Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzątka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzątka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 września 2021

Wojciech Rzadek - "Pierwsza gra. Przyjaciele"


 Autor: Wojciech Rzadek 
Ilustrator: Marzka Dobrowolska
Tytuł: Pierwsza gra. Przyjaciele 
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 21.04.2021
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 2+ lat
Ocena: 9/10

Opis:

Gra dla najmłodszych 

Gracze po kolei rzucają kostką ze strzałkami wskazującą żeton zwierzątka domowego, który można zebrać. Zbieramy je do siebie, albo przekazujemy innym graczom – jeśli mają choć jeden żeton danego zwierzątka. Pod koniec gry, kiedy skończy się możliwość dobierania żetonów, gracze liczą punkty z posiadanych trójek kafelków. Ten który ma ich najwięcej, wygrywa grę.
Dwa poziomy trudności pozwolą dostosować grę do wieku i umiejętności graczy.

Recenzja:

Na rynku wydawniczym nie ma zbyt wielu gier dla najmłodszych do dzieci, ale od czasu do czasu, i to między innymi dzięki wydawnictwu Egmont, pojawiają się tytuły dedykowane nawet dwulatkom. Przyjaciele to już trzecia propozycja dla maluchów z serii Pierwsza gra. Recenzje dwóch poprzednich możecie sprawdzić pod tymi linkami: Mniam i Zwierzątka. Czego natomiast nauczy nasze pociechy najnowsza gierka z tego właśnie cyklu? Jej autor postawił przede wszystkim na rozwój i utrwalenie takich umiejętności jak: rozpoznawanie kolorów oraz zwierząt i naukę liczenia. Z tego też względu już dzieci w wieku dwóch lat mogą się poczuć nią zainteresowane, ale starsze również chętnie wezmą udział w tej nieskomplikowanej rozgrywce. Bo tam gdzie są zwierzęta nie sposób się nudzić.

Oczywiście tę grę zamówiłam z myślą o moim młodszym synku, który w czerwcu bieżącego roku skończył trzy latka. Rozpoznaje on już kolory oraz zwierzęta i liczy sprawnie do dziesięciu, więc pomyślałam, że ta rozgrywka nie sprawi mu trudności i zaowocuje miłością do innych gier planszowych. Po otrzymaniu przesyłki zainteresowało go już samo opakowanie z wizerunkiem kota, a po jego otworzeniu był zadowolony, mogąc wyciągać żetony w trzech kolorach z grubych, tekturowych wykrojników. Chętnie nazywał kolory i zwierzęta na nich zobrazowane. Nie potrzebował nawet instrukcji, bo miał własną wizję, jak zagrać w tę planszówkę dla najmłodszych. Pozwoliłam mu na to, by później zapoznać go z właściwym przebiegiem zabawy, taki jaki proponuje nam autor owego tytułu. Starał się słuchać i skupić na zasadach, chociaż jest on zazwyczaj niecierpliwy i trudno mu skoncentrować się na tym, co w takiej sytuacji należy robić. Dlatego jeśli wasze dzieci chętniej będą układały żetony wedle własnego pomysłu, niż trzymały się sztywno reguł gry, wcale się tym nie przejmujcie. Pozwólcie im na to, jestem pewna, że w końcu przyjdzie moment na to, by zechcieli grać w nią zgodnie z instrukcją. Poza tym, taka spontaniczna zabawa dyktowana dziecięcą wyobraźnią też ma swoje zalety i również wpływa pozytywnie na rozwój naszych pociech.



Na elementy gry składają się żetony, kostka do gry ze strzałkami oraz instrukcja przebiegu rozgrywki. Za pomocą dostępnych elementów można przeprowadzić więcej niż jeden wariant zabawy, a każdy z nich został dokładnie opisany. Dokładnie jest ich dwa, pierwszy skierowany jest do dzieci powyżej drugiego roku życia, kolejny - do tych, co skończyły już trzy latka. Przed rozpoczęciem gry warto zapoznać dziecko z żetonami, porozmawiać o tym jakie mają kolory i co się na nich znajduje. Zasady rozrywki są bardzo proste. Wystarczy rzucić kostką tak, by nie przekroczyła okręgu stworzonego z żetonów i podążać palcem w kierunku, który wskazuje strzałka. Już podczas samego rzucania kostką dziecko dostaje konkretne zasady związane ze sprawnością rzutu, którym trzeba się podporządkować, co też ma swoje zalety i niekiedy bywa trudnym wyzwaniem. Celem gry jest zdobycie zestawu takich samych gatunków zwierząt. Utrudnienie polega na tym, że musimy oddawać innym graczom żetony obrazujące to zwierzątko, które już wcześniej zebrali. Wszystko jest zrozumiale opisane w instrukcji, więc nie będę zdradzać więcej szczegółów, ale zapewniam, że zabawa z grą Przyjaciele jest prosta, miła i przyjemna, a do tego wspiera edukację i rozwój naszych pociech.
 
Żetony są wykonane z grubego kartonu, mają zaokrąglony kształt, co ma wpływ na bezpieczeństwo i wygodę ich użytkowania. Kostka dostępna w zestawie jest duża, ma wyraźne oznaczenia, została wykonana z drewna i również ma zaokrąglone rogi. Zatem możecie być spokojni o bezpieczeństwo waszych pociech podczas zabawy, gdyż wydawca zadbał o szczegóły, które sprawiają, że w grze mogą uczestniczy już dwulatki. Zwierzęta zilustrowane na żetonach są nietrudne do rozpoznania. Ilustratorka postawiła na prostą kreskę i minimalizm kolorystyczny. Przebieg zabawy dostarcza ciekawych wrażeń. Najbardziej podoba nam się, iż można rozszerzać podstawową wersję, a nawet używać komponentów gry do wymyślonych indywidualnie aktywności. 



Pierwsza gra. Przyjaciele to zestaw idealny dla najmłodszych dzieci, które dopiero wkraczają w planszówkowy świat. To gra, która zapewnia fajną zabawę, ale również niesie za sobą walory edukacyjne. Rozpoznawanie zwierząt i kolorów oraz nauka liczenia z nią będzie o wiele przyjemniejsza. 

Grę zrecenzowałam dzięki  uprzejmości wydawnictwa Egmont.

środa, 19 maja 2021

Justyna Bednarek - "Dusia i Psinek-Świnek. Zwierzątko do kochania"


 Autor: Justyna Bednarek
Tytuł: Dusia i Psinek-Świnek. Zwierzątko do kochania
Ilustracje: Marta Kuczewska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 32
Wiek: 3-6 lat
Ocena: 8/10

Opis:

W przedszkolu pojawia się piszczący karton – ojej, ktoś podrzucił szczeniaczka! Dusia, Tomek i inne dzieci starają się pomóc pieskowi, a tymczasem w czajniku wybucha straszna awantura. Osioł Patentowany, który marzy o własnym zwierzątku do kochania, próbuje adoptować… dżdżownicę. Tylko czy ona sobie tego życzy? Psinek-Świnek wie jedno. Są na tym świecie stworzenia, którym trzeba dać dom, i takie, którym lepiej dać święty spokój…

Recenzja:
 
„Dusia i Psinek-Świnek” to fenomenalnie ilustrowana seria dla przedszkolaków pomagająca uporać się z powszechnymi trudnościami codzienności maluszka – pierwszym dniem w przedszkolu, strachem czy niegrzecznością. W szóstej już części bohaterowie zmierzą się z pragnieniem posiadania pieska (Dusia) i niechęci, a może nawet zazdrości wobec tego pomysłu (Psinek-Świnek). Bo i jak już zapewne wiecie, te książeczki toczą się dwutorowo – zazwyczaj narratorką jest Dusia, ale kiedy tylko przedszkolaki idą na drzemkę, pluszowy Psinek-Świnek wchodzi do czerwonego czajnika, z którym nie rozstaje się jeden z dusinych kolegów i przeżywa tam własne przygody z zupełnie niesamowitymi przyjaciółmi. 
 






Tym razem jeden z mieszkańców czajnika – Osioł Patentowany pragnie mieć swoje własne zwierzątko do kochania i swoje uczucia ulokował w… dżdżownicy! Która i owszem, również chciałaby mieć go w charakterze zwierzątka, ale jak pogodzić dwa różne światy? W końcu ona żyje pod ziemią, a on na powierzchni. I czy aby na pewno wszystkie zwierzątka nadają się do trzymania w domu?

Tymczasem Dusia śni o piesku. Swoim własnym. Takim do kochania właśnie. I przytulania i zabawy. Czyżby Psinek-Świnek już jej nie wystarczał? Tata Dusi (uwielbiam gościa!) opowie naszej małej bohaterce o swoim super zwierzątku z dzieciństwa i przez chwilę zrobi się poważniej, bo decydując się na zwierzę trzeba się liczyć również bólem straty po jego odejściu.

Co się jednak stanie, kiedy pod drzwiami przedszkola dzieci znajdą ruszający się karton? Kto przygarnie porzuconego pieska?

Opiekowanie się zwierzęciem to nie tylko przyjemności, ale także masa (a może jednak „plama”?) kłopotów i obowiązków, o czym dzieci szybko się przekonają…

Świetna książka-ratunek zarówno dla rodziców dzieci, które marzą o posiadaniu pupila w standardowej formie kotka albo pieska, jak i dla tych znoszących do domu wszystko co żywe, niezależnie od liczby nóg (albo nóg braku). W końcu niektóre stworzonka lepiej zostawić na trawniku dla wspólnego dobra.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia. 

niedziela, 18 października 2020

Nicola Kinnear - „Ciii… Cichutko!”

Autor: Nicola Kinnear 
Tytuł: Ciii… Cichutko! 
Wydawnictwo: Amberek 
Data wydania: 6 października 2020 
Liczba stron: 32 
Ocena: 10/10 
Patronat Bajkowiru

Opis: 

"Odwagi, zajączku" – debiut Nicoli Kinnear o przezwyciężaniu lęku przed nieznanym podbił serca dzieci i rodziców w 20 krajach. 

Wracamy do tego samego lasu. Poznajemy Lisiczkę. Jest cichutka, a inni są hałaśliwi. Jest smutna, bo zna wiele bajek i ma dużo do opowiadania, ale nikt jej nie słyszy, ani nie słucha. Ani jej, ani zbliżającego się Niedźwiedzia… 
Czy uda jej się zdobyć na odwagę by ostrzec i ochronić przyjaciół? A może nawet pomoże Niedźwiedziowi? 

Recenzja: 

Bardzo ucieszyłam na wieść, że kolejna książeczka Nicoli Kinnear ukaże się w Polsce, ponieważ jej wcześniejsza opowiastka, „Odwagi zajączku”, okazała się przecieplutką i kradnącą serce historią. Ciii… Cichutko! ponownie zabiera nas do lasu, prezentując kolejną piękną historię o odwadze i przyjaźni… 

Główną bohaterką tej historii jest cichutka Lisiczka, która kocha opowiadać bajki. Niestety, jej przyjaciele są głośni i bardzo rozrywkowi, przez co nie ma ona okazji do gawędzenia. Pewnego razu jednak zwierzątka stają w obliczu niebezpieczeństwa, które… zauważą tylko Lisiczka! Brrr! Czy ta historia również skończy się dobrze? 


Jak zapewne się domyślacie, mimo chwili grozy, Ciii… Cichutko! kończy się pozytywnym i wesołym wydźwiękiem. Ostatnia strona jest tak przeurocza, że aż brakuje mi słów – po tej lekturze z całą pewnością twarz i małego, i dużego czytacza rozpromieni szeroki uśmiech. Historyjka jest jednak nie tylko piękna, ale i niesie ze sobą przekaz, jak ważne jest słuchanie i docenianie innych, nawet jeśli ich pasje czy upodobania są dalekie od naszych. Każdy ma coś wartościowego do zaoferowania, ot co. I… nie warto oceniać po pozorach! 

Książeczka zachwyca nie tylko opowiedzianą historią ze sympatycznym morałem, ale i szatą graficzną. Ilustracje są po prostu PRZEPIĘKNE, przepysznie kolorowe i wręcz przepełnione magią. Warto tutaj dodać, że opowieść mieści się w zaledwie kilkunastu zdaniach, a czcionka jest duża i czytelna, dzięki czemu jest to pozycja nie tylko do podziwiania, ale i nauki czytania. 


Ciii… Cichutko! to wesoła i barwna bajeczka o odwadze i przyjaźni. Jestem przekonana, że książeczka ta urzeknie każdego malucha oraz jego rodzica. Jeśli szukacie wartościowej pozycji dla dziecka – ta sprawdzi się idealnie! Polecam z całego serducha! 💗

sobota, 13 czerwca 2020

Tristan Mory - "A to kto?"

Autor: Tristan Mory
Ilustracje: Tristan Mory
Tytuł: A to kto?
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 24
Ocena: 8/10
Wiek: 0+

Opis:

    Książka z ruchomymi obrazkami. Czy zgadniesz, kto zawsze nosi dom ze sobą? Kto kocha chrupać słodkie marchewki? Kto trąbi tak, że słychać go z daleka? Zajrzyj do środka, by się przekonać!

W tej książce znajdziesz: sowę, żabę, niedźwiedzia, żółwia, ślimaka, królika, lisa, słonia, kaczkę... i niespodziankę.

Recenzja:

Bardzo tęskniłam za ruchomymi obrazkami w książkach dla najmłodszych. Oczywiście mój dwuletni synek także. Myślałam, że znamy już je wszystkie, ale przeglądając ofertę wydawnictwa Adamada trafiłam na kolejną tego typu perełkę. Nie zastanawiając się zbyt długo, zamówiłam książeczkę zatytułowaną A to kto?, gdyż bardzo byłam jej ciekawa a i mojemu maluchowi brakowało nowych książek, które miałyby ruchome elementy. Czym tym razem zachwyciła nas publikacja w tym stylu? Przede wszystkim oryginalnymi ilustracjami oraz też - bez wątpienia: ukrywającymi się na wszystkich stronach ciekawymi zwierzątkami, odkrywanymi i wprawianymi w ruch dzięki naszej pomocy. Książka ta została wydana w 2019 roku i nie mam pojęcia, jakim cudem nie dowiedziałam się o niej wcześniej, ale co się odwlecze to nie uciecze i tak oto jesteśmy już jej szczęśliwymi posiadaczami w 2020 roku.




Małe dzieci uwielbiają zwierzątka, uwielbiają także je rozpoznawać na ilustracjach i naśladować ich odgłosy. Nie lubią za to (przynajmniej mój młodszy syn), słuchać długich opowieści, czytanych słowo w słowo z książeczki. Myślę, że jest on po prostu jeszcze zbyt mały i zbyt niecierpliwy, by skupić swoją uwagę na długich zdaniach, jednak jestem pewna, że z czasem to się zmieni i chętnie będzie słuchał czytanych przeze mnie bajek na dobranoc, a nie tylko tych opowiadanych pokrótce. W związku z tym najczęściej wybieram dla niego publikacje z małą ilością treści, bo swoją drogą, te skierowane w stronę najmłodszych dzieci tym właśnie się charakteryzują. A to kto? również jest książeczką ubogą w słowa, ale bogatą w pomysłowe ilustracje i inspirującą do różnych aktywności z dziećmi podczas jej przeglądania. Ruchome elementy sprawiają zaś, że ta książka  jest o wiele ciekawsza w oczach najmłodszych miłośników literatury, stawiających dopiero pierwsze kroki na swojej czytelniczej drodze.

"Chrup, chrup...
Kto tam chrupie marchewkę?

To ja, królik!"


Otwierając tę książeczkę należy spodziewać się udanego spotkania z różnymi zwierzątkami. Wśród nich znajdują się: sowa, żaba,  niedźwiedź, żółw, ślimak, królik, lis, słoń, kaczka oraz tygrysek, którego widać już na okładce, zaś na samym końcu czeka na was pewna niespodzianka, którą oczywiście musicie odkryć sami, a raczej powinny dokonać tego wasze dzieciaczki. Zauważyć zatem można, że stworzenia umieszczone w tej publikacji pochodzą z różnych środowisk i nie da się ich zakwalifikować do jednej grupy. Ta różnorodność ma swoje zalety, bowiem maluchy mogą poznać zwyczaje także mniej popularnych zwierzątek. 


Pomysł na książeczkę bardzo nam się spodobał, z przyjemnością przewracaliśmy jej strony, by spotkać tam kolejne interesujące zwierzaki. Ruchome elementy urozmaiciły czas spędzony przy tej książce i wzbudziły w maluszku zachwyt oraz wielką ciekawość. Przeglądając tę publikacje razem z nim naśladowałam odgłosy tych stworzonek, odkrywając ich zwyczaje i charakterystyczny wygląd. Była to ciekawa podróż przyrodnicza, pełna nowych informacji i widoków, zwłaszcza dla mojego dwulatka. Taka z pewnością będzie także dla waszych pociech.





Książka jest wykonana bardzo solidnie. Żółta okładka już z daleka przyciąga wzrok. Ruchome elementy działają bez większych zastrzeżeń, niektóre z nich ciężko wprawić w ruch małą rączką, trzeba więc uważać, aby niechcący nie uległy szybkiemu zniszczeniu. Ilustracje są dość specyficzne, stworzone tak, by cała strona była zapełniona wizerunkiem danego zwierzęcia. Nie spotkałam się wcześniej z takim rozwiązaniem i muszę przyznać, ze wygląda to bardzo ciekawie. Obrazki nie zawierają wielu szczegółów, ale dzieci nie powinny mieć większych problemów z rozpoznaniem przedstawionych na nich stworzeń. Ruchome elementy i tym razem zdały u nas egzamin, ciągle jesteśmy ich zagorzałymi fanami.



Książka ta inspiruje nas do zabawy, możemy na przykład zadawać maluchom zagadki, dotyczące tego jaki odgłos wykonuje dane zwierzę. Dzieciaczki na pewno będą bardzo zadowolone czasem spędzonym wspólnie z rodzicami, w ten właśnie sposób.

A to kto? w nietypowy sposób wprowadza dzieci w niezwykły świat zwierząt. Poznając ich odgłosy i zwyczaje z radością można bawić się jej ruchomymi elementami, bez końca. Ta książka zawładnie malutkimi rączkami, które nie będą jej chciały wypuścić przez długi, długi czas.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.
Książka jest chwilowo niedostępna w ofercie wydawnictwa. Kupić możecie ją na przykład tu