Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdalne wydarzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdalne wydarzenia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 kwietnia 2021

Jeff Kinney - "Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno"

Autor i ilustrator: Jeff Kinney
 Tytuł: Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 224
Wiek: 6-14 lat 
Ocena: 9/10

Opis:
 
 Wakacje w starym wozie kempingowym wujka Gary’ego? Brzmi jak przygoda! Rodzina Grega zamierza spędzić to lato w prawdziwej, najprawdziwszej głuszy. Tylko że w głuszy na ogół grasują jej niezbyt gościnni mieszkańcy – namolne niedźwiedzie, żarłoczne kleszcze i najgorsze z nich wszystkich – SKUNKSY. Czy urlop na łonie natury, który był szczytem marzeń Heffleyów, okaże się zupełnym dnem?
 
Recenzja:
 
Z pewnością wiele osób tęskni już za swobodą przemieszczania się i związanymi z nią wycieczkami pełnymi przygód. Miejmy nadzieję, że do wakacji sytuacja w kraju i na świecie ustabilizuje się do tego stopnia, iż będzie można wybrać się bez strachu na jakąś rodzinną wyprawę. Mimo różnych ograniczeń, w ostatnim czasie, dość popularne stały się podróże kamperem. Wydaje się, że taki wyjazd w nieznane na sto procent będzie zachwycający i niesamowity. Czy historia opisana w Dzienniku cwaniaczka. Zupełne dno jest na to potwierdzeniem? Kto zna już Grega Heffleya ma świadomość tego, że z nim nie da się nudzić. Kolejna część tej bestsellerowej serii dla dzieci to opowieść niepozbawiona momentów grozy, oczywiście przedstawionych w pozytywnym i humorystycznym kontekście, zachęcająca do czytania nasze - nawet najbardziej oporne ku temu - pociechy.


Mój starszy syn należy do dzieci, które nie przepadają za książkami. Jednak seria autorstwa Jeffa Kinney'a tak przypadła mu do gustu, że Dziennik cwaniaczka. Totalną demolkę zabierał nawet do szkoły i czytał go na przerwach. Przyznam szczerze, że to jedyny cykl literacki, który rzeczywistości go zainteresował. Po te opowieści sięga sam z własnej woli i dopytuje o kolejne części. Jestem zadowolona, że udało mi się trafić na te publikacje, bowiem dzięki nim moje prośby dotyczące codziennego czytania nie są już tylko związane z koniecznością wypełnienia przykrego obowiązku, ale potwierdzeniem tezy mówiącej o tym, że czas spędzony z książką naprawdę może być udany. Przekonać do tego mojego niespełna dziesięciolatka to nie lada wyzwanie, a Jeff'owi Kinney'owi poprzez stworzenie postaci Grega się to udało. Najnowszy tytuł jego autorstwa wydany w Polsce, czyli Zupełne dno jest tego kolejnym potwierdzeniem, bowiem mknie się przez tę opowieść niczym rowerzysta po równej szosie popychanym przez wiatr, którego odpowiednikiem literackim jest świetnie skonstruowane fabuła pełna niespodziewanych i absurdalnie prawdziwych wydarzeń. Czego tym razem ona dotyczy przeczytacie w poniższym akapicie.

Greg wraz z rodziną pomieszkuje przejściowo w piwnicy swojej babci. Na szczęście są wakacje, więc mogą wyrwać się z tego pomieszczenie i przeżyć ekscytującą przygodę, podróżując... wozem kempingowym. Oczywiście w czasie tej wycieczki spotka ich wile niezwykłych sytuacji, ale niekoniecznie takich, które byłyby dla nich dobre. Spotkanie oko w oko z niedźwiedziem lub oko w... tyłek ze skunksem raczej nie należą do najprzyjemniejszych wydarzeń. Co jeszcze przydarzy się Gregowi w głuszy z dala od domu? Możecie by pewni, że akcja tej opowieści nie zwalnia ani na chwilę, a mnogość absurdalnych i zabawnych scen sprawi, że wasze dzieci przeczytają ją migiem i będą chcieli poznać inne części z serii. Jeśli ich nie znają to mają co nadrabiać, bowiem Zupełne dno to już piętnasty tom Dziennika cwaniaczka. Oczywiście każdą historię można czytać bez znajomości poprzednich, mimo że da się zauważyć niewielkie nawiązania do przeszłości, ale nie mają one znacznego wpływu na odbiór aktualnie czytanej książki.



Styl wydania tej części jest podobny do poprzednich. Dla tych, co mają zamiar po raz pierwszy sięgnąć po książkę z serii Dziennik cwaniaczka, napiszę kilka słów o formie i stylu publikacji. Otóż, dostaniecie w swoje ręce zgrabną publikację, w przystępnym do użytkowania formacie zeszytowym. Strony książki są stylizowane na takie pochodzące z prawdziwego dzienniczka - mają liniatury zapisane grubą czcionką, już bardziej przypominającą drukowaną, co nie komplikuje czytania i sprawia, że każde dziecko z łatwością zauważy, iż zdania czyta się szybko, sprawnie i komfortowo. Rysunki są pozbawione kolorów, stylizowane na zwykle szkice bez wypełnienia. Mimo to są bardzo starannie wykonane i przyjemnie je się ogląda. Cała historia jest nieprawdopodobna, zabawna i poprzez swoją niezwyczajność zapewnia dzieciom fantastyczną zabawę z książką. Polecam zarówno chłopcom i dziewczynkom, a zwłaszcza do samodzielnego czytania.

 
Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno to kolejna wciągająca historia z Gregiem Heffleyem w roli głównej, pełna niespodziewanych wydarzeń wprawiających w doskonały nastrój. Młodzi czytelnicy na pewno z zaciekawieniem będą poznawać kolejne perypetie tego zwariowanego chłopca i zapragną przeżyć równie ekscytujące przygody. Przy okazji zrozumieją także, że czas spędzony całą rodziną to ważna sprawa, której nie wolno lekceważyć.
 
Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 6 marca 2021

Madlena Szeliga - "Rodzina sztućców"; "Rodzina sztućców 2"

Autor: Madlena Szeliga
Ilustracje: Sławomir Zatorski
Tytuły: Rodzina sztućców; Rodzina sztućców 2
Wydawnictwo: Aromat słowa
Rok wydania: 2017; 2018
Liczba stron: 40
Wiek: 3+
Ocena: 7/10

Opis:
  
Przedstawiamy pierwszą część nowej serii kolorowych, niebanalnie ilustrowanych książek o wyjątkowej rodzinie Sztućców. Znajdziemy w nich ciepłe i zabawne historie, o tym, co dzieje się w naszej kuchni, kiedy z niej wychodzimy. Opowieści o perypetiach rodziny Sztućców rozbudzają wyobraźnię i pomagają wprowadzić dzieci w zaczarowany świat kuchni.

Część pierwsza zawiera trzy opowieści. Sztućce przeprowadzają się do nowej szuflady, Dziadek Nóż szuka nowej żony,a mały Widelczyk podgląda Tatę przy pracy. W żadnej z tych historii nie brakuje ani przygody, ani humoru. Następne części już wkrótce!

***

W drewnianej szufladzie mieszka pięcioosobowa rodzina. Dziadek Nóż o ciętym języku, Tata Widelec z potężną szczęką, Mama Łyżka o opływowych kształtach oraz dzieci: Łyżeczka i Widelczyk. Nie da się powiedzieć, że żyją zgodnie. Ale na pewno żyją ciekawie. Przedstawiamy kolejną część nowej serii kolorowych, niebanalnie ilustrowanych książek o wyjątkowej rodzinie Sztućców. Znajdziemy w nich ciepłe i zabawne historie, o tym, co dzieje się w naszej kuchni, kiedy z niej wychodzimy. Opowieści o perypetiach rodziny Sztućców rozbudzają wyobraźnię i pomagają wprowadzić dzieci w zaczarowany świat kuchni.

Recenzja:

Doczekałam się właśnie niebanalnego zaskoczenia spowodowanego pomysłem na książki dla dzieci, a konkretnie na jej bohaterów. Były zwierzęta, samochody, prawdziwi ludzie, więc przyszedł czas na coś oryginalnego. Na co? Na sztućce! Poznanie tej rodziny może wzbudzić niemałą sensację. Z pewnością dzieci zainteresuje ta nietypowa społeczność. Czy Rodzina Sztućców zapewni im fantastyczną czytelniczą przygodę? Na pewno ich perypetie okażą się dla nich interesujące - zwłaszcza, że są oparte na doświadczeniach człowieka i praw rządzących w realnym świecie. Niektóre wydarzenia będą zrozumiałe tylko dla starszych dzieci, potrafiących dostrzegać i zrozumieć ironię płynąca z czytanego tekstu. Posiadając tę umiejętność odbiorą te historyjki jako bardzo ciekawe i zabawne.

Muszę przyznać, że tacy nietypowi bohaterowie od razu zwrócili uwagę moich synów. Z zainteresowaniem przyglądali się nieco dziwnym i specyficznym ilustracjom z książek. Młodszy z nich - niespełna trzylatek - nazywał sztućce i szybko zapamiętał rolę jaką każdy z nich pełni w tych opowieściach, to znaczy że Dziadek jest Nożem, Tata to Widelec, mama - Łyżka, a dzieci - Łyżeczka i Widelczyk. Chociaż akurat jemu trudno było skupić się na czytanym przeze mnie tekście, więc zdecydowanie wolał przyglądać się obrazkom. Z tego też względu książki polecam nieco starszym dzieciom, a my z pewnością jeszcze za jakiś czas do nich wrócimy. Jak myślicie, co się dzieje w kuchni pełnej sztućców? Niech wasze dzieci przekonają się same, bowiem ta publikacje to także dowód na to, że nasza wyobraźnia nie ma granic i warto tworzyć i opowiadać niemożliwie niemożliwe historie. Niech Rodzina Sztućców zachęci ich do takich twórczych działań i rozbudzi w nich kreatywność.

Pierwsza część tej serii składa się z trzech krótkich, zabawnych opowieści. Oczywiście najpierw zapoznany się z członkami Rodziny Sztućców oraz będziemy świadkami ich przepychanek dotyczących poszukiwania nowego miejsca zamieszkania. A co się może zdarzyć, gdy Dziadek Nóż zacznie szukać żony? Na pewno nie obędzie się bez pewnych komplikacji. Na koniec poznamy historyjkę o małym Widelczyku, który będzie poszukiwał własnej tożsamości. Perypetie tej specyficznej społeczności dają powody do uśmiechu i w ciekawy sposób odnoszą się do rzeczywistości prawdziwych ludzi. Dzieci przekonają się, że każdy potrzebuje własnej przestrzeni oraz też towarzystwa oraz jak ważne są więzi rodzinnie, zwłaszcza taty z synem. Poruszono tu zatem ciekawe tematy i ukazano je w niestandardowy j i nieco symboliczny sposób, co zachęca czytelników do własnej analizy i rozmyślania nad treścią publikacji.


Druga część, a więc Rodzina Sztućców 2 także zawiera trzy krótkie rozdziały, z których każdy wprowadza czytelników w niezwykłe przygody tej specyficznej społeczności. Co tym razem im się przydarzy? Zrobi się nieco niepokojąco, bowiem zaginie Łyżeczka, a później cała rodzina stanie oko w oko, a raczej metal w plastik ze sztucznymi sztućcami. Na koniec dowiemy się, czy Widelec pamięta o rocznicy ślubu i jakim prezentem uraczy swoją małżonkę. Perypetie te są przedstawione w sposób humorystyczny mimo ich pozornej powagi. Takie rozwiązanie może nauczyć dzieci dystansu do pewnych spraw oraz wspierać w nich rozwój dobrego poczucia humoru. Niewątpliwie historyjki te wzbudzają radość, a autorka zadziwia swoją pomysłowością.



To, co od razu rzuca się w oczy to niestandardowy format wydania tych książek i specyficzne ilustracje. Książki są naprawdę duże, do tego wydane w twardej oprawie. Na pewno nie jest wygodnie dziecku trzymać je samemu, ale można z tym sobie poradzić. Ilustracje zaś nie skradły mojego serca, są dość chaotyczne i nie mają w sobie uroku, ale najważniejsze jest to, że można rozpoznać członków Rodziny i nie ma z tym problemu nawet dwulatek. Jeśli lubicie nietypowo wydane książki, nietypowe historyjki i nietypowych bohaterów, na pewno będziecie zadowoleni ze znajomości z Rodziną Sztućców. Dla mnie jest w niej nieco za dużo tej nietypowości, ale pomysł na serię uważam za dość intrygujący. Przyjemnie było być obserwatorem tych wydarzeń, które zdecydowanie wprawiają w dobry nastrój.

Rodzina sztućców i Rodzina sztućców 2 to wyróżniająca się pod wieloma względami seria dla dzieci o przygodach tytułowej społeczności. Opowieści te bawią, w ironiczny sposób odzwierciedlając życie zwykłych ludzi. Z pewnością wszystkim czytelnikom nie będzie trudno utożsamić się z bohaterami i po prostu ich polubić. Spodziewamy się kolejnej części i z chęcią po nią sięgniemy.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Aromat Słowa. 

sobota, 9 maja 2020

Jeff Kinney - "Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka"

Autor: Jeff Kinney
Tytuł: Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10
Wiek: 6-14   

Opis: 
 
 Remont domu?! To chyba najgorszy pomysł, na jaki kiedykolwiek wpadła mama. Poznajcie głównych bohaterów tej pięknej katastrofy: koty grzęznące w świeżutkim betonie, trującą pleśń, osy kloaczne, myszy w ścianach, latającą wannę i dyszących żądzą zemsty sąsiadów. Czy Heffleyowie przetrwają totalną demolkę, czy będą musieli zacząć od zera w innym mieście, najlepiej pod zmienionym nazwiskiem? 

Recenzja:

Przed Wami kolejna część z serii książkowej idealnej dla dzieci, a zwłaszcza dla chłopców, stroniących od czytania. Jest w niej bowiem coś magnetycznego, co przyciąga i powoduje, że czytanie okazuje się dla nich naprawdę bardzo fajnym zajęciem. Co tym razem przeżyje Greg, w jakie tarapaty znowu wpadnie? Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka to historia pełna niespodzianek, z zawrotną akcją, nie pozwalająca na przysypianie ani na chwilę nudy czy znużenia. Czy dobrze się przy niej bawiliśmy? Pewnie, że tak! Odpowiedź na to pytanie z całą pewnością nie może być inna. 

Remont domu to wcale nie jest proste wyzwanie. Wiele dzieci marzy o własnym pokoju, większym domu, basenie w ogródku. Z takim przedsięwzięciem wiąże się wiele kłopotów. Po pierwsze, skąd wziąć na nie fundusze? Sam przebieg remontu również bywa bardzo uciążliwy: hałas, bałagan, konieczność pomocy. Może sami stoicie przed takim wyzwaniem? Jeśli tak, ta książka będzie dla Was zbawienną pomocą, ponieważ otworzy dzieciom oczy na prawdziwą istotę remontu, a jeśli nie - to i tak nic nie szkodzi - na pewno każdy znajdzie w niej dla siebie jakąś cenną radę i przekaz godny zapamiętania. Jaki? Niech każdy odczyta go sam.


Mój dziewięcioletni syn nie jest typowym książkoholikiem. Niestety, nad czym bardzo ubolewam, nie przejął ode mnie wielkiej pasji do książek... ale wystarczy, że wspomnę mu o Gregu, widzę na jego twarzy zainteresowanie, a dla mnie jest to już ogromny sukces. Jeśli więc macie podobny problem ze swoimi pociechami i chcecie podsunąć im książkę, która ich naprawdę zaciekawi, to ta jest ku temu odpowiednia. Prawdopodobnie będą upominali się o kolejne części. Tak więc zadanie pod tytułem "Zachęć swoje dziecko do czytania" zostanie wykonane a jego sukces jest niemal w tym przypadku gwarantowany. 

Co zatem ma w sobie Greg, że dzieci z zainteresowaniem słuchają o jego przygodach? Jest po prostu typowym chłopcem, z głową pełną niewyobrażalnych i szalonych pomysłów, których odkrywanie jest naprawdę nietuzinkowym doświadczeniem dla młodych czytelników. Jest taki prawdziwy i swój, z łatwością można pomyśleć, że byłby jednym z kolegów naszych pociech. I w tym właśnie tkwi cała tajemnica jego popularności.

"Życie bez pralki to prawdziwa udręka. Kiedy się zepsuła, musieliśmy prać ciuchy w zlewie, co było na maksa NIEWYGODNE. Aż w końcu wczoraj wieczorem Rodrick wymyślił pewne UDOGODNIENIE i wsadził swoje brudne ubrania do ZMYWARKI..."

Tytułowy cwaniaczek to Greg Heffley, pewny siebie i przedsiębiorczy jak na swój wiek chłopiec. Tym razem jego rodzina dostaje spadek, który zamierza przeznaczyć na remont domu. Oczywiście nie wszystko pójdzie tak gładko jak myślicie. Kłopoty i różnego rodzaju komplikacje to bowiem nieodłączne elementy egzystencji Grega i jego najbliższych. Z jakimi kłopotami przyjdzie zmierzyć się rodzinie Heffleyów? Tego musicie dowiedzieć się sami. Poinformuję Was, że niejedna scena w tej książce okazuje się zaskakująca, śmieszna i wręcz nieprawdopodobna, a na dodatek nawet pouczająca. W konsekwencji sięgając po nią poznajemy świetnie napisaną, zwariowaną, pełną humoru i niecodziennych rozwiązań opowieść o perypetiach młodego chłopca, która rozgrywa się w ekspresowym tempie i głęboko wciąga swoim przebiegiem. 



Forma tej opowieści to dziennik, zatem wszystkie wydarzenia opisywane są z perspektywy Grega. Tekst wzbogacony jest świetnymi rysunkami, które same w sobie obrazują nam niejedną sytuację ze zwariowanych przygód chłopca. Język, którym posługuje się autor jest bardzo przystępny i zrozumiały. Podczas czytania relacji Grega z jego życia odczuwamy ją tak, jakby był obok nas i opowiadał nam ją sam. Dzieci z pewnością poczują się zainteresowane jego losami.

Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka to kolejna odsłona niesłychanych przygód Grega Heffleya. Poznajcie rzeczy niemożliwe, niesamowite i zupełnie nie z tego świata, które staną się udziałem tego bohatera. Co prawda nie spotkacie w tej książce przybyszów z kosmosu, ale i tak podczas jej czytania nie raz pokręcicie głową z niedowierzaniem. Ponadto pośmiać się przy niej też można!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 14 września 2019

Philip Reeve - "Inwazja kosmicznych warzyw"; "Zima w środku lata"

Autor: Philip Reeve
Ilustracje: Steve May
Tytuły: Buster Bayliss. Inwazja kosmicznych warzyw; Buster Bayliss. Zima w środku lata 
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 12.08.2019
Liczba stron: 160; 144
Ocena: 7/10
Wiek: 7+ lat
Patronat Bajkowiru

Opis: 

Tom 1 zabawnych i magicznych przygód Bustera Baylissa autorstwa Philipa Reeve'a
KOSMICZNE WARZYWA ATAKUJĄ MIASTECZKO!
Przejmują kontrolę nad ludzkimi umysłami i zmieniają mieszkańców Smogley w niewolników. Rosną w zastraszającym tempie. Wkrótce zaczną zjadać ludzi. Buster mudi znaleźć sposób, jak uratować miasto przed krwiożerczymi superbrukselkami...
***
Tom 2 zabawnych i magicznych przygód Bustera Baylissa autorstwa Philipa Reeve'a
Buster nie ma szczęścia. Dlaczego zawsze coś  (albo ktoś) musi mi zepsuć wakacje?
NA KŁOPOTY TYLKO BYSTRE!
Tym razem jest to ekipa archeologów, zaproszona przez mamę Bustera. Ale czy ktoś mógł przewidzieć, że ledwo rozkopią pagórek na szkolnym boisku... zamarzną w środku lata?!
Buster ucieka w ostatniej chwili. Tylko po to, by odkryć, że to on musi uratować Smogley przed Królem Zimy, który słowa miasto coraz grubszą warstwą lodu...

Recenzja:

Są takie historie, które chcemy poznawać, przede wszystkim przez wzgląd na nazwisko ich autorów. Philip Reeve napisał trzy bardzo poczytne książki dla młodzieży, z których jedna została zekranizowana w reżyserii samego Petera Jacksona. Zanim przyszła propozycja objęcia patronatem serii autorstwa Reeve'a skierowanej do jeszcze młodszych czytelników, nie wiedziałam, że w ogóle znajduje się ona w jego dorobku. Przyznam szczerze, że to nazwisko autora było dla mnie głównym motywatorem do sięgnięcia po serię o Busterze Baylissie. Oczywiście książki idealnie wpisały się także w grupę wiekową odbiorców - są przeznaczone dla dzieci od siódmego roku życia, a mój syn skończył już osiem lat i stwierdziłam, że przygody tego chłopca przypadną mu do gustu. Czy się nie pomyliłam? Poza tym, wspomnę jeszcze, że widzę pewne podobieństwo pomiędzy nimi...


Niebezpieczeństwo, przygody, śmieszne sceny i mnóstwo niespotykanych zdarzeń. Chyba w książce nie potrzeba szukać nic więcej, by jej fabuła zainteresowała chłopca w wieku mojego syna. Im bardziej nieprawdopodobne sytuacje, tym lepiej. Absurdalność w tym wieku jest w cenie. Znajdziemy jej przejawy czytając serię o Busterze Baylissie. Te zwariowane i nieprawdopodobne historie czekają także na was i na wasze, żądne czytelniczych wrażeń, dzieci. Jeśli lubią niestworzone przygody z nutką grozy, przesiąknięte specyficznym humorem, to książki dla nich idealne.


W pierwszym tomie serii o Busterze Baylissie zatytułowanym Inwazja kosmicznych warzyw, chłopiec będzie musiał uratować swoje miasteczko przed krwiożerczymi roślinami do złudzenia przypominającym przerośnięte brukselki. W wakacje jego mama musi wyjechać na szkolenie związane z wykonywaną przez nią pracą a on wyjeżdża na ten czas do przyszywanej cioci Pauliny, która jest zapaloną ogrodniczką. Pewnego dnia ciocia Paulina wchodzi w posiadanie dziwnej rośliny, która jest właśnie z grupy tych rzucających czar na swoich właścicieli. W mieście pojawia się coraz więcej owych roślin, które rosną w niekontrolowany sposób i jak się wkrótce okazuje - są mięsożerne. Buster wraz ze swoją przyszywaną kuzynką Polly i innymi kompanami będą musieli stawić czoło tłumowi dziwacznych brukselek i ich przywódcy. Czy uda im się uratować Smogley przed zagładą? Nie będzie to wcale łatwe zadanie, ale ich sprzymierzeńcem jest także… muzyka.




Buster to chłopiec, który szybko znajdzie uznanie wśród chłopców z podstawówki. Psotnik lubiący sprawiać figle i żarty. Pierwszy tom wprowadza nas w jego zwariowany świat, w którym humorystyczne sceny to niemal codzienność. Kilka razy przyszło nam się pośmiać w trakcie czytania, między innymi dlatego ta książka zasługuje na wyróżnienie. Fabuła także jest przemyślana. Z przejęciem kibicowaliśmy Busterowi na polu bitwy i równie mocno chcieliśmy poznać tajemnice kosmicznych warzyw. Po drodze czekało nas trochę niepewności o los bohaterów, ale momenty grozy były zazwyczaj szybko rozładowywane śmiesznymi scenami. Dobrze, że od razu mogliśmy sięgnąć po drugi tom tej serii, gdyż byliśmy ciekawi nowej przygody, która czeka na Bustera i jego przyjaciół.


Tym razem Buster i Polly stoją przed równie niebezpiecznym i ważnym zadaniem. Muszą bowiem uratować Smogley przed całkowitym zamarznięciem. Dzieci staną do walki same przeciw potężnemu Królowi Zimy. Czy uda im powstrzymać go przed zamrożeniem ich miasteczka? Trudno będzie pokonać kogoś, kto para się czarną magią, jednak nic nie jest niemożliwe a gdzie pojawia się Buster, tam dzieją się cuda...

W drugiej części humor nie opuszcza autora. Niektóre sytuacje są wręcz absurdalne, ale najważniejsze, że potrafią rozbawić. Zima w środku lata to opowieść pełna magicznych stworzeń: wróżek, driad, czarownic i innych niezwykłych postaci. Akcja szybko brnie do przodu, jest pozytywnie zakręcona i nie pozwala nudzić się czytelnikom. 

Seria jest naprawdę przyjemna w odbiorze. Humor to jej najlepsza cecha. Ciekawe ilustracje pobudzają wyobraźnię. Miękka okładka i mniejszy format wydania sprawiają, że książki są wygodne w użytkowaniu. Czcionka nie jest zbyt duża, ale dla starszych dzieci dość wygodna do samodzielnego czytania.



Bustrer Bayliss to zwariowany chłopiec, którego przygody wzbudzają zainteresowanie, nie tylko wśród młodszych czytelników. Warto go poznać i momentami pośmiać się z jego zwariowanych pomysłów.  

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

Bajkowir objął patronatem medialnym serię o Busterze Baylissie.