Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat Bajowiru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat Bajowiru. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 grudnia 2019

Brynne Barnes - "Książki nie mają skrzydeł"

Autor: Brynne Barnes 
Ilustracje: Rogerio Coelho 
Tytuł: Książki nie mają skrzydeł 
Wydawnictwo: Amber 
Data wydania: 2 grudnia 2019 
Liczba stron: 32 
Ocena: 10/10 
Patronat Bajkowiru 

Opis: 

Zabawna, niezwykła, pięknie rymowana i pełna magii opowieść o tym, co niezwykłego można znaleźć między stronicami książki. Wejdź do świata, gdzie wszystko jest możliwe – od wspinania się na drabinach między chmurami, przez szybowanie na grzbiecie ptaka, fantastyczne miasta zegarów, po wyprawę na statku piratów. 

Ta niezwykła książka zabiera nas w podróż w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: czym jest książka? 

Recenzja: 

Książki nie mają skrzydeł to jedna z takich pozycji, która czaruje na każdym kroku. Bajeczne ilustracje, cudowne kolory i niesamowity tekst sprawiają, że jest to zdecydowanie jedna z najpiękniejszych pozycji proponowanych przez Amberek. I – co równie urocze – opowiada o tym, co wszyscy kochamy – o książkach! 

Ma stronice, obrazki 
i okładkę, to fakt. 
Słowa też, i autora, 
no i ciebie, czy tak? 

Z rysunkami Rogerio Coelho miałam już przyjemność przy innej pozycji – Ośmiornica na dachu – i choć wiedziałam, czego się po tym ilustratorze spodziewać, tak ponownie zostałam zaskoczona. Książeczka Książki nie mają skrzydeł ubogacona jest iście baśniowymi ilustracjami, pełnymi szczegółów i… najprawdziwszej magii. Naprawdę, ciężko oderwać wzrok od tej pozycji, a przecież szata graficzna to nie wszystko! Jest jeszcze… cudny tekst. 

To coś więcej niż książka. 

Jak sam tytuł głosi, książki nie mają skrzydeł, ale i tak przepełnione są cudami. Oferują nam wiele, oddziałują na naszą wyobraźnię i… mogą stać się dla nas tym, czym zechcemy. Wszak przeżywamy w nich mnóstwo przygód, prawda? Rogerio Coelho wierszem opowiada nam o nietuzinkowości książek, budząc uśmiech na ustach czytelnika. Choć treści jest tutaj niewiele, tak dla dziecka może być ona lekkim wyzwaniem, ponieważ pojawia się tutaj kilka trudniejszych słów, aczkolwiek uważam ten tekst za dobrą sposobność do ćwiczenia czytania i wymowy. 

Kiedy jest zamknięta 
jak związana książką, 
wtedy i tylko wtedy 
jest jedynie… książką. 


Książki nie mają skrzydeł to bajeczna wyprawa w czytelniczy świat, w którym wszystko jest możliwe. Absolutnie zakochaliśmy się w tej pozycji i chętnie do niej wracamy – i dla tekstu, i dla ilustracji. Z każdą kolejną lekturą odkrywamy coś nowego, co czyni tę pozycję również ciekawym treningiem spostrzegawczości u dziecka. Drabina do chmur, latający okręt, łódź podwodna, smok... oj, atrakcji tutaj nie brakuje! Polecam tę książeczkę z całego serducha i mam nadzieję, że zarówno z autorem, jak i ilustratorem spotkam się jeszcze nie raz! <3

wtorek, 10 grudnia 2019

David Melling - "Nie martw się, Misiu Tulisiu"


Autor: David Melling
Tytuł: Nie martw się, Misiu Tulisiu
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 40
Wiek: 3-5 lat
Ocena: 8/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Szósty tom kultowej serii o Misiu Tulisiu sprzedanej w 1,5 milionie egzemplarzy

Tego Misia kochają dzieci w 30 krajach i w Polsce już też!

Do kogo idziesz, jak masz WIELKIE zmartwienie?

Tuliś coś przeskrobał i bardzo się martwi.
Przyjaciele pocieszą go i radzą, że najlepiej się przyznać, bo rodzice zawsze po prostu mocno PRZYTULĄ.

Będzie mnóstwo przygód i mnóstwo misiowych przytuleń.

Recenzja:

Trzeba przyznać, że książki o Misiu Tulisiu pojawiają się w ostatnim czasie jak grzyby po deszczu. Nas akurat, tj. mnie i córę, bardzo to cieszy, bo znamy i lubimy większą część tej serii. A że mamy porównanie, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć - ta jak na razie jest najfajniesza!

Tym razem Miś Tuliś otrzymuje od swojego taty prezent - wełnianą czapkę. Nasz bohater jest zachwycony prezentem i obiecuje bardzo o niego dbać. Z tego wszystkiego zaczyna on skakać i fikać koziołki, przepełniony radością, ale nie zauważa, że z każdym takim skokiem czapka pruje się, gdyż zaczepiła się o gałąź. W ten sposób Tuliś traci w końcu podarek i nie ma pojęcia, co z tym faktem zrobić. 

Podoba mi się tematyka, która została tu poruszona. Bo czy Tuliś powinien czuć się winny zepsucia czapki? Abslutnie nie, wszak trudno kogoś obwiniać o dobrą zabawę i przypadek. Mimo wszystko Misiowi źle z tym, co się stało. Obawia się on, czy tata nie poczuje się zawiedziony, w końcu to był prezent od niego. Na szczęście ma on wsparcie w przyjaciołach, którzy dają najsensowniejszą ze wszystkich rad - po prostu powiedz rodzicom, co się wydarzyło. Oczywiście, że wcześniej Tuliś musi spróbować różnych sposobów naprawienia czapki, nie byłby sobą, gdyby tego nie zrobił, ale ostatecznie robi tak, jak radzili przyjaciele i... nic strasznego się nie dzieje. Nikt nie ma pretensji, nikt się nie obraża i nie strofuje. I to jest bardzo fajne. Młody człowiek widzi dzięki temu, że czasem poczucie winy pojawia na wyrost, a szczera rozmowa to najlepszy ze wszystkich sposób na troski.



Tradycyjnie już pod względem graficznym jest świetnie, bardzo kolorowo i przejrzyście. Duży format podkreśla piękne ilustracje, a twarda oprawa staje się dopełnieniem tej pięknie wydanej książki.

Polecam fanom Tulisia i tym, którzy dopiero planują go poznać. Szanse na to, że dzieci polubią tego bohatera, są bardzo duże.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

środa, 23 października 2019

Melissa Castrillón - "Najdzielniejsza mała Min"

 
Autor: Melissa Castrillón
Tytuł: Najdzielniejsza mała Min
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 40
Wiek: 3+
Ocena: 10/10
PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Urocza, wzruszająca, pełna magii i ciepła opowieść, która daje siłę i nadzieję.
Wejdź do ogrodu. Tu w miniaturowym domku żyje maleńka dziewczynka. Czeka ją wiele niezwykłych przygód, w których będzie musiała ratować innych i przekona się, jak bardzo potrafi być dzielna.
Wspaniała ilustratorka otwiera przed nami magiczny cudownie barwny świat i przekonuje, że nikt nie jest zbyt mały, by dokonać wielkich rzeczy.

Recenzja:

To jedna z tych książek, w której tekst odkryłam dopiero jakoś za trzecim, czy czwartym przeglądaniem. Ilustracje są tak obłędne i wciągające, że z powodzeniem obroniłyby się bez ani jednego słowa pisanego. Te kilka zdań tekstu wyłącznie dopełnia opowieść. Autorka zaprasza nas do baśniowego świata tajemniczego ogrodu. Pełnego szczegółów, przedstawionego w niebanalnej gamie kolorystycznej i przywodzącego nieco na myśl ludowe wycinanki i wydrapywanki na kraszankach. Ogrodu zamieszkanego przez zwyczajne stworzenia oglądane z niezwyczajnej perspektywy i, jak się okazuje, pełnego niebezpieczeństw.

Malutka Min mieszka w malutkim domku na skraju ogrodu wraz z czterema cioteczkami, które dzień po dniu odważnie stawiają czoła światu. A z ich odwagi i przygód rodzą się niesamowite historie, których nasza bohaterka słucha z zapartym tchem każdego wieczora. Czy jej również przydarzy się coś niezwykłego?
 






Jej marzenia szybko mają się spełnić, bo przygoda dosłownie porywa ją w swe szpony. Kiedy mieszkańcy lasu będą potrzebowali pomocy, Min odkryje w sobie pokłady odwagi, istnienia których nawet się nie spodziewała. 

Czy prawdziwe potwory istnieją? I czy można je okiełznać? Okazuje się, że wszystko zależy od punktu widzenia i naszego podejścia do problemu. 

Przepiękny picturebook z uniwersalnym przesłaniem i olbrzymią dawką girl power! 

Patrzcie i podziwiajcie – gwarantuje, że zachwyci czytelników w każdym wieku i niezależnie od płci. Patronować takiej pozycji to czysta przyjemność!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Amber.

środa, 2 października 2019

Katy Hutson - "Wyścig po Złotego Żołędzia"


Autor:
Katy Hutson
Tytuł:
Wyścig po Złotego Żołedzia
Rok wydania:
2019
Liczba stron: 40
Wiek: 3+
Ocena: 10/10
PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Nowe szalone przygody Królika, który miał za dużo marchewek i jego przyjaciół.
Wiewiórka uwielbia zwyciężać. I przez osiem ostatnich lat sama zdobywała pierwsze miejsce w Wyścigu po Złotego Żołędzia. Ale teraz zmienił się regulamin – to zawody drużynowe. Wiewiórka jest bardzo niezadowolona: przecież to ona jest najszybsza w całym lesie, a inni tylko opóźnią i przeszkodzą jej w zwycięstwie…
Czy Wiewiórka nauczy się być i działać w zespole? Czy zrozumie, że wygrać samemu to nie wszystko? I czy Królik, Żółw i Bóbr znowu pomogą?
Ta kolejna urocza, zabawna i cudownie ilustrowana książka Katy Hudson pokazuje, że nie zawsze trzeba zwyciężyć i być najlepszym. O wiele ważniejsza jest przyjaźń, umiejętność przebaczania i bawienia się w grupie.


Recenzja:

Czy bycie pierwszym i najlepszym jest zawsze najważniejsze? Wiewiórka jest o tym przekonana! W końcu nie przez przypadek jest najszybszą wiewiórką w lesie! Coroczny wyścig po Złotego Żołędzia – najważniejszy wyścig w lesie – wydaje się być czystą formalnością, w końcu nasza bohaterka wygrała go już osiem razy z rzędu. Może dlatego zmieniono jego zasady. Tym razem to konkurs drużynowy! Ale czy żółw, królik i bóbr stanowią wymarzone towarzystwo do wyścigu wierzchołkami drzew? Na pewno nie zamierzają się poddawać! Ale będą potrzebowali pomocy…








To już trzeci picturebook o przygodach tych sympatycznych bohaterów. Tym razem historia podejmuje, tak ważny dla przedszkolaków, problem współzawodnictwa, bycia częścią drużyny (a co za tym idzie i odpowiedzialności zbiorowej) i – co chyba najtrudniejsze – przegrywania. 

Ale w końcu radość na pyszczkach przyjaciół jest ważniejsza od najbardziej złotej i błyszczącej nagrody. A do uniesienia trofeum czasami niezbędna jest pomoc przyjaznej łapki. 

Estetyczne wydanie, historia opowiedziana ślicznymi ilustracjami, mądre przesłanie i bardzo jesienny klimat złocistych żołędzi na czubkach drzew o czerwieniejących liściach. Przyjaźń jest dobra na każdą porę roku, a ponurą jesienią doceniamy przyjaciół szczególnie!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Amber.
Bajkowir ma przyjemność patronować tej pozycji.

sobota, 14 września 2019

Philip Reeve - "Inwazja kosmicznych warzyw"; "Zima w środku lata"

Autor: Philip Reeve
Ilustracje: Steve May
Tytuły: Buster Bayliss. Inwazja kosmicznych warzyw; Buster Bayliss. Zima w środku lata 
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 12.08.2019
Liczba stron: 160; 144
Ocena: 7/10
Wiek: 7+ lat
Patronat Bajkowiru

Opis: 

Tom 1 zabawnych i magicznych przygód Bustera Baylissa autorstwa Philipa Reeve'a
KOSMICZNE WARZYWA ATAKUJĄ MIASTECZKO!
Przejmują kontrolę nad ludzkimi umysłami i zmieniają mieszkańców Smogley w niewolników. Rosną w zastraszającym tempie. Wkrótce zaczną zjadać ludzi. Buster mudi znaleźć sposób, jak uratować miasto przed krwiożerczymi superbrukselkami...
***
Tom 2 zabawnych i magicznych przygód Bustera Baylissa autorstwa Philipa Reeve'a
Buster nie ma szczęścia. Dlaczego zawsze coś  (albo ktoś) musi mi zepsuć wakacje?
NA KŁOPOTY TYLKO BYSTRE!
Tym razem jest to ekipa archeologów, zaproszona przez mamę Bustera. Ale czy ktoś mógł przewidzieć, że ledwo rozkopią pagórek na szkolnym boisku... zamarzną w środku lata?!
Buster ucieka w ostatniej chwili. Tylko po to, by odkryć, że to on musi uratować Smogley przed Królem Zimy, który słowa miasto coraz grubszą warstwą lodu...

Recenzja:

Są takie historie, które chcemy poznawać, przede wszystkim przez wzgląd na nazwisko ich autorów. Philip Reeve napisał trzy bardzo poczytne książki dla młodzieży, z których jedna została zekranizowana w reżyserii samego Petera Jacksona. Zanim przyszła propozycja objęcia patronatem serii autorstwa Reeve'a skierowanej do jeszcze młodszych czytelników, nie wiedziałam, że w ogóle znajduje się ona w jego dorobku. Przyznam szczerze, że to nazwisko autora było dla mnie głównym motywatorem do sięgnięcia po serię o Busterze Baylissie. Oczywiście książki idealnie wpisały się także w grupę wiekową odbiorców - są przeznaczone dla dzieci od siódmego roku życia, a mój syn skończył już osiem lat i stwierdziłam, że przygody tego chłopca przypadną mu do gustu. Czy się nie pomyliłam? Poza tym, wspomnę jeszcze, że widzę pewne podobieństwo pomiędzy nimi...


Niebezpieczeństwo, przygody, śmieszne sceny i mnóstwo niespotykanych zdarzeń. Chyba w książce nie potrzeba szukać nic więcej, by jej fabuła zainteresowała chłopca w wieku mojego syna. Im bardziej nieprawdopodobne sytuacje, tym lepiej. Absurdalność w tym wieku jest w cenie. Znajdziemy jej przejawy czytając serię o Busterze Baylissie. Te zwariowane i nieprawdopodobne historie czekają także na was i na wasze, żądne czytelniczych wrażeń, dzieci. Jeśli lubią niestworzone przygody z nutką grozy, przesiąknięte specyficznym humorem, to książki dla nich idealne.


W pierwszym tomie serii o Busterze Baylissie zatytułowanym Inwazja kosmicznych warzyw, chłopiec będzie musiał uratować swoje miasteczko przed krwiożerczymi roślinami do złudzenia przypominającym przerośnięte brukselki. W wakacje jego mama musi wyjechać na szkolenie związane z wykonywaną przez nią pracą a on wyjeżdża na ten czas do przyszywanej cioci Pauliny, która jest zapaloną ogrodniczką. Pewnego dnia ciocia Paulina wchodzi w posiadanie dziwnej rośliny, która jest właśnie z grupy tych rzucających czar na swoich właścicieli. W mieście pojawia się coraz więcej owych roślin, które rosną w niekontrolowany sposób i jak się wkrótce okazuje - są mięsożerne. Buster wraz ze swoją przyszywaną kuzynką Polly i innymi kompanami będą musieli stawić czoło tłumowi dziwacznych brukselek i ich przywódcy. Czy uda im się uratować Smogley przed zagładą? Nie będzie to wcale łatwe zadanie, ale ich sprzymierzeńcem jest także… muzyka.




Buster to chłopiec, który szybko znajdzie uznanie wśród chłopców z podstawówki. Psotnik lubiący sprawiać figle i żarty. Pierwszy tom wprowadza nas w jego zwariowany świat, w którym humorystyczne sceny to niemal codzienność. Kilka razy przyszło nam się pośmiać w trakcie czytania, między innymi dlatego ta książka zasługuje na wyróżnienie. Fabuła także jest przemyślana. Z przejęciem kibicowaliśmy Busterowi na polu bitwy i równie mocno chcieliśmy poznać tajemnice kosmicznych warzyw. Po drodze czekało nas trochę niepewności o los bohaterów, ale momenty grozy były zazwyczaj szybko rozładowywane śmiesznymi scenami. Dobrze, że od razu mogliśmy sięgnąć po drugi tom tej serii, gdyż byliśmy ciekawi nowej przygody, która czeka na Bustera i jego przyjaciół.


Tym razem Buster i Polly stoją przed równie niebezpiecznym i ważnym zadaniem. Muszą bowiem uratować Smogley przed całkowitym zamarznięciem. Dzieci staną do walki same przeciw potężnemu Królowi Zimy. Czy uda im powstrzymać go przed zamrożeniem ich miasteczka? Trudno będzie pokonać kogoś, kto para się czarną magią, jednak nic nie jest niemożliwe a gdzie pojawia się Buster, tam dzieją się cuda...

W drugiej części humor nie opuszcza autora. Niektóre sytuacje są wręcz absurdalne, ale najważniejsze, że potrafią rozbawić. Zima w środku lata to opowieść pełna magicznych stworzeń: wróżek, driad, czarownic i innych niezwykłych postaci. Akcja szybko brnie do przodu, jest pozytywnie zakręcona i nie pozwala nudzić się czytelnikom. 

Seria jest naprawdę przyjemna w odbiorze. Humor to jej najlepsza cecha. Ciekawe ilustracje pobudzają wyobraźnię. Miękka okładka i mniejszy format wydania sprawiają, że książki są wygodne w użytkowaniu. Czcionka nie jest zbyt duża, ale dla starszych dzieci dość wygodna do samodzielnego czytania.



Bustrer Bayliss to zwariowany chłopiec, którego przygody wzbudzają zainteresowanie, nie tylko wśród młodszych czytelników. Warto go poznać i momentami pośmiać się z jego zwariowanych pomysłów.  

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

Bajkowir objął patronatem medialnym serię o Busterze Baylissie.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Matt Robertson - "Super Staś"


Autor: Matt Robertson
Tytuł: Super Staś
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2019
Liczba kart: 40
Ocena: 9/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Życie może być trudne, kiedy twój młodszy brat jest SUPERBOHATEREM Wszyscy myślą, że Super Staś jest WSPANIAŁY! I nikt się nie interesuje jego starszym bratem, Jasiem. Ale czasem nawet superbohater potrzebuje małej pomocy dużego brata... Urocza, pięknie ilustrowana opowieść dla każdego rodzeństwa? i o rodzeństwie. Pokazuje, jak się dogadywać, i że każde z nich jest tak samo SUPER!

Recenzja:

Zazdrość wśród dzieci, a już wśród rodzeństwa szczególnie - temat znany rodzicom jak świat długi i szeroki. Ten umie coś robić lepiej, tamten ma fajniejsze zabawki, jeszcze innego bardziej lubią dzieci w przedszkolu i tak dalej. Czasem nawet dorosłym trudno jest zrozumieć to, że dzieci nie powinno się porównywać, bo każde z nich jest inne, każde posiada swoje mocne i słabe strony i dzięki temu wszystkie one są wyjątkowe. 

W tej książce także brat zazdrości bratu, w końcu Staś wszystko robi najlepiej i wszyscy go podziwiają. Wszyscy, tylko nie Jaś. Bo kiedy Jaś robi coś dobrego i miłego, Staś właśnie kończy robić coś niesamowitego i to na nim skupia się cała uwaga. A bycie wciąż w cieniu genialnego brata na pewno nie jest łatwe. Przychodzi jednak taki czas, że to Staś potrzebuje pomocy i gdy wszyscy wokół bezradnie rozkładają ręce, jeden tylko Jaś wie, co należy zrobić, w końcu jest starszym bratem Stasia i zna go doskonale. Bo kto powiedział, że tylko jeden z braci może być super?

Historia tu opisana jest jasna, wyrazista, pokazuje, jak czuje się ten, który zawsze jest pomijany, zawsze na drugim miejscu. Dzięki temu pomimo całej wspaniałości Stasia to z drugim z braci czytelnik się solidaryzuje. Mnie osobiście ta opowieść bardzo się podoba, bo tak naprawdę żadnemu z braci nie nadano negatywnych cech charakteru. Staś nie był złośliwy ani nic z tych rzeczy, on po prostu był dobry we wszystkim. To Jaś postrzegał go przez pryzmat tego, że to nim wszyscy wokół się zachwycają. To dorośli w tej historii nie potrafili pokazać, że żaden z nich nie jest faworyzowany, bo obaj są wyjątkowi. I to jest według mnie najmocniejszy punkt publikacji, bardzo prawdziwy i życiowy.



Na uwagę zasługują także bardzo efektowne i wdzięczne ilustracje. Jest kolorowo i pięknie, tak jak w picturebooku być powinno. W zasadzie mogłabym komplementy na temat ilustracji w publikacjach wydawnictwa Amber skierowanych do dzieci kopiować i wklejać do każdej recenzji, bo pod tym względem naprawdę nie ma się do czego przyczepić.

Mądra, życiowa i poczuająca historia. Warto sięgnąć, gdy ma się w domu kilkulatków walczących o uwagę rodziców, ale też tak po prostu dla siebie, by zrozumieć, co czuje dziecko, które jest w cieniu innego.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

piątek, 2 sierpnia 2019

Katy Hudson - "Za dużo marchewek"


Autor: Katy Hudson
Tytuł: Za dużo marchewek
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 32
Ocena: 9/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Królik KOCHA marchewki.

Właściwie to kocha je tak bardzo, że w jego przytulnej norce zaczyna brakować dla niego miejsca. Kiedy przyjaciele proponują mu pomoc, Królik z radością ją przyjmuje. Ale czy mnóstwo marchewek nie oznacza przypadkiem mnóstwa kłopotów dla Królika i jego przyjaciół?

Ta urocza książka pokazuje, jak siła przyjaźni pomaga przetrwać trudne chwile w życiu.
Nawet gdy po drodze spotykają nas niekoniecznie miłe niespodzianki. I że przyjaźń i dzielenie się z innymi są ważniejsze niż posiadanie.

Recenzja:

Dzielenie się - temat, który spędza sen z powiek wielu rodzicom. Przyznaję, że mnie do niedawna też, bo córa raczej zaborczo podchodziła do ochrony własnych "dóbr", pokazując je innym dzieciom z daleka, ale raczej niechętnie dając się bawić. Teraz jest lepiej, znacznie lepiej, a pomogły w tym między innymi lektury takie jak ta - pokazujące, że dzielenie się jest fajne.

Królik, bohater tej opowieści, wszędzie, gdzie tylko się ruszy, zbiera marchewki. W końcu ma ich już tak dużo, że sam nie mieści się we własnym domu. Szuka więc innego schronienia, którego chętnie udzielają mu kolejni przyjaciele. Niestety królik wszędzie zabiera ze sobą marchewki, doprowadzając do wiele przykrych wypadków. Kiedy jego najbliżsi również nie mają gdzie się podziać, nasz bohater wpada na pomysł - przecież jego norka jest duża, wszyscy się tam pomieszczą. Jedyne, co musi zrobić, to podzielić się tym, co ma - i marchewkami, i dachem nad głową.

To historia w skrócie, bo na kartach tej książki znajdziemy i szczyptę humoru, i trochę morału, i przede wszystkim bardzo sympatyczną opowieść o tym, że warto się dzielić. Królik przebył długą i ciężką drogę, by to zrozumieć, ale zakończenie pokazuje, że warto było. 



Tradycyjnie już w przypadku książek dla dzieci wydanych przez wydawnictwo Amber mamy do czynienia ze świetną grafiką i solidnym, estetycznym wydaniem. Duży format, gruba oprawa i fenomenalne ilustracje - że się tak posłużę kolokwializmem - robią robotę. Tę książkę miło się czyta i miło się na nią patrzy. 

W moim odczuciu jest to jedna z najlepszych pozycji dla dzieci tego wydawnictwa, a miałam przyjemność czytać ich dość sporo. Zdecydowanie polecam!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

niedziela, 23 czerwca 2019

Lucy Branam, Rogerio Coelho - "Ośmiornica na dachu"

Autor: Lucy Branam
Ilustrator: Rogerio Coelho
Tytuł: Ośmiornica na dachu
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: kwiecień 2019
Liczba stron: 32
Ocena: 7/10
Patronat Bajkowiru

Opis: 

Kiedy mała Nora słyszy cichutkie stuk, puk w okno, nie spodziewa się, że na dachu domu siedzi wielka ośmiornica. Ośmiornica okazuje się bardzo sympatyczna, pomaga wszystkim mieszkańcom i Nora szybko się z nią zaprzyjaźnia. Ale pewnego ranka ośmiornica znika… Na szczęście zjawia się znowu… I to w jeszcze bardziej niespodziewanym miejscu!

Recenzja:

Ośmiornica na dachu - już sam tytuł tej książeczki zapowiada nietuzinkową opowieść i jestem przekonana, że wiele osób zwróci na nią uwagę właśnie przez miano. Bajka Lucy Branam to historia faktycznie oryginalna i dość absurdalna, jednakże ma mnóstwo uroku w sobie, który bez wątpienia pokochają zarówno dzieci, jaki i rodzice! 

Fabuła jest prosta – nagle na dachu jednego z domów pojawia się OGROMNA ośmiornica. Budzi duże zainteresowanie i popłoch wśród mieszkańców, ale – na szczęście – szybko okazuje się, że to stworzenie przyjazne i niezwykle pomocne! Wyrywa chwasty z doniczek, wyprowadza na spacer psy, pomaga listonoszowi roznosić listy… Bardzo też zaprzyjaźnia się z Norą i chętnie spędza czas z nią oraz jej przyjaciółmi. Prawdę mówiąc – brakuje tutaj jakiejś puenty, ciekawego zakończenia, niemniej historia ukazuje piękno przyjaźni i to jest najważniejsze! 


Nie można przejść też obok ilustracji Rogerio Coelho. Szata graficzna książki jest nieziemsko interesująca – geometryczno-marzycielska, pełna niesamowitych barw i interesującego sposobu kolorowania! Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, bowiem postaci odrobinę przypominają drewniane, misterne rzeźby, a od kolorów (oj, wiem, że się tutaj powtarzać) wzroku po prostu nie można oderwać. Każdy zakocha się w rysunkach w tej książeczce, KAŻDY! 

Ośmiornica na dachu to przeurocza opowiastka w zjawiskowej otoczce. Piękne ilustracje, ciepła treść oraz wydanie – niestandardowy rozmiar, twarda oprawa, przyjemne w dotyku strony – sprawiają, że jest to must have każdego dziecka. Jeśli szukacie atrakcyjnego prezentu dla swojego malucha, a konkretnie lekkiej i inspirującej artystycznie książeczki – jest to pozycja dla Was! Polecam z całego serducha!

niedziela, 9 czerwca 2019

Nicola Kinnear - "Odwagi zajączku"

Autor: Nicola Kinnear
Tytuł: Odwagi zajączku
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 11 kwietnia 2019
Liczba stron: 40
Ocena: 8/10
Patronat Bajkowiru

Opis:

Zajączek nie lubi opuszczać bezpiecznego domu – boi się przygód. Ale wkrótce się przekona, jaki jest odważny. Nadchodzi czas jego pierwszej przygody. Za progiem czeka cudowny świat – jeśli tylko Zajączek zbierze odwagę i wyjrzy za drzwi…

Recenzja:

Czasami każdemu z nas brakuje odwagi i pewności siebie, to żaden wstyd. Główny bohater Odwagi zajączku, Logan, mierzy się właśnie z takimi problemami. Co więcej, pewnego dnia niefortunnie sprzecza się z przyjaciółką. Źle się z tym czuje i postanawia ją czym prędzej przeprosić (to bardzo mądry zajączek), ale – o zgrozo - Luna jest na zewnątrz! Czy uszaty domator pokona swój strach i wyruszy na poszukiwania przyjaciółki? 


Jak nietrudno się domyślić, Logan wyrusza na poszukiwania towarzyszki. Jest to dla niego zadanie trudne, ale z każdą nową przygodą przekonuje się, że to, co tak bardzo go przerażało, wcale nie musi być straszne. Ba! To nawet fajne. Pokonywanie własnych słabości nie tylko pozwoliło mu odnaleźć Lunę, ale i uratować ją oraz nawiązać nietuzinkowe przyjaźnie. Zajączek spróbował również wielu nowych rzeczy i… otworzył się na świat! 

Odwagi zajączku jest fantastyczną opowiastką pod każdym względem. Jestem przekonana, że każdy zakocha się w uszatych bohaterach i utożsami się z odważną i żądną przygód Luną lub nieśmiałym i niepewnym Loganem. W pewnym momencie, rola postaci się odwraca – jak wspominałam wcześniej, to zajączek-domator ratuje małą awanturnicę! Ta książeczka to dowód na to, że każdego kiedyś zjada strach lub trema i nie trzeba się tym martwić, a – z pomocą najbliższych zwalczać. Nie mogę nie wspomnieć również o oprawie graficznej, która jest po prostu bajeczna! Ilustracje są pełne kolorów, żywe i radosne, a postaci zwierząt prezentują się fenomenalnie. Każdy mały czytelnik pokocha tę pozycję! 


Podsumowując: to bardzo ciepła i barwna książeczka, którą każdy malec powinien mieć na swojej półeczce. Tekstu jest w niej niewiele, ale każde zdanie ujmuje i jestem przekonana, że żadne dziecko nie będzie w stanie oderwać się od treści! To także doskonała pozycja do nauki czytania. Polecam z całego serducha!


wtorek, 4 czerwca 2019

Aaron Blabey - "Mops Klops"


Autor: Aaron Blabey
Tytuł: Mops Klops
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2019
Ocena: 8/10

Patronat Bajkowiru

Opis:

Tom 1 serii,
która podbiła świat.

Klops był zwyczajnym mopsem.
I powiem wam z przykrością:
był wielkim samolubem
owładniętym chciwością.

Prześmieszna opowieść o tym, jak uczyć się dzielić z innymi.
 Aaron Blabey – laureat prestiżowych nagród – jest kochany
przez dzieci i rodziców w 30 krajach. 

Recenzja:

Niechęć do dzielenia się zabawkami - temat aktualny jak świat długi i szeroki w każdym domu, w którym są dzieci. I nie chodzi o to, że wychowujemy samolubów. Po prostu przychodzi taki etap, kiedy dzieci jak mantrę powtarzają "To moje!". Zwykle to mija, niemniej aby przetrwać ten niełatwy dla całej rodziny czas, zwłaszcza gdy dziecię ma rodzeństwo, warto posiłkować się literaturą. Pozycji o takiej tematyce jest całkiem sporo, ale przyznam szczerze, że z taką jak "Mops Klops" spotykam się po raz pierwszy.

Jeśli liczycie bowiem na moralizującą opowiastkę na temat tego, że dzielenie się jest fajne, to... rozczarujecie się. Nie oznacza to jednak, że główny bohater nie zaczął się dzielić swoimi zabawkami z przyjacielem - owszem, zrobił to, ale droga do tego była kręta i dość bolesna. I sądzę, że takie humorystyczne przedstawienie tematu do wielu dzieci może dotrzeć nawet lepiej niż pełna patosu historia. Sama uśmiechałam się podczs lektury, bo jej treść była dla mnie sporym zaskoczeniem - ze względu na akcenty humorystyczne - pozytywnym.



Tekstu nie jest dużo, ale jest rymowany, co najczęściej znajduje uznanie wśród dzieci. Warto zwrócić uwagę na samo wydanie książki, które jest bardzo efektowne. Duży format, gruba oprawa i naprawdę cudowne ilustracje sprawiają, że całość robi na czytelniku miłe dla oka i ucha wrażenie. Wcale nie dziwię się, że ta seria zyskała tak duże uznanie na świecie.

Podsumowując, "Mops Klops"to lekka, urocza, ale przede wszystkim zabawna historia, która pokazuje, że bycie samolubem może skończyć się niekoniecznie przyjemnie. To, że dzielenie się jest fajne, wynika z treści pośrednio. Polecam!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

środa, 29 maja 2019

Lorna Scobie - "Kotki koty kocury"


Autor: Lorna Scobie
Tytuł: Kotki koty kocury
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2019
Ocena: 8/10
Wiek: 3-5 lat
Patronat Bajkowiru

Opis:


Wesoły przegląd kotów wszystkich kształtów i rozmiarów – rude, czarne, grube, chude... A nawet wielkie i pręgowane!
Czy w ogóle można mieć za dużo kotów? Odpowiedź może brzmieć: tak, jeśli to raczej duże koty… i z wielkimi zębami!


Recenzja: 

Ten wyjątkowo szczegółowo ilustrowany picturebook to jeden (nie)wielki dowcip, bo nie sposób nie zaśmiać się docierając do zaskakującej puenty. A mimo to niesie ze sobą sporo wartościowych rzeczy – uczy myślenia przyczynowo skutkowego, przewidywania konsekwencji swoich działań i radzenia sobie z nimi, twórczego podchodzenia do problemów, nie poddawania się w drodze do wymarzonego celu i uczenia się na błędach. A przy okazji przykład potęgi, jaką daje wyobraźnia. 

Bohater tej książki i narrator w jednym chciałby być kolekcjonerem. Ale nie byle jakim! Marzy o kolekcji… kotów! Jak jednak tego dokonać, mając w zanadrzu jedynie ser? Na szczęście chłopiec ma PLAN. I realizuje go z wyjątkową skutecznością, a efekty zaskakują nawet jego. Niestety nieszczególnie pozytywnie, okazuje się bowiem, że nie wszystkie koty są nieszkodliwymi mruczącymi kuleczkami. 







To pozycja wyjątkowo oszczędna w słowach – znajdziemy tu maksymalnie po jednym zdaniu na stronę. Jest za to przebogata jeśli chodzi o ilustracje, które narastają wraz z rozwojem historii – od samotnego trójkącika sera na białym tle aż po kocie horror vacui pod koniec opowieści. Mały czytelnik ma szansę przyjrzeć się uważnie kotom wszelakim – najróżniejszych kolorów i kształtów. Duże, małe, grube, chude, długowłose, krótkowłose i bezwłose, drapieżne i łagodne, śmietnikowe i kanapowe, w ciapki, prążki, łaty i cętki, rude, brązowe, czarne, białe, czarno-białe, bure, szare i różowe… to prawdziwy koci zawrót głowy. I niezła gimnastyka dla młodych oczu. 

To wydanie robi wrażenie! Pozycja obowiązkowa na półeczce każdego małego kociarza!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Amber.Bajkowir ma przyjemność patronować tej pozycji.