Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papierowy Pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papierowy Pies. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Pan Poeta - "Kura, co tyła na diecie"

Autor: 
Tytuł: Kura, co tyła na diecie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 28
Ocena: 10/10
Wiek: 3+

Opis: 

"Kura, co tyła na diecie" rozpoczyna cykl dowcipnych książeczek, które polubią czytelnicy od lat trzech do stu trzech. Każda z nich brawurowo i z humorem pokazuje jakąś naszą przywarę. "Kura, co tyła na diecie" w krzywym zwierciadle przedstawia współczesną "modę na szczupłość" i podporządkowanie życia dietom. Takiej modzie ulega nasza bohaterka, ale jako łakomczuch ponosi klęskę za klęską.

Recenzja: 

Myślę, że każdego człowieka choć raz w życiu nachodzą myśli o diecie, zgubieniu kilku kilogramów. Ba! Niektórzy nawet wprowadzają ją w swoje życie! Zdrowe odżywianie, regularne ćwiczenia - to klucz do sukcesu! Tak też myślała pewna Kura, która - o dziwo - tyła na diecie. Ale - jak to możliwe?! - pewno zapytacie. No cóż - wystarczy być Kurą... albo i zwyczajnym człowiekiem. 

Kura, co tyła na diecie to pierwsza z serii ilustrowanych bajeczek Pana Poety, która w lekki i dowcipny sposób przedstawia ważne dziecięce sprawy. Otóż, nie do końca się z tym opisem zgadzam, ponieważ dzieci raczej nie walczą z takimi demonami jak diety. Niemniej, książeczka jest niezwykle zabawna i bardzo spodobała się mojej siostrzenicy, mnie samej i... wszystkim moim znajomym. Cóż poradzę, że główna bohaterka tejże książeczki zdaje się być moją karykaturą? 

Tytułowa bohaterka jest na diecie - a w zasadzie tylko tak mówi, bo wciąż myśli o pysznościach i często podjada. Od jednego ziarenka w końcu się nie tyje, a cóż poradzić, gdy do dzioba wpadają kolejne? Oczywiście, nie mogą się zmarnować, a nasza Kura i tak po jedzeniu zrobi ćwiczenia - pobiega wokół tortu... Pewnie się domyślacie, że ten sport skończy się wzmożoną aktywnością trawienia w żołądku, a w końcu i akceptacją swojego krąglutkiego wizerunku przez naszą bohaterkę. Najważniejsze, że dla kogutka i siebie jest piękna!

Niesamowicie uśmiałam się przy tej książeczce, niemal do łez. Sama jestem nieco krąglutka i często próbuj różnych diet, które zwykle kończą się fiaskiem albo nagradzaniem się drobnymi słodkościami, które wcale nie pomagają. Czytając Kurę, co tyła na diecie widziałam siebie, co rozbawiało mnie jeszcze bardziej i uczyniło tę bajeczkę moją ulubioną. Jest po prostu nieziemsko zabawna i ma w sobie wiele prawdy - o diecie, kurach i słabościach ludzi na diecie

Kura, co tyła na diecie nie jest jedynie pozycją dla dzieci, możecie z powodzeniem podarować ją osobie na diecie. Jestem pewna, że będzie bawiła się przy tej króciutkiej, wierszowanej lekturce równie dobrze, jak ja. Humorystyczne i kolorowe ilustracje Joanny Młynarczyk dodają uroku całości i świetnie współgrają z tekstem. Jestem całkowicie zakochana w tej pozycji i wracam do niej co kilka dni - i wciąż bawi tak samo! Polecam z całego serca. 

Recenzja ukazała się również na portalu Papierowy Pies. :)

niedziela, 2 kwietnia 2017

Berne Jennifer - "Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary"

Autor: Berne Jennifer
Tytuł: Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 32
Ocena: 7/10
Wiek: 3+

Opis:

To zabawna i pięknie ilustrowana historia, której główny bohater Kajtek - mały szpak kochający książki - boryka się z problemami ze wzrokiem. Podczas czytania odkrywa, że widzi niewyraźnie. I również w książkach znajduje wskazówki, co w takiej sytuacji zrobić. Udaje się więc do okulisty i dostaje swoje pierwsze okulary. Z początku jest nimi zachwycony, ale jego kuzyni wyśmiewają go. Kompletnie załamany Kajtek na szczęście przypomina sobie, że okulary nosili Ben Franklin, John Lennon i Gandhi. Niestety, obserwując maleńkie rzeczy, których wcześniej nie dostrzegał, wpada w tarapaty, z których wydostaje się dzięki zdobytej z książek wiedzy, wyobraźni rozbudzonej podczas czytania i swej wyjątkowej pomysłowości oraz pomocy licznego stada kuzynów, którzy odtąd chcą być tacy jak on i nosić okulary.
Ta króciutka historia, napisana prostymi, przemawiającymi do wyobraźni dziecka zdaniami, a przede wszystkim jej główny bohater - przesympatyczny mól książkowy Kajtek - wzbudzają ogromną sympatię dzieci.

Recenzja:

W podstawówce dzieci się ze mnie śmiały, ponieważ nosiłam okulary z dość grubymi szkłami. Moich rówieśników bawiło również to, że wolę czytać książki zamiast grać w piłkę lub siedzieć przy komputerze. Szpak Kajtek, bohater najnowszej bajki Jennifer Berne, jest w podobnej sytuacji co ówczesna ja - inne ptaki drwią z jego okularów i zamiłowania do poszerzania wiedzy. 

Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary wbrew pozorom jest niezwykle humorystyczną i ciepłą opowieścią. Głównego bohatera poznajemy w bibliotece, gdzie też skrywa się, aby poczytać o smokach. Niestety, ze względu na słaby wzrok, myli książki i - zamiast o fantastycznych istotach - trafia na powieść o fokach. Za radą przemiłej bibliotekarki postanawia odwiedzić okulistę i do domu wraca już w nowiutkich binoklach. Szpak jest ogromnie z nich dumny, jednak jego kuzyni nie doceniają okularów i okrutnie się z niego wyśmiewają. Kajtek odchodzi, rozmyślając o sławnych postaciach noszących szkła (o Benjaminie Franklinie, Gandhi'm i Johnie Lennonie) i dostrzegając coraz to więcej zalet noszenia ich na dziobie. Jednakże poszukiwania coraz to nowszych elementów świata pochłaniają go tak bardzo, że wpada w okropne tarapaty! Na szczęście wiedza, którą nabył w książkach, okulary oraz bliscy ratują go z opresji. Jak? Przekonać musicie się sami. 


Jennifer Berne stworzyła mądrą i uniwersalną książeczkę, z którą zdecydowanie warto się zapoznać. Autorka z poczuciem humoru podeszła do problemu kpin ze strony rówieśników, wyjaśniając w niej jak ważna jest edukacja oraz w prosty sposób ukazując okulary jako atut. W książeczce nie brakuje również ciekawostek na różne tematy, m.in. sposobów porozumiewania się i wcześniej wspomnianych sław, a sympatyczne zakończenie wywołuje na twarzy czytelnika szeroki uśmiech. Całości dopełniają urocze i pomysłowe ilustracje Keith Bendis (rysunek leśnego miasteczka rozbawił mnie niemal do łez), na których zawsze możemy odnaleźć głównego i wyglądającego na wiecznie zdziwionego bohatera. Jest on przedstawiony również na okładce. Prawda, że wygląda pociesznie? 

Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary to króciutka książeczka dla każdego mola książkowego, nie tylko z piórami. Myślę, że każdy z nas był kiedyś takim Kajtkiem, osobnikiem w jakimś stopniu niezrozumianym przez społeczeństwo. Polecam tę książeczkę zarówno małym dzieciom, jak i rodzicom. Szpak Kajtek uczy, bawi i poprawia humor na długi czas.

Recenzja tej książeczki została napisana dla portalu Papierowy Pies! :)

wtorek, 14 lutego 2017

Ewa Kozyra-Pawlak - "Szopięta"

Autor: Ewa Kozyra-Pawlak
Tytuł: Szopięta
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 32
Ocena: 7/10
Wiek: 3+

Opis:

Nowa książka-wyszywanka autorki "Liczypiesków" oraz "Ja, Bobik!".

Pan i pani szop są czyściochami. Bez wytchnienia piorą i sprzątają, ale mają też wielkie zmartwienie: ich dzieci okropnie się brudzą! Co rodzice upiorą, małe szopy natychmiast ubłocą, zatłuszczą i zaplamią, robiąc przy okazji straszliwy bałagan. Czy jest coś, co sprawi, że te dwa światy się połączą? Że dzieci zaczną sprzątać (przynajmniej od czasu do czasu), a rodzice pozwolą sobie na odrobinę szaleństwa?

To urocza, pełna ciepła historia o rodzinie, o praniu (białym, ale i kolorowym), a także o tym, że na wszystko jest miejsce i pora pod słońcem.

Recenzja:

Mój chrześniak oszalał na punkcie bajeczki Liczypieski Ewy Kozyry-Pawlak, dlatego bez wahania postanowiliśmy sięgnąć po kolejną książeczkę tej autorki. Tym razem pisarka skupiła się na rodzince szopów praczy oraz - jak sama nazwa bohaterów wskazuje - praniu. 

Książka już od pierwszych stron ogromnie mnie zaskoczyła. Spodziewałam się zwyczajnych rysunków, a ilustracje zawarte w niej zdają się być zdjęciami barwnego, tekstyliowego świata. Z materiału są tu postacie, z materiału rośliny, nawet pralka jest tutaj z materiału! Jest to bardzo oryginalny pomysł, dotychczas przez nas niespotkany, dzięki któremu od razu powitaliśmy rodzinkę szopów z uśmiechem na ustach, choć za praniem żadne z nas nie przepada. 



Szopięta to króciutka, kilkunastozdaniowa opowiastka o niesfornych, małych brudasach (mój chrześniak zdecydowanie się z nimi identyfikuje) oraz ich zapracowanych rodzicach, którzy nie mają za wiele czasu na zabawę ze swoimi pociechami. Wpływają na to dwa czynniki: brak pomocy ze strony dzieci oraz talent maluchów do czynienia brudu naprawdę brudnym. Pewne wydarzenie sprawia jednak, że szopięta zmieniają swoje zachowanie, dzięki czemu Pani Szop i Pan Szop znajdują czas nie tylko na figle z maluchami, ale i na... brudzenie! 

Ewa Kozyry-Pawlak stworzyła kolejną świetną bajeczkę. Historia rodziny szopów jest ciepłą i zabawną opowieścią, zawierającą zarówno przestrogę, jak i życzliwe przesłanie - na wszystko jest miejsce i pora. Książeczka zachęca maluchy do pomocy rodzicom, ponieważ nawet dzięki najmniejszym gestom opiekunowie mają szansę na zyskanie odrobiny więcej czasu, który mogą poświęcić swoim ukochanym rozrabiakom. 



Zdecydowanie warto z tą pozycją zapoznać dziecko. Może pomóc mu zrozumieć zapracowanie rodziców oraz niematerialne korzyści, które może przynieść nawet najdrobniejsza pomoc. Atutem są tutaj również niebanalne ilustracje, o których wcześniej wspominałam. Materiałowy świat nie tylko cieszy oczy, ale pobudza także wyobraźnię malucha i może być pomysłem na stworzenie własnego świata ze starych ubrań i guzików. Nam udało się stworzyć już pieska i... szopo-pieska. Mój chrześniak zwyczajnie kocha szczekające czworonogi.

Szopięta polecam osobom, które w swej rodzinie posiadają niewyrastające ponad stół łobuziaki. Podarujcie tym huncwotom tę książeczkę, a kto wie, może nieco zmienią swoje zachowanie? Mój chrześniak do pomocy się nie kwapi, ale po tej lekturze mniej rozrabia. A to też sukces, prawda?

Ta książeczka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :) 

niedziela, 12 lutego 2017

Daniel de Latour, Izabela Mikrut - "Opowiem Ci, mamo, co robią narzędzia"

Autorzy: Daniel de Latour, Izabela Mikrut
Tytuł: Opowiem Ci mamo, co robią narzędzia
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 28
Ocena: 9/10
Wiek: 3+

Opis:

Narzędzia w garażu okropnie się nudzą. Niektóre po prostu marzą o ucieczce w świat, inne mają bardziej ambitne plany - pragną zbudować rakietę kosmiczną. A gdy zdobędą prawdziwy krążownik szos ? taczkę ogrodową ? ta przygoda nabierze doprawdy szalonego tempa. W swojej niezwykłej podróży odwiedzą warsztat samochodowy, pracownię lutnika, zakład rzeźbiarski, tartak i wiele innych miejsc, w których ich pomoc okaże się niezbędna.

Poznajcie obcęgi, kombinerki, wiertarkę, śrubokręty, klucze, lutownicę, a także licznych przyjaciół naszych bohaterów (w tym dwa tajemnicze jamniki). Dzięki jedynym w swoim rodzaju ilustracjom Daniela de Latoura i zabawnym rymowanym zagadkom Izabeli Mikrut mały czytelnik nauczy się rozpoznawać najważniejszych mieszkańców skrzynki narzędziowej, przy okazji rozwijając spostrzegawczość i umiejętność logicznego myślenia.

Recenzja:

Często czytam książki dla dzieci i młodzieży. Po taką literaturę sięgam głównie ze względu na moich siostrzeńców i bratanków, ale i tak dobieram książki według własnego gustu. Są też takie serie wydawnicze, które zamawiam w ciemno, gdy jedna lub dwie części zainteresują mnie nie tylko treścią ale i formą wydania. Taka jest właśnie seria Opowiem Ci mamo wydawnictwa Nasza Księgarnia, którą pokochałam szczególnie za tom o kotach i od tamtej pory wiernie sięgam po kolejne części i często obdarowuję nimi dzieciaki z mojego otoczenia.

Najnowsza część z serii nosi tytuł Opowiem Ci mamo, co robią narzędzia. Gdy tylko ją zobaczyłam, od razu wyobraziłam sobie uradowaną twarzyczkę mojego prawie czteroletniego chrześniaka. Książka jak zwykle duża, z bardzo grubymi kartkami, odpornymi na dziecięce pomysłowe łapki. Rysunki autorstwa Daniela de Latour zajmują całe stronice i są naprawdę świetne: w pięknych, niecukierkowych kolorach, zabawne. To, co bawi, to personifikacja narzędzi, które są głównymi bohaterami książeczki, mają więc one oczy i miny, które wyrażają różne emocje, zgodnie z fabułą zawartą w treści.



Tekstu w książeczce jest niewiele: na każdej niemal stronie zaledwie czterowersowa zwrotka wiersza. Treść książeczki stanowi wierszowana opowieść o przygodach różnych narzędzi, autorstwa Izabeli Mikrut. Dzieciaki mogą się z niej dowiedzieć, do czego służą różne rodzaje pił, co robi sekator albo jak inaczej można nazwać śrubokręt. Jednak nie jest to opowieść jedynie o narzędziach mechanika, pojawiają się tu bowiem również motyka, łopatka, wałek do malowania ścian, kielnia i wiele innych. Pracują w lesie, warsztacie, mieszkaniu. Wszystkie te przedmioty mają oprócz swojej pracy również plany i marzenia. Na przykład lot w kosmos. To bardzo sympatyczny wierszyk, zabawny i pogodny.

W książeczce znalazło się też kilka zadań na spostrzegawczość. Jednym z takich zadań jest bardzo pokręcony labirynt podziemnych korytarzy, przez którą należy przeprowadzić łopatkę. Inne to porównanie dwóch pozornie identycznych rysunków walizki z narzędziami, pomiędzy którymi jest dwadzieścia różnic. Z tym sama miałam problem: znalazłam tylko dziewiętnaście i będzie mi bardzo wstyd, jeśli okaże się, że mój mały chrześniak znalazł wszystkie.



Cała seria Opowiem Ci mamo jest świetnie zaplanowana i dostosowana do preferencji maluchów. Świetne są rozbudowane rysunki, w których dzieci odnajdują coraz to nowe szczegóły. Treść jest pogodna i prosta. Dla mnie najciekawsze są pomysły na tematykę kolejnych części serii: koty, mrówki, pojazdy, samoloty, żaby. Wszystko, co ciekawi dzieciaki. A co równie ważne: książki są dość lekkie ale niemal niezniszczalne, dziecko musiałoby się uprzeć, by taką księgę porwać. A przede wszystkim to piękne i ciekawe tomy, które budzą w maluchach ciekawość i miłość do książek.

Ta recenzja została napisana dla portalu Papierowy Pies. :)

czwartek, 9 lutego 2017

Cristóbal Joannon - "Uwaga wilk! I inne bajki Ezopa"

Autor: Cristóbal Joannon
Tytuł: Uwaga, wilk! I inne bajki Ezopa
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 64
Ocena: 6/10
Wiek: 6+ 

Opis:

Któregoś ranka spotkały się na gałęzi jaskółka z wroną.
Jaskółka zmierzyła wronę wzrokiem i rzekła:
– Natura obdarzyła mnie urodą, której tobie poskąpiła.
Wrona, szykując się do odlotu, odparła:
– Może i jesteś ładniejsza, ja za to lepiej znoszę zimowe chłody.

Bajki Ezopa, żyjącego w VI wieku p.n.e. greckiego niewolnika, należą do najsłynniejszych w historii literatury światowej. Tym razem klasyczni bohaterowie bajkopisarza – tacy jak konik polny i mrówka, żółw i zając, orzeł i kruk – powracają do nas w wersji opowiedzianej przez Cristóbala Joannona, znanego chilijskiego poetę. Niektóre historyjki są wiernym odbiciem Ezopowych oryginałów, inne nieco się od nich różnią, a wszystkie z ogromnym humorem i wdziękiem skomentowała obrazem Agata Raczyńska – polska ilustratorka znana między innymi z serii "Zosia z ulicy Kociej".

Recenzja:

Ezop to grecki bajkopisarz, który sławę zawdzięcza moralizującym opowieściom. Głównymi bohaterami jego utworów są zwierzęta, za pomocą których wyśmiewa ludzkie wady, zalety i postawy. Jestem pewna, że wielu z Was o nim słyszało i zna choć fragment jego twórczości. Uwaga, wilk! I inne bajki Ezopa to zbiór dwudziestu czterech utworów jego autorstwa, opowiedzianych na nowo przez Cristóbala Joannona, chilijskiego poetę. W książce znajduje się również nieco o życiu samego Ezopa.

Zbiór ten utrzymany jest w konwencji rozrywkowo-pouczającej. Dla każdej bajki przeznaczono dwie strony, a tekstu jest tu raczej niewiele. Znajdują się tu opowieści znane niemal wszystkim, których ponadczasowość i wydźwięk pozwoliły zdobyć przydomek klasyków oraz historie ciężej dostępne, o znacznie mniejszej popularności. Dzięki tej mini antologii ubogaciłam swoją znajomość twórczości Ezopa o kilka fantastycznych bajek, m.in. Uwaga, studnia! oraz Złudzenie.

Większość książki pochłaniają przezabawne ilustracje polskiej ilustratorki, Agaty Raczyńskiej, której wesołą twórczość znam już z serii Zosia z ulicy kociej. Prosta kreska rysunków, ich nietypowość i smaczna barwność zdecydowanie przykuwa wzrok i są one największą zaletą tej książeczki. Wspaniale oddają klimat bajek Ezopa i nadają im nowoczesnej odsłony, czego niestety nie mogę powiedzieć o tekście (a przynajmniej większości tekstów). Czytając odniosłam wrażenie, że Cristóbal Joannon niektóre opowieści chciał umieścić w owym zbiorze na siłę. Wydały mi się nieco sztuczne i nie do końca przemyślane, być może pisarzowi zabrakło nieco pomysłów. Miejscami również nieco przekombinował i choć bardzo cenię sobie twórczość Ezopa, nie spodobała mi się awangardowość i nowe spojrzenie na wiele bajek z tego zbioru. Przypadły mi do gustu za to wyjaśnienia co trudniejszych do wyłapania morałów, młodsi czytelnicy bez wątpienia to docenią. Kilka ostatnich stron, które zostały przeznaczone życiu Ezopa, również mogę z czystym sumieniem zaliczyć do udanych. Zostało one przedstawione krótko i na temat, z humorem. 

Uwaga, wilk! I inne bajki Ezopa to pocieszne i nowatorskie wydanie bajek greckiego bajkopisarza. Choć mam nieco do zarzucenia tekstowi, traktuję tę książkę jako ciekawe doświadczenie i nie mogę doczekać się kolejnych tego typu projektów. Jestem pewna, że każdy doceni tę książeczkę, ponieważ w przyjemny i figlarny sposób nawołuje do przemyśleń. Polecam jako podarek zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych.

Recenzja została napisana dla portalu Papierowy Pies. :)

środa, 1 lutego 2017

Arabella Carter-Johnson - "Niezwykły talent Iris Grace. Opowieść o małej dziewczynce i jej wyjątkowej kotce"

Autor: Arabella Carter-Johnson
Tytuł: Niezwykły talent Iris Grace. Opowieść o małej dziewczynce i jej wyjątkowej kotce
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Opis:

Iris ma sześć lat i cierpi na autyzm głęboki - przez pierwszych pięć lat niemal nie nawiązywała kontaktów z otoczeniem, rzadko śmiała się i mówiła. Jej matka była w rozpaczy - wszystko wskazywało na to, że dziewczynka nigdy nie opuści świata ciszy. 

Cudem, który odmienił życie Iris, był jej odkryty przypadkiem talent malarski. Niezwykłymi obrazami dziecka, porównywanego do Renoira i Moneta, zachwycają się dziś kolekcjonerzy, właściciele największych domów aukcyjnych i krytycy sztuki. 

A jednak najważniejszy wyłom w milczącym świecie Iris uczyniła Thula - kotka, z którą dziewczynkę połączyła jedyna w swoim rodzaju więź. Rodzice patrzyli ze zdumieniem, jak Iris "rozmawia" z ufną i cierpliwą Thulą, jak zaczyna śmiać się, wychodzić do ogrodu, otwierać się na innych ludzi, a także w jej towarzystwie - malować.

Ta niezwykła, bardzo intymna książka, pełna poruszających zdjęć dziewczynki i jej kotki, została napisana przez matkę Iris, Arabellę. To opowieść o wspólnym życiu Iris i Thuli, a także o tym, że za sprawą przyjaźni i sztuki można zburzyć nawet najgrubszy mur.

Recenzja:

Iris Grace to dziewczynka chora na autyzm głęboki, która ma niesamowity talent malarski, a dzieła spod jej rączki porównywane są m.in. do Moneta. Ową postać znam z facebookowej strony Iris Grace Painting, którą śledzę już od kwietnia bieżącego roku i z przyjemnością podziwiam obrazy stworzone przez zaledwie kilkuletnią dziewczynkę. Bardzo ucieszyłam się na wieść, że Nasza Księgarnia postanowiła wydać książkę o tej niesamowitej osobistości oraz jej towarzyszce, kotce Thuli, ponieważ mogłam w końcu lepiej poznać podziwianą przeze mnie od wielu miesięcy artystkę.

Niezwykły talent Iris Grace został napisany przez mamę dziewczynki, Arabellę. Rozpoczyna się w momencie, w którym rodzice Iris się poznają i ciągnie aż do czasów teraźniejszych. Na kartach książki obserwujemy ciężkie początki rodziny chorej dziewczynki, która dopóki nie poznała puszystej Thuli, rzadko się uśmiechała i niewiele mówiła. To dzięki kociej przyjaciółce Iris otworzyła się i wypowiedziała pierwsze słowo, choć lekarze nie dawali na to szansy. Z przyjemnością czytałam o kolejnych sukcesach dziewczynki i o jej wspólnych figlach z kotką, wielokrotnie uśmiechałam się do książki. Arabella opisała niezwykle ciepło historię swojej rodziny, w której nie brakuje smutków, strachów, wzruszeń i ogromnej radości, gdy w życiu Iris nastąpił pierwszy przełom. Nie brakuje tutaj przepięknych zdjęć, głównie autorstwa mamy dziewczynki (jest z zawodu fotografem), przepięknych szkiców Alice Tait i fantastycznych obrazów małej artystki, od których ciężko oderwać wzrok. Ich tytuły są równie niezwykłe jak talent Iris, np. Historia tajemniczego konika morskiego, Muzyka o wschodzie słońca, Dziecko wtorku

Poza niezwykłą historią o wyjątkowej dziewczynce i równie wspaniałej kotce, książka serwuje czytelnikowi wiele prawd na temat choroby, która dotyka tytułową bohaterkę. Jest to bardzo cenna wiedza, ponieważ nie jest przekazywana w sposób naukowy, a z pierwszej ręki od osoby, która ma do czynienia z autyzmem każdego dnia. Arabella przedstawia fascynujące metody wychowawcze oraz pomaga zrozumieć nie tylko osobę dotkniętą chorobą, ale także jej bliskich. Książka ta uświadamia również, że społeczeństwo w większości przypadków woli oceniać niż próbować zrozumieć, co jest przykre. 

Niezwykły talent Iris Grace jest dla mnie jednym z najpiękniejszych świadectw miłości do dziecka. Choć Iris jest naprawdę utalentowaną dziewczynką, a jej kotka prawdziwą bohaterką, to największym herosem tutaj jest dla mnie jej mama. Arabella wiele poświęciła dla swojej córki, a jej dobroć i radość z najdrobniejszego sukcesu córki porusza. To jedna z najcudowniejszych historii, która nie tylko podnosi na duchu, ale zostaje z człowiekiem na długo. Udowadnia, że miłość, przyjaźń i sztuka pomaga pokonać wszystkie przeciwności. Polecam z całego serca.

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Nikola Kucharska - "Opowiem Ci, mamo, co robią koty"

Autor: Nikola Kucharska
Tytuł: Opowiem Ci, mamo, co robią koty
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 28
Ocena: 9/10
Wiek: 3+

Opis:

Życie grubego Gbura jest poukładane i spokojne - toczy się (dosłownie!) od miski do kanapy i z powrotem. Jego ludzie stwierdzają jednak, że Gburowi potrzebny jest ktoś, kto go rozrusza... i tak rodzina powiększa się o przygarniętą ze schroniska rudą kotkę Żabkę.

"Opowiem ci, mamo, co robią koty" to przezabawna historia obrazkowa, a jednocześnie pierwsza kocia encyklopedia dla małego czytelnika, który nie będzie mógł się oderwać od przygód Żabki, Gbura, a także ich licznych przyjaciół. W tej książce czeka was jednak nie tylko czytanie i oglądanie rysunków, lecz również rozwiązywanie zadań i ćwiczenie spostrzegawczości poprzez wyszukiwanie poukrywanych przez autorkę szczegółów.

Już wkrótce wy także się przekonacie, że co dwa koty, to nie jeden. Tylko czy Gbur uważa tak samo?

Recenzja:

Od dzieciństwa jestem straszną kociarą. W młodych latach po moim pokoju walały się gadżety związane z kotami, a nawet teraz, już w dorosłym życiu, w mojej szafie nie brakuje koszulek z podobiznami tych zwierząt. Równą mi miłośniczką kotów jest jedynie moja siostrzenica, z którą to przestudiowałam od deski do deski książeczkę Opowiem Ci mamo, co robią koty.

Nie ulega wątpliwości, że ta publikacja przeznaczona jest dla młodszej grupy czytelników. Grube tekturowe kartki sprawiają, że książka jest znacznie trudniejsza do uszkodzenia, a więc idealna dla małych łobuzów, którzy charakterem przypominają tytułowych bohaterów. Mimo dużego rozmiaru jest ona nadzwyczaj lekka, co potwierdziła moja mała podopieczna, podstępnie kradnąc publikację z kanapy i uciekając z nią przez całe mieszkanie. Bardzo spodobało się nam takie wydanie książki o niezależnych zwierzakach, ponieważ po wielu perypetiach z małą, wciąż prezentuje się niemal nieskazitelnie (niestety, zęby moja siostrzenica ma niczym drapieżnik). Dodatkowo jest niezwykle barwna i pełna kotów, a to dla młodych kociarzy ogromne atuty.


Opowiem Ci mamo, co robią koty mają formę edukacyjno-rozrywkową. Na tekturowych stronach nie brakuje zadań, w których poszukujemy poszczególnych bohaterów, najprostszej drogi do domu czy też różnic pomiędzy dwiema ilustracjami. Są tutaj także ciekawostki odnośnie zajmowania się kotami, swoją drogą bardzo cenne, które idealnie przygotują młodego człowieka na posiadanie futrzaka. Mnie bardzo spodobały się strony o kociej anatomii, która poza ciekawymi informacjami zawierała także żartobliwe dopiski, np. o uszach jako wykrywaczach otwieranych puszek z karmą. Mojej siostrzenicy za to spodobał się test, z którego wynikało, że powinna adoptować kota, co nie ucieszyło jej mamy, mają w domu już dwa dachowce i raczej wolałaby uniknąć przygarnięcia kolejnego.

Całej wcześniej wspomnianej wiedzy i zabawie towarzyszą sympatyczni bohaterowie, przede wszystkim w postaci kotów. Jest tutaj także rodzina ośmioletniego Maćka, którzy razem z nim opowiadają o tych zwierzętach, a także dają czytelnikowi rady, zagadki i zadania. Zabawne perypetie Gbura i Żabki dopełniają w całości tę obrazkową książeczkę, czyniąc ją prawdziwym arcydziełem dla małych kociarzy. Moja siostrzenica, mimo doskonałej znajomości treści tej książki, nie rozstaje się z nią ani na krok, wyszukując to coraz więcej detali!


Opowiem Ci mamo, co robią koty to fantastyczna publikacja nie tylko ze względu na obecność uwielbianych przez większość dzieci futrzaków, ale także wartości edukacyjne. Poza wesołą historią z życia kotów i ich rodzin zapoznaje młodych czytelników z najważniejszymi elementami opieki nad zwierzętami oraz niesamowicie ćwiczy spostrzegawczość. Nawet jeśli nie przepadacie za kotami, ta lektura sprawi, że je pokochacie! Polecam z całego serca nie tylko jako kociara, ale także jako opiekunka maluchów. Ta książka dała mi już niejedną chwilę wytchnienia i jestem pewna, że sięgnę także po inne twory Nikoli Kucharskiej. Jeszcze raz polecam.

Ta książeczka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

piątek, 27 stycznia 2017

Lucyna Krzemieniecka - "Z przygód krasnala Hałabały"

Autor: Lucyna Krzemieniecka
Tytuł: Z przygód krasnala Hałabały
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 48
Ocena: 9/10 
Wiek: 3+

Opis:

"- Czyś już wymyśliła bajkę o krasnalu? - pytają wszyscy, bo się widać od Tadeuszka wszystkiego dowiedzieli.
- Owszem, wymyśliłam - mówię. - Siadajcie i posłuchajcie: 'Był sobie raz krasnal...'"

Tak zaczyna się baśń o krasnalu Hałabale, który już od 1936 roku zabawia polskie dzieci.
W tym wydaniu wracamy do niezapomnianych ilustracji wybitnego artysty Zdzisława Witwickiego.

Recenzja:

Krasnal Hałabała to bardzo sympatyczna postać. Do niedawna myślałam, że to tylko bohater z programów dla dzieci, ale okazało się, że prawda jest inna. Otrzymałam od wydawnictwa Nasza Księgarnia egzemplarz książeczki o tym zabawnym małym człowieczku, więc okazuje się, że to postać literacka.

Książeczka, którą dostałam to publikacja niewielkich rozmiarów, zaledwie kilkadziesiąt stron w formacie zeszytowym. Wydana została co prawda w tym roku, jednak jest to jakby wznowienie książeczki wydanej w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Osobiście nigdy wcześniej nie spotkałam się z poprzednimi wydaniami, moja siostra jednak, znacznie starsza ode mnie, z uśmiechem opowiedziała mi o tym, jak wiele lat temu wypożyczyła sobie taką książeczkę z biblioteki. Podobno była większego formatu ale ilustracje miała identyczne. Mnie też się wydały jakieś takie niewspółczesne, ale spodobały mi się bardzo. Narysował je Zdzisław Witwicki, według mnie wspaniały rysownik. Jego prace mają w sobie dużo prostoty i wdzięku.

Książeczka składa się z kilku króciutkich, prostych opowiastek o przygodach krasnala. Hałabała mieszka w lesie i ma wielu przyjaciół, głównie wśród zwierzątek. Tekst jest rymowany, choć prawie cały napisany prozą. Kierowany jest raczej do małych dzieci, bo fabuła w nim przedstawiona jest bardzo nieskomplikowana, naiwna i delikatna. Jest na przykład opowiastka o tym, jak krasnalek próbował namówić borsuka na spacer w ciągu dnia, a ten wolał pospać po nocnym polowaniu i namawiał Hałabałę na nocny spacer. Albo o tym, jak wiewiórka z ważną sprawą musiała czekać do wiosny, bo krasnal postanowił, że póki nie będzie się mógł z wiosną przywitać, będzie spał. Proste historyjki dla maluchów, ale naprawdę urocze.

Z przygód krasnala Hałabały to książeczka do przeczytania w jeden wieczór. Przyjemna, spokojna i wyciszająca. Świetna dla maluchów pięcio czy sześcioletnich na dobranoc. Dla rodziców natomiast, jak dla mojej starszej siostry, może być wzruszającym wspomnieniem z dzieciństwa. Mnie przypadła do gustu przede wszystkim ze względu na ilustracje. Zupełnie z innej epoki. Postanowiłam już, że przejrzę stare książeczki dla dzieci w poszukiwaniu podobnych rysunków. Zresztą zauważyłam, że nie jestem pierwszą, która na to wpadła, bo wydawnictwa zaczynają sięgać po ilustracje z dawnych lat przy wydawaniu klasycznych książek dla dzieci. Uważam, że słusznie. A po Hałabałę warto sięgnąć, bo to taka mała przyjemna lekturka pełna radości.

Ta książeczka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

wtorek, 24 stycznia 2017

Julian Tuwim, Irena Tuwim - "Julian i Irena Tuwim dzieciom"

Autorzy: Julian Tuwim, Irena Tuwim
Tytuł: Julian i Irena Tuwim dzieciom
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 288
Ocena: 10/10
Wiek: 6+

Opis: 

Wybór wierszy i opowiadań dwojga znanych i lubianych autorów, wzbogacony wspaniałymi ilustracjami Adama Pękalskiego. Zbiór zawiera najbardziej znane teksty Juliana Tuwima, takie jak "Słoń Trąbalski", "Ptasie radio", "Okulary", "Lokomotywa", utwory Ireny Tuwim, w tym "Marka Wagarka" czy "Co okręt wiezie", które na stałe zapisały się w pamięci małych czytelników, oraz fragmenty wspomnień Juliana i Ireny dotyczących ich dzieciństwa.

Recenzja: 

Wszyscy znają bajkową twórczość rodzeństwa Tuwimów. Nie wyobrażam sobie, aby w Polsce istniał ktoś, kto nie słyszał o zapominalskim Słoniu Trąbalskim, Hilarym i jego zagubionych okularach, czy też wiecznie wagarującym Marku Wagarku. Te opowieści są nieodłączną częścią dzieciństwa każdego z nas i nawet będąc starszymi czytelnikami, chętnie sięgamy po te sielskie treści. Tuwimowie magicznie przywołują przyjemne, szkolne wspomnienia.

Książka Julian i Irena Tuwim dzieciom jest w moim odczuciu przeznaczona nie tylko dla najmłodszych dzieci, ale i tych starszych, pozornie dorosłych. Jest zbiorem nie tylko prozy i wierszy twórczego rodzeństwa, ale także i ich wspomnień z dzieciństwa. Te ostatnie mogą okazać się dla małego czytelnika zbyt ciężkie, ponieważ nie brakuje w nich trudniejszych słów, których choć większość została wyjaśniona w przypisach, to budziły zakłopotanie na twarzy mojej małej siostrzenicy. Dlatego też doczytałam wspomnienia sama (fragmenty są świetnie dobrane, ukazane oczami Ireny i Juliana), a z małą przeszłyśmy niemal od razu do bajek.

Opowieści podzielono na kilka części, w zależności od treści i autora. Pierwsza z nich wita nas zabawnym wierszykiem Juliana Tuwima o wcześniej wspomnianym Hilarym, który zdaje się być najbardziej znanym wśród maluchów. Kolejna jest całkowicie przeznaczona historii Marka Wagarka spod pióra Ireny Tuwim, w trzeciej wracamy do wierszy Julka. Czwarta to magiczna opowieść O pingwinie Kleofasku i jego niesamowitym amulecie, w następnej trafiamy na kolejne wiersze, m.in. moją ukochaną Lokomotywę. I tak dalej. Twórczość rodzeństwa przeplata się ze sobą, tworząc niesamowitą całość, od której nie sposób się oderwać. Już pierwszego dnia przerobiłyśmy z małą połowę książki, ponieważ nie potrafiłam jej odmówić - mała z prawdziwą fascynacją pochłaniała kolejne twory Tuwimów, a ja zdarłam sobie nieco gardło, zabawiając się w bajarza.

Poza twórczością Tuwimów, ogromnym atutem tej publikacji jest niezwykle barwna oprawa graficzna. Ilustracje Adama Pękalskiego niewiarygodnie oddają klimat opowieści rodzeństwa Tuwimów i tym samym wzbogacają ich treść. Chwilami dość surrealistyczne, oryginalne, zabawne, przykuwające wzrok - te słowa chyba najlepiej je charakteryzują. Mała zakochała się w kotku z wierszyka Kotek (prawdziwa kociara), mnie za to uwiodły słodkości z Dyzia marzyciela (prawdziwy łakomczuszek).

Julianem i Ireną Tuwim dzieciom będzie zachwycony każdy, niezależnie od wieku. To piękne wydanie w twardej oprawie może służyć młodemu czytelnikowi jako poznanie jednych z najpiękniejszych polskich bajek, a dorosłemu pomoże powrócić do beztroskich czasów. To także książka idealna na prezent, jest doprawdy przecudowna!

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

piątek, 20 stycznia 2017

Agnieszka Łubowska - "Elementarz dla dzieci z dysleksją"

Autor: Agnieszka Łubowska
Tytuł: Elementarz dla dzieci z dysleksją
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 208
Ocena: 10/10
Wiek: 3+ 

Opis:

Przed wami książka, jakiej jeszcze nie było! Czy wiecie, że kobra potrafi splunąć jadem na odległość pięciu metrów, a większość muszli ślimaków skręca w prawo? Mnóstwo tu ciekawostek, o których nie mieliście pojęcia! 

"Elementarz dla dzieci z dysleksją" to wyjątkowa pozycja dla dzieci borykających się z zaburzeniami koncentracji. Specjalna i zarazem przyjazna konstrukcja oraz forma elementarza pomagają skupić się dziecku na konkretnym zagadnieniu.

Recenzja:

Spędzam dużo czasu z dziećmi i ze zgrozą muszę przyznać, że obecnie wiele z nich ma problem z czytaniem. Ciężko zmobilizować je do sięgnięcia po książki, ponieważ braki mają już u podstaw. Trudności wynikające z nieznajomości niektórych liter czy też mylenia ich, zniechęcają maluchy do podjęcia jakichkolwiek prób. Dzieci zwyczajnie coraz rzadziej potrafią skupić się na danym zadaniu, a w szczególności na czytanym tekście. Niestety, większość poradników jedynie wyjaśnia problem braku koncentracji u dzieci (a co za tym idzie dysleksji, dyskalkulii) i choć podaje przykłady walki z nią, są one przedstawione w niezbyt przejrzysty i zachęcający sposób. Agnieszka Łubkowska wyszła naprzeciw tego typu książkom, serwując kolorowy i ciekawy Elementarz dla dzieci z dysleksją, który już od pierwszych stron przykuwa uwagę nie tylko dorosłego, ale i dziecka. 

Ten nieco nietypowy elementarz przeznaczony jest dla dzieci zagrożonych dysleksją lub ze stwierdzoną już dysleksją, które muszą opanować naukę czytania o podstaw. Podzielony jest na trzy części: naukę liter, naukę sylab i czytanie całych słów. Każdy z nich skonstruowany jest tak, aby rodzice mogli swobodnie współpracować z dzieckiem. Autorka zachęca do korzystania ze swojego elementarza również nauczycieli i terapeutów. 

Elementarz dla dzieci z dysleksją zawiera w sobie mnóstwo trafnych rad i uwag odnośnie postępowania z niezbyt uważnym dzieckiem. Pokazuje wiele ćwiczeń, nie tylko wspomagających naukę czytania, ale i relaksacyjnych, dzięki którym maluch przykuwa większą uwagę do wykonywanych czynności. Autorka proponuje tutaj przede wszystkim tzw. pozycję Dennisona, która pozwala na zwycięstwo w walce z nerwowością dziecka. Muszę przyznać, że jest bardzo pomocna i faktycznie działa, a jest bardzo prosta. 

Część o nauce liter jest wspaniale zaplanowana, dla każdej przeznaczone są cztery strony. Pierwszą zajmuje wielka i mała litera alfabetu, druga zawiera przykładowe słowa z rysunkami (niekoniecznie z daną literką), trzecia i czwarta to ciekawostki z rzeczami na daną literkę oraz kolejną dawką barwnych ilustracji. Na tych stronach, po boku, znajdują się również ćwiczenia dla dziecka i wskazówki dla rodzica. Są one proste, często w formie zabawy i naprawdę nie trzeba do nich namawiać dziecka. Najbardziej spodobała nam się druga część o nauce sylab, bo choć jest najkrótsza, to chętnie wykonywaliśmy ćwiczenia zawarte na stronach jej poświęconych. Bez wątpienia nie będzie dla nikogo odkryciem, że w tym rozdziale było dużo klaskania, dzięki czemu świetnie można się bawić. Ostatnia część, czytanie całych słów, obfituje w kolejne ciekawostki, które pobudzają ciekawość dziecka i zachęcają do zadawania pytań i odkrywania świata.

Elementarz dla dzieci z dysleksją to fenomenalny podręcznik, z którym czytelnicy się zaprzyjaźniają. Wesołe i kolorowe postacie, które można spotkać na stronach elementarza, wzbudzą uśmiech na każdej twarzy, a niesamowite ciekawostki sprawią, że dziecko zyska motywację do nauki czytania. Jest to pozycja dla każdego rodzica, ponieważ nie spotka tu naukowego, niezrozumiałego bredzenia oraz niejasnych wskazówek, a życzliwe, proste rady, które rzeczywiście działają. Polecam z całego serca, pomocna książeczka.

Warto również dodać, że Agnieszka Łubowska przygotowuje również Elementarz dla dzieci z dyskalkulią. Już w ciemno go polecam, na pewno po niego sięgnę!

Ta książeczka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

wtorek, 17 stycznia 2017

Małgorzata Cieślak - "Gry i zabawy dla dzieci"

Autor: Małgorzata Cieślak
Tytuł: Gry i zabawy dla dzieci
Wydawnictwo; Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 336
Ocena: 8/10

Opis:

Wspaniała książka, która pozwala uczyć dziecko kreatywności, a także odkrywać jego zdolności. Poradnik zawiera kilkaset zabaw, prostych i bardziej skomplikowanych, przeznaczonych dla dzieci już od pierwszego miesiąca życia. Autorka wymyśliła je dla własnych dzieci i wraz z nimi je przetestowała. To pozycja dla rodziców i opiekunów, która nie wymaga posiadania drogich zabawek i sprzętów. Przecież najlepsze zabawy to te, podczas których dziecko użyje swojej wyobraźni! Ile radości dają papierowy samolot, klocki z pudełek, instrumenty z misek i garnków, kukiełki z ziemniaka czy puzzle wycięte z kolorowego opakowania. Czasem niewiele potrzeba, by wyczarować świat, który zachwyci malucha. Ponadto każda z opisanych zabaw może być wykorzystana także w późniejszym wieku to inspirujące, kiedy dziecko samo rozwija i udoskonala znaną już zabawę.

Recenzja:

Często dorabiam sobie jako opiekunka dla dzieci, animatorka zabaw lub zwyczajnie przesiaduję z potomstwem rodzeństwa, doskonale więc zdaję sobie sprawę, jak ciężkie potrafi być notoryczne wymyślenie nowych zabaw. Przy opiece nad dziećmi ważne jest, aby nie pozwolić się im nudzić. To istoty pełne energii i ciekawości, których potencjał należy rozwijać od najwcześniejszych chwil życia. Gry i zabawy dla dzieci Małgorzaty Cieślak to wspaniały poradnik, fundujący czytelnikowi mnóstwo interesujących pomysłów na spędzenie czasu z dziećmi oraz rad z życia wziętych. Autorka udowadnia w nim, że aby urozmaicić dziecku dzień, nie potrzeba drogich zabawek i sprzętów.

W książce znajdziemy gry i zabawy dla dzieci od 1 miesiąca życia. Rozrywki podzielone są nie tylko ze względu na wiek malucha, ale także okazje i miejsca zabaw. Spotkamy tutaj między innymi pomysły na urozmaicenie urodzin oraz takie, które możemy zrealizować na wakacjach, np. nad morzem lub w lesie. Nie brakuje tutaj również kreatywnych zabaw plastycznych, które najmłodsi uwielbiają.

Gry i zabawy zawarte w książce uczą dzieci kreatywności, pobudzają i rozwijają ich wyobraźnię oraz sprawiają im nie lada frajdę. Co prawda, nie przerobiłam jeszcze z maluchami wszystkich (jest ich naprawdę wiele, autorka bardzo się postarała), ale na tych już przetestowanych, bawiliśmy się przednio. Uczestnictwo w nich i dla mnie, mimo ponad dwudziestu lat na karku, było czystą przyjemnością. Posiadamy z dziećmi nawet kilka swoich ulubionych (np. wyścig zakrętek), które chętnie powtarzamy i wcale nam się nie nudzą.

Na korzyść książeczki wpływa również styl autorki. Małgorzata Cieślak już od krótkiego wstępu zdobyła moje serce, ponieważ odnosi się do czytelnika z niespotykaną serdecznością. Prostym i życzliwym językiem opisuje swoje doświadczenia oraz inspiracje, którymi są między innymi własne dzieci, znajome mamy i pisma dla rodziców. Tym sposobem nawiązuje swoistą więź z czytającymi, dzięki czemu czyta się tę książkę nie jako zwykły poradnik, a rady przyjaciółki.

Gry i zabawy dla dzieci to naprawdę świetna pozycja dla osób mających kontakt z dziećmi. Małgorzata Cieślak nie tylko proponuje zabawy rozwijające potencjał dziecka, ale pomaga rodzicowi indywidualnie spojrzeć na postępy malucha i dobrać uciechy specjalnie dla niego, niekoniecznie korzystając z podziału wiekowego, który zastosowała. Udowodniła również, że nie trzeba wielu zabawek, aby twórczo bawić się z dzieckiem. To najlepszy poradnik jaki dotychczas przeczytałam.

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

niedziela, 15 stycznia 2017

Mechthild Gläser - "Strażniczka książek"

Autor: Mechthild Gläser
Tytuł: Strażniczka książek
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 392
Ocena: 6/10 
Wiek: 12+

Opis:

Niezwykła przygoda w świecie książek...

Podróżować na grzbiecie Shere Khana przez "Księgę dżungli", u boku Werthera Goethego walczyć z czarownicami z Makbeta, a wraz z Elisabeth Bennet wzdychać do Mr. Darcy?ego...

Amy nie myślała, że kiedyś będzie tak blisko bohaterów swoich ulubionych książek, że będzie umiała tak głęboko zanurzyć się w każdą z opowieści, o przeżywaniu których niejednokrotnie marzyła, pochłaniając je jednym tchem. Teraz z zapałem korzysta ze swojej nowej umiejętności - aż okazuje się, że w świecie literatury panuje kompletny chaos i nic nie jest takie, jakie być powinno.

Recenzja:

Czy zdarzyło się Wam marzyć o tym, aby znaleźć się w danej książce? Odwiedzić Hogwart, zagnieździć się w bibliotece Bestii lub zwyczajnie poznać na żywo ukochanego, fikcyjnego bohatera? Ja niejednokrotnie o tym rozmyślałam i wiele dałabym, aby zanurzyć się całą swoją osobą w choć jednej ze swoich ulubionych powieści. Niestety, nie udało mi się nigdy tego osiągnąć (widocznie jestem mugolem), w przeciwieństwie do Amy - głównej bohaterki Strażniczki książek.

Amy na pozór zdaje się zwyczajną dziewczyną. Jest odrobinę tajemnicza i szalenie oczytana, książki są nieodłączną częścią jej życia. Wiąże ją również niesamowita więź z matką, iście przyjacielska, co współcześnie jest raczej rzadko spotykane. Poza nieco skrytą i na swój sposób mroczną babką nie wyróżnia jej nic, a przynajmniej jest normalną dziewczyną dopóki nie poznaje swojej niesamowitej umiejętności - niezwykłej zdolności przechodzenia do literatury. Tutaj zaczyna się jej niesamowita przygoda, w której odwiedza między innymi zakamarki Alicji w Krainie Czarów, Dumy i uprzedzenia oraz Małego Księcia. Bez wątpienia wspominałaby te wyprawy lepiej, gdyby nie pandemonium, które rozpętało się w owych powieściach...

Nietrudno odgadnąć, że zadaniem Amy jest poskładanie wszystkiego do kupy. Dziewczyna nie ma jednak lekko, bo w znane wszystkim historie chaos wprowadził czarny charakter, który pragnie nade wszystko zagłady świata książek. A nabroił ogromnie - między innymi ukradł lato ze Snu nocy letniej. Czy Amy odnajdzie się w ukochanych światach, w których absolutnie nic się nie zgadza? 

Strażniczka książek jest powieścią przeznaczoną przede wszystkim dla młodzieży, choć nie wątpię, że każdy mól książkowy się w niej odnajdzie. Styl Mechthild Gläser jest lekki i zawadiacki, na kartach powieści autorka wielokrotnie puszcza do czytelnika oko. Bawiłam się przy tej książce wyśmienicie, a zwariowana akcja i miejscami nieobliczalni bohaterowie zaskakiwali mnie na każdym kroku. Nawet motyw Cierpień Młodego Wertera, lektury której szalenie nienawidzę, nie znudził mnie ani nie przeraził. Dawno nie przeczytałam tak uroczej i - choć nieco naiwnej - wyśmienitej powieści. I wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale całkowicie zakochałam się w oprawie tej powieści. Na pierwszy rzut oka wydaje się prosta i zwyczajna, a to nie do końca prawda. Okładka tej książki idealnie oddaje magiczną i czarującą historię, którą skrywa. Jest przeurocza!

Jeśli kochacie klasyki i choć częściowo, za sprawą Amy, pragniecie zagłębić się w świat ukochanych powieści - koniecznie przeczytajcie. Strażniczka książek jest niesamowicie pozytywną pozycją, od której nie będziecie potrafili się oderwać. Starszym czytelnikom sugeruję podejść do niej z przymrużeniem oka, miejscami bywa dziecinna. Pomimo tego szczerze polecam.

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

czwartek, 12 stycznia 2017

David O'Doherty - "Zagrożeniologia"

Autor: David O'Doherty 
Tytuł: Zagrożeniologia
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 256
Ocena: 7/10
Wiek: 6+

Opis:

Witaj, czytelniku. Czy wiesz, że ta książka może uratować ci życie? Oczywiście może ci je także odebrać, jeśli nie będziesz ostrożny (mówię o skorpionie na stronie dziewiątej – pod żadnym pozorem tam nie zaglądaj!). Zapytasz (z powątpiewaniem), w jakich sytuacjach przyda ci się "Zagrożeniologia". Otóż na przykład w następujących:
  • gdy twoja babcia jest robotem;
  • gdy twój nauczyciel jest wampirem;
  • gdy wiking przebrany za Świętego Mikołaja próbuje wtargnąć do twojego domu.

Recenzja:

Może zabrzmi to zabawnie, ale po Zagrożeniologię sięgnęłam dla siebie, nie podopiecznych. Ot, zaintrygował mnie niezwykle humorystyczny opis i wizja zostania wykwalifikowanym zagrożeniologiem. W dzisiejszych czasach wykształcenia nigdy za wiele, prawda? Jednakże nie sądziłam, że po lekturze poradnika Doktorra Noela Strefa zacznę obawiać się żywopłotu sąsiadów oraz własnego krzesła?

Doktorr Noel Strefa niegdyś był ratownikiem na basenie. Zmienił zawód na zagrożeniologa, gdy zdał sobie sprawę, że w jego miejscu pracy czai się straszliwe niebezpieczeństwo, którym jest? woda. W związku z tym opróżnił basen i postanowił napisać książkę, w której przedstawi czytelnikowi zagrożenia dnia codziennego. "Przewidziałem wszystkie zagrożenia, więc ty już nie musisz". 

Nie trudno odgadnąć, że książka przepełniona jest humorem, miejscami bardzo absurdalnym. Książkę rozpoczyna instrukcja odnośnie bezpiecznych miejsc, w których możemy zagłębić się w lekturę Zagrożeniologii oraz rad odnośnie samego czytania. Następnie przechodzimy do wprowadzenia, w którym dowiadujemy się kim jest zagrożeniolog i zagrożeniologia. Krótko ujmując: zagrożeniolog to osoba, która specjalizuje się w zagrożeniologii, a zagrożenologia to nauka, w której specjalizuje się zagrożeniolog. Proste, prawda? Szczerze mówiąc, dałabym wiele, aby Doktorr Noel Strefa był moim wykładowcą... 

Książka pokazuje czytelnikowi wiele niedorzecznych tipów i ich konsekwencji. Między innymi dowiadujemy się o zagrożeniach czyhających na nas w łazience, muzycznych niebezpieczeństwach, czy też sposobie na pozbycie się natrętnej pszczoły. Brzmi banalnie, ale wcale takie banalne nie jest. Jestem pewna, że na wiele zagrożeń (związanych choćby z powyższymi przykładami) nie wpadlibyście nawet po mocno zakrapianej imprezie. Piszę to całkowicie poważnie. 

Chociaż książka przepełniona jest bezsensownymi i chwilami nieco głupimi pomysłami, na każdej stronie śmieszy, niekiedy nawet do łez. Czytając ją w komunikacji miejskiej, nie raz złapałam się na cichym chichotaniu, przez które współpasażerowie unosili wysoko do góry brwi. Czarno-białe ilustracje, których jest w książce mnóstwo, również potrafią wywołać na twarzy czytelnika uśmiech od ucha do ucha. Zagrożeniologia zwyczajnie całkowicie rozbraja. 

Dodatkowo na końcu znajduje się egzamin na zagrożeniologa z uprawnieniami oraz - jeśli dobrze czytelnik odpowiedział na pytania - dyplom potwierdzający jego kwalifikacje. Na szczęście wiernie śledziłam wykłady Doktorra Noela Strefa i owe wykształcenie udało mi się zdobyć. Nie wiem tylko, czy powinnam wpisywać je do CV. 

Zagrożeniologia to niezwykle humorystyczna książeczka i jak już wcześniej wspominałam - niezwykle absurdalna. Podeszłam do niej z przymrużeniem oka i mimo, że jestem osobą dorosłą, świetnie się przy niej bawiłam. Jestem pewna, że nieco starsze dzieci i nastolatkowie będą zachwyceni tą pozycją. Polecam serdecznie.

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Danuta Wawiłow - "Wierszykarnia"

Autor: Danuta Wawiłow
Tytuł; Wierszykarnia
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 160
Ocena: 9/10
Wiek: 3+

Opis:

Najbardziej znany i uwielbiany zbiór wierszy i bajek Danuty Wawiłow w nowej odsłonie. Wydanie zostało wzbogacone niezwykłymi ilustracjami Joli Richter-Magnuszewskiej. Czytelnik znajdzie tu najpopularniejsze wiersze i bajki pisarki, takie jak "Daktyle", "O rupakach", "Moja siostra królewna", "Szybko!", "Bajka o stu królach Lulach" i wiele, wiele innych. Idealny prezent dla dzieci małych i dużych!

Recenzja:

Pamiętam z dzieciństwa kilka wierszyków pani Danuty Wawiłow, z takiej niewielkiej książeczki wypożyczonej z biblioteki. Najbardziej podobały mi się Daktyle, które chyba wszyscy znają. Zapamiętałam tę książeczkę z wierszami jako bardzo wesołą i pogodną, więc zamawiając w wydawnictwie najnowsze wydanie wierszy tej autorki, byłam przekonana, że dostanę pogodną książeczkę na poprawę humoru. Okazało się jednak, że albo niedokładnie zapamiętałam treść tamtego tomiku wypożyczonego z biblioteki szkolnej, albo osoba wybierająca wiersze decydowała się tylko na te wesołe. Pani Wawiłow nie pisała jedynie wesołych rymowanek dla dzieci, pośród jej wierszy znajduje się wiele głębokich i smutnych myśli.

Najnowsze wydanie utworów Danuty Wawiłow ma tytuł Wierszykarnia i wyszło z wydawnictwa Nasza księgarnia. To bardzo ładna książeczka w twardej oprawie utrzymanej w kolorze miodowej żółci czy pomarańczy. Na okładce w półmisku, czy przyfastrygowanej kieszonce, siedzą dziwaczne zwierzątka. Bardzo podoba mi się szczególnie matowa powierzchnia okładki i jej kształt idealnie dopasowany do dłoni.

Książka wydrukowana jest na szorstkim grubym papierze. Ilustracje, stworzone przez Jolę Richter-Magnuszewską zajmują niemal całe strony, a tekst drukowany jest tak, by tych rysunków nie zasłaniać. Ponadto wiersze w kilku przypadkach, dostosowując kształt do treści, są drukowane jakby w krzywym zwierciadle, odwrócone do góry nogami lub z rozrzuconymi zwrotkami na stronie. To bardzo ciekawe efekty, które nie psują czytelności.

Niektóre wierszyki są radosne i bardzo dowcipne. Świetny jest na przykład wierszyk Kałużyści opowiadający o dzieciach babrających się w kałuży. Naprawdę można się pośmiać czytając. Jest też trochę wierszy opowiadających o codzienności i relacjach rodziców i dzieci. Bardzo wzruszający spośród takich utworów jest Mama ma zmartwienie, o tym, jak córka pociesza smutną mamę. Są też wiersze o stworach ze słowiańskich wierzeń albo takie, które mówią o zwierzętach, księżycu, marzeniach. Pani Wawiłow w pewnym miejscu odnosi się też do trudniejszych tematów, smutniejszych, tragicznych, ale by je odkryć, polecam byście sami sięgnęli po tę piękną książeczkę.

Wierszykarnia Danuty Wawiłow to przepiękny pomysł na prezent. Chociaż nie są to najnowsze modne opowieści dla dzieciaków, myślę, że warto spróbować podsunąć je kilkulatkom, może nawet kilkunastolatkom. Testowałam tę książeczkę na dzieciakach i mogę zapewnić że pięknie wycisza nawet bardzo rozbrykane maluchy przed snem. Może dlatego, że wiersze pani Wawiłow sprawiają wrażenie, jakby autorka czerpała je z rzeczywistości.

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

piątek, 6 stycznia 2017

Rick Riordan - "Berło Serapisa i inne opowiadania"

Autor: Rick Riordan
Tytuł: Berło Serapisa i inne opowiadania
Wydawnictwo; Galeria Książki
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 528
Ocena: 9/10
Wiek: 8+

Opis:

Młodzi Herosi, oddajemy w Wasze ręce zbiór dziewięciu opowiadań, w których Rick Riordan opisał niezwykłe i niebezpieczne przygody Percy'ego Jacksona, Annabeth oraz Sadie i Cartera Kane'ów. Macie okazję jako pierwsi na świecie sięgnąć do tej wyjątkowej kolekcji przygód Waszych ulubionych bohaterów serii "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy", "Olimpijscy Herosi" oraz "Kroniki Rodu Kane"!

Recenzja: 

Jestem fanką Ricka Riordana od pierwszego tomu serii Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy. Ten pisarz ma niesamowicie kunsztowne pióro i wspaniale ukazuje w swoich powieściach elementy różnych mitologii i podań, zachęcając czytelnika do zgłębiania wiedzy na ich temat. Tworzy także intrygujące postacie, chwilami dość humorystycznie podchodząc do "boskich" bohaterów. Myślę, że między innymi właśnie to sprawiło, że ja i rzesze innych fanów go pokochaliśmy - Riordan jest po prostu pisarzem z powołania.

Berło Serapisa i inne opowiadania to zbiór dziewięciu opowieści utrzymanych w uniwersach stworzonych przez autora. Na stronach tej książki śledzimy przygody bohaterów serii Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy, Olimpijscy Herosi oraz Kroniki Rodu Kane. Co ciekawe, autor połączył w tych opowiadaniach swoje serie, dzięki czemu podążamy za postaciami z różnych książek: za Percy'm i Carterem, za Annabeth i Sadie... To bardzo miłe zaskoczenie, a jednocześnie fantastyczne doświadczenie! Pierwszy raz spotkałam się z takim zabiegiem, który według mnie Riordanowi wyszedł znakomicie. Żałuję tylko, że zderzenie tych dwóch światów było takie krótkie, jednak jakość opowiadań wynagradza ich zwięzłość.

Opowiadania Riordana czyta się niezwykle szybko i przyjemnie, ale to raczej żadna niespodzianka. Autor opanował do perfekcji wciąganie czytelnika w swoje twory, prowadząc ich fabułę na najwyższym poziomie. Nie potrafiłam oderwać się od tej książki, zupełnie jakbym została zaczarowana (to pewnie przez urok zabawnego Percy'ego). Mimo ponad pięciuset stron, pochłonęłam tę książkę w zaledwie dwa dni, a przecież studiuję i pracuję! Lekkość z jaką autor prowadzi narrację wręcz zapiera dech w piersiach. Funkcję oddychania wstrzymał mi również sam Percy, którego - nie będę ukrywać - jestem ogromną fanką. Kocham tego bohatera i właśnie za stworzenie jego postaci najbardziej ubóstwiam Riordana. Jednak na moją ocenę Berła Serapisa i innych opowiadań (poza zaskakującym połączeniem światów) przede wszystkim wpłynęło otwarte zakończenie, którym autor daje czytelnikowi nadzieję na więcej... Och, tak bardzo chciałabym więcej!

Berło Serapisa i inne opowiadania jest bez wątpienia pozycją obowiązkową dla fanów twórczości Ricka Riordana. Opowieści w tym zbiorze są doprawdy rewelacyjne i ciężko wskazać mi to najlepsze, ponieważ każde ma to coś. Przyjemna dla oka okładka, która również zdaje się łączyć różne uniwersa Riordana, wieńczy dzieło. Prawdę mówiąc, jedyną wadą tej książki jest konieczna choć drobna znajomość serii, do których nawiązuje - nie jest więc dla wszystkich. Jeśli jednak miałeś do czynienia wcześniej z obiema, koniecznie przeczytaj Berło Serapisa i inne opowiadania. Naprawdę warto!

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)

czwartek, 5 stycznia 2017

Yei T.Ozaki - "Baśnie japońskie"

Autor: Yei T.Ozaki
Tytuł: Baśnie japońskie
Wydawnictwo: KIRIN
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 266
Ocena: 7/10
Wiek: 12+

Opis:

Niepublikowany dotąd na rynku polskim zbiór najpopularniejszych japońskich baśni i legend, takich jak Momotar (Brzoskwiniowy Chłopiec), Opowieść o zbieraczu bambusa i księżycowej księżniczce, Kintar (Złoty chłopiec) czy demon z bramy Rashmon. Są to opowieści, które zna w Japonii każde dziecko, ale ich lektura okaże się pouczająca także dla dorosłych. Dla osób zainteresowanych kulturą Japonii, w której opowieści te są głęboko zakorzenione, a aluzje do nich znaleźć można w rozmaitych współczesnych mediach, znajomość tego kanonu japońskich podań jest po prostu nieodzowna.

Recenzja:

Japończycy zawsze zaskakiwali pięknymi legendami i baśniami, sam ich kraj jest pełen niezwykłości. Wystarczy spojrzeć na przepiękne stare świątynie lub bajkowość kwiatów wiśni, aby uznać go za ułudne miejsce. W związku z powyższym postanowiłam zapoznać się z kanonem japońskich podań, pragnąc zrozumieć nieprzeciętność wierzeń Krainy Wschodzącego Słońca i przybliżyć sobie najważniejsze elementy jej kultury.

Sama okładka Baśni japońskich wprowadza nas w barwny świat obyczajowości tego kraju, przedstawia bowiem samuraja w pięknej szacie (możliwe, że jest to nawiązanie do jednej z baśni, Przygód księcia Yamato Take). Ta ilustracja zdaje się być utrzymana w stylu drzeworytów z drugiej połowy XIX wieku, których czarno-białych obrazów nie brakuje także wewnątrz zbioru. Są to grafiki dość abstrakcyjne, często przedstawiające mityczne postaci i demony, a każda z nich przybliża czytelnikowi tradycyjność Japonii. Przede wszystkim są one jednak urozmaiceniem treści podań, których w tej książce nie brakuje.

Baśnie i legendy japońskie pełnią tutaj przede wszystkim rolę pouczającą, umoralniającą. Zło, kłamstwo i ciekawość zostają zawsze ukarane, natomiast dobro, prawda i pokora nagrodzone. W Japończykach zakorzeniony jest ogromny szacunek do rodziców i oddanie dla małżonka (przede wszystkim bezinteresowność żon), a więc nie trudno domyślić się, że to one wiodą tu główny prym. Nie brakuje tutaj także zwierzęcych oraz mitycznych bohaterów, jak i kluczowych elementów japońskiej kultury (choćby nietypowej kurtuazyjności oraz grzecznościowych zwrotów). Dużym atutem tego zbioru jest także jego tematyka, ponieważ jest doprawdy różnorodna. Podania w nim zawarte wywołują w czytelniku kalejdoskop emocji - od radości, po strach i obrzydzenie. Japończycy nie wstrzymywali się przed pisaniem o śmierci i krwi, więc i motywy w klimacie gore odnalazły tu swój byt, lecz są tu także bardziej pozytywne opowieści. Historie o zwierzętach przywołują miejscami na myśl twórczość Ezopa, a jedna z baśni (Opowieść o księżniczce Hase) skojarzyła mi się nieco z Królewną Śnieżką

Yei T.Ozaki wybrała najpopularniejsze baśnie i legendy, by stworzyć ten oto zbiór. Tematyka ich jest rozmaita, choć morał jeden - karma wraca. Opowieści zawarte w Baśniach japońskich pokazują zarówno najmroczniejsze, jak i najpiękniejsze strony człowieka. Choć opis książki sugeruje, że w Japonii zna je każde dziecko, według mnie jest nieodpowiednia dla najmłodszych, jednakże dla nastolatków oraz dorosłych może okazać się wspaniałą lekcją moralności, przestrogą przed niecnymi uczynkami oraz wspaniałym zaproszeniem do zapoznania się bliżej z kulturą niesamowitej Japonii.

Ta książka została zrecenzowana dla portalu Papierowy Pies. :)