Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2020

Lorenzo Clerici - "Ta książka jest psem"

Autor: Lorenzo Clerici
Tytuł: Ta książka jest psem
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 28
Wiek: 0-6 lat
Ocena: 9/10

Opis:

Ta książka jest psem! Możesz ją głaskać, drapać po brzuszku, wytrzeć własną koszulką, jeśli pies się ubrudzi, a nawet rzucić jej piłeczkę. Odwróć stronę i sprawdź, jak twój szczęśliwy pies reaguje na słowa i pieszczoty. 
Lorenzo Clerici stworzył uroczą, pełną humoru książeczkę dla maluchów, która rozwija zdolności manualne, a także zachęca do angażowania podczas zabawy różnych zmysłów. Autor – co równie istotne – uczy najmłodsze dzieci psiej mowy ciała, empatii wobec potrzeb zwierząt i umiejętności przewidywania ich zachowań.

Recenzja:

Chyba nie muszę nikogo przekonywać o tym, że najlepsze książki dla tych najmłodszych czytelników to takie, gdzie poza samą przyjemnością płynącą ze słuchania tekstu czytanego, dziecko bierze też czynny udział w lekturze. Znam już co najmniej kilka tytułów czy wręcz całych serii, które właśnie dzięki takim zabiegom są uwielbiane przez maluchy. Teraz dołączam do tego grona kolejną publikację.

Skoro jest o psach, to musiało mi się spodobać. To fakt, nie przeczę, że z racji czworonożnego głównego bohatera ta książka miała u mnie plus już na starcie (info dla zwolenników kotów - taka część również jest!). Ale nawet gdyby było inaczej, to i tak rozpisywałabym się o tym, jak fajna i ciekawa jest ta książeczka. Co zatem czeka na nas w środku?

Główny bohater to prawdziwy pieszczoch - lubi drapanie po brzuszku, zabawy z rzucaniem piłki czy wesołe czochrańce. I tylko czeka, aż młody czytelnik dołączy do tych zabaw. Na każdej rozkładówce znajduje się jedno polecenie dla dziecka,a żeby zobaczyć, jak zwierzak na nie zareaguje, trzeba przewrócić stronę. Trochę go zatem porozpieszczamy, ale sprawdzimy także, jak reaguje na określone komendy. Uprzedzam - nie zawsze tak, jak się spodziewamy :)




Książka ma niewielki, poręczny format, gabarytowo dostosowany do najmłodszych użytkowników. Warto podkreślić, że wszystkie strony są kartonowe, wykonane z naprawdę grubej i solidnej tektury, co jest istotne w przypadku publikacji skierowanych do tej grupy wiekowej. Tekstu nie jest dużo i jest on zrozumiały nawet dla malucha, w zasadzie ogranicza się on do krótkich poleceń i prośby o przejście na kolejną stronę.

To książka, która przypadnie do gustu i dwulatkowi, i czterolatkowi, bo jest ciekawa, wdzięczna, momentami humorystyczna. Moja dwuipółlatka bardzo ją polubiła, choć ją akurat można zaliczyć do grona wielbicieli kotów :)

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

sobota, 24 sierpnia 2019

Błyszczące książeczki. Błyszczący piesek

Autor: Praca zbiorowa
Tytuł: Błyszczące książeczki. Błyszczący piesek
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 27.02.2019
Liczba stron: 12
Ocena: 8/10
Wiek: 0-2 lat

Opis:

Książeczki z silnie skontrastowanymi obrazkami do nauki pierwszych słów. Na każdej stronie jest prosta, urocza ilustracja z efektownym błyszczącym wykończeniem, które przykuwa uwagę malucha i wzbudza jego ciekawość.

Książeczki polecane dzieciom w wieku od 0 – 2 lat. 

Recenzja:

Niekiedy nie potrzeba wielu słów, by zainteresować książeczką malucha, a zwłaszcza takiego, który niedawno skończył roczek. W serii Błyszczące książeczki moją uwagę przykuł tytuł Błyszczący piesek. Mój synek uwielbia to zwierzę i bardzo chętnie naśladuje odgłos szczekania, między innymi dlatego postanowiłam przekonać się, czy polubi także tę publikację. Każdy sposób na wspólne spędzenie czasu jest dobry a zabawa z propozycjami wydawniczymi Wilgi jeszcze nas nie rozczarowała. Czym zatem wyróżnia się owa książka? Bez wątpienia dobrze wykonaną stroną wizualną i oryginalną formą wydania. Kontrastowe ilustracje wzbogacone elementami świecącymi to idealny sposób na wzbudzenie zainteresowania każdego malucha i... nie tylko.


Chociaż małe rączki wciąż chcą wszystko psuć i rzucać (z pewnością testują już nieświadomie proces grawitacji) to warto od najmłodszych lat spędzać z nimi czas przy książce. W publikacjach dla maluchów wystarczy kilka słów, bo najważniejsza jest szata graficzna i sposób wydania. Wszelkie urozmaicenia, jak ruchome elementy są bardzo mile widziane, gdyż skupiają uwagę naszych pociech. W tym przypadku mamy do czynienia z błyszczącymi elementami, które zachęcają do przeglądania stron i poznawania nowych rzeczy oraz stworzeń. Przedstawienie ich dzieciom za pomocą tej książki to przyjemność i fajna zabawa. Dziecko może także samo zająć się książką z zaangażowaniem przekładając jej kolejne strony. 

Na dwunastu stronach tej książeczki ukazane są ilustracje opatrzone niewielką ilością tekstu, zazwyczaj jest to jedno słowo określające nazwę danego przedmiotu lub stworzenia. Dodatkowo przy niektórych obrazkach umieszczono wyrazy dźwiękonaśladowcze związane z nimi. Dzięki publikacji możemy pokazać dziecku jak wyglądają: pies, piłka, kubek, jabłko, klocki, pociąg, ryba, kot, obiad, łyżka, miś i gwiazda. Jest to idealna książeczka do przeglądania, inspirująca do opowiadania maluchowi o wspomnianych wyżej stworzeniach i rzeczach. To, co ją wyróżnia to nie tylko błyszczące strony, ale także sposób wykonania: każda kolejna strona ma zaokrąglone rogi i jest większa od poprzedniej. Takie rozwiązanie znacznie ułatwia małym rączkom posługiwanie się książeczką. W książeczce zastosowano kontrastowe kolory tła w zestawieniu czerni z bielą, oraz dwóch odcieni koloru żółtego. Każda strona opatrzona jest także mniejszymi elementami, które jednak bardziej zwracają uwagę starszych a przez maluchów zostają niezauważone. Książeczka prezentuje się ślicznie i sama chętnie ją przeglądam.


Bawimy się nią z synkiem nawet kilka razy dziennie. W czasie dziennej drzemki kładę ją obok jego łóżeczka, kiedy synek wstaje od razu zwraca na nią uwagę i krzyczy "hau, hau". Wtedy biorę go na kolana i wspólnie oglądamy zamieszczone w książeczce ilustracje, przy czym lubię dodać od siebie co najmniej jedno zdanie o każdej z nich. Obowiązkowo także urządzamy sobie wspólne szczekanie, wołanie kotka i miauczenie. Może to wydawać się dość dziwaczne, ale to nieodłączny element w rozwoju dzieci, który szczerze pisząc - bardzo lubię. 

Pod względem wytrzymałości publikacja sprawdza się bardzo dobrze. Kartonowe, sztywne strony nie zepsują się zbyt szybko i są odporne na zalanie czy też inne niespodziewane wypadki z udziałem maleńkich dzieci. Ilustracje są wyraźne i wzbudzające zainteresowanie. Oczywiście u nas najczęściej oglądany jest piesek, ale także inne strony nie pozostają zapomniane. W serii ukazało się jeszcze kilka książek i z całą stanowczością stwierdzam, że warto posiadać co najmniej jedną z nich w swojej biblioteczce. W swej prostocie ma swój niezaprzeczalny urok, który z łatwością można docenić. 


Błyszczący piesek to nieskomplikowana i przyjazna dla każdego malucha książeczka,  która pomaga mu w poznawaniu swojego otoczenia. Zawiera ilustracje, które dzieci z radością rozpoznają już od najmłodszych lat. Można z nią spędzić miłe chwile, odkrywając wspólnie z dzieckiem najważniejsze elementy otaczającego nas świata. Z pewnością na długi czas stanie się ulubioną książeczką niejednego ciekawskiego malucha. Można więc nawet stwierdzić, że każdego, bo ciekawość to naturalna cecha człowieka a u takiego brzdąca objawia się ze zdwojoną siłą. Potwierdzi to każdy rodzic, opiekun i nauczyciel. Ta książka pozwoli choć na chwilę ją zaspokoić. 

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Paul Griffin - "Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń"

Autor: Paul Griffin 
Tytuł: Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 13 marca 2019
Liczba stron: 272
Ocena: 10/10

Opis:

Ben, samotny i zamknięty w sobie dwunastolatek, większość życia spędził w domu dziecka. Od dawna jego jedynymi przyjaciółmi są książki, zwłaszcza powieści science fiction. Lecz gdy pewnego dnia chłopiec przygarnia bezpańskiego psa, który też wie, jak to jest być niczyim, świat Bena zmienia się nie do poznania. A to dlatego, że poza kudłatym kundelkiem pojawia się w nim Tęczowa Dziewczyna, czyli Halley. Córka bibliotekarki, która nosi imię na cześć komety, zawsze chodzi w kolorowych czapeczkach i pisze książkę o akrobatce z lękiem wysokości. Ben zaczyna wymyślać tę historię razem z przyjaciółką… lecz czy możliwe jest szczęśliwe zakończenie?

Recenzja:

Niektóre książki zmieniają sposób, w jaki patrzysz na świat, aż nagle trafia się taka, która zmienia sposób, w jaki oddychasz. 

Sięgając po książkę Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń spodziewałam się opowieści o chłopcu z trudną przeszłością, który stopniowo odnajduje siebie za sprawą psiego przyjaciela i tajemniczej dziewczyny. Nic nie przygotowało mnie na to, że książka ta będzie emocjonalną bombą – przez tę powieść zmoczyłam poduszkę i cała się zasmarkałam… 

Książka zaczyna się niewinnie. Czytamy o nie do końca przyjemnym żywocie nastoletniego Bena, którego wychowuje matka zastępcza. Chłopiec nie ma za wielu przyjaciół i ciężko mu odnaleźć się w świecie. Wkrótce natrafia na Flipa – wyjątkowo pociesznego pieska, którym zaczyna się opiekować. Za jego sprawę poznaje tajemniczą Tęczową Dziewczynę, bratnią duszę. Wszystko zaczyna układać się w szczęśliwą opowieść, ale – niestety – w życiu nie zawsze idzie po naszej myśli… 

Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń to zaskakująca i pełna głębi powieść, przy której – jak wspominałam wcześniej – można się popłakać. Wpływa na to nie tylko sama fabuła książki, ale autentyczność jej treści. Książka w kapitalny sposób porusza tematy śmierci, przyjaźni oraz prawdziwego domu, rodziny. Opowiada o docenianiu chwil, szczególnie tych szczęśliwych, to historia nadziei i straty, bólu i radości, wsparcia i choroby, nieoczekiwanej pomocy, odnajdywania swojego ja. To niesamowicie wielowymiarowa opowieść, z równie niesamowitym bohaterem-narratorem, którego nie są się nie lubić. Ben to zwyczajnie-nadzwyczajny chłopiec, z wieloma pasjami (m.in. książki science fiction oraz Star Wars, nietuzinkową osobowością oraz… wielkim sercem. Pokochałam go od pierwszych stron, podobnie jak klimatyczny styl Paula Griffina – od tej książki nie można się oderwać. 

Dlaczego rak nie ma jakiegoś swojego wynalazcy, psychopatycznego czarnego charakteru w typie Dartha Sidiousa, którego mógłbym dopaść i sprać, a potem przebić mu serce świetlnym mieczem? 

Gdy do domu przyszła za mną przyjaźń to zdecydowanie jedna z najbardziej wzruszających i najlepszych powieści młodzieżowych, jakie miałam szansę przeczytać. Dawno tak rzewnie nie płakałam, dawno tak żadnej książki nie przeżywałam, dawno tak nie zżyłam się z żadnym bohaterem. Polecam tę książkę absolutnie każdemu – nie tylko porusza serce i duszę, ale i zmusza do refleksji oraz… cieszenia się każdą chwilą.