nie boi, a te tym bardziej ów potencjalny lęk odganiają. Bo mimo nadmiernej ilości kończyn, zębów i pazurów, są zdecydowanie bardziej urocze, niż straszne.
2. ilustracje – nie ukrywam że Maciej Szymanowicz nie należy do panteonu moich najulubieńszych ilustratorów, ale oprawa graficzna tej gry naprawdę mu wyszła!
3. proste zasady – nawet najmłodsi nie będą mieli problemu w zapamiętaniu jakie ruchy trzeba wykonać i jaki jest cel rozgrywki.





To gra – macanka. Jej celem jest wyszukanie „na ślepo” w czarnym woreczku czterech elementów wyposażenia swojego pokoju i umieszczenie ich w odpowiednich miejscach na podkładce. Zadanie to utrudniają potworki wrzucone do woreczka, które kształtem przypominają poszukiwane przedmioty. Po wylosowaniu takiego dżentelmena, należy go wyrzucić (my wrzucamy z powrotem do pudełka) z okrzykiem „Potworki do norki!”. Wygrywa gracz, który jako pierwszy posprząta swój pokój odkładając wszystkie przedmioty na swoje miejsca.

Można grać na dwa sposoby: w łatwiejszym kolory losowanych obiektów nie mają znaczenia – wystarczy, że w pokoju uzbieramy łóżko, lampę, obraz i pluszaka. W wersji trudniejszej musimy trafić na przedmioty w kolorze naszego pokoju.

Jestem pod wielkim wrażeniem instrukcji obsługi tej gry – nie tylko napisanej prostymi słowami, ale przedstawionej również za pomocą kilku schematów/ilustracji, dzięki czemu nie musimy wcale umieć czytać, by przy odrobinie wysiłku dowiedzieć się o co chodzi.

Nie wiem, czy faktycznie pomaga wyćwiczyć nawyk sprzątania (nie zauważyłam dotychczas takiego efektu, ale moja córka może być oporna na tego typu sugestie), ale na pewno pomaga pozbyć się lęku przed potworami, które wyciąga się niespodziewanie z ciemnego woreczka, a okazują się powodem do śmiechu, a nie strachu.

Super gra, strasznie się cieszę, że na nią trafiliśmy.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

środa, 18 października 2017

Michał Leśniewski, Maciej Szymanowicz - "Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe"

 
Autor: Michał Leśniewski
Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Tytuł: Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe
Wydawnictwo: ART EGMONT
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 80
Ocena: 10/10
Wiek: 3-7 lat

Opis:

O tym, jak ważny jest samochód, wie każdy. Dzieci jeżdżą nim do szkoły, na wakacje albo w odwiedziny do rodziny. Samochód dostarcza towary do sklepów i materiały na budowę… Specjalnymi autami jeżdżą policjanci, lekarze i strażacy. Kiedyś samochody wyglądały inaczej niż dzisiaj. Ich twórcy przeżyli wiele przygód, czasem groźnych, czasem zabawnych. Gdyby nie oni i ich przygody, samochód nie wyglądałby tak jak dzisiaj. „Ale auta!” to pełne humoru opowieści Michała Leśniewskiego, które prowadzą i młodych, i starszych przez świat samochodów. Świat kolorowy i fascynujący – dzięki wspaniałym ilustracjom Macieja Szymanowicza.


Recenzja:


Przyznam bez bicia, że „Ale auta!” wybrałam jako książeczkę, którą moja mała fanka motoryzacji będzie sobie czytała z tatą – budowanie więzi, dzielenie pasji… wiecie o co chodzi – a sama przy okazji będę cieszyła oko świetnymi ilustracjami, do których mam słabość. 

A tu psikus – otworzyłam książkę, żeby ja sobie obejrzeć i całkowicie wsiąkłam w historię samochodu! Nie sądzę, żebym szybko oddała ją mężowi! To jedna wielka skarbnica ciekawostek i zabawnych sytuacji, które doprowadziły do wynalezienia i usprawnienia maszyny, bez której współcześnie chyba nikt nie wyobraża sobie życia. 

Chcecie wiedzieć jak do ewolucji auta przyczyniła się kanapka? Co to właściwie znaczy „żeme kątąt” i jakie auto nosiło taką nazwę? Po co w dawnych autach montowano korbki i termometry, a nawet maskotki (i czajnik! Wielki czajnik!)? Czym jest aerodynamika i dlaczego niektóre z pierwszych samochodów wyglądały jak pociski? W jaki sposób skręcano bez kierunkowskazów i czy wygodnie prowadziło się auto trzymając jednocześnie butelkę z zapaloną świeczką? 

A poza tym lektura objaśni nam jak wyglądały pierwsze znaki drogowe, z czego wykonano pierwsze opony, jakie narzędzia musiał mieć przy sobie dawny kierowca, a nawet jak prezentowała się automobilowa moda! Nic się nie martwcie, w zrozumieniu wszystkich trudnych słówek pomoże słowniczek z pierwszych stron. 

Nie ma co ukrywać, na młodego czytelnika czeka masa emocjonujących przygód! Od welocypedu aż po komputer pokładowy. Z wielbłądami, Indianami, pędzącymi pociągami i rakietami kosmicznymi. A to cały czas historia samochodu!



 
Jedynym minusem, jaki przychodzi mi na myśl jest jedna z pierwszych stron – czarna kartka z grubszej tekturki z wyciętą sylwetką automobilu. Choć w zamyśle ma uatrakcyjnić książkę, w rzeczywistości trochę utrudnia lekturę kilku kolejnych stron. Ale to tylko mały szczegół, może kiedy całość bardziej „się wyrobi”, tekturka przestanie sprawiać kłopoty. 

Książka skierowana jest do grupy odbiorców wieku od 3 do 7 lat, choć moim zdaniem widełki spokojnie mogłyby być sporo większe. To prawda, że moja półtoraroczna córka jeszcze nie za wiele rozumie z tego, co czytam (choć uwielbia oglądać ilustracje – najbardziej lubi trójkołowy rower i linię produkcyjną), ale dwulatki są już całkiem zainteresowane. Wydaje mi się, że i 10 latek chętnie przeczyta tą pozycję. 



 
 
Pięknie wydana, z masą fantastycznych ilustracji, w wytrzymałej oprawie, przekazująca sporą dawkę wiedzy w zabawny i przystępny sposób – świetny materiał na jedną z pierwszych encyklopedii malucha. I jednocześnie najfajniejsza książka o motoryzacji, jaką widziałam!

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa EGMONT