poniedziałek, 2 września 2019

Amber Lee Dodd - "Jesteśmy wielcy"

Autor: Amber Lee Dodd 
Tytuł: Jesteśmy wielcy 
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 3 kwietnia 2019 
Liczba stron: 240 
Ocena: 8/10 

Opis: 

Sydney uważa, że jej mama Amy jest najlepsza na świecie – pomimo że jest inna niż wszystkie. Pozostali ludzie rosną, a Amy osiągnęła wysokość 124 cm i ani milimetra więcej. Według Sydney to całkiem w sam raz – wystarczająco wysoko, by sięgnąć do lodówki z lodami w supermarkecie, i wystarczająco nisko, by być wyjątkowym. Tata dziewczynki zmarł, gdy miała pięć lat, ale jej wspomnienia o nim, miłość mamy oraz towarzystwo starszej siostry Jade sprawiają, że Sydney nigdy nie czuje się samotna. 
Kiedy rodzina jest zmuszona do przeprowadzki, życie staje się bardziej skomplikowane. Sydney i Jade muszą nawiązać nowe przyjaźnie, stawić czoła szkolnym łobuzom i pojąć, o co właściwie chodzi z tym dorastaniem. A Sydney wcale nie chce rosnąć, jeśli miałoby to oznaczać, że przerośnie swoją mamę. 

Recenzja:


Bardzo lubię pozycje dziecięco-młodzieżowe, które poruszają ważne problemy oraz uczą młodego czytelnika właściwej wrażliwości, reakcji, postaw. W Jesteśmy wielcy nie brakuje wartościowych lekcji – m.in. o tolerancji, dorastaniu, rodzinie oraz… radzeniu sobie ze stratą. Wszystko to podane jest w lekkiej i zabawnej opowieści, która bez wątpienia poruszy serducho każdego! 

Sydney bardzo kocha swoją mamę i nie przeszkadza jej, że ta ma zaledwie 124 cm wzrostu. Niestety, niektórzy ludzie uważają inaczej – np. kiedyś facet w supermarkecie zapytał jej mamę, czy jest jednym z siedmiu krasnoludków. Nic dziwnego, że przez konieczność przeprowadzki na dziewczynkę spada mnóstwo zmartwień. Czy w nowym miejscu ludzie przyzwyczają się do inności jej Mamy? I czy – przez zmianę miejsca – nie ulecą z niej wspomnienia o tacie? 

W powieści Amber Lee Dodd można zakochać się od pierwszych stron. To sprawka bardzo lekkiego i przyjemnego stylu oraz przesympatycznej bohaterki-narratorki, która wspaniale prowadzi opowieść. Dziewczynka opowiada o bieżących wydarzeniach, wspomnieniach, smutkach oraz uczuciach jej towarzyszących. Bez trudu można się z nią zaprzyjaźnić. Rozkosznie opowiada o zmarłym tacie, który opowiadał jej rozmaite historie – te bardziej prawdziwe, jak i baśniowe – np. o Alvissie, mistrzu rzemieślniczym krasnoludów, który wytwarzał broń dla Thora, boga piorunów. Martwi się również dorastającą siostrą, która sprawia mnóstwa przykrości jej i Mamie przez buntowniczy wiek, ale i własnym postępowaniem – emocje i w niej niekiedy budzą Dzikiego Stwora… 

Tak to już jest z rodzinami: każdy dobrze wie, czym doprowadzić do płaczu innych. 

Rodzinne relacje to zdecydowanie jedna z najważniejszych spraw poruszana w opowieści. Ale – jak wspominałam wcześniej – równie istotna jest tutaj kwestia żałoby, radzenia sobie ze stratą bliskiej osoby oraz… ruszenia dalej. Bliscy Sydney i ona sama musi sobie poradzić w końcu z tym, że jej tata już nie wróci, a wyprowadzka i pozostawienie znajomych kątów wcale nie sprawi, że zapomni o osobie, którą kocha... 

Nieważne, ile rzeczy się zmienia, nie zapominamy tych, których kochamy. 

Jesteśmy wielcy to cudowna opowieść, którą polecam absolutnie każdemu – nie tylko dzieciom. To fantastyczna pozycja, która bawi i wzrusza, pełna humoru i dramatów. Odpowiada na ważne pytania, choć… jeden istotny problem pozostawia bez odpowiedzi: jaki jest sens jazdy auto-zderzakami, jeśli nie można się zderzać? Przeczytajcie koniecznie!

3 komentarze:

  1. Wiecie co? Sama mam ochotę ją przeczytać! Okładka jest cudna! Na górce, ta cała rodzinna trójka wydaje się być maleńka a cienie takie duże. Tytuł jest sugestywny, bo aż się sama poczułam "taka wielka". Także mnie wnętrze tej książki bardzo intryguje. Widzę, że porusza moc ważnych tematów, począwszy od utraty bliskiej osoby, przeprowadzki oraz co najważniejsze inność mamy, czyli jest też rzecz o tolerancji. Bardzo mi się recenzja tej książki podoba!

    OdpowiedzUsuń
  2. Już widzę że można się zakochać i mimo że wydaje mi się że moje szkraby są jeszcze za małe bardzo chciałabym przeczytać tę książkę. Kocham książeczki dla dzieci, szczególnie jeśli mają coś wartościowego do przekazania.

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany, pamiętam jak się stresowalam gdy zmieniałam klasy. Właściwie to wszystkim się strasznie stresowalam i wstydzilam, do dziś tak mam ale jestem trochę bardziej na to odporna.

    OdpowiedzUsuń