sobota, 3 lipca 2021
Monika Filipina, Izabela Mikrut - "Traktor Stasia. Nauka liczenia z okienkami"
czwartek, 3 czerwca 2021
Nathalie Choux - "Na boisku. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa" i "Na budowie. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa"
środa, 24 lutego 2021
Tom Fletcher - "W twojej książce jest potwór"
Ilustracje: Greg Abbott
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 32
Wiek: 3+
Ocena: 8/10
Opis:
O nie! W twojej książce jest potwór!
Autor uwielbianego przez dzieci "Gwiazdkozaura" tym razem stworzył książeczkę do wspólnego czytania przed snem. Angażująca historia z każdą stroną udowadnia, że na papierze potrafi się kryć niezwykły, magiczny świat. Maluchy pokochają tę interaktywną zabawę, w której będą mogły zdmuchnąć i połaskotać potwora, a rodzice z przyjemnością położą duże i małe potwory spać.
Potrząśnij książką i przewróć stronę...
Recenzja:
Gdyby ktoś jeszcze tydzień temu powiedział mi, że można
zaprojektować książkę, która będzie zachęcać do krzyczenia, machania
kończynami i ogólnej aktywności małego bąbla, a przy tym skutecznie
położy go do łóżka i wyciszy przed snem to raczej bym nie uwierzyła.
A jednak!
„W
twojej książce jest potwór” to bardzo prosta, pomysłowa i przeurocza
pozycja do aktywnego czytania. Zachęca malucha do wchodzenia w
interakcję z książki poprzez podejmowanie przeróżnych czynności mających
na celu wygonienie potworka z książki – trzeba na niego dmuchać,
przechylać książkę, potrząsać nią i kręcić kółka, a nawet wydawać głośne
dźwięki… a kiedy już skutecznie przegonimy potwora z książki trzeba
będzie… zaprosić go do niej z powrotem (w końcu zdecydowanie lepiej mieć
potwora w książce, niż w pokoju!) i ułożyć do snu.
Moja pięciolatka zdaje się być nieco za duża na tego rodzaju książki – zabawki, gdzie nad tekstem zdecydowanie dominuje pomysł i aktywizacja czytelnika, a jednak wciąż świetnie się z nią bawi. A nawet „czyta sobie sama”, bo zdążyła już nauczyć się na pamięć tych kilku zdań, z których zbudowana jest fabuła.
Niemniej jednak, jak bez stresu mogę pozwolić wywijać książką pięciolatce, tak forma wydania nie wydaje mi się odpowiednia dla młodszych dzieci – strony są papierowe, a twarda okładka ma ostro zakończone rogi, aż prosi się o nieszczęśliwy wypadek przy zabawie.
Gdyby pojawiło się tekturowe wydanie o bezpiecznie zaokrąglonych rogach, spokojnie rekomendowałabym je jako must have w biblioteczce każdego maluszka.
Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zysk i S-ka.
środa, 10 czerwca 2020
Marta Galewska-Kustra - "Pucio mówi dzień dobry", "Pucio mówi dobranoc"
Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Tytuł: Pucio mówi dzień dobry, Pucio mówi dobranoc
Wydawnictwo: Nasza Ksiegarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 28 + 28
Ocena: 10/10
Wiek: 0-6 lat
Opis:
Pucio i Misia z radością rozpoczynają dzień. Witają się ze słońcem, dostrzeżoną za oknem wiewiórką, a nawet samochodami na ulicy. Potem myją zęby, ubierają się, jedzą śniadanie. Nie zapominają też o nakarmieniu psa i kota.
W każdej czynności towarzyszą im mali czytelnicy, ta interaktywna książka zachęca bowiem maluchy do naśladowania ulubionych bohaterów, dzięki czemu poranne obowiązki stają się wspaniałą zabawą.
Pucio ma ochotę na zabawę, ale nadchodzi wieczór i wszyscy układają się do snu. Misia już śpi, więc trzeba być cicho, żeby jej nie obudzić. A co robią inni? Dźwig przez cały dzień nosił ciężary i teraz smacznie chrapie. Drzewo i samochód na parkingu też odpoczywają. Ciocia, która świętowała swoje urodziny, uśmiecha się przez sen. Budka z lodami jest zamknięta, a samolocik Pucia leży spokojnie pod łóżkiem. Ty też zgaś światło i słodko śpij – jutro czeka cię mnóstwo nowych przygód!
Recenzja:
Dwie nowe książeczki o Puciu to kolejne części z serii malutkich i bardzo prostych kartonówek dla najnajów. Są zaskakująco lekkie, z grubej tektury, niestraszna im więc silna i wyżynające się ząbki i mają bezpiecznie zaokrąglone rogi.
„Pucio mówi dobranoc” jest zupełnie inna, najprawdopodobniej dlatego, żeby nie rozbudzać malucha nadmiarem aktywności – snucie opowieści jest znacznie bardziej wyciszające. A wieczór to idealny moment, żeby podsumować dzień i jeszcze raz przypomnieć sobie wszystkie przygody. Pucio nie może zasnąć, więc gra sobie na ukulele (jakie to życiowe!), czym przykuwa uwagę taty i tylko cudem nie budzi siostry. Razem z tatą, nasz bohater zastanawia się kto już śpi i co robił przez cały dzień. Dźwig podnosił ciężary, drzewo gościło rozbieganą rodzinkę wiewiórek, ciocia przyjmowała urodzinowych gości, auto odwiedziło myjnię… nic dziwnego, że wszyscy są zmęczeni. Ani się obejrzymy, a zaśnie i Pucio. A wraz z nim i czytelnik. Takie wspominanki-wymyślanki to bardzo fajny pomysł na wieczorny zwyczaj – nie tylko wycisza i uspokaja, ale również trenuje pamięć i umiejętność opowiadania.
Bardzo przyjemne propozycje dla najmłodszych fanów Pucia, świetnie sprawdzą się również na jako pierwsze spotkanie z tym bohaterem.
Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.






















