Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 listopada 2021

Grażyna Bąkiewicz - "Ale historia… Skąd te krzywe usta, Bolesławie?"

 

Autor: Grażyna Bąkiewicz
Ilustracje: Artur Nowicki
Tytuł: Ale historia… Skąd te krzywe usta, Bolesławie?
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 224
Wiek: 10-14 lat
Ocena: 8/10

Opis:

"Cześć, jestem Julek. Mam dwanaście lat i chciałbym mieć przyjaciela. Co prawda spędzam dużo czasu ze Słoniem i jego ekipą, ale nie zawsze dobrze się z nimi bawię. Ostatnio siłą wysłali mnie w przeszłość, żeby nauczyciel historii zapomniał o zapowiedzianym teście… Jedyny plus jest taki, że przy okazji odkryłem, co napędza latający rower, o którym marzę!"

Grupka nastolatków przenosi się w czasie o prawie 1000 lat, żeby wyjaśnić, skąd się wziął przydomek króla Bolesława Krzywoustego. Odpowiedzi jest wiele, a szukając tej właściwej, uczniowie dowiedzą się również, co oznaczały postrzyżyny, kto nosił giezło, jak można było podsłuchiwać przez kamienne ściany czy kto mieszkał na podgrodziu. Dziwne? Wcale nie! W niedalekiej przyszłości nauka historii wygląda zupełnie inaczej… Szczególnie gdy nauczycielem jest pan Cebula.

Bogato ilustrowana seria "Ale historia…" z humorem przekazuje fakty historyczne i ciekawostki. W dziewiątej części przeczytacie między innymi o tym, jak wyglądały średniowieczne piekarniki, co to było myto i jak Gall Anonim przysłużył się królowi.

Recenzja:
 
Historia wielu dzieciom kojarzy się tylko z obowiązkowym przedmiotem nauczania w szkole podstawowej. Niektórzy jednak widzą w nauce o przeszłości coś więcej. Są zaciekawieni dawnymi dziejami i uważają je za bardzo interesujące. Jak zachęcić tych pierwszych do poznawania dziejów naszych przodków? Czy pomoże nam w tym seria książkowa Ale historia.. i jej najnowsza część z podtytułem Skąd te krzywe usta, Bolesławie? Przedstawienie ówczesnych wydarzeń, tworząc z  nich ciekawą opowieść i wplatając w to wszystko podróżowanie w czasie może przynieść zaskakujące efekty. Niezależnie od tego, czy wasze dzieci już znają tę serię, czy jeszcze nie, na pewno zaintrygują ich jej bohaterowie i informacje, które zdobywają podczas swoich niecodziennych podróży. Młodzi czytelnicy przekonają się o tym, że to co było kiedyś jest niezwykle fascynujące, a nauka historii może być przyjemna, a w odkrywanie jej tajemnic można naprawdę mocno się zaangażować.  
 

Osobiście w szkole nie przepadałam za nauką historii, ale jako osoba już starsza lubiłam czytać powieści obyczajowe z wątkiem historycznym, na przykład osadzone w czasach II wojny światowej. Widząc więc w ofercie wydawnictwa Nasza Księgarnia książkę, która w ciekawy i niestandardowy sposób przekazuje wiedzę o dawnych dziejach, nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Mój starszy syn niedługo będzie zgłębiał wiedzę z tego zakresu na zajęciach lekcyjnych, więc pomyślałam, że taka niezwykła opowieść byłaby dla niego doskonałym wprowadzeniem w temat oraz propozycją innego podejścia do nauki o tym, co działo się kiedyś. Aby nie było to dla niego tylko suchymi faktami, ale doświadczeniem, które zapadłoby mu w pamięć i zainteresowało go losami naszych przodków. Julek i reszta bohaterów spełnili się w rolach przewodników znakomicie. To nie jest taka zwyczajna przyziemna historyjka, ale wykraczająca nieco poza granice realizmu, bo jej wątkiem przewodnim jest podróżowanie w czasie, by lepiej poznać przeszłość. Zaintrygowani? Na pewno!


 
Julek i jego koledzy mają w wyjątkowy sposób prowadzone lekcje historii. Otóż ich nauczyciel wysyła swoich uczniów do przeszłości, by na własne oczy mogli zobaczyć rozgrywające się wówczas wydarzenia. Tym razem cofną się aż do średniowiecza i poznają lepiej Bolesława Krzywoustego oraz jego brata i ojca. Mają za zadanie odkryć, dlaczego król nosił właśnie taki przydomek. Odpowiedź nie jest taka oczywista, jak mogłoby nam się wydawać. Czy uczniom uda się odkryć powód, przez który król został tak nazwany? Co ich czeka podczas tej wyprawy? Czytelnicy również mogą w niej wziąć udział i za pomocą wyobraźni zilustrować w swoich głowach rozgrywającą się akcję. Tekst wzbogacono faktami z ówczesnego życia i wydarzeń toczących się wiele lat temu. Poznamy zwyczaje, metody obrony, ubiór a także ogólną sytuację w kraju i konflikty polityczne. W taki sposób łatwiej zrozumieć historię i sens owych wydarzeń. Jestem pewna, że dzieci zostaną zachwyceni i zaintrygowani tym, co wydarzyło się bardzo wiele lat temu.  



Książka ta choć jest wydana w miękkiej oprawie, prezentuje sobą jak najwyższą jakość. Warto tu wspomnieć o jej nietypowej formie wydania, gdyż zwykłą opowieść autorka przeplata z wstawkami komiksowymi, ciekawie i humorystyczne zilustrowanymi przez Artura Nowickiego. Najczęściej to ciekawe zagadnienia historyczne i informacje ważne w minionej epoce zostały w ten sposób przedstawione i wypunktowane, co pozwala lepiej przyjąć wszystko do wiadomości, wyobrazić sobie to i zapamiętać. Sama przygoda bohaterów jest bardzo zajmująca. Ich perypetie nie są pozbawione akcji i tajemniczości, a nawet niebezpieczeństwa. Jeżeli chodzi o charakter postaci to autorce też udało się znakomicie wszystkich przedstawić. Mamy tu styczność zarówno z dobrymi osobami, ale też tymi bardziej krnąbrnymi. Będziemy też świadkami jak wielką moc ma przyjaźń i solidarność, a nawet rodzącej się sympatii pomiędzy Julkiem a jego koleżanką. Jeżeli nie znacie jeszcze tej serii, nie obawiajcie się, bo można ją czytać nie po kolei, a i tak będziecie, a raczej wasze dzieci powinny być zadowolone, z tej niezwykłej przygody i podróży do dalekiej przeszłości. 

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

niedziela, 8 sierpnia 2021

Alex Alice, Alain Ayroles - „Chimery Wenus. Tom 1”

Scenarzysta: Alex Alice, Alain Ayroles
Ilustrator: Etienne Jung
Tytuł: Chimery Wenus. Tom 1
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 28 lipca 2021
Liczba stron: 56
Ocena: 9/10

Opis:

Seria „Chimery Wenus” to seria poboczna „Gwiezdnego zamku”. Podbój kosmosu trwa! W 1873 roku, gdy imperia lądowe walczą o panowanie nad Układem Słonecznym, aktorka Helena Martin wyrusza na Wenus w poszukiwaniu swojego narzeczonego, więźnia skazanego przez Napoleona III. Na tej odległej planecie grozi kobiecie mnóstwo niebezpieczeństw, chociażby zamieszkujące ją groźne dinozaury. Ta niezłomna aktorka operetkowa wyruszy przez dżunglę opanowaną przez dinozaury i szalejące oceany do najdziwniejszych granic gwiazdy, gdzie natknie się na pozostałości tajemniczej cywilizacji.

Recenzja:

Na wstępie szczerze Wam przyznam, że absolutnie nie znam Gwiezdnego zamku, niemniej opis Chimery Wenus tak ogromnie mnie zaintrygował, że wprost nie mogłam sobie odmówić lektury tego komiksu. I bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam i – jako, że jest to seria poboczna, historia równoległa do tej stworzonej w pierwotnym cyklu – sprawie odnalazłam się w treści całkiem, a jakiekolwiek ewentualne braki w znajomości świata nie popsuły mi w żaden sposób frajdy z czytania.

Chimery Wenus
są dość specyficznym komiksem, który według mnie jest bardziej dla młodzieży, niż dla dzieci (a w kategorii dla młodszych figuruje na stronie EGMONTu). Przede wszystkim ma on nieco większy próg wejścia – nie tylko przez soczyste wątki sci-fi, ale i nawiązania historyczne, o których młody czytelnik pojęcia może nie mieć. Co więcej, przedstawione tematy są tutaj raczej dojrzałe, chwilami nieco filozoficzne, innym razem kłaniają się ku szeroko pojętym naukom bardziej ścisłym. Oczywiście, nie brakuje w tym komiksie i humoru, ale nie jestem pewna, ale nie każdy dowcip jest też skierowany do mniejszego odbiorcy – mam tu na myśli choćby podekst subtelnie seksualny. Dla mnie jednak, jako dorosłego odbiorcy, Chimery Wenus okazały się najprawdziwszą ucztą i fenomenalną rozrywką – i od strony fabularnej, i od strony wizualnej.

Ilustracje Etienne’a Junga to jest mistrzostwo świata. Na samym początku witają nas intrygujące wycinki z gazet, a sam komiks graficznie przypomina mi animację Anastazji z 1997 roku, jeden z moich ulubionych filmów animowanych, co z całą pewnością również pogłębiło moją sympatię do tego tytułu. Kadry tutaj są jednak znacznie bardziej barwne, a zachwycają nie tylko historyczne stroje i salony, ale i ilustracje elementów fantastycznych. Na kadrach pojawiają się między innymi fenomenalne wynalazki, dinozaury oraz… inne nieprawdopodobne istoty. Podobnie jak do treści, tak i tu mam zarzut do tego, że nie jest to komiks za bardzo dla dzieci – ot, pojawia się tutaj choćby krew czy niepokojące istoty…


Chmiey Wenus. Tom 1 to kawał fascynującej przygody, od której oderwać się jest rzeczą niemożliwą. Mamy tutaj fascynujące wątki nawiązujące do historii, cudowny klimat – iście pomieszanie czasów wiktoriańskich z science fiction, fenomenalnych bohaterów (dwoje głównych to sztos, gdyż obserwujemy na zmianę losy Heleny, aktorki operetkowej i jej ukochanego) oraz zjawiskową oprawę graficzną… Jestem absolutnie zakochana w tym tytule i polecam ją nastolatkom i dorosłym, bo dla dzieci taki tytuł to jednak za wcześnie. Wiedzcie, że to prawdziwe cudo!

niedziela, 4 kwietnia 2021

Terry Deary, Martin Brown - "Ci koszmarni Celtowie"

Autor: Terry Deary
Ilustracje: Martin Brown
Tytuł: Ci koszmarni Celtowie
Cykl: Strrraszna historia
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 17 marca 2021
Liczba stron: 128
Ocena: 9/10

Opis:

Strrrasznie koszmarni ci Celtowie.

Na pewno nie wiesz:
• Jak nazywało się święte drzewo Celtów?
• Która celtycka bogini przybierała postać wrony, a która – kruka?
• Czym zajmował się dzierżystopa?

Celtowie, przez Rzymian zwani Galami, to nie tylko sprytny Obeliks i jego nieodłączny przyjaciel Asteriks, którzy wywiedli w pole samego Juliusza Cezara. Z tej książki dowiesz się przerażającej prawdy o dzikim i wojowniczym narodzie, który nie bał się skoczyć do gardła Rzymianom, a ponadto miał uroczy zwyczaj kolekcjonowania ludzkich głów…

"Strrraszna historia" to seria dla ludzi o mocnych nerwach i sporym poczuciu humoru!

Recenzja:

Mam ogromny sentyment do cyklu Strrraszna historia. Zaczytywałam się w nim za młodych lat i… już od dłuższego czasu miałam ochotę na zapoznanie się z nim ponownie, ale obawiałam się odrobinę zawodu. Wiecie, niektóre rereadingi niosą ze sobą koszmarne skutki, ale z całą pewnością nie powtórki cyklu Terry’ego Deary’ego!

Ci koszmarni Celtowie przywitali mnie nową okładką i zachęcającym błyskiem na niej (tak – pięknie lśni na zielono), acz wewnątrz prezentują się zadziwiająco znajomo. Mnóstwo ciekawostek, czarno-białe ilustracje, humorystycznie przedstawiona kultura – za to pokochałam tę serię i wciąż kocham! Krótko mówiąc – do lektury podeszłam z uśmiechem na ustach i nie opuścił mnie on do końca (no dobra, może trochę bledł przy strrraszniejszych fragmentach).

Autor w przystępny sposób przekazuje czytelnikowi wiedzę na temat Celtów – oraz ich koszmarności. Choć lektura jest skierowana do młodzieży, tak myślę, że i dorosły z całą pewnością zaczyta się w tej książce. Fakty są różnorodne i dotyczą wielu sfer życia tytułowego narodu – ważnych wydarzeń, wierzeń, a nawet swoistych wynalazków. I choć książeczka prezentuje się niewinnie i sprawia wrażenie malutkiej… kryje w sobie multum ciekawostek i informacji! Mi osobiście najbardziej przypadły do gustu fragmenty o bogach i boginiach, gdyż – nie będę ukrywać – jestem zafiksowana na punkcie mitologicznych aspektów – i choć wiele z nich znałam, tak i co-nieco nowego się dowiedziałam.


W książce jednak nie brakuje także i praktyk okrutnych, dlatego polecam ją dzieciom w okolicach dziesiątego roku życia. Myślę, że ten cykl może przyczynić się u nich do chęci poznawania historii, bo z doświadczenia wiem, że lekcje historii rzadko przeprowadzane są w sposób fascynujący, a gawędzenie Terry’ego Deary’ego w połączeniu z zabawnym ilustracjami Martina Browna to… bomba budząca ciekawość innymi kulturami. 

Podsumowując, ponownie spotkanie ze Strrraszną historią było dla mnie bardzo miłym doświadczeniem. Książkę mam w planach podarować 11-letniemu siostrzeńcowi – nie mam wątpliwości, że się w niej zakocha. Polecam z całego serca każdemu głodnemu wiedzy uczniowi oraz rodzicom! Fenomenalna rozrywka i sposób na zabłyśnięcie wiedzą na lekcji oraz wśród znajomych. ;)

czwartek, 26 listopada 2020

Terry Deary - "Wiggott przedstawia: Fantastyczny Woskowy Świat. Upiorny pociąg"

Autor: Terry Deary
Tytuł: Wiggott przedstawia: Fantastyczny Woskowy Świat. Upiorny pociąg
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 14 października 2020
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10

Opis:

Tajemnicza wieża. Dziewczyna uwięziona w szklanej gablocie. Skradziony telefon oraz drzwi do nieznanego świata… To oznacza tylko jedno – upiorną przygodę!

Boy jest niezłym pechowcem. Szuka go nie tylko policja, ale także przerażający Arfur Loaf. Boy decyduje się znaleźć schronienie w Niesamowitym Gabinecie Woskowym Wiggotta, ale może to się okazać najgorszym pomysłem, na jaki kiedykolwiek wpadł! Gorsza może być już tylko… podróż Pociągiem Strachu! Teraz dwóch szalonych wiktoriańskich zabójców, Burke i Hare, także go szukają. Od Boya zależy, czy chce wrócić do swoich czasów, uciec z Pociągu Strachu i uratować dziewczynę.

Trzymający w napięciu horror dla młodszych czytelników! Wejdź do mrocznego świata tajemnic i przygód mrożących krew w żyłach.

Recenzja:

Gdy tylko zobaczyłam, że w Polsce pojawia się kolejny cykl autora słynnej serii STRRRASZNE HISTORIE, nie mogłam przejść obok niego obojętnie – szczególnie, że Upiorny pociąg to horror dla młodszych czytelników, a ja uwielbiam takie creepy opowiastki. Przyznam Wam szczerze, że z początku bałam się zawodu – wszak wcześniej wspomniany cykl Terry’ego Deary’ego to istne złoto – ale… moje obawy zniknęły już po pierwszych stronach!

Książeczka od razu wciągnęła mnie swój nieco mrrroczny świat. Mimo ilości stron, czyta się ją błyskawicznie szybko, ponieważ rozdziały są króciutkie (jest ich aż 100!), czcionka duża, język bosko gawędziarski, a i porywającej akcji nie brakuje. Tempo czyta zwiększają również rozmaite niesamowitości oraz tajemnice kryjące się w treści. Sporo tutaj strachów, dreszczy niepokoju na plecach nie brakuje, ale rozrywka z tą książką jest przednia - szczególnie, że i miejsca dla nawiązań do historii tutaj nie zabrakło. Nie ma szansy odłożyć jej na bok – tak nieziemsko wciąga fabuła.

Upiorny pociąg jest przeznaczony dla dzieci od dziewiątego roku życia, ale myślę, że i młodzież będzie się wyśmienicie przy tym tytule bawiła. Autor zaskakuje tutaj zaskakuje na każdym kroku, a zakończenie jest fenomenalne – nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Polubiłam bardzo również bohaterów – i ich dziwactwa, a także świat przedstawiony, który choć z początku wydawał mi się nie do końca zrozumiały, tak w dalszych etapach powieści z przyjemnością się w nim zatapiałam. Wyobraźnia przy tej lekturze działa na najwyższych obrotach!

- Znikać? - parsknął Chłopiec. - Jak to znikać?
- Której części słowa "znikać" nie rozumiesz? Rozpływać się w powietrzu. Odwiedzili muzeum i słuch po nich zaginął. Rozmyli się...
- Wszyscy?
- Tylko niektórzy - odpowiedziała dziewczyna. - Ci, którzy byli na tyle głupi, żeby wysiąść z pociągu.

Upiorny pociąg
to książka idealna dla dzieci, którym nie straszne historie mrożące krew w żyłach oraz fantastyczne przygody. Mimo, że nie jestem już targetem tej opowieści, świetnie się przy niej bawiłam – podobnie jak mój dwunastoletni siostrzeniec. Zachwycające jest również wydanie tej książki – duża grafika z tytułem rozdziału jest jednocześnie klimatyczna i miła dla oka! Króciutko podsumowując – polecam z całego serducha! :)

poniedziałek, 19 października 2020

Nicholas Bowling - "W cieniu bohaterów"

Autor: Nicholas Bowling
Tytuł: W cieniu bohaterów
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 17 czerwiec 2020
Liczba stron: 376
Ocena: 9/10 

Opis: 

Przenieś się do Rzymu z czasów cesarza Nerona.

Czternastoletni Cadmus był niewolnikiem uczonego Tullusa od dziecka – jego pan jest jedyną rodziną, jaką zna. Ale kiedy Tullus znika, a niewolnica o imieniu Tog - córka brytyjskiego wodza - przybywa z tajną wiadomością, życie Cadmusa zostaje wywrócone do góry nogami. Para wyrusza na wędrówkę. Droga prowadzi ich do samego cesarza Nerona, który owładnięty jest żądzą odnalezienia złotego runa z mitologii greckiej. Ta misja popchnie Cadmusa na skraj Imperium Rzymskiego, gdzie nieoczekiwanie odkryje prawdę o swojej przeszłości…

Recenzja:

Okładka W cieniu bohaterów od razu wpadła mi w oko, a – zapoznawszy się z opisem tej książki - nie mogłam odmówić sobie przyjemności zapoznania się z powieścią młodzieżową, w której posmakować można nieco starożytności. Motyw Rzymu z czasów cesarza Nerona jest raczej niepopularnym motywem w historiach dla młodszych (a przynajmniej ja żadnej nie znam), dlatego była prawdziwie zaintrygowana tym tytułem. I… bardzo się cieszę, że po tę książkę sięgnęłam! 

Gdzieś w głębi lasu pohukiwała sowa – to piękny i proroczy dźwięk, jeśli wierzyć poetom – ale w miejscu, w którym się znajdował, bardziej przypominał kołysankę niż wróżbę. 

Dawno żadna książka młodzieżowa tak bardzo mnie zafascynowała, bo… mimo niemal czterystu stron, pożarłam ją w zaledwie jeden wieczór! Autor fenomenalnie prowadzi powieść, malowniczo i plastycznie, wplatając w nią nie tylko niuanse historyczne, ale również mitologiczne, co doprawdy fenomenalnie urozmaica lekturę. Zresztą, sama fabuła i wszystkie jej szczegóły, wątki są cudownie ze sobą połączone i w trakcie lektury rozwijają się – podobnie jak głównie bohaterowie, którzy są doprawdy wyjątkowi. 

Szczęśliwie Nicholas Bowling nie pokusił się na stworzenie wątku miłosnego, a relacja Cadamusa i Tog opiera się jedynie na przyjaźni – choć nieidealnej, to prawdziwej. Tę dwójkę różni niemal wszystko i – o dziwo – wkrada się tu mały paradoks, bowiem chłopiec jest słabym chuderlakiem, a dziewczyna jest siłaczką. Co więcej, równie bardzo jak wyglądem, różnią się charakterami i przeszłością, choć oboje są niewolnikami…

W cieniu bohaterów obfituje w akcję oraz kilka naprawdę niesamowitych zwrotów akcji (zakończenie również jest przepysznie zaskakujące). W niektórych etapach powieści ciężko odróżnić przyjaciół od wrogów Cadamusa i Tog. To, jak misternie autor wplata w swoją opowieść motywy znane z mitologii greckiej, jest po prostu kapitalne i brakuje mi słów, aby opisać, jakie to było dobre. Nawet w stylu powieści pojawiają się rozmaite niuanse językowe, ale… miejscami są według mnie nieco przesadzone. Poza tym – książka jest rewelacyjna w każdym aspekcie, również w przekazie. 

Jeśli lubicie powieści młodzieżowe, które poza rozrywką oferują również podróż w miejsca historyczne i pozwalają zasmakować mitologii w nieoczywisty sposób – koniecznie sięgnijcie po W cieniu bohaterów! Jak z mojej recenzji z pewnością wywnioskowaliście (i oceny), książka jest warta uwagi. To doprawdy fenomenalna przygoda, pełna emocji i niezapomnianych wrażeń. Polecam z całego serducha!

niedziela, 27 września 2020

Carey Wallace, Nick Thornborrow - "Opowieści o Świętych. Inspirujące przygody pełne łaski i odwagi"

Autor: Carey Wallace 
Ilustracje: Nick Thornborrow 
Tytuł: Opowieści o Świętych. Inspirujące przygody pełne łaski i odwagi 
Wydawnictwo: Nowa Baśń 
Data wydania: 31 sierpnia 2020 
Liczba stron: 229 
Ocena: 10/10 

Opis: 

Święci to zwyczajni ludzie, którzy wpłynęli na świat w wyjątkowy i inspirujący sposób. Czasem zwyciężali, a czasem ich życia kończyły się tragicznie – ale każdy z nich zmienił czasy, w których żył na lepsze. W tej wspaniale ilustrowanej książce, znajdziecie historie najbardziej znanych i kochanych świętych od Augustyna aż po Matkę Teresę. Poznajcie Joannę d’Arc, którą wiara zainspirowała do przewodzenia armią, w chwili gdy królowi zabrakło na to odwagi. Dowiedzcie się więcej o Franciszku z Asyżu, którego łagodność oswoiła wilka-ludożercę, czy o Krzysztofie, którego medalik często wożą ze sobą kierowcy i podróżnicy. Zagłębcie się w historię Walentego, biskupa ze starożytnego Rzymu, który tak często opowiadał o miłości Chrystusa, że dzień imienin Walentego, 14 lutego, już od średniowiecza kojarzy się z uczuciami. Historie świętych ożywają na przepięknych ilustracjach Nicka Thornborrowa. 

Recenzja: 

Opowieści o Świętych. Inspirujące przygody pełne łaski i odwagi to dość nietypowa pozycja Wydawnictwa Nowa Baśń, które przede wszystkim znam z fantastyki młodzieżowej. Muszę przyznać, że ten tytuł bardzo zaskoczył mnie w ofercie, ale i zaciekawił, ponieważ byłam ciekawa takiego nietuzinkowego przedstawienia Świętych. I – jejciu – jakaż ta książka jest piękna! 

Jestem absolutnie zakochana i zafascynowana szatą graficzną tego tytułu. Jest tak zjawiskowe, że aż brakuje mi słów – delikatnie geometryczne, oryginalne, barwne, ciekawe. Zresztą – sami spójrzcie na ilustracje Nicka Thornborrowa – czyż nie są przepiękne? Po otrzymaniu tej książki odjęło mi po prostu mowę i… wciąż mi słów brakuje. Takie nieziemskie wydania zawsze czynią mnie osobą mało elokwentną. To miłość od pierwszego wejrzenia! 

ALE… nie tylko wydanie Opowieści o Świętych… zachwyca, bowiem i treść jest – jak sam tytuł głosi – prawdziwie inspirująca. Życiorysy Świętych, choć raczej krótkie (mieszą się zazwyczaj na od dwóch do czterech stron), niepozbawione są przygody oraz fascynujących wydarzeń, które z całą pewnością zadowolą gusta młodzieży. Bo – nie oszukujmy się – takie postacie raczej nie kojarzą się z działaniami pełnymi emocji, a bogatą duchowością, a tutaj… mają i jedno, i drugie. 

Przyznam Wam też szczerze, że choć Carey Wallace pisze o wielu znanych mi osobach, tak… jest tutaj równie wiele Świętych, o których nie miałam pojęcia! A każdy z nich przedstawiony jest wspaniale, oryginalnie i… pięknie (nie zabrakło też nutki humoru). Chyba troszkę nadużywam tego słowa w tej recenzji, ale – inaczej się nie da. Warto tutaj dodać również, że przed każdą historią Świętego (lub Świętej) wita nas króciutka notka, zawierająca lata jego/jej życia, miejsce urodzenia, atrybut, informację o tym, czego jest patronem oraz datę, w której obchodzi swoje święto. 

Opowieści o Świętych. Inspirujące przygody pełne łaski i odwagi to pozycja zdecydowanie warta uwagi. Choć tematyka jest raczej nieoczywista i być może wydawać się mało atrakcyjna dla młodych osób, tak gwarantuję, że tą pozycją będą całkowicie oczarowani. Książka jest przepiękna w każdym aspekcie! Polecam z całego serducha!

czwartek, 6 lutego 2020

Anne Rooney - "1001 obrzydliwych obrzydliwości"

Autor: Anne Rooney 
Tytuł: 1001 obrzydliwych obrzydliwości 
Wydawnictwo: RM 
Liczba stron: 208 
Ocena: 8/10 

Opis: 

Ta książka to OBRZYDŁOPEDIA pełna ohydnych ciekawostek! Chcesz wiedzieć wszystko, co odrażające? 1001 OBRZYDLIWYCH OBRZYDLIWOŚCI z pewnością ci się spodoba! Grupka komiksowych postaci zaprasza cię na ucztę pełną tak obleśnych faktów, że aż trudno w nie uwierzyć. Dowiesz się ropiejącej prawdy o ludzkim ciele, jedzeniu, zwierzętach, historii i nauce. Poznasz też rekordy paskudności! Zdobędziesz wiedzę o wszystkim, co gnije i śmierdzi. A jeśli masz słaby żołądek… Cóż, lepiej nie dotykaj tej książki! 

Recenzja: 

1001 obrzydliwych obrzydliwości – czyż tytuł ten nie brzmi fascynująco? Dla mnie tak, nawet bardzo, a mój siostrzeniec słysząc o tej książce powiedział ale czad! Co tu dużo pisać – książka faktycznie okazała się niezwykle interesująca, a ciekawostki w niej… nietuzinkowe. Przyznam jednak szczerze, że po tej pozycji spodziewałam się nieco więcej. 

W książce Anne Rooney znajduje się sześć rozdziałów, które dzielą obrzydliwości tematami. Dotyczą one obrzydliwych faktów o ludzkim ciele, jedzeniu, zwierzętach, historii i nauce, a ostatni z nich prezentuje obleśne rekordy świata. Muszę przyznać, że o wielu z tych rzeczy nie miałam pojęcia, kilka razy powiedziałam bleee, ale – prawdę mówiąc – przynajmniej połowa ciekawostek była mało obrzydliwa. Niemniej rozumiem, że jest to pozycja dla młodszego czytelnika, więc autorka nie mogła pozwolić sobie na okropne paskudztwa, jednak mimo to czuję lekki zawód – liczyłam, że zostanę prawdziwie obrzydzona! Na szczęście autorka wynagrodziła mi to grozą, która kryje się w wielu przytoczonych przez nią faktach – szczególnie w tych historycznych. 

Mimo paskudnego tytułu, książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Wszystko to za sprawą wielu niebanalnych faktów, które zaskakują czytelnika i sprawiają, że pragnie ich więcej. Wszystkie ciekawostki przerobiliśmy w jeden weekend, a mój siostrzeniec później wiele z nich opowiadał swoim kolegom – zresztą, przerabiali tę książkę razem, co bez wątpienia również pozytywnie świadczy o tej pozycji. Mam tylko jeden zarzut – niektóre słowa będą obce dla dziecka i warto byłoby w niektórych przypadkach zrobić przypisy, aby mogło samo chłonąć wiedzę – bez tłumaczeń osoby dorosłej, bo jednak nie zawsze jest ona pod ręką. 


Miłym zaskoczeniem jest również przemyślana szata graficzna, ilustracje są naprawdę fajne, a i ciekawostki fajnie rozmieszczone. Szkoda tylko, że rysunki są czarno-białe, niemniej nie wpływa to na moją ocenę, choć uważam, że w kolorze prezentowałaby się znacznie lepiej! 

1001 obrzydliwych obrzydliwości to kapitalna książka, która pozwala poszerzyć swoją wiedzę o świecie o nietypowe ciekawostki, którymi można zaskoczyć nie tylko dziecko, ale i niejednego dorosłego. Jestem przekonana, że zarówno dzieci, jak i dorośli zaczytają się w tych nowinkach i chętnie podzielą nimi ze znajomymi. Ciekawostek jest tutaj mnóstwo i choć wiele z nich spamiętałam, tak z pewnością jeszcze nie raz wrócę do tej pozycji. Polecam z całego serducha – gwarantuję fenomenalną i obrzydliwą zabawę!

środa, 3 kwietnia 2019

David Roberts - "Sufrażystki i sufrażetki. Walka o równość"


Autor: David Roberst
Tytuł: Sufrażystki i Sufrażetki. Walka o równość
Wydawnictwo: Egmont ART
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 128
Ocena: 10/10
Wiek: 8+

Opis:

Poznajcie ruch wyzwolenia kobiet od podszewki. Prawdziwą i porywającą historię angielskich kobiet oraz mężczyzn, którzy walczyli o uzyskanie praw wyborczych przez kobiety.

Książka pełna ciekawostek i nieznanych, fascynujących faktów o działalności feministek w Anglii na początku XX wieku. Poznajemy najsłynniejsze sufrażystki i sufrażetki m.in:
- Rosy May Billinghurst
- Emmeline Pankhurst
- Millicent Fawcett
- Emily Wilding Davison

Księżniczki i krawcowe, robotnice fabryczne i damy z bogatych rodów stanęły ramię w ramię, w siostrzanej misji, do wspólnej walki o swoje prawa. Ich determinacja i poświęcenie zasługują na najwyższe uznanie i wdzięczność nas wszystkich. Było to prawdziwe „szaleństwo praw kobiet”.


Recenzja:

Okładka okładką – że jest dobra, każdy widzi. Ale kiedy otwierasz książkę i na „dzień dobry” zachwycasz się wklejką, wiedz, że trafiłeś na skarb. Jak to zwykle bywa z książkami z serii Egmont ART., świetne ilustracje są ich wielkim atutem. Tak jest i w tym przypadku – zarówno świetne, pełne charakteru i momentami bardzo zabawne ilustracje, zajmujące niekiedy całe strony, jak i samo opracowanie graficzne książki zdecydowanie ociepla encyklopedyczny wizerunek książki. Bo tak, to jest kawał cegły zawierający kawał konkretnej i niełatwej wiedzy historycznej. A jednak czytając nie czuje się tego ani trochę!








Opracowanie zawiera historię dążenia brytyjskich kobiet do uzyskania praw wyborczych od 1832 roku aż do zwycięstwa. I to w sposób i przy użyciu języka przystępnego i zrozumiałego dla młodego odbiorcy.

Bardzo mi się podoba systematyczne „poukładanie treści”. Pomijając fakt chronologicznego przedstawienia istotnych wydarzeń, całość ma ręce i nogi. Książkę rozpoczyna obrazowe wytłumaczenie nie tylko kim są owe sufrażystki, ale również czym tak właściwie są te upragnione „prawa wyborcze”. A to nie jest przecież łatwe zagadnienie. Autor nie zapomniał również wprowadzić młodego czytelnika w realia świata sprzed niemalże dwustu lat, który, choć pozornie wcale nie tak odległy w czasie, w niektórych aspektach różni się wręcz niewyobrażalnie. Jest więc wprowadzenie, wytłumaczenie trudnych słówek, rys historyczny, a na koniec wisienka na torcie w postaci krótkich biogramów światowych działaczek w imię wolności kobiet. I szokujące kalendarium uzyskania przez kobiety praw wyborczych. Wiecie, że Szwajcaria dopuściła kobiety do urn dopiero w 1971 roku? To o 50 lat później, niż Azerbejdżan! A w Arabii Saudyjskiej kobiety uzyskały prawo wyborcze dopiero… cztery lata temu.

Jakieś zgrzyty? Trochę wstyd się przyznać, bo to raczej szowinistyczne uprzedzenie, ale bardzo długo nie pasowało mi, że jest to książka napisana przez mężczyznę. Wiecie, kolejna herstoria widziana oczami faceta. Ale czyż faceci nie mogą być feministami? Nic bardziej mylnego! A David Roberts jest tego doskonałym przykładem!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.


sobota, 30 marca 2019

Emily Hawkins - „Atlas przygód dinozaurów”

Autor: Emily Hawkins
Ilustrator: Lucy Letherland
Tytuł: Atlas przygód dinozaurów
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 13 marca 2019
Liczba stron: 88 
Ocena: 10/10

Opis:

Wkrocz do prehistorycznej krainy, gdzie czeka cię wspaniała przygoda!
Dzięki tej przepięknie ilustrowanej opowieści o utraconym świecie powrócisz do epoki dinozaurów. Wędruj przez trias, jurę i kredę, by spotkać zwierzęta, które się ukrywają, polują, walczą i zjadają... często siebie nawzajem!
Ta książka to prawdziwy skarbiec dla każdego młodego miłośnika dinozaurów i innych prehistorycznych zwierząt – zawiera 30 szczegółowo przedstawionych scen oraz mapy zmieniających się kontynentów i wykopalisk.

Recenzja:

Dinozaury są super! Jestem przekonana, że każde dziecko jest tego samego zdania, co ja i równie mocno uwielbia wspomniane gady. Już za małego uwielbiałam chłonąć wszystko o tych stworach i i im podobnych, zresztą – wciąż sięgam po tego typu pozycje i czytam je z nieco mniejszym – ale jednak – zapałem. Zdecydowanie bardziej zafascynowany jest mój chrześniak, w którym każda forma spotkania z dinozaurami budzi wieeelką ekscytację. Nie inaczej było w przypadku Atlasu przygód dinozaurów, najnowszej - i bez wątpienia jednej z największych pod względem formatu – pozycji Wydawnictwa Nasza Księgarnia

Myślę, że jedną z najlepszych recenzji tej pozycji będą słowa mojego podopiecznego, który oglądając książkę wyznał: Ciociu, jesteś taka dobra, że zaraz zemdleję! Jestem przekonana, że miał również na myśli tutaj Atlas przygód dinozaurów, bowiem to swoiste kompendium prezentuje się doprawdy fenomenalnie. Ilustracje Lucy Letherland są barwne i fantastycznie odwzorowują wiedzę na temat wyglądu wymarłych gadów, a same postaci stworów są niezwykle… pocieszne. Naprawdę, kreska tej rysowniczki nie tylko zachwyca, ale i bawi. Małemu również przypadła do gustu, znacznie bardziej niż realistyczne odwzorowania w książkach. Uważam, że każdy atlas dla dzieci powinien charakteryzować się właśnie niezwykle barwnymi i uroczymi obrazkami! 


Szata graficzna to nie jedyna zaleta pozycji. Jest nią również naturalnie treść, do której zarzutu mieć nie mogę. Roi się tutaj od ciekawostek, a wybór dinozaurów jest doprawdy szeroki i nie tylko. Znajdują się tutaj również pterozaury władające niebem i zabójcze morskie gady, od których włos się jeży na karku! Emily Hawkins opowiada tutaj również o zdobywaniu posiłku przez dinozaury, opiekę nad młodymi, współpracy w stadzie, a nawet wyścigach dinozaurów i radzeniu sobie z niebezpieczeństwami, których – jak się okazuje – nie brakowało! Z książki dowiadujemy się również, co się stało z tymi niesamowitymi istotami i jak wyginęły. 


Ciekawostką jest również to, że autorka podzieliła występowanie rozmaitych rodzajów na mapie, z czym jeszcze nie spotkałam się w literaturze o dinozaurach dla dzieci. Takie podzielenie na kontynenty (oraz mniejsze obszary) okazało się bardzo interesujące, a dla mojego chrześniaka-odkrywcy niezwykle atrakcyjne (zaczynam sądzić, że zostanie kartografem). Emily Hawkins określiła w książkach również epoki występowania danych istot, co także było dla mnie miłą niespodzianką, bowiem nie spodziewałam się, że treść będzie pełna tylu aspektów naukowych. Na ostatnich stronach znajduje się również profesjonalny indeks. Po prostu… bomba. 


Atlas przygód dinozaurów to fenomenalna pozycja, która porywa czytelnika do świata tytułowych stworzeń. Znajdziecie tutaj wiele o zadziwiających zwyczajach gadów, ich życiu, a także czasach i miejscach, w których żyły. Jestem przekonana, że każde dziecko będzie zachwycone tą pozycją nie tylko ze względów wizualnych, ale i treści. Rodzice również odetchną, bo tak wyczerpujące kompendium odpowiada na wiele pytań odnośnie dinozaurów, którymi maluchy lubią zasypywać w trakcie swojej fascynacji. Polecam z całego serca!

środa, 18 października 2017

Michał Leśniewski, Maciej Szymanowicz - "Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe"

 
Autor: Michał Leśniewski
Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Tytuł: Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe
Wydawnictwo: ART EGMONT
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 80
Ocena: 10/10
Wiek: 3-7 lat

Opis:

O tym, jak ważny jest samochód, wie każdy. Dzieci jeżdżą nim do szkoły, na wakacje albo w odwiedziny do rodziny. Samochód dostarcza towary do sklepów i materiały na budowę… Specjalnymi autami jeżdżą policjanci, lekarze i strażacy. Kiedyś samochody wyglądały inaczej niż dzisiaj. Ich twórcy przeżyli wiele przygód, czasem groźnych, czasem zabawnych. Gdyby nie oni i ich przygody, samochód nie wyglądałby tak jak dzisiaj. „Ale auta!” to pełne humoru opowieści Michała Leśniewskiego, które prowadzą i młodych, i starszych przez świat samochodów. Świat kolorowy i fascynujący – dzięki wspaniałym ilustracjom Macieja Szymanowicza.


Recenzja:


Przyznam bez bicia, że „Ale auta!” wybrałam jako książeczkę, którą moja mała fanka motoryzacji będzie sobie czytała z tatą – budowanie więzi, dzielenie pasji… wiecie o co chodzi – a sama przy okazji będę cieszyła oko świetnymi ilustracjami, do których mam słabość. 

A tu psikus – otworzyłam książkę, żeby ja sobie obejrzeć i całkowicie wsiąkłam w historię samochodu! Nie sądzę, żebym szybko oddała ją mężowi! To jedna wielka skarbnica ciekawostek i zabawnych sytuacji, które doprowadziły do wynalezienia i usprawnienia maszyny, bez której współcześnie chyba nikt nie wyobraża sobie życia. 

Chcecie wiedzieć jak do ewolucji auta przyczyniła się kanapka? Co to właściwie znaczy „żeme kątąt” i jakie auto nosiło taką nazwę? Po co w dawnych autach montowano korbki i termometry, a nawet maskotki (i czajnik! Wielki czajnik!)? Czym jest aerodynamika i dlaczego niektóre z pierwszych samochodów wyglądały jak pociski? W jaki sposób skręcano bez kierunkowskazów i czy wygodnie prowadziło się auto trzymając jednocześnie butelkę z zapaloną świeczką? 

A poza tym lektura objaśni nam jak wyglądały pierwsze znaki drogowe, z czego wykonano pierwsze opony, jakie narzędzia musiał mieć przy sobie dawny kierowca, a nawet jak prezentowała się automobilowa moda! Nic się nie martwcie, w zrozumieniu wszystkich trudnych słówek pomoże słowniczek z pierwszych stron. 

Nie ma co ukrywać, na młodego czytelnika czeka masa emocjonujących przygód! Od welocypedu aż po komputer pokładowy. Z wielbłądami, Indianami, pędzącymi pociągami i rakietami kosmicznymi. A to cały czas historia samochodu!



 
Jedynym minusem, jaki przychodzi mi na myśl jest jedna z pierwszych stron – czarna kartka z grubszej tekturki z wyciętą sylwetką automobilu. Choć w zamyśle ma uatrakcyjnić książkę, w rzeczywistości trochę utrudnia lekturę kilku kolejnych stron. Ale to tylko mały szczegół, może kiedy całość bardziej „się wyrobi”, tekturka przestanie sprawiać kłopoty. 

Książka skierowana jest do grupy odbiorców wieku od 3 do 7 lat, choć moim zdaniem widełki spokojnie mogłyby być sporo większe. To prawda, że moja półtoraroczna córka jeszcze nie za wiele rozumie z tego, co czytam (choć uwielbia oglądać ilustracje – najbardziej lubi trójkołowy rower i linię produkcyjną), ale dwulatki są już całkiem zainteresowane. Wydaje mi się, że i 10 latek chętnie przeczyta tą pozycję. 



 
 
Pięknie wydana, z masą fantastycznych ilustracji, w wytrzymałej oprawie, przekazująca sporą dawkę wiedzy w zabawny i przystępny sposób – świetny materiał na jedną z pierwszych encyklopedii malucha. I jednocześnie najfajniejsza książka o motoryzacji, jaką widziałam!

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa EGMONT