W domu. Moja pierwsza encyklopedia polsko-angielska z okienkami to świetna propozycja dla dzieci rozpoczynających i chcących utrwalić znajomość słówek w języku angielskim. Zachwyca ilustracjami, otwieranymi okienkami i jakością wydania. Nauka z nią jest przyjemna, zabawna i co najważniejsze efektowna. Polecam jako tytuł obowiązkowy w każdej domowej dziecięcej biblioteczce.
sobota, 17 lipca 2021
Agnieszka Żelewska - "W domu. Moja pierwsza encyklopedia polsko-angielska z okienkami"
W domu. Moja pierwsza encyklopedia polsko-angielska z okienkami to świetna propozycja dla dzieci rozpoczynających i chcących utrwalić znajomość słówek w języku angielskim. Zachwyca ilustracjami, otwieranymi okienkami i jakością wydania. Nauka z nią jest przyjemna, zabawna i co najważniejsze efektowna. Polecam jako tytuł obowiązkowy w każdej domowej dziecięcej biblioteczce.
środa, 19 maja 2021
Justyna Bednarek - "Dusia i Psinek-Świnek. Zwierzątko do kochania"
Autor: Justyna Bednarek
Tytuł: Dusia i Psinek-Świnek. Zwierzątko do kochania
Ilustracje: Marta Kuczewska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 32
Wiek: 3-6 lat
Ocena: 8/10
W przedszkolu pojawia się piszczący karton – ojej, ktoś podrzucił szczeniaczka! Dusia, Tomek i inne dzieci starają się pomóc pieskowi, a tymczasem w czajniku wybucha straszna awantura. Osioł Patentowany, który marzy o własnym zwierzątku do kochania, próbuje adoptować… dżdżownicę. Tylko czy ona sobie tego życzy? Psinek-Świnek wie jedno. Są na tym świecie stworzenia, którym trzeba dać dom, i takie, którym lepiej dać święty spokój…
Recenzja:
„Dusia i Psinek-Świnek” to fenomenalnie ilustrowana seria dla przedszkolaków pomagająca uporać się z powszechnymi trudnościami codzienności maluszka – pierwszym dniem w przedszkolu, strachem czy niegrzecznością. W szóstej już części bohaterowie zmierzą się z pragnieniem posiadania pieska (Dusia) i niechęci, a może nawet zazdrości wobec tego pomysłu (Psinek-Świnek). Bo i jak już zapewne wiecie, te książeczki toczą się dwutorowo – zazwyczaj narratorką jest Dusia, ale kiedy tylko przedszkolaki idą na drzemkę, pluszowy Psinek-Świnek wchodzi do czerwonego czajnika, z którym nie rozstaje się jeden z dusinych kolegów i przeżywa tam własne przygody z zupełnie niesamowitymi przyjaciółmi.
Tym razem jeden z mieszkańców czajnika – Osioł Patentowany pragnie mieć swoje własne zwierzątko do kochania i swoje uczucia ulokował w… dżdżownicy! Która i owszem, również chciałaby mieć go w charakterze zwierzątka, ale jak pogodzić dwa różne światy? W końcu ona żyje pod ziemią, a on na powierzchni. I czy aby na pewno wszystkie zwierzątka nadają się do trzymania w domu?
Tymczasem Dusia śni o piesku. Swoim własnym. Takim do kochania właśnie. I przytulania i zabawy. Czyżby Psinek-Świnek już jej nie wystarczał? Tata Dusi (uwielbiam gościa!) opowie naszej małej bohaterce o swoim super zwierzątku z dzieciństwa i przez chwilę zrobi się poważniej, bo decydując się na zwierzę trzeba się liczyć również bólem straty po jego odejściu.
Co się jednak stanie, kiedy pod drzwiami przedszkola dzieci znajdą ruszający się karton? Kto przygarnie porzuconego pieska?
Opiekowanie się zwierzęciem to nie tylko przyjemności, ale także masa (a może jednak „plama”?) kłopotów i obowiązków, o czym dzieci szybko się przekonają…
Świetna książka-ratunek zarówno dla rodziców dzieci, które marzą o posiadaniu pupila w standardowej formie kotka albo pieska, jak i dla tych znoszących do domu wszystko co żywe, niezależnie od liczby nóg (albo nóg braku). W końcu niektóre stworzonka lepiej zostawić na trawniku dla wspólnego dobra.
Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.
środa, 28 kwietnia 2021
Sandro Natalini - "Jesteśmy rodziną"
Tytuł: Jesteśmy rodziną
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 32
Wiek: 0-6
Ocena: 10/10
Opis:
Jest tu miejsce dla wszystkich – małych i dużych, czarnych i białych, a także łaciatych i pręgowanych. Szczęśliwe rodziny mogą wyglądać bardzo różnie. Na przykład tak jak rodzina nietoperzy, która wszystko robi do góry nogami!
Ta ciepła i mądra książka uczy dziecko akceptacji dla odmienności i pokazuje, że najlepszy dom rodzinny to ten, w którym jesteśmy kochani.
Recenzja:
Ta książka jest jednym z najlepszych przykładów, jak przy użyciu
minimalnej liczby słów przekazać monumentalną treść. Bo i w tym
picturebooku na każdej stronie znajduje się zaledwie po kilka wyrazów,
gdzie zdania ciągną się przez dwie, a czasem nawet przez trzy strony. A
zabawne i supersympatyczne ilustracje wypełniające szczelnie całe strony
pomagają dziecku zwizualizować sobie przedstawianą sytuację. I choć
książka prezentuje rodziny mniej lub bardziej zantropomorfizowanych
zwierząt, bez najmniejszego problemu przekładamy ją na nasz – ludzki –
grunt. Tak to już bywa z uniwersalnymi wartościami – nigdy nie jest zbyt
wcześnie, by przekazywać je dzieciom i nie raz trzeba przypomnieć o
nich dorosłym.
„Tym, co łączy rodzinę, nie są więzy krwi. To szacunek i miłość, z którymi towarzyszymy najbliższym w ich życiowych wyborach”.
„Jesteśmy rodziną” traktuje o rodzinach wszelakich – licznych i dwuosobowych, bardziej lub mniej kolorowych, żyjących blisko lub daleko od siebie. Mających różne upodobania względem spędzania wolnego czasu czy stylu życia. Bo w rodzinie jest miejsce dla każdego. Miejsce pełne miłości, bezpieczeństwa i zrozumienia.
Pełna akceptacji dla odmienności, otwartości na drugiego człowieka, miłości i wsparcia. Cudowna. I super ważna, nie tylko dla maluszków.
Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.
środa, 21 kwietnia 2021
Lizzy Stewart - "W moim ogrodzie jest tygrys"
Autor: Lizzy Stewart
Tytuł: W moim ogrodzie jest tygrys
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 40
Wiek: 4-5
Ocena: 10/10
Opis:
Mała Natka bardzo się nudzi, więc babcia proponuje jej, aby wyszła do
ogrodu i poszukała mieszkającego tam tygrysa. Natka uważa, że jest już
za duża, by wierzyć w zmyślone historyjki! Wszyscy przecież wiedzą, że
tygrysy żyją w dżungli, a nie w ogrodzie starszych pań.
Recenzja:
Natka jest u babci i mimo całego stosu książeczek i zabawek na
dywanie nudzi się jak mops. Babcia wysyła ją więc do ogrodu w
poszukiwaniu…. tygrysa! A do tego ważek wielkości ptaków, gderającego
niedźwiedzia polarnego i natkożernych roślin.
Dziewczynka
jest absolutnie przekonana, że niczego takiego naprawdę nie ma w
babcinym ogrodzie. Jest już w końcu zdecydowanie zbyt duża, by dać się
nabrać na tego rodzaju opowieści. Mimo to bierze pod pachę swoją
pluszową żyrafkę i postanawia przejść się po ogródku. A tam czeka na nią
sporo niesamowitości.
Choć mamy tu już nieco dłuższe
partie tekstu, to wciąż książka, którą wrzucam do kategorii
picturebooków, bo malarskie, przekolorowe ilustracje zdecydowanie wiodą
tu prym zmieniając babciny ogródek w zdecydowanie magiczne miejsce.
Bosko
ilustrowana, super sympatyczna i całkiem zabawna historyjka o
czarodziejskiej mocy babcinych pomysłów i sile wyobraźni zdolnej
przegonić największa nawet nudę. Z odrobinę filozoficznym sznytem, bo w
końcu w jaki sposób ocenić, czy coś istnieje naprawdę, czy tylko na
niby?
Dziecięca wiara w czary to temat, który odmieniany był w
literaturze już chyba na wszystkie przypadki, a wciąż potrafi zachwycić.
„Jeśli we mnie uwierzysz, to sprawi, że stanę się prawdziwy”.
Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.






