Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka kolorów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauka kolorów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 września 2021

Wojciech Rzadek - "Pierwsza gra. Przyjaciele"


 Autor: Wojciech Rzadek 
Ilustrator: Marzka Dobrowolska
Tytuł: Pierwsza gra. Przyjaciele 
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 21.04.2021
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 2+ lat
Ocena: 9/10

Opis:

Gra dla najmłodszych 

Gracze po kolei rzucają kostką ze strzałkami wskazującą żeton zwierzątka domowego, który można zebrać. Zbieramy je do siebie, albo przekazujemy innym graczom – jeśli mają choć jeden żeton danego zwierzątka. Pod koniec gry, kiedy skończy się możliwość dobierania żetonów, gracze liczą punkty z posiadanych trójek kafelków. Ten który ma ich najwięcej, wygrywa grę.
Dwa poziomy trudności pozwolą dostosować grę do wieku i umiejętności graczy.

Recenzja:

Na rynku wydawniczym nie ma zbyt wielu gier dla najmłodszych do dzieci, ale od czasu do czasu, i to między innymi dzięki wydawnictwu Egmont, pojawiają się tytuły dedykowane nawet dwulatkom. Przyjaciele to już trzecia propozycja dla maluchów z serii Pierwsza gra. Recenzje dwóch poprzednich możecie sprawdzić pod tymi linkami: Mniam i Zwierzątka. Czego natomiast nauczy nasze pociechy najnowsza gierka z tego właśnie cyklu? Jej autor postawił przede wszystkim na rozwój i utrwalenie takich umiejętności jak: rozpoznawanie kolorów oraz zwierząt i naukę liczenia. Z tego też względu już dzieci w wieku dwóch lat mogą się poczuć nią zainteresowane, ale starsze również chętnie wezmą udział w tej nieskomplikowanej rozgrywce. Bo tam gdzie są zwierzęta nie sposób się nudzić.

Oczywiście tę grę zamówiłam z myślą o moim młodszym synku, który w czerwcu bieżącego roku skończył trzy latka. Rozpoznaje on już kolory oraz zwierzęta i liczy sprawnie do dziesięciu, więc pomyślałam, że ta rozgrywka nie sprawi mu trudności i zaowocuje miłością do innych gier planszowych. Po otrzymaniu przesyłki zainteresowało go już samo opakowanie z wizerunkiem kota, a po jego otworzeniu był zadowolony, mogąc wyciągać żetony w trzech kolorach z grubych, tekturowych wykrojników. Chętnie nazywał kolory i zwierzęta na nich zobrazowane. Nie potrzebował nawet instrukcji, bo miał własną wizję, jak zagrać w tę planszówkę dla najmłodszych. Pozwoliłam mu na to, by później zapoznać go z właściwym przebiegiem zabawy, taki jaki proponuje nam autor owego tytułu. Starał się słuchać i skupić na zasadach, chociaż jest on zazwyczaj niecierpliwy i trudno mu skoncentrować się na tym, co w takiej sytuacji należy robić. Dlatego jeśli wasze dzieci chętniej będą układały żetony wedle własnego pomysłu, niż trzymały się sztywno reguł gry, wcale się tym nie przejmujcie. Pozwólcie im na to, jestem pewna, że w końcu przyjdzie moment na to, by zechcieli grać w nią zgodnie z instrukcją. Poza tym, taka spontaniczna zabawa dyktowana dziecięcą wyobraźnią też ma swoje zalety i również wpływa pozytywnie na rozwój naszych pociech.



Na elementy gry składają się żetony, kostka do gry ze strzałkami oraz instrukcja przebiegu rozgrywki. Za pomocą dostępnych elementów można przeprowadzić więcej niż jeden wariant zabawy, a każdy z nich został dokładnie opisany. Dokładnie jest ich dwa, pierwszy skierowany jest do dzieci powyżej drugiego roku życia, kolejny - do tych, co skończyły już trzy latka. Przed rozpoczęciem gry warto zapoznać dziecko z żetonami, porozmawiać o tym jakie mają kolory i co się na nich znajduje. Zasady rozrywki są bardzo proste. Wystarczy rzucić kostką tak, by nie przekroczyła okręgu stworzonego z żetonów i podążać palcem w kierunku, który wskazuje strzałka. Już podczas samego rzucania kostką dziecko dostaje konkretne zasady związane ze sprawnością rzutu, którym trzeba się podporządkować, co też ma swoje zalety i niekiedy bywa trudnym wyzwaniem. Celem gry jest zdobycie zestawu takich samych gatunków zwierząt. Utrudnienie polega na tym, że musimy oddawać innym graczom żetony obrazujące to zwierzątko, które już wcześniej zebrali. Wszystko jest zrozumiale opisane w instrukcji, więc nie będę zdradzać więcej szczegółów, ale zapewniam, że zabawa z grą Przyjaciele jest prosta, miła i przyjemna, a do tego wspiera edukację i rozwój naszych pociech.
 
Żetony są wykonane z grubego kartonu, mają zaokrąglony kształt, co ma wpływ na bezpieczeństwo i wygodę ich użytkowania. Kostka dostępna w zestawie jest duża, ma wyraźne oznaczenia, została wykonana z drewna i również ma zaokrąglone rogi. Zatem możecie być spokojni o bezpieczeństwo waszych pociech podczas zabawy, gdyż wydawca zadbał o szczegóły, które sprawiają, że w grze mogą uczestniczy już dwulatki. Zwierzęta zilustrowane na żetonach są nietrudne do rozpoznania. Ilustratorka postawiła na prostą kreskę i minimalizm kolorystyczny. Przebieg zabawy dostarcza ciekawych wrażeń. Najbardziej podoba nam się, iż można rozszerzać podstawową wersję, a nawet używać komponentów gry do wymyślonych indywidualnie aktywności. 



Pierwsza gra. Przyjaciele to zestaw idealny dla najmłodszych dzieci, które dopiero wkraczają w planszówkowy świat. To gra, która zapewnia fajną zabawę, ale również niesie za sobą walory edukacyjne. Rozpoznawanie zwierząt i kolorów oraz nauka liczenia z nią będzie o wiele przyjemniejsza. 

Grę zrecenzowałam dzięki  uprzejmości wydawnictwa Egmont.

sobota, 5 września 2020

Amy Oliver, Aimée Chapman, Natalie Munday - "Moja pierwsza książka o kolorach"

 

Autorzy: Amy Oliver, Aimée Chapman, Natalie Munday 
Tytuł: Moja pierwsza książka o kolorach. Akademia mądrego dziecka. Odkrywaj i baw się 
Wydawnictwo: HarperCollins Polska 
Rok wydania: 17.06.2020 
Liczba stron: 12
Wiek: 3-7 lat 
Ocena: 9/10 
 
Opis: 
 
Dzięki tej książce Wasze dziecko pozna nazwy kolorów, a zabawa otwieranymi okienkami pomoże w rozwoju sprawności grafomotorycznej.
 
Seria składa się z pięciu tytułów: „Moja pierwsza książka o kolorach”, „Moje pierwsze 100 słów”, „Moje pierwsze 100 pojazdów”, „Moje pierwsze 100 słów na wsi”, „Moje pierwsze 100 zwierząt”. Każda z książek ma kartonowe strony i mnóstwo otwieranych okienek.
 
Recenzja:

Odkrywanie świata przez najmłodszych to proces długotrwały, dający zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom wiele radości i satysfakcji ze zdobycia nowej wiedzy, czy też opanowania nowych umiejętności. Dla malucha każdy szczegół ma znaczenie, wszystko niezmiernie go ciekawi i cieszy. Tą radością warto się od niego zarazić i wprowadzić ją do dorosłego życia. Dorośli zatem także mogą nauczyć się czegoś od swoich pociech. Czego takiego? Przede wszystkim bezgranicznego szczęścia zapoczątkowanego nawet zwykłą błahostką, jak widok latającego nad trawą motyla. To jest takie piękne. Obserwowanie dziecięcej radości to czysta przyjemność. Doskonałą skarbnicą nowych widoków i informacji są dla nich książki. Dzisiaj przybliżę wam tę o barwach, a więc Moją pierwszą książkę o kolorach z serii Akademia Mądrego dziecka. Odkrywaj i baw się. Czy wspomniany tytuł sprawia, że nawet w szare dni najmłodsi czytelnicy myślą także o innych kolorach? Oczywiście. W końcu to one malują świat kolorowymi kredkami nawet wtedy, gdy pada deszcz ciesząc się przeżytymi doświadczeniami z każdego swojego dnia.


Bawiąc się z moim najmłodszym synkiem, który w czerwcu skończył dwa latka, staram się przekazać mu jak najwięcej nowych informacji. Oglądając książeczki nie skupiam się wyłącznie na ich treści, ale także na ilustracjach i przedmiotach na nich widocznych, a przede wszystkim na liczbach i kolorach, w których tam występują. Taki maluch ma niezwykłą zdolność przyswajania nowych słów, a sukcesywne ich powtarzanie zaowocuje w przyszłości lepszą koncentracją i sprawniejszą nauką. Niekiedy jestem zdziwiona, gdy sam wypowie słowo, które powtarzałam mu jakiś czas temu i ja już o nim zapomniałam, a on po takim długim czasie je sobie przypomina. Praca z recenzowaną książką zapewnia przyjemne chwile, ułatwia proces poznawania kolorów, ale także liczenia i zapamiętywania. W tej niezwykłej przygodzie będą towarzyszyć dzieciaczkom kolorowe zwierzęta, jak szara myszka, czy brązowy piesek. Znane i lubiane przez dzieci stworzenia oraz przedmioty zachęcą je do pracy i utrwalania nazw kolorów.
 
"Spójrz na kolorowe balony!
Czy umiesz je policzyć?"
 
W Moich pierwszych kolorach szczególną uwagę poświęcono siedmiu barwom, a są to: czerwony, żółty, zielony, niebieski, pomarańczowy, fioletowy i różowy. W dalszej części maluchy mogą także zapoznać się z nazwami kolejnych pięciu kolorów. Jakich? Tego już wam nie zdradzę. Dzieci przeglądając książeczkę mogą zaobserwować jak wiele rzeczy ma dany kolor. Połowa stron jest poświęcona pytaniom ćwiczącym liczenie, ale także spostrzegawczość oraz wielu innych ważnych w rozwoju dziecka umiejętnościom. Prawdziwą gratką dla młodych odkrywców świata i jego barw są otwierane okienka, które wzbudzają ich ciekawość. Pod nimi są umieszczone odpowiedzi na widniejące na ich zewnętrznej stronie pytania. Na jednej ze stron znajdziemy zabawę typu memory utworzoną właśnie z takich otwieranych okienek. Ta fantastyczna książka otwiera przed dziećmi wiele różnych możliwości i zapewnia im doskonałą zabawę. Z korzyściami dla ich rozwoju intelektualnego.


Książka w twardej okładce o nietypowym formacie ułatwiającym zabawę z nią dzieciom dostarcza im wiele ciekawych wrażeń i wspomaga proces nauki. Wyraźne, proste i uporządkowane obrazki sprawiają, że dzieci nie mają trudności z rozpoznaniem i znalezieniem konkretnego przedmiotu. Ponadto pod każdym z nich umieszczono podpisy, dlatego starsze dzieci mogą nawet potrenować przy okazji czytanie. Nauka nazw kolorów z tą publikacją na pewno będzie udana. Wielką rolę w tym, aby tak było spełniają otwierane okienka, których jest aż czterdzieści siedem. Dodatkowe pytania, zadania i gry zapewniają dzieciom mnóstwo uśmiechu, zachęcają do nauki i motywują do działania w odkrywaniu otaczającej je rzeczywistości. Co prawda wydawca określił dolną granicę wieku odbiorców na trzy lata, ale spokojnie możecie pokazać ją także rok młodszym maluchom.
 
Moja pierwsza książka o kolorach. Akademia mądrego dziecka. Odkrywaj i baw się to niezawodna pomoc w pokazywaniu dzieciom wszystkich barw świata. Nauka kolorów z nią jest o wiele przyjemniejsza. Odkryjcie, co ma wam do zaoferowania i dobrze się przy tym bawcie. Na pewno nie jest to publikacja, którą maluchy szybko się znudzą.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperCollins Polska.

sobota, 14 marca 2020

Akademia Mądrego Dziecka. Pierwsza gra - "Zwierzątka"

Autor: Stefan Kołecki
Ilustracje: Marzenna Dobrowolska
Tytuł: Pierwsza gra. Zwierzątka 
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 12.o2.2020
Liczba graczy: 2-4 
Ocena: 8/10
Wiek: 2+

Opis: 

Gra oparta jest na bestsellerowej serii książek dla dzieci Akademia Mądrego Dziecka. Wspomaga rozwój intelektualny i poznawczy u dzieci. Mogą w nią grać już dwuletnie dzieci.

Gra ma na celu:
- naukę nazw kolorów,
- naukę nazw zwierzątek,
- naukę kształtów poprzez mowę i dotyk,
- ćwiczenie zmysłu dotyku,
- ćwiczenie mięśni dłoni i palców (chwytanie),
- rozwijanie interakcji społecznych.

Recenzja:

W rozwoju dziecka przychodzi czas na wiele wydarzeń: na wypowiedzenie pierwszego słowa, na przeglądanie pierwszej książeczki, a także na udział w pierwszej grze planszowej. Współcześnie maluchy mają tyle fantastycznych pomocy edukacyjnych i narzędzi do udanej zabawy, że spośród ich ogromnej ilości trudno zdecydować się na tą jedną. Z propozycją dla najmłodszych graczy w ostatnim czasie wyszło wydawnictwo Egmont. Postanowiłam skorzystać z jego oferty i zamówiłam Pierwszą grę. Zwierzątka z serii Akademia Mądrego Dziecka. Czy ten zestaw okazał się na tyle pomocny, jak sugeruje to powyższy opis wydawcy? Oczywiście tak, a do tego dostarczył nam mnóstwo radości, którą odczuwaliśmy podczas zabawy z jego wykorzystaniem. Łatwo można się do niego przywiązać, zwłaszcza, że bohaterami są tu uwielbiane przez wszystkie dzieci zwierzątka.

Na początku przyznam, że mój maluch nie skończył jeszcze dwóch lat i być może z tego też powodu był oporny na reguły gry zawarte w dołączonej do pudełka instrukcji. Chciał grać w nią po swojemu, na co oczywiście z zainteresowaniem przystałam. Ze starszym synem rozegrałam turniej w "profesjonalny" sposób a z młodszym bawiliśmy się wedle jego uznania. Z tego też wynika, że zestaw może zostać wykorzystany do przeprowadzenia różnych zabaw, a możliwości jego użycia, które nam stwarza są niemal nieograniczone. Granicą jest w tym przypadku tylko dziecięca wyobraźnia, która ma wielkie pokłady, o czym przekonacie się dając do dyspozycji swoim pociechom tę - być może pierwszą w ich życiu - grę.


Na swojej stronie internetowej wydawca proponuje nam trzy formy zabawy grą Zwierzątka - dedykowaną dla dzieci od drugiego roku życia. W pudełku znajdziemy: pięć planszy - zwierzątek (czerwona biedronka, pomarańczowy motylek, niebieska rybka, żółta kaczuszka i zielony żółw), cztery rodzaje (serce, kwadrat, trójkąt i koło) kartonowych figurek w pięciu kolorach, co łącznie daje dwadzieścia elementów, czerwony płócienny woreczek, instrukcję oraz dodatkowo - książeczkę z literką "F" w roli głównej. Zabawa opisana w instrukcji polega na umieszczeniu kartoników w kształcie różnych figur w woreczku i losowaniu ich kolejno przez każdego gracza, którzy uprzednio wybierają sobie po jednej planszy-zwierzątku. Wygrywa ta osoba, która jako pierwsza uzupełni figurkami w tym samym kolorze swoją planszę. Taki scenariusz rozgrywki będzie odpowiedni dla nieco starszych dzieci a pozostałe sami mogą zdecydować, jak spędzić czas z elementami gry. Młodszy syn bardzo chętnie rozkładał wszystkie plansze i wspólnymi siłami próbowaliśmy uzupełnić odpowiednimi figurkami dane miejsca. Taka forma zabawy najbardziej przypadła mu do gustu. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by bawić się zestawem w dowolny sposób, nawet zupełnie inny niż opisany w instrukcji.


Jeszcze starsze dzieci, a więc te powyżej trzeciego roku życia mogą potrenować swoje umiejętności sensoryczne za pomocą zabawy w zgadywanie przy pomocy elementów gry Zwierzątka. Poniżej zamieszczam krótki opis tej rozgrywki:

"Zabawa w zgadywanie: Co jest w worku? (dzieci 3+) - dzieci z zamkniętymi oczami dotykają kształty i muszą zgadnąć co to za kształt (zabawa sensoryczna stymulująca zmysł dotyku, utrwalająca nazwy kształtów i figur)."



Plansze w postaci zwierzątek są dość duże i zostały wykonane z grubego kartonu. Prezentują się bardzo ładnie, każda posiada jednolity kolor i nietrudno rozpoznać, jakie zwierzątko obrazuje. Jakość elementów gry jest naprawdę świetna i nie mamy w tej kwestii żadnych zastrzeżeń. Płócienny woreczek może służyć także do przechowywania figurek, dzięki czemu zmniejszamy ryzyko ich zgubienia. Dodana do zestawu książeczka uprzyjemnia czas i jest miłym prezentem, którego w ogóle się nie spodziewałam. Bardzo lubię takie drobne niespodzianki.


Pierwsza gra. Zwierzątka to idealna propozycja dla najmłodszych dzieci poznających otaczający ich świat. Zabawa z jej pomocą uczy kolorów, kształtów, rozwija zmysł dotyku i ma pozytywny wpływ na kształtowanie relacji rodzinnych i społecznych. Za pomocą jednego zestawu można przeprowadzić wiele różnych rozgrywek, z których ucieszą się maluchy, ale także te nieco starsze dzieci. Pomysłowe plansze w kształcie zwierząt skradną serce każdego.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

niedziela, 3 lutego 2019

Lizelot Versteeg - "Kolory wokół nas. Liczby"


Autor: Lizelot Versteeg
Tytuł: Kolory wokół nas. Liczby
Wydawnictwo: Adamada
Liczba stron: 32
Ocena: 9/10

Opis:

W książeczce tej kolorów jest gromada: / Żółta cytryna, zielony wąż, brązowa czekolada. / Przy każdym kolorze – dwie rączki podpowiedzą, / Ile jest jednakowych rzeczy, co w obrazku siedzą. / Licz od jednego do dziesięciu na ostatniej stronie, / I nie zapomnij na każdej znaleźć po balonie!

Książka pomaga opanować umiejętność liczenia od 1 do 10, uczy rozpoznawać kolory, ćwiczy spostrzegawczość i cierpliwość.

Recenzja:

Chociaż etap nauki liczenia jeszcze przed nami, to już teraz korzystamy z tej książeczki. Bo kolory to aktualnie jeden z ulubionych tematów mojej siedemnastomiesięcznej córy, która zaczęła od pokazywania bombek w różnych barwach na choince, a teraz z powodzeniem rozróżnia już kolory. Tak więc Kolory wokół nas. Liczby goszczą w naszych rękach często i to bynajmniej nie z mojego wyboru - po prostu córa przynosi je do czytania (a raczej wyszukiwania różnych rzeczy) niemal codziennie.

Książeczka opiera się na ciekawym założeniu łączącym naukę kolorów i liczenia. Na każdej stronie mamy umieszczone rzeczy w innym kolorze, a tuż obok rączki z wystawionymi paluszkami (wszak nauka liczenia na paluszkach sprawdza się od pokoleń). I tak na przykład mamy odnaleźć jednego czerwonego krasnala (dla mojej córy Świętego Mikołaja), trzy niebieskie kamienie czy dziesięć brązowych ciasteczek (te, obok różowych cukierków, moja Zosia wyszukuje najchętniej :)). Warto jednak zaznaczyć, że wyszukiwanie, gdy wszystko ma ten sam kolor, a rzeczy na stronie jest dużo, to nie taka prosta sprawa, więc książka nada się zarówno dla takich maluszków jak moja córka, jak też dzieci nieco starszych, które zaczynają już liczyć.

Nie zabrakło tutaj także akcentów humorystycznych. Mnie najbardziej ujęło polecenie, by znaleźć coś, co "trochę brzydko pachnie". Poszukacie na zdjęciu poniżej? ;)



Twarda oprawa, kwadratowy format dość sporych rozmiarów - to już w zasadzie w książkach Adamady, po które sięgamy standard, ale warto o tym wspomieć, bo osobiście uważam te cechy za spore zalety wpływające na trwałość książek, nawet przy częstym ich eksploatowaniu.

Myślę, że ta książeczka jest warta polecenia z jeszcze jednego względu - ona rośnie wraz z dzieckiem. Najpierw bawimy się kolorami i wyszukujemy różne przedmioty, a później przechodzimy do nauki liczenia. Wszystko to w przyjaznej i atrakcyjnej dla dziecka formie, a przecież właśnie o to chodzi w książkach dla najmłodszych.

Książkę zrecenzowałam dzięki urzejmości Wydawnictwa Adamada.

środa, 15 listopada 2017

Ola Cieślak - "Od 1 do 10"

Autor: Ola Cieślak
Tytuł: Od 1 do 10
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 22
Ocena: 10/10
Wiek: 3+

Opis:

Wesoła książeczka do nauki liczenia, dzięki której dzieci bez trudu opanują liczby od 1 do 10.

Pomoże im w tym gromada rozbrajająco narysowanych zwierzaków i dziesięć łatwo wpadających w ucho wierszyków. Od 1 do 10 to orzeźwiający książkowy koktajl ze świeżych kolorów, dowcipnej kreski i dużej ilości dobrego humoru.


Recenzja:

To jedna z tych książeczek dla maluszków, które uwielbiam za prosty pomysł. Niewielką całokartonową pozycję z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami wypełniają cyfry i zwierzątka opisane jednozdaniowymi wierszykami. Niby nic odkrywczego, a jednak – każda podwójna strona poświęcona została jednej cyferce i odpowiadającej jej liczbie zwierzątek. I powiem szczerze, że nie można się oprzeć „szkicowym” rysunkom nakreślonym niby od niechcenia i nie zawsze grzecznym wierszykom, które czepiają się pamięci jak rzepy. A przy okazji są przezabawne.


Książeczka oczywiście wspaniale się sprawdzi przy nauce liczenia, ale przypomni również kolory, nazwy zwierząt, rozwinie słownictwo  i będzie świetnym treningiem dla pamięci. Bo te króciutkie rymowanki same wchodzą do głowy. Może się również okazać koronnym argumentem w dyskusji, czy można ładnie rysować jednocześnie „wychodząc za linię” :D


Sugerowany wiek małego czytelnika to 3+, ale moja córka już w wieku niecałych 2 lat świetnie się przy niej bawi. I chociaż jeszcze do 10 nie liczy, to liczenie do 3 idzie nam całkiem nieźle – widać efekty ;)

piątek, 1 września 2017

Marianna Oklejak - "Kolory", "Liczby"



Autor: Marianna Oklejak
Tytuł: "Kolory", "Liczby"
Wydawnictwo: EGMONT
Seria: ART
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 24
Ocena: 9/10

Opis:

LICZBY, KOLORY, PRZECIWIEŃSTWA ART Egmont dla najmłodszych! Seria książeczek dla najmłodszych z pięknymi ilustracjami Marianny Oklejak. Do oglądania i wspólnego odkrywania świata barw, pierwszych słów, liczb i przeciwieństw. Wygodne kartonowe strony, bezpieczne zaokrąglone brzegi, wspaniałe kolory i kształty zainspirowane polskim folklorem.

Recenzja:

Nauka kolorów to jedna z pierwszych umiejętności, jaką nabywa dziecko, gdy poznaje język mówiony. Przecież już niemowlęta reagują na barwy, wykazując upodobanie do tego, co kontrastowe. Od rozpoznawania kolorów do ich świadomego nazywania przed maluchem jednak jeszcze daleka droga i warto mu w tym w odpowiednim czasie pomóc. Na przykład przy pomocy książeczki z ilustracjami Marianny Oklejak.

Ta niewielkich rozmiarów książka składa się z grubych, tekturowych stron, z których każda jest w innym kolorze. Dużą zaletą jest to, że barwy są intensywne, czyli takie, jakie lubią dziecięce oczy. Ponadto odcienie dopasowano w taki sposób, że nie są one do siebie podobne - różowy nie przypomina fioletowego, a szary czarnego, nie sposób ich pomylić.

Tak naprawdę ta publikacja rośnie razem z dzieckiem, więc posłuży na dłużej. Najpierw można ją wykorzystać do nauki kolorów, później wspólnie wymyślać jak najwięcej rzeczy, które są w takim właśnie kolorze, a kiedy nasza pociecha zaczyna swoją przygodę z literami, może dopasowywać napisy do konkretnej barwy. Starszaki z kolei mogą poznać kilka podstawowych słówek w aż czterech językach obcych: angielskim, niemieckim, francuskim i hiszpańskim.

Wydawałoby się, że powstała książka idealna do celu, jakim jest nauka kolorów. Mam jednak jedno zastrzeżenie. Przy każdym kolorze na sąsiedniej stronie widnieją obrazki. Według mnie dobrym pomysłem, poza samą barwą, byłoby dopasowanie tych obrazków w taki sposób, żeby przykładowo przy żółtym znalazły się cytryna, banan, słońce, czyli to, co rzeczywiście jest żółte i z żółtym kolorem się kojarzy. Ilustracje autorki, owszem, są ciekawe pod względem artystycznym i estetycznym, ale dla dziecka nie muszą być oczywiste.

Kolejną książeczką z tej serii, która trafiła w moje ręce, jest publikacja dotycząca liczb w przedziale 1-10. Zasada została zachowana - na jednej stronie liczba i jej odpowiedniki w językach obcych, tuż obok przedmioty, zwierzęta lub ludzie w takiej właśnie ilości. Dzięki takiemu układowi treści ze starszymi dziećmi możemy przeliczać, czy na obrazku rzeczywiście jest tyle zabawek, butów, kwiatów, a dla utrudnienia przejść do konkretów - na przykład szukać w pokoju, czego jeszcze jest dwa, trzy, pięć.






Jestem zdecydowanie na tak dla publikacji tego rodzaju. Treści są dostosowane już do wieku najmłodszych dzieci, ze względu na swoje kontrastowe barwy i oprawę graficzną będą dla nich atrakcyjne wizualnie, a ponadto przysłużą się także starszakom, jeśli ich i rodziców najdzie ochota na wspólną naukę połączoną z zabawą.

Gdyby nie ilustracje, o których pisałam odnośnie do książeczki z kolorami, byłoby pełne dziesięć, bo pod każdym innym względem (a zwłaszcza jeśli chodzi o estetykę, która jest totalnie w moim guście) seria dopracowana jest w szczegółach.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa EGMONT.