Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3-5 lat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3-5 lat. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 marca 2023

Małgorzata Korbiel - "Orbitki. Tajemnica Maksa", "Orbitki. Najlepszy prezent"

 Autor: Małgorzata Korbiel

Tytuł: "Orbitki. Tajemnica Maksa", "Orbitki. Najlepszy prezent"

Wydawnictwo: Wilga

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 40+40

Wiek: 3-5

Ocena: 8/10

Opis:

Poznajcie Oliwkę i Maksa, bliźniaki, które żyją w 3022 roku. Okazuje się, że ich problemy wcale nie różnią się od tych, z którymi borykają się przedszkolaki dzisiaj. Ale czy ich przygody są bardziej kosmiczne?

Recenzja:

Nowa seria wydawnictwa Wilga wychodzi naprzeciw zainteresowaniom młodych kosmomaniaków. Rodzina Orbitków to mama, tata i sympatyczne, kilkuletnie bliźnięta - Oliwka i Maks. Ich przygody są i ciekawe, i oryginalne.

"Tajemnica Maksa" to książka o tym, czy można wyrywać dzikie zwierzęta (?) z ich naturalnego środowiska. Jako dorośli wiecie, że nie jest to dobry pomysł, ale gdy się ma kilka lat, to można pomyśleć, że fajnie by było mieć takiego słodziaka w domu. W tej książeczce mamy co prawda do czynienia z kosmołakiem, którego próżno szukać w prawdziwym świecie, niemniej mechanizm jest ten sam. Ważny temat, dobrze, że autorka go podjęła.

"Najlepszy prezent" to z kolei opowieść o tym, że nie zawsze to, co kupione i ładnie zapakowane cieszy najbardziej. Czasem (a nawet często) coś, co przygotujemy samodzielnie, wkładając w to czas, pracę i serce, będzie dla osoby obdarowanej bez porównania cenniejsze. Przekona się o tym Oliwka Orbitek oraz wszyscy młodzi czytelnicy, którzy po tę książkę sięgną.


Podoba mi się, że na końcu książeczek znajdują się pytania do tekstu - słuchanie i czytanie ze zrozumieniem to bardzo ważne i potrzebne umiejętności, które zaprocentują później w szkole i w ogóle w życiu. Na końcu znajdują się również świecące w ciemności naklejki, prawdziwa gratka dla dzieciaków!

Seria zdecydowanie warta polecenia.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

sobota, 4 marca 2023

Tove Jansson - "Muminek i mały duch"


Autor: Tove Jansson

Tytuł: Muminek i mały duch

Wydawnictwo: HarperKids

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 32

Wiek: 3-5

Ocena: 6/10

Opis:

Muminek jest ulubieńcem dzieci od lat. Tove Jansson wprowadza czytelników w fantastyczny świat Muminków, Paszczaków, Mimbli i Filifionek - wszystkie te stworzonka mają niepowtarzalne charaktery i indywidualny temperament, a ich specyficzny sposób postępowania i zachowania jest powodem wielu zabawnych sytuacji.

"Muminek i mały duch" to historia kolejnej przygody Muminka oraz jego rodziców i przyjaciółek - Panny Migotki i Małej Mi. Tym razem bohaterowie spędzają wakacje w latarni morskiej, podczas pobytu tam spotykają na plaży Too-tiki, która jest rybakiem. Podczas wakacji z dala od domu Muminek ma okazję stanąć twarzą w twarz ze swoimi lękami oraz przezwyciężyć strach, aby ratować przyjaciółkę. Jego przygoda może być dla najmłodszych czytelników świadectwem tego, że nie ma nic złego w tym, że każdy czasem się boi, warto mówić o swoich obawach rodzicom oraz że przyjaciele swoją troską i staraniami mogą sprawić, że nawet ktoś, kto się boi, może stać się odważny.

"Muminek i mały duch" to część serii "Muminki. Wielka kolekcja" powstała na podstawie opowiadań Tove Jansson. Jest to pięknie wydana, ilustrowana książka dla dzieci, przygody Muminka zostały tu uproszczone, aby były przystępne dla najmłodszych odbiorców. Litery w książce są duże, co ułatwia dziecku samodzielne czytanie lub czytanie książki przez opiekuna, gdy książeczkę trzyma dziecko, by obserwować ilustracje.

Recenzja:

Każdy z nas czasem się czegoś boi - i warto o tym mówić dzieciom już od najmłodszych lat. Warto normalizować lęk i przyglądać mu się bliżej, aby dostrzec, co się za nim kryje i aby dla dziecka nie był powodem do wstydu i wyśmiewania tego, że ktoś się boi.

Ta książka jest właśnie o strachu oraz jego przezwyciężaniu, chociaż nie jestem zwolenniczką metod, do których posuwa się Panna Migotka, by pokazać swojemu przyjacielowi, że "nie ma się czego bać". Muminek boi się ducha i słyszanych w ciemnościach odgłosów, czyli tego, czego często boją się dzieci. Właśnie dlatego niektórym może się podobać, ja mam mieszane uczucia - po pierwsze dlatego, że odnoszę wrażenie, iż rodzice Muminka trochę jego strach bagatelizują, a po drugie - nie podoba mi się to, co wymyśliła Migotka, jak już wspominałam.

Dla mnie jest to najsłabsza z części serii, które dotychczas czytałam. Z powodów powyższych, ale także zwyczajnie najmniej mnie wciągnęła pod względem pomysłu.


Na plus na pewno warto zaliczyć samo wydanie - miłe dla oka, z kolorowymi ilustracjami na całe strony i ze sporą czcionką ułatwiającą samodzielną lekturę.

Polecam natomiast pozostałe części serii, dla mnie o wiele lepsze.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

czwartek, 2 marca 2023

Agata Widzowska - "Motek. Książka o uczuciach"


Autor: Agata Widzowska

Tytuł: Motek. Książka o uczuciach

Wydawnictwo: Wilga

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 32

Wiek: 3-5

Ocena: 7/10

Opis:

Uroczy kotek zgubił mięciutki motek – swoją ukochaną zabawkę. Wędruje więc przez kolejne strony tej niezwykłej książki, aby go odnaleźć, a przy okazji opowiada o swoich emocjach: samotności, odwadze, zaciekawieniu, strachu, zmęczeniu, złości… Na końcu tej podróży dociera do wyjątkowego skarbu i odkrywa to, co w życiu najważniejsze.

Wyjątkowa książka z magicznymi ilustracjami, które przeniosą czytelnika do świata wyobraźni. Doskonały punkt wyjścia do wspólnej rozmowy o tym, jakie emocje towarzyszą nam każdego dnia i jak wpływają na nasze życie.

Recenzja:

Ta publikacja to dla mnie dowód na to, że ta sama książka może być zupełnie inaczej odbierana przez różnych czytelników. Niby o tym wiedziałam, bo i nowość to żadna, ale fajnie doświadczyć czegoś takiego z kimś bliskim, w moim przypadku - w własnym dzieckiem :)

Dla mnie "Motek. Książka o uczuciach" to taka dość nieskomplikowana, raczej oszczędna w słowach, choć miła w odbiorze opowiastka. Co prawda poruszająca lubiany przeze mnie temat emocji, niemniej nie taka, która rzuciłaby mnie na kolana i kazała często do siebie wracać.

Z kolei moja córa naprawdę polubiła i głównego bohatera, i jego przygody. To, co dla mnie było proste i oczywiste, może momentami zbyt przewidywalne, w  niej wzbudzało wiele emocji, z radością na czele. A że to książka skierowana do młodszych czytelników, to wracamy do niej, gdy tylko córka tego chce. Czyli na ten moment dość często.



Podobają mi się natomiast ilustracje z ich nieoczywistą kreską, trochę przypominające dziecięce malunki. Na plus zaliczam także samą koncepcję pokazania uczuć jako motka,  bo rzeczywiście często uczucia mieszają się ze sobą, tworząc jedną wielką (i niekiedy wybuchową) plątaninę.

Warto sięgnąć, by zobaczyć, czy to coś dla was. U nas zaskoczyło i córka chętnie sięga po tę opowieść.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

niedziela, 4 grudnia 2022

Jimmy Fallon - "5 nocy do Gwiazdki"


Autor: Jimmy Fallon

Tytuł: 5 nocy do Gwiazdki

Wydawnictwo: Wilga

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 40

Wiek: 3-5 

Ocena: 9/10

Opis:

5 nocy do Gwiazdki to książka, która zachwyci małych czytelników oraz ich rodziców i pozwoli się przygotować do najbardziej magicznego dnia w roku. W tej uroczej historii pewien chłopiec nie może się doczekać Świąt, skrupulatnie odliczając każdy dzień do Bożego Narodzenia. Im bliżej Gwiazdki, tym bardziej niecierpliwy się staje. Zabawnemu, uroczemu rymowanemu tekstowi towarzyszą piękne, bogate ilustracje stanowiące historię samą w sobie. Mistrzowskie tłumaczenie Michała Rusinka spodoba się wszystkim maluchom, którzy wraz z bohaterem będą oczekiwać na najwspanialszy dzień w roku.

Recenzja:

Przyznaję, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tę książkę - więcej tekstu, w dodatku prozy. No ale przyznaję, że skuszona okładką nie przeczytałam opisu - wtedy wiedziałabym, że mamy do czynienia z rymowaną opowieścią. Zazwyczaj w takich sytuacjach czuję się rozczarowana, ale czasem jest tak, że to, co zastaję w książce, jest na tyle dobre, że chowam do kieszeni własne oczekiwania i po prostu cieszę się lekturą. Tak było w tym przypadku.

Bohaterem książki jest kilkuletni chłopiec który nie może się doczekać Gwiazdki. Odlicza noce, które pozostały do tego wyjątkowego dnia. A im jest go bliżej, tym trudniej być cierpliwym. Ach, czemu ten czas tak powoli płynie? :)

Oczekiwanie chłopca autor ubrał w ciekawy, przyjemnie brzmiący i rymowany tekst. Czcionka jest duża i tego tekstu nie jest zbyt wiele, więc zachęcam starsze dzieciaki do prób samodzielnego czytania. 

Tym, co zwróciło moją uwagę, jest możliwość uczenia się i utrwalania odliczania od pięciu do jednego. Fajnie, że ta kolejność jest tutaj "odwrócona" - łatwiej dzieciom policzyć do pięciu niż od pięciu odliczać. Brawo za pomysł i przemycenie bonusu w postaci treści edukacyjnych.

Na pewno na uwagę zasługują ilustracje - ależ one są wspaniałe! Popatrzcie na nie, a zrozumiecie, dlaczego nawet nie czytałam opisu, tylko od razu po spojrzeniu na okładkę zapragnęłam przeczytać tę historię! Od jutra zamierzam czytać ją z moimi przedszkolakami.




Zdecydowanie polecam!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

piątek, 17 czerwca 2022

Books Campbell - "Kiedy czuję radość"


 Autor: Books Campbell 

Tytuł: Kiedy czuję radość 

Wydawnictwo: HarperKids

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 10

Wiek: 3-5

Ocena: 9/10

Opis:

Nowa seria książeczek Poznaj uczucia i emocje pomaga zrozumieć dziecku emocje i uczucia, które odczuwa. Książeczka Kiedy czuję radość pokazuje czytelnikom co znaczy być szczęśliwy. Na każdej rozkładówce znajduje się przykład pozytywnych chwili, które wywołują radość: wspólna zabawa, tańczenie, śpiewanie. Na jednej z ostatnich stron znajduje się ruchomy suwak, na którym czytelnik może zaznaczyć ile rzeczy sprawia nam radość. W książce znajdują się też porady dla rodziców dotyczące tego, jak rozmawiać z dziećmi o tym, co czują i jakie ćwiczenia robić, by rozładowywać negatywne emocje.

Seria konsultowana przez eksperta. 

Recenzja:

Akademia Mądrego Dziecka właśnie poszerza swoją ofertę o bardzo interesujące książeczki. "Poznaj uczucia i emocje" to pięknie wydane publikacje wprowadzające dzieci w skomplikowany świat emocji.

"Kiedy czuję radość" to książka, która pokazuje, co sprawia radość głównym bohaterom, czyli dzieciom - Kubie, Basi, Jackowi, Ninie. Czasem jest to możliwość dołączenia do zabawy z innymi, a czasem... pomoc tacie. Bo poza takimi "oczywistymi" radościami pokazano tutaj, że powodem do radości może być sprawianie jej innym. 

W książeczce nie zabrakło pomysłów na to, jak poprawić sobie humor. Można na przykład odrysować swoją dłoń i na każdym paluszku narysować coś, co sprawia nam radość. Co ważne, podkreślono tu także konieczność dbania o zdrowie, bo aby czuć się dobrze, trzeba zadbać też o odpowiednią dawkę ruchu, odpoczynek i zdrową dietę.



W książce znajduje się także uczuciometr z dziesięciostopniową skalą, na której możemy oznaczać poziom radości. Z kolei na końcu zawarto porady dla rodziców, czyli trochę teorii w tym wszystkim - wraz z krótkimi i prostymi ćwiczeniami pomagającymi przywołać radość.

Ciekawa publikacja. Fajnie wprowadzająca w temat i wydana w atrakcyjny dla dzieci sposób - z okienkami i przesuwankami. Polecam.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

poniedziałek, 6 czerwca 2022

Marta Stochmiałek - "Przygody Misia Paddingtona. Paddington na tropie. Szukaj i znajdź"


Autor: Marta Stochmiałek

Tytuł: Przygody Misia Paddingtona. Paddington na tropie. Szukaj i znajdź

Wydawnictwo: HarperKids

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 22

Wiek: 3-5

Ocena: 8/10

Opis:

Ta książka to zaproszenie do wspólnej zabawy z jednym z najbardziej znanych misiów na świecie – Paddingtonem – oraz jego przyjaciółmi – rodziną Brownów, panią Bird i Dziubingtonem. 

Paddington na tropie. Szukaj i znajdź to duża, wytrzymała kartonowa książka, którą młody czytelnik może przeglądać bez końca, wyszukując na niezbyt skomplikowanych ilustracjach elementy wskazane w poleceniach. To doskonała zabawa, dzięki której dziecko ćwiczy spostrzegawczość, umiejętność liczenia czy znajomość kolorów i kształtów. Ilustracje zostały opracowane tak, by kilkulatek z łatwością poradził sobie z odnajdywaniem na nich wskazanych rzeczy, a polecenia w książce to tylko punkt wyjścia do wspólnej zabawy z maluchem!

Recenzja:

Gdy moja córka była młodsza, to bardzo lubiła wyszukiwanki. Zresztą do tej pory lubi ten rodzaj aktywności, choć nie sięga już po nie tak często. I trzeba jej oddać to, że jest w wyszukiwankach naprawdę dobra. Często zdarza się, że potrafi coś odszukać na ilustracji szybciej ode mnie. Dawniej dla mojego dziecka nie miała znaczenia tematyka takich książek - ważne było samo wyszukiwanie. Teraz jest ono bardziej wybredne - poza proponowaną aktywnością, zainteresować musi ją także sama książka. A że córka lubi Paddingtona, to i ta publikacja przypadła jej do gustu.

Podoba mi się zmiana na twardą okładkę i równie solidne strony. W porównaniu z poprzednimi książkami, które kojarzę z tej serii, jest o niebo lepiej. Z bardzo prostego powodu - książka kartonowa nie zniszczy się tak łatwo i posłuży dziecku na dłużej.




Na każdej rozkładówce zobaczymy jakiś fragment z życia Paddingtona. A że w jego życiu przygód nie brakuje, to jest na co popatrzeć. Krótki tekst jest jedynie dodatkiem do tego, co najważniejsze - do wyszukiwanki. Na każdej ilustracji widnieje kilka elementów do wyszukiwania, jedne łatwiejsze, drugie nieco trudniejsze. Co ważne, ilustracje są duże i wyraźne, a więc dziecko nie powinno mieć problemu z odnalezieniem rzeczy. 

Bardzo lubię takie książki, bo ćwiczą one spostrzegawczość. W dodatku w zabawie, a więc w sposób najwłaściwszy i najbardziej atrakcyjny dla młodych ludzi. Rozwijanie takich umiejętności u małych dzieci zaprocentuje w przyszłości, na różnych etapach życia i edukacji.

Seria zdecydowanie warta polecenia.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

piątek, 25 marca 2022

Małgorzata Korbiel - "Recepta na szczęście"


 Autor: Małgorzata Korbiel

Tytuł: Recepta na szczęście

Wydawnictwo: Wilga

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 88

Wiek: 3-5

Ocena: 7/10

Opis:

Zapraszamy do kliniki dla zwierząt doktora Borsuka! Doktor Borsuk uleczy nawet najtrudniejsze przypadki i sprawi, że w waszych sercach zagości radość. To pełna humoru opowieść o tym, że szczęście może być bardzo blisko. Wystarczy odrobina chęci i dobre nastawienie. Doktor Borsuk stosuje niekonwencjonalne metody leczenia. Swoimi receptami zaskakuje nawet najbardziej pewnych siebie pacjentów. Czy na pewno odnalezienie muszelki pośrodku lasu albo zimna kąpiel wyleczą zatroskane zwierzęta? To opowieść, dzięki której każdy młody czytelnik odkryje, że szczęście nie jest uzależnione od innych, lecz od nas samych. I że dzieląc się radością, tak naprawdę ją mnożymy.

Recenzja:

"Recepta na szczęście" to książka, która była dla mnie sporym zaskoczeniem, przede wszystkim ze względu na pomysł. Czytamy z córką naprawdę dużo, ale z takim ujęciem tematu jeszcze się nie spotkałam. A tematyka jest ciekawa, bo o poszukiwaniu radości w życiu codziennym, przynajmniej dla mnie był to motyw przewodni. 

Doktor Borsuk słynie z tego, że potrafi pomóc każdemu, bez względu na dolegliwość, z jaką się do niego przychodzi. A trzeba przyznać, że leśne zwierzęta mają różne bolączki - niektóre są tak nieśmiałe, że wstydzą się powiedzieć, jak naprawdę mają na imię, inne za dużo mówią albo... nie odczuwają żadnych emocji. Co na to leśny lekarz? Komuś zaleci znalezienie muszelki, komuś innemu stanie na rozdrożu lub kąpiel w zimnym jeziorze. Czy to może pomóc? Nie miałam pojęcia, jak autorka te wszystkie wątki połączy, ale okazało się, że recepty na szczęście rzeczywiście działają. Chociaż przyznaję, że historia jest dość zawiła i trzeba się skupić, aby zauważyć wszystkie splatające się części opowieści.

Na uwagę na pewno zasługują też piękne ilustracje. Na mnie zrobiły one bardzo duże wrażenie, a bardzo lubię, gdy książki są nie tylko ciekawie napisane, ale też dopracowane przez ilustratora. Tutaj już okładka zapowiada to, co znajdziemy w środku. A jest naprawdę pięknie.



Warto sięgnąć, aby później porozmawiać z młodymi czytelnikami o tym, że szczęście zazwyczaj jest na wyciągnięcie ręki, choć niestety często o tym zapominamy i czekamy na "wielkie rzeczy", zamiast cieszyć się z tych małych. A suma małych codziennych szczęść potrafi być ogromna.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

sobota, 23 października 2021

Agnieszka Frączek - "Kap, cap, chlap i inne wierszyki logopedyczne"


 Autor: Agnieszka Frączek
Ilustracje: Artur Gulewicz
Tytuł: Kap, cap, chlap i inne wierszyki logopedyczne
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 19.09.2021
Liczba stron: 96
Wiek: 3-5 lat
Ocena: 8/10

Opis:

Wierszyki wspomagające rozwój mowy dziecka. Zabawne łamańce językowe, rymowanki logopedyczne, teksty oparte na grze słów i humorystycznych skojarzeniach.
Agnieszka Frączek - polska językoznawczyni, specjalizująca się w językoznawstwie niemieckim oraz leksykografii, a także autorka książek dla dzieci.

Recenzja:
 
Nie wszystkie dzieci od razu, kiedy tylko zaczynają mówić, robią to pięknie i wyraźnie. Niektórym z nich trzeba pomóc w opanowaniu prawidłowej wymowy. Często rodzice korzystają z pomocy poradni logopedycznej, by wesprzeć je w rozwoju mowy. Obecnie na rynku wydawniczym dostępne są też publikacje, które mogą korzystnie wpłynąć na tę umiejętność. Co znajdziemy w książce zatytułowanej  Kap, cap, chlap i inne wierszyki logopedyczne autorstwa pilskiej językoznawczyni, czyli Agnieszki Frączek? Wiele zabawnych wierszyków, które są tak napisane, by ćwiczyć poprawną wymowę, a jednocześnie by było to dla naszych pociech ciekawą rozrywką. Sami dobrze wiemy jak wiele frajdy dostarczają łamańce językowe lub śmieszne wierszyki, takie jak na przykład "czarna krowa, kręcąc".... Autorka otwiera przed nami skarbiec podobnych utworów różnej długości i o różnym przekazie, ale łączy je jedno, a więc możliwość treningu wymowy w niezwykłej atmosferze. 


To radość dla rodzica, kiedy jego dziecko zaczyna mówić. Z moim trzylatkiem mogę już przeprowadzić naprawdę złożoną rozmowę, ale oczywiście nie wypowiada on poprawnie wszystkich literek i dwuznaków. Jest to jednak naturalne i wiem, że ma jeszcze czas by wszystko opanować. Być może sam nauczy się poprawnej wymowy, ale postanowiłam zamówić tę książkę przede wszystkim dla sprawdzenia jego umiejętności, a zwłaszcza dla fajnej zabawy językowej. Sama uwielbiałam łamańce językowe, dlatego pomyślałam, że fajnie by było poznać kolejne. Chociaż maluch na początku nie przy wszystkich wierszykach chciał współpracować to z radością powtarzał wyrazy dźwiękonaśladowcze i podziwiał ilustracje widniejące na stronach tej publikacji. Zatem możecie spokojnie zamówić ten tytuł nawet starszym dzieciom, ale trzylatkom także. Zabawa i powtarzanie różnych wersów na pewno da wam wszystkim dużo śmiechu. 
 
W książce znajdziemy kilkadziesiąt różnych wierszy. Niektóre mają tylko cztery wersy, inne są znacznie bardziej rozbudowane. Dzięki temu możemy dostosować dany tekst do zaangażowania naszych  pociech. Tematyka utworów jest także obszerna, a ich nastrój na ogół humorystyczny. Są rymowanki niemal abstrakcyjne, wykraczające poza granice rzeczywistości, a przez to intrygujące dla młodego czytelnika. Najważniejsze jednak, że czytanie ich na głos to świetne doświadczenie. Przekonałam się o tym sama. Wypowiadanie tych zdań angażuje niemal wszystkie mięśnie żuchwy, takie odniosłam wrażenie. Dźwięki wydobywające się z ust wydają się głośne, wyraźne i takie jakby twarde. Taka konstrukcja zdań ma swoje znaczenie w logopedii. Czytając te teksty niewątpliwie zapewniamy sobie i dzieciom dobrą zabawę oraz wsparcie w rozwoju mowy. 


 
Książka ma twardą okładkę i format nieco większy od zwykłego zeszytu. Strony są wytrzymałe i lekko połyskujące. Na ich całości znajdują się ciekawe ilustracje o specyficznej kresce, ale idealnie pasujące do charakteru tekstu i całego wydania. Na końcu znajdziemy spis treści, więc bez trudu można odnaleźć interesujący nas wierszyk, jeśli jakiś szczególnie zapadnie dziecku w pamięć, a jestem niemal pewna, że taki się znajdzie i to może nawet niejeden. To wartościowa publikacja i niezwykły zbiór ponadprzeciętnych wierszy, mających swoją niezaprzeczalną funkcję w rozwoju mowy naszych dzieci. Umożliwia poznanie dźwięków za pomocą słów oraz wyjątkową zabawę ojczystym językiem. Nie zniechęcajcie się, jeśli dziecko z jakiegoś powodu nie zechce współpracować i nie każdy wierszyk je zainteresuje. Małymi krokami do celu to dewiza, którą warto pielęgnować, także jeśli chodzi o naukę poprawnej wymowy. 

Kap, cap, chlap i inne wierszyki logopedyczne to zbiór fantastycznych wierszyków, wyjątkowych w swojej formie i poprzez wartości rozwojowe dla aparatu mowy u dzieci. Połączcie przyjemne z pożytecznym i przeżyjcie miłe chwile, bawiąc się słowami i podejmując językowe wyzwanie na miarę geniusza mowy ojczystej. Dźwięki to nieodłączna część naszej codzienności, ale także świetna okazja i pretekst do wspólnego spędzania czasu i udanej zabawy. Będziecie posiadaczami dzieła literackiego z najwyższej póki przeznaczonej dla dzieci, czegoś oryginalnego i niecodziennego. Komentarz od psychologa i polecenie doświadczonej mamy niech przekonają was, że warto wzbogacić swoją biblioteczkę o ten tytuł. Język wam się nie raz przy niej poplącze, ale na pewno coś dobrego z tego wyniknie. Uwierzcie mi na słowo.



Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

czwartek, 1 kwietnia 2021

Opracowanie zbiorowe - "Czekoladowe jajka. Bing"

Tytuł: Czekoladowe jajka. Bing
Autor: opracowanie zbiorowe 
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 10.03.2021
Liczba stron: 12
Wiek: 3-7 lat 
Ocena: 9/10

Opis:

„Czekoladowe jajka” to wesoła wiosenna historyjka o przygodach Binga i jego przyjaciół, a jednocześnie znakomity punkt wyjścia do tego, by rozmawiać z kilkulatkiem o trudnej sztuce dzielenia się rzeczami z innymi. Oryginalny kształt jajka, poręczny format, solidne, odporne na dziecięce eksperymenty karty, a przede wszystkim pełna ciepła treść sprawią, że książeczka będzie niezapomnianym prezentem dla malucha.

Recenzja:

Dzielenie się to bardzo ważny temat, zwłaszcza z perspektywy rodziców, którzy mają pod opieką kilkulatków. Z pewnością większość z nich, wychowując swoje pociechy ma problemy związane z wytłumaczeniem im, że warto pozwalać bawić się komuś innemu swoimi zabawkami lub wspólnie zjeść jakąś przekąskę. Bowiem w życiu niemal każdego malucha przychodzi taki moment, gdy krzykiem egzekwuje wszystko, co należy do niego i nie wyraża pragnienia, by drugie dziecko z tego korzystało. Często same tłumaczenia nie pomagają, dlatego pomocy warto szukać w konkretnych przykładach, także tych dostępnych w literaturze. Bing to oczywiście znana postać z animowanych bajek. Króliczek ten skradł serca wielu kilkulatkom, którzy z chęcią poznają jego przygody, dotyczące istotnych dziecięcych spraw. Czy Czekoladowe jajka uświadomi im, iż trzeba dzielić się tym, co posiadają i będą z chęcią naśladować swojego ulubieńca? Dobre wzorce zawsze warto wykorzystywać, a ten naprawdę sprawdza się doskonale.

 
Mój niespełna trzyletni synek zazwyczaj nie pozwala dotykać innym swoich rzeczy. Zawsze, gdy ktoś weźmie coś pierwszy, zaczyna się karczemna awantura, której wyrazem jest przejmujący krzyk i rozdzierający płacz. Widząc w zapowiedziach książkowych Czekoladowe jajka i po przeczytaniu opisu tej publikacji wiedziałam, że musimy ją mięć. Przyznam, że pokładałam w niej wielkie nadzieje i liczyłam na to, że rozwiąże w pewnym stopniu nasz problem związany z niechęcią syna do dzielenia się czymkolwiek. I wiecie co? Wcale się nie przeliczyłam. Wystarczyło raz przeczytać tę historyjkę, aby maluch zrozumiał wynikające z niej przesłanie. Od tego momentu, gdy zbliża się awantura spowodowana nieprzyzwoleniem na użycie jego rzeczy przez innych, od razu wspominam mu o sytuacji Binga i Suli, a synek szybko zmienia swoje stanowisko i udostępnia drugiej osobie to, o co ona prosi. Zatem odnoszenie się do dobrych przykładów naprawdę działa!

Przechodząc teraz do samej fabuły tej kartonowej książeczki wspomnę, że jest ona bardzo prosta i w pełni zrozumiała nawet dla trzylatka. Otóż Bing z Sulą pod opieką Flopa wyruszają na plac zabaw, aby szukać ukrytych tam czekoladowych jajek. Króliczkowi udaje się je odnaleźć, Suli po pewnym czasie też. Jednak, gdy chce je rozwinąć, niespodziewanie wymyka jej się z rąk i upada na ziemię, roztrzaskując się na drobne kawałki. Młoda słonica bardzo się zmartwiła zaistniałą sytuacją. Jak postąpił Bing, by poprawić jej humor, czy podzielił się z nią swoim jajkiem? Ta nieskomplikowana historyjka wywołuje wiele emocji u naszych pociech. Mogą poczuć smutek - taki sam jak Sula, z powodu utraty jajka. Oczywiście zauważą w niej także idealne wzorce do naśladowania, związane właśnie z dzieleniem się. Poszukiwanie jajek uwolni z nich entuzjazm i umożliwi poćwiczyć spostrzegawczość. Ponadto, przy okazji poznają Wielkanocne zwyczaje z innych krajów - przecież wiemy, że ukrywanie i szukanie jajek to tradycja kultywowana w Wielkiej Brytanii. Tak wiele dobrego dla naszych dzieci odnajdziemy w tej zaledwie kilkunastostronicowej książeczce.

Publikacja ta ma kartonowe strony w kształcie jaja, co wpływa na jej wytrzymałość i bezpieczeństwo użytkowania przez najmłodszych - taki kształt pozbawia ją ostrych krawędzi. Historyjka jest dość krótka, ale bardzo wymowna w swoim przekazie. Ilustracje zaś są kolorowe, dlatego cieszą dziecięce oczy i nie pozwalają im nudzić się podczas zabawy z książeczką. Fabuła opowieści i całe jej wydanie idealnie pasują do wiosennej aury oraz klimatu nadchodzących Świąt Wielkiej Nocy. Oczywiście jej przesłanie jest ponadczasowe, dlatego niezależnie od tego, kiedy ją zakupicie, na pewno sprawi radość waszym pociechom. Jest to jednocześnie pomoc wychowawcza dla rodziców, którzy  rozkładają ręce, gdyż ich dzieci nie chcą się dzielić rożnymi rzeczami z innymi. Z pewnością Bing ich do tego zachęci i zmienią swoje zachowanie. U nas tak się stało, chociaż czasami nadal trzeba interweniować i przypomnieć o prawidłowym postępowaniu, ale to przecież całkiem normalne, bowiem nawet nie od razu Rzym zbudowano - wszystko przyjdzie z czasem.



 
Czekoladowe jajka to niewielkich rozmiarów kartonowa książeczka zawierająca krótką historyjkę, poruszającą temat dzielenia się. Głównym bohaterem jest znany i lubiany przez dzieci króliczek Bing. Maluchy z chęcią będą go naśladować i postępować tak jak on. Ta publikacja nie tylko bawi, ale także uczy dobrego zachowania i wspiera rodziców w wychowywaniu swoich pociech. I to wszystko może dziać się "niedaleko stąd, tuż za zakrętem...".
 
Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids

czwartek, 25 marca 2021

"Psi Patrol. Oficjalny Magazyn" nr 3/2021

Tytuł: Psi Patrol. Oficjalny Magazyn 3/2021
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 12.03.2021
Wiek: 3-5 lat 
Ocena: 9/10

Opis:

Grupa nieustraszonych piesków jest zawsze gotowa, by ruszyć na ratunek wszystkim znajdującym się w potrzebie. Ryder i jego drużyna cieszą się ogromną sympatią widzów, którzy z zaangażowaniem śledzą przygody piesków w serialu telewizyjnym. Nowa porcja opowieści, pomysłowe gry i zabawy czekają w każdym numerze czasopisma. Tu dzieci poznają, jak cenna jest przyjaźń i jak wiele może pomóc współpraca i sprawne działanie w zespole. „Psi Patrol” to magazyn pomocny w ćwiczeniu umiejętności przydatnych w edukacji wczesnoszkolnej. Specjalne przygotowane zadania pozwalają ćwiczyć rozpoznawanie liter, kształtów i liczb, rozwijać kreatywność i wyobraźnię. To doskonała propozycja na wspólne spędzenie czasu rodzica z dzieckiem. 

W tym numerze: 

Licz razem z Rubble’m 
Przygoda Psiego Patrolu: Pieski i problem śmierdzących baniek 
Pora na napój 
Opowieść do poduszki: Pieski ratują małe strusie 
Zagadki i łamigłówki 

A do tego:

ZESTAW DO ZĘBÓW: Umyj zęby pieskom 
 SUPERPLAKAT: Czas zabawy 
PREZENT: ZESTAW MAJSTERKOWICZA

Recenzja:

"Patrol nasz radę da...". Z pewnością niemal w każdym domu, w którym są małe dzieci codziennie słychać piosenkę rozpoczynającą się od tych słów. Drużyna odważnych piesków skradła serca wielu dzieciom. Ich przygody są niezwykle ciekawe i ekscytujące. Faza na Psi Patrol ciągle jest w rozkwicie. Pasta do zębów z ich wizerunkiem, serki, talerze, pościel... - dosłownie wszystko na rynku, co jest z nim powiązane sprzedaje się bardzo dobrze. Dziecko, widząc swojego ulubionego pieska, chociażby na koszulce od razu odczuwa wielką radość. Także w literaturze można znaleźć mnóstwo książek z tymi niezwykłymi czworonogami w rolach głównych. Czy Psi Patrol. Oficjalny Magazyn 3/2021 zadowoli ich najmłodszych wielbicieli? Aj, co to za pytanie! Oczywiście, że tak. Zwłaszcza dodatek w postaci narzędzi majsterkowicza wywoła u nich niespotykaną na co dzień euforię.


Psi Patrol i każda rzecz z nim związana jest idealna dla dzieci w każdym wieku, no dobrze ustalmy górny pułap wiekowy na jakieś jedenaście, czy też dwanaście lat. Zarówno mój młodszy syn, który ma prawie trzy latka, jak i ten starszy niemal dziesięciolatek z chęcią przyjmuje każdą rzecz z wizerunkiem tych sławnych piesków. Oczywiście magazyn od wydawnictwa Egmont zamówiłam z myślą o młodszym z chłopców, gdyż proponowany wiek jego odbiorców to minimum trzy lata. Jednakże dodatkiem w postaci plastikowych narzędzi i komunikatora zainteresował się też starszy z braci, a nawet moja bratanica. Zatem pismo to przypadnie do gustu i dziewczynkom, i młodym dżentelmenom. Każde z nich, niezależnie od tego, ile dokładnie ma lat, znajdzie w nim coś dla siebie. Maluchy - zadania, starsze dzieci - opowieści z Chase'm, Marshall'em, Sky, Zumą Rocky'm i Rabble'm w rolach głównych.

RYSUJ W ZATOCE PRZYGÓD

Wykonaj zadania z mieszkańcami Zatoki Przygód. 


Za sprawą marcowego numeru na dzieci czeka wiele ciekawych możliwości zabawy. Będą mogli stworzyć zestaw do mycia zębów dla... piesków i na sucho przeprowadzić tę czynność, mając za podopiecznych Rabble'a i Sky. Poza tym znajduje się w nim dużo ćwiczeń na spostrzegawczość, a także takich związanych z rysowaniem, kolorowaniem, wycinaniem, naklejaniem i liczeniem, w tym dodawaniem. Oczywiście nie brakuje tu też ciekawych historyjek. W jednej z nich pieski zmierzą się z problemem śmierdzących baniek. Maluchom na pewno spodoba się również labirynt z zadaniami. Dodatkowe atrakcje, takie jak: test na to, w jakim dziecko jest nastroju, czy plakat do samodzielnego pokolorowania oraz mapa ze zwariowanymi zadaniami do zaznaczania, sprawią, że czas spędzony z tym magazynem zaowocuje świetnym nastrojem i będzie doskonałym lekarstwem na nudę. Ta gazetka to skarbnica inspirująca do mnóstwa aktywności wspierających rozwój naszych pociech. Jestem pewna, że ten numer bardzo  im się spodoba.




Wydanie ma oczywiście format A4, a układ znajdujących się w nim treści jest przejrzysty i ciekawy. Treść zadań jest prosta i łatwa do zrozumienia. Czcionka zaś wyraźna i przystępna w odbiorze. Jej wielkość nie sprawi trudności w samodzielnym czytaniu przez starsze dzieci. Zabawne i kolorowe ilustracje z łatwością przeniosą dzieci w ciekawy i zabawny świat Psiego Patrolu. Przy każdym zadaniu jest ukryte prawidłowe rozwiązanie, więc starsze dzieci lub rodzice mogą sprawdzić, czy dobrze je wykonali. Zestaw majsterkowicza jest dobrej jakości. Narzędzia są małe, ale wywołują radość u każdego fana tej niezwykłej drużyny czworonogów. Dzieci chętnie będą używali ich w swojej zabawie, odgrywają rożne scenki. Jeśli macie w domu wielbicieli tych sześcu gadających piesków o ponadprzeciętnych umiejętnościach, ten magazyn dla dzieci na pewno ich zachwyci i zajmie na dłuższy czas.

Psi Patrol. Oficjalny Magazyn 3/2021 to to niemalże obowiązkowa gazetka dla każdego, kto kocha Psi Patrol i wszystko co z nim związane. Zawiera mnóstwo zadań i stwarza okazje do wielu aktywności korzystnie wpływających na rozwój maluchów. Jest idealny zarówno dla trzylatków, jak i kilka lat starszych dzieci. Nie przejmujcie się, że miesiąc marzec już się kończy, bowiem magazyn pozostaje ciągle w sprzedaży. Naprawdę polecam, ten numer wraz z dodatkami jest po prostu świetny!




Magazyn zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa  Egmont

wtorek, 23 lutego 2021

Madlena Szeliga - "Czego tu się bać?"


Autor: Madlena Szeliga

Tytuł: Czego tu się bać?

Wydawnictwo: Aromat Słowa

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 28

Wiek: 3+

Ocena: 7/10

Opis:

Bohaterem tej zabawnej, a zarazem pouczającej książki jest Pająk cierpiący na arachnofobię. Staje on przed trudnym zadaniem – zmierzeniem się ze swoimi lękami. Czego tu się bać to opowieść o tym, że przeraża nas nieznane. Prawda ta odnosi się nie tylko do świata ludzi, ale także do świata najmniejszych nawet zwierząt. To książeczka dla wszystkich, którzy czasem się boją. Czegokolwiek.

Czego tu się bać to pierwsza część nowej serii ROBALE. Znajdziemy w niej opowieści o tym, co jednocześnie niepokoi i intryguje. W następnych częściach otrzymamy opowieści o tajemniczym życiu Moli, Motyli, innych maleńkich stworzeń oraz jednego Słonia. W okolicy dość zgodnie żyją niezliczone gatunki owadów. Każdy z nich o czym innym marzy i czego innego się boi. Pająk boi się pająków. Motyl, boi się, że może nie być najpiękniejszy. A Szerszeń chciałby, żeby inni przestali go unikać. Tak naprawdę są to strachy, które dobrze znają i dzieci i dorośli. Z pomocą ROBALI znacznie łatwiej sobie z nimi poradzić. Pointy tych historii na pewno ucieszą i rozbawią dzieci, mogą również zadziwić ich rodziców. Niebawem ukażą się następne części ROBALI.

Recenzja:

Stach jest nieodłącznym elementem życia, bo choć nie każdy lubi się do tego przyznawać, to chyba nie ma na świecie człowieka, który nigdy niczego się nie boi. To ważne, by tłumaczyć dzieciom już od małego, że to normalne i że strach na pewno nie jest oznaką słabości ani powodem do wstydu. Kiedy jest się dzieckiem - a czasem nie tylko wtedy, na co jestem dobrym przykładem - częstym przedmiotem strachu są pająki. Ale choć strach jest czymś naturalnym, to warto także go oswoić, tj. znaleźć sposób na to, by go zaakceptować, ale nie pozwolić mu przejąć nad nami kontroli. A że jestem zwolenniczką czytania jako oswajania młodego człowieka z rozmaitymi tematami, także trudnymi, to chętnie sięgnęłam po książkę Madleny Szeligi.

Bohaterem jest pająk - nie byle jaki, bo ten z książki jest naprawdę mało przyjemny wizualnie, ale za to zabawny. Tak jak zabawne są jego perypetie. Być może komuś zdarzyło się kiedyś, że przestraszył się własnego odbicia w lustrze, na przykład po nieprzespanej nocy. Coś podobnego przytrafia się naszemu pająkowi, który najpierw widzi w encyklopedii zwierząt obrazek pająka i ocenia go jako najstraszniejszego na świecie potwora, a następnie przegląda się w lustrze i ucieka w popłochu. Czy jednak przyjdzie mu żyć w tej niewiedzy przez resztę życia? Tak źle nie będzie, bowiem na swojej drodze spotka on motyla, który wyjawi mu, że on sam jest pająkiem, a następni pokaże, że życie pająka wcale nie jest takie złe, a nawet bywa przyjemne. No i że pająk to żaden tam potwór, a po prostu malutkie stworzonko, które buja się na hamaku z sieci :)


Ilustracje na pierwszy rzut oka wydają się nieco przerażające, ale choć moja córa - jak mama - pająki omija szerokim łukiem, to nie bała się tego z książki Madleny Szeligi - i chyba taki był zamiar: nie upiększać tych stworzeń, ale też nie demonizować, pokazać trochę z przymrużeniem oka w zabawnej i oszczędnej w słowach historyjce. Dodam, że całkiem przyjemnej.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Aromat Słowa.

wtorek, 15 grudnia 2020

David Melling - "Umykający całusek"


 Autor: David Melling

Tytuł: Umykający całusek

Wydawnictwo: Amberek

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 40

Wiek: 3-5 lat

Ocena: 8/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Pierwszy tom nowej kultowej trylogii twórcy serii o Misiu Tulisiu, którego kochają dzieci w 30 krajach!

Misia Tulisia kochają dzieci i rodzice na całym świecie! Teraz w Amberku nowa kultowa trylogia jego twórcy Davida Mellinga.

Umykający całusek to pierwszy tom historii rycerza i jego wiernego  rumaka, którzy wśród przygód będą musieli pokonać wiele niebezpieczeństw i wypełnić rozkazy króla. Król zawsze się śpieszy i w pośpiechu posyła synkowi całusa, ale nie trafia. Całusek wylatuje przez okno i umyka. Rycerz wyrusza na poszukiwanie przez dziki las, wśród dzikich stworów, mroku i śniegu, aż wreszcie napotka ogromnego, zgłodniałego smoka. Ale zjawi się całusek, który pokona wszelkie zło.

Pełna ciepła, humoru i przygód, cudownie ilustrowana książka o sile miłości.

Recenzja:

Był czas, kiedy książki o Misiu Tulisiu dość często gościły w naszym domu. Teraz to zainteresowanie nieco osłabło u córy, niemniej postanowiłyśmy się zapoznać z pierwszą częścią nowej serii tego samego autora. Do sięgnięcia po tę książkę skusił mnie tytułowy całusek i chęć dowiedzenia się, jak to się stało, że umknął i tak właściwie dokąd? :)

Wdzięczny tytuł to czasem połowa sukcesu, by skusić czytelnika. Z nami się udało, a w decyzji upewniła nas miła dla oka okładka, która sugerowała, że będzie też nieco baśniowo. Pomysł na książkę jest taki, że pewien król daje swojemu dziecku buziaka, ale robi to w takim pośpiechu, że całusek umyka. Na jego poszukiwania wyrusza dzielny rycerz, który na swojej drodze napotka wiele przygód, pokona wiele niebezpieczeństw, ale też przekona się... jak wielka jest moc umykającego całuska.

Książka jest czasem zabawna, innym razem ciepła - takie połączenie tworzy przyjemną całość. Podoba mi się także przesłanie - pośpiech nie jest wskazany, jeśli chcemy zbudować bliską relację z dzieckiem, zresztą - z innymi także.




Po raz kolejny na uwagę zasługują bardzo dobrze wykonane ilustracje, co stało się już swego rodzaju znakiem rozpoznawczym picturebooków Amberka. Tą publikacją podtrzymali ten trend - i bardzo dobrze, bo w książkach skierowanych do młodszych czytelników ilustracje są bardzo ważne, często nawet na równi z tekstem, więc dobrze, że się o tę warstwę graficzną w Amberku dba.

Mają być kolejne części i z chęcią je poznamy. Jeśli będą tak samo przyjemne, to istnieją spore szanse, że ta seria również zyska spore grono czytelników, podobnie jak Miś Tuliś.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amberek.