Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6-14 lat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6-14 lat. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 kwietnia 2021

Jeff Kinney - "Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno"

Autor i ilustrator: Jeff Kinney
 Tytuł: Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 224
Wiek: 6-14 lat 
Ocena: 9/10

Opis:
 
 Wakacje w starym wozie kempingowym wujka Gary’ego? Brzmi jak przygoda! Rodzina Grega zamierza spędzić to lato w prawdziwej, najprawdziwszej głuszy. Tylko że w głuszy na ogół grasują jej niezbyt gościnni mieszkańcy – namolne niedźwiedzie, żarłoczne kleszcze i najgorsze z nich wszystkich – SKUNKSY. Czy urlop na łonie natury, który był szczytem marzeń Heffleyów, okaże się zupełnym dnem?
 
Recenzja:
 
Z pewnością wiele osób tęskni już za swobodą przemieszczania się i związanymi z nią wycieczkami pełnymi przygód. Miejmy nadzieję, że do wakacji sytuacja w kraju i na świecie ustabilizuje się do tego stopnia, iż będzie można wybrać się bez strachu na jakąś rodzinną wyprawę. Mimo różnych ograniczeń, w ostatnim czasie, dość popularne stały się podróże kamperem. Wydaje się, że taki wyjazd w nieznane na sto procent będzie zachwycający i niesamowity. Czy historia opisana w Dzienniku cwaniaczka. Zupełne dno jest na to potwierdzeniem? Kto zna już Grega Heffleya ma świadomość tego, że z nim nie da się nudzić. Kolejna część tej bestsellerowej serii dla dzieci to opowieść niepozbawiona momentów grozy, oczywiście przedstawionych w pozytywnym i humorystycznym kontekście, zachęcająca do czytania nasze - nawet najbardziej oporne ku temu - pociechy.


Mój starszy syn należy do dzieci, które nie przepadają za książkami. Jednak seria autorstwa Jeffa Kinney'a tak przypadła mu do gustu, że Dziennik cwaniaczka. Totalną demolkę zabierał nawet do szkoły i czytał go na przerwach. Przyznam szczerze, że to jedyny cykl literacki, który rzeczywistości go zainteresował. Po te opowieści sięga sam z własnej woli i dopytuje o kolejne części. Jestem zadowolona, że udało mi się trafić na te publikacje, bowiem dzięki nim moje prośby dotyczące codziennego czytania nie są już tylko związane z koniecznością wypełnienia przykrego obowiązku, ale potwierdzeniem tezy mówiącej o tym, że czas spędzony z książką naprawdę może być udany. Przekonać do tego mojego niespełna dziesięciolatka to nie lada wyzwanie, a Jeff'owi Kinney'owi poprzez stworzenie postaci Grega się to udało. Najnowszy tytuł jego autorstwa wydany w Polsce, czyli Zupełne dno jest tego kolejnym potwierdzeniem, bowiem mknie się przez tę opowieść niczym rowerzysta po równej szosie popychanym przez wiatr, którego odpowiednikiem literackim jest świetnie skonstruowane fabuła pełna niespodziewanych i absurdalnie prawdziwych wydarzeń. Czego tym razem ona dotyczy przeczytacie w poniższym akapicie.

Greg wraz z rodziną pomieszkuje przejściowo w piwnicy swojej babci. Na szczęście są wakacje, więc mogą wyrwać się z tego pomieszczenie i przeżyć ekscytującą przygodę, podróżując... wozem kempingowym. Oczywiście w czasie tej wycieczki spotka ich wile niezwykłych sytuacji, ale niekoniecznie takich, które byłyby dla nich dobre. Spotkanie oko w oko z niedźwiedziem lub oko w... tyłek ze skunksem raczej nie należą do najprzyjemniejszych wydarzeń. Co jeszcze przydarzy się Gregowi w głuszy z dala od domu? Możecie by pewni, że akcja tej opowieści nie zwalnia ani na chwilę, a mnogość absurdalnych i zabawnych scen sprawi, że wasze dzieci przeczytają ją migiem i będą chcieli poznać inne części z serii. Jeśli ich nie znają to mają co nadrabiać, bowiem Zupełne dno to już piętnasty tom Dziennika cwaniaczka. Oczywiście każdą historię można czytać bez znajomości poprzednich, mimo że da się zauważyć niewielkie nawiązania do przeszłości, ale nie mają one znacznego wpływu na odbiór aktualnie czytanej książki.



Styl wydania tej części jest podobny do poprzednich. Dla tych, co mają zamiar po raz pierwszy sięgnąć po książkę z serii Dziennik cwaniaczka, napiszę kilka słów o formie i stylu publikacji. Otóż, dostaniecie w swoje ręce zgrabną publikację, w przystępnym do użytkowania formacie zeszytowym. Strony książki są stylizowane na takie pochodzące z prawdziwego dzienniczka - mają liniatury zapisane grubą czcionką, już bardziej przypominającą drukowaną, co nie komplikuje czytania i sprawia, że każde dziecko z łatwością zauważy, iż zdania czyta się szybko, sprawnie i komfortowo. Rysunki są pozbawione kolorów, stylizowane na zwykle szkice bez wypełnienia. Mimo to są bardzo starannie wykonane i przyjemnie je się ogląda. Cała historia jest nieprawdopodobna, zabawna i poprzez swoją niezwyczajność zapewnia dzieciom fantastyczną zabawę z książką. Polecam zarówno chłopcom i dziewczynkom, a zwłaszcza do samodzielnego czytania.

 
Dziennik cwaniaczka. Zupełne dno to kolejna wciągająca historia z Gregiem Heffleyem w roli głównej, pełna niespodziewanych wydarzeń wprawiających w doskonały nastrój. Młodzi czytelnicy na pewno z zaciekawieniem będą poznawać kolejne perypetie tego zwariowanego chłopca i zapragną przeżyć równie ekscytujące przygody. Przy okazji zrozumieją także, że czas spędzony całą rodziną to ważna sprawa, której nie wolno lekceważyć.
 
Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

środa, 2 grudnia 2020

Monika Utnik-Strugała - "Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie"


Autor: Monika Utnik-Strugała
Tytuł: Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie
Ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 176
Wiek: 6-14 lat
Ocena: 10/10

Opis:

Czy można wyobrazić sobie zimę bez Bożego Narodzenia, pełnego zapachów, smaków i niezapomnianych tradycji? Nie! Ale czy rzeczywiście wszystkie je znacie i czy są takie same na całym świecie? Przekonajcie się! Znajdziecie tu odpowiedzi na takie pytania jak: dlaczego Boże Narodzenie obchodzimy akurat 25 grudnia? Dlaczego organizuje się bożonarodzeniowe jarmarki? Czy wszystkie dzieci dostają prezenty tego samego dnia? Dlaczego ubieramy choinkę? Kto wymyślił pierwsze szklane bombki? Dlaczego buduje się bożonarodzeniowe szopki? Poza tym przeczytacie tu także o świątecznych roślinach, pierwszej gwiazdce, a nawet o Ebenezerze Scrooge’u i Dziadku do Orzechów.
Lektura obowiązkowa na długie zimowe wieczory – nie tylko pod choinką!


Recenzja:
 
W zeszłym roku pokazywałam Wam przepięknie wydaną encyklopedię bożonarodzeniowych tradycji z całego świata – „Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie” Monika Utnik-Strugała. W tym roku pojawiło się nowe, rozszerzone wydanie tej książki. Poza kolorem i detalami okładki obie pozycje różnią się zawartością – w „czerwonej” wersji omówiono 37 świątecznych zwyczajów, w „niebieskiej” mamy ich aż 45, dzięki czemu nowe wydanie jest zauważalnie grubsze (176 stron, zamiast wcześniejszych 128). Wspaniale rozbudowano na przykład rozdział poświęcony kolędom, dowiemy się również co nieco o rzece ognia we włoskim Agnone, chanukowych świecach, tradycji żywej szopki, a nawet… rodzinnym oglądaniu Kevina. Znalazło się również troszkę miejsca na zwyczaje bałkańskie i Chiński Nowy Rok.
 




 
Jeśli kupujecie książkę dopiero w tym roku, warto wybrać od razu nowe, rozszerzone wydanie, w końcu to jeszcze więcej wiedzy dla ciekawskich. Jeśli jednak macie już zeszłoroczną wersję, myślę, że nie ma potrzeby wymieniać jej na lepszy model ;) 

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 1 sierpnia 2020

Rafał Skarżycki & Tomasz Lew Leśniak - "Hej, Jędrek! Znowu pod górkę?"

Autor: Rafał Skarżycki
Ilustrator: Tomasz Lew Leśniak
Tytuł: Hej, Jędrek! Znowu pod górkę?
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224
Wiek: 6-14 lat
Ocena: 10/10

Opis:
 
Wakacje to najlepszy czas na przygodę! Przynajmniej według Jędrka i jego paczki: Witka, Grubego i Karoli. A ponieważ z podziwu godną łatwością pakują się w kłopoty, na brak atrakcji nikt nie może narzekać.
 
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Stodoła zamiast hotelu na obozie karate to tylko pozornie największy wakacyjny problem. Jeśli do tego sensei już pierwszego dnia łamie nogę, a neandertalczyków można spotkać pod każdą szerokością geograficzną, to... i tak nie wszystko, co może człowiekowi popsuć lato.
Czy Jędrek i jego ekipa wyjdą zwycięsko z kolejnych tarapatów?
 
"Hej, Jędrek!" to seria dla czytelników szukających wciągającej akcji, nieszablonowych bohaterów i szalonego humoru!

Recenzja:

Wakacje to wyjątkowy okres dla każdego dziecka. Co prawda w tym roku nie były one wyczekiwane z aż tak wielkim utęsknieniem jak zazwyczaj (oczywiście z powodu nauczania zdalnego spowodowanego przez pandemię koronawirusa), ale i tak jest to czas niezwykły zarówno dla rodziców, jak i dla ich pociech. Dzisiaj, kiedy już połowę lata mamy za sobą, chciałabym zaproponować wam książkę dla nieco starszych dzieci, której akcja rozgrywa się właśnie w ten letni czas - czas odpoczynku od nauki i szkolnych obowiązków. Być może niektórzy z was znają już serię Hej, Jędrek!, gdyż Znowu pod górkę? to już jej siódmy tom. My czytając go mieliśmy do czynienia z Jędrkiem po raz pierwszy, ale na pewno to nie będzie koniec naszej znajomości z tym ciekawym i przebojowym chłopcem. Co zachwyciło nas w jego historii? Z pewnością to, że była ona pełna humoru i to takiego na najwyższym poziomie.



Wakacyjne przygody zawsze wspomina się z sentymentem. Starsze dzieci często wyjeżdżają już bez swoich rodziców na różne obozy i kolonie, gdzie starają się zakosztować nieco wolności, a przede wszystkim odpocząć i przeżyć podróż pełną wrażeń. Niestety nie każde dziecko ma możliwość takiego wyjazdu, ale może znaleźć się w takim miejscu za pomocą swojej wyobraźni i książek. Czytanie to także bardzo dobra zabawa, nawet z dala od nadmorskiej plaży, przy okazji inspirująca i zachęcająca do próby przeżycia wakacji w równie atrakcyjny sposób, mimo pozostania w domu lub spędzania ich w mniej obleganych przez urlopowiczów miejscach. Zaś Jędrek to żywiołowy bohater, który wyjechał na wakacyjny obóz, ale jego opowieść jest dowodem na to, że jednak czasami warto zostać w domu... albo i nie.

Jędrek trenuje karate i wraz z kolegami z klasy oraz swoim trenerem wyjeżdża na obóz, podczas którego będzie relaksował się i doskonalił posiadane już umiejętności sztuki walki. Gdy uczestnicy wyprawy docierają do celu okazuje się, że trafili nie tu, gdzie chcieli i myśleli, a miejsce im przeznaczone znacznie odbiega od ich oczekiwań. Zamiast luksusowego pensjonatu czeka na nich nocleg w stodole na stercie siana, a zamiast ciepłej wody w jeziorze, ich nogi będą oblewać arktyczne prądy. Co jeszcze spotka Jędrka podczas jego "wymarzonych" wakacji? Dodatkową atrakcją będą.. pięści trzech okolicznych osiłków i zabawa w detektywa. Jak zatem niektórym już wiadomo: tam gdzie pojawia się Jędrek, tam nie ma miejsca na nudę.




Historia  wciąga swoim przebiegiem, czyta się ją szybko i z wielką ciekawością. Autor wplótł w tą opowieść wiele zabawnych scen, które śmieszą bez konieczności zastosowania brzydkich słów i są po prostu zabawne w cywilizowany i kulturalny sposób, idealny dla młodszych i starszych dzieci. Swoim tekstem przekazuje czytelnikom także pewne wartości traktujące o tym, że trzeba być silnym i nie można chować głowy w piasek, ale walczyć o swoją dumę i marzenia. Wątek detektywistyczny sprawia, że fabuła w pewnym momencie staje się przesiąknięta tajemniczością. Zakończenie i rozwiązanie zagadki nie jest oczywiste. Całość sprawia pozytywne wrażenie i zachęca do sięgnięcia po pozostałe tomy z serii. Jeśli jeszcze jej nie znacie nie przejmujcie się tym, bo nawet czytając wyłącznie tę część można doskonale się w niej odnaleźć i czerpać przyjemność z tego, co nam oferuje.


Konturowe ilustracje świetnie oddają opisy akcji i dialogi bohaterów. Książka zawiera elementy komiksu, co sprawia, że jej czytanie daje jeszcze więcej frajdy. Koniecznie pokażcie ją swoim dzieciom złaknionych niecodziennych przygód i tym, którzy niechętnie podchodzą do czytania, bo być może, dzięki Jędrkowi przekonają się, że czas spędzony z książką naprawdę można uznać za fantastyczną zabawę.


Hej, Jędrek! Znowu pod górkę? wciągnie was w przygodę pełną zabawy i humoru. Zachęci do działania i zaufania własnym możliwościom. Bycie sobą to wielka sztuka, przekonajcie się, że nie potrzeba zbyt wiele, aby wasze wakacje stały się wyjątkowe. Kto wie, czy z waszego podwórka nie zniknie jakaś kura? Czy odważycie się ją odszukać? 



Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 9 maja 2020

Jeff Kinney - "Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka"

Autor: Jeff Kinney
Tytuł: Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10
Wiek: 6-14   

Opis: 
 
 Remont domu?! To chyba najgorszy pomysł, na jaki kiedykolwiek wpadła mama. Poznajcie głównych bohaterów tej pięknej katastrofy: koty grzęznące w świeżutkim betonie, trującą pleśń, osy kloaczne, myszy w ścianach, latającą wannę i dyszących żądzą zemsty sąsiadów. Czy Heffleyowie przetrwają totalną demolkę, czy będą musieli zacząć od zera w innym mieście, najlepiej pod zmienionym nazwiskiem? 

Recenzja:

Przed Wami kolejna część z serii książkowej idealnej dla dzieci, a zwłaszcza dla chłopców, stroniących od czytania. Jest w niej bowiem coś magnetycznego, co przyciąga i powoduje, że czytanie okazuje się dla nich naprawdę bardzo fajnym zajęciem. Co tym razem przeżyje Greg, w jakie tarapaty znowu wpadnie? Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka to historia pełna niespodzianek, z zawrotną akcją, nie pozwalająca na przysypianie ani na chwilę nudy czy znużenia. Czy dobrze się przy niej bawiliśmy? Pewnie, że tak! Odpowiedź na to pytanie z całą pewnością nie może być inna. 

Remont domu to wcale nie jest proste wyzwanie. Wiele dzieci marzy o własnym pokoju, większym domu, basenie w ogródku. Z takim przedsięwzięciem wiąże się wiele kłopotów. Po pierwsze, skąd wziąć na nie fundusze? Sam przebieg remontu również bywa bardzo uciążliwy: hałas, bałagan, konieczność pomocy. Może sami stoicie przed takim wyzwaniem? Jeśli tak, ta książka będzie dla Was zbawienną pomocą, ponieważ otworzy dzieciom oczy na prawdziwą istotę remontu, a jeśli nie - to i tak nic nie szkodzi - na pewno każdy znajdzie w niej dla siebie jakąś cenną radę i przekaz godny zapamiętania. Jaki? Niech każdy odczyta go sam.


Mój dziewięcioletni syn nie jest typowym książkoholikiem. Niestety, nad czym bardzo ubolewam, nie przejął ode mnie wielkiej pasji do książek... ale wystarczy, że wspomnę mu o Gregu, widzę na jego twarzy zainteresowanie, a dla mnie jest to już ogromny sukces. Jeśli więc macie podobny problem ze swoimi pociechami i chcecie podsunąć im książkę, która ich naprawdę zaciekawi, to ta jest ku temu odpowiednia. Prawdopodobnie będą upominali się o kolejne części. Tak więc zadanie pod tytułem "Zachęć swoje dziecko do czytania" zostanie wykonane a jego sukces jest niemal w tym przypadku gwarantowany. 

Co zatem ma w sobie Greg, że dzieci z zainteresowaniem słuchają o jego przygodach? Jest po prostu typowym chłopcem, z głową pełną niewyobrażalnych i szalonych pomysłów, których odkrywanie jest naprawdę nietuzinkowym doświadczeniem dla młodych czytelników. Jest taki prawdziwy i swój, z łatwością można pomyśleć, że byłby jednym z kolegów naszych pociech. I w tym właśnie tkwi cała tajemnica jego popularności.

"Życie bez pralki to prawdziwa udręka. Kiedy się zepsuła, musieliśmy prać ciuchy w zlewie, co było na maksa NIEWYGODNE. Aż w końcu wczoraj wieczorem Rodrick wymyślił pewne UDOGODNIENIE i wsadził swoje brudne ubrania do ZMYWARKI..."

Tytułowy cwaniaczek to Greg Heffley, pewny siebie i przedsiębiorczy jak na swój wiek chłopiec. Tym razem jego rodzina dostaje spadek, który zamierza przeznaczyć na remont domu. Oczywiście nie wszystko pójdzie tak gładko jak myślicie. Kłopoty i różnego rodzaju komplikacje to bowiem nieodłączne elementy egzystencji Grega i jego najbliższych. Z jakimi kłopotami przyjdzie zmierzyć się rodzinie Heffleyów? Tego musicie dowiedzieć się sami. Poinformuję Was, że niejedna scena w tej książce okazuje się zaskakująca, śmieszna i wręcz nieprawdopodobna, a na dodatek nawet pouczająca. W konsekwencji sięgając po nią poznajemy świetnie napisaną, zwariowaną, pełną humoru i niecodziennych rozwiązań opowieść o perypetiach młodego chłopca, która rozgrywa się w ekspresowym tempie i głęboko wciąga swoim przebiegiem. 



Forma tej opowieści to dziennik, zatem wszystkie wydarzenia opisywane są z perspektywy Grega. Tekst wzbogacony jest świetnymi rysunkami, które same w sobie obrazują nam niejedną sytuację ze zwariowanych przygód chłopca. Język, którym posługuje się autor jest bardzo przystępny i zrozumiały. Podczas czytania relacji Grega z jego życia odczuwamy ją tak, jakby był obok nas i opowiadał nam ją sam. Dzieci z pewnością poczują się zainteresowane jego losami.

Dziennik cwaniaczka. Totalna demolka to kolejna odsłona niesłychanych przygód Grega Heffleya. Poznajcie rzeczy niemożliwe, niesamowite i zupełnie nie z tego świata, które staną się udziałem tego bohatera. Co prawda nie spotkacie w tej książce przybyszów z kosmosu, ale i tak podczas jej czytania nie raz pokręcicie głową z niedowierzaniem. Ponadto pośmiać się przy niej też można!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

piątek, 7 lutego 2020

Marc-Etienne Peintre - "Historia kolorów"


Autor: Marc-Etienne Peintre
Tytuł: Historia kolorów
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 64
Wiek: 6-14 lat
Ocena: 8/10

Opis:

Dlaczego cesarze rzymscy nosili purpurę?
Który barwnik robi się z rozgniecionych chrząszczy?
Dlaczego rzekę Chicago zabarwia się na zielono? 
Każdy odcień, od cynobru po grynszpan, opowiada własną historię.

Weź udział w barwnej podróży i odkryj, jaką rolę kolory odegrały w dziejach.

Motywem przewodnim tej książki jest kolor na przestrzeni dziejów. Podczas tej wędrówki odkrywamy barwne zagadki przyrody i odcienie, które kiedyś zachwycały tłumy. Polecam tę lekturę wszystkim!

Recenzja:

Kolory - pozornie coś tak oczywistego, że miejsce w książkach robi się im jedynie w publikacjach skierowanych do tych najmłodszych czytelników, kiedy uczą się oni rozpoznawać podstawowe barwy. Wydawnictwo Nasza Księgarnia postanowiło zerwać z tą konwencją i oddać w nasze ręce książkę, która pokazuje, że do tematu kolorów można podejść inaczej, dogłębniej, poznając ich historię.

Bo przecież kolory nie wzięły się znikąd. A sposoby ich otrzymywania niejednokrotnie były... dość przerażające. Wiecie, że aby otrzymać gram barwnika w odcieniu purpury tyryjskiej (tak, ja też nie wiedziałam, że taki kolor istnieje), trzeba było zebrać ogromne ilości ślimaków, które następnie miażdżono i pozostawiano na słońcu, by zgniły? Fuj! I myliłby się ten, kto sądzi, że był to sposób ludzi uboższych na wytworznie namiastki dobrobytu i farbowanie szat. Purpura tyryjska była bowiem barwą przeznaczoną dla błękitnokrwistych.

Zaciekawieni? Ta książka pełna jest takich ciekawostek! Ale jest też coś jeszcze. Kiedyś być może podśmiewałabym się, tak z mocnym przymrużeniem oka, bo znam takich, którzy są naprawdę zaznajomieni z tematem, że nie jest to książka dla męźczyzn, bo wyszczególniono w niej mnóstwo różnych kolorów. Teraz jednak zwracam honor wszystkim panom - połowy z nich ja także nie znałam. 




Na uwagę zasługuje także samo wydanie - spory format, gruba oprawa, okładka pokryta satyną, przez co bardzo miła w dotyku, a w środku mnóstwo kolorów (jakże mogłoby być inaczej!). Porządna robota, doceniam.

Polecam tę książkę dla dzieci już starszych, myślę, że wiek grupy docelowej podany na stronie wydawnictwa jest sensowny - dzieciom od 6 do około 14 lat powinno się podobać, ale dorosłym także!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 4 stycznia 2020

Jeff Kinney - "Dziennik Rowleya. Zapiski chłopca o złotym sercu"

Autor: Jeff Kinney
Tytuł: Dziennik Rowleya. Zapiski chłopca o złotym sercu 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 224
Ocena: 9/10
Wiek: 6-14 

Opis: 

Cześć, pamiętacie mnie? Jestem Rowley Jefferson! Czyli naj-naj-najlepszy przyjaciel Grega Heffleya. I wiecie co? Teraz JA też prowadzę pamięt... to znaczy dziennik (Greg strasznie nie lubi tego słowa na "p", mówi, że "p" są dobre dla dziewczyn). Opisuję tu różne zdarzenia z naszego życia, straszne, śmieszne i tajemnicze, a przede wszystkim, w odróżnieniu od niektórych, NIGDY NIE ZMYŚLAM. (Tylko nie mówcie Gregowi, że piszę tę książkę, bo się wścieknie, że odgapiłem!).

Recenzja: 

Pisanie dziennika ma bardzo wiele zalet i dostarcza jego autorowi oraz czytelnikom mnóstwa wrażeń, gdy powrócą do niego za kilka lub kilkanaście lat. Niekiedy bowiem pamięć bywa zawodna a słowa na papierze są nieulotne i mogą im przypomnieć o wielu fantastycznych wydarzeniach z własnej przeszłości. Jeff Kinnley jest autorem dzienników, których główny bohater to dziecięca postać - Greg Heffley.  Jednak tym razem to jego przyjaciel będzie opowiadał ze swojej perspektywy o ich różnych, wspólnych perypetiach w Dzienniku Rowleya Jeffersona. Zapiskach chłopca o złotym sercu. W tym miejscu muszę z niejakim ubolewaniem przyznać, że nie czytaliśmy wcześniejszych książek z tej serii i chcielibyśmy jak najszybciej nadrobić zaległości. Czym zatem zachwycił nas ten dziennik? Przede wszystkim, nieporawnym humorem bijącym z niemal każdej jego strony, a także bohaterami, którzy są niezwykle zabawni, chłopięco realistyczni i niesamowicie zwariowani. Cieszę się, że Rowley poszedł śladami Grega i napisał swój własny pamiętnik i że mogliśmy go wspólnie z synem przeczytać.


Dzieci uwielbiają śmiech i zabawę. Uwielbiają psikusy,  dowcipy, a także lubią sobie dokuczać. W takim zachowaniu nie ma nic złego, jeśli te docinki nie sprawiają nikomu przykrości. Dlaczego o tym wspominam? Otóż, okazuje się, że Rowley żyje w cieniu Grega i spotyka go z jego strony wiele śmiesznych przykrości, które on przyjmuje z radością i nadal uważa, że jest jego naj-naj-najlepszym przyjacielem. Wydaje się to niemożliwe, a jednak. Poznajcie zatem bliżej relację tych dwóch niezwykłych chłopców, wyśmienicie się przy tym bawiąc. Kontrast pomiędzy nimi jest niezaprzeczalny a to rodzi wiele zabawnych sytuacji, z których mieliśmy ogrom radości.


"Ja i Greg codziennie rano idziemy do szkoły. Na ogół świetnie się ze sobą bawimy, chociaż czasem robię coś, co wyprowadza go z równowagi."

Rowley to bardzo przyjazna postać, gdyż bardzo dobrze się uczy i jest grzecznym chłopcem. Greg natomiast to jego charakterne przeciwieństwo. Ich znajomość jest pełna niezwykłych przygód i nieprawdopodobnych wydarzeń. Można z łatwością odczuć, że to Greg ma przewagę nad Rowleyem i lubi sobie z niego stroić żarty. Ten drugi jednak nie pozwala na maksa się wykorzystywać i pomimo tego, że widzi w przyjacielu największy autorytet, czasami wie, w jaki sposób się mu przeciwstawić. Pomimo drobnych niesnasek pojawiających się w relacji tych dwóch bohaterów, są oni przyjaciółmi i chętnie spędzają ze sobą czas. Jakie zabawne historie są ich udziałem? Tego dowiecie się z Dziennika Rowleya Jeffersona. Przezabawnego i bogatego w zwariowane sceny z udziałem dwóch intrygujących dzieciaków. 


Ta książka jest rewelacyjna nie tylko w treści, ale także w sposobie wydania i poprowadzenia fabuły. Wydarzenia w niej opisane są w większości absurdalne i bardzo śmieszne. Autor nawet poważne sprawy przedstawia w humorystycznym świetle, co zyskało nasze uznanie i dostarczyło nam powodów do głośnego śmiechu. Ciekawe rysunki wzbogacające opowieść Rowleya również są utrzymane w zabawnym tonie i ogląda się je z niemałym zainteresowaniem. Papier imitujący kartki z prawdziwego dziennika nadaje mu realistycznego charakteru, przez co odczuwamy jakby go naprawdę pisał chłopiec. Dziennik czyta się szybko, przygody bohaterów śmieszą, wciągają i nastrajają pozytywnie. Rowley i Greg dają przykład przyjaźni opartej na fascynacji i chęci poklasku. W tym miejscu warto uczulić dzieci na to, aby nie pozwałały się wykorzystywać rówieśnikom w zamian za ich uznanie i fałszywą przyjaźń, podobnie jak Rowley. Bo, by być takim jak on, trzeba mieć niezwykłe poczucie humoru i dystans do siebie, a nie każdemu jest to pisane. Mój syn był zachwycony pamiętnikiem Rowleya i nawet zabierał go ze sobą do szkoły, aby  mu stale towarzyszył i mógł poczytać go na przerwach.


Dziennik Rowleya Jeffersona. Zapiski chłopca o złotym sercu to fantastyczna książka pełna zwariowanych przygód. Zarówno fani Grega Heffleya jak i ci, którzy dopiero go poznają będą zachwyceni tą lekturą. Jeśli chcecie się pośmiać, to przy tej publikacji macie to zagwarantowane!

Książkę zrefenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

środa, 13 listopada 2019

Monika Utnik-Strugała - "Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie"


Autor: Monika Utnik-Strugała
Tytuł: Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie
 Ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 128
Wiek: 6-14 lat
Ocena: 10/10

Opis:

Czy można wyobrazić sobie zimę bez Bożego Narodzenia, pełnego zapachów, smaków i niezapomnianych tradycji? Nie! Ale czy rzeczywiście wszystkie je znacie i czy są takie same na całym świecie? Przekonajcie się! Znajdziecie tu odpowiedzi na takie pytania jak: dlaczego Boże Narodzenie obchodzimy akurat 25 grudnia? Dlaczego organizuje się bożonarodzeniowe jarmarki? Czy wszystkie dzieci dostają prezenty tego samego dnia? Dlaczego ubieramy choinkę? Kto wymyślił pierwsze szklane bombki? Dlaczego buduje się bożonarodzeniowe szopki? Poza tym przeczytacie tu także o świątecznych roślinach, pierwszej gwiazdce, a nawet o Ebenezerze Scrooge’u i Dziadku do Orzechów.
Lektura obowiązkowa na długie zimowe wieczory – nie tylko pod choinką!


Recenzja:

U kogo w sercu już święta?  Polecam zacząć wprowadzanie klimatu od tej pozycji.

Jak większość książek tego wydawnictwa, fantastycznie wydana encyklopedia bożonarodzeniowych tradycji gwarantuje nam wycieczkę śladami świątecznych obchodów po caluteńkim świecie. Bogato ilustrowany zbiór zwyczajów porusza aż 37 tematów – od dekoracji, przez skrzaty i inne stworzenia, świąteczną loterię, wyszukane potrawy, aż po przesądy i odwieczny spór o to, kto właściwie przynosi dzieciom prezenty. I kiedy. 

Dzieciom z jakiego kraju Mikołaj podrzuca prezenty już 11 listopada? I w dodatku przybywa do nich… parostatkiem? Czy wszyscy wierzą, że św. Mikołaj mieszka we Laponii? A może wręcz przeciwnie – w słonecznej Hiszpanii? Kto ciągnie sanie świętego na szwedzkich pocztówkach? Dlaczego drzewa iglaste uważane były za magiczne, czym była podłaźniczka i kto wieszał choinkę pod sufitem – do góry nogami? W jakim kraju można zobaczyć pływającą choinkę? W jakim regionie, podczas adwentu, sadza się przy stole drewniany pieniek w czapeczce i karmi się go słodyczami? (Nie potrafię nie zdradzić Wam, że 24 grudnia pieniek wydala słodycze pod choinką). Kto w bożonarodzeniowej szopce umieszcza figurkę mężczyzny… robiącego kupę i dlaczego?! A może jesteście ciekawi w jakim kraju na święta przygotowuje się rzeźby z rzodkiewek? Albo w jakim kraju i dzieci i dorośli na pasterkę jadą na wrotkach?









Czy wiecie, że sztuczne choinki robiono niegdyś z barwionych na zielono gęsich piór albo ze zwierzęcego włosia, jak szczotki? A rozbijanie piñaty symbolizuje zwycięską walkę z grzechami?

Ale kończę już tą wyliczankę, bo powoli robi mi się spory spoiler. Chociaż mogłabym tak jeszcze dłuuugo, bo praktycznie co stronę znajduję jakiś fascynujący fakt. Co prawda rekomendowany wiek odbiorcy to 6-14 lat, ale ja mam 27 (i już zawsze będę miała 27, w końcu kobiety bardziej się nie starzeją!) i odnalazłam tu mnóstwo fascynujących i kompletnie zaskakujących faktów, o których nie miałam dotąd pojęcia. Bardzo polecam do wspólnego studiowania przed rozpoczęciem świątecznych przygotowań nie tylko w rodzinach, której członkowie pochodzą z różnych regionów i przywieźli ze sobą odmienne tradycje. Może ktoś ma ochot spróbować patentu z choinką wiszącą do góry nogami pod sufitem? Jacyś chętni kociarze?  ;)

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 10 sierpnia 2019

Jacek Inglot - "Eri czarodziejka"

Autor: Jacek Inglot
Ilustrator: Anita Graboś
Tytuł: Eri czarodziejka
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 272
Ocena: 8/10
Wiek: 6-14

Opis:

Eri pobiera lekcje u dobrej szeptuchy Maruszy. Poznaje lecznicze właściwości roślin i różne sztuczki magiczne. Kiedy jej nauczycielka zostaje pilnie wezwana do zamku magów, dziewczynka wraca do swojej wsi. Rodzice powierzają jej opiekę nad braciszkiem, lecz niestety mały Misza pada ofiarą południc. Eri musi go odnaleźć. Znowu wyrusza w pełną przygód podróż, podczas której poznaje sympatycznego obieżyświata o imieniu Miko. Tylko czy na pewno nigdy wcześniej go nie spotkała? Kontynuacja powieści "Eri i smok".

Recenzja:

Małe czarodziejki i smoki to bohaterowie powieści fantasy, obok których nie możemy przejść obojętnie. Ku naszemu zadowoleniu trafiliśmy na ich wspólną przygodę w jednej książce. A to za sprawą autora Jacka Inglot i wydawnictwa Nasza Księgarnia. Mam tu na myśli powieść pod tytułem "Eri czarodziejka". Jak się okazało jest to już druga część przygód tej protagonistki. Jednakże, nie martwcie się, można ją przeczytać przed pierwszą częścią. Tak też zrobiliśmy i przyznam szczerze, że rozbudziła ona nasz apetyt na więcej. Musimy zatem zdobyć także pierwszą część, ale teraz skupmy się na "Eri czarodziejce". Kto może być zadowolony z poznania tej opowieści? Na pewno wszyscy, którym nie jest obca otwartość na alternatywny świat i niezwykłe prawa nim rządzące. 

Podejrzewam, że ta książka przypadnie do gustu nie tylko dzieciom. Z pewnością mała dziewczynka skradnie serca także niejednego dorosłego. Oczywiście z powodzeniem skradła moje. Chociaż czary są tu motywem głównym, to z fabuły można odczytać niejeden przekaz dotyczący prawdziwego życia. Przede wszystkim istotna jest tu praca zespołowa i odwaga, której bez wątpienia nie brak naszym pociechom. Oby tylko nie wyruszyli zbyt wcześnie w świat, tak jak nasza dzielna bohaterka… Niektóre sytuacje zmuszają do poświęceń, których podejmujemy się bez zastanowienia, w trosce o najbliższych, bo ich bezpieczeństwo zawsze jest dla nas priorytetem. 


Jak to w powieściach fantasy bywa, fabuła opiera się na wędrówce głównych bohaterów do konkretnego celu oraz walce z wrogami czyhającymi na ich drodze. W tej książce celem jest odnalezienie porwanego brata dziewczynki i uchronienie całej krainy przed złą mocą Widary. Eri nie jest osamotniona w swojej podróży, gdyż towarzyszy jej bajarz Miko, który niejednokrotnie ratuje ją z tarapatów. Tę dwójkę bohaterów z łatwością można polubić. Ich losy wciągają i podtrzymują ciekawość zarówno starszego, jak i młodszego czytelnika. Mnogość stworzeń zadziwia i nie pozwala się nudzić podczas tej lektury. Poznamy skrzaty, chochliki, nimfę wodną a nawet rycerza na koniu. Warto poznać Eri i jej towarzysza oraz resztę niezwykłych bohaterów. Każdy z nich może pochwalić się swoją historią i cechami charakterystycznymi. Pracowite skrzaty słyną z niegościnności, jednak czasami potrafią zmienić swoje nastawienie do obcych. Z jednej strony ich postawa jest zrozumiała, bowiem ostrożności nigdy za wiele.


Poza tym, warto zwrócić uwagę na postać bajarza, który intryguje swoją niespotykaną siłą, wytrzymałością oraz niezwykłymi zdolnościami. Na początku nic nie wskazuje na to, że z jego osobą może wiązać się jakaś tajemnica. Jednak pod koniec staje się to coraz bardziej odczuwalne. Kim tak naprawdę jest owy chłopiec i jaki związek ma z naszą główną bohaterką? Szczerze przyznam, że byłam zdziwiona takim rozwiązaniem. Być może, gdybyśmy poznali także pierwszą część to bylibyśmy bardziej podejrzliwi w tej kwestii. Niemniej jednak bardzo lubimy takie niespodziewane wątki i trzeba przyznać, że autorowi udało się rozwinąć i podtrzymać naszą ciekawość w dość dyskretny sposób. Ponadto, możemy zaobserwować na przykładzie tej dwójki prawdziwą przyjacielską relację, o której marzy każdy. Mieć dobrego przyjaciela to niesłychane szczęście.


Książka dedykowana jest dzieciom od szóstego roku życia. Jednak myślę, że zainteresuje nieco starsze dzieci. Możemy im czytać tę powieść na dobranoc, jednakże zajmie to nam pewnie kilka dni. Rozdziały są dość długie, dlatego mniej cierpliwe dzieci mogą poczuć się znużone ich treścią. Z uwagi na to polecam tę opowieść starszym dzieciom oraz tym wkraczającym w wiek nastu lat. Całość wzbogacają szczegółowe ilustracje. Czcionka jest przyjazna dla wzroku a całe wydanie choć skromne to wzbudza same pozytywne wrażenia. W tej części autor w kilku sytuacjach nawiązuje do poprzedniej historii. Jeśli więc zainteresuje was ta powieść to polecam od razu nabyć dwa tomy, gdyż wówczas można z powodzeniem zaspokoić swoją ciekawość. Jednakże podkreślam to jeszcze raz, że nic nie stoi na przeszkodzie, by przeczytać drugą część w pierwszej kolejności. Nie umniejsza to wcale przyjemności z czytania. 

"Eri czarodziejka" to ciekawa historia o dzielnej dziewczynce, która pagnie uratować swojego małego braciszka. Magiczne stworzenia i niesłychane przygody sprawiają, że możemy zaszyć się z lekturą na długie godziny. Najbardziej zadowolone z niej będą starsze dzieci gustujące w opowieściach fantastycznych.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

środa, 19 czerwca 2019

Mike Jolley, Amanda Wood - "Świat przyrody"


Autor: Mike Jolley, Amanda Wood
Tytuł: Świat przyrody
Ilustracje: Owen Davey
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 112
Ocena: 10/10
Wiek: 6-14 lat

Opis:

Wyrusz na wędrówkę przez świat dzikiej przyrody z tym wyjątkowym przewodnikiem, pokazującym niesamowite zdolności adaptacyjne roślin i zwierząt, które pozwalają im przetrwać nawet w najtrudniejszych warunkach.
Dowiesz się, dlaczego organizmy żywe wyglądają i zachowują się tak a nie inaczej, oraz w jaki sposób wszystko w przyrodzie jest ze sobą powiązane. Kolorowe strzałki na marginesach poprowadzą cię do odpowiednich tablic i tematów.

Recenzja:

To jest już naprawdę poważna encyklopedia. Tutaj nie ma już miejsce na „zwierzątka”, na przejrzystych, czytelnych planszach przeczytamy o przeróżnych organizmach, ich klasyfikacji (typy, gromady, rzędy… pamiętacie jeszcze co nieco ze szkoły?) i ciekawostkach na temat gatunku. Dowiemy się czym jest środowisko, jak zbudowane są określone stworzenia, w jaki sposób się rozmnażają, gdzie i jak żyją. Każda strona to nowa przygoda. Od cyklu życia pszczoły miodnej, przez części ciała świerszcza, rodzaje jaj, mieszkańców morskich głębin aż po tańczące ptaki. Jaskrawe barwy ostrzegawcze i sztuka kamuflażu, budowa liścia i rodzaje nasion. Pustynie, lasy tropikalne, morza i górskie szczyty. Nie ma co ukrywać – ta książka w bezpośredni sposób uświadamia różnorodność natury. 

Ile skórożarłoczków skrytych zmieści się w gramie kurzu? Jakie mikrostworzenie zamieszkuje mieszki włosowe naszych rzęs? Jak wygląda lampart morski? Jak nazywamy ssaki składające jaja, a jak górną wargę owada? Nie mówiąc już o tak podstawowych informacjach, jak prawidłowa nazwa „konika morskiego”. Te i inne zagadki ze świata przyrody pozwalają zatopić się w lekturze bez reszty.





 


A ilustracje… ilustracje to prawdziwy majstersztyk! Chociaż schematyczne i zgeometryzowane, to doskonale czytelne i bardzo klimatyczne. A zgaszona, choć bardzo szeroka gama kolorystyczna dodaje im elegancji i ponadczasowości.

Poza intuicyjnym i łatwym w obsłudze rozplanowaniem wiedzy w książce – poza samymi tablicami mamy tu również do czynienia z kolorystycznym podziałem na trzy główne kategorie informacji – i przystępnym językiem przekazywanej nauki (czyż to nie oksymoron?) „Świat przyrody” imponuje starannością wydania. Duży format, twarda oprawa, gruby, matowy papier i fantastyczna szata graficzna sprawiają, że to wymarzony prezent dla prymusa. Chociaż nie tylko prymus będzie czytał z przyjemnością.

Piękna, interesująca i wciągająca pozycja. Kompendium wiedzy, zostawiające czytelnika z jeszcze większym głodem wiedzy i koniecznością poświecenia czasu na refleksję odnoście naszego podejścia do świata przyrody.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.