Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat Bajkowiru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat Bajkowiru. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 lutego 2022

Józef Lompa - "Kowal i diabeł"


Autor: Józef Lompa 
Ilustracje: Jolanta Różacka
Tytuł: Kowal i diabeł
Wydawnictwo: Ursines
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 112
Wiek: 7+ lat
Ocena: 8/10
Patronat Bajkowiru

Opis:

Książka jest skierowana do dzieci i młodzieży, ale też do ich rodziców i wszystkich zainteresowanych kulturą śląską, której ważnym komponentem były bajki i bery Lompy. Tekst został rozbudowany o ilustracje, które stanowią inspirację do wyobrażenia sobie szczegółów i klimatu fabuły. Jej wydanie wpisuje się w obchody 225-tej rocznicy urodzin autora, przypadającej na 29 czerwca 2022 r. Co interesujące – bajki zebrane przez Lompę nie były wznawiane w ostatnim półwieczu. Tym bardziej ten nieco zapomniany twórca zasługuje na przypomnienie, bo przyczynił się do ocalenia mowy polskiej na Górnym Śląsku, świadomy, że w języku i ludowych opowieściach należy szukać korzeni własnej tożsamości.

Recenzja:

Mamy zaszczyt patronować wyjątkowej książce, która docenia, przypomina i podkreśla wyjątkowość twórczości śląskiego pisarza Józefa Lompy. Na wstępie muszę przyznać, że zanim dostaliśmy tą miłą propozycję od wydawnictwa Ursines, nie słyszałam o tym artyście. Być może, dlatego że nie jestem w żaden sposób związana ze Śląskiem i nigdy też nie trafiłam na promocję tych bajek. Tym bardziej doceniam pomysł wspomnianego wydawnictwa i ich działalność, bo dzięki temu mogłam poszerzyć swoje horyzonty czytelnicze i zaszczepić je swoim synom.


Co zatem znajdziemy w tej naprawdę przepięknie zilustrowanej i wydanej książce? Jest to zbiór trzech bajek, pod tytułami: Kowal i diabeł, Zwycięzca na turnieju oraz Nurek. Trzeba zaznaczyć, że nie są to proste bajeczki, zarówno pod względem stylu ich napisana, jak i znaczenia oraz morału. Jednakże to świadczy także o ich oryginalności, ponadprzeciętności i wyróżnia je na tle innych utworów. Na pewno trzeba dobrze się w nie wczytać, gdyż język trąci starodawnym stylem, ale nie jest przesadnie nim naszpikowany. Zakończenie jest wyraźnie zakończone pewnym skutkiem, które wynika z opisywanych wcześniej wydarzeń. Ze względu na te wszystkie cechy polecam ową książkę nieco starszym dzieciom, które potrafią docenić piękno niejednoznacznego przekazu i są otwarte na literaturę z wyższej półki. My jako rodzice możemy także czerpać z nich inspiracje i przekazać treść bajek swoim pociechom na swój sposób, tak aby i oni mogli czerpać z tej mądrości. 



Wyjątkowe wydanie tej publikacji zachwyca swoją twardą okładką, niezwykłymi ilustracjami, które wyróżniają się barwną kolorystyką i prostą formą. Tekstu nie ma zbyt wiele, jest on zapisany dużą czcionką, a niektóre wyrazy zostały pogrubione i zapisane jeszcze większym rozmiarem. Jest to zatem książka z najwyższej półki, którą z dumą można ustawić na półce, a po jej przeczytaniu możemy poczuć się mądrzejsi, dojrzalsi i usatysfakcjonowani tym, iż twórczość z przeszłości możemy zrozumieć, zaakceptować i szerzyć ją dalej, by płynąca z niej dobroć nie zaginęła.

Kowal i diabeł to wyjątkowy prezent i gest na uczczenie 225-tej rocznicy urodzin autora Józefa Lompy. Należy pielęgnować wartościową literaturę i dbać o jej kultywowanie. Zwłaszcza, że są to bajki, które łączą różne nurty, w tym elementy fantastyczne oraz wyróżniają się swoją treścią, przekazem i zasługują na ich docenienie. Czytanie ich to wyzwanie, ale też przyjemność, dla której warto się wysilić.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Ursines.
Bajkowir ma zaszczyt patronować tej książce. 

czwartek, 10 grudnia 2020

Helen i Thomas Docherty - "Abrakazebra"


Autor: Helen i Thomas Docherty 
Tytuł: Abrakazebra 
Wydawnictwo: Amber 
Data wydania: 26 listopada 2020 
Liczba stron: 40 
Ocena: 10/10 
PATRONAT BAJKOWIRU

Opis: 

W Ziewanicach, starej wiosce, dość sennej, 
dzieci nie miały do roboty nic specjalnego. 
Nie czekało ich nic nowego ani nic fajnego… 

Aż pewnego dnia zjawiła się tajemnicza Abrakazebra ze swoim Magicznym Przedstawieniem. Wszyscy byli zachwyceni... z wyjątkiem Kozła. 

Czy i on przekona się, że odrobina magii może ubarwić życie, a marzenia, wspólna radosna zabawa i przyjaźń są ważniejsze niż poczucie, że jest się najważniejszym? 

Recenzja: 

Bajeczki od Amberka mają to do siebie, że zawsze poza historią niosą ze sobą znacznie więcej. Dlatego też z przyjemnością powitałam w swoich progach kolejną opowiastkę dla dzieci, Abrakazebrę, która w ciekawy sposób podejmuje temat… zazdrości. 

Akcja całości dzieje się w niewielkiej wiosce, Ziewanice, w której nie dzieje się zbyt wiele ciekawego. Zwierzęta żyją sobie normalnym trybem, a dzieci się nudzą – do czasu, gdy pojawia się niesamowita Abrakazebra! Wszyscy z przyjemnością oglądają jej Magiczne Przedstawienia i słuchają jej opowieści, jednakże zazdrosny Kozioł rozpowiada nieprzyjemne rzeczy na jej temat. Po odejściu bohaterki w paski każdy staje się jednak smutny, a Kozioł zaczyna rozumieć, że popełnił błąd i zachował się paskudnie, więc… zwierzęta z nim na czele ruszają na poszukiwania Abrakazebry! Czy ją odnajdą? Czy im wybaczy? Jak zapewne się domyślacie – książeczka kończy się pozytywnie! 


Abrakazebra jest doprawdy ciekawą opowieścią, a pomiędzy jej wersami przewija się wiele treści, które warto omówić z dzieckiem – choćby wcześniej wspomnianej zazdrości, ale także i tolerancji (bo zebra została zdyskwalifikowana z wioski przez swoje paski). Wszystko podane jest w przyjemnie rymowanej formie, a czytając historię nie sposób się nie uśmiechnąć. Nie można przejść obojętnie również obok bajecznie kolorowej szaty graficznej i sympatycznych postaci zwierząt, których spotkamy tutaj mnóstwo. Są koty, świnki, krowy, psy, owce, kozły – oraz znacznie więcej! Myślę, że każde dziecko pokocha tę opowiastkę również przez wzgląd na tak wielu zwierzęcych bohaterów na ilustracjach – miło na nich wypatrywać kolejne postaci oraz to, co w danej chwili robią! A – podpowiem Wam – że na rysunkach dzieje się naprawdę wiele! 


Abrakazebra to obowiązkowa pozycja dla każdego malucha, który uwielbia zwierzęta i pozytywne historyjki. Jak wspominałam powyżej, poza opowieścią może być też zabawą na spostrzegawczość, bo ilustracje są nie tylko przepysznie barwne, ale i pełne miłych dla oka detali. Króciutko mówiąc – polecam z całego serca! To doprawdy przyjemnie pouczająca i wesoło opowiastka. :)

sobota, 31 października 2020

Marzena Żurek - "Żywieniowe przygody Tobiego, kotka psotliwego"

 

Autor: Marzena Żurek 
Tytuł: Żywieniowe przygody Tobiego, kotka psotliwego 
Wydawnictwo: zdrowieTA! 
Data wydania: 22.10.2020 
Liczba stron: 104 
Wiek: 6+ lat 
Ocena: 10/10
Patronat Bajkowiru

 Opis: 

Przygody Tobiego, kotka psotliwego to pięknie wydana książka dla dzieci w wieku 6+ z kolorowymi ilustracjami. Kotek psotek, za pomocą zabawnych rymowanek, zachęca dzieci do zdrowego odżywiania i opowiada o swoich kocich perypetiach. Ale to nie wszystko! Aby zastosować poznaną wiedzę w praktyce w książce znalazło się, aż 20 przepisów na zamienniki tradycyjnych i niezdrowych słodyczy, słonych przekąsek czy fast-foodów! Dzięki nim wspólnie z dzieckiem możesz stworzyć lekkie alternatywy batonów, ciastek, lodów, chipsów, orzeszków, paluszków, burgerów, tortilli, pizzy (…) i cieszyć się ich znakomitym smakiem. To prawdziwy raj dla podniebienia! 

Recenzja:

Dzieciom prawidłowe odżywianie na ogół kojarzy się z niesmacznym, choć zdrowym jedzeniem. Jednak prawdopodobnie smaków można się nauczyć, czemu by zatem nie spróbować czegoś nowego? Naprawdę warto od najmłodszych lat wpajać naszym pociechom także to, jak ważne są regularne posiłki. Nabyte przez nie, dzięki naszej pomocy, nawyki żywieniowe zaowocują w przyszłości ich dobrą kondycją i koncentracją. To wszystko wcale nie jest takie proste, dlatego zalecane jest wspomaganie się książkami poruszającymi ten temat. Wówczas łatwiejsze są starania o zachowywanie zdrowych przyzwyczajeń związanych z jedzeniem. Nasz blog ma przyjemność patronować wyjątkowej książce Żywieniowe przygody Tobiego, kotka psotliwego autorstwa Marzeny Żurek - wszechstronnie wykształconej doradczyni i edukatorki żywieniowej. Czy Tobi zachęci i zmobilizuje nasze dzieci do tego, by zdrowe menu na stałe zagościło w ich codzienności? Z pewnością wskaże im odpowiednie ścieżki i z ochotą razem z nami będą podążali po nich, czerpiąc przyjemność i wiele korzyści ze zdrowego stylu życia.

Muszę przyznać, że w naszym domu staram się przestrzegać regularności spożywania posiłków i ograniczać niezdrowe jedzenie, ale mimo to czasami w natłoku codziennych obowiązków zapominam o tych ustaleniach i tracę siłę, by je przestrzegać. Książka ta uświadomiła mi, że cały rytm odżywiania nie musi być wcale rygorystyczny i nieprzyjemny. Poza tym, oryginalna forma przekazu, którą są wiersze, pozwalają łatwo przyswoić dzieciom jej treść, doskonale się przy tym bawiąc. Tobi to niesamowity kotek i choć jest tylko bohaterem literackim to od momentu, w którym przeczytaliśmy pierwszy z jego wierszy, czujemy jakby był naszym przyjacielem, który skutecznie pomaga nam podtrzymywać naszą motywację do przestrzegania zasad zdrowego odżywiania.

"Żywieniowa ważna rada:
Pięć posiłków co dzień zjadaj!
 
Nie za dużo, nie za mało,
Tak, by w brzuszku nie burczało."  


Żywieniowe przygody Tobiego, kotka psotliwego to zbiór tematycznych rymowanek dla dzieci od szóstego roku życia. Książka składa się z ośmiu rozdziałów, z czego większość to oczywiście wiersze. Na początku poznamy najważniejsze informacje o samym kotku, następnie przejdziemy do najistotniejszych treści dotyczących  prawidłowego odżywiania. Tobi zwróci uwagę dzieci na to, jak ważna jest ilość posiłków w ciągu dnia i ich regularne spożywanie. Wskaże, które produkty są niezdrowe, a jakie należy włączyć do codziennego jadłospisu. Na koniec uraczy nas fantastycznymi przepisami na zdrowe dania i przekąski. Wspólne czytanie tych wierszyków to okazja do nauki, zabawy i zdobywania wiedzy mającej na celu zadbać o nasze zdrowie i odpowiedni tryb życia. Z pewnością każdy maluch polubi Tobiego, bowiem przemawia on do nich za pomocą swoich wierszach w pierwszej osobie, dlatego łatwo "nawiązać" z nim kontakt. Dokładne rymy wpadają w ucho, dzięki czemu przyjemnie się ich słucha. Ta publikacja jest wyjątkowa, bardzo pomocna i niezastąpiona podczas nauczania naszych pociech zdrowych nawyków żywieniowych.



Książka została wydana w miękkiej okładce, w przystępnym do czytania formacie. Każdy rozdział jest ciekawie zatytułowany. Warto także wspomnieć, że trudniejsze wyrazy zostały oznaczone gwiazdką, a ich znaczenie wyjaśniono w znajdującym się na ostatnich stronach Alfabetycznym słowniczku wyrazów. To pomysłowe ułatwienie dla rodziców, w przypadku, kiedy dzieci nie będą rozumiały jakiegoś słowa, chociaż na ogół wszystkie są tu dość proste i przystosowane do wieku odbiorców tekstu. Oczywiście publikację można także pokazać młodszym dzieciom niż sześciolatki. Z pewnością zauroczy ich przepiękna postać Tobiego, który wygląda wręcz uroczo i chciałoby się go natychmiast przytulić. Ilustracji w książce nie ma zbyt wiele, ale są one duże i wyraźne oraz idealnie dopasowane do treści. W konsekwencji prezentują się naprawdę przyjemnie dla oka. 


Żywieniowe przygody Tobiego, kotka psotliwego to książka dostarczająca wiedzy o zdrowym odżywianiu w bardzo ciekawy i przyjemny sposób. Za pomocą interesujących rymowanek autorka przekazuje najmłodszym swoją specjalistyczną wiedzę, a fantastyczny Tobi jest niezawodnym przewodnikiem na drodze żywieniowych przygód każdego dziecka. Przyjemny i wartościowy tekst oraz zwierzęcy bohater, którego nie sposób nie polubić, umilają czas w respektowaniu zasad prawidłowego odżywiania. Tę książkę po prostu trzeba przeczytać!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości autorki Marzeny Żurek.
Książka została wydana pod patronatem Bajkowiru.

niedziela, 18 października 2020

Nicola Kinnear - „Ciii… Cichutko!”

Autor: Nicola Kinnear 
Tytuł: Ciii… Cichutko! 
Wydawnictwo: Amberek 
Data wydania: 6 października 2020 
Liczba stron: 32 
Ocena: 10/10 
Patronat Bajkowiru

Opis: 

"Odwagi, zajączku" – debiut Nicoli Kinnear o przezwyciężaniu lęku przed nieznanym podbił serca dzieci i rodziców w 20 krajach. 

Wracamy do tego samego lasu. Poznajemy Lisiczkę. Jest cichutka, a inni są hałaśliwi. Jest smutna, bo zna wiele bajek i ma dużo do opowiadania, ale nikt jej nie słyszy, ani nie słucha. Ani jej, ani zbliżającego się Niedźwiedzia… 
Czy uda jej się zdobyć na odwagę by ostrzec i ochronić przyjaciół? A może nawet pomoże Niedźwiedziowi? 

Recenzja: 

Bardzo ucieszyłam na wieść, że kolejna książeczka Nicoli Kinnear ukaże się w Polsce, ponieważ jej wcześniejsza opowiastka, „Odwagi zajączku”, okazała się przecieplutką i kradnącą serce historią. Ciii… Cichutko! ponownie zabiera nas do lasu, prezentując kolejną piękną historię o odwadze i przyjaźni… 

Główną bohaterką tej historii jest cichutka Lisiczka, która kocha opowiadać bajki. Niestety, jej przyjaciele są głośni i bardzo rozrywkowi, przez co nie ma ona okazji do gawędzenia. Pewnego razu jednak zwierzątka stają w obliczu niebezpieczeństwa, które… zauważą tylko Lisiczka! Brrr! Czy ta historia również skończy się dobrze? 


Jak zapewne się domyślacie, mimo chwili grozy, Ciii… Cichutko! kończy się pozytywnym i wesołym wydźwiękiem. Ostatnia strona jest tak przeurocza, że aż brakuje mi słów – po tej lekturze z całą pewnością twarz i małego, i dużego czytacza rozpromieni szeroki uśmiech. Historyjka jest jednak nie tylko piękna, ale i niesie ze sobą przekaz, jak ważne jest słuchanie i docenianie innych, nawet jeśli ich pasje czy upodobania są dalekie od naszych. Każdy ma coś wartościowego do zaoferowania, ot co. I… nie warto oceniać po pozorach! 

Książeczka zachwyca nie tylko opowiedzianą historią ze sympatycznym morałem, ale i szatą graficzną. Ilustracje są po prostu PRZEPIĘKNE, przepysznie kolorowe i wręcz przepełnione magią. Warto tutaj dodać, że opowieść mieści się w zaledwie kilkunastu zdaniach, a czcionka jest duża i czytelna, dzięki czemu jest to pozycja nie tylko do podziwiania, ale i nauki czytania. 


Ciii… Cichutko! to wesoła i barwna bajeczka o odwadze i przyjaźni. Jestem przekonana, że książeczka ta urzeknie każdego malucha oraz jego rodzica. Jeśli szukacie wartościowej pozycji dla dziecka – ta sprawdzi się idealnie! Polecam z całego serducha! 💗

środa, 14 października 2020

Helen Stephens - "Jak schować Lwa"; "Jak schować Lwa w szkole"


 Autor: Helen Stephens
Tytuł:Jak schować Lwa; Jak schować Lwa w szkole
Wydawnictwo: Amberek
Data wydania: 2018; 2010
Liczba stron: 40; 32
Wiek: 3-5 lat
Ocena: 10/10

Patronat Bajkowiru

Opis:

Gdzie bardzo mała dziewczynka może schować bardzo dużego lwa?

To nie takie łatwe, bo wiadomo, że dla mamusi i tatusia lew w domu to nic fajnego.
Ale może w końcu im się to spodoba?
Bo przecież nie da się chować lwa bez końca.

***
Malwinka i jej Lew są nierozłączni. Ale lwom nie wolno chodzić do szkoły, więc Lew Malwinki wciąż wkrada się za nią, a nawet dołącza jako pasażer na gapę do szkolnej wycieczki do muzeum.

I tu zaczynają się niespodziewane przygody…

Jak schować przed nauczycielką bardzo dużego lwa?


Recenzja:

Był sobie kiedyś lew, który udał się do miasta w celu kupienia kapelusza. Jak można się spodziewać, lew w mieście nie został przyjęty z entuzjazmem, wobec tego musiał ewakuować się w trybie przyspieszonym. Szukając kryjówki trafił do ogródkowego domku do zabawy Malwinki, co stało się początkiem pięknej przyjaźni.

Jak ukryć wyjątkowo dużego lwa przed rodzicami? Czy mama ucieszy się, kiedy go znajdzie? W jaki sposób lew może stać się bohaterem i jakiej zażąda nagrody za pomoc mieszkańcom?

Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w tym przepięknie ilustrowanym, zabawnym i przesympatycznym picturebooku. To jedna z najładniejszych książek na półce mojej córeczki. 
 




 
Chowanie Lwa w domu to dopiero początek! Spróbujcie schować takiego dużego, całkiem charakterystycznego koteczka w szkole! Co prawda Lew jest już szanowanym obywatelem miasteczka, ale mimo tego wciąż nie ma wstępu do szkoły – w końcu tam mogą wchodzić tylko dzieci – a mimo to, tęskniąc za Malwinką, próbuje zawzięcie . Wszystko ma szansę się zmienić, kiedy nasz zrezygnowany na dłuższą chwilę przymyka oko (a wiadomo, jak trudno obudzić śpiącego lwa!) i przez przypadek jedzie z klasą swojej opiekunki na szkolną wycieczkę do muzeum. Okazuje się, że schować lwa w muzeum wcale nie jest tak trudno, za to na pewno śmiesznie!

A wycieczka stanie się okazją do kolejnego bohaterskiego czynu. 
 





To już drugie wydanie kultowych przygód lwa i jego małej przyjaciółki. Tym razem „Jak schować Lwa w szkole” zostało wydane w miękkiej oprawie i, co za tym idzie, w niższej cenie. Z całego serca polecamy wszystkim przedszkolakom – te historie gwarantują mnóstwo śmiechu i przy okazji kształtują gust estetyczny wspaniałą oprawa graficzną. 
 
 
Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Amber.

wtorek, 23 czerwca 2020

Giles Andreae - "Bądź dzielny, pingwinku"



Autor: Giles Andreae
Tytuł: Bądź dzielny, pingwinku
Wydawnictwo: Amberek
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 40
Wiek: 3-5 lat
Ocena: 7/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Nowa pięknie rymowana, wzruszająca i cudownie pozytywna opowieść autorów kultowej książki Żyrafy nie umieją tańczyć z pierwszych miejsc list bestsellerów od 20 lat w 30 krajach, sprzedanej w ponad 2 000 000 egzemplarzy.
Pomaga nabrać poczucia własnej wartości i pewności siebie.

Pięknie rymowana i ilustrowana historia pingwinka, który chciałby bawić się ze swoimi przyjaciółmi pływającymi w morzu, ale boi się wody. Dzięki słowom zachęty mamy przełamuje swój lęk.
Wzruszająca i cudownie pozytywna opowieść, która pomoże dzieciom wykształcić poczucie własnej wartości i pewności siebie.

Recenzja:

Pamiętam mój pierwszy kontakt z książką "Żyrafy nie umieją tańczyć". To było w przedszkolu, w którym pracowałam. Bardzo spodobało mi się przesłanie. Później, gdy sama zostałam mamą, a moje dziecię dorosło do tej lektury, była ona już dość ciężko dostępna, więc trochę się naszukałam, ale w końcu znalazłam i czytamy ją do dziś. Dlatego byłam bardzo ciekawa kolejnej książki tego autora. Po zapoznaniu się z nią muszę stwierdzić, że jest zupełnie inaczej, ale o tym za chwilę.

Główny bohater, mały pingwinek, boi się wody, a rodzice starają się go nakłonić do tego, żeby spróbował. Mama i tata używają do tego innych sposobów. Tata jest raczej mało empatyczny - sam się nie boi i nie rozumie strachu pingwinka, bagatelizując go. Ktoś mógły zarzucić, że to demonizowanie ojców i ich podejścia do spraw związanych z wychowywaniem dzieci, ale myślę, że po prostu komuś trzeba było przypisać taką rolę i padło akurat na tatę pingwinka. Bo w moim odczuciu w tej książce chodzi nie tylko o to, żeby pokazać, jak oswoić dziecko z jego lękiem i zachęcić do prób jego pokonania, ale żeby ukazać, że sposoby są różne, nie zawsze pomocne i właściwe. Podejście taty pingwinka stanowi dla mnie dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, że warto szanować cudze lęki, jakkolwiek to by nie zabrzmiało. Że to, iż sami się czegoś nie boimy, nie oznacza, że to coś nie może być starszne dla kogoś innego. A to ważny temat do rozmowy. Mama pingwinka z kolei wiele mu tłumaczy. Kiedy on mówi, czego konkretnie się boi, ona pokazuje inną perspektywę, tę jasną, pozytywną. I to jest fajne. Mnie nie podoba się jedynie prośba mamy, by pingwinek zrobił to dla niej. Ale jak w przypadku taty pingwinka - to także dobry temat pod rozmowę albo do autorefleksji. Daleka jestem od oceniania cudzych metod wychowawczych, niemniej myślę, że to jedna z tych książek, których nie warto zostawiać bez komentarza, za to rozmowa po wspólnej lekturze może przynieść wiele dobrego. O czym rozmawiać? Ja zaczęłabym od pytań o emocje - o to, jak czuł się pingwinek? Jak mógł czuć się po słowach usłyszanych od taty, a jak od mamy? Co czuł, gdy pokonał swój strach i spróbował? Ale ile czytelników, tyle możliwości.



Jak w przypadku każdej książki wyadaniectwa Amberek ta również została wydana bardzo efektownie - format jest duży, ilustracje bardzo miłe dla oka, to taki klasyczny picturebook z wyżej półki. Bardzo lubię warstwę graficzną publikacji Amberka, chyba jeszcze się w tym względzie nie zawiodłam. Tekstu nie jest dużo, a czcionka jest dość sporych rozmiarów, więc dzieci, które są na początku swojej przygody z czytaniem, mogą pokusić się o samodzielne czytanie.

To taka książka, która może kilka ciekawych rzeczy uświadomić nie tylko dzieciom, ale także nam, dorosłym. I chyba wskazałabym nawet ten fakt jako jej główną zaletę.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amberek.


piątek, 24 kwietnia 2020

Alison Green - "Kto się boi Lisa?"


Autor: Alison Green
Tytuł: Kto się boi Lisa?
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 40
Wiek: 3-5 lat
Ocena: 9/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Kto boi się Lisa w ciemności?

Królik. I Kaczuszka, Myszka i Owieczka.
Wszyscy uciekają do domu Królika, żeby się schować.
Ale czy Lis jest naprawdę taki straszny, jak myślą?
Pięknie ilustrowana i rymowana książka nagradzanych autorek, która pomaga pokonywać lęk przed tym, co nieznane. I uczy, że często lęk jest tylko tworem wyobraźni.

Recenzja:

Bardzo lubię książki traktujące o tym, że strach to całkiem normalne uczucie, które czasem towarzyszy każdemu z nas. Wszyscy czasem się czegoś boimy i nie ma w tym nic dziwnego czy niewłaściwego, ale dobrze jest też niekiedy oswajać to, co go powoduje. Nie bez powodu mówi się przecież, że ma wielkie oczy. I o tym właśnie jest ta historia.

Czy może być coś straszniejszego niż czający się w ciemnościach Lis? Według Królika, bohateratej opowieści, nie, wszak Lis jest straszny nawet za dnia, a co dopiero nocą. Nocą Królik woli zatem kryć się w swojej norce i tam spokojnie poczekać na nadejście dnia. Nie jest mu to jednak dane, gdyż co chwilę ktoś stuka do jego drzwi. Czy to Lis? Nie, ale przyjaciele, którzy pojawiają się w domku Królika, również boją się tego rudego zwierza i właśnie dlatego proszą o nocleg. Tak więc mieszkanko Królika, choć małe, pomieścić musi całkiem spore stadko zwierząt. Co stanie się jednak, kiedy pojawi się w nim... mały Lisek? Po którego w dodatku wkrótce przyjdzie mama? Nie obędzie się bez strachu, ale w końcu okaże się, że nie taki Lis straszny, jak go malują :)

To bardzo przyjemna historia, która pokaże dzieciom, że strach towarzyszy nie tylko im, ale wielu innym osobom także, oraz że nie zawsze to, co wydaje się straszne, naprawdę takim jest. Czasem sprawia jedynie takie pierwsze wrażenie, tak jak Liski w tej opowieści - na początku budzące strach, w ostatecznym rozrachunku okazały się całkiem miłymi (i to dosłownie!) kompanami, którym daleko do bycia groźnymi.



Jak zwykle w przypadku książek wchodzących w skład serii Amberek mamy do czynienia z pięknym picturebookiem. Ilustracje naprawdę zachwycają, a że format jest całkiem spory, to są one odpowiednio wyeksponowane.

Książka zdecydowanie warta polecenia, przypadnie do gustu wielu młodym czytelnikom. My czytamy z dwuipółlatką, ale powinna spodobać się także starszym dzieciom.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

sobota, 28 marca 2020

Sam Hearn - "Sherlock Holmes i klątwa Baker Street"

Autor: Sam Hearn
Tytuł: Sherlock Holmes i klątwa Baker Street
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 02.03.2020
Liczba stron: 176
Ocena: 7/10
Wiek: 7+
 Patronat Bajkowiru

Opis:
  
Tom 2 nowej wspaniałej serii AKADEMIA PRZY BAKER STREET już ogromnie popularnej aż w 12 krajach!

• Nowatorska forma
• Świetny tekst i na każdej stronie kapitalne ilustracje jednego z najlepszych brytyjskich twórców,
• Notatki detektywa, wpisy z blogów, szkolne zadania i raporty prasowe.

ROZGRYWKA NABIERA TEMPA!
ŚLEDZTWO W TOKU!
(znowu)

Sherlock, John i Marta rozpoczynają właśnie nowy semestr w Akademii Baker Street. Od razu zauważają, że w szkole dzieje się coś nie z tej ziemi. Czy Sherlock rozwikła tajemnicę ducha z Baker Street? Czy może szkoła i wszyscy uczniowie... są przeklęci?


Recenzja:

Drugi tom przygód Sherlocka Holmes'a i jego przyjaciół to kolejna odsłona ich zakręconych przygód. Osobiście bardzo lubię serie książkowe i mam nawet wrażenie, że dzieci lubią je jeszcze bardziej. Szybciej bowiem przywiązują się do bohaterów i ze zniecierpliwieniem czekają na to, by ponownie się z nimi spotkać na stronach następnej książki. Kiedy otrzymałam przesyłkę z Sherlockiem Holmes'em i klątwą Baker Street miałam nadzieję, że jej zawartość wywoła uśmiech na twarzy mojego syna. Na szczęście się nie pomyliłam. Czym tym razem zaskoczył nasz młody detektyw? Jak zwykle zaimponował nam swoją inteligencją, zdroworozsądkowym myśleniem, niezawodną dedukcją i sprytem. Tym razem jego poczynania były już nieco przewidywalne. Mimo to nadal były dynamiczne i naprawdę mogą inspirować młodych. Kto wie, może nawet pobudzą w dzieciach żyłkę detektywistyczną i sami będą chcieli rozwiązywać podobne zagadki?


W tej części protagoniści będą musieli zmierzyć się z duchem nawiedzającym woźnego ze szkoły w Baker Street. Duchy od zawsze intrygują, niepokoją i wzbudzają zainteresowanie. Pomimo tak poważnego tematu nie trzeba się obawiać, bowiem autor przestawił tę opowieść w sposób humorystyczny i pozbawiony jakiejkolwiek formy, która mogłaby wystraszyć młodych odbiorców. Będzie ciekawie, to pewne. Zaufajcie mi.

"Kolejne przygody... Więcej kłopotów..."

Sherlock chciałby zdemaskować ducha pojawiającego się w szkole. Jego obecność wydaje mu się podejrzana. Rozpoczyna więc śledztwo, która doprowadza całą trójkę (Sherlocka, Martę i Johna) do szkolnych podziemi. Tam Holmes znajduje pradawną zagadkę, którą wraz z przyjaciółmi próbują rozwiązać. Czy Sherlock udowodni, że duch nawiedzający budynek szkoły nie jest prawdziwy? A może finał jego śledztwa będzie zupełnie inny? Tego musicie dowiedzieć się sami. Jedno jest pewne bohater nie osiada na laurach i stale drąży temat, by wszystko wskoczyło na swoje miejsce w jego głowie. Determinacja chłopca jest godna pozazdroszczenia. Z pewnością postawa Sherlocka zaimponuje niejednemu chłopcu a i dziewczynki mogą być nią zachwycone. Chociaż one mogą lepiej utożsamić się z Martą. I tutaj plus dla autora za to, że wprowadził do historii o młodym detektywie także dziewczęcą postać. Wszyscy w takim razie powinni być zadowoleni - i chłopcy i dziewczynki.


Warto zaznaczyć, że tej serii nie trzeba czytać po kolei, więc jeśli ktoś nie zna poprzedniej części, bez problemu może przeczytać najpierw tę. Chociaż zachęcam do poznania dwóch. Narratorem w książkach jest John Watson, którego osoba trochę niknie na tle poczynań tytułowego bohatera. Pomimo to on również ma pewien talent i podejmuje różne inicjatywy, które są warte naśladowania. Może pamiętacie jakie? Jeśli nie, to nic straconego. Zachęcam więc do lektury. Opowieść czyta się szybko a chęć odkrycia zagadki sprawia, że młodzi czytelnicy chcą dobrnąć do ostatniej strony jak najszybciej. Finał śledztwa jest do przewidzenia, ale to pozwala czytelnikom na wcielenie się w rolę samego detektywa i snucie własnych teorii o rzekomym duchu z Baker Street. Czytelnicy będą także ze zniecierpliwieniem obserwować poczynania bohaterów, zwłaszcza, że na horyzoncie pojawi się ukryty skarb, który trzeba odnaleźć. I tu autor zaskoczył nas wszystkich. Dzieci dowiedzą się, że skarb wcale nie musi lśnić. Brawa dla autora!

" Żył niegdyś człek, co skarb miał nieprzebrany
Lecz przepadł wraz z nim, przez czas pogrzebany.

Dawne to dzieje, więc dziś cenną zdobycz
Śmiałek nowy z ukrycia musi wydobyć.

(...)

Jeżeli bowiem ducha zbudzisz
Na wieki znikniesz z oczu ludzi!"

Forma wydania tej części nie różni się niczym od poprzedniej. Dla przypomnienia tym, którzy nie mieli jeszcze z nią styczności: książka jest mieszanką komiksu, wstawek z bloga, wiadomości i zwykłej powieści. W natłoku tych różnych form przekazu można się nieco pogubić. Czcionka nie jest zbyt przystępna dla początkujących czytelników, ale starsze dzieci nie powinny mieć większych problemów z jej odczytaniem. Ilustracje są ciekawe, skutecznie pobudzają dziecięcą wyobraźnię i ożywiają całą opowieść.



Sherlock Holmes i klątwa Baker Street to kolejna historia o detektywistycznych poczynaniach młodego Sherlocka. Wciąga, intryguje i udowadnia, że nawet najbardziej nierealistyczne wydarzenie można racjonalnie wyjaśnić. Czy duchy naprawdę istnieją? Nie dajcie się im przestraszyć!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

Książka została wydana pod patronatem Bajkowiru.