Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 czerwca 2021

Nathalie Choux - "Na boisku. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa" i "Na budowie. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa"

Autor i ilustrator: Nathalie Choux
Tytuły: Na boisku. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa i Na budowie. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa"
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 05.05.2021
Liczba stron: 10
Ocena: 9/10
Wiek: 3-7 lat

Opis:

Jak nazywa się osoba kopiąca piłkę? Z czego składa się strój piłkarza? Co znajduje się na boisku? Odpowiedź kryje się w kartonowej książce z przesuwanymi obrazkami.
***
Jakie maszyny pracują na budowie ? Jakie przedmioty używa budowniczy? Odpowiedź kryje się w kartonowej książce z przesuwanymi obrazkami.

„Pierwsze słowa” to seria książeczek dla dzieci i rodziców do wspólnego oglądania i czytania. Ruchome elementy, doskonale wspierają rozwój maluchów i rozwijają sprawność manualną. Piękne kolorowe ilustracje sprawiają, że dzieci z przyjemnością odkrywają świat wokół siebie i chętnie uczą się nowych słów.

Recenzja:

Do najpopularniejszych zainteresowań chłopców, bez wątpienia, można zaliczyć piłkę nożną i pojazdy budowlane. Już od najmłodszych lat naszych maluchów, jako ich rodzice, możemy obserwować jak angażują się w swoje pasje i chętnie poznają wszystko, co jest z nimi związane. Warto umożliwić pociechom zbliżenie się do fascynującego ich świata, pokazując im, chociażby, książki mu poświęcone. Jakiej wiedzy dostarczą najmłodszym książeczki z serii Akademia Mądrego Dziecka. Pierwsze słowa? Na boisku i Na budowie to dwa z najnowszych jej tytułów, które przybliżą dzieciom nazewnictwo funkcjonujące w tych dwóch specyficznych środowiskach. I już prawie żadne słowo nie będzie im obce. To publikacje ze znanego i lubianego cyklu dla maluchów, od długiego czasu dostarczającego im rozrywki, zabawy i podstawowej wiedzy o konkretnych tematach.


Oczywiście książki zamówiłam z myślą o moim niespełna trzyletnim synku. Jest on ich fanem, gdyż nie tylko dotyczą dziedzin, które go bardzo ciekawią, ale ponadto są wzbogacone w ruchome i przesuwane elementy. Chociaż sam zainteresowany nie jest jeszcze wielkim kibicem piłki nożnej to i tak wybrałam dla niego właśnie ten tytuł. Maszyny budowlane są mu trochę bliższe zatem druga książka z tej serii to już był wybór oczywisty. Obie zaś wzbudziły jego entuzjazm po rozpakowaniu przesyłki, dlatego z zapałem i dość szybko przeszliśmy do zapoznawania się z tym, co znajduje się w środku publikacji. Na jednokrotnym przeglądaniu się nie skończyło. Są to zatem książki, które nie znudzą się dzieciom aż tak prędko. I uwaga: z pewnością będą chciały one skompletować resztę tytułów z serii, a przyznam, że jest z czego wybierać. Dla nas to jak najbardziej plus, bowiem mamy pewność, że dziecko sięga po wartościową i bezpieczną zabawkę.

Na boisku. Akademia Mądrego Dziecka. Pierwsze słowa to książka, która otwiera przed maluchami świat piłki nożnej, a konkretnie świat pojęć z nią związanych. Z jakich elementów składa się profesjonalny strój piłkarza? Czym zajmuje się sędzia? Po zapoznaniu się z zawartością tej publikacji wasze pociechy nie będą już miały żadnych trudności, aby na te pytania odpowiedzieć. Oczywiście nie tylko na te dwa. W książce wspomniano najważniejsze słowa określające nie tylko sam mecz, ale atmosferę podczas niego panującą, a także nagrody, jakie mogą zdobyć sportowcy. To nieskomplikowana mikro encyklopedia piłki nożnej swobodnie przekazująca wiedzę za pomocą słów i obrazków. Każdy chłopiec powinien być z niej zadowolony i ucieszyć się z takiego prezentu.



Książka z tej samej serii z podtytułem Na budowie zaprasza najmłodszych do świata maszyn i narzędzi niezbędnych na placu budowy. Trzeba przyznać, że w tej publikacji maluch może trafić na słowa, których znaczenia nie zna. I to jest właśnie bardzo dobra okazja ku temu, by wytłumaczyć mu jakie funkcje pełni dany pojazd. Do czego służy wiertnica, ładowarka lub młot pneumatyczny? Dzieci zobaczą, jak wyglądają te maszyny i przyrządy, ale o ich działaniu muszą poinformować je sami rodzice. W książce znajdziemy tylko odpowiedzi na cztery pytania, ale oczywiście słów związanych z budową jest w niej znacznie więcej. Wszystkie znajdują się w sferze zainteresowań małych dzieci, a zwłaszcza chłopców, którzy z zaangażowaniem mogą podziwiać wszystkie obrazki i chętnie uczyć się nowych wyrazów.



Oczywiście świetną atrakcją, skupiającą w pełni uwagę użytkowników publikacji są ruchome i przesuwane elementy. Działają one bezproblemowo, łatwo można wprawić je w ruch i obserwować, co odkrywają przed użytkownikami. Niektóre elementy tworzą ciekawy efekt, na przykład wprawiając w ruch dane maszyny. Format książki jest dość mały, a przez to wygodny i komfortowy dla posługiwania się nimi przez małe rączki. Obrazki są piękne i urocze w swojej prostocie. Idealnie przedstawiają prawdziwy obraz rzeczywistości. Na końcu z każdej książeczek zebrano wszystkie ilustracje, co umożliwia dzieciom sprawdzenie, czy zapamiętali nowe słowa. Takie rozwiązanie stanowi także inspiracje do rozmowy z dziećmi. Można też posiłkować się pytaniami proponowanymi przez autorkę. Jesteśmy fanami tej serii i szczerze ją polecamy, nawet dwulatkom.



Na boisku. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa Na budowie. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa to kolejne dwie ciekawe tematycznie oraz pod względem wydania publikacje dla najmłodszych. Umożliwiają im poznanie nowych słów, dostarczają świetnej rozrywki i poszerzają wiedzę najmłodszych. Z niecierpliwością wyczekujemy kolejnych tytułów.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids

niedziela, 9 sierpnia 2020

Krzysztof Pietrzak - "Dziki futbol"

 
Autor: Krzysztof Pietrzak
Ilustrator: Maryna Rudzko
Tytuł: Dziki futbol
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 11.03.2020
Liczba graczy: 2
Wiek: 6+ lat
Ocena: 9/10

Opis:

Afrykańskie zwierzęta gromadzą się na sawannie, aby zobaczyć finał Ligi Dzikich Zwierząt. Kto zostanie zwycięzcą? Odważne Lwy czy Szarżujące Nosorożce?
Odkrywaj karty, rozpatruj piłkarskie akcje, strzelaj gole i sprawdź, czy twoja drużyna sięgnie po puchar!

Recenzja:

Zwierzęta to najbardziej lubiani bohaterowie w dziecięcych książkach, ale nie tylko w nich. Doskonale sprawdzają się także jako najważniejsze postaci w grach karcianych. Mogliśmy się samodzielnie o tym przekonać biorąc udział w rozgrywce pod tytułem Dziki futbol. Oczywiście to, z jakiego gatunku pochodzą zawodnicy naszych drużyn nie miało tu większego znaczenia, gdyż sam przebieg gry okazał się tak fascynujący, iż nie było czasu na rozmyślania o wyglądzie, czy pochodzeniu jej bohaterów. Cała nasza uwaga skupiała się na kolejnych akcjach. Zatem czy ta gra od wydawnictwa Zielona Sowa wzorowana na technice piłki nożnej realistycznie oddaje ducha sportowej rywalizacji? Ależ oczywiście! Ponadto zaskakująco szybko wciąga i sprawia, że zapominamy o codziennych obowiązkach dobrze się przy tym bawiąc.

Mój starszy syn jest fanem piłki nożnej i sam trenuje tę dyscyplinę sportu. Ma on już dziewięć lat, więc gdy zobaczyłam w ofercie wydawnictwa tę grę, byłam pewna, że się mu spodoba. Wiek sugerowany przez wydawcę jest tu naprawdę wyjątkowo umowny, gdyż nawet czteroletnie dziecko może odnaleźć się w tym turnieju, z zaangażowaniem w nim uczestnicząc. Oczywiście takie maluchy będą potrzebowały pomocy w odczytywaniu poleceń zapisanych na kartach. Tym jednak bez problemu może zająć się starszy z graczy. Jako osoba dorosła również świetnie bawiłam się podczas tego karcianego meczu. Gra dedykowana jest dla dwóch osób, jednak gdyby ktoś chciał zwerbować do swojej drużyny jakiegoś pomocnika, nie widzę do tego żadnych przeciwwskazań.


Pomysł na grę przypadł nam do gustu i oboje z synem cieszymy się, że powstała karciana wersja piłki nożnej. Dzięki niej możemy wstąpić w szeregi jednej z drużyn, które tworzą afrykańskie zwierzęta. Pojedynek piłkarski pomiędzy Odważnymi Lwami a Szarżującymi nosorożcami toczy się na dalekiej sawannie. Przy okazji możemy rozwinąć temat nie tylko sportu, ale także samego kontynentu, którym jest w tym przypadku Afryka. Życie w tym zakątku świata na pewno zaciekawi młodych graczy a rozmowy o nim mogą być świetnym przerywnikiem podczas zaciętej rywalizacji w finale Ligii Dzikich Zwierząt.

Przygotowanie do turnieju jest bardzo proste i zajmuje niewiele czasu, dzięki czemu sprawnie i szybko można rozpocząć ten emocjonujący mecz. Wystarczy postępować zgodnie z instrukcją, z której odczytaniem i zrozumieniem na pewno nie będziecie mieli żadnych problemów. Ogólnie etap przygotowań składa się z tasowania i odpowiedniego rozmieszczenie wszystkich kart. Na zdjęciu poniżej możecie podpatrzyć jak wygląda prawidłowo przygotowane do piłkarskiego pojedynku pole gry. Ważnym rekwizytem jest znacznik piłki, który wskazuje, który z graczy jest aktualnie przy piłce. Osoba rozpoczynająca rozgrywkę odkrywa pierwszą z kart Akcji. Następnie musi postępować zgodnie z zawartymi na niej poleceniami. Wszystkie zasady są szczegółowo opisane w instrukcji, więc nie będę się o nich rozpisywała. Wspomnę tylko, że zadania podczas trwania meczu są zróżnicowane, pomysłowe i dostarczają graczom mnóstwo frajdy. Zwycięstwo też nie przychodzi szybko, gdyż możemy się nim cieszyć dopiero po wygraniu dwóch rund. To sprawia, że emocje buzują w nas do ostatniej chwili meczu. 



Graficzne wykonanie elementów gry jest przyjemne dla oka. Jakościowo też wszystko zostało wyprodukowane na najwyższym poziomie. Dodatkowym urozmaiceniem jest tablica wyników oraz symbole (liczby) goli, którą możemy sami aktualizować, dzięki czemu nie pomylimy się w bieżącym wyniku i unikniemy niepotrzebnych nieporozumień dotyczących liczby strzelonych bramek przez konkretną drużynę. Osobiście uważam, że to niemal obowiązkowa gra dla każdego młodego fana piłki nożnej i gier planszowych. Z pewnością chętnie rozegra on niejeden karciany mecz ze swoim kolegą, tatą, a nawet mamą, czy też siostrą. Każdy może się nią zachwycić i poddać emocjom Dzikiego futbolu.



Dziki futbol to gra, która obudzi waszego ducha rywalizacji. Proste zasady i kompaktowe wydanie zachwycają już od pierwszej rundy. Jeśli nie możecie rozegrać prawdziwego meczu piłki nożnej, jego dzika wersja będzie dla niego doskonałą alternatywą. Stoczcie zacięty pojedynek i przekonajcie się, komu dopisze szczęście i kto będzie mógł cieszyć się ze zwycięstwa. Emocje i dobra zabawa podczas turnieju są zagwarantowane. Nie potrzeba więcej, by miło spędzić czas.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

sobota, 29 czerwca 2019

Marcin Kalita - "Juventus. Drużyna walecznych serc"

Autor: Marcin Kalita
Tytuł: Juventus. Drużyna walecznych serc
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 200
Ocena: 9/10
Wiek: 8+

Opis: 

Skarbnica wiedzy o jednym z najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich na świecie, Juventusie Turyn. Niezbędna pozycja w biblioteczce młodego fana piłki nożnej. Dla tej książki warto zejść z boiska i odłożyć piłkę na bok, by wczytywać się w fantastyczną historię tego wielkiego klubu.  

„Dla wszystkich marzycieli Juventus powinien być klubem wyjątkowym, bo powstał właśnie dzięki... marzeniom. Uczniom jednego z turyńskich liceów zamarzył się klub piłkarski i założyli go po lekcjach na ławce na jednym z miejskich skwerów! Ot, tak — po prostu.” 

Przystępnie napisana książka „Juventus. Drużyna walecznych serc” tłumaczy, dlaczego bez Juventusu trudno sobie wyobrazić dzieje światowego futbolu. Poznajemy: 
- historię powstania klubu, 
- najgenialniejszych piłkarzy (Ronaldo, Zidane) i ich niezrównane osiągnięcia, 
- bramkarskie legendy Juventusu (Combi, Zoff, Buffon, Szczęsny), 
- najskuteczniejszych trenerów, którzy przynieśli klubowi największą chwałę, 
- pamiętne mecze, które rozpaliły kibicowskie serca, 
- ciekawostki na temat m.in. herbu zespołu czy klubowych strojów,  
- ciekawostki o samym mieście Turyn. 

Na kartach książki „Juventus. Drużyna walecznych serc” nie zabrakło wspomnienia o naszych piłkarzach Juventusu: Zbigniewie Bońku i Wojtku Szczęsnym. 

Autorem książki jest Marcin Kalita, dziennikarz sportowy, korespondent, fotoreporter i ekspert telewizyjny. Słowem, jest to książka napisana przez miłośnika futbolu dla miłośników futbolu.

Recenzja:

Nie tylko chłopcy lubią piłkę nożną. Wiem to z własnego doświadczenie, gdyż jako mała dziewczynka z zapałem obserwowałam poczynania polskiej reprezentacji piłki nożnej, oczywiście w telewizji. Chociaż przyznam, że bardziej fascynowała mnie siatkówka. Razem z braćmi i tatą kibicowałam także różnym drużynom podczas rozgrywek ligowych. Odkąd pamiętam Juventus to najbardziej rozpoznawalny a zarazem mój ulubiony klub, dlatego widząc książkę w całości mu poświęconą, koniecznie musiałam się z nią zapoznać, a także zaprezentować ją mojemu ośmioletniemu synowi, który trenuje tę dyscyplinę sportową.

Zapał towarzyszący piłkarzom Juve jest godny podziwu i naśladowania. My, jako Polacy też możemy być z niego dumni, ponieważ jego historię tworzą także polscy gracze. Informacji o nich także nie zabraknie w książce z serii Kluby wszech czasów od wydawnictwa Egmont, zatytułowanej Juventus. Drużyna walecznych serc. Jakie jeszcze informacje znajdziemy w tej publikacji?

„Juve nigdy się nie poddaje. Tu trzeba walczyć, nawet gdy wszystko wydaje się stracone”.
Omar Sivori

Sukcesy sportowe dają powody do wzruszeń. Na triumf drużyny składa się praca każdej tworzącej ją osoby. Uwielbiam poznawać niebanalne i prawdziwe historie sportowe. Uśmiecham się słysząc już samą nazwę tego klubu, gdyż odżywają wówczas we mnie wspomnienia z dzieciństwa. Książka Marcina Kality dostarcza tyle wiedzy, iż jestem pewna, że po jej lekturze każdy będzie mógł zabłysnąć niejedną ciekawostką na jej temat, o której niektórzy wcześniej nie mieli pojęcia. Bez wątpienia najwięcej przyjemności odnajdą w niej fani Juventusu. Polecam ją także starszym dzieciom uwielbiającym sport i ducha rywalizacji. Znajdą oni w niej cenne wskazówki, które świadczą o tym, że to, co wydaje się nieosiągalne, tak naprawdę jest na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko włoży się w to własne serce i ciężką pracę. 


Książka ta zawiera wiele ciekawych informacji na temat tego potężnego w historii futbolu klubu piłkarskiego. Fakty historyczne sięgające czasów powstawania „Starej Damy” prowadzą czytelnika przez kolejne lata jego rozwoju pełnego sukcesów, ale także pewnych trudności. Autor przybliża nam także samo miasto Turyn i miejsca warte odwiedzenia we Włoszech. Opisuje także zawodników znaczących wiele dla tej drużyny, przytaczając również ich historie prywatne i przemyślenia o przywiązaniu oraz wpływie piłki nożnej na codzienne życie. Treść wzbogacona jest zdjęciami, które nadają publikacji interesującego charakteru. Styl pisania Kality jest przystępny dla czytelnika. Autor nawiązuje z nim kontakt, między innymi poprzez częste pytania retoryczne. Historia Juve jest na tyle wciągająca, że kartki książki przewracamy wręcz automatycznie. Wiedza zawarta w książce nie jest przedstawiona na zasadzie suchych faktów, ale tworzy swego rodzaju opowieść o sportowym fenomenie, w rzetelny i merytoryczny sposób dostarczając wiele informacji o klubie i jego zawodnikach. Końcowe strony poświęcono współcześnie funkcjonującej Akademii Juventus w Polsce, kształcącej młodych adeptów piłki nożnej. 


Książka została wydana ciekawie, nie przytłaczając czytelnika nadmiarem informacji. Rozdziały są krótkie, oddzielone od siebie ciekawymi wzmiankami na temat klubu, uporządkowanymi chronologicznie. Poznamy wszystkie herby i stroje Juventusu, jego najważniejsze trofea i legendarnych trenerów. To jednak oczywiście nie wszystko. Ważne, że z łatwością można się w tych informacjach odnaleźć i w prosty sposób czerpać wiedzę z pracy autora. Zdjęcia są podpisane, co powoduje, iż nie trzeba się domyślać, czyj wizerunek przedstawiają. Wszystko jest zrozumiałe zarówno dla laika, jak i zagorzałego kibica Juventusu. W jednym miejscu zawarto najważniejsze, ale także te rzadko wspominane informacje o drużynie, która stała się legendarnym zespołem. Z pewnością pamięć o nim nigdy nie zginie.


Juventus. Drużyna walecznych serc to czytelnicza podróż od historycznych chwil zespołu, przez jego sukcesy i porażki do obecnej sytuacji w światowej piłce nożnej. To klub, który tworzą wspaniali piłkarze a ich zapał i siła są dowodem na to, że warto marzyć i ufać własnym możliwościom. Może być przykładem dla dziecka, w jaki sposób dojść na szczyt i osiągać przyjemność z gry zespołowej, która jest pasją i stylem życia. Polecam tę książkę wszystkim, dla których liczy się sport, a przede wszystkim piłka nożna.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

piątek, 31 maja 2019

Jarosław Kaczmarek - "Skrzydłowi. Technicy, magicy, indywidualiści"


Autor: Jarosław Kaczmarek
Tytuł: Skrzydłowi. Technicy, magicy, indywidualiści
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Ocena: 8/10

Opis:

Porywająca książka o najlepszych skrzydłowych świata i jednych z największych gwiazd współczesnej piłki nożnej. Prawdziwa gratka dla dzieci i młodzieży, dla których piłka jest pasją nad pasjami. 

Czytelnicy dostają do rąk wciągające opisy pięciu genialnych dryblerów. Są to: 
- Leo Messi 
- Neymar 
- Gareth Bale 
- Kylian Mbappé 
- Eden Hazard 

Każda strona książki jest przepełniona emocjonującymi historiami prosto z największych stadionów świata. Autor Jarosław Kaczmarek przywołuje genialne, szalone dryblingi i gole, które przeszły do historii futbolu. 

Książka „Skrzydłowi. Technicy, magicy, indywidualiści” zawiera również porady, krótkie lekcje, jak wypracować własną technikę, dryblerskie triki i sztuczki. Jarosław Kaczmarek porusza wyobraźnię i emocje czytelników. „Skrzydłowych” czyta się z wypiekami na twarzy porównywanymi do tych, wywołanych emocjami w trakcie oglądania dobrego meczu.  

„Cóż, większość genialnych dryblerów ma sobie coś z szaleńca. Pewnie dlatego, że potrzeba dużo zakręconej wyobraźni i odwagi, by podejmować próbę okiwania wszystkich przeciwników.”

Recenzja:

Seria autorstwa Jarosława Kaczmarka nie jest dla mnie nowością, więc od początku wiedziałam, że spotkam się tutaj z porządnym opracowaniem merytorycznym tematu. A że skrzydłowi to jedna z najciekawszych ról na murawie, to ta książka mogła być albo tak samo dobra, albo jeszcze lepsza od poprzednich. I nie rozczarowałam się!

Osobiście podziwiam umiejętności, ale także kondycję fizyczną skrzydłowych, którzy podczas meczu "chodzą" flankami boiska, jakby ich siły były niewyczerpane. I trzeba przyznać, że często robią to w sposób niesamowicie efektowny, mijając rywali jeden po drugim, by w końcowym etapie odegrać kluczową rolę przy strzale na bramkę, podając do napastnika. I wbrew obiegowej opinii na temat naszej rodzimej Ekstraklasy i na naszych murawach dzieją się takie rzeczy, może nie tak często jak u światowych gigantów futbolu, ale jednak się dzieją, a ja lubię doceniać własne podwórko w opozycji do ciągłych narzekań wielu.

W książce między innymi przedstawiono sylwetki pięciu wybitnych skrzydłowych: Mbappe, Hazarda, Bale'a, Neymara oraz najlepszego z najlepszych - Leo Messiego. Już samo to zestawienie wystarczyłoby, aby zainteresować tą publikacją młodych sympatyków piłki nożnej, jednak autor nie poprzestał na życiorysach. Znajdziemy tu także choćby masę zdjęć, w tym fotografii z najsłynniejszych meczów. Nie brakuje także rad sugerujących, jak zostać skutecznym i efektownym dryblerem oraz uwag byłego selekcjonera naszej kadry, Andrzeja Stejlau'a, bez wątpienia autorytetu w dziedzinie futbolu.



Książkę, jak i całą serię, zdecydowanie polecam tym, którzy ukochali piłkę nożną, bez względu na to, czy grają czynnie, czy oglądają mecze na stadionie lub TV. 

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont

sobota, 16 marca 2019

Gra karciana – „Polska, gola! (Polska-Niemcy)"


Autor: Reiner Stockhausen
Ilustrator: Cezary Szulc
Tytuł: Polska, gola! (Polska-Niemcy)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2018
Liczba graczy: 2-8
Ocena: 8/10
Wiek: 8+ lat

Opis:

NAJGŁOŚNIEJSZA NA ŚWIECIE GRA PIŁKARSKA!
Wyobraź sobie, że w finale Mistrzostw Świata gramy z Niemcami. Poczuj te emocje!
Gra oddaje atmosferę meczów piłkarskich: szybkie tempo, dynamiczne akcje, walka o piłkę i… krzyki mające dodać sił drużynie!

ZDOBYTE NAGRODY
Najlepsza Gra Rodzinna (Szwajcaria)

Recenzja:

Wielkimi krokami zbliża się do nas kalendarzowa wiosna – mam nadzieję, że wraz z nią (a nawet wcześniej) – przyjdzie także ta astronomiczna. Oznacza to, że niedługo dzieci będą mogły coraz dłużej aktywnie spędzać swój wolny czas na świeżym powietrzu. Bez wątpienia ulubionym sportem większości chłopców jest piłka nożna. Wkrótce wszystkie boiska będą zapełnione piłkarzami, zanim jednak na dobre rozpoczniemy sezon wiosennych szaleństw na murawie, możemy atmosferę panującą podczas meczu w pewnym stopniu przenieść do własnego domu. Umożliwia nam to gra karciana –  Polska gola! (Polska-Niemcy) – od Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Przeglądając ofertę planszówek od razu zwróciłam na nią uwagę – ze względu na zainteresowania syna, gdyż uwielbia on, a także trenuje tę dyscyplinę. Liczyłam na to, że będziemy się przy niej razem dobrze bawić. Czy moje oczekiwania się sprawdziły? Przeczytajcie!


Gra skierowana jest dla osób od ósmego roku życia – do przekroczenia tej granicy mojemu siedmiolatkowi pozostało już tylko kilka miesięcy, dlatego pomyślałam, że będzie dla niego odpowiednia. Jak się okazało nie wymaga ona od uczestników znajomości zasad piłki nożnej, przeprowadzenia rozgrzewki, ani zastosowania taktycznej zagrywki. Wystarczy przeczytać instrukcję. Nasze powodzenie w tym turnieju zależy tylko i wyłącznie od losu i szczęśliwego ułożenia kart, a także spostrzegawczości i refleksu. Na czym dokładnie ona polega?


Otóż, w pudełku znajdziemy po 75 kart z imionami piłkarzy drużyny Polski i Niemiec. Wiadomo, że dzielimy się na dwie grupy – dużym plusem jest to, że nie potrzebujemy do tej zabawy parzystej liczby osób – na przykład w jednym zespole może być dwóch graczy, a w innym – trzech. Naszym zadaniem jest wykładanie kart i szukanie tych potrzebnych do podania piłki lub przejęcia jej przez rywala. Wszyscy gramy jednocześnie a na początek musimy znaleźć kartę bramkarza. Drużyna, której udało się to jako pierwszej umieszcza ją na środku stołu. Później patrzymy na informację, komu możemy podać piłkę lub ją odebrać – wskazują to imiona umieszczone w dolnej i górnej części karty. Kontynuujemy w taki sposób wykładanie, aż do umieszczenia na boisku tej oznaczającej gola. Grę kończymy, gdy któraś drużyna zdobędzie pięć takich trafień lub określając czas jej trwania – autor sugeruje 15 minut – wówczas zwycięży ten zespół, który uzyska więcej bramek. Nie będę się rozpisywała szczegółowo o jej zasadach, ponieważ wszystko jest bardzo jasno i klarownie opisane w instrukcji. Wydana przejrzyście pozwala bez żadnych problemów na jej odczytanie i zrozumienie. Na  poniższym zdjęciu przedstawiono prawidłowy rozkład kart podczas tego nietypowego meczu.


Natomiast kolejne ilustrują odpowiednio: wszystkie trzy rodzaje kart obu drużyn (rozpoczynająca akcję-bramkarz, zagrywająca-zawodnik i kończąca-gol) oraz przykładowy przebieg rozgrywki (Manuel podaje do Joshuy, następnie piłkę przejmuje Łukasz i przekazuje ją Arkadiuszowi, który strzela gola – koniec akcji, punkt dla Polski).



Pierwsza rozgrywka sprawiła nam trochę trudności, towarzyszyło jej niejakie zamieszanie, wynikające ze słabej znajomości symboliki kart. Jednak z każdą kolejną byliśmy bardziej zorientowani i czerpaliśmy z niej coraz więcej radości. Musicie wiedzieć, że jeżeli chcecie grać tylko z dzieckiem to musi ono już biegle i szybko czytać, by móc czynnie uczestniczyć w zabawie. W przeciwnym razie potrzebna będzie osoba do pomocy, na przykład tata, czy starsze rodzeństwo. Wtedy młodsze z dzieci będzie wykładało karty a drugie obserwowało i wybierało te umożliwiające odebranie lub podanie piłki. Zdecydowanie jest ona przeznaczona do samodzielnej rozgrywki dla starszych dzieci a nawet dla młodzieży, co nie oznacza że ośmiolatki są w ogóle wykluczone, jeśli oczywiście będą z kimś w zespole. Dzieci uczą się w różnym tempie, dlatego wszystko zależy od stopnia opanowania umiejętności czytania. Najwięcej przyjemności dostarczyła nam druga i kolejne rundy, kiedy przyswoiliśmy już sobie zasady tej karcianki. Najbardziej podobała nam się atmosfera takiego turnieju, pełna emocji, śmiechu i okrzyków towarzyszących podczas prawdziwego meczu. Jest to też dobry sposób na przełamanie nieśmiałości i okazja do spontanicznych reakcji okazujących radość, a także rozczarowanie w wyniku straconej bramki. 

Teraz słów kilka o walorach jakościowych, w tym rownież wizualnych całego zestawu. Opakowanie jest wykonane solidnie i ładnie się prezentuje. Przestrzeń w środku została idealnie zagospodarowana. Początkowo miałam trudności ze spakowaniem kart, ale znaleźliśmy na to patent – trzeba układać je nie na spodzie pudełka, ale na jego bocznej ściance i później je przechylić, co sprawi, że karty ułożą się w nim bezproblemowo. To taka drobiazgowa rada pozwalająca zaoszczędzić kilka sekund i nie popaść w zdenerwowanie w przypadku mniej cierpliwych osób. Niewątpliwie plusem takiego niewielkiego opakowania jest możliwość zabrania gry w podróż, gdyż nie zajmuje wiele miejsca i z łatwością zmieści się w każdej torebce lub plecaku. Natomiast na półce w pokoju młodego, bądź też starszego kibica będzie stanowiła cieszący oko wystrój wnętrza. W środku oprócz niezawodnej instrukcji i wytrzymałych oraz odpornych (w pewnym stopniu) na zabrudzenia karty znajduje się także karta megamocy i naklejka do oznaczenia właściciela gry. Technicznie wszystko spisuje się na złoty medal. 


Przyznaję, że fantastycznie bawiliśmy się podczas tej gry. Wyścig po gole okazał się niezwykle przyjemny i emocjonujący. Przeznaczona jest ona raczej dla starszych dzieci, ale młodsze też przy okazji mogą skorzystać i wspólnie miło spędzić. Polecam także przeprowadzać ten turniej z udziałem większej ilości uczestników, by czerpać pozytywne korzystać z możliwości zabawy zespołowej. Może być ona idealnym prezentem dla nastoletniego kibica. Z pewnością my także odbędziemy jeszcze wiele takich rozgrywek, a w przyszłości syn będzie mógł użyć tego zestawu, gdy odwiedzą go koledzy a pogoda za oknem nie pozwoli im na udział w prawdziwym meczu piłki nożnej. 

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.




piątek, 27 lipca 2018

Jarosław Kaczmarek - "Piszczek. To, co naprawdę jest ważne"


Autor: Jarosław Kaczmarek
Tytuł: Piszczek. To, co naprawdę jest ważne
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 160
Ocena: 8/10

Opis:

„Z tamtych lat w Gwarku Łukasz zapamiętał jeszcze wiele wspaniałych chwil, takich jak strzelenie gola przewrotką na Stadionie Śląskim w Chorzowie czy zdobycie ośmiu goli w meczu z Rozwojem Katowice. Z Gwarka Zabrze to właśnie Łukasz zrobił największą światową karierę̨.” 
Łukasz Piszczek to jeden z najlepszych prawych obrońców na świecie! Mimo, że przez wiele lat grał w ataku zdobywając wspaniałe gole, to dopiero jako obrońca pokazał światu, na co go stać! Ten skromny chłopak ze śląskich Goczałkowic zachwycił samego José Mourinho, który chciał go sprowadzić do Realu Madryt. Dzięki tej książce prześledzicie piłkarską drogę Łukasza; od początków w Gwarku Zabrze, przez grę dla Herthy Berlin, aż po spektakularną karierę w Borussi Dortmund i grę w reprezentacji Polski. Przeczytacie o marzeniach zwykłego chłopaka, który dzięki ciężkiej pracy i treningom osiągnął sukces. Poznacie historię chłopaka, który umiał przyznać się do winy i wyciągnąć odpowiednie wnioski z popełnionego błędu, dzięki czemu mocniejszy doszedł na szczyt. Jarosław Kaczmarek napisał dla Was bardzo interesującą historię, dzięki której poznacie mnóstwo ciekawostek i faktów o Łukaszu i o świecie wielkiego futbolu. Jesteście gotowi na wielką przygodę? 
Książka „Piszczek. To, co naprawdę jest ważne” spodoba się wszystkim młodym fanom piłki nożnej. Napisana językiem przyjaznym dla młodego człowieka, pełna pięknych zdjęć i ilustracji, stanowi porządną dawkę wiedzy dla każdego miłośnika sportu. Dzięki tej książce twoje dziecko będzie mogło nie tylko rozwinąć pasję piłkarską, ale przede wszystkim przekona się, że czytanie może być przyjemne. „Piszczek. To, co naprawdę jest ważne” to również książka o sile marzeń i tym, jak piłka uczy działania zespołowego i jak wiele pracy trzeba, by odnieść sukces. Autorem książki jest Jarosław Kaczmarek, zawodowy opowiadacz, który wraz z przyjaciółmi z „Grupy Studnia O” opowiada dzieciom i dorosłym baśnie, legendy i historie współczesne. Ilustracje do książki wykonała Grażyna Janecka.

Recenzja:


Reprezentacja Polski w piłce nożnej, odkąd trenerem został Adam Nawałka, dużo zyskała w moich oczach. Myślę zresztą, że w oczach wielu kibiców. Pewnie, że szatnia piłkarska zawsze będzie posiadać własne tajemnice i nie powinno się nawet w to ingerować, niemniej pod względem pijarowym wskoczyliśmy o kilka poziomów wyżej. Okazało się, że kadra pełna jest nie panów piłkarzy, ale zwyczajnych chłopaków, którzy od małego ganiali za piłką, a dzięki wytrwałości połączonej z talentem znaleźli się w takim, a nie innym miejscu. Kuba Błaszczykowski, Michał Pazdan, Sławek Peszko czy właśnie Łukasz Piszczek to nie są jedynie nazwiska z pierwszych stron gazet sportowych, to także zwykli ludzie, którzy jak każdy popełniają błędy i nie wstydzą się do nich przyznać. Często podkreślają także, że nie byłoby ich w obecnym miejscu, gdyby nie początki - pierwsze kluby i wsparcie najbliższych.

Jedną z takich osób, które nie zapominają o własnych korzeniach jest właśnie Łukasz Piszczek. W jego biografii, po którą spokojnie mogą sięgnąć już bardzo młodzi czytelnicy, wyraźnie widać, jak duże znaczenie ma dla piłkarza miejsce pochodzenia. Piszczek nie wstydzi się przyznać, że mecz Goczałkowic jest dla niego ważniejszy od  rywalizacji Barcelony z Realem. Dokładnie tak - czwarta liga amatorów, spotkanie Goczałkowice Zdrój - Iskra Pszczyna, to pojedynek ciekawszy od Gran Derbi, nie tylko dla osób, które zasiadają na tamtejszych trybunach, o ile te trybuny w ogóle są. Piszczek jest także przykładem na to, że marzenia się spełniają. To chłopak, który od zawsze wiedział, że będzie piłkarzem i dzięki ciężkiej pracy spełnił swoje plany, a czy dla dziecka może być coś bardziej motywującego niż historia z życia wzięta, w której zwykły chłopak z małej miejscowości wybija się i trafia do światowej piłki? Myślę, że wiele dzieciaków taka książka mogłaby wygonić sprzed komputerów na boisko, a to już wystarczający powód, by po nią sięgnąć.

Książka jest napisana przystępnym dla młodego człowieka językiem i - co nie bez znaczenia - bogato zilustrowana. Doceniam to, że są w niej nie tylko fotografie Łukasza Piszczka z czasów, gdy stał się już rozpoznawalny w świecie futbolu, ale także te sprzed lat - pierwsze kluby i puchary z nimi zdobyte są zawsze ciekawe dla fana sportu. Kolejny plus za ciekawostki, dzięki którym możemy poznać naszego kadrowicza także z tej mniej formalnej strony.



Biografii sportowych na rynku jest sporo, niemniej zawsze cieszą mnie te skierowane do młodego czytelnika, dla którego poza wartościową lekturą, mogą okazać się one także inspiracją. To właśnie jedna z takich publikacji.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa EGMONT.

piątek, 22 czerwca 2018

Rafał Witek - "Lewy, gola!"


Autor: Rafał Witek
Tytuł: Lewy, gola!
Wydawnictwo: Edukacyjny EGMONT
Seria: Czytam sobie
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 32
Ocena: 8/10

Opis:

Robert Lewandowski to gwiazda niemieckiej drużyny – Bayern Monachium. Nasz rodak jako napastnik nie ma sobie równych. Tak było i tym razem! 
Przeczytaj pasjonującą relację z meczu Bayernu z Wolfsburgiem i przeżyj wielkie emocje. Ile goli tym razem strzeli Lewy? Czy znów poprowadzi drużynę do zwycięstwa? 
Przeczytaj sobie o tym sam! „Lewy. Gola!” to pierwszy poziom nauki czytania w ramach serii Czytam sobie. Dzięki tej książce twoje dziecko będzie mogło poćwiczyć głoskowanie, a krótkie zdania zawierające 23 podstawowe głoski ułatwią mu samodzielne przeczytanie opowiadania o Robercie Lewandowskim. 
W książce jest około 150 - 200 wyrazów, co sprawia, że jest ona odpowiednia dla dzieci uczących się składać słowa. Bardzo duża czcionka użyta w książkach „Czytam sobie” z poziomu pierwszego również pomaga początkującym czytelnikom w lekturze.  

Autorem tekstu jest Rafał Witek: pisarz i poeta, twórca czytanek i materiałów do edukacji wczesnoszkolnej. „Lewy. Gola!” zilustrowała Agnieszka Surma: graficzka, która również rysuje komiksy. 

„Czytam sobie” to program wspierający naukę samodzielnego czytania wśród dzieci w wieku 5-7 lat. Poszczególne książki są podzielone na poziomy zaawansowania - poziom pierwszy: „Składam słowa”, poziom drugi: „Składam zdania” oraz poziom trzeci: „Połykam strony”. W prace nad serią zaangażowani są czołowi polscy autorzy i ilustratorzy, a także pedagodzy i eksperci, którzy dbają o to, by każdy z tomów był zgodny z zaleceniami metodologów. Do tej pory sprzedano ponad milion egzemplarzy książek z serii „Czytam sobie”, co świadczy o tym, że to skuteczny i lubiany przez dzieci sposób na rozpoczęcie przygody z samodzielnym czytaniem.  
Serii „Czytam sobie” towarzyszy akcja społeczna „Czytam sobie. Mogę być, kim chcę!”, której celem jest pokazanie, jak nauka czytania od najmłodszych lat wpływa na rozwijanie w sobie pasji, a w konsekwencji świadomy wybór przyszłej drogi zawodowej. W promocję akcji zaangażowało się wielu aktorów, sportowców i ludzi mediów.

Recenzja:

Mundial w toku, a ostatni mecz w wykonaniu polskiej reprezentacji pokazał, że gole Roberta Lewandowskiego są nam potrzebne na gwałt, jeśli chcemy o coś jeszcze powalczyć w mistrzostwach. Tak więc tematyka bardzo na czasie i pewnie wielu młodych kibiców chętnie sięgnie po piłkarską książeczkę z serii Czytam sobie.

Bayern Monachium nie należy może do moich ulubionych klubów, a o niemieckiej lidze poczytam czasem tylko z ciekawości, jak sprawuje się kapitan naszej reprezentacji, ale po publikację Rafała Witka sięgałam z zainteresowaniem. To w końcu książka z poziomu pierwszego, a więc przeznaczona dla dzieci, które dopiero poznają tajniki czytania, składając pierwsze słowa. Byłam ciekawa, w jaki sposób autor przedstawi im temat piłki nożnej przy pomocy krótkich zdań i nieskomplikowanego słownictwa. Udało się, no może poza Wolfsburgiem, na którym ja do tej pory łamię sobie czasem język.

Tematem przewodnim książeczki jest mecz Bayernu Monachium z VfL Wolfsburg, kiedy to Lewandowski strzelił pięć goli w dziewięć minut. Mina Pepa Guardioli obiegła wtedy świat i była najlepszym podsumowaniem tego, co wydarzyło się na boisku. Jak już wspomniałam, zdania w książce są krótkie i zapisane czcionką słusznych rozmiarów, co jak najbardziej uważam za plus. Nazwy przeciwnika nie sposób zmienić, skoro mówimy o czymś, co wydarzyło się naprawdę. Młodych czytelników czeka więc przymusowa gimnastyka języka. Tym, co najbardziej ujęło mnie w publikacji, są ilustracje przedstawiające zawodników i trenera. Lewy naprawdę wygląda jak Lewy i rozpoznałby go każdy, kto choć trochę zna się na piłce. Ale absolutnym hitem był dla mnie Pep Guardiola. Może obrazki nie oddają do końca jego uroku i miłej dla oka aparycji (w końcu to recenzja pisana kobiecą ręką), ale już cechy charakterystyczne jak najbardziej. Uśmiałyśmy się ze szwagierką niemal do łez, patrząc na sympatyczną karykaturę i sądzę, że dzieci będą miały podobny ubaw - w dobrym tego słowa znaczeniu. Na końcu książeczki znajdują się naklejki, dyplom oraz dodatkowe pytania do tekstu, które pozwalają poćwiczyć trochę czytanie ze zrozumieniem.



Całość jest utrzymana w bardzo przyjemnym klimacie. Warto sięgnąć po tę książeczkę z młodymi kibicami.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa EGMONT.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Michael Morpurgo - "Naprawdę spoko!"

Autor: Michael Morpurgo
Tytuł: Naprawdę spoko!
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 112
Ocena: 8/10
Wiek: 9+

Opis:

Robbie to 10-letni chłopiec, który bezgranicznie kocha na świecie dwie rzeczy: piłkę nożną i swojego psa Szczęściarza. Pewnego poranka życie małego chłopca ulega zmianie, gdy dochodzi do nieszczęśliwego wypadku – podczas spaceru ze swoim ukochanym psem zostaje potrącony przez samochód – i zapada w śpiączkę. Chłopiec jest świadomy, słyszy każdy głos, czuje każdy dotyk i zapach, ale… nie może się poruszać ani mówić. Jest zamknięty we własnym świecie, z którego, mimo że bardzo chce, nie może się wydostać. Jedyne czego teraz pragnie, to obudzić się i znowu ujrzeć rodziców, obejrzeć mecz ukochanej Chelsea i… znowu zobaczyć Szczęściarza. Czy rodzinie i przyjaciołom uda się obudzić chłopca? Czy Robbie dowie się, co się stało z ukochanym pieskiem?

Recenzja: 

Okładka Naprawdę spoko! jest doprawdy niepozorna. Bez trudu można ją uznać za opowieść o chłopcu kochającym piłkę nożną i jego uroczym psiaku. Sama dokładnie tak o niej pomyślałam, gdy po raz pierwszy zobaczyłam ją na stronie Wydawnictwa Zielona Sowa. I prawie zgadłam. Robbie kocha piłkę nożną i swojego pupila Szczęściarza,  ale... przez większość powieści jest w śpiączce...

To zabawne. Przed wypadkiem uwielbiałem sny. Pamiętam, że czasem wiedziałem, że śnię, i z całych sił starałem się nie obudzić. Chciałem pozostać we śnie, żeby odkryć, gdzie mnie zabierze i co zdarzy się na końcu. Ale zawsze budziłem się wcześniej, nie dowiadując się, jak sen się skończył. Teraz marzę tylko o wydostaniu się ze snu - bo czuję się tak, jakby otaczał mnie bąbel snu, choć wiem, że dookoła jest prawdziwy świat. Tak bardzo chcę, żeby bąbel pękł, chcę się uwolnić, żyć naprawdę i znów być sobą. Zamiast tego leżę tu jak wielkie warzywo, podłączony do maszyn, które utrzymują mnie przy życiu. Nie robię nic poza istnieniem. 

Muszę przyznać, że książka Morpurgo mnie zszokowała, bo choć wcześniej czytałam już wyznania lub beletrystykę o ludziach w śpiączce, tak nigdy temat ten nie dotykał punktu widzenia dziecka. Naprawdę spoko! ogromnie oddziałało na moją wyobraźnię i serducho, przez całą powieść kibicowałam głównemu bohaterowi. Robbie, nie poddawaj się! - powtarzałam jak mantrę. Wierzyłam, że wszystko dobrze się skończy. 

Wyznania Robbie'go są niezwykle wzruszające. Chłopiec pragnie się wybudzić, martwi się o swojego psa i rodzinę. Opowiada o swoim zamiłowaniu do piłki nożnej i wspomnieniach z przeszłości, a jednocześnie relacjonuje czytelnikowi kto go odwiedza i o czym jego goście rozmawiają. Ba! Odwiedza go nawet jego idol, piłkarz Chelsea i zostawia mu swoją koszulkę! Jednak w stanie snu spotykają go również mniej przyjemne rzeczy - sprzeczka rodziców, łzy najbliższych - a on jest całkowicie bezradny... 

Książkę uzupełniają wyrywki z gazet, dzięki którym znamy prawdziwy stan chłopca oraz tego, co się wydarzyło, a także czarno-białe ilustracje Michaela Foremana, które obrazują słowa i emocje chłopca. Cieszę się, że w jego rysunkach dominuje prostota, bowiem bardziej rozbudowane obrazy mogłyby być zbyt przytłaczające w połączeniu z treścią. W tym wydaniu wspaniale współgrają, pozwalając zarówno dziecku, jak i dorosłemu, na dopowiedzenie sobie reszty... 


Jako, że treść nie jest łatwa, polecam Naprawdę spoko! nieco starszym dzieciaczkom, od dziewięciu lat wzwyż, niemniej i osoby dorosłe będą czerpać przyjemność z lektury tej książki. Warto przeczytać, delikatnie wstrząsa i zostaje w pamięci. 

P.S. Markus, pies z okładki książki, został uratowany i i przygarnięty przez Fundację Azylu pod Psim Aniołem. Niedługo po zrobieniu zdjęcia na okładkę, odnalazł prawdziwy dom! Wspaniała inicjatywa prawda? Ponadto 1% od ceny detalicznej każdego sprzedanego egzemplarza książki jest przekazywany Fundacji Akogo?, niosącej pomoc dzieciom w śpiączce. Więcej informacji na ostatnich stronach Naprawdę spoko!  lub stronach organizacji. 

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Zielona Sowa. :)