Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żarty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żarty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 kwietnia 2021

Derib + Job - "Yakari. Wielka nora. Tom 10"

 

Tytuł: Yakari. Wielka nora. Tom 10
Scenarzysta: Job
Ilustrator: Derib 
Kolory: Dominique
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 10.02.2021
Liczba stron: 48
Wiek: 3+ lat 
Ocena: 9/10

Opis:
 
Dziesiąty tom przygód małego Indianina, który wraz ze swoim dzielnym koniem zdobywa kolejnych zwierzęcych przyjaciół. Pewnego ranka Yakari odkrywa, że ktoś ułożył na ziemi strzałki z patyków. Czy to wskazówka dla chłopca? I dokąd strzałki prowadzą? Jadąc na Małym Piorunie, mały Siuks dociera do krainy pośród wzgórz, gdzie nigdzie wcześniej nie był... Po co ktoś go tam sprowadził? Czego chce i czy ma przyjazne zamiary? Przed Indianinem pełna zagadek i zaskoczeń przygoda w niekończących się podziemnych korytarzach!  

Cykl stworzyli pod koniec lat 60. dwaj Szwajcarzy – scenarzysta Job (André Jobin) oraz rysownik Derib (Claude de Ribaupierre). Za tomy 6 i 31 „Yakariego” (odpowiednio w latach 1982 i 2006) dostali nagrody Festiwalu Komiksowego w Angoulême w różnych kategoriach komiksu dziecięcego. Do dziś ukazało się prawie czterdzieści albumów serii, która wciąż bawi młodszych i starszych czytelników.
 
Recenzja:
 
Przygody Yakariego już od dłuższego czasu możemy poznawać za sprawą działalności wydawnictwa Egmont, czyli komiksów, które pojawiają się dzięki niemu na rynku literatury. W minionym miesiącu miała miejsce premiera dziesiątego tomu tej niezwykłej serii. Mały Indianin wyróżnia się swoją odwagą i pomysłowością, dlatego może być świetnym wzorem do naśladowania przez młodych czytelników i wielbicieli komiksów. W jego świecie wielką rolę odgrywa przyjaźń, więc w każdej części relacja ta jest podkreślona, a jej znaczenie w życiu każdego z nas - nietrudne do zauważenia. Czy w tomie zatytułowanym Wielka nora, też odegra ona dużą rolę? Oczywiście w pewnym stopniu tak, jednak w tym przypadku dzieci przekonają się, że niewinne żarty mogą skończyć się bardzo niebezpiecznie. Zatem powinni być uważni i ostrożni w tym, co robią.
 

W naszym domu Yakari nie jest tak popularny jak chociażby Bing, ale to z tego powodu, iż młodszy syn jest jeszcze za mały na takie komiksy, a starszy niezbyt się nimi interesuje. Ja osobiście uważam, że przygody tego małego Siuksa są bardzo ciekawe i pouczające, dlatego wznowiłam kolekcjonowanie tej serii i w przyszłości jeszcze nie raz do niej wrócimy. Na tę chwilę, moją niespełna trzyletnią pociechę najbardziej z całego cyklu interesują, pojawiające się w niej, w różnych scenach, niedźwiedzie. W dziesiątym tomie też ich nie brakuje, dlatego to te strony, na których można zobaczyć ich wizerunki były najczęściej przez nas oglądane. Z perspektywy osoby dorosłej mogę jednoznacznie stwierdzić, że ta historia jest świetnie skonstruowana i powinna się spodobać wielbicielom gatunku. Warto tez dodać, iż niekoniecznie musicie znać poprzednie części, by się w niej odnaleźć.
 
"Może dzięki 
tej przygodzie
 urwisy zrozumiały, 
że nie każdy żart
 jest bezpieczny!
Ale wszystko dobre,
co się dobrze kończy!
Wreszcie będę 
mogła w spokoju
się wyspać!" 
 
Kolejna przygoda z udziałem Yakariego jest nieco zabawna, ale też niebezpieczna. Otóż pewnego dnia chłopiec słyszy wołanie i zauważa strzałki, które doprowadzają go do pewnego tajemniczego miejsca. Jednak nie może on dowiedzieć się, kto i w jakim celu go tam zwabił, gdyż owe postaci stroją sobie z niego żarty. W końcu okazuje się, że z nudów postanowili zabawić się kosztem Yakariego. Kolejną ofiarą tych psikusów będzie... tata żartownisiów. Tym razem nie wszystko pójdzie po myśli młodych niedźwiadków. Zostaną uwięzieni w wielkiej, zapadającej się noże. Czy Yakari zdąży im pomóc zanim tunel całkiem się zawali i przygniecie przerażonych misiów? Pełne napięcia oczekiwanie na rozwiązanie całej sprawy może nieco zjeżyć nam włosy na głowie. Ta historia uświadamia dzieciom, że nie z każdego i nie zawsze można sobie żartować oraz trzeba także myśleć o konsekwencjach swoich nieprzemyślanych uczynków. 

Pod względem jakości wydania komiksu nic się nie zmieniło. Nadal dostajemy w swoje ręce dobrze przygotowany, ciekawie zilustrowaną historyjkę obrazkową w formacie A4. Mnogość kolorów przenosi nas w zupełnie inny świat, w którym rządzi wolność i beztroska. Względem ilustracji i barw nie mam żadnych zastrzeżeń. Natomiast nieco kontrowersji wzbudziło we mnie zachowanie małych niedźwiadków względem swoich rodziców.  Przekaz ten nieco obniża autorytet dorosłych. Jednak takie przedstawienie sprawy można wykorzystać także w pozytywny sposób. Należy wytłumaczyć dzieciom, że istnieją granice, których nie wolno przekraczać, gdyż może się to źle skończyć. Poza tym, jak zwykle, wielką rolę w przygodach Yakariego odgrywają zwierzęta. Jego przyjaźń z nimi jest godna do pozazdroszczenia i warto podkreślić znaczenie tej relacji w naszym życiu podczas wspólnego czytania lub rozmowy o literaturze z dzieckiem, które już czyta komiksy samodzielnie. 
 



Yakari. Wielka nora. Tom 10 to już dziesiąty tom opisujący przygody młodego Indianina. Ta zabawna, niepozbawiona napięcia historia nie tylko dostarcza rozrywki, ale także ma pouczający charakter. Komiks ten idealnie sprawdzi się jako prezent dla dzieci lubiących niecodzienne opowieści z bohaterami zwierzęcymi. Opowieści, w których akcja szybko brnie do przodu i niemal nie zwalnia ani na chwilę. Po raz kolejny mogą przeżyć oni z Yakarim niesamowitą przygodę.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

sobota, 1 sierpnia 2020

Rafał Skarżycki & Tomasz Lew Leśniak - "Hej, Jędrek! Znowu pod górkę?"

Autor: Rafał Skarżycki
Ilustrator: Tomasz Lew Leśniak
Tytuł: Hej, Jędrek! Znowu pod górkę?
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224
Wiek: 6-14 lat
Ocena: 10/10

Opis:
 
Wakacje to najlepszy czas na przygodę! Przynajmniej według Jędrka i jego paczki: Witka, Grubego i Karoli. A ponieważ z podziwu godną łatwością pakują się w kłopoty, na brak atrakcji nikt nie może narzekać.
 
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Stodoła zamiast hotelu na obozie karate to tylko pozornie największy wakacyjny problem. Jeśli do tego sensei już pierwszego dnia łamie nogę, a neandertalczyków można spotkać pod każdą szerokością geograficzną, to... i tak nie wszystko, co może człowiekowi popsuć lato.
Czy Jędrek i jego ekipa wyjdą zwycięsko z kolejnych tarapatów?
 
"Hej, Jędrek!" to seria dla czytelników szukających wciągającej akcji, nieszablonowych bohaterów i szalonego humoru!

Recenzja:

Wakacje to wyjątkowy okres dla każdego dziecka. Co prawda w tym roku nie były one wyczekiwane z aż tak wielkim utęsknieniem jak zazwyczaj (oczywiście z powodu nauczania zdalnego spowodowanego przez pandemię koronawirusa), ale i tak jest to czas niezwykły zarówno dla rodziców, jak i dla ich pociech. Dzisiaj, kiedy już połowę lata mamy za sobą, chciałabym zaproponować wam książkę dla nieco starszych dzieci, której akcja rozgrywa się właśnie w ten letni czas - czas odpoczynku od nauki i szkolnych obowiązków. Być może niektórzy z was znają już serię Hej, Jędrek!, gdyż Znowu pod górkę? to już jej siódmy tom. My czytając go mieliśmy do czynienia z Jędrkiem po raz pierwszy, ale na pewno to nie będzie koniec naszej znajomości z tym ciekawym i przebojowym chłopcem. Co zachwyciło nas w jego historii? Z pewnością to, że była ona pełna humoru i to takiego na najwyższym poziomie.



Wakacyjne przygody zawsze wspomina się z sentymentem. Starsze dzieci często wyjeżdżają już bez swoich rodziców na różne obozy i kolonie, gdzie starają się zakosztować nieco wolności, a przede wszystkim odpocząć i przeżyć podróż pełną wrażeń. Niestety nie każde dziecko ma możliwość takiego wyjazdu, ale może znaleźć się w takim miejscu za pomocą swojej wyobraźni i książek. Czytanie to także bardzo dobra zabawa, nawet z dala od nadmorskiej plaży, przy okazji inspirująca i zachęcająca do próby przeżycia wakacji w równie atrakcyjny sposób, mimo pozostania w domu lub spędzania ich w mniej obleganych przez urlopowiczów miejscach. Zaś Jędrek to żywiołowy bohater, który wyjechał na wakacyjny obóz, ale jego opowieść jest dowodem na to, że jednak czasami warto zostać w domu... albo i nie.

Jędrek trenuje karate i wraz z kolegami z klasy oraz swoim trenerem wyjeżdża na obóz, podczas którego będzie relaksował się i doskonalił posiadane już umiejętności sztuki walki. Gdy uczestnicy wyprawy docierają do celu okazuje się, że trafili nie tu, gdzie chcieli i myśleli, a miejsce im przeznaczone znacznie odbiega od ich oczekiwań. Zamiast luksusowego pensjonatu czeka na nich nocleg w stodole na stercie siana, a zamiast ciepłej wody w jeziorze, ich nogi będą oblewać arktyczne prądy. Co jeszcze spotka Jędrka podczas jego "wymarzonych" wakacji? Dodatkową atrakcją będą.. pięści trzech okolicznych osiłków i zabawa w detektywa. Jak zatem niektórym już wiadomo: tam gdzie pojawia się Jędrek, tam nie ma miejsca na nudę.




Historia  wciąga swoim przebiegiem, czyta się ją szybko i z wielką ciekawością. Autor wplótł w tą opowieść wiele zabawnych scen, które śmieszą bez konieczności zastosowania brzydkich słów i są po prostu zabawne w cywilizowany i kulturalny sposób, idealny dla młodszych i starszych dzieci. Swoim tekstem przekazuje czytelnikom także pewne wartości traktujące o tym, że trzeba być silnym i nie można chować głowy w piasek, ale walczyć o swoją dumę i marzenia. Wątek detektywistyczny sprawia, że fabuła w pewnym momencie staje się przesiąknięta tajemniczością. Zakończenie i rozwiązanie zagadki nie jest oczywiste. Całość sprawia pozytywne wrażenie i zachęca do sięgnięcia po pozostałe tomy z serii. Jeśli jeszcze jej nie znacie nie przejmujcie się tym, bo nawet czytając wyłącznie tę część można doskonale się w niej odnaleźć i czerpać przyjemność z tego, co nam oferuje.


Konturowe ilustracje świetnie oddają opisy akcji i dialogi bohaterów. Książka zawiera elementy komiksu, co sprawia, że jej czytanie daje jeszcze więcej frajdy. Koniecznie pokażcie ją swoim dzieciom złaknionych niecodziennych przygód i tym, którzy niechętnie podchodzą do czytania, bo być może, dzięki Jędrkowi przekonają się, że czas spędzony z książką naprawdę można uznać za fantastyczną zabawę.


Hej, Jędrek! Znowu pod górkę? wciągnie was w przygodę pełną zabawy i humoru. Zachęci do działania i zaufania własnym możliwościom. Bycie sobą to wielka sztuka, przekonajcie się, że nie potrzeba zbyt wiele, aby wasze wakacje stały się wyjątkowe. Kto wie, czy z waszego podwórka nie zniknie jakaś kura? Czy odważycie się ją odszukać? 



Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 11 lipca 2020

Steven Butler - "Potwornie nieciekawy hotel"

 Autor: Steven Butler
Ilustrator: Steven Lenton
Tytuł: Potwornie nieciekawy hotel
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 17.07.2019
Wiek: 6-8 lat
Ocena: 7/10 

Opis:

WITAJCIE!
POTWORNIE NIECIEKAWY HOTEL otwiera swe podwoje dla magicznych stworzeń!
Tj wszystko, co DZIWNE, jest zupełnie NORMALNE!
Frankie Banister z rodzicami zapraszają!
W hotelu zjawia się Szczena Manglejaw, posłaniec goblinów z rodu Baryły, ogłaszając rychłe przybycie księcia Grogbaha wraz ze świtą. Frankie i jego rodzice natychmiast rozpoczynają przygotowania do tej niecodziennej wizyty.
Wkrótce okazuje się, że znamienici goście są wyjątkowo kapryśni, a do tego książę ukrywa pewien brzydki sekret…


Recenzja: 

Różne potwory i wszelkie wymyślne, fantastyczne stworzenia skutecznie przykuwają uwagę dzieci. Po przeczytaniu opisu Potwornie nieciekawego hotelu chciałam odwiedzić i poznać to miejsce. Byłam także przekonana, że mój dziewięcioletni już syn będzie nim zachwycony. Ta wspólna literacka wycieczka zaowocowała w wiele niespodziewanych wrażeń, jednak nie czuliśmy się tam jak na wakacjach. Nie było tak przyjemnie, jak myśleliśmy, ale nasza ciekawość zwyciężyła i z niemałym zainteresowaniem odkrywaliśmy jego zakamarki. Czy Wam także polecam sięgną po tę książkę i wyruszyć w wyprawę do świata, gdzie królują magiczne stworzenia? Jeśli lubicie historie nie z tej galaktyki to owszem, zachęcam do jej przeczytania.

Od książek dla dzieci oczekuję przede wszystkim chwytliwego tematu oraz przystępnego stylu. Jednakże tyle nie wystarczy, by dana publikacja zrobiła na mnie większe wrażenie. Co prawda Steven Butler wykazał się kreatywnością stwarzając bohaterów Potwornie nieciekawego hotelu, ale cała przedstawiona nam historia pozostawiła po sobie pewien niedosyt. 


Autor postawił  tu na fantazję i dobry humor. Moim zdaniem dzieci rozśmieszyć miały pewne sceny, które nie do końca ja z perspektywy rodzica odebrałam jako śmieszne. Wiadomo, że młodsi czytelnicy mają inne poczucie humoru i to, co jest zabawne dla nich, niekoniecznie jest takie dla ich opiekunów. Niezbyt przypadło mi do gustu to rozwiązanie. Jakie? Mianowicie chodzi o to, że pomysłodawca serii użył w opisach zbyt wielu obraźliwych słów. Rozumiem, że z założenia miały one bawić, ale po prostu co za dużo to nie zdrowo. Gdyby było ich nieco mniej, nie stanowiłyby one dla mnie żadnego problemu. Pomimo to cała historia wciągnęła nas swoim niespodziewanym dość przebiegiem, więc wcale nie zniechęcajcie się do niej i czytajcie dalej.

Frankie Banister wraz z rodzicami i wiekową już babcią mieszka w niezwykłym, pełnym magicznych stworzeń hotelu. Codziennie roi się tam od fascynujących istot, które mają różne przyzwyczajenia i charaktery. Pewnego dnia właściciele tego nierealnego miejsca dowiadują się, iż mają gościć znakomitego księcia Grogbaha. Wizyta tej osobliwości wprowadzi niemałe zamieszanie w życie mieszkańców Potwornie nieciekawego hotelu. Książę okaże się niemiłym gburem chcącym przejąć kontrolę nad tą znamienitą budowlą. Wkrótce na jaw wychodzi jego sekret a do hotelu przybywa z odsieczą pewna młoda dama... ech to znaczy piratka. Jaką tajemnicę skrywa Grogbah i czy bohaterom  uda uratować się swój dobytek przed zagładą? Działając wspólnie wszystko jest możliwe.


Postaci, które poznajemy na kartkach tej książki są przedstawione nam z wszelkimi szczegółami. Poznajemy nie tylko ich aktualną sytuację, ale także przeszłość. Autor poświęcił ich wyglądowi dużą uwagę, tak samo jak opisowi całego hotelu. Wszystko to sprawia, że wyobraźnia młodego czytelnika pracuje na najwyższych obrotach. W postawie bohaterów zauważamy zarówno dobre, jak i złe cechy. Muszę przyznać, że początkowo myślałam, że ta książka nie ma w sobie wartościowego przekazu. Otóż jednak ma i to nie jeden. Pierwszy, który zauważyłam mogę wam już zdradzić a do reszty zapewne dojdziecie sami. Przekaz ten wiążę się z postawą mamy Frankie'go i jej podejściem do gości hotelu. Traktuje ich ona z szacunkiem i pragnie, by każdy pobyt w jej przybytku należał do najprzyjemniejszych. Ta dbałość o wygodę drugiego człowieka jest godna naśladowania.



Książka została ciekawie wydana. Rozdziały są dość krótkie, a narratorem w nich jest sam Frankie Banister. Zwraca się on bezpośrednio do czytelników podtrzymując z nimi kontakt i sprawiając, że czują się oni jakby opowiadał im całą historię siedząc obok. Myślę, że największą frajdę dzieci będą miały czytając tę opowieść samodzielnie. Pokażcie je zatem tym dzieciom, które lubią nietypowe i fantastyczne tytuły. Jeśli im się spodoba, warto wiedzieć, że w sprzedaży jest dostępny także drugi tom Potwornie nieciekawego hotelu.

Potwornie nieciekawy hotel przywita was jak członków królewskiej rodziny - z największymi honorami. Możecie poczuć się tu nieco zagubieni, ale właściciele zadbają o wasze dobre samopoczucie. Radzę jednak nie tracić czujności, bo w nim wszystko jest możliwe.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa  Zielona Sowa.

sobota, 11 stycznia 2020

Sam Hearn - "Sherlock Holmes i tajemnica znikającego brylantu"

Autor: Sam Hearn
Tytuł: Sherlock Holmes i tajemnica znikającego brylantu
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 05.12.2019
Liczba stron: 176
Ocena: 7/10
Wiek: 7+
Patronat Bajkowiru  

Opis: 

Tom 1 nowej serii AKADEMIA PRZY BAKER STREET dla dzieci 7+, ogromnie popularnej już w 12 krajach!  
Czas rozpocząć polowanie! Śledztwo się toczy! Ale czy Sherlock, Marta i John (no i Baskerville) rozwikłają tajemnicę przed końcem lekcji?  
John Watson ledwie został uczniem Akademii przy Baker Street, gdy poznał tajemniczego Sherlocka Holmesa. I od razu porwała go szaleńcza przygoda. Zaginiony klejnot, spektakularny skok, a do tego jeden z najbardziej przerażających geniuszy zbrodni, nikczemny Moriarty…

Recenzja:

Z pewnością Sherlock Holmes jest postacią literacką znaną niemal  każdemu, chociażby tylko z samego słyszenia. Przyznam się, że nie jestem jego specjalną fanką i nie czytałam do tej pory powieści kryminalnych, w których występuje, ale widząc propozycję objęcia patronatem książki dla dzieci, w której jest on głównym bohaterem, nie mogłam nie poczuć nią zainteresowania. Byłam bardzo jej ciekawa oraz zastanawiało mnie także to, jak przyjmie ją mój ośmioletni syn. To dopiero pierwszy tom przygód młodego Sherlocka. Czy zdecydujemy się sięgnąć po kolejny? Sherlock Holmes i tajemnica znikającego brylantu spodobały nam się na tyle, by oczekiwać kontynuacji jego przygód. Drugi tom zostanie wydany w lutym, więc na pewno do tego czasu zdążymy zatęsknić za bohaterami tej serii.


Zagadki kryminalne są dla nas zawsze miłą czytelniczą rozrywką. Lubimy, razem z bohaterami różnych historii snuć domysły na temat poruszonej w fabule sprawy i dążyć do odkrycia wszystkich tajemnic. W tym przypadku mamy do czynienia z zaginięciem wartościowego brylantu z muzeum. Może kradzież nie jest zbyt oryginalnym pomysłem na opowieść kryminalną, ale na pewno sprawdzonym, a poza tym idealnie pasuje do Sherlocka Holmesa Talent tego detektywa do rozpracowywania śledztw jest naprawdę imponujący. Zyskuje on uznanie czytelników wraz z rozwojem akcji a skomplikowane zawiłości danej sprawy, dzięki niemu układają się w logiczną całość. Czas więc odkryć prawdę! Najpierw jednak poznamy bliżej wszystkie występujące w opowieści postaci, których spis wraz z krótką notką o nich, znajdziemy na pierwszych stronach książki.


"Przygoda... Obłęd... Tarapaty... Nie zawsze jednak tak było. To znaczy nie było tak, dopóki nie poznałem Sherlocka Holmesa."

Narratorem w Sherlocku Holmesie i tajemnicy znikającego brylantu jest John Watson - chłopiec, który wraz z przeprowadzką trafia do szkoły w Baker Street. Tam uczy się także nasz niezawodny Sherlock. Oprócz tych dwóch postaci, poznajemy także ich przyjaciółkę -  Martę oraz osobę, którą nie bez powodu darzą antypatią - Jamesa Moriarty'ego. Pewnego dnia klasa Watsona i Sherlocka wybiera się na wycieczkę do muzeum. W tym samym czasie dochodzi do rabunku najważniejszego w jego zbiorach eksponatu - Alpejskiej Gwiazdy. Czy Sherlock rozwikła tajemnicę zniknięcia tego brylantu? Cała opowieść jest pełna niewyjaśnionych wątków, których prawdziwe sedno odkryjemy w odpowiednim ku temu momencie. Z Sherlockiem - John ani inni jego przyjaciele oraz my jako czytelnicy - nie czujemy się wcale znudzeni. Jego przygoda związana z brylantem jest na to niezbitym dowodem. Być kompanem Holmesa a nawet móc tylko poznać go przez karty powieści dla dzieci to naprawdę wielki zazczyt.



Trzeba wspomnieć także o nietypowym poprowadzeniu fabuły w tej książce, gdyż łączy ona w sobie elementy komiksu, powieści a dodatkowo zawiera różnego typu wstawki, jak na przykład strony z bloga, wycinki z gazet, czy też wiadomości e-mail. Muszę przyznać, że to ciekawy misz masz, który jest przystępny w odbiorze, chociaż momentami można się trochę w nim pogubić, ale po niedługim czasie odnajdujemy się w akcji i wszystko jest już dla nas oczywiste. Wydanie jest zatem oryginalne i niezwykle interesujące. Ciągle zastanawialiśmy się, co czeka nas na kolejnej stronie. Opowieść czyta się szybko, łatwo jest się w nią wczuć, gdyż narrator zwraca się bezpośrednio do odbiorców a ponadto używa wielu zwrotów nawiązujących z nim relację. Nie brak tu też scen humorystycznych. John tak pisze o sobie:


"Mama ciągle żartuje, że spóźniłem się na własne urodziny, więc pewnie jestem ofermą do kwadratu. Co tu gadać."

Ciekawym bohaterem jest tu także pies Baskerville, choć jego rola nie jest w tym tomie znacząca. Ogólnie spodobała nam się koncepcja autora i jej realizacja z wykorzystaniem tak popularnej  postaci literackiej, jaką jest Sherlock Holmes. Oczywiście w tej serii jest on dzieckiem lub nastolatkiem - jego dokładny wiek nie został określony.

Sherlock Holmes i tajemnica znikającego brylantu to ciekawa książka dla dzieci, zawierająca elementy komiksu. Czarno-białe ilustracje podtrzymują tajemniczy klimat historii. Z łatwością można polubić jej bohaterów i razem z nimi przeżywać spotykające ich przygody.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

Bajkowir ma przyjemność patronować tej książce.

poniedziałek, 7 października 2019

David O'Connell - "Tajemnice Gryzmołkowa. Duch z fabryki krówek"

Autor: David O'Connell
Ilustrator: Claire Powell
Tytuł: Tajemnice Gryzmołkowa. Duch z fabryki krówek 
Wydawnictwo: Edgard
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 200
Ocena: 10/10
Wiek: 9+

Opis: 

Archie McKarmelek odziedziczył fortunę, wielki dom i fabrykę krówek. A potem żył długo i szczęśliwie... Nie tak szybko! Bo oprócz spadku, stryjeczny dziadek Archibald zostawił chłopcu list z zapowiedzią zadań do wykonania. Jakby tego było mało, w tym samym czasie ginie tajemniczy składnik, bez którego nie jest możliwa produkcja najlepszych krówek. I to wszystko na głowie Archiego!

Życie nie jest kolorowe jak guma balonowa czy żelki. W Gryzmołkowie coś się dzieje... Coś podejrzanego, nadnaturalnego i bardziej złowieszczego niż znalezienie szprotki w torcie urodzinowym. Jeśli chłopiec nie rozwiąże zagadek, fabryka zostanie zamknięta, a jego słodka przyszłość rozpłynie się jak kulka czekoladowych lodów w trzydziestostopniowym upale.

Recenzja:

Odkąd pamiętam, w literaturze fascynuje mnie, przede wszystkim, motyw zagadek i tajemnic. Nie zdziwicie się więc, jeśli napiszę, iż jestem fanką, między innymi, kryminałów. I chociaż recenzowana książka nie zalicza się dokładnie do tego gatunku oraz jest skierowana do dzieci, to jej fabuła jest dość zagadkowa a opis wydawcy bardzo mnie zaintrygował. Poza tym, mam w domu ośmioletniego syna i postanowiłam sprawdzić, czy historia zatytułowana Tajemnice Gryzmołkowa. Duch z fabryki krówek zainteresuje również jego. Kiedy ją otrzymałam zachwyciłam się już samą okładką. W końcu nadszedł czas, w którym nic nie stało na przeszkodzie, by rozpocząć przygodę z Gryzmołkowem. Wy także, koniecznie musicie ją poznać. Dlaczego? Z pewnością zrozumiecie mnie po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów. Prawdopodobnie tak jak ja będziecie zaciekawieni tą tajemniczą historią. Natomiast teraz zapraszam wszystkich do przeczytania o moich wrażeniach o tej opowieści.


Wcześniej wspomnę jeszcze tylko, iż w książkach dla dzieci, cenię zwłaszcza ich uniwersalizm. Mogą one bowiem zainteresować nie tylko młodszych czytelników, ale nawet już tych dorosłych i bywają dla nich aż tak wciągające, że nie sposób je szybko wypuścić z rąk. Taka właśnie jest historia skrywająca się pod tytułem Duch z fabryki krówek. Szczerze przyznam, że zaciekawiła mnie do tego stopnia, iż jak najszybciej chciałam ją poznać. Wszystkie tajemnice odkryłam jeszcze przed moim synem, gdyż naprawdę nie mogłam się doczekać rozwiązania zagadek, które wymyślił autor. Ocena 10/10 z całą pewnością nie jest w tym przypadku przesadzona.

Archie McKarmelek niespodziewanie dowiaduje się, że został spadkobiercą wielkiego majątku. Wśród jego nowego dobytku znajduje się, między innymi, potężna rezydencja nazywana Miodowym Dworem i fabryka słodyczy, w której produkuje się najlepsze w smaku krówki. Jednakże to nie wszystko, bowiem stryjeczny dziadek zostawił chłopcu także magiczny list, który niespodziewanie znika i pojawia się znowu, a wraz z nim czeka go do wykonania misja pełna dziwnych zagadek. Archie musi rozwikłać wszystkie zawarte w liście wskazówki a tym samym odnaleźć sekretny składnik krówek, bez którego jego fabryka zbankrutuje. Powodzenie owej misji udowodni także, że jest on godzien powierzonego mu spadku. Niestety na drodze stoi mu nieznany wróg. Po swojej stronie ma zaś nowo poznaną koleżankę i specjalistę od spraw dziuwnuści o groźnym przydomku - Makabra. Czy dzieciom wspólnymi siłami uda się rozwiązać wszystkie zagadki oraz uratować fabrykę krówek? Dowiecie się sami, jeśli zdecydujecie się przeczytać tą zabawną, pełną tajemnic i niezwykle intrygującą przygodę trójki znajomych w otoczeniu magii, zagadkowej aury oraz nutki grozy. Ostrzegam, że książka zawładnie każdym swoim czytelnikiem, zarówno tym młodszym, jak i starszym. 


Co już na samym początku nas zachwyciło i sprawiło, że ta opowieść aż tak bardzo nam się spodobała? Na pewno humorystyczny styl, który przejawia się, między innymi w śmiesznym nazewnictwie. Bo czy - przykładowo - nazwisko Suchysmark nie jest zabawne? Naszym zdaniem jest, i to nawet bardzo. A to tylko cząstka sporej dawki humoru zagwarantowanego przez autora. Łączy się on w sposób wręcz idealny z fabułą i uprzyjemnia chwilę spędzone na czytaniu. Ponadto, fantastyczne i oryginalni bohaterowie, wykreowani niezwykle pomysłowo zachęcają do dalszego zgłębiania ich historii. Z pewnością każde dziecko chciałoby mieć takich kompanów, jak właśnie oni. Zabawni, odważni i wytrwali w dążeniu do odkrycia sekretnego składnika, nie ustają w poszukiwaniach, nawet kiedy na drodze staje im potężny potwór. Akcja szybko brnie do przodu, sprawiając, że jej finał nie daje nam spokoju, dlatego my chcieliśmy jak najszybciej go poznać.



Wydanie tej książki również nie budzi żadnych zastrzeżeń. Wręcz przeciwnie - tak jak wspominałam na początku - od razu zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Nastrojowa okładka i ciekawe ilustracje, które skutecznie pobudzają wyobraźnię oraz sprawiają, że wydarzenia opisane przez O'Connella wydają się niemal realistyczne, chociaż znacznie odbiegają od rzeczywistości. Polecam szczególnie dzieciom, które czytają samodzielnie. Z pewnością nie będą mogły oderwać się od całej historii i zechcą poznać kolejne części tej wspaniałej serii od wydawnictwa Edgard. Oczywiście jako dorośli także możemy przeczytać je swoim pociechom i razem z nimi przeżywać te zagadkowe przygody.

Tajemnice Gryzmołkowa. Duch z fabryki krówek to niezwykła, pełna humoru i okraszona szczyptyą grozy opowieść dla nieco starszych dzieci. Ta przygoda wami zawładnie. Przeczytajcie, a z pewnością nie pożałujecie!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Edgard.

sobota, 14 września 2019

Philip Reeve - "Inwazja kosmicznych warzyw"; "Zima w środku lata"

Autor: Philip Reeve
Ilustracje: Steve May
Tytuły: Buster Bayliss. Inwazja kosmicznych warzyw; Buster Bayliss. Zima w środku lata 
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 12.08.2019
Liczba stron: 160; 144
Ocena: 7/10
Wiek: 7+ lat
Patronat Bajkowiru

Opis: 

Tom 1 zabawnych i magicznych przygód Bustera Baylissa autorstwa Philipa Reeve'a
KOSMICZNE WARZYWA ATAKUJĄ MIASTECZKO!
Przejmują kontrolę nad ludzkimi umysłami i zmieniają mieszkańców Smogley w niewolników. Rosną w zastraszającym tempie. Wkrótce zaczną zjadać ludzi. Buster mudi znaleźć sposób, jak uratować miasto przed krwiożerczymi superbrukselkami...
***
Tom 2 zabawnych i magicznych przygód Bustera Baylissa autorstwa Philipa Reeve'a
Buster nie ma szczęścia. Dlaczego zawsze coś  (albo ktoś) musi mi zepsuć wakacje?
NA KŁOPOTY TYLKO BYSTRE!
Tym razem jest to ekipa archeologów, zaproszona przez mamę Bustera. Ale czy ktoś mógł przewidzieć, że ledwo rozkopią pagórek na szkolnym boisku... zamarzną w środku lata?!
Buster ucieka w ostatniej chwili. Tylko po to, by odkryć, że to on musi uratować Smogley przed Królem Zimy, który słowa miasto coraz grubszą warstwą lodu...

Recenzja:

Są takie historie, które chcemy poznawać, przede wszystkim przez wzgląd na nazwisko ich autorów. Philip Reeve napisał trzy bardzo poczytne książki dla młodzieży, z których jedna została zekranizowana w reżyserii samego Petera Jacksona. Zanim przyszła propozycja objęcia patronatem serii autorstwa Reeve'a skierowanej do jeszcze młodszych czytelników, nie wiedziałam, że w ogóle znajduje się ona w jego dorobku. Przyznam szczerze, że to nazwisko autora było dla mnie głównym motywatorem do sięgnięcia po serię o Busterze Baylissie. Oczywiście książki idealnie wpisały się także w grupę wiekową odbiorców - są przeznaczone dla dzieci od siódmego roku życia, a mój syn skończył już osiem lat i stwierdziłam, że przygody tego chłopca przypadną mu do gustu. Czy się nie pomyliłam? Poza tym, wspomnę jeszcze, że widzę pewne podobieństwo pomiędzy nimi...


Niebezpieczeństwo, przygody, śmieszne sceny i mnóstwo niespotykanych zdarzeń. Chyba w książce nie potrzeba szukać nic więcej, by jej fabuła zainteresowała chłopca w wieku mojego syna. Im bardziej nieprawdopodobne sytuacje, tym lepiej. Absurdalność w tym wieku jest w cenie. Znajdziemy jej przejawy czytając serię o Busterze Baylissie. Te zwariowane i nieprawdopodobne historie czekają także na was i na wasze, żądne czytelniczych wrażeń, dzieci. Jeśli lubią niestworzone przygody z nutką grozy, przesiąknięte specyficznym humorem, to książki dla nich idealne.


W pierwszym tomie serii o Busterze Baylissie zatytułowanym Inwazja kosmicznych warzyw, chłopiec będzie musiał uratować swoje miasteczko przed krwiożerczymi roślinami do złudzenia przypominającym przerośnięte brukselki. W wakacje jego mama musi wyjechać na szkolenie związane z wykonywaną przez nią pracą a on wyjeżdża na ten czas do przyszywanej cioci Pauliny, która jest zapaloną ogrodniczką. Pewnego dnia ciocia Paulina wchodzi w posiadanie dziwnej rośliny, która jest właśnie z grupy tych rzucających czar na swoich właścicieli. W mieście pojawia się coraz więcej owych roślin, które rosną w niekontrolowany sposób i jak się wkrótce okazuje - są mięsożerne. Buster wraz ze swoją przyszywaną kuzynką Polly i innymi kompanami będą musieli stawić czoło tłumowi dziwacznych brukselek i ich przywódcy. Czy uda im się uratować Smogley przed zagładą? Nie będzie to wcale łatwe zadanie, ale ich sprzymierzeńcem jest także… muzyka.




Buster to chłopiec, który szybko znajdzie uznanie wśród chłopców z podstawówki. Psotnik lubiący sprawiać figle i żarty. Pierwszy tom wprowadza nas w jego zwariowany świat, w którym humorystyczne sceny to niemal codzienność. Kilka razy przyszło nam się pośmiać w trakcie czytania, między innymi dlatego ta książka zasługuje na wyróżnienie. Fabuła także jest przemyślana. Z przejęciem kibicowaliśmy Busterowi na polu bitwy i równie mocno chcieliśmy poznać tajemnice kosmicznych warzyw. Po drodze czekało nas trochę niepewności o los bohaterów, ale momenty grozy były zazwyczaj szybko rozładowywane śmiesznymi scenami. Dobrze, że od razu mogliśmy sięgnąć po drugi tom tej serii, gdyż byliśmy ciekawi nowej przygody, która czeka na Bustera i jego przyjaciół.


Tym razem Buster i Polly stoją przed równie niebezpiecznym i ważnym zadaniem. Muszą bowiem uratować Smogley przed całkowitym zamarznięciem. Dzieci staną do walki same przeciw potężnemu Królowi Zimy. Czy uda im powstrzymać go przed zamrożeniem ich miasteczka? Trudno będzie pokonać kogoś, kto para się czarną magią, jednak nic nie jest niemożliwe a gdzie pojawia się Buster, tam dzieją się cuda...

W drugiej części humor nie opuszcza autora. Niektóre sytuacje są wręcz absurdalne, ale najważniejsze, że potrafią rozbawić. Zima w środku lata to opowieść pełna magicznych stworzeń: wróżek, driad, czarownic i innych niezwykłych postaci. Akcja szybko brnie do przodu, jest pozytywnie zakręcona i nie pozwala nudzić się czytelnikom. 

Seria jest naprawdę przyjemna w odbiorze. Humor to jej najlepsza cecha. Ciekawe ilustracje pobudzają wyobraźnię. Miękka okładka i mniejszy format wydania sprawiają, że książki są wygodne w użytkowaniu. Czcionka nie jest zbyt duża, ale dla starszych dzieci dość wygodna do samodzielnego czytania.



Bustrer Bayliss to zwariowany chłopiec, którego przygody wzbudzają zainteresowanie, nie tylko wśród młodszych czytelników. Warto go poznać i momentami pośmiać się z jego zwariowanych pomysłów.  

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

Bajkowir objął patronatem medialnym serię o Busterze Baylissie.

sobota, 18 maja 2019

Dorota Suwalska - "Tabletki na dorosłość"

Autor: Dorota Suwalska
Ilustrator: Marta Ruszkowska
Tytuł: Tabletki na dorosłość
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 26.07.2018
Liczba stron: 256
Ocena: 8/10
Wiek: 12+

Opis:

Wszystko miało się skończyć, kiedy je połknie. Wreszcie stanie się dorosły i będzie mógł zlekceważyć załamującą nad nim ręce mamusię. Oleje mającego i tak wszystko gdzieś tatusia. Zignoruje zapatrzone w siebie dziewczyny. Wypnie się na nic nierozumiejących kumpli. Wyśmieje nauczycieli złośliwie stawiających pałę za pałą.  

Wszystko miało się skończyć, kiedy je połknie. A dopiero się zaczęło.

Recenzja:

Większość dzieci wchodząc w wiek nastoletni, z niecierpliwością odlicza czas do dorosłości, by być w pełni wolnymi i móc decydować samemu o sobie. Niestety zazwyczaj posiadają mylne wyobrażenie o tej samodzielności, gdyż nie uwzględniają potencjalnych problemów, które się z nią wiążą. Dopiero po wielu latach zrozumieją, jakim pięknym etapem w życiu człowieka jest właśnie dzieciństwo. Bohater powieści Tabletki na dorosłość przekonuje się na własnej skórze, czym może grozić przedwczesna dojrzałość, zwłaszcza fizyczna. Jego opowieść mimo wszystko jest utrzymana w humorystycznym nastroju. Jakich wrażeń po tej lekturze może spodziewać się młodzież i starsi czytelnicy?


Książka wzbudziła moją uwagę już samym tytułem. Zaintrygował mnie, więc postanowiłam dowiedzieć się, jaką historię skrywa. Kiedy po raz pierwszy ją otworzyłam, przekonałam się również, że jest ona wydana w nietypowy sposób, to znaczy inny niż większość powieści, które czytam. Czym zatem się ona wyróżnia? Zawiera kilkanaście rysunków przedstawiających wybrane sceny. Są one wykonane w sposób prosty, stonowanymi kolorami, z przewagą odcieni błękitu i czerni. Kolejny znaczący aspekt to sposób poprowadzenia fabuły. Otóż, główny bohater prowadzi bloga, publikując na nim wydarzenia z własnego życia, jednocześnie twierdząc, że jest to historia wymyślona, którą pisze wspólnie z anonimowym autorem. Treść jest wzbogacona zatem napisanym niebieską czcionką tekstem umieszczanym przez chłopca na literackim blogu. To pomysłowe rozwiązanie nadaje opowieści współczesny wymiar, gdzie komunikowanie się w sieci jest na porządku dziennym. Poznajmy teraz lepiej naszego protagonistę.


Emanuel, Mani, Marek, Mikrob, Mały. To wcale nie jest pomyłka, bowiem te wszystkie imiona i ksywki odnoszą się do jednej osoby, a więc głównego bohatera Tabletek na dorosłość. Chłopiec ma trzynaście lat i wiedzie wcale niełatwe życie, ani w szkole ani w domu. Jego ekscentryczny ojciec rockman i bardziej przyziemna mama już dawno przestali się ze sobą dogadywać. Marek, by poczuć się lepiej postanawia założyć bloga i takim sposobem trafia na Magika, który dostarcza mu uwaga –tabletki na dorosłość. Co się stanie, gdy je zażyje i jakie mogą być skutki uboczne tego uczynku? Podstawowe pytanie jednak brzmi: czy dorosłość jest naprawdę taka fajna?
"Przecież jedyny powód, dla którego warto być dorosłym, to... spełnienie marzeń z dzieciństwa."
Pomysł na fabułę okazał się oryginalny. Pomimo niejakiego tragizmu opowieść utrzymana jest w humorystyczny nastroju, z pewnym dystansem odnosząc się do różnych problemów bohatera. Tabletki zsyłają bowiem na niego masę problemów. Będzie musiał umieć poradzić sobie w nowej sytuacji. Irracjonalne wydarzenia, a więc zamiany w dorosłą osobę intrygują czytelnika i napędzają akcje trzymając go w niepewności o dalsze losy głównego bohatera. Z łatwością można bowiem go polubić i z chęcią towarzyszyć mu w jego drodze po dorosłość, nie tylko tę fizyczną.


Oprócz skomplikowanych relacji nastolatka z rówieśnikami zauważymy w jego opowieści złożoną sytuację rodzinną, która w znacznym stopniu wpływa na jego samopoczucie. Jego rodzina nie jest doskonała, dosiegają ją pewne problemy. Jednak wszystko można naprawić, jeśli ktoś wskaże nam ku temu drogę. Magik stawia przed Markiem zadania, których celem jest poznanie własnej osobowości, a także powrót do swoich korzeni. Przekonamy się o istotnym wpływie przodków na losy ich pokolenia. Wszystko to jest przedstawione w sposób przystępny dla nastolatka, a także starszego czytelnika.


Teraz przejdźmy do zakończenia, które niezbyt przypadło mi do gustu, gdyż było bardziej zakręcone niż wszystkie poprzednie wydarzenia. Zgubiłam się w jego przesłaniu i nie chciałam drugi raz wracać do jego treści, by je zrozumieć. Nie lubię takich niejasności, ale być może każdy indywidualnie do tego podejdzie i będzie umiał wykrzesać z zakończenia więcej niż ja.

Tabletki na dorosłość to historia oparta na oryginalnym pomyślę z bohaterem, którego bez problemu łatwo zrozumieć i utożsamić się z nim. Wesołe sytuacje umilają czas spędzony z książką, a są też takie, które zmuszają do zastanowienia się nad ważnymi sprawami, podkreślając rolę rodziny w życiu każdego dziecka. To lektura idealna dla młodzieży i czytelników lubiących magiczne opowieści, w pewnym stopniu oderwane od rzeczywistości. Dałam się złapać w jej sidła i wcale tego nie żałuję.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.

niedziela, 5 maja 2019

Maite Carranza, Júlia Prats – „Siostry, psy i wariaci”

Autorzy: Maite Carranza, Júlia Prats
Tytuł: Siostry, psy i wariaci
Wydawnictwo: Akapit Press
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 312
Ocena: 7/10
Patronat Bajkowiru

Opis:

Marina, w przeciwieństwie do swojej siostry Angeli, nie jest idealna. Zrządzenie losu sprawia jednak, że zajmuje jej miejsce i niespodziewanie leci do Dublina. Tak zaczyna się wielka komedia pomyłek, w którą zamieszani są: Patrick - chłopak Angeli, niesforne psy pani Higgins, jej lokatorzy z Włoch i szalona rodzinka obrońców praw zwierząt. Jakby tego było mało, na horyzoncie ciągle pojawia się pewien wariat, który wszystko komplikuje...

Recenzja:

Będąc małą dziewczynką, czasami fantazjowałam o tym, że jestem kimś zupełnie innym. Marzyłam, by zamienić się miejscami z popularną piosenkarką, czy też koleżanką ze starszej klasy, którą lubiano bardziej niż mnie. Z pewnością wiele dzieci robi to samo, próbując w ten sposób, na przykład, zamaskować swoje poczucie, iż są nieważne. Bardzo często do takiego ich stanu przyczynia się nieuwaga ze strony rodziców i faworyzowanie drugiej pociechy. Podmienienie osobowości dwóch bohaterów to motyw, który chętnie wykorzystują twórcy komedii. O ile, przypominam sobie kilka tytułów tego typu filmów, tak nie trafiłam jeszcze na żadną książkę z podobnym wątkiem przewodnim. W końcu jednak przeczytałam opis jednej z powieści młodzieżowej wydanej nakładem wydawnictwa Akapit Press, pod tytułem Siostry, psy i wariaci. Nie zastanawiając się długo postanowiłam zapoznać sie z tą historią. Liczyłam na zwariowaną i pełną humoru opowieść. Czy się nie zawiodłam?


Rzadko czytam komedie, z których można śmiać się na głos. Jak każdy lubię dobry humor, dlatego zabawne historie zawsze zapadają mi w pamięć. Przyznam szczerze, iż w tej powieści momentów wywołujących u mnie głośny śmiech było raptem kilka, ale i tak opowieść ta okazała się wesoła, intrygująca oraz także trochę pouczająca. 

Poznajcie zatem Marinę, która nieustannie żyje w cieniu swojej siostry – Angeli. W każdej sytuacji jest spychana przez swoich rodziców na drugi plan. Jednak pewnego lata szczęście w końcu się do niej uśmiecha – zajmuje miejsce swojej siostry w wyprawie do Irlandii. Ma tam odgrywać rolę życia, bowiem od zawsze chciała być Angelą. Jednak niespodziewanie wszystko toczy się wbrew jej oczekiwaniom. W Dublinie spotka wiele nieprzyjaznych osób i wpędzi się w trudne do rozwiązania tarapaty. Czy dziewczynie uda się przetrwać ten zwariowany wyjazd bez większych szkód dla siebie i otoczenia? Na pewno nie będzie to takie proste...

W podróż mającą na celu doskonalenie języka angielskiego wybiera się także Cicerón, Luci i Antaviana. Każda z tych postaci wyróżnia się czymś szczególnym. Czytelnicy nie od razu poznają prawdziwe oblicza wszystkich bohaterów. Te osoby swoją postawą reprezentują nie tylko pozytywne cechy, ponadto nie wszystkie stają po stronie Mariny-Angeli. Nic więc nie jest tu oczywiste i w żaden sposób nie da się przewidzieć dalszego biegu wydarzeń. Może jednak Angela nie ma tak fantastycznego życia, jakby się wydawało?
„Czy bycie szczęściarą polegało na przekręcaniu okropnych wspomnień i przekłamywaniu rzeczywistości?”
Warto zwrócić również uwagę na wątek detektywistyczny tej historii. Otóż, protagonistka będzie musiała poradzić sobie z przestępcami zajmującymi się handlem psów i uratować biedne zwierzaki przed niepewnym losem. Z przejęciem jej kibicowałam licząc na to, że wyjdzie z tego starcia zwycięsko. Dziewczyna okazuje się bardzo sprytna i niczym „Kevin sam w domu” znajduje wyjście z prawie każdej sytuacji. Jak przystało na książkę dla nastolatków nie zabraknie tu także tematu miłości. Na podstawie doświadczeń Mariny przekonałam się, że serce nie sługa i nieważne, w kim chcemy ulokować swoje uczucia, to ono i tak pokieruje je w inną stronę. Jedyne, co przeszkadzało mi podczas czytania to nadużywanie obraźliwych słów takich jak „siksa” i „oszołom”. Zbyt częste ich powtarzanie zrobiło się po pewnym czasie niesmaczne i nie zawsze pasowało do danej sytuacji. W konsekwencji ta, która miała być śmieszna, wcale nie wywoływała u mnie zamierzonego efektu. Poza tym nie znajduję w stylu autorek poważniejszych błędów i uważam, że pomimo tego jest przyjazny dla czytelnika.

Ważnym aspektem poruszonym w powieści jest także uzależnienie młodych osób od gier internetowych. Polecam więc podsunąć tę książkę tym, którzy – w waszym odczuciu  –  są zagrożeni tym problemem (ale oczywiście nie tylko im). Bohaterowie powieści mimo tego, iż doświadczają niewiarygodnych przeżyć, są realistycznie wykreowani, dlatego łatwo się z nimi utożsamić i zrozumieć ich tok myślenia. Jako osoba dorosła spędziłam z nimi miło czas i odnalazłam niejedno przesłanie wynikające z indywidualnej sytuacji każdego z nich.


Kolejnym plusem są krótkie rozdziały, dzięki czemu podczas czytania nie czujemy znużenia. Każdy napisany jest z perspektywy innej postaci, co jest zaznaczone na jego wstępie. Pozwala to na szybsze rozeznanie się w konkretnej sytuacji i zrozumienia właściwego sensu opisywanych wydarzeń. Akcja bowiem szybko brnie do przodu. Na końcowych stronach nabiera takiego tempa, iż jak najszybciej chciałam poznać zakończenie całej historii.

Siostry, psy i wariaci to wielowątkowa opowieść, która wciągnie nie tylko nastolatków. To warta uwagi komedia z istotnym dla młodzieży przekazem. Chętnie obejrzałabym film na jej podstawie. Szczegółowe opisy pobudzają wyobraźnię, zatem każdy bez problemu może sam w swojej głowie odtworzyć sobie scenariusz tej powieści.

Książkę,  którą  Bajkowir objął  patronatem medialnym, zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akapit Press.