Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2020

Barbara Supeł, Ewelina Kolk - cykl "To zwierzaki!"

 
Autor: Barbara Supeł
Ilustracje: Ewelina Kolk
Tytuły: To leniwiec!, To ośmiornica!, To panda!
Cykl: To zwierzaki!
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 29 stycznia 2020
Liczba stron: 10 + 10 + 10
Ocena: 8/10

Opis: 

Czy leniwiec może bawić się w berka?
Czy ośmiornica odnajdzie swoją zgubę?
Gdzie schowa się panda?

Zabawne, pięknie ilustrowane książeczki o sztywnych stronach, idealne dla małych rączek.
Każda część serii zawiera krótką opowieść o tytułowym zwierzaku zakończoną dowcipną puentą. Radosne, żywe kolory ilustracji ucieszą młodych czytelników.

Recenzja: 

Znalezienie super książeczek dla malucha bywa nie lada wyzwaniem. To, co uważamy za ciekawe, nie zawsze takie jest dla naszej pociechy. Warto przy takich lekturkach postawić na kolory i sympatycznych bohaterów. Tak właśnie postąpiły Barbara Supeł oraz Ewelinka Kolk, dzięki czemu stworzyły cudnie barwne i przezabawne pozycje dla dzieciaczków – serię To zwierzaki!


To zwierzaki! od razu zdobyły moją uwagę, a to wszystko za sprawą uroczych zwierzątek oraz wyrazistych i żywych kolorów. Zresztą, sami spójrzcie na te okładki – czyż nie są śliczne? Po prostu musiałam zapoznać się z ich wnętrzem i skonfrontować ją z moją malutką siostrzenicą, która niedawno skończyła roczek. I wiecie co? Małej po prostu śmiały się oczka do tych bajeczek. 


Książeczki zachwycają nie tylko barwnością oraz cudnymi ilustracjami, ale i ich treść jest przyjazna dziecku i przezabawna. Ciężko się nie uśmiechnąć do pooowolnych wyczynów leniwca, który próbuje bawić się w berka (i znajduje na to sposób!), ośmiornicy szukającej czepka czy pandy, która… nie jest za dobra w chowanie się. Opowiastki mieszczą się w zaledwie kilku zdaniach, dzięki czemu nie mają szansy znudzić czy zmęczyć malucha (każda ma dziesięć stron), a mocne tekturowe strony pozwalają na zabawę ze zwierzątkami już dzieciom powyżej pierwszego roku życia (na okładce jest co prawda wiek 2+, ale i młodsi mogą sięgnąć po tę serię z powodzeniem). Urzekająca jest pod każdym względem, nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać – poza tym, że i mała, i ja jesteśmy w To zwierzaki! zakochane, a naszą ulubioną pozycją jest To leniwiec! - mnie ubawił, a malutka dostrzegłam na kartach ptaka (tukana) – uwielbia latające „koko”. 


To leniwiec!, To ośmiornica!, To panda! to wesołe i przemyślane tekturowe książeczki dla dzieci. Nawet grzbiety mają urocze – z tytułem i szlaczkami. Jestem przekonana, że każdy początkujący-nieczytający czytelnik będzie oczarowany tymi pozycjami i nie szybko odłoży je na bok – mała często do nich wraca i całuje „koko”. Polecamy z całego serduszka! Mam nadzieję, że ta seria się jeszcze powiększy!

środa, 12 sierpnia 2020

Jakub Woźnicki - "Zjedz mnie!"

 

Autor: Jakub Wodnicki
Ilustrator: Katarzyna Fic
Tytuł: Zjedz mnie!
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 11.03.2020
Liczba graczy: 2-4
Wiek: 6+ lat
Ocena: 9/10

Opis: 
 
Nie od dziś wiadomo, że w przyrodzie wszystko ma swój ustalony porządek. Lis połasi się na kurę, a kura na dobre ziarno czy robaka. Każde zwierzę po prostu musi zjeść swój obiad. Ale głodny wilk to już bardzo zły wilk, który może pożreć cudzą babcię. Czasem na obiad trzeba zapolować, czasem wystarczy przyłożyć pysk do ziemi, a niekiedy można najeść się… odpadami.

Jak wyglądałby świat na wspak i co potrafi zjeść dziwak? Sprawdź, grając w "Zjedz mnie!"

"Zjedz mnie!" to gra karciana, która dzięki swojej zabawnej konwencji przybliży najmłodszym graczom obowiązujące w naturze zasady konsumpcji. Gracze układają z kart "łańcuchy pokarmowe" zgodnie z zasadami obowiązującymi w przyrodzie - drapieżnicy pożerają roślinożerców, a ci jako wegetarianie odżywiają się pokarmem roślinnym. Rozgrywkę urozmaicają karty akcji, które np. cofają ruch gracza, cofają kolejność układania kart. Wygrywa osoba, która pozbędzie się wszystkich kart z ręki. W instrukcji znajdują się dwa dodatkowe warianty rozgrywki: "Jadłospis na cały tydzień" oraz "Wszyscy są bardzo głodni".

Recenzja:
 
Przyroda jest naprawdę fascynująca. Otaczające nas rośliny i żyjące w różnych środowiskach zwierzęta wzbudzają u wszystkich zainteresowanie, niejednokrotnie także podziw lub lęk oraz intrygują swoim życiem i przyzwyczajeniami. Wiadomo, że świat flory i fauny rządzi się swoimi prawami. Niektóre z nich są dla nas niezrozumiałe i bulwersujące, chociaż zgodne z naturą i chęcią przetrwania danego gatunku. Sami jako ludzie żywimy się innymi organizmami roślinnymi i zwierzęcymi. Dla dzieci zwierzęta są jak przyjaciele. Łańcuchy pokarmowe to temat, który może być dla nich trudny do przyswojenia, zwłaszcza przez ich delikatność. Zatem czy gra Zjedz mnie! pozwoli  im na zrozumienie złożonych praw przyrody? Tak, bowiem w ciekawy sposób wprowadzi ich w reguły przetrwania organizmów żywych, jednocześnie zapewniając świetną rozrywkę z elementami dydaktycznymi.


Osobiście ze szczegółowymi informacjami o łańcuchach pokarmowych miałam styczność na lekcjach przyrody i biologii. Na co dzień nie poruszam tego tematu w rozmowach z dziećmi. Za sprawą gry Zjedz mnie! od wydawnictwa Zielona Sowa zrozumiałam, ile tajemnic skrywa przed nami natura w tej konkretnej kwestii. To prawda, że dla osób dorosłych niektóre fakty z tego zakresu są naturalne i zrozumiałe, jednak maluchy przyjmują je z niejaką rezerwą. Zatem ta karcianka jest według mnie odpowiednia dla dzieci w wieku szkolnym, gdyż należy trochę zastanowić się nad jej zasadami i dobrze przyswoić sobie oznaczenia kart, by móc przystąpić do rozgrywki. Oczywiście bardziej cierpliwe czterolatki też mogą wziąć w niej udział, jeśli zechcą do końca wysłuchać, o co w niej tak naprawdę chodzi. A chodzi tu o tworzenie łańcuchów pokarmowych i pozbywanie się swoich kart. W końcu okazało się jednak, że ten pierwszy cel nie jest tak trudny do osiągnięcia, dzięki sprytnym i wyraźnym symbolom widniejącym na kartach. 

Otwierając pudełko z grą znajdziemy w niej ciekawie zilustrowane karty, są wśród nich: 12 kart Wody, 12 kart Roślin, 21 kart Zwierząt, 3 karty Ludzi, karta Beara Nieustraszonego i 11 kart Akcji (to one urozmaicają przebieg gry) oraz oczywiście instrukcję przeprowadzenia rozgrywki. Przygotowanie do niej nie zabiera zbyt wiele czasu, chociaż musimy zwrócić uwagę, w ile osób gramy, gdyż od tego będzie zależał sposób rozdawania kart. Ogólnie opisując etap przygotowań wygląda to tak: trzeba rozdać graczom po jednej karcie Wody, resztę kart potasować i wydać z talii po pięć sztuk dla każdej osoby. Ten, kto rozpoczyna rundę zagrywa kartę Wody, a kolejna osoba kartę ze swojej ręki. Jeżeli nie ma odpowiedniej wówczas może spasować i dobrać kolejną ze stosu lub wymienić na inną. Możemy tworzyć kilka łańcuchów pokarmowych na raz. W jaki sposób? Wystarczy patrzeć na oznaczenia kart: po lewej stronie widzimy symbole tego lub kogo przedstawiciel danej  karty zjada, a po prawej przez kogo jest zjadany. Wykładając karty spoglądamy na oznaczenia z lewej strony i dążymy do zwycięstwa. Wygra osoba, która pierwsza pozbędzie się wszystkich kart. Muszę przyznać, że na początku musieliśmy dobrze przeanalizować instrukcję, aby przystąpić do zabawy, jednak gdy już wszystko było dla nas zrozumiałe przekonaliśmy się, że to całkiem fantastyczna gra, skupiająca uwagę i zapoznająca nas w interesujący sposób z prawami rządzącymi naturą związanymi z kwestią pożywienia i chęcią przetrwania.

 


Oprócz dwóch wariantów dotyczących liczby graczy, twórca tytułu proponuje nam także trzeci, który po nałożeniu pewnych ograniczeń na zasady z rozgrywki podstawowej zapewnia nam mnóstwo emocji, gdyż uczestnicy zabawy mają wówczas dziesięć sekund na podjęcie ruchu i wyłożenie karty. Grając w niego w kilka osób można poddać się wesołemu nastrojowi, bowiem jest to najbardziej energiczny wariant dostępny w grze Zjedz mnie!. Elementów gry w opakowaniu nie ma zbyt wiele, ale owe karty zostały stworzone w bardzo ciekawej i przyjemnej dla oka kolorystyce. Ich jakość jest zadowalająca, mają rozmiar zwykłych kart do gry i posługiwanie się nimi jest wygodne oraz bezproblemowe nawet dla mniejszych rączek. Nie zlepiają się ze sobą i nie sprawiają nam żadnych trudności podczas przebiegu gry. Grę polecam szczególnie osobom zainteresowanym przyrodą oraz wszystkim tym, którzy uwielbiają wszelkiego rodzaju gry karciane. Dzięki niej świat przyrody nie będzie już miał przed dziećmi żadnych tajemnic.

Sposób rozdania kart podczas gry w dwie osoby


Zjedz mnie! to gra, która zabierze was w głąb środowiska naturalnego, gdzie wszystko ma swoje znaczenie a obowiązujące w nim prawa bytu są nie do przeskoczenia. Różne warianty gry pozwolą na rozgrywkę w mniejszym i większym gronie. Możecie wypróbować także granie na czas. Najwięcej frajdy  sprawią wam karty Akcji, których treść jest przykładem na to, że mimo pewnych naturalnych przyzwyczajeń trzeba być przygotowanym także na to, co niespodziewane. Czasami nawet musimy się wycofać, by dojść do mety. Podejmiecie to wyzwanie? Mam nadzieję, że tak.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

sobota, 18 kwietnia 2020

Derib + Job - "Yakari. Tajemnica Małego Pioruna"

Scenarzysta: Job
Ilustrator: Derib
Tytuł: Yakari. Tajemnica Małego Pioruna. Tom 6
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 22.01.2020
Liczba stron: 48
Ocena: 8/10

Opis:
  
Szósty album przygodowo-humorystycznych opowieści o małym Indianinie i jego zwierzęcych przyjaciołach. Yakari codziennie szaleje na swoim niewielkim mustangu Małym Piorunie, który z dnia na dzień staje się coraz szybszy. Jednak pewnego ranka chłopiec nie zastaje konika w plemiennym stadzie... Co się stało? Gdzie się podział wierny przyjaciel? Mały Piorun dostał tajemnicze wezwanie i musiał podążyć do odległej krainy, gdzie czekają go niebezpieczne próby. Przebrnąć je zdołają tylko najdzielniejsze z dzielnych mustangów. Czemu owe próby mają służyć i czy po ich pokonaniu konik będzie takim samym wesołym towarzyszem zabaw jak wcześniej? 

Cykl stworzyli pod koniec lat 60. dwaj Szwajcarzy – scenarzysta Job (André Jobin) oraz rysownik Derib (Claude de Ribaupierre). Za tomy 6 i 31 „Yakariego” (odpowiednio w latach 1982 i 2006) dostali nagrody Festiwalu Komiksowego w Angoulême w różnych kategoriach komiksu dziecięcego. Do dziś ukazało się prawie czterdzieści albumów serii, która wciąż bawi młodszych i starszych czytelników.

Recenzja:

Pomimo tego, iż ja i mój syn nie jesteśmy wielkimi fanami komiksów, to seria o przygodach młodego Indianina, Yakariego, przypadła nam do gustu i posiadamy wszystkie jej tomy, oprócz siódmego, który został niedawno wydany. Dzisiaj chciałabym zrecenzować tom szósty, zatytułowany Yakari. Tajemnica Małego Pioruna. Wszystkim, którzy nie mieli jeszcze do czynienia z serią przypomnę, że Mały Piorun to szybki mustang a jednocześnie najwierniejszy przyjaciel Yakariego. Z czym przyjdzie zmierzyć się w tej części chłopcu i jego zwierzęcemu towarzyszowi? Pierwszy z nich doświadczy przejmującego smutku myśląc, że utracił swojego ukochanego konika na zawsze...

Yakari ma także ten przywilej, że może porozumiewać się ze zwierzętami za pomocą ludzkiej mowy. Takie rozwiązanie może wprowadzać w dziecięcą wrażliwość nieco zdumienia, a także zachwytu. Któż z nich nie chciałby porozmawiać ze swoim pieskiem, chomikiem, czy innym zwierzęciem? Młody Indianin to potrafi i między innymi, dlatego jest taki niezwykły.

To, co niezmiennie zachwyca mnie w tej serii od początku jej wznowionego i przedłużonego wydania przez wydawnictwo Egmont, to niezwykle ekspresyjne rysunki i scenariusz  z wartościowym przekazem. Nie inaczej jest w przypadku szóstego tomu. Poziom artystyczny obu twórców wciąż jest imponujący. Z radością można usiąść z dzieckiem, podziwiając niezwykłe ilustracje i z zaciekawieniem przysłuchiwać się historii, która przydarzyła się głównym bohaterom. Jak zwykle kluczową rolę gra tu przyjaźń, ale również prawa natury, które są nieuniknione, chociaż mogą zasmucić - chodzi mi w tym momencie o polowania. Z tym tematem związany jest niewielki epizod w komiksie, na który jednak dzieci mogą zwrócić uwagę. Warto więc im wytłumaczyć, że prawa łańcucha pokarmowego są raczej nie do przeskoczenia. Każda część serii o młodym Indianinie jest wyjątkowa, także ta jest przepełniona emocjami protagonisty oraz jego towarzysza. Próba, przed którą stanie mustang będzie trudna, ale zarazem pouczająca. Ten komiks dla dzieci jest przez to naprawdę warty polecenia.


"- Nie bałeś się (...)?
- Obawa i nadzieja są nierozłączne..."

Wróćmy jednak do głównego wątku Tajemnicy Małego Pioruna. Pewnego dnia Yakari budzi się i nie znajduje swojego przyjaciela obok siebie. Zmartwiony wyrusza na jego poszukiwania. Jaką tajemnicę kryje mustang i czy Yakariemu dane będzie ją poznać? Na przykładzie jego postawy i zachowania względem Małego Pioruna możemy uświadomić dzieciom, jak ważna w życiu człowieka jest przyjaźń i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Poznając tę opowieść uśmiechniemy się pod nosem na jej początku i na zakończeniu. Zaś jej meritum wzbudzić może w nas niewielki przestrach i trwogę o zdrowie konika. Czy wszystko skończy się szczęśliwie i młody Indianin odnajdzie swego towarzysza? Tego wam oczywiście nie zdradzę. Ta historia nie jest przepełniona humorem jak niektóre z wcześniejszych, ale ciągle wyczuwalne jest w niej wesołe nastawienie scenarzysty i ilustratora. Poza tym, jest ona ponadczasowa i można ją już zaliczyć do klasyki komiksów dla dzieci, gdyż została stworzona  w kwietniu 1980 roku, a za sprawą wydawnictwa Egmont nasze dzieci mogą czerpać przyjemność z jej poznawania.



Wydanie i jego jakość nie rożni się niczym od poprzednich części. Błyszcząca okładka i format A4 sprawia, że te zeszyty prezentują się bardzo dobrze i miło jest na nie popatrzeć. Sama historia jest krótka i czyta się ją co najwyżej pół godziny. Jednak podziwiać rysunki można znacznie dłużej. Natomiast wskazówki i wartości, które odczytamy z tej opowieści mogą zakiełkować w sercach naszych pociech i towarzyszyć im przez bardzo długi czas.

"W drodze powrotnej...
- Najpierw odpocznę...
- ...i odzyskam siły!
- Co za przygoda! Nigdy już nie będę taki jak przedtem...
- ...ale nie mogę się doczekać spotkania z pewną osobą!" 

Yakari. Tajemnica Małego Pioruna to komiks, w którym ukrywa się ciekawa i pouczająca historyjka. Wszyscy chłopcy a nawet dziewczynki z pewnością polubią młodego Indianina, a jego przygody ich zachwycą. Wesoła a momentami nieco intrygująca historia Małego Pioruna poruszy i zainteresuje każde małe serduszko.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont..

sobota, 14 marca 2020

Akademia Mądrego Dziecka. Pierwsza gra - "Zwierzątka"

Autor: Stefan Kołecki
Ilustracje: Marzenna Dobrowolska
Tytuł: Pierwsza gra. Zwierzątka 
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 12.o2.2020
Liczba graczy: 2-4 
Ocena: 8/10
Wiek: 2+

Opis: 

Gra oparta jest na bestsellerowej serii książek dla dzieci Akademia Mądrego Dziecka. Wspomaga rozwój intelektualny i poznawczy u dzieci. Mogą w nią grać już dwuletnie dzieci.

Gra ma na celu:
- naukę nazw kolorów,
- naukę nazw zwierzątek,
- naukę kształtów poprzez mowę i dotyk,
- ćwiczenie zmysłu dotyku,
- ćwiczenie mięśni dłoni i palców (chwytanie),
- rozwijanie interakcji społecznych.

Recenzja:

W rozwoju dziecka przychodzi czas na wiele wydarzeń: na wypowiedzenie pierwszego słowa, na przeglądanie pierwszej książeczki, a także na udział w pierwszej grze planszowej. Współcześnie maluchy mają tyle fantastycznych pomocy edukacyjnych i narzędzi do udanej zabawy, że spośród ich ogromnej ilości trudno zdecydować się na tą jedną. Z propozycją dla najmłodszych graczy w ostatnim czasie wyszło wydawnictwo Egmont. Postanowiłam skorzystać z jego oferty i zamówiłam Pierwszą grę. Zwierzątka z serii Akademia Mądrego Dziecka. Czy ten zestaw okazał się na tyle pomocny, jak sugeruje to powyższy opis wydawcy? Oczywiście tak, a do tego dostarczył nam mnóstwo radości, którą odczuwaliśmy podczas zabawy z jego wykorzystaniem. Łatwo można się do niego przywiązać, zwłaszcza, że bohaterami są tu uwielbiane przez wszystkie dzieci zwierzątka.

Na początku przyznam, że mój maluch nie skończył jeszcze dwóch lat i być może z tego też powodu był oporny na reguły gry zawarte w dołączonej do pudełka instrukcji. Chciał grać w nią po swojemu, na co oczywiście z zainteresowaniem przystałam. Ze starszym synem rozegrałam turniej w "profesjonalny" sposób a z młodszym bawiliśmy się wedle jego uznania. Z tego też wynika, że zestaw może zostać wykorzystany do przeprowadzenia różnych zabaw, a możliwości jego użycia, które nam stwarza są niemal nieograniczone. Granicą jest w tym przypadku tylko dziecięca wyobraźnia, która ma wielkie pokłady, o czym przekonacie się dając do dyspozycji swoim pociechom tę - być może pierwszą w ich życiu - grę.


Na swojej stronie internetowej wydawca proponuje nam trzy formy zabawy grą Zwierzątka - dedykowaną dla dzieci od drugiego roku życia. W pudełku znajdziemy: pięć planszy - zwierzątek (czerwona biedronka, pomarańczowy motylek, niebieska rybka, żółta kaczuszka i zielony żółw), cztery rodzaje (serce, kwadrat, trójkąt i koło) kartonowych figurek w pięciu kolorach, co łącznie daje dwadzieścia elementów, czerwony płócienny woreczek, instrukcję oraz dodatkowo - książeczkę z literką "F" w roli głównej. Zabawa opisana w instrukcji polega na umieszczeniu kartoników w kształcie różnych figur w woreczku i losowaniu ich kolejno przez każdego gracza, którzy uprzednio wybierają sobie po jednej planszy-zwierzątku. Wygrywa ta osoba, która jako pierwsza uzupełni figurkami w tym samym kolorze swoją planszę. Taki scenariusz rozgrywki będzie odpowiedni dla nieco starszych dzieci a pozostałe sami mogą zdecydować, jak spędzić czas z elementami gry. Młodszy syn bardzo chętnie rozkładał wszystkie plansze i wspólnymi siłami próbowaliśmy uzupełnić odpowiednimi figurkami dane miejsca. Taka forma zabawy najbardziej przypadła mu do gustu. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by bawić się zestawem w dowolny sposób, nawet zupełnie inny niż opisany w instrukcji.


Jeszcze starsze dzieci, a więc te powyżej trzeciego roku życia mogą potrenować swoje umiejętności sensoryczne za pomocą zabawy w zgadywanie przy pomocy elementów gry Zwierzątka. Poniżej zamieszczam krótki opis tej rozgrywki:

"Zabawa w zgadywanie: Co jest w worku? (dzieci 3+) - dzieci z zamkniętymi oczami dotykają kształty i muszą zgadnąć co to za kształt (zabawa sensoryczna stymulująca zmysł dotyku, utrwalająca nazwy kształtów i figur)."



Plansze w postaci zwierzątek są dość duże i zostały wykonane z grubego kartonu. Prezentują się bardzo ładnie, każda posiada jednolity kolor i nietrudno rozpoznać, jakie zwierzątko obrazuje. Jakość elementów gry jest naprawdę świetna i nie mamy w tej kwestii żadnych zastrzeżeń. Płócienny woreczek może służyć także do przechowywania figurek, dzięki czemu zmniejszamy ryzyko ich zgubienia. Dodana do zestawu książeczka uprzyjemnia czas i jest miłym prezentem, którego w ogóle się nie spodziewałam. Bardzo lubię takie drobne niespodzianki.


Pierwsza gra. Zwierzątka to idealna propozycja dla najmłodszych dzieci poznających otaczający ich świat. Zabawa z jej pomocą uczy kolorów, kształtów, rozwija zmysł dotyku i ma pozytywny wpływ na kształtowanie relacji rodzinnych i społecznych. Za pomocą jednego zestawu można przeprowadzić wiele różnych rozgrywek, z których ucieszą się maluchy, ale także te nieco starsze dzieci. Pomysłowe plansze w kształcie zwierząt skradną serce każdego.

Grę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

sobota, 7 grudnia 2019

Daniela Kulot - "Krokodyl i żyrafa. Zakochana para"

Autor: Daniela Kulot
Tytuł: Krokodyl i żyrafa. Zakochana para
Wydawnictwo: Esteri
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 16
Ocena: 8/10

Opis:

Krokodyl i żyrafa właśnie postanowili wyruszyć na wycieczkę do miasta. Niestety, pomysł okazał się nie najlepszy, gdyż osobliwa para zwracała uwagę niemal wszystkich, stając się przedmiotem kpin. Wszędzie wytykano ich palcami do czasu, aż zdarzyło się coś strasznego. Coś, co zapadło wszystkim w pamięć i sprawiło, że na ogromną żyrafę i malutkiego krokodyla zaczęto patrzeć zupełnie inaczej...

 Kolejna seria szalonych przygód oryginalnej, jedynej w swoim rodzaju pary, dla której - jak się okazuje - nie ma rzeczy niemożliwych.

Piękna opowieść o potędze miłości, która przezwycięża wszelkie przeciwieństwa losu, ale także o akceptacji odmienności i potrzebie tolerancji.

Recenzja:

W ostatnim czasie coraz częściej trafiam na książki, które poruszają temat odmienności i związanej z nią tolerancji. Bardzo mnie to cieszy, gdyż są to zagadnienia niezwykle istotne, o których trzeba mówić i od najmłodszych lat wpajać naszym dzieciom, że nie wolno nikogo ranić bez względu na wygląd, inne od powszechnych upodobania, czy też oryginalny sposób bycia. Historyjka opisana w książce Krokodyl i żyrafa. Zakochana para od wydawnictwa Esteri doskonale oddaje istotę tych kwestii, do tego jest ciekawa i pięknie zilustrowana oraz oczywiście pouczająca. Co zatem możemy przekazać naszym dzieciom z jej pomocą? Bardzo wiele, bo nie od dziś wiadomo, że najważniejsze jest znaczenie treści a nie jej ilość i wystarczy zaledwie szesnaście stron, by otrzymać lekcję na całe życie, rozbudzając przy tym wyobraźnię i zaspokajając dziecięcą ciekawość. Zaś bohaterowie będący zwierzętami to od dawna lubiane przez wszystkich rozwiązanie w książkach dla najmłodszych miłośników literatury.

Na szczęście ja i moje dzieci nie doświadczyliśmy przykrości ze strony innych osób, polegającej na wyszydzaniu lub równie bolesnych uczynkach. Oczywiście mój syn nie wyróżnia się niczym szczególnym, jednak do sprawienia komuś krzywdy niekiedy wcale nie potrzeba konkretnego powodu. Zdaję sobie także sprawę, że nie jestem w stanie wszystkiego skontrolować i to nie jest też wcale moim zamiarem, gdyż dzieci potrzebują samodzielności. Potrzebują także rozmowy na różne tematy a dzięki tej książce łatwiej będzie nam wytłumaczyć najmłodszym pewne sprawy o współczesnym społeczeństwie i funkcjonowaniu w nim. Poza tym to intrygująca opowieść, od której nie można się oderwać dopóki nie usłyszy się jej zakończenia. 


Bohaterami tej historii są oczywiście krokodyl i żyrafa. Jest to zakochana para i autorka wyraźnie wskazuje na to, że zwierzątka się kochają. Akcentuje także różnice pomiędzy nimi, zwłaszcza te najbardziej widoczne, a więc związane z ich wyglądem. Pewnego dnia oboje postanawiają wybrać się do miasta. Jednak tam napotykają same zdziwione spojrzenia i są adresatami niemiłych komentarzy. Dopiero ich heroiczny czyn pozwala zrozumieć innym, jak świetnymi są osobnikami i że nie można na nikogo patrzeć przez pryzmat wyglądu oraz sposobu życia. Wielu dorosłym przydałaby się podobna lekcja... Opowieść ta jest naprawdę interesująca i ważna w swoim prostym przekazie. Wyzwala także niemało emocji, w tym obawę i powodzenia akcji ratowniczej podczas pożaru. Fabuła i wartościowe przesłanie udały się autorce znakomicie. Dzieci, które uwielbiają słuchać ciekawych historyjek będą zadowolone z poznania właśnie tej. Natkniemy się tu nawet na niezapowiedziany zwrot akcji i zadrżymy o los występujących w niej postaci. 

"Krokodyl i żyrafa zostali parą. Bardzo w sobie zakochaną.  Kochali się, pomimo że żyrafa była ogromna, a krokodyl malutki."

Książka w twardej oprawie z kolorowymi ilustracjami, które zajmują większą część każdej strony, jest naprawdę warta uwagi. Idealna do przeczytania przed snem lub o każdej innej porze. Tekst nie jest skomplikowany i łatwo można go zrozumieć, dlatego nawet najmłodsze dzieci powinny być nim zainteresowane. Autorka zaskoczy ich tylko nazwami własnymi zarezerwowanymi dla określenia miejsca akcji. Wiek dziecka nie odgrywa znaczącej roli, zarówno czterolatek jak i ośmiolatek może być nią zainteresowany. Oczywiście ważny jest tu także udział rodzica i rozmowa z dzieckiem o puencie tego opowiadania, dostosowanej do jego rozwoju emocjonalnego. Owa opowieść ma nie jeden ukryty przekaz i od nas zależy, czy zechcemy je wszystkie zauważyć i opowiedzieć o nich naszym pociechom.



Krokodyl i żyrafa. Zakochana para to ciekawa i pouczająca historia dla najmłodszych. Sugestywnie i subtelnie naprowadza czytelników na wartości, którymi powinni kierować się w społeczności, a więc nie poddawać się uprzedzeniom i z wyrozumiałością akceptować odmienność innych osób. Przystępny dla malucha tekst wzbogacony w krótkie dialogi oraz barwne i szczegółowe ilustracje łączące fikcję z rzeczywistością sprawiają, że nie sposób nie ulec magii tej opowieści. Zachęcam do wkroczenia w świat, w którym na podium z dumą staje miłość i dobre serce pokonując uprzedzenia i brak tolerancji.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Esteri.

piątek, 1 listopada 2019

Kimberly Faria, Robyn Newton, Amy Oliver - "W Arktyce", "W oceanie"



Autor: Kimberly Faria, Robyn Newton, Amy Oliver
Tytuł: W Arktyce + W oceanie
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 12 + 12
Wiek: 3-5 lat
Ocena: 10/10

Opis:

Odkryj dziką Arktykę, przewracając kolejne strony z przezroczystymi okienkami. Zobaczysz różne środowiska arktyczne i mieszkające w nich zwierzęta polarne. Przyjrzyj się im uważnie, by podczas tej wyprawy poznać ich jak najwięcej. Akademia mądrego dziecka. Odkryj przyrodę to seria trzech zupełnie wyjątkowych książeczek. Oglądając kolorowe ilustracje, dzieci poznają zwierzęta mieszkające w oceanach, na wsi i w Arktyce. 

Popłyń w głąb oceanu, przewracając kolejne strony z przezroczystymi okienkami. Odkryjesz różne podwodne środowiska i mnóstwo niesamowitych zwierząt morskich. Przyjrzyj się im uważnie, by podczas tej wyprawy poznać ich jak najwięcej. Akademia mądrego dziecka. Odkryj przyrodę to seria trzech zupełnie wyjątkowych książeczek. Oglądając kolorowe ilustracje, dzieci poznają zwierzęta mieszkające w oceanach, na wsi i w Arktyce. Książki mają kartonowe strony i przezroczyste, foliowe okienka.

Recenzja:

Bardzo lubię, gdy w książkach dla młodszych czytelników autorzy podejmują tematykę nieco mniej oczywistą niż to, co dziecko zna z własnego otoczenia. To oczywiście jest pomocne i w przypadku tych naj, najmniejszych nawet pożądane, niemniej często jest tak, że ze zwierzętami "egzotycznymi" spotykamy się dopiero w publikacjach skierowanych do starszych przedszkolaków. Tymczasem jeśli odpowiednio "ugryzie" się temat, może to być tematyka ciekawa i dla młodszych pociech.

Tak właśnie jest w nowej serii książeczek wydanych przez wydawnictwo Egmont. Ciekawie jest nie tylko dzięki tematyce, ale także formie. Tekstu nie jest dużo, dwa-trzy zdania na każdej rozdkładówce. Do tego proste zadanie związane z wyszukaniem określonego elementu. I dużo ziwerząt wraz z podpisami - od tych powszechnie znanych jak niedźwiedź po te, których maluch może jeszcze nie kojarzyć jak pardwa górska. Moją dwuletnią córkę zafascynował zwłaszcza narwal ze swoim kłem, ale rozpoznaje i nazywa już także wiele innych stworzeń, które i dla mnie do niedawna stanowiły tajemnicę. Końcowa rozkładówka zawiera rysunki wszystkich zwierząt, jakie pojawiły się w danej książeczce.

Czymś absolutnie ekstra w tej serii są przezroczyste foliowe okienka, które tworzą niezwykłe obrazy, gdy poszczególne warstwy nakładają się na siebie. Gdyby nie było tego elementu, napisałabym, że mamy do czynienia z sympatyczną serią dla najmłodszych, wartościową pod względem poznawczym, ale też bez efektu wow. To właśnie okienka za ten efekt odpowiadają. To w ostatnim czasie jedne z tych książek, po które córka sięga najczęściej. I właśnie dlatego, że tak ją ciekawią, to tyle zapamiętuje.





Jak na razie seria liczy sobie trzy czesci - o Arktyce, oceanie i farmie. Pierwsza zdecydowanie najbardziej przypadła Zosi do gustu, przy czym ocean też jest na topie, bo córka uwielbia tematykę rafy koralowej i żyjących tam stworzeń. Bardzo się cieszę, że taka seria, w tak atrakcyjnej dla dziecka formie została wydana. Po cichu liczę, że powstaną kolejne części, równie "egzotyczne", gdzie będzie można poznać zwierzęta z całego świata. Na pewno po każdą, która się ukaże, z przyjemnością w naszym domu sięgniemy.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

wtorek, 8 października 2019

Julie Mercier - "Moje pierwsze memo. Zwierzęta"


Autor: Julie Mercier
Tytuł: Moje pierwsze memo. Zwierzęta
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 10
Ocena: 10/10

Opis:

Zabawa i nauka o zwierzętach w jednym!

 ilustracje z nazwami zwierząt;
 zabawne zadania ze zwierzętami: memo, odszukiwanie, chowanie i zgadywanki;
 plansze z przesuwanymi okienkami.

Recenzja:

Grę w memo moja córka poznała dość wcześnie, mając kilkanaście miesiecy, i bardzo polubiła tę formę zabawy. Zawsze jednak bawiłyśmy się specjalnymi kartami, więc memo w postaci książki stanowiło dla nas coś w rodzaju zagadki i przyjemnego eksperymentu. Jak się okazało, był to pomysł naprawdę trafiony.

Tym, co od razu rzuca się w oczy czytelnikowi, są pancerne strony. Książka jest dość gruba, tymczasem liczy sobie jedynie pięć rozkładówek. Nie mogło być jednak inaczej, skoro strony muszą pomieścić w środku rychome elementy umożliwiające przesuwanie okienek i grę w memo. Do dyspozycji mamy różne opcje tematyczne, choć wszystko w obszarze zwierząt - są zwierzęta leśne, te żyjące na sawannie, w głębi oceanu, na lodowej krze i na polu. Każda rozkładówka posiada po cztery pary zwierząt do odszukiwania. Na sąsiadującej stronie znajduje się ilustracje ze zwierzakami z danego środowiska oraz cztery propozycje zabaw dla najmłodszych - memo, odszukiwanie zwierząt na obrazku, chowanie określonych par czy też wyszukiwanie zwierząt w oparciu o konkretną cechę. 

Na uwagę w przypadku tej publikacji zasługuje bardzo solidne wykonanie - zarówno pod względem "technicznym", jak i estetycznym. Ilustracje są kolorowe, wesołe i bardzo ładne, z kolei grubość tektury sprawia, że książka trochę nam posłuży. Bardzo dużą zaletę memo w takiej postaci jest to, że karty do gry się nie zgubią, w końcu wszystko schwane i przymocowane jest wewnątrz. Okienka przesuwają się lekko, by poradziły sobie z nimi łapki malucha.



Po cichu liczę, że to pierwsza część tej wyjątkowej serii i że powstaną kolejne, o innej tematyce. Ta publikacja to dowód na to, że warto stawiać na jakość, tworząc książki dla najmłodszych. Jest ona w stu procentach przystosowana do najmłodszych czytelników - od pancernej tektury po zaokrąglone rogi.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.

piątek, 13 września 2019

Urszula Kozłowska - "Zwierzęta sawanny. Flamaster wodny"


Autor: Urszula Kozłowska
Tytuł: Zwierzęta sawanny. Flamaster wodny
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 10
Wydawnictwo: Wilga
Ocena: 10/10

Opis:

Seria książek do czytania, oglądania i malowania.

Wybrane elementy na stronach książek – białe – pokryte są specjalną powłoką, która po pomalowaniu jej wodą nabiera koloru. Dziecko maluje wodą, a kolory same się pokazują na ilustracji. Do każdej książki dołączony jest specjalny pisak do napełnienia go wodą, który umożliwia dziecku malowanie. Po wyschnięciu stron kolory znów giną, a dziecko może pomalować obrazek ponownie. W każdej książce jest także wesoła rymowana historyjka opowiadająca o tym, co dziecko widzi na obrazkach.

Recenzja:


Kolorowanki wodne to coś, co już dobrych kilka miesięcy temu sprawiało radość mojej wtedy około rocznej córze. Machanie pędzlem po kartce, która w magiczny sposób nabiera kolorów - które dziecko potrafiłoby się temu oprzeć. Tyle że w kolorowankach wodnych, z którymi się dotychczas spotykałyśmy, było tak, że to jednorazowa zabawa - kilka maźnięć wodą i koniec zabawy. No i zamoczony papier szybko ulegał zniszeniu.

W przypadku wodnych flamastrów jest zupełnie inaczej. Do nas trafiła część o zwierzętach zamieszkujących sawannę, bo lubimy taką tematykę, ale warto dodać, że istnieje cała seria tych książeczek. Pomysł na książkę jest bardzo trafiony, bo na każdej stronie znajdziemy różne zwierzaki oraz... puste, białe miejsca, które aż proszą się o kolor. W tym celu należy napełnić specjalny, dołączony do książki flamaster najwyklejszą pod słońcem wodą. Następnie białe pola zamalowujemy napełnionym flamastrem, pod wpływem wody ukażą się nam kolejne zwierzęta oraz inne elementy krajobrazu sawanny.

Moja córka bardzo lubi ten rodzaj zabawy. Sama wyrywa się nawet do napełniania flamastra. A kiedy już pomaluje, cieszy się, gdy stopniowo, po kilku minutach, pola znów stają się białe. Dzięki temu można bawić się do woli, bo książka jest wielokrotnego użytku. Dodatkową zaletą jest fakt, że wszystkie strony w tej publikacji są wykonane z grubej tektury, więc nie ulegają zniekształceniom pod wpływem wody.



To pierwsza, ale na pewno nie jedyna książka z tej serii w naszym domu. Z przyjemnością sięgniemy po kolejne, bo dostępne tytuły są interesujące i zróżnicowane tematycznie.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

sobota, 24 sierpnia 2019

Błyszczące książeczki. Błyszczący piesek

Autor: Praca zbiorowa
Tytuł: Błyszczące książeczki. Błyszczący piesek
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 27.02.2019
Liczba stron: 12
Ocena: 8/10
Wiek: 0-2 lat

Opis:

Książeczki z silnie skontrastowanymi obrazkami do nauki pierwszych słów. Na każdej stronie jest prosta, urocza ilustracja z efektownym błyszczącym wykończeniem, które przykuwa uwagę malucha i wzbudza jego ciekawość.

Książeczki polecane dzieciom w wieku od 0 – 2 lat. 

Recenzja:

Niekiedy nie potrzeba wielu słów, by zainteresować książeczką malucha, a zwłaszcza takiego, który niedawno skończył roczek. W serii Błyszczące książeczki moją uwagę przykuł tytuł Błyszczący piesek. Mój synek uwielbia to zwierzę i bardzo chętnie naśladuje odgłos szczekania, między innymi dlatego postanowiłam przekonać się, czy polubi także tę publikację. Każdy sposób na wspólne spędzenie czasu jest dobry a zabawa z propozycjami wydawniczymi Wilgi jeszcze nas nie rozczarowała. Czym zatem wyróżnia się owa książka? Bez wątpienia dobrze wykonaną stroną wizualną i oryginalną formą wydania. Kontrastowe ilustracje wzbogacone elementami świecącymi to idealny sposób na wzbudzenie zainteresowania każdego malucha i... nie tylko.


Chociaż małe rączki wciąż chcą wszystko psuć i rzucać (z pewnością testują już nieświadomie proces grawitacji) to warto od najmłodszych lat spędzać z nimi czas przy książce. W publikacjach dla maluchów wystarczy kilka słów, bo najważniejsza jest szata graficzna i sposób wydania. Wszelkie urozmaicenia, jak ruchome elementy są bardzo mile widziane, gdyż skupiają uwagę naszych pociech. W tym przypadku mamy do czynienia z błyszczącymi elementami, które zachęcają do przeglądania stron i poznawania nowych rzeczy oraz stworzeń. Przedstawienie ich dzieciom za pomocą tej książki to przyjemność i fajna zabawa. Dziecko może także samo zająć się książką z zaangażowaniem przekładając jej kolejne strony. 

Na dwunastu stronach tej książeczki ukazane są ilustracje opatrzone niewielką ilością tekstu, zazwyczaj jest to jedno słowo określające nazwę danego przedmiotu lub stworzenia. Dodatkowo przy niektórych obrazkach umieszczono wyrazy dźwiękonaśladowcze związane z nimi. Dzięki publikacji możemy pokazać dziecku jak wyglądają: pies, piłka, kubek, jabłko, klocki, pociąg, ryba, kot, obiad, łyżka, miś i gwiazda. Jest to idealna książeczka do przeglądania, inspirująca do opowiadania maluchowi o wspomnianych wyżej stworzeniach i rzeczach. To, co ją wyróżnia to nie tylko błyszczące strony, ale także sposób wykonania: każda kolejna strona ma zaokrąglone rogi i jest większa od poprzedniej. Takie rozwiązanie znacznie ułatwia małym rączkom posługiwanie się książeczką. W książeczce zastosowano kontrastowe kolory tła w zestawieniu czerni z bielą, oraz dwóch odcieni koloru żółtego. Każda strona opatrzona jest także mniejszymi elementami, które jednak bardziej zwracają uwagę starszych a przez maluchów zostają niezauważone. Książeczka prezentuje się ślicznie i sama chętnie ją przeglądam.


Bawimy się nią z synkiem nawet kilka razy dziennie. W czasie dziennej drzemki kładę ją obok jego łóżeczka, kiedy synek wstaje od razu zwraca na nią uwagę i krzyczy "hau, hau". Wtedy biorę go na kolana i wspólnie oglądamy zamieszczone w książeczce ilustracje, przy czym lubię dodać od siebie co najmniej jedno zdanie o każdej z nich. Obowiązkowo także urządzamy sobie wspólne szczekanie, wołanie kotka i miauczenie. Może to wydawać się dość dziwaczne, ale to nieodłączny element w rozwoju dzieci, który szczerze pisząc - bardzo lubię. 

Pod względem wytrzymałości publikacja sprawdza się bardzo dobrze. Kartonowe, sztywne strony nie zepsują się zbyt szybko i są odporne na zalanie czy też inne niespodziewane wypadki z udziałem maleńkich dzieci. Ilustracje są wyraźne i wzbudzające zainteresowanie. Oczywiście u nas najczęściej oglądany jest piesek, ale także inne strony nie pozostają zapomniane. W serii ukazało się jeszcze kilka książek i z całą stanowczością stwierdzam, że warto posiadać co najmniej jedną z nich w swojej biblioteczce. W swej prostocie ma swój niezaprzeczalny urok, który z łatwością można docenić. 


Błyszczący piesek to nieskomplikowana i przyjazna dla każdego malucha książeczka,  która pomaga mu w poznawaniu swojego otoczenia. Zawiera ilustracje, które dzieci z radością rozpoznają już od najmłodszych lat. Można z nią spędzić miłe chwile, odkrywając wspólnie z dzieckiem najważniejsze elementy otaczającego nas świata. Z pewnością na długi czas stanie się ulubioną książeczką niejednego ciekawskiego malucha. Można więc nawet stwierdzić, że każdego, bo ciekawość to naturalna cecha człowieka a u takiego brzdąca objawia się ze zdwojoną siłą. Potwierdzi to każdy rodzic, opiekun i nauczyciel. Ta książka pozwoli choć na chwilę ją zaspokoić. 

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

sobota, 3 sierpnia 2019

Pierwsza książeczka - "Zabawa w minki"; "W drodze"

Autorzy: praca zbiorowa
Ilustrator: Końca Dolinar
Tytuły: Pierwsza książeczka. Zabawa w minki; Pierwsza książeczka. W drodze
Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 10; 10
Ocena: 9/10

Opis:

Pobudź rozwój zmysłów u maluszka dzięki książkom z serii PIERWSZA KSIĄŻECZKA!

Fantastyczne ilustracje, nowoczesny design i duży kontrast sprawią, że dzieci nie będą mogły się od nich oderwać! Seria PIERWSZA KSIĄŻECZKA to śliczne książki, które przez zabawę ćwiczą spostrzegawczość, zmysł dotyku, metodykę, stymulują mózg  i - budzą pozytywne emocje. A wszystko to przez  przesuwane strony, zmienne faktury, fanyastyczne wierszyki i przyjazne postacie, na których dzieci mogą skoncentrować wzrok, reagować na nie i wchodzić z nimi w interakcję.

Recenzja:

Niejednokrotnie zastanawiałam się, kiedy jest najlepszy czas, by zaszczepić w dziecku miłość do czytania. Odpowiedź zazwyczaj nasuwała mi się sama: im wcześniej, tym lepiej. Wychodząc z tego założenia zamówiłam kilka książek dla mojego malucha od wydawnictwa Wilga. Wśród nich znalazły się Zabawa w minki i W drodze z serii Pierwsza książeczka. Co jest w nich takiego interesującego? Przede wszystkim to, że budują relację między rodzicem a dzieckiem oraz pomagają w rozwoju naszych pociech.

Jedno jest pewne: małe dzieci są strrrraaasznie ciekawskie. Dlatego też lubią urozmaicone książeczki i uwielbiają słuchać naszego głosu. Pomijając kwestię, że wszystko gryzą i wkładają do buzi - także książki. No cóż, taki ich urok. Oznacza to zatem, że takie publikacje muszą być bardzo wytrzymałe. Niemniej jednak należy już od najmłodszych lat ukazywać maluchom piękno czytania i radość wynikającą z zabawy z książeczkami. Idealnie do tego nadają się właśnie te dwie książeczki. Zachęcają do obserwowania tego, co dzieje się wokół nas i są świetnym pomysłem na inspirującą zabawę.


Zabawa w minki zachęca do aktywności a czas spędzony z nią jest pełen śmiechu i radości. Jej bohaterami są różne zwierzątka, których obraz przestawia rożne emocje: od uśmiechu, poprzez smutek i zmęczenie, po szczęście i radość z zabawy. Możemy prezentować dziecku dane uczucia i zachęcać je, by robiło to z nami. Poza tym, tekst jest bogaty w słowa, które zachęcają do bliskości, przytulania i mówienia o tym, co czujemy. Na końcu znajduje się lustereczko bezpieczne dla malucha, w którym może on podziwiać swój własny uśmiech. Zapewniam, że to niezwykła atrakcja dla takiego brzdąca. Widząc w odbiciu swoją twarz, uśmiech mimowolnie pojawia się na dziecięcej twarzy.




Mój synek jest zachwycony tą książeczką, chętnie do niej powracamy. Gdy tylko ją otwieram i odczytuję pierwsze słowa: "Witaj, mała pando.", on już zaczyna do niej machać. Na kolejnych stronach bawimy się w "a kuku" z małą małpką, no i oczywiście z wielką ochotą przyglądamy się w lustereczku. Jestem przekonana, że waszym maluchom - także tym nieco starszym - również przypadnie ona do gustu. Oczywiście musimy razem z dzieckiem ją oglądać, gdyż pozostawienie jej w tak zwinnych rękach może przynieść jakieś szkody. Małe dzieci chętnie sprawdzą, czy jest ona jadalna. Na szczęście książeczka jest wytrzymała i nawet jeśli niespodziewanie będzie miała kontakt z ząbkami to wyjdzie z tego starcia cało. Doświadczenie potwierdzone własnymi obserwacjami.


Natomiast W drodze to książeczka z ruchomymi elementami. Takie wydania wręcz uwielbiamy. W środku znajdziemy ilustracje przedstawiające różne środki lokomocji: od samochodu, poprzez pociąg, aż do rakiety i balona. Bohaterami w tym przypadku także są zwierzęta. Tekst jest prosty i zupełnie wystarcza, aby rozbudzić ciekawość najmłodszych dzieci. Pojawiają się tu wyrazy dzwiękonaśladowcze, możemy zatem naśladować odgłosy pojazdów. Mamy także możliwość dwukrotnego "przedłużenia" kartki, pociagajac w jej oznaczonym miejscu. Bardzo lubimy takie publikacje, gdyż są niestandardowe i zachwycają małe rączki, które chętnie się nimi bawią. Nawet mój ośmioletni syn chętnie obserwował naszą zabawę i po chwili przyłączył się do nas. Można zatem wywnioskować, że starsze dzieci też będą nią zainteresowane.




Zdecydowanie polecam obie książeczki. Ilustracje są wykonane w sposób, który wyostrza wzrok naszych pociech. Do ich wykonania użyto tylko trzech kolorów: czarnego, białego i żółtego/czerwonego (Zabawa w minki/ W drodze). Tekstu nie jest zbyt wiele, co jest istotne w tego typu publikacjach. Najważniejsze, że zachęca do aktywności i naśladowania różnych odgłosów. Strony są wykonane w sposób trwały, wytrzymały i bezpieczny - posiadają zagięte rogi. Elementy przesuwające W drodze działają bez zarzutu a lustereczko w Zabawie w minki w minki jest solidnie przytwierdzone do strony. Książeczki posłużą nam przez długi czas.

Zabawa w minki i W drodze to rewelacyjne publikacje z serii Pierwsza książeczka. Pomagają w rozwoju malutkich dzieci i można się przy nich świetnie bawić. Każdy maluch będzie nimi zachwycony. 

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.