Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 stycznia 2022

Monika Koprivova - "Jak rosnę. Książka zapisków z mojego dzieciństwa"


 Autor: Monika Koprivova

Tytuł: Jak rosnę. Książka zapisków z mojego dzieciństwa

Wydawnictwo: Familium

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 132

Wiek: 0+ 

Ocena: 10/10

Opis:

Najwięcej miejsca poświęcono pierwszym dwunastu miesiącom, kiedy dziecko rośnie najszybciej, robi największe postępy i błyskawicznie zmienia się z noworodka w malucha.

Następnie także drugiemu i trzeciemu rokowi życia, kiedy dziecko staje się niezależnie myślącą osobą, która ma własny rozum i kształtuje się jego osobowość. Późniejszy okres dzieciństwa jest również pełen doświadczeń, odkryć i nauki. W książce jest więc miejsce także na utrwalenie późniejszych lat życia potomka, aż do jego osiemnastych urodzin.

Początkowo książka „Jak rosnę” będzie wypełniana przez rodziców, ale później dziecko może dołączyć do niej własne obrazki, notatki lub zdjęcia. W książce jest również wystarczająco dużo miejsca na wiadomości od innych krewnych i przyjaciół.

Książka „Jak rosnę” zawiera starannie dobrane pytania, oryginalne, ręcznie malowane ilustracje i ma solidną oprawę, dzięki której będą się nią cieszyć całe pokolenia. Stanie się cenną kroniką dzieciństwa i pomoże zachować najpiękniejsze chwile wspólnego życia, do których będzie z przyjemnością wracać nie tylko główny bohater czy bohaterka, ale także ich rodzice, a w przyszłości być może również przyszli potomkowie.

Książka ma 132 strony, duży format 30x30 cm, wysoką gramaturę papieru i dzięki swojemu reprezentacyjnemu wyglądowi może służyć jako wspaniały prezent z okazji narodzin dziecka.

Recenzja:

Jedną z książek tego wydawnictwa podarowałam kiedyś bliskiej osobie. Spodziewałam się zatem tego, że i ta pozycja będzie dobra jakościowo. Ale to, co otrzymałam, zdecydowanie przerosło moje wyobrażenia!

Pewnie większość z Was spotkała się kiedyś z albumami dziecka, w których można zapisywać wspomnienia z pierwszych chwil jego życia. Być może sami taki posiadacie lub ofiarowaliście taki komuś, u kogo w domu właśnie pojawił się nowy członek rodziny. Takich albumów na rynku jest całkiem sporo. Ale żaden z tych, które miałam dotychczas w rękach, nie jest aż tak obszerny i efektowny, jak "Jak rosnę. Książka zapisków z mojego dzieciństwa".

To ponad 130 stron z miejscem na zapiski, zdjęcia, wspomnienia. Wszystko w stonowanej, niekrzykliwej oprawie, która właśnie dzięki tej subtelnej szacie graficznej spodoba się o wiele szerszemu gronu odbiorców. Ogólnie jakość zasługuje tu na oklaski - papier, format, okładka. 



W środku znajdziemy także pytania pomocnicze, które pomogą w spisywaniu wspomnień dotyczących najważniejszych momentów w życiu dziecka - od chwili jego narodzin (a nawet wcześniej). Jednak absolutną rewelacją jest to, że książka nie dotyczy jedynie pierwszych miesięcy czy lat życia dziecka. Owszem, na te pierwsze lata przeznaczono więcej miejsca, ale publikację uzupełniamy aż do... osiemnastego roku życia! I to jest genialne rozwiązanie, bo starsze dziecko będzie mogło już czynnie uczestniczyć w zapisywaniu rodzinnych wspomnień, a później nawet spisywać je samodzielnie. To jest chyba najważniejsza rzecz, która wyróżnia tę książkę spośród innych dostępnych na rynku. Dla mnie świetny produkt, więc polecam - do domu, dla bliskich, na prezent.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Familium.

niedziela, 6 grudnia 2020

Kraina Lodu. Oficjalny Magazyn 12/2020

 

 
Redaktor naczelna: Jolanta Tomala 
Tytuł: Kraina Lodu. Oficjalny Magazyn 12/2020 
Wydawnictwo: Egmont 
Data wydania: 01.12.2020
Liczba stron: 24
Ocena: 810

Opis:
 
 Opowieść o Annie i Elsie, siostrach mieszkających na zamku w Arendelle i wielkiej zimowej wyprawie zna prawie każda dziewczynka. To historia o siostrzanej miłości, która jest w stanie roztopić każdy lód i pokonać każdą przeszkodę, którą skrywa kraina wiecznego lodu. W magazynie czytelniczki mogą dołączyć do bohaterów poznanych w filmie i śledzić ich zupełnie nowe przygody. Nie zabraknie uroczego bałwanka Olafa, pomocnego Kristoffa i przezabawnego renifera Svena. Poprowadzą oni przez historie komiksowe umieszczone na stronach pisma, zagadki i kolorowanki. 

W tym numerze: 
Nowy komiks: „Noc szarad” 
Gra: Celuj do tarczy! 
Zrób to sama: Zaproszenia na wieczór gier 

A do tego: 
• Lodowe zadania do zrobienia z Anną i Elsą 
• Plakat Kraina Lodu II: „Przyjaźń, zabawa i dużo śmiechu!” 

PREZENT: Kalendarz z wisiorkiem 
 
Recenzja:
 
Wspólne zabawy i wspólne wspomnienia w miesiącu, w którym są Święta Bożego Narodzenia, nabierają szczególnego znaczenia. Każda dziewczynka wie, kim jest Elsa i z pewnością niemal wszystkie młode damy chciałyby być takie jak ona, dlatego uwielbiają się do niej upodabniać. Fenomenalna opowieść filmowa to na szczęście nie koniec przygody z bohaterami Krainy Lodu. Dziewczynki mogą spotykać się z nimi także dzięki oficjalnemu magazynowi im poświęconemu. Co czeka na nie w ostatnim, dwunastym numerze tego roku? Sentymentalna podróż po pałacu i wieczór zabaw to przewodnie tematy grudniowego wydania. Jednak najbardziej zachwycający wydaje się prezent - piękny wisiorek, który zauroczy każdą małą księżniczkę.  


Opaska z Elsą, sukienka z Elsą, pościel z Elsą, wszędzie Elsa, gdzieniegdzie Anna, tudzież Olaf. Czy tak wygląda otoczenie waszych córeczek? Podejrzewam, że jest to wielce prawdopodobne. Moja bratanica także uwielbia tę księżniczkę i jej radość z otrzymania wisiorka, breloczka oraz zapinki była naprawę wielka. Ponadto głośne "wow, to moje ulubione" jednoznacznie wskazuje na to, że ten numer powinny otrzymać wszystkie fanki Krainy Lodu. Oprócz wspaniałych dodatków będą mogły zachwycić się ciekawą i nastrojową opowieścią komiksową, pięknym plakatem oraz tym, co czeka je na pozostałych stronach grudniowego magazynu...

 
Na początek zdradzę wam troszkę, o czym można przeczytać w komiksie dostępnym w recenzowanym czasopiśmie. Otóż Elsa odwiedza swoją rodzinę w pałacu w Arendelle, gdzie wspólnie z przyjaciółmi będzie uczestniczyła w niezapomnianej nocy zabaw. Księżniczki - Anna i Elsa - wyruszą także na sentymentalną podróż po pałacu, podczas której odżyją w nich wzruszające wspomnienia. Zanim jednak zaczniecie czytać komiks, trzeba będzie rozwiązać kilka zadań, gdyż Anna chce jak najlepiej wszystko przygotować na przyjazd siostry do pałacu. Czytelnicy magazynu mogą zostać jej pomocnikami. Już na pierwszych jego stronach czekają na nich ciekawe łamigłówki, w tym ćwiczenia na spostrzegawczość. Dopiero teraz niech przeczytają interesującą opowieść w formie komiksu podzielonego na dwie części i zatytułowanego Noc szarad. Na końcu zaś znajdą świetne pomoce do zorganizowania własnej nocy zabaw, a więc ślicznie ozdobione bilety wstępu na imprezę oraz tablicę wyników i tarczę do gry. Z tym numerem na pewno nie można będzie się nudzić, dziewczynki dostaną w swoje ręce klimatyczną historię, ale także interesujące dodatki urozmaicające ich samodzielnie przygotowany wieczór zabaw. 

Gazetka ma oczywiście format A4. Poza świetnym dodatkiem w formie naszyjnika, breloczka w kształcie płatka śniegu i metalowej przypinki z wizerunkiem Elsy, najbardziej urzeka opowieść, której fabuła opiera się na wspomnieniach Elsy i podróży starymi szlakami pałacu i miasta Arendelle. Możemy poczuć atmosferę miłości i niezwykłej siostrzanej więzi pomiędzy księżniczkami. Oczywiście w historyjce nie zabraknie także poczucia humoru i zwariowanych wybryków bałwanka Olafa. Do tego wydania dołączony jest także kartonowy kalendarz z okienkami. Po otwarciu znajdujemy w okienkach różne ilustracje, związane tematycznie oczywiście z Krainą Lodu. Niestety nie rozumiem dlaczego kalendarz ma tylko dwadzieścia dwie części... Niemniej jednak jest on także miłym dodatkiem, z którym przyjemnie będzie odliczać czas. Wszystko zostało zabezpieczone folią, oddzielnie tekturowy otwierany kalendarz, w którym znajdziemy biżuterię i oddzielnie czasopismo, dlatego nie ma ryzyka zagubienia jakiejkolwiek części podczas, na przykład transportu.

Muszę także przyznać, że to pierwszy magazyn z tej serii, który miałam w ręce, więc jeśli nie macie poprzednich części, nie musicie się martwić, że w czymś się nie odnajdziecie. Na początku jest drobna wzmianka o wcześniejszych przygodach Elsy, ale w ogóle nie zaważa ona na sensie grudniowej opowieści. Jedyny minus to taki, że myślałam, iż będzie więcej stron do przeglądania... No i najpierw czytamy komiks, a później wyrywamy plakat. Ogólnie jestem przekonana, że każda dziewczynka uwielbiająca Elsę będzie zachwycona takim prezentem.
 
 
 

 
Kraina Lodu. Oficjalny Magazyn 12/2020 to wspaniałe czasopismo dla każdej dziewczynki, która uwielbia Elsę i jej niecodzienne przygody. Cudowna, chwytająca za serce i rozweselająca opowieść komiksowa oraz fantastyczne dodatki umilą czas małym czytelniczkom, zaś atrakcyjne dodatki i prezenty sprawią, że na ich twarzyczkach zagości bardzo szeroki uśmiech. Polecam nawet, jeśli nie posiadacie wcześniejszych numerów.

Magazyn zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

wtorek, 9 kwietnia 2019

Shannon Hale, LeUyen Pham - "Prawdziwe przyjaciółki"

Autor: Shannon Hale
Ilustracje: LeUyen Pham
Tytuł: Prawdziwe przyjaciółki
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 20 marca 2019
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10

Opis:

Gdy najlepsi przyjaciele nie są na zawsze... 
Shannon i Adrienne były najlepszymi przyjaciółkami od dzieciństwa. Ale pewnego dnia Adrienne zaczyna spotykać się z Jen, najpopularniejszą dziewczyną w klasie i liderką grupy przyjaciół o nazwie Grupa. Wszyscy w Grupie chcą być numerem jeden Jen, a niektóre dziewczyny zrobią wszystko, by pozostać na topie nawet jeśli oznacza to zastraszanie innych. 
Teraz każdy dzień jest dla Shannon jak rollercoster. Czy ona i Adrienne pozostaną przyjaciółkami? I czy Shannon jednak jest w Grupie czy poza nią?

Recenzja:

Motyw przyjaźni pojawia się ówcześnie w niemal każdej powieści, nie tylko dla najmłodszych czytelników. W związku z tym sprawia ona wrażenia tematu rozkopanego wzdłuż i wszerz, który już zaskoczyć za bardzo nie może. Nic bardziej mylnego, a dowodem na to jest fenomenalny komiks Prawdziwe przyjaciółki

Większość wydarzeń w książce to prawdziwe przeżycia autorki. To ogromny atut całości, bowiem dzięki temu czytelnikowi jakoś bliżej do głównej bohaterki. Jest autentyczna, budzi emocje, empatię, zrozumienie. W końcu każdy z nas miewał dni, w których czuł się samotny, wyobcowany, gorszy. Takie chwile przeżywa właśnie Sara, gdy jej przyjaciółka trafia do Grupy i choć ona trafia tam razem z nią – zdaje się do niej absolutnie nie pasować. Wkrótce okazuje się również, że zrozumienie innych wcale nie jest takie łatwe, a zostanie zrozumianym to dopiero wyzwanie… 


Prawdziwe przyjaciółki ukazują nie tylko trudy, z którymi zmierzyć się muszą przyjaźnie. To przede wszystkim opowieść o nastolatkach oraz ich problemach. Komiks porusza szerokie spektrum zmartwień, pragnień oraz cierpień, które – choć z początku maleńkie – potrafią urosnąć do ogromnych rozmiarów. Wszystkie dzieci pragną PRAWDZIWEGO przyjaciela, z którym będą mogły spędzać czas, dzielić się rozterkami i pragnieniami, ufać mu. Takie są również bohaterki tego komiksu – pełne marzeń o nierozrywalnych więziach. I choć nie zawsze zachowują się w porządku, tak nie można nazwać ich czarnymi charakterami. 

W komiksie znalazło się również miejsce na wątek religijny, jednak jest on wprowadzony w sposób niezwykle subtelny i przyjemny dla czytelnika. Doskonale podkreśla on dobre serducho, ale i samotność Sary. Jest to również element raczej rzadko wykorzystywany w powieściach młodzieżowych, a bardzo ważny. Obcowanie z takimi motywami to szansa na wyrobienie u młodego człowieka tolerancji wyznaniowej, która – szczególnie w obecnych czasach – jest niezwykle istotna. 

Oczywiście – jako, że Prawdziwe przyjaciółki to komiks – dużą rolę odgrywają w całości ilustracje. Muszę przyznać, że są one zachwycające. Kolorowe i żywe barwy, które miejscami ciemnieją lub jaśnieją, zależnie od wydarzeń, doskonale odzwierciedlają emocje, które targają Sarą, ale i innymi bohaterami. Cudowne jest również to, że nie wszystko skupia się jedynie na jednej bohaterce (choć warto dodać, że Sara jest tutaj narratorką), ale i dogłębnie poznajemy inne postaci oraz ich kłopoty. I – jak się okazuje – każde z nich ma chwile zwątpienia, smutku, bezkresnej samotności… 

Prawdziwe przyjaciółki to poruszający komiks, który zaskoczył mnie pod wieloma względami. Przede wszystkim spodziewałam się typowej opowieści o przyjaźni dla młodych czytelników, a otrzymałam fantastyczną opowieść o walce ze słabościami oraz… byciu sobą. Polecam tę pozycję absolutnie każdemu. Jestem przekonana, że pokochacie Sarę i znajdziecie w niej cząstkę siebie. 

poniedziałek, 11 lutego 2019

Michelle Cuevas - "Jak hodować i karmić domową czarną dziurę"

Autor: Michelle Cuevas 
Tytuł: Jak hodować i karmić domową czarną dziurę
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 23 stycznia 2019
Liczba stron: 209
Ocena: 10/10

Opis:

Opieka nad czarną dziurą to bardzo złożona sprawa. Jedenastoletnia Stella Rodriguez przekonuje się o tym na własnej skórze, kiedy pewnego dnia ten mroczny twór postanawia pójść jej śladem z siedziby NASA aż do domu. Najwyraźniej chce być udomowiony. 
Czarna dziura pochłania wszystko na swojej drodze. Jest to dosyć frustrujące, ale też całkiem przydatne, gdy Stella chce się pozbyć kilku rzeczy. Zwłaszcza pamiątek po niedawno zmarłym tacie, który zostawił po sobie kosmicznie wielką pustkę w jej sercu.
W końcu jednak czarna dziura niechcący połyka coś zbyt cennego dla Stelli. Dziewczynka musi to odnaleźć, więc wyrusza w pełną przygód międzygwiezdną podróż. Stawką jest przecież cały jej świat. Kto by przypuszczał, że oswojona czarna dziura oznacza tyle problemów?

Recenzja: 

Ciężko pogodzić się z utratą najbliższej osoby. To problem, z którym nikt całkowicie sobie nie radzi – ani dorośli, ani dzieci. Nie można tego łatwo wyjaśnić, zrozumienie wymaga czasu, a i tak pozostaje w sercu… czarna dziura. 

(…) ale teraz Cię nie ma, na podwórku czają się upiory i wszystko jest do bani.

Jak hodować i karmić domową Czarną Dziurę to ciepła pozycja, która kręci się wokół jedenastoletniej dziewczynki, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią ukochanego taty. W jej życiu pojawia się Czarna Dziura – i w tym wypadku nie jest to wcale przenośnia. Zabiera z życia Stelli wszystko, co sprawia jej ból lub jest uciążliwe i staje się jej swoistym pupilem – nazywa ją nawet Czarek. Jednak jej bezdenny przyjaciel wkrótce pochłania coś, co dziewczyna musi uratować. Wkrótce ląduje w Czarnej Dziurze, gdzie wszystkie jej wspomnienia – choć dziwacznie przekształcone – żyją własnym życiem, a dziewczyna odnajduje w niej nie tylko zgubę, ale i coś równie ważnego – zrozumienie i spokój. 

Doszłam do wniosku, że dom to pewnie połączenie wszystkich wspomnianych rzeczy: coś, czego szukamy; coś, co znajdujemy, pielęgnujemy, wykorzystujemy, zużywamy. A przede wszystkim to coś znajomego.

Opowieść Stelli na każdym kroku mnie zaskakiwała. Sam temat powieści zdaje się być trudny, niemniej czytało mi się ją z prawdziwą przyjemnością i uściskiem w sercu. Doskonale rozumiałam emocje targające bohaterką oraz jej motywacje. Niemożliwa otoczka wydarzeń, jak choćby podróż do wnętrza Czarnej Dziury (i sama postać Czarka), dodały uroku całości. Same naukowe niuanse, wtrącenia o pragnieniu wysłania najpiękniejszych dźwięków w kosmos oraz ostateczne katharsis zostały zjawiskowe opisane. A styl autorki oraz sposób opowiadania to po prostu magia. Dawno się tak nie wzruszyłam… 

W samym środku mnie znajduje się dziura, ale to dobrze, bo jest pełna pięknych, przepięknych rzeczy. 

Życie jest skomplikowane i nieprzewidywalne, nigdy nie wiemy, co przyniesie. Jak hodować i karmić domową Czarną Dziurę to zjawiskowa opowieść, którą trzeba przeczytać. Budzi w czytelniku mnóstwo emocji, pomaga, wzrusza i… bawi. Bo i znalazło się miejsce na śmiech w tej książeczce i wiele zabawnych gagów, jak choćby tytuły ulubionych piosenek młodszego brata Stelli (Nie płacz mewka, Dmuchawce pierdziawce). Ta książeczka to nieoczywista opowieść o radzeniu sobie ze śmiercią bratniej duszy oraz odnajdywaniu siebie. Najprawdziwsza Alicja w siedzibie NASA. Polecam z całego serca!

wtorek, 15 sierpnia 2017

Helena Bożena Mazur-Nowak - "Domek nad strumykiem"

Autor: Helena Bożena Mazur-Nowak
Tytuł:
Domek na strumykiem
Wydawnictwo:
Novae Res
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 178
Ocena: 8/10
Wiek: 5-12 lat
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Opis:

Recenzja:

Doskonale pamiętam coroczne wakacje u dziadków na wsi – sianokosy, żniwa, kąpiele w rzece, wyprawy do lasu, zabawy w chowanego wśród wysokich zbóż, wakacyjne przyjaźnie. Niezapomniane chwile, na zawsze pozostające w człowieku. Pani Helena Bożena Mazur-Nowak w swojej książce „Domek nad strumykiem” powraca do takich właśnie wakacji – swoich ostatnich przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej. Napisała tę książkę, by podzielić się wspomnieniami ze swoją wnuczką i – muszę przyznać – zrobiła to w całkiem wdzięczny sposób. Od razu zaznaczę jednak, że moja opinia na temat tej książki nie będzie obiektywna – za bardzo przypomina mi moje dzieciństwo.

Tytułowy domek nad strumykiem to dom dziadka i babci
dwóch małych dziewczynek – siedmioletniej Boni i czteroletniej Dzidzi. Dziewczynki zostają tutaj na całe wakacje i towarzyszą dziadkom w niektórych pracach – zbieraniu owoców w sadzie i w lesie, sprzedaży zbiorów na targu, koszeniu traw. Odwiedzają również domy sąsiadów, pośród których i pszczelarz się znalazł, i pani dziergająca cuda na drutach – takie zwykłe postaci pełne ciepła i dobroci. Dorośli otaczający dziewczynki – nawet obcy ludzie – są życzliwi i okazują dzieciom dużo cierpliwości. Babcia opowiada bajki i piecze przepyszny chleb, dziadek tworzy dla wnuczek piękne rzeczy w pracowni, wieczory i poranki przepełniają piękne zapachy i dźwięki, świat cały zdaje się być życzliwością i pięknem. Autorka stara się łagodnie opisywać świat i ludzi, tragedie co prawda istnieją ale raczej nie w bezpośrednim zetknięciu – ktoś stracił dzieci dawno temu, w czasie wojny; ktoś zachorował ale wyzdrowieje; dziewczynki gubią się w czasie burzy ale zostają odnalezione. Trudno by było inaczej – wspomnienia z dzieciństwa mają to do siebie, że chętniej się pamięta to co dobre.
W jednym z sąsiednich domów mieszka wielodzietna rodzina, w której Bonia ma przyjaciółkę. Sabinka nie ma lekkiego życia, jej mama jest bardzo chora, tata i bracia ciężko pracują, a na jej barkach spoczywa opieka nad trzema młodszymi siostrami. Przyjaźń Boni i Sabinki to lekcja prawdziwego życia, lekcja współczucia i wyciągania pomocnej dłoni. Historia dzielnej dziewczynki zdaje się najsmutniejsza, ale i ona zmierza ku dobremu.

Książka napisana jest prostym, łagodnym językiem. Czyta się ją bardzo przyjemnie choć trudno tu o jakieś niezwykłe przygody. To opis zwyczajnej wiejskiej codzienności widziany okiem dziecka – nieco sielankowy, pełen ufności, spokoju i czasem melancholii – ale bynajmniej nie łzawej. Opowieść jest niepozorna. Również ilustracje – szkice ołówkiem – noszą w sobie jakąś amatorską nutę. Niemniej to właśnie w tej prostocie jest prawdziwość, która sprawia, że czytanie relacji z letnich dni i wieczorów w wiejskiej zagrodzie jest jak słuchanie opowieści ulubionej cioci z dawnych lat.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Novae Res!