Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na dobranoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na dobranoc. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 września 2021

Opracowanie zbiorowe - "My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe" i Karolina Marcinkowska - "My Little Pony. Opowieść filmowa"


 Autorzy: opracowanie zbiorowe i Karolina Marcinkowska 
Tytuły: My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe i My Little Pony. Opowieść filmowa
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 15.09.2021
Liczba stron: 16 i 72
Wiek: 3-6 lat
Ocena: 9/10

Opis:

16 stron łamigłówek o zróżnicowanym stopniu trudności i ponad 100 naklejek z bohaterami nowego, fantastycznego filmu o przygodach kolejnego pokolenia kucyków. Część naklejek można wykorzystać do rozwiązywania zadań, a część – do zabawy. Łamigłówki w książce zostały dobrane tak, aby uwzględnić indywidualne różnice w rozwoju dzieci i pomóc w kształtowaniu umiejętności niezbędnych na pierwszym etapie edukacji. W rozwiązaniu tych trudniejszych z pewnością pomogą rodzice!
***
Opowieśc o filmowych przygodach nowego pokolenia kucyków – Sunny Starscout, Hitcha Trailblazera, Izzy Moonbow oraz sióstr Zipp Storm i Pipp Petals. Fantastyczna, mądra, pełna humoru i trzymająca w napięciu historia ilustrowana oryginalnymi klatkami z animacji pozwoli przeżyć filmową przygodę raz jeszcze! 

Akcja książki toczy się wiele lat po wydarzeniach znanych z serialu o przygodach Twilight Sparkle i jej przyjaciółek z Ponyville. W Equestrii nie ma już magii, a kucyki poszczególnych ras przestały się ze sobą przyjaźnić. Przesądy i uprzedzenia sprawiły, że przedstawiciele różnych gatunków żyją we własnych, zamkniętych społecznościach i nie tolerują obcych. W tym nieprzyjaznym świecie są jednak wyjątki! Należy do nich główna bohaterka książki, nieustraszona, pełna optymizmu, urocza i nieco zwariowana Sunny Starscout. Sunny, wychowana na opowieściach o przyjaźni i harmonii, które przed laty panowały w Equestrii, wierzy, że powrót do tych wartości jest możliwy. Wraz z kumplem z dzieciństwa Hitchem Trailblazerem i nowo poznanymi towarzyszkami wyrusza w pełną przygód podróż, u kresu której czeka ją niezwykła niespodzianka.

Czy Sunny i jej przyjaciele zdołają zjednoczyć kucyki różnych ras? Czy moc przyjaźni okaże się silniejsza niż narosłe przez lata uprzedzenia i podziały? Czy magia ma szansę powrócić do Equestrii? Pięknie wydana opowieść z bogato zdobioną okładką to znakomity pomysł na prezent dla fanek i fanów kucyków. Duże litery i prosty język pozwolą na samodzielne czytanie dzieciom, które opanowały już tę umiejętność, a imponujące, pełne kolorów i filmowej magii ilustracje można oglądać bez końca! Książka ma zaokrąglone rogi, dzięki czemu jest bezpieczna również dla najmłodszych czytelników.

Recenzja:

My Little Pony to opowieść dobrze znana w dziecięcej popkulturze. Urocze kucyki potrafiły zaskarbić sobie uznanie wśród najmłodszych, dlatego doczekaliśmy się poznania losów następnego pokolenia tych przecudnych postaci. Wydawnictwo HarperKids od dawna ma na uwadze to, iż te postaci są lubiane przez młodych czytelników, więc bardzo często wypuszcza na rynek sprzedaży książki z nimi w rolach głównych. Czy My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe i My Little Pony. Opowieść filmowa zadowolą fanów tej animacji? Jestem przekonana, że nie tylko ich. Bowiem nawet dzieci, które niezbyt dobrze znają te koniki, z pewnością zachwycą się owymi publikacjami, z których pierwsza zapewnia ciekawą rozrywkę, a druga wprowadza odbiorców do świata pełnego przygód, utraconej magii i wielkiej mocy przyjaźni. Na pewno są to książki warte uwagi, wartościowe i bardzo interesujące. 


Muszę przyznać, że kucyki z My Little Pony nie są w naszym domu jakoś szczególnie uwielbiane. Jednakże mam sześcioletnią bratanicę i pomyślałam, że takie książki byłyby dla niej ciekawym prezentem. Poza tym, w jednej z nich znajdują się naklejki, a tego moi synowie, jak i ich kuzynka, nigdy nie odmawiają. Oczywiście po rozpakowaniu przesyłki od razu przystąpili do wyklejania naklejkami książki, a także innych przedmiotów w naszym domu. Druga publikacja zaś zachwyciła ich swoim pięknym wydaniem, a przede wszystkim przepiękną okładką z brokatowymi zdobieniami. Myślę, że dzieci, które uwielbiają łamigłówki i naklejki oraz te, które uwielbiają czytać lub posłuchać ciekawych opowieści, będą bardzo zadowolone z takiego zestawu. Nieważne czy mają trzy, czy sześć lat, bo tutaj liczy się treść i wnętrze, a jest ono naprawdę bogate i interesujące dla młodszych wielbicieli książek.

My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe to zbiór zadań, które nie tylko bawią, ale także doskonalą umiejętności już zdobyte przez dzieci. Stopień trudności poleceń jest zróżnicowany, więc z pewnością nikt nie będzie się nudził podczas wykonywania owych ćwiczeń. Znajdziemy tu klasyczne zadania wspierające motorykę naszych dzieci, jak na przykład łączenie kropek oraz wyzwania artystyczne, takie jak chociażby kolorowanki. Jednakże nie brakuje tu także innych nietypowych łamigłówek. Konikowe sudoku lub test znajomości kucyków to już nieco trudniejsze wyzwania. Szczególnie to drugie będzie sprawdzianem dla fanów magicznych kucyków. W środku publikacji umieszczono dwie wkładki z naklejkami. Nie wszystkie służą do użycia w książce, dlatego dzieci mogą wykorzystać je w dowolny sposób. Zbiór ten jest zatem ciekawą formą zabawy, umożliwiającą sprawdzenie swoich zdolności, ale także wspierającą kreatywny rozwój dzieci. Dodatek w postaci naklejek zadowoli każdego malucha i starszaka również.



Natomiast My Little Pony. Opowieść filmowa to historia, która jest pokrzepiająca i niezwykle wartościowa. Nawet ci, którzy do tej pory nie mieli styczności z kucykami, na pewno dostrzegą jej niezaprzeczalny urok. Wszystko dzieje się długi czas po wydarzeniach z poprzedniej części. Główną bohaterka jest Sunny - ziemska klaczka, pragnąca zjednoczyć kucyki ziemskie, jednorożce i pegazy. Niestety tylko ona jest przyjaźnie nastawiona do tej idei. Reszta społeczności robi wszystko, by walczyć z innymi rasami. Jednak Sunny nie poddaje się tak łatwo i wyrusza w podróż do krainy latających kucyków. Czy uda się jej znaleźć kryształy i sprawić, by trzy grupy stworzeń znowu razem współpracowały? To historia z morałem nastawionym na dobroć, jedność i wspólnotę oraz przede wszystkim przyjaźń. Nie zabraknie tu niespodziewanych zwrotów akcji, dlatego nie raz zadrżymy o losy bohaterów. Na pewno ta opowieść jest warta poznania. Sama jako osoba dorosła uznaję ją za wyjątkową i bardzo ciekawą.




Jeżeli chodzi o jakość wydania obu publikacji to nie mam im nic do zarzucenia. Oczywiście każda książka należy do innej serii, a łączą ją bohaterowie animacji My Little Pony. Pierwsza z nich, czyli 100 naklejek. Wydanie filmowe ma format A4 i miękką okładkę. Zawiera też znacznie mniej stron, a co za tym idzie jest także tańsza. Zadania w niej są proste i łatwe do zrozumienia. Poza tym wygodnie się ją użytkuje, dlatego tak dobrze ją oceniam. Opowieść filmowa zaś ma mniejszy format i twardą oprawę. Brokatowe zdobienia to świetny pomysł, ale uważajcie na najmłodsze pociechy, bo mogą zechcieć je pozdrapywać. Czcionka jest dość duża, więc  starsze dzieci mogą przeczytać je same. Książka jest dość długą, dlatego młodzi czytelnicy na pewno nie będą czuli niedosytu. Kolorowe ilustracje na pewno bardzo ich zainteresują. Mam też niewielką podpowiedź dla osób, które niezbyt znają bohaterów tej bajki, by najpierw przeczytać, a później wykonać niektóre zadania z publikacji z łamigłówkami. Jedno jest pewne tyle wystarczy, by pokochać kucyki, pegazy i jednorożce.


My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe i My Little Pony. Opowieść filmowa to świetne książki dla każdego dziecka, bez względu na płeć i zainteresowania. Myślę, że zarówno chłopcy, jak i dziewczęta pokochają tą magiczną opowieść, a chwile spędzone na rozwiązywaniu łamigłówek będą wartościowym i przyjemnym wypełnieniem czasu w ciągu całego pełnego wrażeń dnia. Nawet jeśli nie są fanami My Little Pony. 
 
Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

środa, 10 czerwca 2020

Marta Galewska-Kustra - "Pucio mówi dzień dobry", "Pucio mówi dobranoc"



Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Tytuł: Pucio mówi dzień dobry, Pucio mówi dobranoc
Wydawnictwo: Nasza Ksiegarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 28 + 28
Ocena: 10/10
Wiek: 0-6 lat

Opis:


Pucio i Misia z radością rozpoczynają dzień. Witają się ze słońcem, dostrzeżoną za oknem wiewiórką, a nawet samochodami na ulicy. Potem myją zęby, ubierają się, jedzą śniadanie. Nie zapominają też o nakarmieniu psa i kota.
W każdej czynności towarzyszą im mali czytelnicy, ta interaktywna książka zachęca bowiem maluchy do naśladowania ulubionych bohaterów, dzięki czemu poranne obowiązki stają się wspaniałą zabawą.

Pucio ma ochotę na zabawę, ale nadchodzi wieczór i wszyscy układają się do snu. Misia już śpi, więc trzeba być cicho, żeby jej nie obudzić. A co robią inni? Dźwig przez cały dzień nosił ciężary i teraz smacznie chrapie. Drzewo i samochód na parkingu też odpoczywają. Ciocia, która świętowała swoje urodziny, uśmiecha się przez sen. Budka z lodami jest zamknięta, a samolocik Pucia leży spokojnie pod łóżkiem. Ty też zgaś światło i słodko śpij – jutro czeka cię mnóstwo nowych przygód! 


Recenzja: 


Dwie nowe książeczki o Puciu to kolejne części z serii malutkich i bardzo prostych kartonówek dla najnajów. Są zaskakująco lekkie, z grubej tektury, niestraszna im więc silna i wyżynające się ząbki i mają bezpiecznie zaokrąglone rogi. 





„Pucio mówi dzień dobry” to książeczka interaktywna, idealna do aktywnego czytania. Dziecko towarzyszy Puciowi i Misi w porannych czynnościach, a na każdej stronie czekają zadania do wykonania – od obudzenia dzieci, przez poranną toaletę, przygotowanie bohaterom śniadania i tańce przed wyjściem aż po drogę do przedszkola. Fajny pomysł na utrwalenie porannych rytuałów i genialna propozycja dla małych wiercipięt, bo trzeba szczotkować ząbki, kręcić bioderkami, wytrzeć Puciowi buzię, nakarmić zwierzaki i wykonać mnóstwo innych porannych obowiązków. A podobno bycie dzieckiem jest proste!

„Pucio mówi dobranoc” jest zupełnie inna, najprawdopodobniej dlatego, żeby nie rozbudzać malucha nadmiarem aktywności – snucie opowieści jest znacznie bardziej wyciszające. A wieczór to idealny moment, żeby podsumować dzień i jeszcze raz przypomnieć sobie wszystkie przygody. Pucio nie może zasnąć, więc gra sobie na ukulele (jakie to życiowe!), czym przykuwa uwagę taty i tylko cudem nie budzi siostry. Razem z tatą, nasz bohater zastanawia się kto już śpi i co robił przez cały dzień. Dźwig podnosił ciężary, drzewo gościło rozbieganą rodzinkę wiewiórek, ciocia przyjmowała urodzinowych gości, auto odwiedziło myjnię… nic dziwnego, że wszyscy są zmęczeni. Ani się obejrzymy, a zaśnie i Pucio. A wraz z nim i czytelnik. Takie wspominanki-wymyślanki to bardzo fajny pomysł na wieczorny zwyczaj – nie tylko wycisza i uspokaja, ale również trenuje pamięć i umiejętność opowiadania.

Bardzo przyjemne propozycje dla najmłodszych fanów Pucia, świetnie sprawdzą się również na jako pierwsze spotkanie z tym bohaterem.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

środa, 16 października 2019

Barbara Castro Urio - Kotki idą spać



Autor: Barbara Castro Urio
Tytuł: Kotki idą spać
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 24
Ocena: 10/10
Wiek: 0+

Opis:


W tej książce jest pewien pusty dom. Pierwszy przychodzi do niego czerwony kot. A potem kotki, jeden po drugim, zapełniają wszystkie pokoje. Kiedy przybywa ostatni kotek, nadchodzi moment, by zasnąć. Światła gasną, oczy się zamykają...
Dobranoc, kotki!
Dobranoc, maluchy!


Recenzja:

Każdy rodzic maluszka wie, że nie ma nic bardziej fascynującego, niż książeczka z dziurą. No, chyba, że książeczka z wieloma dziurami. Do zaglądania, odkrywania i wkładania paluszków.

W tej prościutkiej kartonówce ilość dziurek wzrasta wprost proporcjonalnie do ilości przewróconych stron. Na początku był duży, wielorodzinny dom i drzwi do domu. Przed domem pojawiają się kolejno kolorowe kotki. Za każdym razem, gdy jeden z nich wchodzi do środka, w jego mieszkanku zapala się kolorowe światło. Strona po stronie 12 kotków wypełnia domek. Układają się w swoich łóżeczkach i idą spać. Zachęcając małego czytelnika, by poszedł w ich ślady. 






Cudownie nieskomplikowana, czysta forma i operowanie dużymi płaszczyznami bieli wzmaga magię drobnych szczegółów. To urocza książeczka do czytania przed snem, a przy okazji pomaga utrwalić nazwy kolorów i liczby. Może być przydatna również przy wprowadzaniu przyimków miejsca, bo wielobarwne kocie okienka zapalają się przed, obok, czy nad innymi. 

Wielki plus za bezpiecznie zaokrąglone rogi, poręczny format i porządne wykonanie – tak grubej tekturce niestraszna nie tylko kapiąca z ekscytacji ślina, ale i wyrzynające się zęby! Ciekawie zilustrowana, bez problemu nadmiaru, pomysłowa, ciepła i pożyteczna. Idealna kandydatka na jedną z pierwszych pozycji maluszka. 

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.

piątek, 21 grudnia 2018

Meritxell Marti - "Dobrej nocy"


Autor: Meritxell Marti
Ilustracje: Xavier Salomó
Tytuł: Dobrej nocy
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 18
Ocena: 9/10

Opis:

Księżyc już dawno wisi na niebie, a wy jeszcze nie w łóżkach? Wskakujcie pod kołdry! Dobrej nocy!

Książka z ruchomymi obrazkami. Każdy może własnoręcznie utulić do snu jej bohaterów.

Recenzja:

Czasem nie potrzeba wielu słów, by książeczka dla najmłoddszych była wartościowa i Wydawnictwo Adamada właśnie potwierdziło tę tezę. Przed nami publikacja, która... poróżniła mnie i męża :) A przynajmniej zupełnie odmienne mamy o niej zdanie. Otoż mój ślubny, człowiek dobrego serca, ale także klasyczy umysł ścisły, do bólu praktyczny, po wieczornej lekturze orzekł, że tekstu jest za mało. Ja z kolei uparcie twierdzę, że jest w sam raz, bo też w książce dla najmłodszych czasem tekstu nie potrzeba w ogóle, wystarczy sam obraz. I córa zdaje się stać po mojej stronie, bo niemal codziennie przynosi mi "Dobrej nocy" i pokazuje, jak sprawnie potrafi już wszystkich usypiać.


Bo też pomysł na tę książeczkę jest bardzo prosty i przez to chwytliwy - po prostu życzymy dobrej nocy różnym rzeczom, zwierzakom czy dzidziusiowi. Jedno krótkie zdanie, ilustracja ze specjalnym suwakiem dostosowanym do małych paluszków i... tyle. Wszystko to na czarnym tle, w końcu nadeszła nocka i najwyższa pora pójść spać, z czym moja córa za każdym razem walczy, jak może i złości ją już sam fakt, że staje się senna. Dlatego u nas podwójnie sprawdzają się książeczki ułatwiające zasypianie. Z tą życzymy dobrej nocy i pokazujemy, że za oknem już ciemno, u nas też, z kolejną ziewamy z różnymi zwierzakami, z jeszcze inną liczymy baranki, wszystko to gwoli ułatwienia Zosi zaakceptowania faktu, że spać kiedyś trzeba.

Jedna tylko strona różni się od pozostałych i muszę przyznać, że to strona Zosi ulubiona. Ostatni obrazek przedstawia uśpiony krajobraz i jedno stworzenie, które dopiero zaczyna swój "dzień". Mowa o sowie, a odkąd córka nauczyła się ją naśladować, znajdzie "uhu" wszędzie, gdzie to możliwe, choćby nawet zza drzewa wystawał sam dziób :)


Pod względem wykonania jest bardzo przyzwoicie - strony są naprawdę grube, masywne i wytrzymałe. Suwaki "chodzą" lekko, a z racji tego, że są w formie paska, nie sprawiają trudności nawet takiemu maluchowi jak Zosia. Co prawda kolor czarny sprawia, że różne otarcia będą widoczne, ale tego się nie uniknie przy czarnych stronach. Ogólnie jestem bardzo na tak, mamy w swojej domowej kolekcji przesuwanki z różnych serii, nasze dziecię bardzo je sobie chwali, więc zdecydowanie polecam tę publikację.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.

środa, 7 marca 2018

Mercè Segarra, Rosa M. Curto - "Biblijne opowieści do poduszki"


Tytuł: Biblijne opowieści do poduszki
Autor: Mercè Segarra
Ilustracje: Rosa M. Curto
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 96
Wiek: 3+

Opis:

Od stworzenia świata do wniebowstąpienia. Najważniejsze historie, sceny i postacie ze Starego i Nowego Testamentu opowiedziane prostym językiem i zilustrowane sympatycznymi rysunkami - odpowiednimi dla młodego czytelnika.
Chronologiczny układ oraz przystępna forma ułatwiają wprowadzanie dziecka w złożony świat religii chrześcijańskiej.
Do czytania przed snem i nie tylko.

Recenzja:

Od dłuższego czasu (właściwie od pierwszych świąt Bobasy) rozglądałam się za książką, która w jak najprostszy i przy tym możliwie najsympatyczniejszy sposób pomoże mi wprowadzić maluszka w tematykę religii katolickiej. Wbrew pozorom takich pozycji powstało całkiem sporo, dotąd jednak żadna nie przypadła mi do gustu – po prostu nie czuję się na siłach tłumaczyć dziecku takich kwestii, jak rzeź niewiniątek, która pojawiła się nawet w książeczce złożonej wyłącznie z obrazków!

Aż w końcu trafiłam na „Biblijne opowieści do poduszki” I faktycznie – bez stresu można czytać je dzieciom na dobranoc, bo na pewno nie zafundują żadnemu dziecku koszmarów.

Choć zbiór zawiera historie zaczerpnięte zarówno ze Starego, jak i z Nowego Testamentu, wybrano te przypowieści, które w prezentują Pismo Święte w jak najprzyjemniejszym świetle, nie pomijając jednocześnie żadnych wydarzeń niezbędnych do zrozumienia ciągłości wydarzeń. Dlatego też nie znajdziemy tu Kaina i Abla, a zamiast dramatu Ofiary Izaaka zdecydowano się na podkreślenie cudu jego narodzin. Terror egipskiego faraona jest wspomniany, ale nikt się nad nim nie rozwodzi – podobnie, jak w przypadku plag Egipskich. I chociaż nie sposób opowiedzieć historii Jezusa nie poruszając kwestii męczeńskiej śmierci, w tej książce zrobiono to w sposób najłagodniejszy, jak tylko się da. 

Czytamy tu przede wszystkim o miłości, radości i cudach, z pominięciem męki i szczegółów brutalnej przedwiecznej codzienności. 
 






 
 

Każda z 46 historii opowiedziana została została nie tylko w możliwie łagodny, ale również zwięzły i przystępny, pozbawiony patosu sposób. By uchwycić sens przypowieści, autorom wystarczyło zaledwie po kilka zdań występujących w towarzystwie barwnych ilustracji zajmujących obie strony otwartej książki. A same obrazki są naprawdę urocze – to akwarelki o miękkich konturach i soczystych barwach. Pełne zwierzątek, piękna przyrody i szczęśliwych ludzi. Łącząc Słowo z obrazem dostosowanym do wieku czytelników, autorzy odnaleźli niezawodną drogę do serc najmłodszych. Ta książka będzie idealnym wprowadzeniem dziecka w rozbudowaną i skomplikowaną tematykę religijną. Które na pewno nie skończy się traumą, ani dla dziecka, ani dla rodzica.

Minusy? Chyba tylko ostre rogi twardej oprawy. Jest to ewidentnie pozycja przeznaczona do czytania przez rodzica, ale jednak zgodnie z założeniem zabieramy ją do łóżka, a w wieczornym zaspaniu łatwo się na nie nadziać. I jeszcze jedna moja mała fanaberia – nie przepadam, kedy w książkach korzysta się z darmowych, oklepanych, „artystycznych” fontów. I jak naprawdę bardzo lubię Bradley Hand, tak w moim odczuciu jest zbyt opatrzony. Chociaż całość wygląda estetycznie. 

Bardzo polecam zarówno na co dzień, jak i przy okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.