Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zasypianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zasypianie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 sierpnia 2021

Thierry Culliford, Falzar i Antonello Dalena - "Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1"


Scenarzysta: Thierry Culliford, Falzar
Ilustrator: Antonello Dalena
Tytuł: Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 24.03.2021
Liczba stron: 40
Wiek: 3+
Ocena: 8/10

Opis: 

Pierwszy tomik zupełnie nowej serii o Smerfach. Przeznaczona jest dla najmłodszych czytelników i pomaga im w przezwyciężeniu wszelkiego rodzaju lęków i problemów. Każdy album jest uzupełniony zrozumiale napisanymi radami dla rodziców, jak mają rozmawiać z dzieckiem, aby pomóc mu w kłopotach emocjonalnych. Także same dzieci mogą korzystać z tych wskazówek. Strachuś boi się wszystkiego, jednak najgorzej jest nocą – nie może zasnąć, bo czuje obezwładniający strach przed ciemnością. W dodatku jego krzyki sprawiają, że cała wioska budzi się raz za razem. Na szczęście innym Smerfom i Papie nie brakuje pomysłów, jak pomóc biednemu przyjacielowi!  

Seria komiksów „Smerfy i świat emocji” pomaga rodzicom rozmawiać z dziećmi o emocjach.  

Smerfy wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928–1992) używający pseudonimu Peyo. Seria dla najmłodszych jest współtworzona przez jego syna Thierry’ego. 

Recenzja:

Smerfy to stworzenia, które już od bardzo dawna zabawiają swoimi perypetiami najmłodszych fanów komiksów, bajek i filmów animowanych. Z całą pewnością na świecie  trudno by znaleźć taką osobę, która chociaż raz nie zetknęłaby się z tymi niebieskimi stworkami. Ich historie nie tylko są doskonałą rozrywką, ale bardzo często mają także edukacyjny wydźwięk. Tym razem nowa seria komiksowa zatytułowana Smerfy i świat emocji od wydawnictwa HarperKids pozwoli dzieciom oswoić się z różnymi sytuacjami w życiu codziennym, w których górę biorą emocje. Pierwszy tom nosi tytuł Smerf, który bal się ciemności i dotyczy nieprzyjemnego uczucia, jakim jest strach. Czego zatem boi się bohater owego komiksu i czy uda mu się przezwyciężyć swoje lęki? Z pomocą najbliższych wszystko jest możliwe. Młodzi czytelnicy poznają ciekawą opowieść, a jednocześnie uświadomią sobie, że strach wcale nie musi być taki... straszny, jak go malują.

Strach przed ciemnością jest mi znany z własnego doświadczenia, gdyż mój starszy syn, mimo iż ma już dziesięć lat to nadal się jej obawia i zapala światło, wychodząc nocą do toalety, a także trudno jest mu samodzielnie zasnąć. Oczywiście pozwalam mu na zapalenie lampki w pokoju, ale też chciałabym by stopniowo pozbywała się swoich lęków. Tak naprawdę nie istnieje jedno skuteczne antidotum na oswojenie się z ciemnością. Nawet historia Strachusia jest tego przykładem. Oswojenie strachu nie jest łatwym procesem i wymaga pomocy bliskich. Na szczęście to uczucie ma nie tylko wady, ale także zalety. Jakie? Otóż odczuwanie strachu sprawia, że stajemy się czujniejsi, przez co jesteśmy bardziej świadomi niebezpieczeństwa i możemy się przed im ochronić. W tej publikacji nie zapomniano o tej stronie lęku i jest to wyraźnie zaznaczone w jej drugiej części, zawierające porady napisane przez specjalistkę.

Przechodząc do samej historii, trzeba napisać, że nie jest ona jakaś szczególnie wyjątkowa, czy ponadprzeciętnie interesująca. Wszystko dzieje się w wiosce Smerfów, a głównym fabularnym problemem jest oczywiście obawa jednego z bohaterów przed ciemnością i jego trudności w zasypianiu. Te kłopoty mają druzgocący wpływa na wszystkich mieszkańców osady. Przeszkadzają im w spokojnym zasnięciu i bezproblemowym przespaniu całej nocy. Czy Smerfom uda się pomóc swojemu towarzyszowi i wesprzeć w pokonaniu nieprzyjemnych lęków? Oczywiście są na to sposoby, ale jak się szybko okazuje wszystko ma swoje złe strony... Liczyłam na ciekawsze rozwiązanie problemu Strachusia, niestety zakończenie okazało się mało zaskakujące i niezbyt rewolucyjne, chociaż zapewne nieco pomocne w przezwyciężaniu lęków. Niemniej jednak sam fakt zwrócenia uwagi na ten problem i jego dalsze opracowanie staje się przydatne dla dzieci, które się z nim borykają, ponieważ ukazuje go jako coś zupełnie naturalnego, z czym można się zmierzyć i osiągnąć jeszcze z tego korzyści. To zdecydowany plus całej publikacji.


Komiks wydano w miękkiej, ale nieco usztywnianej i zalaminowanej okładce. Całość ma mały, wygodny w użytkowaniu format. Historyjka jest krótka i niezbyt skomplikowana, dlatego już trzylatki powinny w skupieniu wysłuchać jej do końca. Ilustracje są kolorowe i wyraźne, trochę w innym stylu niż te znane nam z właściwej serii komiksów o Smerfach. Dostosowane zostały do preferencji młodszych odbiorców. Na końcowych stronach znajdziemy dodatek opracowany przez psycholożkę dziecięcą i psychanalityczkę dotyczący oczywiście różnych stron strachu i porad na temat tego, jak go oswoić. Niewątpliwie publikacja ta jest wartościowa i potrzebna. Pozwala spojrzeć na strach z innej strony, a dla rodziców jest pomocą i skarbnicą inspiracji do rozmów z dziećmi o odczuwanych przez nich lękach.


Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1 to ciekawa propozycja z gatunku komiksów o emocjach dla najmłodszych. Krótka historyjka chociaż zwyczajna ma w sobie swój urok oraz szczyptę humoru tak charakterystyczną dla owych niebieskich stworków. Dodatek napisany przez specjalistę pomaga lepiej zrozumieć, czym jest strach i rozpocząć walkę z jego oswojeniem. Warto zapoznać się z tym i kolejnymi tomami z serii, bo są one wartościowymi tytułami wspierającymi rozwój emocjonalny naszych dzieci.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

sobota, 4 lipca 2020

Barbara Supeł - "Jadzia Pętelka robi siku"; "Jadzia Pętelka idzie na spacer"; "Jadzia Pętelka idzie spać"

Autor: Barbara Supeł
Ilustracje: Agata Łuksza
Tytuły: Jadzia Pętelka robi siku; Jadzia Pętelka idzie spać; Jadzia Pętelka idzie na spacer
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Daty wydania: 18.09.2019; 26.06.2019; 26.02.2020
Liczba stron: 24
Ocena: 10/10
Wiek: 1-3 lata

Opis:

„Jadzia Pętelka” to seria dedykowana najmłodszym czytelnikom. W każdej części maluchy oraz ich rodzice mają szansę rozpoznać sytuacje z własnej codzienności. Podążając za tytułową bohaterką, odkryją więc sposoby na wyciszenie przed snem, oswoją temat kąpieli, mycia zębów czy siusiania do nocnika, wspólnie przygotują się do wyjścia na spacer. Dzięki prostemu językowi, krótkim tekstom, elementom aktywizującym oraz czytelnym, zabawnym ilustracjom lektura przyciągnie uwagę dziecka i wesprze je w stawianiu czoła codziennym maluszkowym wyzwaniom.
Warto również poznać Stasia Pętelkę, starszego brata Jadzi – bohatera serii dedykowanej przedszkolakom!

Jadzia dostała prezent! Ale co to? Coś na głowę, coś do przechowywania zabawek? Nie, to nocnik do robienia siku! Staś – brat Jadzi – o tym wie, ale Jadzia dopiero uczy się, do czego służy nowy przedmiot. Czy malutkiej dziewczynce uda się z nim oswoić? 
***
Wszystkie leniwce na piżamce małej Jadzi już ziewają ze zmęczenia, tylko Jadzia jakoś nie chce iść spać. Jest jednak na to pewna rada – mama Jadzi zna sztuczki, które pomogą dziewczynce zapaść w puchaty i milutki jak kocyk sen. Co to za magia? 
***
Trzecia część serii dla najmłodszych o małej siostrze Stasia Pętelki – Jadzi.
Jadzia uwielbia chodzić na spacery! Od rana pyta mamę, kiedy wreszcie wyjdą z domu. Ale za oknem dmucha wiatr i mama mówi, że muszą się ciepło ubrać. Jadzia zabiera się więc do pracy i nie chce pomocy. Przecież umie już ubrać się SAMA.

Recenzja:

Jeszcze nie tak dawno pisałam o tym, że większość niespełna dwuletnich dzieci ma trudności ze skupieniem uwagi na czytanym przez dorosłego tekście. Zamiast tego maluchy wolą przeglądać ilustracje, nazywać je  po swojemu i szybko przewracać strony danej książeczki. Oto jednak doczekałam się chwili, dzięki której hipotezę te mogę wysłać daleko w las. Wszystko za sprawą pojawienia się w naszym domu serii trzech książek o Jadzi Pętelce od wydawnictwa Zielona Sowa. Otóż okazało się, że mój dwuletni syn wysłuchał dwóch historyjek w całości i dopiero przy trzeciej zaczął robić się nieco niecierpliwy. Co sprawiło, że potrafił na dłuższy czas wsłuchać się w czytane słowa? Z pewnością tematy mu bliskie, jak wyjście na spacer oraz także niezwykle ciekawa główna bohaterka.


Seria o Jadzi Pętelce stała się tą, do której już zawsze będę miała pewien sentyment. W przyszłości na pewno wiele razy wspomnę te chwile, gdy mój synek wygodnie usadowiony na moich kolanach razem ze mną poznaje przygody tej małej dziewczynki. Muszę przyznać, że byłam bardzo zadowolona i nieco zdziwiona, że przysłuchiwał się mi przez tak długi czas, zupełnie nie marudząc. Niejednokrotnie wracamy do tych książeczek a na samo imię Jadzi mój synek reaguje uśmiechem. Stała się ona jego małą przyjaciółką, którą polubił całym swoim serduszkiem. Ja również cieszę się, że trafiła ona do naszego domu.

Jadzia Pętelka robi siku to opowieść, która może być tą wprowadzającą nas w świat dziewczynki i jej rodziny. Jednak tak naprawdę niezależnie od tego czy przeczytamy ją jako pierwszą, czy sięgniemy najpierw po inną część, to i tak nic nie stracimy, gdyż można je czytać nie po kolei. Występują one bowiem jako samodzielne historyjki, których mianownikami są bohaterowie, a więc Jadzia i członkowie jej rodziny. 

Wracając do  tego o czym opowiada pierwsza część, należy zaznaczyć, że jest to temat bardzo ważny dla każdego dziecka noszącego jeszcze pieluchy. Otóż tata Jadzi pewnego dnia sprezentował jej nocnik. Po pierwszym niepowodzeniu z nim związanym, dziewczynka nie poddaje się i nadal skutecznie stara się pozbyć pieluch. Nie jest to wcale łatwe. Ta książeczka pomoże naszym dzieciom w tym wyzwaniu a Jadzia stanie się najlepszym  przykładem tego, że korzystania z nocnika można się nauczyć, nawet jeśli na początku sprawia to wiele trudności. Pomoże także przełamać niechęć do pierwszych prób. Wniosek jest jeden: robienie siku to temat ważny dla każdego malucha, skupiający na sobie jego uwagę. Nie może on być zatem przemilczany, a Jadzia Pętelka odkrywa przed naszymi pociechami wszystkie jego tajniki.



Kolejną część, zatytułowaną Jadzia Pętelka idzie spać autorka poświęca rytuałowi zasypiania i przygotowaniom do niego. Okaże się, że z zasypianiem też można mieć trudności. Mama Jadzi niezrażona brakiem chęci snu swojej córki, mimo wszystko stara się, by jak najszybciej zapadła ona w sen. Zaręczam, że wasze maluchy z wielkim zainteresowaniem posłuchają przed snem, ale także w ciągu dnia, o tym jak wygląda przedsenny wieczór dziewczynki. To kolejny istotny temat poruszony w tej serii, który może być inspiracją dla rodziców, w jaki sposób mogą pomóc swoim dzieciom w bezsenności i utwierdzą w przekonaniu, że warto być wiernym rytuałom związanym z zasypianiem, gdyż umacniają one rodzinne więzi.

Na koniec czeka na nas fascynująca wyprawa na świeże powietrze. Jadzia Pętelka idzie na spacer to historia o przygotowaniach do wyjścia na dwór ze swoją pociechą, o zabawie w parku i wspólnym spędzaniu czasu przez rodzinę. Po wysłuchaniu tej historii dzieci zrozumieją, że odpowiedni ubiór dostosowany do pogody panującej na zewnątrz jest niezwykle ważny dla naszego zdrowia i komfortu. Każda z tych książeczek porusza ważny temat zarówno z perspektywy dziecka, jak i rodzica. Autorka przekazuje je w ciekawy i wartościowy sposób sprawiając, że nie da się nie polubić tych historyjek. 




Jadzia Pętelka to seria w twardych okładkach z pięknymi ilustracjami, które dziecko chętnie obserwuje i rozpoznaje umieszczone na nich szczegóły. Cechują ją wartościowy tekst o długości odpowiedniej dla dzieci w wieku od dwóch lat. Nawet starsze pociechymogą być zainteresowane Jadzią Pętelką. Polecam zaprosić tę dziewczynkę do waszych domów, na pewno miło razem spędzicie czas.

Jadzia Pętelka robi siku, Jadzia Pętelka idzie spać i Jadzia Pętelka idzie na spacer to książeczki idealne dla najmłodszych dzieci. Maluchy z ciekawością będą poznawać jej przygody z życia codziennego. Musicie je mieć.


Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

sobota, 13 października 2018

Anna Dewdney - "Mała Lama w łóżku sama"


Autor: Anna Dewdney
Tytuł: Mała Lama w łóżku sama
Wydawnictwo: Mando
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 34
Ocena: 8,5/10

Opis:

Mała Lama
wykąpana,
przed snem bajkę
czyta mama.
Potem buziak
w nos i w uszka,
wyszła Mama
na paluszkach.

Specjalnie dla polskich dzieci tłumaczy Wojciech Mann.

Kiedy czytamy książki z dziećmi, dzielimy się innymi światami, a co nawet ważniejsze, dzielimy się sobą. Wspólne czytanie buduje intymną relację, która uczy dziecko, co to znaczy być jedną z wielu istot żyjących na naszej planecie.
Anna Dewdney, autorka serii o przygodach Małej Lamy

Bestseller „The New York Times”. Ponad 10 milionów sprzedanych egzemplarzy na całym świecie. Na podstawie książek Netflix wyprodukował serial animowany dla dzieci.

Recenzja:


Problem zasypiania w swoim własnym łóżku jest u nas bardzo na czasie, w zasadzie odkąd pamiętam. Na chwilę obecną córka śpi z nami, a wszelkie próby jej odłożenia do łóżeczka, które notabene stoi tuż obok naszego, kończą się klapą w momencie pierwszej chęci przytulenia się i napotkania na swojej drodze szczebelków zamiast ciepłego ciała mamy i taty. Czyli kończą się bardzo szybko, bo córka to straszny przytulas i przytula się często. Tak więc temat osobnego pokoju to dla nas na chwilę obecną całe lata świetlne odległości, niemniej kiedyś to nastąpi. I zakładam, że będzie okupione dużą dawką stresu - tak naszego, jak i dziecka. Dlatego kolekcjonuję wszystko, co dotyczy tematu spania w swoim łóżku, wszystko, co mówi, że to takie fajne i tak dalej.

O Małej Lamie już kilka razy słyszałam, zawsze pozytywne opinie. Kiedy więc pojawiła się część z bliską dla nas tematyką, postanowiłam sięgnąć. Nie jest to może remedium na nasze bolączki z zasypianiem, ale na pewno jest to książka, która spodoba się wielu dzieciom, na przykład czytana na dobranoc.

Mała Lama została już wyściskana i wycałowana do snu, ale kiedy tylko zostaje w pokoju sama, pojawia się strach. Mała Lama chce mamy - już, teraz, natychmiast! Mama wpada do pokoju, uspokaja Małą Lamę, daje kolejną porcję przytulasów, po czym lamiątko słodko zasypia. Jak widać fabuła jest nieskomplikowana, ale urocza i raczej życiowa. Bardzo podoba mi się natomiast samo brzmienie tekstu. Rymy i ilość słowa "lama" w różnych zestawieniach ze zrymowanymi wyrazami sprawia, że momentami można połamać sobie na tym język, ale brzmieniowo wychodzi to bardzo fajnie.

Duży format jest w tym przypadku gwarancją równie dużych ilustracji. A że są one ładne, estetyczne i kolorowe, to  jest to duża zaleta publikacji. No i oczywiście sprawa dobrze dobranej głównej bohaterki - czy istnieje w ogóle jakieś dziecko (czy nawet dorosły), które nie lubi lam? :)




Podsumowując, może ta książka nie pokaże wam, jak przekonać dziecko do spania we własnym łóżku czy pokoju, ale na pewno będzie stanowić przyjemną lekturę dla obu stron. Porządna publikacja, której warto zrobić miejsce na półce.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa  Mando.

piątek, 6 kwietnia 2018

Anita Bijsterbosch - „Wszyscy ziewają"


Autor: Anita Bijsterbosch
Tytuł: Wszyscy ziewają
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 30
Ocena: 9/10

Opis:

Zieeeeewa kotek, zieeeeewa wąż,
zieeeeewa królik, zieeeeewa świnka,
zie… ee... eee… wa hipcio,
zie… wa… żółw,
z… z… asz… ty.
Książka polecana do czytania przed snem. Bywa bardziej skuteczna niż Aaa, kotki dwa, ciepłe mleko, smoczek, muzyka relaksacyjna, samochodowe przejażdżki po mieście, głaskanie i drapanie razem wzięte. Bestseller, który pomaga zasnąć dzieciom na całym świecie.

Recenzja:

Po raz drugi spotykam się z publikacją tej autorki, bo też na polskim rynku ukazały się dotychczas tylko dwie jej książki. Jako że znów zachwyciłam się tym, co kryje wdzięczna, estetyczna oprawa, po cichu mam nadzieję, że Wydawnictwo Adamada na tym nie poprzestanie i wyda kolejne książeczki Anity Bijsterbosch. A już sprawdziłam i jest co wydawać. 

„Wszyscy ziewają" to kolejna książka z tak zwanymi okienkami, które dzieci wprost uwielbiają. Jestem zresztą dowodem na to, że nie tylko one. Grupa sympatycznych zwierzęcych bohaterów powoli układa się do snu, więc zaczynają oni ziewać. Tak prosta i naturalna czynność, właściwa każdemu człowiekowi, ale najważniejsze jest to, że to czynność... zaraźliwa! Kto próbował kiedyś uśpić dziecko, ten wie, ile trzeba się czasem nagimnastykować. Mój szkrab to na razie niespełna siedem kilogramów noszenia, tulenia i śpiewania od kilku minut do jakiejś godziny każdego wieczoru. Bywa, że dłużej. I o ile teraz mi to niespecjalnie przeszkadza, chyba po prostu już przywykłam, to obawiam się, że mój kręgosłup może protestować wprost proporcjonalnie do przyrostu wagi córki. Może więc, gdy nieco podrośnie, spróbujemy innych sposobów? Na przykład zaczniemy wspólnie... ziewać?

Poprzednia książka tej autorki niosła za sobą jednocześnie walory edukacyjne, konkretnie naukę liczenia do dziesięciu i uważałam to za jej dużą zaletę. Przyczajony nauczyciel gdzieś w moim wnętrzu widocznie nie odpuszcza nawet na urlopie macierzyńskim. Ale w sumie doszłam do wniosku, że dla chcącego nic trudnego. Możemy przecież ze starszą pociechą przeliczać choćby uzębienie zwierzęcych bohaterów, a nawet wykonywać na nich różne działania typu kto ma więcej ząbków, o ile itp. 



Warto zaznaczyć, że publikacja jest bardzo ładnie wydana - miły dla ręki format, twarda oprawa, duże, wyraźne ilustracje z mnóstwem kolorów i wspomniane wcześniej okienka. To musi spodobać się grupie docelowej Czytelników. I czasem, kiedy tak patrzę, jakie cudeńka ma obecnie do zaproponowania dzieciom rynek wydawniczy, trochę żałuję, że za moich czasów tak nie było. Pewnie pokochałabym wtedy książki o wiele wcześniej, zupełnie jak moja córa.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.