Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszukiwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszukiwania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Serena Blasco - "Śledztwa Enoli Holmes. Zagadka wachlarza" (tom 4)

Scenariusz i ilustracje: Serena Blasco
Tytuł: Zagadka wachlarza
Cykl: Śledztwa Enoli Holmes
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 10 marca 2021
Liczba stron: 74
Ocena: 10/10

Opis:

Enola dniami i nocami przemierza Londyn, aby poznać sekrety wielkiego miasta zarówno z punktu widzenia arystokracji, jak i uliczników. Dzięki wędrówkom po nowych miejscach trafia na trop niezwykłej afery z wyższych sfer. Okazuje się, że sprawa ponownie dotyczy nastoletniej lady Cecily Alistair. Młoda pani detektyw będzie musiała skorzystać z różnych przebrań i odważnie stawić czoło złym ludziom, aby dotrzeć do sedna tajemnicy. Na swojej drodze natknie się też na obu braci – czy wciąż będą próbowali zmusić ją do powrotu do domu?

Recenzja:

Śledztwa Enoli Holmes to najfantastyczniejsza seria detektywistyczna dla młodych czytelników, która z każdym tomem coraz bardziej upewnia mnie w tym przekonaniu. Rzadko tak bywa, aby każdy album w serii był fenomenalny, a tutaj – Serenie Blasco – udało się to osiągnąć! Nie tylko ciekawi i fascynuje czytelnika, ale i cieszy malowniczymi ilustracjami oraz… kapitalnym odwzorowaniem serii powieści Nancy Springer. Czego chcieć więcej?

Zagadka wachlarza to czwarty tom perypetii młodej pani detektyw. Wraca tutaj postać Cecily Alistair, znana już czytelnikom z części drugiej (Sprawa lady Alistair). Enola znów zrobi wszystko co w jej mocy, aby pomóc arystokratce i… nie zostać złapaną przez braci, których motywacja z pozoru jest dobra – wszak chcą zapewnić jej dobrą przyszłość – jednak dziewczyna pragnie… iść swoją drogą. Dzięki temu zaczyna lepiej rozumieć swoją matkę, która – bądź, co bądź – obrała własną ścieżkę. Jednak czy przestanie jej szukać? I czy uda jej się uratować Cecily?

Komiks wciąga od pierwszych stron. Całość ma niebywały klimat, a kreska autorki jest przepięknie artystyczna. Przyjemnym doświadczeniem jest zwiedzanie londyńskich uliczek z Enolą, w rozmaitych przebraniach, szukając odpowiedzi oraz… poznając bohaterkę coraz lepiej. Zresztą, młoda pani detektyw również lepiej poznaje tutaj siebie. Można więc rzec, że Śledztwa Enoli Holmes nie tylko są serią detektywistyczną, ale i opowieścią o poszukiwaniu własnego ja oraz… dawnych zasad wpajanych kobietom, które rezolutna Enola łamie. Tej bohaterki nie można nie lubić – jest pomysłowa i sprytna, budzi w czytelniku również mnóstwo ciepła, bo… jest postacią poczciwą i dobrą – gotową pomóc każdemu potrzebującemu.


Zagadka wachlarza to kolejne interesujące śledztwo w doborowym towarzystwie Enoli. Akcja tutaj pędzi, fascynujących elementów nie brakuje (tajne kody, mowa kwiatów i inne), a kadry są po prostu PRZEPIĘKNE! Co więcej, na ostatnich stronach znajdują się także tajne zapiski głównej bohaterki, które uzupełniają treść i są miłym dodatkiem dla fanów. Podsumowując, jeśli lubicie niebanalne serie detektywistyczne – jest to komiks wprost stworzony dla Was. Co więcej, przy tym tytule i młody, i starszy czytacz świetnie spędzą czas. Polecam z całego serca! :)

sobota, 12 stycznia 2019

Sarah Moore Fitzgerald - "Ciasto ze szczyptą nadziei"

Autor: Sarah Moore Fitzgerald
Tytuł: Ciasto ze szczyptą nadziei
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 31 października 2018
Liczba stron: 192
Ocena: 8/10

Opis:

Zaginął Oscar Dunleavy – chłopiec, który piekł najlepsze tarty jabłkowe na świecie. Uważa się go za zmarłego. Oprócz jego przyjaciółki, Meg, i jego młodszego brata, Steviego, nikt nie wydaje się być tym szczególnie zaskoczony. Kiedy wszyscy wokół pogrążeni są w żałobie i chaosie, Meg i Stevie próbują odkryć, co naprawdę stało się z Oscarem. Dowiadują się, czym jest lojalność i przyjaźń, oraz odkrywają potęgę nadziei, która nigdy nie umiera.

Recenzja:

Książka Ciasto ze szczyptą nadziei zapowiadało przepyszną opowieść już z samego tytułu i opisu. Bardzo lubię powieści dla nastolatków o przyjaźni i tajemnicy do rozwiązania, utrzymane w odrobinę niepokojącym klimacie. Powieść Sarah Moore Fitzgerald dała mi to wszystko i w to najlepszym wydaniu – równie smacznym, jak tarty jednego z głównych bohaterów… 

Czasami jednak słowa, które najbardziej chce się powiedzieć, są tymi, które powiedzieć jest najtrudniej. 

Muszę przyznać, że z początku spodziewałam się zwykłej powieści dla młodzieży, jakich są obecnie setki na rynku. Ciasto ze szczyptą nadziei jednak do tych powieści nie należy. Jest absolutnie pomiędzy schematami, urocza, pełna nadziei i bólu. I poszukiwań – nie tylko zaginionego Oskara, ale i samego siebie. To opowieść o tym, że nie należy ulegać większości, nie można dawać sobą manipulować i należy wierzyć. Wierzyć w siebie, w przyjaźni i wszystko inne, co dla nas ważne. A pochopne opinie, nieczyste zagrywki i fałsz nie powinny mieć dla nas znaczenia. Świat wcale nie jest okropnym miejscem – wystarczy odrobina pasji, uśmiechu i przyjaciela. 

(…) przyjaźń jest albo jej nie ma. Nie musi spełniać żadnych wymogów, nie trzeba jej wyjaśniać ani się z niej tłumaczyć. 

Ciasto ze szczyptą nadziei to również – jakżeby inaczej – opowieść o nastolatkach. Nieco zagubionych, ale bez wątpienia nieprzeciętnych. Szczególnie Oskar jest niepowtarzalny – absolutnie zakochałam się w jego postaci, jego rozwiązaniem na problemy innych oraz samym tym, że nie był obojętny. Ten chłopiec to magia, tajemnica i przykre jest to, że został niemal zniszczony przez… kłamstwa. Na szczęście, jak to się mawia, karma wraca i dobro, które chłopak rozdawał, wraca również do niego – w odrobinę nieoczekiwany, ale i piękny sposób. Bo warto pomagać, warto postępować bezinteresownie i warto być szczerym ze swoim przyjacielem. Nawet, gdy o niektórych rzeczach ciężko nam mówić… 

(…) nigdy nie powinno tracić się kontaktu z ludźmi, którzy są dla nas ważni. 

Sarah Moore Fitzgerald stworzyła przepiękną powieść dla nastolatków. Ciasto ze szczyptą nadziei poucza, bawi i… niesie nadzieję. Każdy z nas jest wyjątkowy i nie powinniśmy wstydzić się swojej pasji – nawet jeśli jest raczej rzadko spotykana. Polecam tę książkę z całego serca. Jestem przekonana, że po tej powieści, na każdą szarlotkę będziecie patrzeć z pięknym uśmiechem wymalowanym na ustach.

wtorek, 27 listopada 2018

Peter S. Beagle - "Ostatni jednorożec"

Autor: Peter S. Beagle
Tytuł: Ostatni jednorożec
Wydawnictwo: Nowa Baśń
Data wydania: listopad 2018
Liczba stron: 348
Ocena: 10/10
Patronat Bajkowiru

Opis: 

Jednorogini żyła w lesie liliowym i pędziła żywot samotny. Pewnego dnia ruszyła w podróż w poszukiwaniu podobnych sobie. W towarzystwie nieudolnego magika Szmendryka i nieustraszonej Molly po raz pierwszy od urodzin poznaje uroki i trudy życia. Jej droga wiedzie do zamku podupadłego monarchy – i do konfrontacji z bestią, która wytrzebiła jej gatunek.
Nowe wydanie zawiera sequel do powieści – nigdy nie wydaną w Polsce nowelę Dwa serca oraz zostało wzbogacone ilustracjami.

Recenzja:

Przyznam szczerze, że po Ostatniego jednorożca sięgnęłam dlatego, że… uwielbiam te istoty. Mam mnóstwo maskotek czy też koszulek z ich motywem, nawet w pracy otrzymałam na urodziny ręcznie zrobionego jednorożca. Po prostu kocham te istoty, ale nigdy żaden nie oczarował mnie tak jak ta powieść – a może raczej baśń...

Lecz ani próżność, ani nadzieja nie mogła zagłuszyć w niej przekonania, że ludzie się zmienili, a z nimi zmienił się cały świat, ponieważ zabrakło jednorożców. 

Od pierwszych stron zakochałam się w stylu powieści oraz zjawiskowym języku, którym operuje Peter S. Beagle. Malownicze opisy, myśli Jednorogini (tytułowej bohaterki), jej rozpaczliwe poszukiwania i ludzie nie wierzący już w istnienie jednorożców. Wszystko to opisane jest niezwykle emocjonalnie, porusza czytelnika, wręcz rzuca na niego czar i nawet po zakończeniu powieści go nie opuszcza. W niebezpiecznej podróży bohaterce towarzyszy magik o niewyparzonym języku i zbuntowana kobieta, a na swej drodze spotykają wiele przeciwności i zła. Jednorogini wpada w sidła fałszywej wiedźmy, postrzegana jest jedynie jako siwa klacz, a wkrótce… zatraca siebie. Czy odnajdzie i uratuje swoich pobratymców? 

Weź mnie ze sobą, dla żartu, na szczęście, na dobre i złe. Weź mnie ze sobą. 

Ostatni jednorożec jest niesamowicie wielowymiarowy. Ukazuje jak krzywdzące jest ocenianie po pozorach – wszak i tak świat roi się od fałszywych ocen, a nawet zmysły są w stanie nas okłamać. Nie należy też wierzyć wszystkiemu, co się słyszy. I to nie wszystko, książka roi się od prawd, w których często znajduje się odbicie samego siebie. A to nie wszystko, bo – jak wspominałam wcześniej – to również przepiękna powieść, pełna rozmaitych motywów. Gdzieś na kartach przewija się widmo Robin Hooda (wszak ludzie nie mogą obejść się bez bohaterów), a pewien gadający kot odrobinę przypomina futrzaka z Chersire - słowami, nie uśmiechem czy innymi aspektami). A może to natura kotów, mówienie zagadkami… 

Zerwałem zaręczyny z pewną księżniczką, a jeśli uważasz, że to żadne bohaterstwo, widać nie znasz jej matki. 

Dzieło Petera S. Beagle’a ma również humorystyczny wydźwięk. Wielokrotnie uśmiechnęłam się, gdy nagle bohaterami na chwilkę stawała się zdrada małżeńska pewnych ptaszków, przyśpiewki maga Szemryka rozbawiały mnie do łez, a niektóre dialogi po prostu doprowadzały do nieokiełznanego wybuchu śmiechu. Ale też i były fragmenty, gdy ogromnie się wzruszałam i prawdziwie płakałam, nie mogłam powstrzymać za nich łez. Ta książka to po prostu cudo – równie piękne jak jednorożce w tej powieści… 

Ostatni jednorożec to przepełniona magią, emocjami i nietuzinkowymi morałami powieść, nie tylko dla młodych czytelników. To historia przyjaźni, miłości i poszukiwań, nie tylko jednorożców, ale też prawdy, zrozumienia i… samego siebie. Cudowne ilustracje umilają lekturę, nie mogłam się na nie napatrzeć. Polecam z całego serca. Sequel Dwa serca jest równie mocny. 

Ona też go kochała. Dlatego pozwoliła mu odejść.