Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ilustracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ilustracje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 czerwca 2020

George Orwell, Odyr - "Folwark zwierzęcy"

Autor: George Orwell 
Ilustrator: Odyr 
Tytuł: Folwark zwierzęcy 
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 27 maja 2020 
Liczba stron: 176 
Ocena: 9/10 

Opis: 

Ponadczasowy tekst George’a Orwella, opublikowany w 1945. Na przykładzie sytuacji na farmie pana Jonesa obrazuje, w jaki sposób wypacza się i deformuje każda władza, która zapomni o zasadach demokracji i zechce działać samowolnie. Zwierzęta, które buntują się przeciwko traktowaniu ich przez farmera, zaprowadzają własne porządki. Początkowo wszystkie zwierzęta miały uzyskać równe prawa i równe traktowanie, po czasie okazało się, że są równe i równiejsze. I tak zamknęło się koło, doprowadzając do sytuacji wyjściowej.

Oto wersja nieznana dotąd czytelnikom, która w niczym nie ustępuje oryginałowi i nie gubi jego oryginalnego sensu. Odwrotnie, ujęta w ramy ilustrowanej opowieści, odsłania swoje dodatkowe oblicze. 

Recenzja: 

Folwark zwierzęcy to zdecydowanie jedna z najlepszych alegorii władzy w powieściach, z jakimi się spotkałam. Bardzo cenię tę książkę (jak i inne twory Orwella), dlatego – podobnie jak w przypadku komiksowej adaptacji Zabić drozda - bardzo ucieszyłam się, że wyjdzie ilustrowana odsłona tego tytułu. Tym razem podeszłam z wielkim entuzjazmem do takiej formy przedstawienia klasycznego dzieła i – jak się zapewne domyślacie – nie zawiodłam się! 


Kreska tego swoistego komiksu jest po prostu nieziemska – rysunki przypominają malowidła, nieco rozmyte wizualnie, lecz wyraźne w odbiorze. Na wielu stronach musiałam się zatrzymać, bowiem niektóre kadry to małe arcydzieła, a dobór kolorów jest nieziemski. Bardzo spodobało mi się również to, że ilustratorowi, Odyrowi, udało się oddać klimat miejsca akcji, wiejskie tło oraz zwierzęta zostały doprawdy wspaniale przedstawione. W niektóre kadry wkradło się nawet nieco humoru, choć – prawdę mówiąc – głównie z tego tworu płynie groza oraz przestroga… 


Ilustrowana odsłona Folwarku zwierzęcego zaskoczyła mnie także tym, jak zgrabnie ujęła tekst powieści, bo – prawdę mówiąc – wydaje mi się, że cała istota książki została tutaj bardzo dokładnie odwzorowana, a rysunki dopowiedziały całą resztę. Oczywiście, jakichś drobnostek brakuje i tak, ale moim zdaniem jest to naprawdę wzorowa adaptacja i z pewnością bardzo przypadnie do gustu dzieciom i młodzieży, którzy raczej nie przepadają za literaturą klasyczną – wszak sama wiem, że niektóre lektury to męka (choć akurat „Folwark zwierzęcy” do nich nie należy). Myślę, że taka forma może nawet zachęcić do sięgnięcia po powieść w normalnym wydaniu, bowiem zarówno treść, jak i obrazy bardzo mocno oddziaływają tutaj na emocje i wyobraźnię czytelnika. 

(...) patrzyły od świni do człowieka i od człowieka do świni, ale nie potrafiły powiedzieć, kto jest kim.

Bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Jaguar postanowiło zacząć wydawać komiksowo klasyki, bowiem dzięki temu z pewnością więcej młodych sięgnie po ważne treści. Nie można ukryć, że obecnie większą uwagę przykłada się do grafik niż treści, więc jest to jakiś przełom, krok ku naszym czasom. Czy to dobrze, czy źle – to pozostawiam każdemu do przemyślenia. Uważam jednak, że nieistotne jest, w jakiej formie przekazywane są ważne treści, wartości i wiedza – ważne jest ich zgłębianie. Szczególnie, że Folwark zwierzęcy jest zdumiewająco aktualną lekturą. Polecam z całego serca!

poniedziałek, 23 września 2019

Frigiel, Nicolas Digard - "Frigiel i Fluffy. Powrót Smoka Kresu"

Autorzy: Frigiel, Nicolas Digard 
Tytuł: Frigiel i Fluffy. Powrót Smoka Kresu 
Wydawnictwo: RM 
Rok wydania: 2019 
Liczba stron: 304 
Ocena: 8/10 

Opis: 

W wiosce Lanniel święto trwa w najlepsze, gdy nagle nad dachami domów zjawia się ogromny czarny smok. Ernald, dziadek Frigiela, postanawia stanąć do walki z potworem. Tuż przed tym powierza chłopcu tajemniczą czarną skrzynię, każąc chłopakowi obiecać, że zaniesie ją jego przyjacielowi Valmarowi do miasta Puaba. Frigiel wpada w wir nieoczekiwanej przygody – wyrusza w drogę, nie mając pojęcia, że niesie ze sobą jeden z najbardziej poszukiwanych przedmiotów na świecie, którego pożąda straszny mag Askar. Ten zaś zbiegł niedawno z więzienia w Odległych Lądach… 

Recenzja

W rodzinie mam wielu fanów Minecrafta. Powiem więcej - sama chętnie z młodymi pogrywam, bo to gierka przyjemna, kolorowa i odprężająca. Nietrudno domyślić się więc, że książeczki nawiązujące do tej gry są w moich progach witane radośnie i… głośno. Poważnie, moi podopieczni piszczą na ich widok. Z podobną euforią została przyjęta nowa seria Wydawnictwa RM, Frigiel i Fluffy, która jest zdecydowanie jednym z najlepszych minecraftowych tytułów, z jakimi dotychczas mieliśmy do czynienia! 

Fabuła powieści może nie jest jakaś super odkrywcza, jednakże zawiera wszystko to, co dzieciaki lubią najbardziej. Mamy sympatycznego bohatera, nietuzinkową misję do wykonania oraz mnóstwo przygód. Dodatkowo, jako iż tytuł jest Nieoficjalnym przewodnikiem po świecie Minecrafta, zawiera wiele interesujących motywów z gry, co bez wątpienia każdy fan serii doceni. Moja siostrzenica nie mogła wprost oderwać się od książki, a to zdecydowanie najlepsza rekomendacja. Szczególnie przypadł jej do gustu Fluffy, uroczy psiak – przyznam szczerze, że i moją sympatię czworonóg zdobył. Spodobało nam się również to, że przed protagonistą cyklu, Frigielem, stoi wiele wyzwań i niebezpieczeństw, którym nie zawsze jest w stanie sprostać – popełnia błędy, gubi się, ale nie poddaje. I – co równie ważne – nie jest ze swoimi problemami sam. 


- To dużo bardziej skomplikowane, niż ci się wydaje (…). 

Motywy przyjaźni i odwagi są w powieściach dla dzieci niezwykle istotne. W powieści Frigiel i Fluffy. Powrót Smoka Kresu są one przedstawione w sposób przystępny dla dziecka oraz mądry. Jak wspominałam wcześniej, Frigiel jest zwyczajnym nastolatkiem – przeżywa wydarzenia, ma swoje pasje i marzenia. Dzięki temu bardzo łatwo się z nim zaprzyjaźnić, a dziecku (i nie tylko dziecku) łatwiej się w książce odnaleźć. Lekturę ułatwiają również proste zdania, nieskomplikowana stylistyka oraz wyjaśnienia niektórych kwestii, głównie z gry. To dobre posunięcie, ponieważ – dzięki temu – nie trzeba dobrze znać Minecrafta, aby cieszyć się lekturą w pełni. 

Nie można przejść obojętnie i obok szaty graficznej serii. Książka wydana jest wyśmienicie – na obwolutach znajduje się kolorowa mapka świata oraz przedstawienie bohaterów, a w treści nie brakuje ciekawych, czarno-białych ilustracji (ich autorem jest Thomas Frick). Warto również zwrócić uwagę na napis na okładce – Frigiel i Fluffy fantastycznie się mieni, nieco brokatowo (choć to nie najlepsze określenie). Moja siostrzenica uwielbia się bawić okładką i pod światłem podziwiać ten napis. Ja też właśnie się książką bawię… 

Frigiel i Fluffy. Powrót Smoka Kresu to nietuzinkowa zapowiedź fantastycznego cyklu ze świata Minecrafta (seria zapowiedziana jest na cztery tomy). Jesteśmy bardzo zadowolone z lektury i już nie możemy doczekać się kolejnego tomu, który jest zapowiedziany na październik. Jeśli w domu macie miłośnika kwadratów i pikseli, któremu niestraszne zombie, szkielety oraz tytułowy Smok Kresu – koniecznie sprezentujcie mu tę książkę. Zadowolenie gwarantowane – polecamy z całego serducha!

niedziela, 25 sierpnia 2019

Max Brallier, Douglas Holgate - "Ostatnie dzieciaki na ziemi", tom 1 i 2

Autor: Max Brallier
Ilustracje: Douglas Holgate
Tytuły: Ostatnie dzieciaki na ziemi, Ostatnie dzieciaki na ziemi. Parada zombie
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 232+296
Ocena: 7/10

Opis:

Tom 1: Odkąd nad miastem zapanowała apokalipsa potworów, Jack Sullivan, zwyczajny trzynastolatek, mieszka w swoim domku na drzewie, którego bronią katapulty i fosa, nie wspominając o grach wideo i niekończącej się dostawie ciasteczek i lemoniady, Oreo i Mountain Dew, które przynosi z opuszczonych sklepów. Jednak w pojedynkę Jack nie ma szans przeciwko bandom żywych trupów, Skrzydlatym Bydlakom, Winostworom i Buldożerom, a już na pewno nie poradzi sobie z okropnym, inteligentnym potworem, znanym jedynie jako Blarg. Jack tworzy więc drużynę, którą tworzą: Quint - jego nieco ciamajdowaty najlepszy kumpel, Dirk - były łobuz i postrach gimnazjum, Rover – domowy, dobry potwór, no i June – obiekt jego westchnień. Z ich pomocą Jack zamierza pokonać Blarga, zdobyć najważniejszą Sprawność Pogromcy Apokalipsy i przestać wreszcie być zwyczajnym nastolatkiem! Czy mu się to uda?

Tom 2: Zombie znikają. Niby to dobrze, bo umarlaki wyżerają ludziom mózgi, ale Jack Sullivan, normalny żywy dzieciak, jest pełen podejrzeń. Wciąż słyszy straszny, przenikliwy dźwięk, który tak jakby wzywa zombie – lecz dokąd i w jakim złowrogim (zapewne) celu?
Jack, wraz z trójką swych przyjaciół (być może ostatnimi ludźmi na Ziemi) i zaprzyjaźnionym potworem Roverem, muszą zgłębić tę tajemnicę. W trakcie swych wypraw trafiają na dużo więcej niebezpieczeństw, niżby chcieli, na przykład na gigantycznego potwora Robalogulusa, melinę potworów w pizzerii, starożytne zło, które niszczy światy oraz sprzęt stereo, który jest tak naprawdę bombą. Czy Jack zdoła ustalić, dlaczego zombie znikają... zanim to samo spotka jego i przyjaciół?

Recenzja:

Świat po Apokalipsie Potworów – brzmi to zarazem strasznie, jak i dziwnie, prawda? A jednak cykl Ostatnie dzieciaki na Ziemi właśnie o nim opowiada. Spotykamy tutaj – jak sama nazwa kataklizmu wskazuje – mnóstwo potworności oraz niebezpieczeństwie, jednakże i w tej niepokojącej rzeczywistości znalazło się miejsce na radość, przyjaźń oraz inne przyjemności. I choć taka tematyka może się wydawać niezbyt atrakcyjna dla młodego czytelnika, tak absolutnie mogę zagwarantować, że każdy miłośnik humoru i akcji w powieściach się w tej serii zakocha! 

Powodów do zauroczenia się tą serią jest wiele. Pierwszym z nich to interesująca plejada postaci. Głównym bohaterem oraz narratorem całości jest trzynastoletni całkiem fajny Jack, który próbuje odnaleźć się w nowym, zwariowanym świecie. Wkrótce dołącza do niego przyjaciel z zamiłowaniem do nauki, łobuz szkolny oraz miłość głównego bohatera. Co istotne – Jack jest bardzo dowcipnym i sympatycznym bajarzem, dzięki czemu książkę wręcz się pochłania. I – co istotne – jest też pogromcą potworów. Jak tu nie polubić takiego odważnego i nietypowego chłopca? Od razu zaprzyjaźniłam się z nim i chętnie śledziłam jego losy i mocno trzymałam kciuki za zdobywanie przez niego osiągnięć – Jack zaczyna traktować życie jak grę, bo tak mu łatwiej – wszak świat ustał na głowie… 

Akcja i humor to zdecydowanie jedne z mocniejszych stron tych książek. Spotykamy tutaj nie tylko ludzi, ale i rozmaite potwory, wśród których można znaleźć i osobniki przyjazne. Wszak – jak i w normalnym życiu bywa – nie powinno oceniać się po wyglądzie (nawet potwora). W drugim tomie dowiadujemy się także więcej o przyczynach apokalipsy i muszę przyznać, że to Max Brailler (autor) wykazał się tutaj nietuzinkową pomysłowością. Spodziewałam się bardziej sztampowego scenariusza, a tutaj – no cóż – jestem pod wrażeniem. Kreatywności nie brakuje mu również w wymyślaniu stworów, bo poza zombie i typowymi stworami są tu osobistości znacznie bardziej interesujące – i intrygująco nazwane (naturalnie przez Jacka). Spodobało mi się również to, że w książce nie brakuje nawiązań do współczesnego, znanego nam świata – celebrytów oraz rozmaitych serii, np. Avangersów i Władcy Pierścieni. Fajny smaczek. 

Smakowite jest również to, że seria nie jest całkowicie nastawiona na humor, akcję i grozę. Nie brakuje w niej ciekawych lekcji, odrobiny dramatów, a nawet… czasu na refleksję. Ale nie chcę w recenzji takiej emocjonującej lektury przynudzać – lepiej spójrzmy na ilustracje. Są fenomenalne, Douglas Holgate (ilustrator) doskonale uchwycił esencję poszczególnych postaci, wydarzeń oraz poczucia humoru autora. Po prostu majstersztyk. Jedyne ALE mam w kwestii wydania – w pierwszym tomie, na stronie 18, jest błąd w druku – czytamy książkę po polsku, a tu nagle mamy dwa akapity tego samego tekstu… po angielsku. Pierwszy raz spotkałam się z takim przeoczeniem i wręcz ciężko mi w taki błąd uwierzyć! Ponadto, jako że tekst przemieszany jest z ilustracjami (część kwestii znajduje się na rysunkach) to warto byłoby umieszczać je w odpowiednich miejscach – niekiedy ilustracja jest za wcześnie lub za późno, co może nie psuje odbioru, ale nieco irytuje w trakcie czytania. Poza tym – nie można się do niczego uczepić… 

Ostatnie dzieciaki na Ziemi to fenomenalna seria o nastolatkach, którzy bronią swojego miejsca na świecie (w tym wypadku głównie domku na drzewie i przyjaciół, ale myślą też o reszcie!). Powieści Maxa Bralliera z pewnością zdobędą wielu fanów, szczególnie wśród miłośników przygód, gier i komiksów. Jestem bardzo miło zaskoczona kreatywnością autora i już nie mogę doczekać się kolejnych tomów, które ukażą się już tej jesieni. Polecam z całego serducha! 

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Iris Gottlieb - "Cały świat jest cudem. Ilustrowany przewodnik po tajemnicach przyrody"

Autor: Iris Gottlieb 
Tytuł: Cały świat jest cudem. Ilustrowany przewodnik po tajemnicach przyrody 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Rok wydania: 2019 
Liczba stron: 144 
Ocena: 7/10 
Wiek: 4+ 

Opis: 

Od największej czarnej dziury aż po najmniejszą komórkę: ta niezwykła książka odkrywa przed czytelnikami tajemnice otaczającego nas świata, a także objaśnia zachodzące w nim procesy. Wiedzę z zakresu nauk przyrodniczych – o życiu, Ziemi i kosmosie – autorka przedstawia w fascynujący i bardzo przystępny sposób, również dzięki realistycznym ilustracjom. Zajrzyj do środka, jeśli chcesz się dowiedzieć, dlaczego lepiej mieć zieloną głowę niż żółtą, ile procent genów masz wspólnych z drożdżami piekarniczymi i jak zdobyć miłość… gromadząc śmieci. 

Recenzja: 

Już jako dziecko uwielbiałam poznawać sekrety przyrody i chętnie czytałam książeczki na naturalne tematy. Mój chrześniak ma obecnie takie same aspiracje, bo z przyjemnością pożerał ze mną pozycję Cały świat jest cudem. Ilustrowany przewodnik po tajemnicach przyrody. Pozycja bardzo nam się spodobała i mam nadzieję, że niebawem Wydawnictwo Nasza Księgarnia wyda jeszcze więcej takich smakowitości! 

Merytoryczna strona pozycji jest doprawdy interesująca. Książka została podzielona na trzy części: nauki o życiu (anatomia, botanika, ekologia, genetyka, mikrobiologia, neuronauka, zoologia), nauki o Ziemi (geofizyka, geologia, glacjologia, meteorologia, oceanografia) i nauki fizyczne (astronomia, chemia, fizyka). Wiele z tych tematów zdaje się być nie za bardzo dla małego czytelnika, jednakże nic bardziej mylnego – Iris Gottlieb opisuje świat w bardzo przystępny sposób i jej opowieść czyta się wyśmienicie. Być może wpływ na to ma fakt, że autorka nie ma przygotowania akademickiego i napisała tę książkę z zamiłowania do badania świata przyrody? Tego nie wiem, ale każdą ciekawostkę pochłaniałam z dziecięcym zapałem! Co prawda, mojego chrześniaka jedne tematy interesowały bardziej, inne mniej, jednakże z całą pewnością Cały świat jest cudem… będzie pozycją, do której często będziemy wracać! 

Istotną kwestią tego tytułu jest również kwestia wizualna, która jest po prostu genialna! Obrazy i opisy ilustracji w książce sprawiają, że nauka staje się mniej przerażająca, a staje się zachwycająca. Nie brakuje tutaj również poczucia humoru, które fantastycznie dopełnia całości i niesamowicie urozmaica całość, dostosowując ją do młodszego odbiorcy i zachęcając go do zgłębiania wiedzy na rozmaite tematy. 


Cały świat jest cudem. Ilustrowany przewodnik po tajemnicach przyrody to fenomenalna książeczka, która zachwyca swoją formą oraz sposobem przekazywania ciekawostek. Zarówno ja, jak i mój chrześniak jesteśmy nią zachwyceni i – jak wspominałam wcześniej – mam ogromną nadzieję, że niebawem na rynku pojawi się więcej tego typu pozycji! Polecam tę książeczkę każdemu małemu naukowcowi! 

poniedziałek, 15 lipca 2019

David Litchfield - "Niedźwiedź i pianino"

Autor: David Litchfield 
Ilustracje: David Litchfield 
Tytuł: Niedźwiedź i pianino 
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Rok wydania: 2019 
Liczba stron: 40 
Ocena: 10/10 
Wiek czytelnika: 4-6 

Opis: 

Pewnego dnia młody niedźwiedź znajduje w lesie coś, czego nigdy wcześniej nie widział. Czas mija, a zwierzę powoli uczy się gry na przedziwnym instrumencie. Wreszcie piękne dźwięki dochodzące z głębi lasu słyszą ojciec i syn, którzy właśnie wybrali się na piknik. Zabierają niedźwiedzia ze sobą w niesamowitą podróż do Nowego Jorku, gdzie gra na pianinie zmienia zwierzę w prawdziwą gwiazdę. Niedźwiedź ma sławę, fortunę i może grać z najbardziej znanymi muzykami na całym świecie, jednak bardzo tęskni za swoją rodziną i przyjaciółmi, których zostawił w lesie. 

Recenzja: 

Książeczka Niedźwiedź i pianino to moja miłość od pierwszego wejrzenia. Wystarczyło, że zobaczyłam jej okładkę w zapowiedziach wydawnictwa Zielona Sowa i już wiedziałam, że będzie to piękna opowiastka, w której zakocham się bez pamięci. I wiecie co? Intuicja mnie nie zawiodła, bowiem twór Davida Litchfielda to najprawdziwsze cudo! 

Opowieść o niedźwiedziu, który znalazł w lesie pianino i dzięki swej muzyce zyskał sławę na całym świecie, jest przepełniona ciepłem i magią w każdym calu. Treść, ilustracje, zakończenie – wszystko w tej książce jest piękne baśniowe i aż brakuje mi słów, aby oddać urok całości. To historia o marzeniach, pokonywaniu lęków, tęsknocie za domem i prawdziwej przyjaźni. Znajdziecie tutaj wszystko, co w opowieściach dla młodych czytelników najważniejsze – ciekawą opowieść, zrozumiały dla dziecka język i mądre przesłanie… 


Nie mogę zapomnieć i o zjawiskowej szacie graficznej, która zapiera dech w piersiach. Rysunki Davida Litchfielda są przepełnione właściwie stonowanymi barwami, emocjami, a jego kreska jest niezwykle przyjemna dla oka. Postaci, wydarzenia, rozwój kariery misia – wszystko przedstawione jest niezwykle pomysłowo i niezwykle oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Jestem przekonana, że każdy kto sięgnie po tę książkę, zakocha się w niej w trymiga! 


Niedźwiedź i pianino to nadzwyczajna książeczka dla dzieci, która nie bez powodu została nagrodzona w 2016 roku Waterstone’s Children’s Book Prize w kategorii najlepsze ilustracje. Pozycja ta powinna znaleźć się na półce każdego małego mola książkowego – w prostych słowach pokazuje, że najważniejsze miejsce w naszym sercu należy do bliskich. Jak wspominałam wcześniej – to najprawdziwsze cudo! Polecam z całego serducha!

niedziela, 14 lipca 2019

Lou Carter, Nikki Dyson - "Oskar. Głodny jednorożec"

Autor: Lou Carter
Ilustrator: Nikki Dyson
Tytuł: Oskar. Głodny jednorożec
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 32
Ocena: 7/10
Wiek czytelnika: 3-5 lat

Opis:

Gdy wiecznie głodny jednorożec Oskar zjada swoją stajnię, wyrusza na poszukiwania nowego domu…
Nie jest to łatwe zadanie, zwłaszcza gdy jest się jednorożcem, który po drodze pożera wszystko, co znajdzie się w zasięgu wzroku. Nikt nie chce, by kręcił się w pobliżu: ani piraci, ani wróżki, ani smoki. Czy Oskar kiedykolwiek znajdzie miejsce, które mógłby nazwać domem? Cóż, tak się składa, że księżniczka Ola od zawsze poszukiwała właśnie jednorożca…

Recenzja:

Wszyscy kochamy jednorożce, a już najbardziej te wielokolorowe. Oskar, tytułowy bohater książeczki Lou Carter, zdecydowanie do takich należy – ma barwną, puszystą grzywę i ogon, piękny srebrny róg, urocze kopytka i… wielkie, różowiutkie cielsko. No cóż – wszak wiecznie głodny (i wszystko jedzący) jednorożec nie może być chudzinką, prawda? 

Wspominając wcześniej, że jest wszystkożerny nie żartowałam. Na kartach opowiastki Oskar pochłania m.in. własną stajnię z wyposażeniem, chatkę czarownicy (to akurat zrozumieć łatwo – była ze słodyczy), piracki statek… Apetyt jednorożca nie zna granic! Tylko jak z takim apetytem odnaleźć dom? Na szczęście odnajduje go księżniczka Ola, która kocha jednorożce i otacza opieką naszego łakomczucha. Czyżby Oskar w końcu znalazł kochający dom? 

Historia jest prosta i zabawna, a postać znudzonego, pulchniutkiego Oskara od razu budzi sympatię zarówno w dorosłym, jak i młodziutkim czytelniku. Mój siostrzeniec całkowicie zakochał się w tym jednorożcu i śmiał w głos czytając. No co ten Oskar…? - słyszałam jego rozbawiony głos, gdy zapoznawał się z lekturą. No cóż, ja sobie również wielokrotnie zadawałam to pytanie. Że też nie pochorował się z tego obżarstwa! Troszkę zabrakło mi wyraźniejszego morału w książeczce, jednakże – czytając pomiędzy wierszami – można nieco pozytywnego przesłania zaznać. Wszak skoro taki łobuz Oskar znalazł dom, to na świecie istnieje miejsce stworzone dla każdego, gdzie będzie kochany i zadbany. 


Nie można przejść obojętnie i obok szaty graficznej opowiastki. Jak się pewnie domyślacie i wyraźnie widać to już po samej okładce, jest BARDZO kolorowo. Absolutnie lubię barwne pozycje dla dzieci, ponieważ widzę po moich podopiecznych, że po takie książeczki sięgają chętniej i częściej ściągają je z półeczek. Postaci w opowieści są równie bajkowe jak Oskar, co również jest ogromną zaletą. Nikki Dyson odwaliła kawał dobrej roboty! 


Oskar. Głodny jednorożec to pozycja dla każdego małego łobuza. Jestem przekonana, że historia tytułowego obżartuszka ubawi niejednego młodego czytelnika i sprawi mu mnóstwo radości. Liczne szczegóły, które można zauważyć w ilustracjach to dodatkowy atut – jedynie mina Oskara zdaje się nie zmieniać (nawet do góry nogami pod wodą zachowuje pokerową minę). Polecam z całego serducha! 

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Dieter Braun - "Galeria Dzikich Zwierząt. Południe"

Autor: Dieter Braun 
Ilustracje: Dieter Braun 
Tytuł: Galeria Dzikich Zwierząt. Południe 
Wydawnictwo: EGMONT 
Data wydania: październik 2016 
Liczba stron: 144 
Ocena: 8/10 

Opis: 

ZAPRASZAMY DO WYJĄTKOWEJ GALERII DZIKICH ZWIERZĄT! 
Zobaczycie wspaniałe zwierzęta żyjące na półkuli południowej: oryksa pręgobokiego i nosorożca białego z Afryki, wąsatego tamaryna z Ameryki Południowej czy krokodyla różańcowego i diabła tasmańskiego mieszkających w Australii. Dowiecie się też, jak szybko biega gepard grzywiasty, czy to prawda, że szympansy potrafią się śmiać, i kto nosi przydomek „buszmeńskiego zegarka”. Dieter Braun, który przemierzył cały świat, by móc obserwować z bliska dzikie zwierzęta, uchwycił je na pięknych kolorowych ilustracjach. Do tej galerii nie trzeba mieć biletu! 

Recenzja: 

Świat zwierząt od zawsze fascynuje zarówno młodych, jak i dorosłych. Sama, mimo ćwierćwiecza na karku, chętnie sięgam po pozycje na ten temat, a najbardziej lubię te, które są przeznaczone dla dzieci. Zazwyczaj są one przepięknie wydane i nie brakuje w nich ciekawostek na temat fauny, które budzą w czytelnikach rozmaite emocje – od śmiechu, do szczerego zdumienia (a nawet niekiedy przerażenia!). Galeria Dzikich Zwierząt. Południe to artystyczna podróż przez dolną półkulę Ziemi, w której mamy szansę poznać stworzenia zamieszkujące Afrykę, Amerykę Południową, Australię i część Azji. 


Książka zaskoczyła mnie pozytywnie od razu – jej obwoluta okazała się plakatem z rozmaitymi żabkami i jaszczurką chwytającą ważkę. Moja siostrzenica niemal od razu przyozdobiła sobie nim pokój i muszę przyznać, że doprawdy prezentuje się on niebanalnie. To zasługa niesamowitej kreski autora, Dietera Brauna, który fenomenalnie operuje barwami. Dawno nie spotkałam się z tak odważnym doborem kolorów i sposobem tworzenia kontrastów, które – choć brzmi to niedorzecznie – prezentują się niezwykle spójnie i wręcz subtelnie. Wiele z jego rysunków również zdaje się opierać na geometrycznych wzorach, jednak mimo tego zaprezentowane przez niego gatunki wyglądają całkiem realnie. To bez wątpienia zasługa jego podróży oraz obserwacji zobrazowanych zwierząt na żywo – stąd ich niebanalna realność! 


W Galerii Dzikich Zwierząt. Południe nie zabrakło również odrobiny treści, jednak jest jej niewiele – to artystyczne ujęcia grają w książce pierwsze skrzypce. Każde stworzenie opisane jest w zaledwie kilku zdaniach i – choć pełno tutaj niesamowitych ciekawostek – ma to pewno wadę. C Zdarza się, że z jednej strony mamy zjawiskową ilustrację zwierzęcia, a z drugiej jedynie kilka zdań dość małą czcionką oraz mnóstwo pustej przestrzeni. Według mnie, warto byłoby to jakoś dodatkowo zagospodarować – w pozycji o faunie, gdzie często występują zagrożone gatunki, spodziewałam się więcej ekologicznego myślenia. 


Galeria Dzikich Zwierząt. Południe to kolejna fenomenalna pozycja z serii ART EGMONT. Od książeczki nie sposób oderwać wzroku i jestem przekonana, że każdy zakocha się w niej od pierwszego wejrzenia. Duży format, twarda oprawa, bardzo kolorowa oprawa graficzna (w tym boski plakat!) oraz wiele fascynujących ciekawostek ze świata zwierząt – to wszystko sprawia, że jest to jedna z najatrakcyjniejszych książek tego typu na rynku. To także tytuł idealny na prezent dla miłośnika stworzeń wszelakich. Polecam z całego serca! 

P.S. Na rynku dostępna jest również Galeria Dzikich Zwierząt. Północ!

Książkę do recenzji otrzymałam od serwisu Jakkupowac.pl! :)

wtorek, 14 maja 2019

Meritxell Marti & Xavier Salomó – “Dzień dobry”

Tekst: Maritxell Marti
Ilustracje: Xavier Salomó
Tytuł: Dzień dobry
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 18
Ocena: 9/10
Wiek: 0+

Opis: 

Słońce już dawno na niebie, a wszyscy jeszcze chrapią? Szkoda czasu, wstawajcie czym prędzej! Dzień dobry!
Książka z ruchomymi obrazkami. Każdy może sam obudzić mieszkańców tego miasteczka.

Recenzja: 

Czy są książki, które zachwycają każdego czytelnika bez względu na jego wiek i płeć? Oczywiście, że tak! Całkiem niedawno trafiła w nasze ręce właśnie taka publikacja – co ciekawe skierowana jest ona w stronę najmłodszych miłośników literatury. Może nie ma w tym nawet nic dziwnego, bowiem książeczki dla maluchów zawsze się czymś wyróżniają, a przede wszystkim sposobem wykonania. Okazuje się też, iż nie potrzeba zbyt wiele tekstu, by całkowicie pochłonęły uwagę dzieciaków. Dzień dobry od wydawnictwa Adamada wręcz rozkochała w sobie ośmiolatka, czterolatkę i uwaga – niespełna trzydziestolatkę. Mój dziesięciomiesięczny synek, jak przystało na ciekawego świata niemowlaka, również się do niej wyrywa, dlatego często mu ją pokazuję i czytam. Co jest w niej aż tak fantastycznego, że zdobyła tylu fanów w naszym domu? Nie da się ukryć – przesuwane elementy zrobiły furorę.



W tym miejscu pokuszę się o stwierdzenie, że ta książka żyje. Oczywiście na swój specyficzny sposób. Określając to dokładniej napiszę, że przedstawione w niej sytuacje w skutek interwencji użytkownika zmieniają swój pierwotny stan, cechuje je więc dynamizm. Jest to książka aktywnościowa i zupełnie inna od tych tradycyjnych. Wzbudza zainteresowanie dzieci, które mogłyby się nią bawić bez końca. Było to nasze pierwsze spotkanie z tego typu publikacją, ale już jednogłośnie stwierdziliśmy, że jesteśmy ich fanami. Z pewnością i wasze maluchy podzielą ten entuzjazm. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście, czy warto zainwestować w taką publikację, to z wielką stanowczością rozwieje wasze obawy, bowiem radość z takiego nabytku będzie bardzo długa.



Co prawda tekst jest ubogi, ponieważ znajdziemy w książce tylko siedem zdań różniących się między sobą ostatnim wyrazem, oprócz nich na ostatniej stronie umieszczono jeszcze wypowiedź w innym stylu. Czy brak rozbudowanego opisu umniejsza atrakcyjność wydania? Otóż nie, bowiem nie potrzeba wielu słów, by dziecko czerpało korzyści z tej książki. Te zdania mogą być początkiem własnych historii. Przedstawiają sytuacje mające miejsce w chwili rozpoczynającego się dnia. Końcowa scena jest kontrastowa w stosunku do poprzednich i dotyczy sowy, gdyż jak wiadomo śpi ona za dnia. To też dobry moment żeby poinformować maluchów o tej ciekawostce. Największą furorę oczywiście zrobiły u nas suwaki. Dzieci używały ich w dwojaki sposób, najpierw powtarzając "dzień dobry" a następnym razem "dobranoc", wracając tym samym do pierwotnego stanu obrazka. Jak widać publikacja wyzwala u naszych pociech pokłady kreatywności i sprawia, że czas spędzony z nią jest bezapelacyjnie udany. Wprowadzenie tej pewnego rodzaju innowacji pozwala poczuć także moc sprawczą, w wyniku której przedstawione sytuacje stają się realistyczne. Pomysłowe wykonanie zdobyło uznanie młodych odbiorców a ja jako ich opiekun w pełni je podzielam.



Pod względem technicznym książka jest wykonana bardzo dobrze, suwaki działają praktycznie bez żadnych trudności (czasami kartonik może o coś zaczepić, ale nie umniejsza to w znaczącym stopniu atrakcyjności takiej formy wydania). Poza tym element służący do przewijania posiada małą dziurkę przeznaczoną na paluszek dziecka, co zapewnia wygodne posługiwanie się nim. Grube tekturowe strony są wytrzymałe i nie niszczą się. Rysunki są proste i przejrzyste. Tekst w kolorze czarnym na białym tle jest łatwy do odczytania. Starsze pociechy bez problemu mogą korzystać z niej same. Chociaż wiek docelowy odbiorców to około 0-2 lata to zapewniam, że możemy wyjść znacznie poza ten zakres. Oczywiście młodsze dzieci potrzebują naszej pomocy w jej użytkowaniu. Może być ona inspiracją do wspólnej zabawy i naśladowania dźwięków koguta oraz budzika – maluchy to uwielbiają. Jedno jest pewne: daje ona możliwość fajnej zabawy nawet dla całej rodziny.


Książeczka Dzień dobry od wydawnictwa Adamada jest po prostu rewelacyjna. Oczarowuje dzieci w każdym wieku swoją oryginalnością. Wyzwala pokłady kreatywności i zachęca do opisu czynności związanych z porami dnia. Z nawiązką spełnia związane z jej odbiorem oczekiwania. Dostępna jest również, wykonana według tego samemu pomysłu, wersja na dobranoc, zatytułowana Dobrej nocy, która była już recenzowana na naszym blogu. Podzielam opinię Anety i wystawiam jej taką samą ocenę, bo w zupełności na nią zasługuje.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.

czwartek, 18 kwietnia 2019

Czytam sobie. Poziom 1 – „Rajdowa krowa”, „Fasola Eulalii”

Autorzy: Rafał Witek; Justyna Bednarek
Ilustratorzy: Paweł Mildner; Daria Solak
Tytuły: Rajdowa krowa; Fasola Eulalii
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 32; 32
Ocena: 8/10

Opis:

Bela to odjechana krowa. Zamiast leniwie paść się na pastwisku, woli ścigać się rajdowym samochodem marki Land Krower. Zamiast dostarczać mleka, Bela woli dostarczać sobie adrenaliny. Nadchodzi dzień wyścigu, na starcie w rajdzie terenowym pojawia się rogata automobilistka. Jak jej pójdzie? Kto stanie jej na drodze? Czy wygra?


***

Eulalia nie może doczekać się wiosny. A wiosna w tym roku spóźniona i nie chce rozkręcić. Dziewczynka znajduje na to sposób. Postanawia kawałek wiosny wyhodować sobie samodzielnie. W słoiku, z fasoli. „Fasola Eulalii” zawiera kultowy przepis, jak wyhodować fasolkę ze słoika. Książeczka krok po kroku tłumaczy, czego trzeba, aby z fasolki wyrosły łodyga, liście i kwiaty. To fantastyczna opowiastka, nie tylko na wiosnę.  

***

Wszystkie książki z serii „Czytam sobie” są dopasowane do możliwości i upodobań młodych czytelników: 
- mają poręczny format, 
- są napisane dużą czcionką, 
- tworzą je wybitni polscy autorzy i ilustratorzy, 
- przedstawiają wciągające historie. 

Dlatego dzieci tak chętnie sięgają po książki „Czytam sobie”, a z półek w księgarniach zniknęło już ponad dwa miliony książeczek z tej serii. Polecamy!


Recenzja:

Jeśli wasze dzieci rozpoczęły już naukę czytania to koniecznie przeczytajcie tę recenzję. Oto bowiem, dzisiaj proponuję zwrócić uwagę na ciekawe książeczki z serii Czytam sobie od Wydawnictwa Egmont, gdyż są one idealne dla uczniów, którzy po poznaniu liter powinny konsekwentnie ćwiczyć tę umiejętność. Rajdowa krowa i Fasola Eulalii – bo o nich właśnie piszę – należą do poziomu pierwszego tego programu edukacyjnego, a więc dotyczącego składania wyrazów. Mój syn już radzi sobie z tym dość dobrze, jednak nadal szukam pomocy zachęcających go do dalszej pracy z książkami. Istotny jest sposób ich wydania, ale także fabuła, ponieważ rozumienie tekstu odgrywa szczególnie ważną rolę i czasami sprawia więcej trudności niż samo jego odczytywanie. Okazuje się, iż nie tak łatwo można trafić na dobrą publikację wzbudzającą zainteresowanie naszych pociech. Czym wyróżniają się zatem wspomniane wyżej egzemplarze?


Obie książki są dedykowane początkującym czytelnikom. Duża czcionka oraz niewielka ilość tekstu nie odstraszają nawet niechętnych do nauki i nie męczą tych bardziej w nią zaangażowanych. Natomiast ciekawe i zajmujące większą część strony ilustracje przyciągają wzrok, a także skutecznie pobudzają wyobraźnię dziecka. Ponadto, niektóre wyrazy zostały podzielone na litery – powtarzanie ich na głos to ważne ćwiczenie zaznajamiające z pojęciem głoski. Jeśli więc szukacie publikacji, która nie jest elementarzem a wspiera proces nauki czytania to zdecydowanie polecam tę właśnie serię,  składającą się z historii oryginalnych bohaterów, nieprzytłaczającą sposobem wydania ani fabułą. Poniżej przybliżę dwie z nich.


Rajdowa krowa zainteresowała mojego syna już samym tytułem. Podczas czytania poznaliśmy niezwykłą protagonistkę, która jest zwierzęciem a mimo to posiada ludzkie cechy –  w tym przypadku potrafi kierować samochodem, a co więcej bierze udział w wyścigu. Z pewnością szczególnie chłopcy będą zachwyceni tą opowieścią. Nie brak w niej również sytuacji pełnych humoru. Zwróciliśmy także uwagę na zdumiewające nazwy własne a nieprzewidywalne zakończenie wprawiło nas w zdumienie, gdyż zupełnie nie  spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. Musicie wiedzieć, że dzięki niemu jest to wartościowa historia ukazująca priorytetowe postępowanie w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa innych. Autor za pomocą kilku zdań wykreował rozbudowany świat przedstawiony, momentami zaznaczając szczegółowo jego elementy. Bardzo polubiliśmy tę bohaterką i często powracamy do jej przygody.


Fasola Eulalii natomiast to książka idealna dla lubiących przeprowadzanie doświadczeń miłośników przyrody. Znajdziemy w niej instrukcję krok po kroku, co przygotować i zrobić, by wyhodować w słoiku fasolę. Syn był bardzo ciekawy efektu końcowego tego eksperymentu i z zaangażowaniem obserwował wzrost roślinki. Autorka w ten sposób połączyła czytanie z ciekawostką naukową, przy okazji zachęcając dzieci do działania. Z pewnością maluchy z niecierpliwością będą wyczekiwały na swoją własną fasolkę i utwierdzą się w przekonaniu, że warto czytać, ponieważ dzięki tej umiejętności dowiadujemy się wielu nowych faktów.

Obie książeczki są warte polecenia. Ćwiczenie czytania z nimi jest o wiele przyjemniejsze. Tekst umieszczono na dole strony, dzięki czemu dziecko może bezproblemowo wskazywać sobie go palcem – to wygodne rozwiązanie ma wielkie znaczenie dla komfortu pracy z książkami. Dodatkowo dołączane są do nich naklejki i dyplomy do uzupełnienia – wręczenie ich będzie symbolem zaangażowania w naukę i usatysfakcjonuje początkującego czytelnika. Seria ta składa się z wielu części, wszystkie są przedstawione na wewnętrznych stronach okładki, z możliwością zaznaczenia, które znajdują się już w naszej biblioteczce. Mój syn pytał o inne historie z tego cyklu, również ja sama jestem ich ciekawa a zwłaszcza tych z wyższych poziomów. Nie bójmy się więc wyzwań i podsuwajmy dzieciom także trudniejsze teksty, a efekty będą zadziwiające – wiem to z własnego doświadczenia.


Należy również pamiętać, że ważne jest rozumienie czytanego tekstu, dlatego trzeba zawsze rozmawiać z maluchami o poznanej opowieści. Na końcu każdej książeczki umieszczono pomocne pytania dotyczące opisanej w niej historii, które możemy a nawet powinniśmy zadać dziecku. Wskazano tam także, gdzie szukać na nie odpowiedzi (poprzez oznaczenie właściwego numer strony – takie rozwiązanie utrwala też znajomość liczb). Natomiast tekstura papieru użytego do wykonania tych pomocy sprawia, że pracuje się z nimi przyjemnie i wygodnie. Strony zaś są dość grube – ich przewracanie nie sprawia małym rączkom żadnych trudności.



Rajdowa krowa i Fasola Eulalii to książki, które warto podsunąć dzieciom rozpoczynającym naukę czytania. Ciekawe historie i przejrzyste wykonanie zachęcają do pracy i spędzania z nimi czasu. Było to nasze pierwsze spotkanie z tą serią, ale z pewnością nie ostatnie. Z przyjemnością uzupełnimy kolekcje o kolejne tytuły. 

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.



niedziela, 24 lutego 2019

J.K. Rowling , Jim Kay - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Edycja ilustrowana"

Autor: J.K. Rowling 
Ilustracje: Jim Kay 
Tytuł: Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Edycja ilustrowana 
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2015 
Liczba stron: 256 
Ocena: 10/10 

Opis: 

Jedenastoletni Harry Potter to sierota i podrzutek, który od niemowlęcia wychowywany był przez ciotkę i wuja, którzy traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą; jedyną pamiątką Harry'ego z przeszłości jest zagadkowa blizna na czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Harry nigdy by się nie spodziewał, że można latać na miotle, znać bardzo pożyteczne zaklęcia i nosić pelerynę niewidkę. Nigdy też nie przyszłoby mu do głowy, że to właśnie on stoczy walkę z potężnym i złym Lordem Voldermortem. 

Recenzja 

Harry Potter to postać i seria znana każdemu. Z tym czarodziejem spędziłam całe dzieciństwo i mimo upływu lat, wciąż do Hogwartu chętnie wracam. Wieść, że Wydawnictwo Media Rodzina postanawia wydać ten magiczny cykl w wersji ilustrowanej, ogromnie mnie ucieszyła. Zresztą, każdego taki fantastyczny powrót do świata czarodziejstwa wprawiłby w euforię, prawda? Teraz, dzięki serwisowi Jakkupowac.pl miałam w końcu przyjemność zapoznać się z tym wydaniem! 

Treść nie różni się niczym od oryginału, co bardzo mnie ucieszyło. Tekst podany jest tutaj w dwóch kolumnach na stronę, do czego z początku ciężko było mi przywyknąć, niemniej nie utrudniało mi to odbioru lektury. Czcionka również jest całkiem spora, a książka – mimo sporego rozmiaru i twardej oprawy – bardzo poręczna. Przyjemnie było ponownie spotkać się z Harry’m, otrzymać niesamowity list i zmierzyć się z licznymi niebezpieczeństwami – m.in. wielkim, cuchnącym trollem. Emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury po raz pierwszy, znów do mnie wróciły. To po prostu... magia. Magia nie do opisania...

Najważniejsze w tej edycji jest jednak nie tylko fascynująca opowieść, ale i ilustracje. Jest ich ponad sto! Jim Kay zabiera nas do czarodziejskiego uniwersum w iście urokliwy sposób, rzucając na czytelnika kolorowe czary. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie, że poza obrazkami przedstawiającymi wydarzenia i bohaterów, można tutaj znaleźć także wycinki z podręczników, m.in. smocze jaja z Hodowania smoków dla przyjemności i dla zysku lub fantastycznie zobrazowana postać trolla wraz z informacjami o tej istocie. Nie można tutaj zapomnieć o licznych zdobieniach, doskonale dobranej kolorystyce oraz niesamowitej kresce ilustratora. To po prostu majstersztyk. 


Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Edycja ilustrowana to doskonały pomysł na prezent dla młodego czytelnika lub miłośnika cyklu o niepowtarzalnym czarodzieju. Książka jest przepiękna w każdym calu, a to wydanie posiada również piękną złotą wstążkę do zaznaczania miejsca, w którym zakończyliśmy czytanie. Klimatyczne ilustracje oddziałują równie skutecznie na wyobraźnie, jak i przygody Harry’ego oraz jego przyjaciół. Polecam z całego serca – naprawdę warto!

Książkę do recenzji otrzymałam od serwisu Jakkupowac.pl! :)

poniedziałek, 5 listopada 2018

Lance Balchin - "Mechanica. Przewodnik dla początkujących"

Podobny obraz
Autor: Lance Balchin
Tytuł: Mechanica. Przewodnik dla początkujących
Wydawnictwo: Tekturka
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 40
Ocena: 7/10

Opis:

Witajcie na Ziemi przyszłości. Mimo ciągłych ostrzeżeń, środowisko zostało skażone do tego stopnia, że wiele obszarów globu nie nadaje się do zamieszkania. Dzikie zwierzęta wyginęły. Z popiołów narodziło się nowe życie. Życie, którego ludzkość nie będzie w stanie okiełznać. Witajcie w świecie mechanusów.

Recenzja: 

Futurystyczne wizje, mechaniczne zwierzęta – to bez wątpienia nietypowa koncepcja na pozycję dla młodszych czytelników. W książkach dla dzieci raczej nie porusza się tematu upadku cywilizacji, koszmarnego zanieczyszczenia środowiska i wymarłych zwierząt. Nie jest więc niczym dziwnym, że pozycja Mechanica. Przewodnik dla początkujących ogromnie mnie zaintrygowała i MUSIAŁAM się z nią zapoznać. 

Klimat zachwycił mnie od pierwszych stron. Książkę rozpoczyna wstęp, w którym właśnie opisany jest nowy, mechaniczny świat. Wizja autora jest równie mroczna, co fascynująca. Ziemia straciła swoją żyzność i roślinność, zwierzęta przestały istnieć, nawet atmosfera nie ma się dobrze. Opis ten głównie poświęcony jest samoistnej ewolucji mechazwierzaków, gdzie niebezpiecznie wzrasta ich liczba, wojny ludzi pomiędzy mechanusami, a także wybitnych naukowców. Samo to już sprawiło, że Mechanica. Przewodnik dla początkujących nie ma w sobie nic dla dzieci. Dla młodzieży i dorosłych owszem, ale dla dzieci? Raczej nie podarowałabym żadnemu maluchowi książki, gdzie dzikie, zmechanizowane zwierzęta pustoszeją ludzkość. 


Dalsze strony to krótkie opisy, parametry oraz rysunki mechanusów. Ten swoisty atlas istot rodem ze science fiction o robotach zdecydowanie jest bardziej przystępny dla młodszego czytelnika. Jest tu mnóstwo naprawdę fajnych opisów oraz pomysłów przedstawienia tych istot, nie można przejść obojętnie również obok ilustracji. Rysunki są bardzo szczegółowe, wyraźnie widzimy kabelki, trybiki, śrubki oraz inne elementy mechazwierząt. Parametry również są nietypowe – spodobał mi się zamysł z podaniem źródła zasilania (choć niewiele mi mówiło) oraz czujnikami. I nazwy zwierząt, które – niekiedy – brzmiały bardzo naturalnie, np. Ważka Królewska, Koliber Ośmiopióry, Szkoda, że wszystkie nie otrzymały takiego mienia – wówczas kontrast byłby zdecydowanie bardziej godny uwagi. 

Mechanica. Przewodnik dla początkujących nie jest pozycją dla młodych czytelników, aczkolwiek nie jest książką w żadnym wypadku złą. Ja jestem absolutnie zakochana w niebezpiecznym świecie pełnym mechanusów oraz iście steampunkowych ilustracjach. Polecam ten tytuł młodzieży oraz dorosłych – jestem pewna, że zakochacie się nie tylko w treści, ale i w wydaniu. Nietypowy format i szata graficzna są doprawdy cudownie przemyślane! 

niedziela, 4 listopada 2018

Nikola Kucharska - "Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych"

Autor: Nikola Kucharska
Tytuł: Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: październik 2018
Liczba stron: 64
Ocena: 9/10

Opis: 

Atlas zwierząt, jakiego jeszcze nie było! Odkryj tajemnice stworzeń, z którymi nigdy nie staniesz oko w oko… 
Kto jest winny zagłady syreny morskiej i dodo? Czy wilk straszny naprawdę był straszny? Czym jest paleontologia? Które muzea historii naturalnej mają najbogatsze zbiory? Na te i wiele innych pytań odpowiada nowa książka Nikoli Kucharskiej, z ogromnym rozmachem i precyzją odmalowująca świat wymarłych istot. Dzięki niej poznamy dawne płazy, gady, ryby, owady i ssaki, lecz także dowiemy się, jak wielka odpowiedzialność za los zwierząt spoczywa na człowieku. Ten ilustrowany przewodnik po historii życia na Ziemi to najlepszy podarunek dla młodych przyrodników.

Recenzja:

Wszelkiego rodzaju żyjątka to pasja, która dopada niemal wszystkie dzieci. Pamiętam doskonale, jak od najmłodszych lat szukałam informacji o zwierzętach, a szczególnie interesowały mnie te gatunki, których już spotkać nikt nie miał szansy. Ubolewałam, że nigdy nie będę miała szansy zjechać na ogonie diplodoka (prawdopodobnie zobaczyłam to w jakiejś bajce) ani poznać najbardziej głupiutkiego ptaka, dodo. Gdy tylko zobaczyłam Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych oczy mi zalśniły i… od razu wiedziałam, że to książka idealna dla mojego chrześniaka i… dla mnie przy okazji. 

Książka zaskoczyła mnie swoim rozmiarem, bowiem spodziewałam się standardowego wymiaru A4, a ta okazała się zdecydowanie większa (280 x 340 mm). Ucieszyłam się ogromnie – większy format to nie tylko więcej ilustracji, ale i bardziej czytelna treść, co jest niezwykle dla dziecka ważne. Od pierwszego wejrzenia do środka zakochaliśmy się w rozmaitości tematów, które porusza oraz w bardzo kolorowych rysunkach Natalii Kucharskiej. Narysowane przez nią zwierzęta nie tylko są miłe dla oka, ale – jak mi się zdaje – bardzo dobrze odwzorowują wymarłe istoty, co pomaga młodemu człowiekowi wizualizować sobie ich wygląd w rzeczywistości. Absolutnie zakochałam się w szacie graficznej tej książki! A to absolutnie nie wszystko! 


Teksty do książki stworzyli Katarzyna Gładysz, Joanna Wajs oraz Paweł Łaczek. Co ważne, stworzyli oni również opracowanie naukowe dla tej pozycji, nie jest to więc książka stricte dla dzieci, ale i dla młodzieży i dorosłych. Wiele tutaj trudnych nazw, nie tylko istot, ale i słów, z którymi maluch będzie miał problem ze zrozumieniem (np. endemiczny). To troszkę wpłynęło na naszą ocenę, bowiem wyjaśnianie niektórych zwrotów zajęło mi mnóstwo czasu, często też nudziło mojego chrześniaka. Na szczęście rozmaitość treści, jak np. piękny schemat uproszczony ewolucji kręgowców lądowych, mapa świata z odkryciami paleontologów czy też zwyczajne informacje o danej istocie z przedstawieniem jej w pełnej krasie lub teoriach wymierania wynagrodziły zdecydowanie wszystko. Podobnie ciekawostki – nie wierzcie mitom, że strusie chowają głowy w piasek – przestraszony mocno kopie! Bardzo spodobało mi się również to, że w książce nie zabrakło informacji na temat przyczyn wymierania zwierząt, gatunków wymarłych niedawno oraz zagrożonych – to niezwykle ważne, aby uświadamiać młodych ludzi w tej kwestii – zarówno dzieci, jak i nastolatków. 


Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych to pozycja bogata i wartościowa pod każdym względem – merytorycznym, graficznym i… delikatnie humorystycznym. To kopalnia wiedzy o zwierzętach, ptakach oraz innych stworzeniach, z którymi nie staniemy już w oko w oko i tymi, których niebawem może na Ziemi zabraknąć. Jestem pewna, że ta barwna pozycja zachwyci każdego – zarówno dziecko, jak i nastolatka (i dorosłego też)! Ze względu na piękne wydanie - m.in. twardą oprawą i przyjemny w dotyku papier, to idealny pomysł na prezent. Polecam z całego serca!