Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zazdrość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zazdrość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 grudnia 2020

Helen i Thomas Docherty - "Abrakazebra"


Autor: Helen i Thomas Docherty 
Tytuł: Abrakazebra 
Wydawnictwo: Amber 
Data wydania: 26 listopada 2020 
Liczba stron: 40 
Ocena: 10/10 
PATRONAT BAJKOWIRU

Opis: 

W Ziewanicach, starej wiosce, dość sennej, 
dzieci nie miały do roboty nic specjalnego. 
Nie czekało ich nic nowego ani nic fajnego… 

Aż pewnego dnia zjawiła się tajemnicza Abrakazebra ze swoim Magicznym Przedstawieniem. Wszyscy byli zachwyceni... z wyjątkiem Kozła. 

Czy i on przekona się, że odrobina magii może ubarwić życie, a marzenia, wspólna radosna zabawa i przyjaźń są ważniejsze niż poczucie, że jest się najważniejszym? 

Recenzja: 

Bajeczki od Amberka mają to do siebie, że zawsze poza historią niosą ze sobą znacznie więcej. Dlatego też z przyjemnością powitałam w swoich progach kolejną opowiastkę dla dzieci, Abrakazebrę, która w ciekawy sposób podejmuje temat… zazdrości. 

Akcja całości dzieje się w niewielkiej wiosce, Ziewanice, w której nie dzieje się zbyt wiele ciekawego. Zwierzęta żyją sobie normalnym trybem, a dzieci się nudzą – do czasu, gdy pojawia się niesamowita Abrakazebra! Wszyscy z przyjemnością oglądają jej Magiczne Przedstawienia i słuchają jej opowieści, jednakże zazdrosny Kozioł rozpowiada nieprzyjemne rzeczy na jej temat. Po odejściu bohaterki w paski każdy staje się jednak smutny, a Kozioł zaczyna rozumieć, że popełnił błąd i zachował się paskudnie, więc… zwierzęta z nim na czele ruszają na poszukiwania Abrakazebry! Czy ją odnajdą? Czy im wybaczy? Jak zapewne się domyślacie – książeczka kończy się pozytywnie! 


Abrakazebra jest doprawdy ciekawą opowieścią, a pomiędzy jej wersami przewija się wiele treści, które warto omówić z dzieckiem – choćby wcześniej wspomnianej zazdrości, ale także i tolerancji (bo zebra została zdyskwalifikowana z wioski przez swoje paski). Wszystko podane jest w przyjemnie rymowanej formie, a czytając historię nie sposób się nie uśmiechnąć. Nie można przejść obojętnie również obok bajecznie kolorowej szaty graficznej i sympatycznych postaci zwierząt, których spotkamy tutaj mnóstwo. Są koty, świnki, krowy, psy, owce, kozły – oraz znacznie więcej! Myślę, że każde dziecko pokocha tę opowiastkę również przez wzgląd na tak wielu zwierzęcych bohaterów na ilustracjach – miło na nich wypatrywać kolejne postaci oraz to, co w danej chwili robią! A – podpowiem Wam – że na rysunkach dzieje się naprawdę wiele! 


Abrakazebra to obowiązkowa pozycja dla każdego malucha, który uwielbia zwierzęta i pozytywne historyjki. Jak wspominałam powyżej, poza opowieścią może być też zabawą na spostrzegawczość, bo ilustracje są nie tylko przepysznie barwne, ale i pełne miłych dla oka detali. Króciutko mówiąc – polecam z całego serca! To doprawdy przyjemnie pouczająca i wesoło opowiastka. :)

piątek, 26 czerwca 2020

Ghislaine Dulier - "Sam i Watson pokonują zazdrość"


Autor: Ghislaine Dulier
Tytuł: Sam i Watson pokonują zazdrość
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 40
Wiek: 6+ 
Ocena: 8/10

Opis:

Kiedy dzieci chcą, żeby cała uwaga dorosłych skupiała się tylko na nich… Kiedy demonstracyjnie obrażają się, wybuchają płaczem i przestają bawić z innymi… Kiedy starsze rodzeństwo z zazdrości krzywdzi młodsze… Wtedy dobrze jest pójść za radą mądrego kota. Książka o tym, czym jest zazdrość i jak jej nie ulegać.

Recenzja:

Zazdrość to zazwyczaj mało komfortowe uczucie, czasem pociągające za sobą reakcje i zachowania, z których później nie jesteśmy dumni. Zazdrościć można różnych rzeczy - fajnej zabawki, czasu, który rodzice poświęcają rodzeństwu albo na pracę, ciekawej wycieczki czy niebanalnych pomysłów. Przekłamaniem jednak byłoby stwierdzenie, że to uczucie, które spotkać można jedynie u dzieci. My, dorośli, też zazdrościmy - dobrej pracy, auta, czasu wolnego, rozmiaru ubrań i... - wymieniać można by długo, bo ile ludzi, tyle powodów do zazdrości. I o ile w odczuwaniu zazdrości nie ma nic złego, bo to po prostu naturalne, tak już reagowanie na zazdrość może wyglądać różnie, czasem może być nawet krzywdzące, a wtedy przestaje być fajnie. I właśnie dlatego warto to uczucie - jak i wszystkie inne - poznawać, oswajać i wypracowywać sposoby radzenia sobie z zazdrością. Dobrym sposobem może okazać się lektura taka jak ta.

"Sam i Watson pokonują zazdrość" to książka o tym, że zazdrość moje pojawić się w najmniej spodziewanym momencie i dotyczyć spraw, o których nigdy byśmy nie pomyśleli, że mogą ją powodować. Dwóch małych chłopców czeka na wizytę niemowlaka, który niedawno pojawił w ich rodzinie. Jeden z nich poznał kuzynkę już wcześniej, drugi zobaczy ją po raz pierwszy. Kiedy okazuje się, że maluszek jest zainteresowany interakcją z nowo poznanym kuzynem, u drugiego z chłopców pojawia się zazdrość - dlaczego ta mała z nim się bawiła, a usnęła, gdy ja chciałem bawić się z nią? Przecież mnie już zna, a jego nie... Banalny powód do zazdrości? Cóż, dobry jak każdy inny, bo uczucia to materia, która nie zawsze jest zależna od tego, co byśmy chcieli, a co nie.

Książka nie jest długa, ale w dość ciekawy sposób pokazuje mechanizm działania zazdrości, na którą reagujemy różnie - niektórzy się obrażają, inni nie chcą bawić i zamykają w sobie, jeszcze inni stają się złośliwi. Na szczęście naszym bohaterom w końcu udaje się dojść do porozumienia, niemniej sama reakcja na zazdrość to dobry punkt wyjścia do rozmowy na temat tego uczucia. Czasem łatwiej jest porozmawiać o czymś na przykładzie książkowych bohaterów niż własnym, zwłaszcza że uczucia to bardzo delikatna materia.



W moim odczuciu najsłabszym punktem są ilustracje, ale jak to z ilustracjami bywa - to bardzo subiektywna ocena, ktoś może taką kreskę lubić i będzie zadowolony.

Na pewno jest to książka, którą warto przeczytać, jeśli jesteście z dzieckiem na etapie oswajania zazdrości i rozmów o niej. Każda taka publikacja pokazuje młodemu człowiekowi, że nie jest odosobniony w takich uczuciach, że nie ma w nich nic złego, a to ważny wniosek.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Matt Robertson - "Super Staś"


Autor: Matt Robertson
Tytuł: Super Staś
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2019
Liczba kart: 40
Ocena: 9/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Życie może być trudne, kiedy twój młodszy brat jest SUPERBOHATEREM Wszyscy myślą, że Super Staś jest WSPANIAŁY! I nikt się nie interesuje jego starszym bratem, Jasiem. Ale czasem nawet superbohater potrzebuje małej pomocy dużego brata... Urocza, pięknie ilustrowana opowieść dla każdego rodzeństwa? i o rodzeństwie. Pokazuje, jak się dogadywać, i że każde z nich jest tak samo SUPER!

Recenzja:

Zazdrość wśród dzieci, a już wśród rodzeństwa szczególnie - temat znany rodzicom jak świat długi i szeroki. Ten umie coś robić lepiej, tamten ma fajniejsze zabawki, jeszcze innego bardziej lubią dzieci w przedszkolu i tak dalej. Czasem nawet dorosłym trudno jest zrozumieć to, że dzieci nie powinno się porównywać, bo każde z nich jest inne, każde posiada swoje mocne i słabe strony i dzięki temu wszystkie one są wyjątkowe. 

W tej książce także brat zazdrości bratu, w końcu Staś wszystko robi najlepiej i wszyscy go podziwiają. Wszyscy, tylko nie Jaś. Bo kiedy Jaś robi coś dobrego i miłego, Staś właśnie kończy robić coś niesamowitego i to na nim skupia się cała uwaga. A bycie wciąż w cieniu genialnego brata na pewno nie jest łatwe. Przychodzi jednak taki czas, że to Staś potrzebuje pomocy i gdy wszyscy wokół bezradnie rozkładają ręce, jeden tylko Jaś wie, co należy zrobić, w końcu jest starszym bratem Stasia i zna go doskonale. Bo kto powiedział, że tylko jeden z braci może być super?

Historia tu opisana jest jasna, wyrazista, pokazuje, jak czuje się ten, który zawsze jest pomijany, zawsze na drugim miejscu. Dzięki temu pomimo całej wspaniałości Stasia to z drugim z braci czytelnik się solidaryzuje. Mnie osobiście ta opowieść bardzo się podoba, bo tak naprawdę żadnemu z braci nie nadano negatywnych cech charakteru. Staś nie był złośliwy ani nic z tych rzeczy, on po prostu był dobry we wszystkim. To Jaś postrzegał go przez pryzmat tego, że to nim wszyscy wokół się zachwycają. To dorośli w tej historii nie potrafili pokazać, że żaden z nich nie jest faworyzowany, bo obaj są wyjątkowi. I to jest według mnie najmocniejszy punkt publikacji, bardzo prawdziwy i życiowy.



Na uwagę zasługują także bardzo efektowne i wdzięczne ilustracje. Jest kolorowo i pięknie, tak jak w picturebooku być powinno. W zasadzie mogłabym komplementy na temat ilustracji w publikacjach wydawnictwa Amber skierowanych do dzieci kopiować i wklejać do każdej recenzji, bo pod tym względem naprawdę nie ma się do czego przyczepić.

Mądra, życiowa i poczuająca historia. Warto sięgnąć, gdy ma się w domu kilkulatków walczących o uwagę rodziców, ale też tak po prostu dla siebie, by zrozumieć, co czuje dziecko, które jest w cieniu innego.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

niedziela, 31 marca 2019

Julien Neel - "Lou! Sielanka. Tom 2"

Autor: Julien Neel
Tytuł: Sielanka
Seria: Lou! 
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 27 lutego 2019
Liczba stron: 168
Ocena: 8/10

Opis:

Pełna humoru i ciepła bestsellerowa seria o dorastającej dziewczynce! W drugim tomie Lou wyjeżdża z koleżankami na wakacje, gdzie poznaje świetnych ludzi i przeżywa wspaniałe przygody. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. Lou wraca do szkoły i szarej rzeczywistości. Okazuje się, że jej mama jest w ciąży i parę miesięcy później rodzi dziecko. Lou stara się oswoić z małym braciszkiem i faktem, że już nie jest jedynym oczkiem w głowie swojej mamy. Jakby tego było mało, niedługo potem w ich bloku wybucha pożar. Bohaterki tracą swoje mieszkanie i na jakiś czas muszą się przeprowadzić do Sopoćkowa, rodzinnej miejscowości mamy Lou. Tam zaczynają wracać wszystkie wspomnienia…

Recenzja: 

Dawno, dawno temu, a przynajmniej dawno dla mnie, w telewizji leciała kreskówka o tytule Lou!. Zapamiętałam ją całkiem nieźle, bowiem przez długi czas była jednym z moich ulubionych punktów programu i wyczekiwałam kolejnych odcinków z niecierpliwością. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaką frajdę sprawiła mi wiadomość, że wydawnictwo EGMONT postanowiło wydać ten tytuł w ramach cyklu Komiksy są super!. Byłam po prostu wniebowzięta! 

W tomie Sielanka powitał mnie… sielankowy, wakacyjny klimat. I choć za oknem panował chłód, tak opowieści o Lou rozgrzały mnie intensywnymi barwami (a później nawet pożarem), świetnym humorem oraz ważnymi tematami, które porusza. Muszę przyznać, że nastawiłam się przy tym komiksie głównie na zabawę, zadziwiła mnie więc ogromna wartość merytoryczna, którą prezentuje. Mimo tego, że tytuł przede wszystkim opowiada o zabawnych perypetiach nastolatki oraz jej zakręconej rodzicielki, tak nie zabrakło w nim miejsca na rzeczywiste problemy, z którymi mierzyć się współcześnie każdy człowiek, nie tylko młody. Poszukiwanie akceptacji, młodociana miłość, zazdrość (m.in. o młodsze rodzeństwo), uzależnienie, bycie sobą – to zaledwie niewielka część tego, co znajdziecie w tym komiksie. A to zaledwie zalążek całości… 

Nie tylko treść tytułu jest bogata. Ilustracje Julien Neel są pełne szczegółów i barw, z przyjemnością zagłębiałam się w ich detalach oraz easter eggach ukrytych w niektórych kadrach. Ponadto, na początku i na końcu każdego rozdziału znajdują się wyrwane kartki z pamiętnika Lou wraz ze zdjęciami i wieloma innymi atrakcyjnymi dodatkami. Zapoznając się z nimi miałam równie wielki ubaw! 

Tytuł ma jednak i wadę. Kadry bywają bardzo małe, a tekst w pamiętniczku jest maleńką czcionką. To bardzo męczy oczy i może okazać sporym utrudnieniem dla osoby, która ma problemy ze wzrokiem. Na szczęście mniejsze kwadraciki zwykle nie mają zbyt wiele tekstu (choć i takie się zdarzają). Ja, choć komiks mnie prawdziwie zafascynował, musiałam czytać go na raty. 

Lou! Sielanka to nietuzinkowa pozycja dla dzieci i młodzieży, która z pewnością zachwyci i niejednego dorosłego czytelnika. Opowieści o artystycznej dziewczynce i jej nietypowej mamie (wszak jest maniaczką gier i pisarką s-fi) zachwycają oryginalną kreską, intensywnymi kolorami oraz treścią, z którą zdecydowanie wartą się zapoznać. Ta pozycja nie tylko bawi i cieszy oczy, ale i zachęca do refleksji, porusza problemy ważniejsze niż zwykłe fanaberie nastolatek. Polecam z całego serca!