Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Widłak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Widłak. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 września 2019

Wojciech Widłak - "Figiel i Psikus. Między nami chochlikami"

 
Autor: Wojciach Widłak
Tytuł: Figiel i Psikus. Między nami chochlikami
Ilustracje: Elżbieta Wasiuczyńska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 32
Wiek: 6-10 lat
Ocena: 10/10

Opis:

Czy Figiel może być smutny? Jaki tajemniczy złoczyńca zmniejsza ubrania Psikusa? Czy dawniej było lepiej? Gdzie się podziało wiosenne natchnienie? Wszystko to i wiele więcej w nowej książce o Figlu i Psikusie.

Wspaniały duet twórców książek o Panu Kuleczce – Wojciech Widłak i Elżbieta Wasiuczyńska – opowiada słowem i ilustracją o leśnych chochlikach, przyjaźni i o tym, że śmiech jest dobry na wszystko.

    

Recenzja:

Ta niedługa książeczka to zbiór pięciu króciutkich, bardzo pozytywnych chochlikowych opowiadań z których dowiemy się co smuci Figla, jak to możliwe, że psikusowe ubranka zmniejszają się z powodu czającego się w spiżarni, skąd czerpać poetyckie natchnienie wiosną, czy pradziadkowe przepisy na fligle i psoty mają rację bytu w dzisiejszych czasach, czy chochliki lubią gąsienice i gdzie Licho zgubiło Apsika.

Kilkustronicowe, bogato ilustrowane historyjki są idealne „na dobranoc”, chociaż my wieczorami spokojnie dajemy radę przeczytać całość. Nie tak łatwo bowiem tą książeczkę przerwać i odłożyć na później. Chociaż sugerowany wiek odbiorcy jest określony jako 6-10 lat, moim zadaniem spokojnie można czytać maluszkom nawet od urodzenia, bo to niedługie i po prostu urocze opowieści. 
 





Choć chochliki są przesympatyczne, i moje i bobasowe serducho kompletnie skradło zielone jak pasikonik Leśne Licho i jego kot Apsik.

I prawdę mówiąc nie miałam pojęcia, że to już druga część przygód tych psotnych chochlików. Spokojnie można więc czytać bez znajomości pierwszej części. Ale koniecznie musimy ją nadrobić, bo jakoś nam leśnych psotników mało. I Licha też! A sposób pisania spodobał mi się tak bardzo, że przy najbliższej wizycie w bibliotece wezmę tez na próbę „Pana Kuleczkę” tego samego autora, bo czyta się świetnie!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

środa, 18 lipca 2018

Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Wojciech Widłak - "Piąte przez dziewiąte"

 
Autor: Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Wojciech Widłak
Tytuł: Piąte przez dziewiąte
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 52
Ocena: 10/10
Wiek: 6+

Opis:

Zero się nieco zaokrągliło, jedynka jest sama jak palec, dwa nie lubi się powtarzać, trójka stale wtrąca swoje trzy grosze, cztery zawsze spada na cztery łapy, piątka się czuje jak piąte koło u wozu, a sześć martwi się, bo gdzie kucharek sześć… Zaraz, zaraz… A co z siedem, osiem i dziewięć?
Nienachalnie i z humorem wprowadzamy dzieci w świat cyfr (nie mylić ze światem cyfrowym), pełen przygód i baśniowej magii.


Recenzja:

Roksana Jedrzejewska-Wróbel i Wojciech Widłak zapraszają na bajki o, w których role głównych bohaterów odgrywają… cyfry! I jak jako zagorzałą humanistkę (matura z matmy na 38%!) liczby przez większość życia odrzucały mnie chyba najbardziej na świecie (gorsze są tylko literki w równaniach matematycznych! Wykoślawiona aberracja jakaś!), tak teraz musze przyznać, że ten pomysł bardzo mi się spodobał. Szczególnie, że moją córkę coraz bardziej pociąga świat liczb, a jednak zawód ot chociażby programisty daje nieco lepsze perspektywy niż „wykształcenie humanistyczne”. Choć z pewnością jest mniej zabawny. 

„Piąte przez dziewiąte” to dziesięć króciutkich historii o dziesięciu cyfrach. A każda z nich ma swój własny charakter, problemy i przygody – zero ma znamiona depresji i kompleks mniejszości, jeden samotny wędrowiec w lesie to zwiastun kłopotów przygody, we dwoje raźniej, choć nie zawsze symetrycznie, trójka to cyfra iście bajkowa, z czwórką lepiej nie zadzierać, piąte też się czasem przydaje, szóstka czuje miętę do dwójki, siódemka nie zawsze jest cudem świata… i tak dalej
Są wiewiórki, jamniki, chomiki, smoki, lwy, koty… cała menażeria. Są rycerze i bajkowe śluby, uczty, ośmiornice i żyli długo i szczęśliwie. 
 






Super, że każda opowieść dobrze się kończy (żeby nie powiedzieć „bajkowo”) i nawet zero zyskuje sporo pewności siebie.

Pełne przysłów, powiedzeń i uniwersalnych wartości w doborowym towarzystwie fantastycznych, "wycinankowych" ilustracji. Nowoczesne, pełne cywilizacyjnych zdobyczy, jak telefony komórkowe i znajomi na facebooku, a mimo to wciąż magicznie baśniowe. Fajna sprawa.
Zabawa cyframi, tradycją i formą. Porwie do tańca każdą małą wyobraźnię. Polecam fanom cyfr, a szczególnie tym dzieciom, które są do nich uprzedzone, bo to w istocie genialne ocieplenie wizerunku.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.