Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matematyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matematyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 sierpnia 2021

Cykl Najwybitniejsi Naukowcy - „Arystoteles”, „Einstein

Autor: Jordi Bayarri
Tytuły: Arystoteles. Głód wiedzy, Einstein. Przeskok kwantowy
Cykl: Najwybitniejsi Naukowcy
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 14 lipca 2021
Liczba stron: 48+48
Ocena: 9/10

Opis:

Arystotels. Głód wiedzy: Arystoteles już od najmłodszych lat chciał zdobywać jak najszerszą wiedzę o otaczającym go świecie. Interesowało go wiele zagadnień – od działalności człowieka, przez politykę i etykę, po wszystkie aspekty otaczającej go przyrody. Dzięki temu położył podwaliny pod rozwój logiki i nauk przyrodniczych, szczególnie astronomii, fizyki i biologii. W Atenach założył szkołę filozoficzną w”liceum”.

Einstein. Przeskok kwantowy: Czwarty tom kolekcji „Najwybitniejsi Naukowcy” opowiada o badaczu, którego teorie znają niemal wszyscy – Albercie Einsteinie, fizyku teoretycznym, filozofie nauki, pedagogu, wykładowca uniwersyteckim oraz laureacie Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w 1921 roku. Komiks pozwala poznać historię jego dzieciństwa, badań naukowych, fascynacji matematyką i muzyką, a także problemów ze znalezieniem pracy i kłopotów w czasie pracy nad odkryciami, dzięki którym zrewolucjonizował ówczesną fizykę. Teorie Einsteina fascynowały współczesnych mu naukowców i zwykłych ludzi. Sprawiły, że fizyka była na ustach wszystkich. Dzięki jego dokonaniom nastąpił wielki skok w naukach ścisłych. ogrodach Lykejonu, otaczających świątynię Apollina Likejosa, od której nazwy powstało słowo 

Recenzja:

Najwybitniejsi Naukowcy zawojowali nasze serca tomami pierwszymi, o Marie Składowskiej-Curie i Darwinie, dlatego nie mogliśmy przepuścić okazji, do komiksowego spotkania z kolejnymi osobami ze świata nauki. Ogromnie podoba mi się fakt, że przedstawia on postaci z doprawdy szerokiego naukowego grona i już nie mogę się doczekać tego, kogo pozwolą mojemu siostrzeńcowi poznać części kolejne!


Wydawnictwo EGMONT zdecydowanie umie zachęcić młodego człowieka do edukacji. Komiksy ponownie znakomicie wyglądają i są fantastycznie wydane. Mimo niewielkiego formatu oraz stosunkowo małej ilości stron, fenomenalnie potrafią przedstawić omawiane postaci. Wszystko to za sprawą przyjemnej dla oka kreski autora, kolorowej i sympatycznie przedstawiającej postaci oraz ich ważne naukowe dzieje. Komiksowe historie to jednak nie wszystko, gdyż w tych książeczkach znajdują się także biogramy najważniejszych osób w otoczeniu naukowych (które możemy poznać już w kadrach) oraz najważniejsze daty w życiu tytułowych bohaterów. Każdy komiks posiada także posłowie dr. Tomasza Rożka, którego wielu z Was pewnie kojarzy z kanału Nauka To Lubię (jeśli nie znacie tego kanału, szybko nadróbcie braki!). W dodatkowych materiałach znaleźć można i szkice, które… są po prostu bardzo miłe dla oka. ;)


O fabule komiksów możecie przeczytać więcej w opisie, dlatego pozwólcie, że skupię się już stricte na wrażeniach z lektury. Arystoteles. Głód wiedzy i Einstein. Przeskok kwantowy okazały się przefantastyczne i bardzo przystępne dla młodego odbiorcy. Autor serwuje czytelnikowi nie tylko nieco wiedzy, ale i humorystycznie podchodzi do przekazywania tych informacji, dzięki czemu szybko zdobywa zainteresowanie dziecka. Nie myślcie jednak, że te komiksy są infantylne, bo przekazują faktyczne ciekawostki z życia naukowców! Nie można zapomnieć też o wcześniej wspomnianej sympatycznej kresce, dzięki której komiksy czyta się przyjemniej. Myślę, że to doprawdy kapitalna zachęta na poznanie bliżej wybitnych naukowców, bo z tymi komiksami nie można się nudzić – szczególnie, że przedstawiają różne dziedziny nauki, w różnych czasach.


Cóż mogę powiedzieć? Zarówno Arystoteles. Głód wiedzy, jak i Einstein. Przeskok kwantowy to komiksy warte polecenia, które uczą, bawią i cieszą oczy. W takiej formie poznawanie naukowców to czysta frajda – i to nie tylko dla dziecka, ale i rodzica, bo i ja – jako osoba dorosła – bawiłam się przy nich przednio. W tej chwili zapowiedziany jest komiks o Newtonie, którego będziemy wyczekiwać z niecierpliwością. Jeśli szukacie sposobu na barwną i przyjemną edukację – koniecznie sięgnijcie po te niepozorne książeczki! Polecamy z całego serca!

środa, 24 marca 2021

Majungmul, Kim Yoon Ju - "Obrazy matematyki. Z wizytą w muzeum sztuki"


Autor: Majungmul
Ilustracje: Kim Yoon Ju
Tytuł: Obrazy matematyki. Z wizytą w muzeum sztuki
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 36
Wiek: 6+
Ocena: 5/10

Opis:

Przygoda z matematyką w muzeum sztuki?! Dlaczego nie!

Matematyka od zawsze inspiruje artystów, wyznacza kierunki, ba! Decyduje o kanonach piękna. Bez niej kultura byłaby znacznie uboższa. Nie ustawiałyby się kolejki chętnych, żeby zobaczyć Mona Lisę, nikt nie zdumiewałby się na widok Panien z Awinionu, nikogo nie szokowałby Kompozycja w kolorze B.

W obrazach i innych dziełach sztuki znajdują swoje odbicie matematyczne prawa, reguły i obiekty: cyfry, punkty, kąty, figury, symetria, perspektywa. Odwiedź z nami muzeum i spróbuj je odkryć.


Recenzja: 

Rany, jaka dziwna książka! Może wpływ na mój osąd ma fakt, że specyficzne ilustracje zupełnie nie przypadły mi do gustu – odbieram je jako dość przerażające - ale jakoś nie tego się po tym tytule spodziewałam. Zacznijmy jednak od początku.

Sama koncepcja jest bardzo fajna – dzieci wybierają się z rodzicami do muzeum na wystawę poświęconą poszukiwaniom matematyki w obrazach. Wędrują więc przez ekspozycję – od dzieła do dzieła i przy każdym z nich poznają nowe zjawisko albo znajdują jakiś element matematyki.

Wielkim plusem jest wykorzystanie dobrej jakości reprodukcji ubranych w ramy i wplecionych w ilustracje książeczki. Pomysł jest fajny i dobrze zrealizowany, a samo obcowanie z dziełem sztuki to duża wartość.
 
 





Bohaterowie odnajdują więc obraz z cyframi, figurami geometrycznymi, wykorzystujący symetrię odbicia w wodzie i różne sztuczki perspektywiczne. Część rozkładówek jest zbudowana w podobny sposób – z lewej strony widzimy obraz z krótkim podpisem i kilkoma zdaniami komentarza, z prawej swobodną ilustrację przedstawiającą dzieci z wykorzystaniem danego zjawiska, np. zmultiplikowane albo z ciałami złożonymi z figur geometrycznych. 

Przede wszystkim jednak brakuje mi podstawowych pojęć związanych z technikami malarskimi – grupą docelową są dzieci wczesnoszkolne (o czym może świadczyć chociażby wykorzystanie niemalże wyłącznie sztuki nowoczesnej, czyli dość trudnej w odbiorze), a takim już spokojnie można wrzucić garść „trudnych słówek”, zgodnie z zasadą 3-5. Osobiście wybrałabym pointylizm, skoro omawiamy obrazy Seurata, kubizm przy okazji Picassa i martwą naturę odnośnie Arcimbolda.

Spodziewałam się przede wszystkim złotej proporcji i człowieka witruwiańskiego. I te pojęcia się pojawiają, ale dopiero w drugiej (lepszej!) części książki zawierającej propozycje zabaw i ćwiczeń inspirowanych sztuką. Mam poczucie sporego dysonansu między obiema częściami książeczki – są bardzo nierówne. Pierwsza, praktycznie bez tekstu, z samymi prostymi słowami i bez żadnych pojęć wydaje się być skierowana do przedszkolaków. Druga natomiast jest kumulacją informacji – to całe kolumny tekstu urozmaicone jednym/dwoma obrazkami na stronie, zawierająca daty, miary odległości i pojęcia – dobra dla dziecka szkolnego (które nudziłoby się na pierwszej części), ale za trudne dla przedszkolaka. I ta nierówność właśnie, ten duży kontrast jest moim zdaniem głównym problemem tej pozycji.

Obie części osobno są ok, razem jest dość dziwnie. Widzę potencjał do wykorzystania w edukacji – zarówno domowej, jak i instytucjonalnej – ale wymaga on pomysłu, zaangażowania i dużego wkładu rodzica/edukatora. Miałam już do czynienia z książkami w tym temacie, które poleciłabym zdecydowanie chętniej.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.



sobota, 13 marca 2021

Marcin Dudek - "Plus minus. Nauka liczenia"

 

Autor: Marcin Dudek 
Ilustracje: Joanna Kłos
Tytuł: Plus minus. Nauka liczenia 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 7-107 lat
Ocena: 9/10

Opis:

Gra "Plus minus. Nauka liczenia" pomaga dzieciom utrwalić umiejętność dodawania i odejmowania do 10. Z kolejnymi wariantami przyspiesza ten proces i wprowadza dodatkowe pojęcia (parzyste, nieparzyste, mniejsze niż itd.).
Gra ma 3 poziomy trudności. Wariant 1. jest wprowadzeniem do działania kart. Dzieci zaczynają dodawać i odejmować do 10, starając się coraz szybciej wykonywać działania. Wariant 2. to zręcznościowa wersja wariantu 1. Z kart ułożonych w formie kwadratu 4 × 4 uczestnicy zbierają te z wynikiem spełniającym konkretny warunek (np. parzyste). Wariant 3. jest przeznaczony dla zaawansowanych graczy. Mając do wyboru określoną liczbę akcji, gracze muszą tworzyć ciągi działań szybciej od innych. Tutaj znaczenie ma nie tylko umiejętność wykonywania działań, lecz także strategiczne myślenie.
90 kart działań i 20 kart celów zapewnią godziny świetnej zabawy, przy okazji poprawiając u młodszych uczestników szybkość liczenia.

Recenzja:

Z matematyką nie warto żyć na bakier, gdyż w wielu sytuacjach ciągle przewija się przez nasze życie, a zwłaszcza pod postacią dodawania i odejmowania rożnych liczb. Warto zatem oswoić się z nią i polubić tę niebanalną królową nauk już w najmłodszych latach. Współcześnie mamy tyle pomocy dydaktycznych, iż z radością i stosunkowo szybko, można zaprzyjaźnić się z odejmowaniem i dodawaniem. Czy gra karciana Plus minus. Nauka liczenia pomoże dzieciom w utrwaleniu podstawowych umiejętności z tego zakresu? Wspólne ćwiczenia z pewnością zaowocują sprawniejszym posługiwaniem się liczbami i wykonywaniem działań, jednocześnie dostarczając miłych chwil podczas treningu umysłowego w formie zabawy. Najważniejsze jest bowiem to, by przedstawić swoim pociechom naukę jako przyjemność, a nie obowiązek. I ta gra nam w tym pomaga. Zatem cieszę się, że została wydana i może wspierać rodziców w edukacji swoich dzieci oraz oswajaniu ich z istotnymi zagadnieniami matematycznymi.


Co prawda mój starszy syn jest już w trzeciej klasie i powinien sprawnie posługiwać się liczbami, w tym wykonywać działania nie tylko na odejmowanie i dodawanie, ale też na mnożenie i dzielenie. Jednak nie będę ukrywać, że nie jest on zwolennikiem matematyki i nadal ma trudności z niektórymi zagadnieniami z tej dziedziny. Postanowiłam zatem zamówić tę grę właśnie dla niego, by sprawdzić jego wiedzę obliczeniową i jeszcze potrenować podstawowe umiejętności matematyczne. Bowiem na doskonalenie ich nigdy nie jest za późno, zwłaszcza że jest on na pierwszym etapie swojego rozwoju naukowego i trzeba wspierać go w nauce na różne sposoby. Zatem polecam tę karciankę nie tylko tym uczniom, którzy dopiero rozpoczynają - w ich odczuciu - skomplikowaną przygodę z liczbami i działaniami, ale także tym, którzy z jakichś powodów nie opanowali ich dostatecznie dobrze, mimo że już powinni. Z pewnością przekonają się, że liczenie może być nawet przyjemne.


W pudełku znajdziemy zestaw stu dziesięciu kart, w tym: 45 kart dodawania, 45 kart odejmowania i 20 kar celów oraz oczywiście instrukcję przeprowadzenia rozgrywek. Za pomocą dostępnego zestawu kart możemy rozegrać trzy warianty gry. Oczywiście na początek warto zacząć od tego najłatwiejszego. Wystarczy z kart dodawania i odejmowania wybrać kilka i rozłożyć je przed dzieckiem, jednocześnie mówiąc wymyśloną przez siebie wartość. Na przykład 7. Dziecko stara się znaleźć karty, których wynik będzie wynosił właśnie tyle. Karta, która jest oznaczona dużą cyfrą 2, a w jej górnych rogach widnieje napis "+5" spełnia ten warunek. To proste ćwiczenia wspiera nieskomplikowane obliczenia w pamięci w zakresie do dziesięciu. Im sprawniej i szybciej dziecko będzie je wykonywać tym lepiej dla niego. Wypracowanie tej umiejętności to idealna podwalina pod bardziej zaawansowane działania.

W wariancie drugim będą nam także potrzebne karty celów. Rozkładamy szesnaście kart zgodnie ze schemtem w instrukcji, a obok kładziemy stos kart dodawania i odejmowania oraz karty celów. Następnie odkrywamy pierwszą z kart celów. Zadaniem graczy jest wybranie z rozłożonych kart tych spełniających odkryty cel. Wygrywa osoba, mająca przy sobie najwięcej kart po zakończeniu zabawy. Tu liczy się spostrzegawczość i szybkość. Wprowadzone zostają ważne pojęcia matematyczne, które dzieci mogą sobie sprawnie przyswoić.



Ostatni wariant przeznaczony jest dla graczy zaawansowanych. Polega na układaniu ciągu liczb, z których każda kolejna musi być o jeden większą od poprzedniej. W instrukcji wszystko zostało fajnie objaśnione i rozrysowane, więc nie będę tu szczegółowo opisywać zasad przeprowadzania tej rozgrywki. Wspomnę tylko, że warto rozegrać rundę próbną, by zapoznać się z zasadami najtrudniejszej wersji. Tutaj trzeba bardziej się skupić i nieco dłużej zastanowić nad kolejnym ruchem. Gra umożliwia także przeprowadzenie zabawy w dwie osoby. Mnogość i różnorodność wariantów pod względem stopnia zaawansowania sprawia, że tytuł pomoże dzieciom etapami oswoić się z matematyką i zadowoli zarówno mniej pojętnych uczniów, jak i zapalonych prymusów. Taka forma nauki na pewno spodoba się każdemu.


Tekturowe pudełko posłuży nam przez długi czas jako miejsce przechowywania kart. Dzięki plastikowej wkładce z dwoma otworami, w której są one umieszczone, zachowujemy porządek wewnątrz opakowania, więc karty nie "latają" nam w jego wnętrzu. Jeżeli chodzi o jakość kart, są dość wytrzymałe i wygodne w użytkowaniu. Stonowane kolory i wyraźne oznaczenia ułatwiają koncentrację i skupienie się na zadaniu podczas rozgrywki. Nie od dziś wiadomo, że karty mogą mieć różne moce, a te zrobią z waszych dzieci mistrzów matematyki, a przynajmniej pomogą im w nauce dodawania i odejmowania oraz zastosowania w praktyce pojęć związanych z liczbami. Gra odczaruje mroczną wizję matematyki, jako nauki niezrozumiałej i udowodni, że jest ona całkiem przyjemna.

Plus minus. Nauka liczenia to zestaw kart, dzięki którym dzieci pokochają matematykę. Różne warianty gry pozwalają stopniowo wprowadzać je w zawiły świat liczb, działań i pojęć matematycznych. Umożliwiają polepszenie szybkości liczenia i sprawią, że dodawanie i odejmowania z wielkim prawdopodobieństwem będzie opanowane do perfekcji. Ta wspaniała pomoc dydaktyczna przekonuje, że nauka przez zabawę jest najefektywniejsza.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia

czwartek, 23 kwietnia 2020

Cube Kid - "ESCAPE BOOK. Pamiętnik 8-bitowego wojownika. PRZEKLĘTA MEGAświątynia"

Autor: Cube Kid
Tytuł: ESCAPE BOOK. Pamiętnik 8-bitowego wojownika. PRZEKLĘTA MEGAświątynia
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 96
Ocena: 8/10

Opis: 

Epicka przygoda w świecie Minecrafta! Podczas eksploracji wioski spotykasz wojownika, który chce sprawdzić nie twój miecz, a logiczne myślenie! Uwięziony w nieznanym miejscu będziesz musiał się uwolnić bez walki. Logika i obserwacja będą twoimi nowymi sprzymierzeńcami! Wszyscy wiedzą, czym jest escape room. EscapeBook to krok dalej, w mroczne czeluści przeklętej świątyni, która wyłoniła się z odmętów. Książka-zagadka złożona z wielu zagadek, wyzwań i zadań. Ta książka to gra i labirynt.

Recenzja: 

Nie spamiętać idzie, ile razy pisałam, że Pamiętnik 8-bitowego wojownika to najlepsza seria książeczek z Minecrafta! I nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo się ucieszyliśmy, gdy w nasze ręce trafił tytuł całkowicie niespodziewany – nie kolejny tom cyklu, a… ESCAPE BOOK! Oczywiście, książka została od razu zaanektował całość dla siebie, ale na szczęście udało mi się wypożyczyć od niego ten tytuł w trakcie jego lekcji online (a i tak nie było łatwo!). 

ESCAPE BOOK. Pamiętnik 8-bitowego wojownika. PRZEKLĘTA MEGAświątynia
bardzo przypomina ostatnio popularne komiksy paragrafowe, ale… pod wieloma względami jest od nich lepsza! Dlaczego? Odpowiedź jest na to pytanie prosta - trafiamy do znanego świata i znanych postaci! Jestem przekonana, że każdy miłośnik wspomnianej serii będzie zachwycony taką przygodą, bo… ich tutaj ich nie brakuje! Zresztą, nie mogło być inaczej – wszak twórcą tej pozycji jest sam Cube Kid! 

W historię wciągamy się od pierwszych stron, ale – jak się zapewne domyślacie – nie jest to zwykła powiastka. Można rzec, że to od nas zależy, jak losy się potoczą (przynajmniej w niektórych przypadkach). W niektórych miejscach trzeba się nieźle nagłówkować, zagadki są doprawdy różnorodne, a i niekiedy trzeba posłużyć się swoją spostrzegawczością! No i nie zawsze się udaje, bo czasem trafiamy w ślepy zaułek albo gorzej – krótko mówiąc, trzeba działać roztropnie, aby wyjść z przygody cało (a raczej żeby Runt wyszedł cało). Dodam jeszcze, że Mroczna Świątynia to niejedyne nasze wyzwanie, ale… nie będę Wam spoilerować wyprawy! 

Prawdę mówiąc – zagadki nie są specjalnie trudne, ale – no cóż – zdarzyło mi się pomylić. Młodemu zresztą też i całe szczęście, bo dzięki temu zachowałam swój autorytet. Ale to akurat nasza wina, bo nie do końca zwracaliśmy uwagę na wskazówki (dwie gapy!). Myślę, że dziecko, które umie dobrze liczyć, spokojnie poradzi sobie z każdym wyzwaniem (w niektórych miejscach trzeba nieco matematycznie podejść do sprawy, ale nie są to trudne zagadki). Największą moją zmorą okazało się przypadkowe zamykanie książki i zapominanie konkretnego numerka części dalszej, bowiem książki nie czyta się po kolei, aby nie poznać dalszych wydarzeń zbyt szybko… Przez to – niestety – nie ukończyłam przygody (za nic nie mogłam znaleźć poprzedniego), ale i tak wyśmienicie się bawiłam, a młody skomentował tę pozycję jako MEGA, bo jakże mógł skomentować inaczej? Wszak udajemy się tu do PRZEKLĘTEJ MEGAświątyni! 

Krótko podsumowując, ESCAPE BOOK. Pamiętnik 8-bitowego wojownika. PRZEKLĘTA MEGAświątynia to FANTASTYCZNIE-FENOMENALNA przygoda i zabawa, po którą powinien sięgnąć każdy fan Minecrafta! 

P.S. Zapomniałam dodać, że na ostatnich stronach książki znajduje się kubik mocy, który można wyciąć lub wydrukować z Internetu (potrzebny przy niektórych zadankach). My woleliśmy drugą opcję, aby nie niszczyć Escape Booka. :)

piątek, 23 sierpnia 2019

Opracowanie zbiorowe - "Kot-o-ciaki. Cyfry. Nauka i zabawa. Kotociaki" + "Kot-o-ciaki. Kształty. Nauka i zabawa "



Autor: Opracowanie zbiorowe
Tytuł: Kot-o-ciaki. Cyfry. Nauka i zabawa. Kotociaki + Kot-o-ciaki. Kształty. Nauka i zabawa Kotociaki
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 20 + 20
Ocena: 8/10

Opis:

Trzy urocze kotki: Krakers, Budyń i Pianka przeniosły się z popularnej kreskówki do… książeczki o cyfrach. „Jeden, dwa, trzy - uczysz się liczyć ty!”  

"Kot-o-ciaki. Cyfry. Nauka i zabawa” to książeczka edukacyjna dla najmłodszych, zapoznająca maluchy z cyframi od 1 do 10. Maluchy w towarzystwie wesołych kotków, uroczych i zabawnych ilustracji przyswajają pierwsze lekcje matematyki. 

 Książeczka „ Kot-o-ciaki. Cyfry. Nauka i zabawa” została wydana z myślą o najmłodszych:  
- zawiera figlarne i bliskie maluchom przykłady, 
- wykonana z grubej tektury przetrwa nawet najbardziej wymyślne dziecięce eksperymenty, 
- przewodnikami po świecie cyfr są Kot-ociaki, znane i lubiane postaci z kreskówki.  

„Kot-o-ciaki. Kształty. Nauka i zabawa” to książeczka edukacyjna dla najmłodszych zapoznająca dzieci z podstawowymi kształtami. Kot-o-ciaki ze znanym dla siebie poczuciem humoru rozweselają maluchy i jednocześnie je uczą.  

Książeczka „ Kot-o-ciaki. Cyfry. Nauka i zabawa” została wydana z myślą o najmłodszych: 
- zawiera figlarne i bliskie maluchom przykłady, 
- wykonana z grubej tektury przetrwa nawet najbardziej wymyślne dziecięce eksperymenty, 
- przewodnikami po świecie cyfr są Kot-ociaki, znane i lubiane postaci z kreskówki.  

Recenzja:

Doszliśmy z córą do tego pięknego, ale i trudnego dla rodzica etapu, gdy poza poznawaniem i odkrywaniem świata jako takiego, zabieramy się za pojęcia nieco dla dziecka abstrakcyjne. O ile rozpoznawanie kształtów od dłuższego czasu idzie Zosi świetnie, to już nauka liczenia to dla mnie kwestia nieco skomplikowana - wciąż zastanawiam się, jak to zrobić, by było dobrze. Nabywamy różnego rodzaju książeczki, pomoce dydaktyczne, niektóre tworzymy też samodzielnie, by pomóc mojemu małemu człowiekowi z przyswojeniem tej niełatwej wiedzy. Tutaj jedną z pomocy są książeczki z serii Kot-o-ciaki.

Są to niewielkich rozmiarów kartonówki, dostosowane gabarytowo i materiałowo do małych rączek najmłodszych czytelników. W książeczce "Kształty", jak sama nazwa wskazuje, mamy pokazane różne kształty, ale ta publikacja ma w sobie bardzo fajną wartość dodaną - pokazuje też rzeczy z najbliższego otoczenia dziecka, które mają określony kształt. Tak więc latawiec będzie w kształcie rombu, kawałek pizzy - trójkąta, a talerz - koła. Strasznie fajne jest to, że dzięki temu schematwi może z dzieckiem wyszukiwać takie podobieństwa w domu, w parku, na ulicy, wszędzie! Osobiście to właśnie ta część podoba mi się bardziej.



"Cyfry" to z kolei klasyczna książeczka, gdzie na jednej stronie widneje cyfra, a na sąsiedniej - odpowiadająca jej ilość danej rzeczy. Ten schemat już znamy, ale szczerze powiedziawszy sama nie wiem, jak inaczej można by ugryźć tę tematykę. Na pewno zaletą jej publikacji, jak i całej serii jest ładna i przejrzysta grafika, co czyni te książki atrakcyjnymi w oczach maluszków.



Podsumowując, jeśli jesteście na etapie zaznajamiania z kształtami i cyframi, warto sięgnąć po te książeczki. Mnie, jak już wspominałam, bardziej przypadła do gustu ta o kształtach, ale Zosi podobają się obie, a to najważniejsze.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydanictwa Egmont.

niedziela, 24 marca 2019

Opracowanie zbiorowe – „Tabliczka mnożenia. Zeszyt z naklejkami”, „Która godzina? Zeszyt z naklejkami”

Autorzy: opracowanie zbiorowe
Tytuły: Tabliczka mnożenia. Zeszyt z naklejkami; Która godzina? Zeszyt z naklejkami
Seria: Akademia Mądrego Dziecka. Już to potrafię
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 12
Ocena: 8/10
Wiek: 8+ 

Opis:

Znajomość tabliczki mnożenia to bardzo ważna umiejętność. Dzięki tej książce Twoje dziecko nauczy się tabliczki mnożenia, a następnie przećwiczy ją i utrwali. Odnajdywanie i przyklejanie naklejek motywuje i sprawia, że nauka staje się zabawą. 
• Ponad 170 naklejek i plakat 

***
Odczytywanie godziny często sprawia dzieciom trudność. Dzięki tej książce Twoje dziecko nauczy się odczytywać godzinę z zegara analogowego i cyfrowego. Będzie mogło również przećwiczyć i utrwalić tę umiejętność. 
• Dodatkowe pytania powtórkowe sprawdzają, czy Twoje dziecko wystarczająco dobrze opanowało odczytywanie godzin z zegara. 

• Materiał stworzony przez ekspertów edukacyjnych 
• Idealne narzędzie do pracy w domu 
• Pytania powtórkowe sprawdzają i utrwalają wiedzę 
• Odnajdywanie i przyklejanie odpowiednich naklejek rozwija zdolności motoryczne.
• Nagrody w formie naklejek pokazują postęp w nauce. 

W serii dostępna jest również książka "Flagi świata".

Recenzja:


Niejednokrotnie patrzę z sentymentem na swoje kilkuletnie dziecko, dziwiąc się jak szybko dorasta. Uczucie, które mi wówczas towarzyszy nazywam nostalgiczną dumą, gdyż będąc obok swojego syna każdego dnia od jego narodzin  i starając się pomóc mu w nawet najdrobniejszych problemach, mam świadomość, że tamte chwile już nie powrócą, a jednocześnie cieszę się mogąc obserwować postęp w zdobywaniu przez niego coraz to nowszych umiejętności. Każdy etap w  rozwoju naszych pociech jest niezwykle ważny i to my – rodzice, jesteśmy ich najlepszymi przewodnikami i najbliższymi doradcami. Kiedy rozpoczynają naukę w pierwszej klasie, stawia się przed nimi bardzo dużo wymagań. Ważne, by umieć zachęcić dziecko do wykonywania swoich obowiązków. Bez wątpienia ułatwią nam to różnego rodzaju pomoce dydaktyczne. Dzisiaj mam propozycję z ciekawymi zadaniami dla starszych dzieci, które rozpoczęły już naukę w szkole, poznali cyferki i są na etapie wykonywania działań matematycznych. W zapowiedziach Wydawnictwa Egmont zwróciłam uwagę na dwa, przyciągające wzrok już samymi okładkami, Zeszyty zadań z naklejkamiTabliczka mnożenia i Która godzina? Czy okazały się one dla nas przydatne?

Te zbiory zadań są bardzo ładnie i pomysłowo wydane – duży format i mała liczba stron nie przytłoczyły mojego siedmiolatka, a wręcz przeciwnie – wzbudziły w nim zainteresowanie swoją treścią i ilustracjami. Z wielkim zapałem przystąpił do nauki i nawet idąc spać nie wybrał czytanki, ale wolał przypomnieć sobie zdobyte wcześniej informacje. Poza tym jesteśmy fanami książek z naklejkami, które urozmaicają proces wykonywanie zadań. Dużym plusem są też dołączone do tych publikacji plakaty, podsumowujące wiedzę z danego zakresu oraz ułatwiające naukę i przypomnienie materiału. Jeśli szukacie nieskomplikowanych pomocy do przećwiczenia tabliczki mnożenia i odczytywania godzin z zegara to polecam właśnie te zeszyty zadań, są idealne zwłaszcza dla  uczniów klas nauczania zintegrowanego, którzy opanowali już podstawową wiedzę z dziedziny matematyki.


Tabliczka mnożenia zawiera ponad 150 naklejek, oczywiście są to w większości liczby do uzupełnienia wyników działań, dlatego jest ich tak dużo. Wiadomo, że tak naprawdę trzeba nauczyć się tego materiału na pamięć, dlatego pierwszym ćwiczeniem jest czytanie na głos według przykładu: „jeden razy jeden równa się jeden” i tak z każdą kolejną stroną, z tym, że dalej oczywiście mamy mnożenie przez dwa, trzy, cztery... aż do dziesięciu. Dodatkowo na ostatniej kartce są też działania z mnożnikami jedenaście i dwanaście. Do wklejenia oprócz wyników dołączone są naklejki z ciekawymi rysunkami, ilość umieszczonych na nich elementów odpowiada liczbie, przez którą mnożymy. We wkładce z naklejkami dokładnie zaznaczono, do których stron one konkretnie pasują. Chociaż i bez tego ułatwienia nie trudno byłoby to zauważyć. Poza tym znajdziemy tu tylko dwa typy zadań, o różnym poziomie trudności utrwalające znajomość tabliczki mnożenia – nie są one monotonne i potrafią zaciekawić ucznia.



Za prawidłowe wykonanie zadań dziecko otrzymuje nagrodę w postaci naklejki ilustrującej złoty puchar. Jest to zarazem motywacja jak i satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. Na ostatniej stronie znajdziemy ponadto ćwiczenia podsumowujące cały materiał. Ten zeszyt zadań doskonale sprawdzi się jako powtórzenie wiadomości z zakresu mnożenia do dwunastu oraz zachęci do nauki tych, którzy jeszcze ociągają się z wykonaniem tego szkolnego obowiązek. Oczywiście musimy być systematyczni i nadzorować pracę dziecka, w przeciwnym razie nawet najlepsza pomoc dydaktyczna nie da zamierzonych efektów.


Natomiast Zeszyt z naklejkami. Która godzina? zawiera materiał w przystępny sposób opisujący zasady odczytywania godziny z zegara oraz schematyczne ilustracje z krótkimi opisami, dzięki którym dzieci przypomną sobie ogólne informacje, przejrzyście obrazujące, kiedy wskazywana jest "pełna godzina", "w pół do", "za-" i "kwadrans po". Ćwiczenia również mają różny poziom trudności, polegają zwłaszcza na podpisywaniu, zaznaczaniu i odnajdywaniu właściwych naklejek odpowiadającym przedstawionym przykładom. Jedną stronę poświęconą zegarowi cyfrowymu – uważam to za wystarczające, gdyż zasada odczytywania z niego dokładnego czasu nie jest aż tak skomplikowana.  Dodatkowo wyszczególniono ważne godziny w ciągu dnia, jak na przykład godzinę pobudki, czy spożywania śniadania. Możemy z taką pomocą nauczyć dzieci planowania i uświadomić, że spóźnienie nie jest dobrze postrzegane. Ćwiczeń niestety nie jest zbyt dużo, ale zainspirowały mnie do pracy z synem. 




Zeszyty będą najlepszą pomocą dla dzieci, które już w pewnym stopniu opanowały prezentowany w nich materiał. Książki posłużą dłuższy czas, gdyż oprócz ćwiczeń zawierają teorię (zwłaszcza Która godzina?). Można do nich powracać w celach powtórzeniowych, a plakaty mogą być nawet  ozdobą pokoju jednocześnie stanowiąc przejrzyste przypomnienie zdobytej wiedzy, jeśli powiesimy je na ścianie. Kolorowe ilustracje przyciągają wzrok. Jeżeli chcemy zacząć uczyć tych umiejętności młodsze dzieci to też mogą nam się przydać, w tym przypadku trzeba zwrócić uwagę, aby stopniowo wprowadzać nowe zagadnienia.

Opisywane wyżej Zeszyty zadań z naklejkami wydano w serii Akademia Mądrego Dziecka – Już to potrafię, stanowią one zbiór teorii i ćwiczeń powtórzeniowych. Dla rodziców będą przydatne jako pomoc, by wprowadzić dzieci w tajniki tabliczki mnożenia i odczytywania godzin z zegara. Warto je nabyć, gdyż możemy używać ich przez długi czas do przypominania materiału. Polecam szczególnie drugo- i trzecioklasistom. Jeśli chcecie, aby dzieci sprawdziły swoją wiedzę i miło przy tym spędziły czas to propozycja dla was idealna.

Zeszyty z naklejkami zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.



sobota, 23 marca 2019

Gra karciana – "Zeus"

Tytuł: Zeus
Autor: Jason Schneider
Ilustrator: Gary Locke
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 30 minut
Wiek: 8+
Ocena: 8/10

Opis:

Gra z figurką Zeusa!
Gracze wspinają się na Olimp – grecką górę bogów. Chcą dostarczyć na jej szczyt posąg Zeusa. Podczas wspinaczki będzie on przechodzić z rąk do rąk. 
Staraj się, aby w momencie dotarcia na szczyt posąg był w twoich rękach!
Gra posiada proste zasady gry! 

ZDOBYTE NAGRODY
Najlepsza Gra Dziecięcia - nominacja (USA)
Wybór Rodziców - rekomendacja (USA)
Nagroda Centrum Rodzicielstwa (USA)
Nagroda Toy Testing (Kanada)
Nagroda Major Fun! (USA)
Nagroda Rodzicie Rodzicom (USA)

Recenzja:

Zeus, Hera, Posejdon, Ares, Hermes, Afrodyta, Apollo, Artemida, Atena – bez wątpienia znacie te imiona z lekcji języka polskiego, a dokładniej – z lektury mitologii greckiej. Mnie osobiście zafascynowały przedstawione w niej postaci i ich historie, dlatego do dzisiaj zwracam uwagę na wszelkie książki i gry oparte na tym motywie. Nic więc dziwnego, że z oferty planszówkowej wydawnictwa Nasza Księgarnia wybrałam właśnie Zeusa. Chociaż mój syn jest dopiero w pierwszej klasie to stwierdziłam, że powinien podzielić mój entuzjazm i zaciekawi go ta tematyka. W końcu decydująca była wzmianka w opisie o prostych zasadach zabawy. Nie bez znaczenia były również informacje dotyczące otrzymanych nagród dla dzieła Schneidera. Musicie przyznać, że wyróżnienia zawsze robią wrażenie na potencjalnych nabywcach. 


Po otrzymaniu zestawu moje zadowolenie znacznie wzrosło, kiedy przeczytałam zapewnienia umieszczone na opakowaniu gwarantujące naukę liczenia, czyli matematyczny trening. To zawsze był mój ulubiony przedmiot szkolny, dlatego chcę przekazać swoje zamiłowanie do niego kolejnemu pokoleniu – a każdy sposób umożliwiający osiągnięcie celu jest dobry. Co w ostateczności zyskaliśmy podczas karcianej wspinaczki na Olimp? Na pewno miło spędziliśmy razem czas, przy okazji ćwicząc skupienie i koncentrację. Nie do końca wszystko przebiegało idealnie, ale o tym w dalszej części recenzji.



Zacznijmy może od krótkiego opisania elementów i zasad gry. W niewielkich rozmiarów zgrabnym pudełeczku znajduje się pięćdziesiąt sześć kart (czterdzieści, tak zwanych – wspinaczki i szesnaście przedstawiających wizerunki greckich bogów), figurka Zeusa, płytka punktacji i pięć żetonów. W tym miejscu muszę wspomnieć o ciekawym fabularnym opisie całej rozgrywki, gdyż wejście na górę Olimp tak naprawdę oznacza wygranie trzech lub czterech rund, a więc zdobycie stu punktów w każdym rozdaniu. W jaki sposób można tego dokonać? 


Każdy z graczy dostaje po cztery karty, resztę odkładamy na stół a obok nich stawiamy posążek Zeusa. W nieznacznej odległości umieszczamy na nim również płytkę punktacji i wybrane przez uczestników zabawy żetony. Pierwszy z graczy wykłada jedną ze swoich kart rozpoczynając w ten sposób "wędrówkę na Olimp", następnie dobiera kolejną ze stosu. Druga osoba postępuje identycznie. Wykładając, karty z numerami  dodajemy ich wartości, natomiast te z oznaczeniem greckich bogów – wykonujemy czynności na nich opisane. Celem graczy jest osiągniecie wartości Olimpu, co najmniej równej sto. Jednak liczy się tak naprawdę, kto jest w posiadaniu małej figurki, dlatego istotna jest przemyślana strategia umożliwiająca jej przejęcie – można to zrobić na trzy sposoby (w momencie wyłożenia kart: zmieniającej wartość góry do pełnych dziesiątek; o takiej samej wartości, jak wykładana przez innego gracza; jeśli wskazuje na to karta imienna). Początkowo wydaje się to skomplikowane, ale po przestudiowaniu instrukcji szybko zrozumiemy zasady gry. Warto zapamiętać sposoby zdobywania figurki i momenty zakończenia rundy. 

Jakie były nasze wrażenia po pierwszych rozgrywkach? Ogólnie grało się dobrze, jednak posąg Zeusa zmienia właściciela tak szybko, że po pewnym czasie zaczyna robić się monotonnie. Atutem tego jest natomiast to, że nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przewidzieć, kto będzie zwycięzcą. Gra jest dedykowana dla osób od ósmego roku życia, z tym że dzieci, które chcą czynnie brać w niej udział powinny już biegle czytać i mieć bardzo dobrze opanowaną umiejętność dodawania. Polecam ją szczególnie tym starszym pociechom, a młodsze mogą przypatrywać się i pomagać jednej z osób. Żeby wygrać przydadzą się nie tylko sprzyjające karty, ale też przemyślana strategia, opanowana umiejętność dodawania, odejmowanie i zaokrąglania. To świetny trening dla naszych szarych komórek. Trzeba wykazać się skupieniem zapamiętując wartość Olimpu i nie dopuścić do pomyłki w liczeniu.

Oczywiście gra wzbudziła zainteresowanie syna i był on jej bardzo ciekawy, jednak myślę, iż w niedalekiej przyszłości będzie z większym zapałem brał w niej udział. Nie było tak, że kompletnie nas wynudziła, gdyż rozgrywka przebiegała w przyjemnej atmosferze, ale też nie wciągnęła nas aż do tego stopnia, że nie mogliśmy oderwać się od zabawy.


Wcześniej wspominałem o elementach zestawu, natomiast teraz słów kilka o ich jakości. Karty są wykonane w sposób chroniący je przed zabrudzeniami i zniszczeniem. Graficznie raczej nie wyróżniają się niczym szczególnym, z wyjątkiem tych ilustrujących wizerunek Hery i Posejdona – te najbardziej nam się spodobały. Instrukcja jest zrozumiała, dodatkowo scharakteryzowano w niej pokrótce postaci bóstw greckich. Posąg Zeusa jest malutki. Żetony z greckim literami i płytka punktacji są wykonane z tektury. Ułatwiają rozeznanie w przebiegu gry. Pudełko niewielkie, łatwe w przenoszeniu i przechowywaniu. Dodatkowo standardowo znajdziemy w nim kartę megamocy i naklejkę umożliwiającą oznaczenie właściciela gry. Takie małe dodatki są miłym uzupełnieniem zestawu.


W ostateczności polecam ją starszym dzieciom, którym nie straszne jest dodawanie w zakresie stu. Gra jest trochę wymagająca i daje możliwość urozmaicenia każdego rodzinnego spotkania. To również świetna rozrywka dla fanów mitologii greckiej oraz oczywiście    matematyki.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.



piątek, 20 października 2017

Zofia Stanecka - "Fredek i miara wszystkiego" (wydanie II, seria Czytam i główkuję)


Autor: Zofia Stanecka
Ilustracje: Marta Szudyga
Tytuł: Fredek i miara wszystkiego (wydanie II, seria Czytam i główkuję)
Wydawnictwo: Edukacyjny EGMONT
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 48
Ocena: 9/10
Wiek: 5+

Opis:

Fryderyk Epsilon Dwudziesty z planety Pedanterii przez przypadek trafia na Ziemię. Dla kosmity, który chce odpocząć od panującego na swojej planecie porządku, dom Jagody i jej braci okazuje się wymarzonym miejscem. A znajomość z rodzeństwem Ziemian obfituje w niezwykłe przygody.

Recenzja:

Przed nami trzecia i (niestety) ostatnia część serii "Czytam i główkuję". Tym razem grupę docelową publikacji stanowią dzieci 5+. Obowiązuje schemat ten sam co w przypadku pozostałych książeczek - ciekawa historia plus zadania tematycznie z nią związane.

Fredek, sympatyczny robot z planety o wdzięcznej nazwie Pedanteria, przybywa na teren najbardziej zabałaganiony w galaktyce - na Ziemię. Nie trudno się domyślić, że tutaj wszystko wygląda zupełnie inaczej niż w poukładanym świecie, do jakiego przywykł. Nasz bohater postanawia zmierzyć i zważyć wszystko, co spotka na swojej drodze. Czas ogarnąć ten wszechobecny chaos!

Z pomocą przybywa nowopoznana dziewczynka, u której Fredek znajduje także gościnę. Mimo przebrania przybysz budzi powszechne zainteresowanie i nie zawsze spotyka się z sympatią otoczenia. Jak skończy się ta opowieść? Przekonajcie się sami, sięgając po kolejną część tej wartościowej serii.

Tradycyjnie już w książeczce znajdziemy mnóstwo zadań dopasowanych poziomem do wieku Czytelników. Tym razem autorka skupiła się na wszelkiego rodzaju odmierzaniu. W ruch pójdą więc linijki, zegary, a nawet...waga kuchenna! Zwłaszcza, że młody Czytelnik zostanie także oderwany od lektury i odesłany, aby pobrać miarę rzeczy znajdujących się wokół niego.




Publikacja niesie ponadto ważne, uniwersalne przesłanie - nie wszystko jesteśmy w stanie zmierzyć. Istnieją takie zjawiska, które nie poddają się pomiarom i Fredek przekona się o tym na swojej skórze robota. Jak na przykład zmierzyć poziom tęsknoty lub wdzięczności? Co jeszcze zaliczymy do zjawisk niemierzalnych? Czy Wasze pociechy mają własne propozycje? W książce znajdziecie miejsce na to, by je zapisać. 

I właśnie za to przesłanie połączone z zawartością merytoryczną na wysokim poziomie oceniam książkę na mocne dziewięć, z nadzieją, że powstaną kolejne części serii, która łączy w sobie naukę i zabawę.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

piątek, 13 października 2017

Rafał Witek - "Szczurki nie dają się wygryźć" (wydanie II, seria Czytam i główkuję)


Autor: Rafał Witek
Ilustracje: Daniel de Latour
Tytuł: Szczurki nie dają się wygryźć (wydanie II, seria Czytam i główkuję)
Wydawnictwo: Edukacyjny EGMONT
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 64
Ocena: 9/10
Wiek: 7+

Opis:

Po powrocie z wakacji szczurki czeka przykra niespodzianka. Ich kanał zajęły koty z bandy Kaprawego Oczka. Odzyskanie mieszkania będzie wymagać wielkiego sprytu i pomocy innych zwierząt. Szczurki to niezwykła kompania. Ich szalone przygody śmieszą i zachęcają do rozwiązywania najdziwniejszych łamigłówek.

Recenzja:

Kiedy na okładce czytasz, że bohaterami książki, którą właśnie trzymasz w rękach, jest sześć szczurów i jedna mysz (ją można przeboleć), to zastanawiasz się, czy nie odłożyć jej na półkę. Na szczęście w porę przychodzi refleksja, że szczur w rzeczywistości a szczur w książce dla dzieci to dwa zupełnie inne stworzenia. Zwłaszcza gdy autor potrafi sprawić, że książkowe szczury będą sympatyczne, o co wiele osób by ich nie podejrzewało. A jeśli do tego dołożymy kreatywność, której będzie się wymagać także od dziecka w trakcie lektury, wyjdzie nam książka, z którą warto dzieci zapoznać.

To już kolejna publikacja z serii "Czytam i główkuję", którą przyszło mi zrecenzować. Zasada jest ta sama co w przypadku tej przeznaczonej dla młodszych dzieciaków, tj. zabawna historyjka jest przeplatana zadaniami do wykonania, za które z kolei otrzymuje się medale, a na samym końcu dyplom. 

Inny jest oczywiście poziom trudności, gdyż "Szczurki nie dają się wygryźć" są przeznaczone dla przedziału wiekowego 7+. Znajdziemy tu więc zadania trudniejsze, dotyczące na przykład obliczania pól figur geometrycznych, sporo działań z mnożenia i dzielenia, trzeba będzie rozszyfrować wiadomość zakodowaną w jakimś dziwnym alfabecie, później zakodować własną, a nawet...stworzyć menu z pcheł, znając ich cenę rynkową!

Tym, co odróżnia książkę od jej odpowiednika dla dzieci młodszych, jest także humor zawarty w zadaniach. Z jednej strony mam świadomość, że z maluchami trzeba pracować na materiale konkretnym, także w poleceniach do wykonania, ale nie umiem odmówić sobie traktowania tego humoru jako kolejnej wartości dodanej, czyniącej wersję dla dzieci starszych zwyczajnie ciekawszą. Do tego sama opowieść jest w moim odczuciu bardziej wciągająca, zabawna i pomysłowa. Trudno byłoby się nie śmiać, czytając o tym, w jaki sposób tytułowe szczurki (i jedna mysz) próbują przegnać ze swojego legowiska koty z Kaprawym Oczkiem na czele. Czy misja się im powiedzie? Przekonajcie się sami i pozwólcie przekonać się Waszym pociechom :)




Książeczkę zdecydowanie polecam nie tylko ze względu na opisaną historię, która bardzo przypadła mi do gustu, ale także (a może przede wszystkim) na zadania, których jest dużo, ale ich sposób sformułowania nie kojarzy się stricte z nauką, jest raczej integralną częścią opowiadania, dzięki czemu nie powinno być problemów z chęcią do przećwiczenia matematyki i nie tylko.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa EGMONT.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Anita Graboś, Monika Hałucha - "Porachunki robota Mata"

Autorzy: Anita Graboś, Monika Hałucha
Tytuł: Porachunki robota Mata
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 64
Ocena: 9/10
Wiek: 3+

Opis:

Ta niezwykła książka to istna kopalnia łamigłówek. Przed tobą rozwiązywanie zagadek logicznych, błądzenie w labiryntach, łączenie punktów, kolorowanie ukrytych obrazków. Wśród statków UFO i kosmicznych żuków robot Astro, Mat i Ema nie dadzą ci się nudzić.

Nie chodzi tu jednak tylko o rozrywkę. Każda strona to trening logicznego myślenia, a także ćwiczenia matematyczne, dzięki którym dziecko doskonali umiejętności zdobyte w szkole.

Wyjątkowy blok z wydzieranymi kartkami pozwoli całej rodzinie rozwiązywać zagadki robota Mata.

Recenzja:

Ostatnio staję się specjalistką od literatury dziecięcej i innych publikacji kierowanych do najmłodszych. Bardzo lubię tego typu książki, bo pozwalają na chwilę poczuć się jak dziecko. Poza tym mam w rodzinie kilkoro fajnych dzieciaków, z którymi często spędzam czas, więc mam z kim dzielić się swoją pasją. Wydawnictwa prześcigają się w wydawaniu pięknych i przydatnych książeczek dla maluchów, jednak czasami trafiają się pozycje zupełnie wyjątkowe, które przyciągają wzrok i w sposób szczególny umilają czas, jednocześnie ucząc. Mam to szczęście, ze trafiają niekiedy w moje ręce.

Porachunki robota Mata to książka z zadaniami dla dzieciaków w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Nie jest to jednak książka taka sama jak wiele innych publikacji, od których uginają się półki w księgarniach. Ma format i formę bloku technicznego: ma grube kartki, klejona jest w taki sposób, by można było karteczki wyrywać. Bardzo wygodna jest dodatkowa, bardzo gruba tekturka dodana z tyłu książeczki, która jest bardzo przydatna, gdy nie ma pod ręką stołu i rysować trzeba na kolanach. Inną, bardzo przemyślaną rzeczą jest to, że zadania drukowane są tylko na jednej stronie. Dzieciaki lubią rysować flamastrami albo bardzo mocno dociskać do kartki długopis, ołówek, kredkę, czy co tam mają w rączkach, a wiadomo jak wówczas wygląda taka karteczka z drugiej strony. Jednostronnie zadrukowane grube kartki załatwiają sprawę.

Bohaterami książeczki są dwa roboty: Mat i Ema. Te postacie przewijają się przez niemal wszystkie strony, to ich przygody stanowią scenariusze do zadań prezentowanych w książce. Zadania są bardzo urozmaicone. Część z nich jest z dziedziny matematyki, ale nie polegają one na zwyczajnym wpisywaniu wyników, a na przykład na wyznaczaniu trasy w labiryncie na podstawie wyników działań czy tworzenie szlaku na podstawie matematycznych wskazówek. Inne to dokańczanie symetrycznego rysunku, kolorowanie czy odnajdywanie lustrzanego odbicia rysunku. Znajdują się tu również rysunkowe i cyfrowe sudoku, rysowanie po numerowanych kropkach i wiele innych.

Książka jest piękna, rysunki bardzo gustowne, stonowane, zwłaszcza okładka przyciąga wzrok. Zawartość zeszytu również przedstawia wysoki poziom: ciekawa dla dzieciaków, pomaga ćwiczyć rączkę i niezauważalnie uczy matematyki. Najważniejsza jest jednak ocena samych maluchów, które uwielbiają sympatyczne robociki i chętnie rozwiązują ich zagadki - przynajmniej te maluchy, na których testowałam książeczkę. Myślę, że to jedna z ciekawszych pozycji tego typu na rynku.

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)