Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strach. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 sierpnia 2021

Thierry Culliford, Falzar i Antonello Dalena - "Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1"


Scenarzysta: Thierry Culliford, Falzar
Ilustrator: Antonello Dalena
Tytuł: Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 24.03.2021
Liczba stron: 40
Wiek: 3+
Ocena: 8/10

Opis: 

Pierwszy tomik zupełnie nowej serii o Smerfach. Przeznaczona jest dla najmłodszych czytelników i pomaga im w przezwyciężeniu wszelkiego rodzaju lęków i problemów. Każdy album jest uzupełniony zrozumiale napisanymi radami dla rodziców, jak mają rozmawiać z dzieckiem, aby pomóc mu w kłopotach emocjonalnych. Także same dzieci mogą korzystać z tych wskazówek. Strachuś boi się wszystkiego, jednak najgorzej jest nocą – nie może zasnąć, bo czuje obezwładniający strach przed ciemnością. W dodatku jego krzyki sprawiają, że cała wioska budzi się raz za razem. Na szczęście innym Smerfom i Papie nie brakuje pomysłów, jak pomóc biednemu przyjacielowi!  

Seria komiksów „Smerfy i świat emocji” pomaga rodzicom rozmawiać z dziećmi o emocjach.  

Smerfy wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928–1992) używający pseudonimu Peyo. Seria dla najmłodszych jest współtworzona przez jego syna Thierry’ego. 

Recenzja:

Smerfy to stworzenia, które już od bardzo dawna zabawiają swoimi perypetiami najmłodszych fanów komiksów, bajek i filmów animowanych. Z całą pewnością na świecie  trudno by znaleźć taką osobę, która chociaż raz nie zetknęłaby się z tymi niebieskimi stworkami. Ich historie nie tylko są doskonałą rozrywką, ale bardzo często mają także edukacyjny wydźwięk. Tym razem nowa seria komiksowa zatytułowana Smerfy i świat emocji od wydawnictwa HarperKids pozwoli dzieciom oswoić się z różnymi sytuacjami w życiu codziennym, w których górę biorą emocje. Pierwszy tom nosi tytuł Smerf, który bal się ciemności i dotyczy nieprzyjemnego uczucia, jakim jest strach. Czego zatem boi się bohater owego komiksu i czy uda mu się przezwyciężyć swoje lęki? Z pomocą najbliższych wszystko jest możliwe. Młodzi czytelnicy poznają ciekawą opowieść, a jednocześnie uświadomią sobie, że strach wcale nie musi być taki... straszny, jak go malują.

Strach przed ciemnością jest mi znany z własnego doświadczenia, gdyż mój starszy syn, mimo iż ma już dziesięć lat to nadal się jej obawia i zapala światło, wychodząc nocą do toalety, a także trudno jest mu samodzielnie zasnąć. Oczywiście pozwalam mu na zapalenie lampki w pokoju, ale też chciałabym by stopniowo pozbywała się swoich lęków. Tak naprawdę nie istnieje jedno skuteczne antidotum na oswojenie się z ciemnością. Nawet historia Strachusia jest tego przykładem. Oswojenie strachu nie jest łatwym procesem i wymaga pomocy bliskich. Na szczęście to uczucie ma nie tylko wady, ale także zalety. Jakie? Otóż odczuwanie strachu sprawia, że stajemy się czujniejsi, przez co jesteśmy bardziej świadomi niebezpieczeństwa i możemy się przed im ochronić. W tej publikacji nie zapomniano o tej stronie lęku i jest to wyraźnie zaznaczone w jej drugiej części, zawierające porady napisane przez specjalistkę.

Przechodząc do samej historii, trzeba napisać, że nie jest ona jakaś szczególnie wyjątkowa, czy ponadprzeciętnie interesująca. Wszystko dzieje się w wiosce Smerfów, a głównym fabularnym problemem jest oczywiście obawa jednego z bohaterów przed ciemnością i jego trudności w zasypianiu. Te kłopoty mają druzgocący wpływa na wszystkich mieszkańców osady. Przeszkadzają im w spokojnym zasnięciu i bezproblemowym przespaniu całej nocy. Czy Smerfom uda się pomóc swojemu towarzyszowi i wesprzeć w pokonaniu nieprzyjemnych lęków? Oczywiście są na to sposoby, ale jak się szybko okazuje wszystko ma swoje złe strony... Liczyłam na ciekawsze rozwiązanie problemu Strachusia, niestety zakończenie okazało się mało zaskakujące i niezbyt rewolucyjne, chociaż zapewne nieco pomocne w przezwyciężaniu lęków. Niemniej jednak sam fakt zwrócenia uwagi na ten problem i jego dalsze opracowanie staje się przydatne dla dzieci, które się z nim borykają, ponieważ ukazuje go jako coś zupełnie naturalnego, z czym można się zmierzyć i osiągnąć jeszcze z tego korzyści. To zdecydowany plus całej publikacji.


Komiks wydano w miękkiej, ale nieco usztywnianej i zalaminowanej okładce. Całość ma mały, wygodny w użytkowaniu format. Historyjka jest krótka i niezbyt skomplikowana, dlatego już trzylatki powinny w skupieniu wysłuchać jej do końca. Ilustracje są kolorowe i wyraźne, trochę w innym stylu niż te znane nam z właściwej serii komiksów o Smerfach. Dostosowane zostały do preferencji młodszych odbiorców. Na końcowych stronach znajdziemy dodatek opracowany przez psycholożkę dziecięcą i psychanalityczkę dotyczący oczywiście różnych stron strachu i porad na temat tego, jak go oswoić. Niewątpliwie publikacja ta jest wartościowa i potrzebna. Pozwala spojrzeć na strach z innej strony, a dla rodziców jest pomocą i skarbnicą inspiracji do rozmów z dziećmi o odczuwanych przez nich lękach.


Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1 to ciekawa propozycja z gatunku komiksów o emocjach dla najmłodszych. Krótka historyjka chociaż zwyczajna ma w sobie swój urok oraz szczyptę humoru tak charakterystyczną dla owych niebieskich stworków. Dodatek napisany przez specjalistę pomaga lepiej zrozumieć, czym jest strach i rozpocząć walkę z jego oswojeniem. Warto zapoznać się z tym i kolejnymi tomami z serii, bo są one wartościowymi tytułami wspierającymi rozwój emocjonalny naszych dzieci.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

wtorek, 23 lutego 2021

Madlena Szeliga - "Czego tu się bać?"


Autor: Madlena Szeliga

Tytuł: Czego tu się bać?

Wydawnictwo: Aromat Słowa

Rok wydania: 2017

Liczba stron: 28

Wiek: 3+

Ocena: 7/10

Opis:

Bohaterem tej zabawnej, a zarazem pouczającej książki jest Pająk cierpiący na arachnofobię. Staje on przed trudnym zadaniem – zmierzeniem się ze swoimi lękami. Czego tu się bać to opowieść o tym, że przeraża nas nieznane. Prawda ta odnosi się nie tylko do świata ludzi, ale także do świata najmniejszych nawet zwierząt. To książeczka dla wszystkich, którzy czasem się boją. Czegokolwiek.

Czego tu się bać to pierwsza część nowej serii ROBALE. Znajdziemy w niej opowieści o tym, co jednocześnie niepokoi i intryguje. W następnych częściach otrzymamy opowieści o tajemniczym życiu Moli, Motyli, innych maleńkich stworzeń oraz jednego Słonia. W okolicy dość zgodnie żyją niezliczone gatunki owadów. Każdy z nich o czym innym marzy i czego innego się boi. Pająk boi się pająków. Motyl, boi się, że może nie być najpiękniejszy. A Szerszeń chciałby, żeby inni przestali go unikać. Tak naprawdę są to strachy, które dobrze znają i dzieci i dorośli. Z pomocą ROBALI znacznie łatwiej sobie z nimi poradzić. Pointy tych historii na pewno ucieszą i rozbawią dzieci, mogą również zadziwić ich rodziców. Niebawem ukażą się następne części ROBALI.

Recenzja:

Stach jest nieodłącznym elementem życia, bo choć nie każdy lubi się do tego przyznawać, to chyba nie ma na świecie człowieka, który nigdy niczego się nie boi. To ważne, by tłumaczyć dzieciom już od małego, że to normalne i że strach na pewno nie jest oznaką słabości ani powodem do wstydu. Kiedy jest się dzieckiem - a czasem nie tylko wtedy, na co jestem dobrym przykładem - częstym przedmiotem strachu są pająki. Ale choć strach jest czymś naturalnym, to warto także go oswoić, tj. znaleźć sposób na to, by go zaakceptować, ale nie pozwolić mu przejąć nad nami kontroli. A że jestem zwolenniczką czytania jako oswajania młodego człowieka z rozmaitymi tematami, także trudnymi, to chętnie sięgnęłam po książkę Madleny Szeligi.

Bohaterem jest pająk - nie byle jaki, bo ten z książki jest naprawdę mało przyjemny wizualnie, ale za to zabawny. Tak jak zabawne są jego perypetie. Być może komuś zdarzyło się kiedyś, że przestraszył się własnego odbicia w lustrze, na przykład po nieprzespanej nocy. Coś podobnego przytrafia się naszemu pająkowi, który najpierw widzi w encyklopedii zwierząt obrazek pająka i ocenia go jako najstraszniejszego na świecie potwora, a następnie przegląda się w lustrze i ucieka w popłochu. Czy jednak przyjdzie mu żyć w tej niewiedzy przez resztę życia? Tak źle nie będzie, bowiem na swojej drodze spotka on motyla, który wyjawi mu, że on sam jest pająkiem, a następni pokaże, że życie pająka wcale nie jest takie złe, a nawet bywa przyjemne. No i że pająk to żaden tam potwór, a po prostu malutkie stworzonko, które buja się na hamaku z sieci :)


Ilustracje na pierwszy rzut oka wydają się nieco przerażające, ale choć moja córa - jak mama - pająki omija szerokim łukiem, to nie bała się tego z książki Madleny Szeligi - i chyba taki był zamiar: nie upiększać tych stworzeń, ale też nie demonizować, pokazać trochę z przymrużeniem oka w zabawnej i oszczędnej w słowach historyjce. Dodam, że całkiem przyjemnej.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Aromat Słowa.

wtorek, 23 czerwca 2020

Giles Andreae - "Bądź dzielny, pingwinku"



Autor: Giles Andreae
Tytuł: Bądź dzielny, pingwinku
Wydawnictwo: Amberek
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 40
Wiek: 3-5 lat
Ocena: 7/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Nowa pięknie rymowana, wzruszająca i cudownie pozytywna opowieść autorów kultowej książki Żyrafy nie umieją tańczyć z pierwszych miejsc list bestsellerów od 20 lat w 30 krajach, sprzedanej w ponad 2 000 000 egzemplarzy.
Pomaga nabrać poczucia własnej wartości i pewności siebie.

Pięknie rymowana i ilustrowana historia pingwinka, który chciałby bawić się ze swoimi przyjaciółmi pływającymi w morzu, ale boi się wody. Dzięki słowom zachęty mamy przełamuje swój lęk.
Wzruszająca i cudownie pozytywna opowieść, która pomoże dzieciom wykształcić poczucie własnej wartości i pewności siebie.

Recenzja:

Pamiętam mój pierwszy kontakt z książką "Żyrafy nie umieją tańczyć". To było w przedszkolu, w którym pracowałam. Bardzo spodobało mi się przesłanie. Później, gdy sama zostałam mamą, a moje dziecię dorosło do tej lektury, była ona już dość ciężko dostępna, więc trochę się naszukałam, ale w końcu znalazłam i czytamy ją do dziś. Dlatego byłam bardzo ciekawa kolejnej książki tego autora. Po zapoznaniu się z nią muszę stwierdzić, że jest zupełnie inaczej, ale o tym za chwilę.

Główny bohater, mały pingwinek, boi się wody, a rodzice starają się go nakłonić do tego, żeby spróbował. Mama i tata używają do tego innych sposobów. Tata jest raczej mało empatyczny - sam się nie boi i nie rozumie strachu pingwinka, bagatelizując go. Ktoś mógły zarzucić, że to demonizowanie ojców i ich podejścia do spraw związanych z wychowywaniem dzieci, ale myślę, że po prostu komuś trzeba było przypisać taką rolę i padło akurat na tatę pingwinka. Bo w moim odczuciu w tej książce chodzi nie tylko o to, żeby pokazać, jak oswoić dziecko z jego lękiem i zachęcić do prób jego pokonania, ale żeby ukazać, że sposoby są różne, nie zawsze pomocne i właściwe. Podejście taty pingwinka stanowi dla mnie dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, że warto szanować cudze lęki, jakkolwiek to by nie zabrzmiało. Że to, iż sami się czegoś nie boimy, nie oznacza, że to coś nie może być starszne dla kogoś innego. A to ważny temat do rozmowy. Mama pingwinka z kolei wiele mu tłumaczy. Kiedy on mówi, czego konkretnie się boi, ona pokazuje inną perspektywę, tę jasną, pozytywną. I to jest fajne. Mnie nie podoba się jedynie prośba mamy, by pingwinek zrobił to dla niej. Ale jak w przypadku taty pingwinka - to także dobry temat pod rozmowę albo do autorefleksji. Daleka jestem od oceniania cudzych metod wychowawczych, niemniej myślę, że to jedna z tych książek, których nie warto zostawiać bez komentarza, za to rozmowa po wspólnej lekturze może przynieść wiele dobrego. O czym rozmawiać? Ja zaczęłabym od pytań o emocje - o to, jak czuł się pingwinek? Jak mógł czuć się po słowach usłyszanych od taty, a jak od mamy? Co czuł, gdy pokonał swój strach i spróbował? Ale ile czytelników, tyle możliwości.



Jak w przypadku każdej książki wyadaniectwa Amberek ta również została wydana bardzo efektownie - format jest duży, ilustracje bardzo miłe dla oka, to taki klasyczny picturebook z wyżej półki. Bardzo lubię warstwę graficzną publikacji Amberka, chyba jeszcze się w tym względzie nie zawiodłam. Tekstu nie jest dużo, a czcionka jest dość sporych rozmiarów, więc dzieci, które są na początku swojej przygody z czytaniem, mogą pokusić się o samodzielne czytanie.

To taka książka, która może kilka ciekawych rzeczy uświadomić nie tylko dzieciom, ale także nam, dorosłym. I chyba wskazałabym nawet ten fakt jako jej główną zaletę.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amberek.


poniedziałek, 8 czerwca 2020

Adrian Macho - "Gerda. Opowieść o morzu i odwadze"

Autor: Adrian Macho
Tytuł: Gerda. Opowieść o morzu i odwadze
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 25 marca 2020
Liczba stron: 32
Ocena: 9/10

Opis:

Od kiedy Gerda połączyła się ze swoim zaginionym bratem, Larsem, wspólnie śpiewają niezwykłą kołysankę, której matka nauczyła ich, gdy byli małymi wielorybami. Pewnego dnia rodzeństwo dowiaduje się jednak, że pieśń ma dalszy ciąg i mimo strachu przed nieznanym postanawiają odnaleźć kogoś, kto wie, jakie są kolejne strofy. Po drodze przeżyją nieoczekiwane przygody i poznają wielu nowych mieszkańców podwodnego świata.
Czy wspólnie odnajdą brakujące zwrotki matczynej kołysanki?

Recenzja:

Wydawnictwo Zielona Sowa stale zaskakuje mnie uroczymi opowiastkami dla dzieci, które nie tylko bawią, ale i przekazują maluchowi cenne lekcje. Gerda. Opowieść o morzu i odwadze to właśnie jedna z tego typu książeczek, która zachwyca barwnością oraz przygodową historią, z której można wyciągnąć coś więcej niż zabawę. Jeśli jesteście ciekawi, czego można nauczyć się od wielorybów – zapoznajcie się z poniższą recenzją! 

Gerda. Opowieść o morzu i odwadze od razu zwróciła moją uwagę – a to wszystko za sprawą dwóch uroczych wielorybów na okładce. Moja 6-letnia siostrzenica ma obecnie manię na morskie istoty, a więc uznałam, że to lektura wprost stworzona dla niej. I tutaj się nie myliłam, podwodny świat ukazany z perspektywy tych cudnych „rybek” ukazał się niezwykle fascynujący, bowiem śledząc poszukiwania rodzeństwa wielorybów poznaliśmy również bliżej morską faunę i florę – można więc rzec, że tytuł ten ma też edukacyjny walor, co w literaturze dziecięcej zawsze uważam za ogromny atut! 

Choć nas rozdzielił los, nadzieja nie umiera, 
Więc w niebo patrz i płyń! Od DZIŚ po wieczne TERAZ. 


Opowieść o Gerdzie i jej bracie Larsie uczy przede wszystkim, że strach nie jest czymś złym i może dotknąć każdego z nas, a odwagą nie jest brak obawy, a umiejętność pokonywania jej – choćby przez obrócenie sytuacji w żart. Po prostu warto stawiać czoła rozmaitym przeciwnościom, a bliskie osoby z pewnością nam pomogą. Poza tym – jak często się słyszy – strach ma wielkie oczy. I – przede wszystkim – nie warto oceniać po pozorach oraz wyglądzie. 

Adrian Macho stworzył bardzo wesołą i inteligentną opowieść o walce ze słabościami oraz odwadze, która rozbudza wyobraźnię, kreatywność oraz ciekawość świata w dziecku. Całość napisana jest przystępnym językiem, a od kolorowych ilustracji oraz sympatycznych bohaterów nie można oderwać oczu. Jeśli jesteście ciekawi, czy rodzeństwo odnajdzie brakujące zwroty kołysanki – koniecznie przeczytajcie tę książeczkę. Jestem przekonana, że zauroczy ona niejednego malucha oraz jego rodzica – zarówno wizualnie, jak i przekazowo. Polecam z całego serducha! :)

piątek, 24 kwietnia 2020

Alison Green - "Kto się boi Lisa?"


Autor: Alison Green
Tytuł: Kto się boi Lisa?
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 40
Wiek: 3-5 lat
Ocena: 9/10

PATRONAT BAJKOWIRU

Opis:

Kto boi się Lisa w ciemności?

Królik. I Kaczuszka, Myszka i Owieczka.
Wszyscy uciekają do domu Królika, żeby się schować.
Ale czy Lis jest naprawdę taki straszny, jak myślą?
Pięknie ilustrowana i rymowana książka nagradzanych autorek, która pomaga pokonywać lęk przed tym, co nieznane. I uczy, że często lęk jest tylko tworem wyobraźni.

Recenzja:

Bardzo lubię książki traktujące o tym, że strach to całkiem normalne uczucie, które czasem towarzyszy każdemu z nas. Wszyscy czasem się czegoś boimy i nie ma w tym nic dziwnego czy niewłaściwego, ale dobrze jest też niekiedy oswajać to, co go powoduje. Nie bez powodu mówi się przecież, że ma wielkie oczy. I o tym właśnie jest ta historia.

Czy może być coś straszniejszego niż czający się w ciemnościach Lis? Według Królika, bohateratej opowieści, nie, wszak Lis jest straszny nawet za dnia, a co dopiero nocą. Nocą Królik woli zatem kryć się w swojej norce i tam spokojnie poczekać na nadejście dnia. Nie jest mu to jednak dane, gdyż co chwilę ktoś stuka do jego drzwi. Czy to Lis? Nie, ale przyjaciele, którzy pojawiają się w domku Królika, również boją się tego rudego zwierza i właśnie dlatego proszą o nocleg. Tak więc mieszkanko Królika, choć małe, pomieścić musi całkiem spore stadko zwierząt. Co stanie się jednak, kiedy pojawi się w nim... mały Lisek? Po którego w dodatku wkrótce przyjdzie mama? Nie obędzie się bez strachu, ale w końcu okaże się, że nie taki Lis straszny, jak go malują :)

To bardzo przyjemna historia, która pokaże dzieciom, że strach towarzyszy nie tylko im, ale wielu innym osobom także, oraz że nie zawsze to, co wydaje się straszne, naprawdę takim jest. Czasem sprawia jedynie takie pierwsze wrażenie, tak jak Liski w tej opowieści - na początku budzące strach, w ostatecznym rozrachunku okazały się całkiem miłymi (i to dosłownie!) kompanami, którym daleko do bycia groźnymi.



Jak zwykle w przypadku książek wchodzących w skład serii Amberek mamy do czynienia z pięknym picturebookiem. Ilustracje naprawdę zachwycają, a że format jest całkiem spory, to są one odpowiednio wyeksponowane.

Książka zdecydowanie warta polecenia, przypadnie do gustu wielu młodym czytelnikom. My czytamy z dwuipółlatką, ale powinna spodobać się także starszym dzieciom.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Amber.

sobota, 8 czerwca 2019

Isabelle Filliozat, Fred Benaglia - "Strach - wróg czy przyjaciel? Akceptuję, co czuję"

Autorzy: Isabelle Filliozat, Fred Benaglia
Tytuł: Strach - wróg czy przyjaciel? Akceptuję, co czuję
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 96
Ocena: 9/10
Wiek: 3-6 lat

Opis: 

Czego boi się twoje dziecko? Potwora pod łóżkiem? Sąsiadki z piętra niżej? Malutkiej mrówki? Bez względu na to, co to jest, warto strach dzieckapotraktować poważnie. Jak to zrobić? Jak pomóc dziecku zmierzyć się z tym, co budzi w nim lęk? Pierwszym krokiem może być wspólna zabawa z dowcipnie ilustrowaną książką „Strach – wróg czy przyjaciel. Akceptuję, co czuję”. 

Bohaterka książki „Strach – wróg czy przyjaciel. Akceptuję, co czuję” jest surykatka. Sympatyczny futrzak pokazuje dzieciom, jak oswoić swoje lęki. Okazuje się, że to nie takie trudne. Strach nie jest wcale zły, strachu nie trzeba się bać. Strach jest czasem wręcz pomocny - w ostrzeganiu przed niebezpieczeństwem i motywowaniu do działania.  

W książce „Strach – wróg czy przyjaciel. Akceptuję, co czuję” za pomocą zadań, ćwiczeń poznajemy praktyczne i skuteczne techniki przeciwlękowe – mogą m.in. samodzielnie przygotować spray na potwory! Dowiadują się, że odrobina strachu jest w życiu niezbędna do podjęcia wyzwań, a jego brak może zamknąć oczy na niebezpieczeństwo. 

Książka, pełna psychologicznej wiedzy będzie znakomitym wsparciem dla dzieci do lat 6 oraz ich opiekunów. Książka zawiera zeszyt z poradami dla rodziców, z którego czytelnicy czerpią użyteczną wiedzę garściami. 

Autorka publikacji „Strach – wróg czy przyjaciel? Akceptuję, co czuję” apeluje: „Aby pomóc dziecku zmierzyć się z tym, co budzi w nim lęk: zmniejsz presję, daj mu więcej czasu wolnego, żeby mogło się bawić, bawić i jeszcze raz bawić, najlepiej na łonie przyrody. I poświęć mu czas!”.

Recenzja:

Kontrolowanie emocji i radzenie sobie z nimi bywa często trudnym zadaniem, zwłaszcza dla dziecka. Warto poświęcić większą uwagę na tę kwestię, która jest niezwykle istotna w rozwoju naszych pociech. Wówczas można w miarę szybko zareagować, jeśli zauważymy w tym względzie jakieś problemy, by móc je w porę skutecznie wyeliminować. Tym samym zapobiegając ich destrukcyjnemu wpływowi na samopoczucie i funkcjonowanie w społeczeństwie młodego człowieka. Jedną z trudnych do okiełznania emocji jest strach. To często wielka zmora małych i bezbronnych dzieci. Boją się one naprawdę przeróżnych rzeczy: ciemności, wilków, pająków, krzyków, potworów. Wydawnictwo Egmont w serii Akceptuję, co czuję wydało trzy części. Pierwszą z nich – Moje emocje – recenzowała Aneta, a mi przypadła w udziale książka dotycząca właśnie strachu, zatytułowana Strach – wróg czy przyjaciel? Czy na moim synu i na mnie jako na świadomym rodzicu zrobiła równie dobre wrażenie jak poprzednia część na koleżance z ekipy Bajkowiru? Oczywiście, że tak!


Przyznam szczerze, że mój syn jest dość ostrożny i nieśmiały w kontakcie z tym co nowe i nieznane. Boi się przede wszystkim ciemności i samotności. Są to sytuacje wywołujące u niego strach, z którym wspólnie próbujemy sobie poradzić. Ta książka pozwoliła pomóc mu odróżnić dobry strach od złego i oswoić ten potrzebny, by nie dominował nad jego zachowaniem a zbędnego mógł pozbyć się całkowicie. Jeszcze do końca nam się to nie udało, ale naprawdę zauważyłam poprawę. Również sama zyskałam cenne informacje, które są zamieszczone w poradniku na końcowych stronach książki. Główna atrakcja tego wydania to kreatywne zadania będące jego motywem przewodnim. Za przewodnika będziemy mieli przyjazną bohaterkę, którą jest surykatką. Chociaż książka jest dedykowana maluchon do szóstego roku życia to naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by zapoznali się z nią także starsze dzieci. Na naukę bowiem nigdy nie jest za późno.



Książka wydana została w przyjaznym formacie i stonowanej kolorystycznie grafice, dzięki czemu prezentuje się bardzo dobrze. Dostarcza zarówno wiedzy teoretycznej jak i zachęca do praktycznych ćwiczeń związanych z oswajaniem i pozbawianiem się różnych lęków. Ciekawe zadania skupiają uwagę dziecka, które chętnie przyswaja nowe informacje. Z ich pomocą pociecha poznaje reakcje ciała na zbliżające się zagrożenie i sposoby pomocne przy kontrolowaniu strachu z nim związanego. Różnego rodzaju prace i zadania, a nawet gry to najlepsze rozwiązanie stosowane w celu efektywnej nauki. Umieszczenie tylu atrakcji z wartościową treścią w jednej publikacji okazuje się niezwykle przydatne dla rodzica i jest również inspiracją do rozmów oraz skutecznie pobudza dziecięcą wyobraźnię ukierunkowując ją w stronę radzenia sobie ze swoimi strachami. Krótkie opisy i ciekawe rysunki to cechy charakterystyczne tego wydania.


Przydatny poradnik dla rodziców, który możemy wyciąć i złożyć w książeczkę jest niezwykle istotnym elementem publikacji. Jego autorka w przystępny sposób pokazuje błędy i alternatywne sposoby postępowania, konieczne do wprowadzenia w życie, by dziecko poczuło się lepiej i więcej zrozumiało w zakresie odczuwania emocji.


Nikt z pewnością nie lubi się bać, ale bywają takie sytuacje, które wskazują, że strach czasami jest potrzebny a nadmierna śmiałość i zaufanie mogą doprowadzić do przykrych sytuacji. Ta książka pokazuje i takie oblicze tej emocji. Jej autorzy zrobili to w sposób aktywny, gdyż nie dostarczają samej suchej wiedzy, ale zachęcają do jej przyswojenia w kreatywny sposób. Należy wcześniej zaopatrzyć się w kilka przyborów niezbędnych do pracy z tą książką, wśród nich powinny znaleźć się: nożyczki, pisaki, ołówek, klej. Pozwolą one w pełni korzystać z jej dobrodziejstw. Bardzo lubimy tego typu zajęcia, które dają mnóstwo radości a przy okazji pozwalają oswoić się ze strachem i pozbyć się tego zupełnie niepotrzebnego, zapanować nad nim lub nawet zdusić go już w zalążku.


Stach – wróg czy przyjaciel to świetna propozycja od wydawnictwa Egmont ukazująca wszystkie oblicza tego uczucia. Można przy niej kreatywnie spędzić czas. Zarówno dzieci jak i rodzice znajdą tu wartościową treść a jej wydanie zauroczy i stanie się na pewien czas niezbędnym elementem czasu spędzanego z dzieckiem. Niekwestionowaną atrakcją są także naklejki dołączone do publikacji. Przed wami wiele godzin wartościowej zabawy.


Książę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

środa, 16 stycznia 2019

Orianne Lallemand, Éléonore Thuillier - "O Wilku, który bał się własnego cienia"


Autor: Orianne Lallemand, Éléonore Thuillier
Tytuł: O Wilku, który bał się własnego cienia
Wydawnictwo: Adamada
Seria: Przygody Wilka
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 32
Ocena: 5/10
Wiek: 3+

Opis:

Był sobie wilczek, który wszystkiego się bał. Nawet własnego cienia! Dla wilka to bardzo krępujące… Ale w jaki sposób stać się odważnym? Pewnego dnia wilczek posłuchał dobrej rady i wyruszył na poszukiwanie przygód. Czy uda mu się ta wędrówka? Czy znajdzie przyjaciół, którzy pokochają go takiego, jakim jest? Oj, wilczku, gdybyś wiedział, co cię czeka…

Przygody Wilka poznały już 2 000 000 dzieci na całym świecie, w 20 krajach stały się bestsellerem, a we Francji weszły nawet do kanonu lektur szkolnych.

Recenzja:

Nie jest łatwo być wilkiem. A już na pewno nie jest łatwo być wilkiem, kiedy od urodzenia nie jesteś osobnikiem obdarzonym szczególną odwagą. Delikatnie rzecz ujmując. Ale kiedy jesteś małym wilczkiem, który umiera ze strachu na sam dźwięk wycia do księżyca, sytuacja staje się już wybitnie kłopotliwa.

Wilk boi się praktycznie wszystkiego: ciemności, węży, lasu, potworów, nietoperzy, rozbójników i wszystkiego, co tylko podsunie mu jego wyjątkowo wybujała wyobraźnia – nawet własnego cienia!

Wszystko jednak zmieni się w dniu, kiedy wilczy tata wygania trzęsącego się niczym galareta synka na samotną wyprawę w poszukiwaniu odwagi. Szybko okaże się, że strach ma jednak wielkie oczy!
 




 
Powiem szczerze, że z tą częścią mam trochę problem. Z jednej strony oswajanie lęków to super sprawa, z drugiej jednak poznawanie sympatycznych obcych w środku lasu wydaje mi się mało edukacyjnym przykładem. Pod tym względem akurat wolałabym, żeby moja córka nie szła w ślady wilka, a brak ufności wobec nieznajomych jest czymś co zdecydowanie pochwalam. Owszem, zdobywanie przyjaciół i otwartość na innych jest super, wolałabym jednak, żeby w przyszłości moja córka nie szukała znajomości podczas samotnej wyprawy na bezdrożach. A już na pewno nie ufała obcym jako maluch!

Tak, wiem, że to jednak Wilk, a las jest jego naturalnym środowiskiem, nie można jednak zapominać, że odbiorcą jest mała dziewczynka.

Zabrakło mi również większej akceptacji i wsparcia ze strony rodziny. W końcu każdy ma woje słabe strony i nie każdy musi być najodważniejszy na świecie.

Uwielbiam serię przygód Wilka tak samo mocno, jak moja córka, ale tą jedną, jedyną część jednak schowam. Nie przeszła przez maminą cenzurę. Ale mama również nigdy nie była szczególnie odważna.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.

środa, 14 marca 2018

Helena Haraštova, Jiří Franta - "Wielka księga ciemności"

 
Tytuł: Wielka księga ciemności
Autor: Helena Haraštova
Ilustracje: Jiří Franta
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 28 + 5 rozkładanych plansz
Wiek: 6+

Opis:

Kiedy jest ciemno, wszyscy idą smacznie spać… Ale czy wszyscy? Ależ skąd! To właśnie wtedy świetliki wyruszają w swój niezwykły lot, krety i dżdżownice drążą podziemne tunele,
a w głębinach oceanu kałamarnice szykują się na łowy. A ludzie? Wielu też nie śpi. Kontrolerzy kierują ruchem samolotów, strażacy gaszą pożary, a piekarze pieką chleb, który pachnący zjesz na śniadanie.

W ciemnościach tętni życie!


Recenzja:
 
Najbardziej interesujące są zwykle te rzeczy, które kuszą nas obietnicą tajemnicy i podróży w nieznane. Dlatego „Wielka księga ciemności” to świetny pomysł na jedną z pierwszych encyklopedii dla małych odkrywców. Któż nie jest ciekawy co kryje się w ciemności?

Lektura przynosi odpowiedzi między innymi na takie pytania, jak czym tak właściwie jest ciemność, a czym światło, w jaki sposób ludzie oświetlali swoje domy na przestrzeni dziejów, jakie zwierzęta żerują w nocy, a jakie zamieszkują mroczne głębiny mórz i oceanów. Młody czytelnik pozna również sposoby w jakie radzimy sobie z nocnym transportem, a także zainteresuje się funkcjonowaniem miast i wsi. Po ciemku, oczywiście. Nie zabrakło również paru ważnych informacji na temat księżyca – niekwestionowanego króla nocy. 

Książka została zbudowana jako zbiór ciekawostek, dzięki czemu niewprawionego jeszcze czytelnika nie odstraszą długie partie jednolitego tekstu. Niedługim, ale konkretnym informacjom przedstawionym przystępnym językiem towarzyszą bardzo szczegółowe ilustracje. Na część z nich można patrzeć przez długie minuty i co rusz odkrywać kolejne, wyłaniające się z mroku elementy. Pięć rozkładanych plansz wzmaga instynkty odkrywcy, a świecąca w ciemności okładka przyciąga dzieci jak ćmy – to sprawdzony i dokładnie przetestowany fakt ;) 
 


 

Intrygujący temat i niecodzienna forma to zdecydowanie największe atuty tej książki. Duży plus również za zrozumiały język.

„Wielka księga ciemności” ukazuje dobrze znany dziecku świat w od zdecydowanie mniej znanej strony – w końcu nieczęsto mamy okazję na nocną podróż po mieście, nie mówiąc już o spacerze po lesie. A jeśli nawet, to romantyczne tête-à-tête z wilkiem przy świetle księżyca lepiej zostawić na kartach książki. 
 
Zaciekawia, edukuje i oswaja lęki - idealne połączenie.

Kto jest nocnym markiem, a kto chodzi spać z kurami? I jednym i drugim bardzo polecam tą „encyklopedię”. Tylko pamiętajcie, że do czytania jednak przyda się światło - słoneczne, albo chociaż elektryczne ;) Bo to książka, która świetnie sprawdzi się nie tylko przed snem i z latarką pod kocem!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.

środa, 10 stycznia 2018

Rachel Bright, Jim Field - "Koala, który się trzymał"


Autor: Rachel Bright
Tytuł: Koala, który się trzymał
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 32
Ocena: 10/10
Wiek: 4-5 lat

Opis:

Przezabawna historia dla każdego, kto (nie) lubi odpuszczać!

Poznajcie Koalę, który najbardziej na świecie lubi: spać, żuć, a ponad wszystko uwielbia się TRZYMAĆ.

Dlatego też niechętnie schodzi ze swojego drzewa. Gdy jednak okoliczności niespodziewanie zmuszają go do opuszczenia ulubionego miejsca, okazuje się, że świat nie jest aż tak straszny, jak mu się do tej pory wydawało. Przecież można zrobić tyle fascynujących rzeczy, kiedy nic cię nie trzyma!


Recenzja:

Sugerowany wiek odbiorcy tej książeczki to 4-5 lat, ale powiem wam szczerze, że moja prawie dwulatka życzy sobie słuchać o Koali na okrągło, a tak naprawdę jest to idealna pozycja dla mnie. Bo mam już ponad 25 lat, a naprawdę nie potrafię odpuszczać.

Świat tytułowego Koali ogranicza się do jego mieszkanka na pewnym drzewie, gdzie urządził się na tyle wygodnie, że nie odczuwa potrzeby ruszania się z jego gałęzi na krok – całymi dniami oddaje się swoim ukochanym czynnościom – spaniem, żuciem eukaliptusowych liści i trzymaniem się gałęzi – żuje mu się zatem całkiem przyjemnie. To trochę introwertyk i zdecydowanie samotnik, nie oczekuje od życia żadnych ekscytujących przygód, jest spokojny i wyciszony, a do innych zwierząt odnosi się z dużym dystansem. I choć czasami zdarza mu się podpatrywać z zazdrością harce mieszkających niżej sąsiadów, zdrowy rozsądek i lęk przed pędzącym światem nakazuje mu odrzucać propozycje wspólnej zabawy i niewzruszenie trwać w swoim azylu.



 


Jednak pewnego dnia nasz bohater zostaje zmuszony do opuszczenia swojej strefy komfortu. I okazuje się, że „świat na dole” nie jest wcale tak przerażający jak mogłoby się wydawać. A z pomocą przyjaciół znacznie łatwiej wyzbyć się swoich lęków.




To zabawna, mądra i bardzo życiowa historia o pokonywaniu swoich słabości i stawianiu czoła strachom opowiedziana melodyjnym wierszem i zilustrowana bajecznie kolorowymi obrazkami, które zdecydowanie przeważają nad tekstem. Ta książka jest kolejnym dowodem na to, że nie potrzeba wcale wielu słów, by przekazać mocne przesłanie.

Moja córka bardzo lubi Koalę (co w sumie nie jest niczym dziwnym, bo trudno go nie lubić!), ale to ja identyfikuję się z nim najbardziej. Asekurancka postawa to chyba coś dobrze znanego początkującym i nieco nadopiekuńczym rodzicom. Biorąc przykład z bohatera i ja również postaram się trochę odpuścić.

Poza wszystkimi wymienionymi wyżej zaletami, pokochałam Koalę również za posiadanie na swoim drzewie przepastnej biblioteczki. A wśród jego zbiorów zauważyć można drugą fantastyczną pozycję duetu Rachel Bright & Jim Field – „Mysz, która chciała być lwem” – super sprawa!

Mam tylko jedną małą uwagę – zapewne do tłumacza – wbrew obiegowej opinii, koale to nie misie ;)

Recenzja powstała dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

sobota, 26 sierpnia 2017

Liesbet Slegers - "Kasia idzie do lekarza"


Autor: Liesbet Slegers
Tytuł: Kasia idzie do lekarza
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 32
Ocena: 9/10
Wiek: 24m+

Opis:
Buuu, źle się czuję. Boli mnie głowa i gardło, mam gorączkę, kaszel i cieknie mi z nosa. Nie mam ochoty się bawić, ani jeść. Musze odwiedzić Panią doktor, a tak bardzo się boję. Może jednak mama ma racje i to nie będzie takie straszne?
Dla maluchów, które strasznie boją się pójść do lekarza.


Recenzja:
Już lada moment zacznie się sezon jesiennych przeziębień i wizyty u lekarza będą (wątpliwą) atrakcją na początku dziennym. A czy jest jakiś maluch, który do lekarza chodzić lubi? Albo chociaż się takich wizyt nie obawia? Kolejna książeczka Liesbet Slegers z serii dla „już troszkę podrośniętych maluchów” pomaga oswoić te lęki. 

Poznajcie Kasię – rówieśniczkę Kuby, znanego nam już ze „Spania” i książeczki „Kuba i jego nocnik”. Kasia jest równie sympatyczna, co jej kolega i podobnie jak ona mierzy się z, często niezrozumiałymi dla dziecka, problemami. Nasza bohaterka od samego rana źle się czuje i konieczna będzie wizyta u lekarza.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka wyjaśnia małym czytelnikom co się z nimi dzieje – symptomy choroby przedstawione zostały prostymi słowami i jako uciążliwa dolegliwość, ale wciąż nic strasznego. Mama Kasi jest zaniepokojona, ale nie biadoli i nie załamuje rąk – wręcz przeciwnie, jej podejście, choć troskliwe, jest pełne spokoju. A nic nie uspokaja dziecka równie skutecznie, co spokój rodzica. Ból brzucha, katar, brak apetytu, gorączka i apatia jawią się zatem jako stan wymagający interwencji, ale nie będący powodem do paniki. 

Również cała wizyta u lekarza nie jest niczym strasznym. Jako, że najbardziej niepokoi to, co nieznane i niezrozumiałe, całe badanie ukazane zostało krok po kroku i bez pośpiechu. Jeśli czegoś mi brakuje, to tylko dokładnego wytłumaczenia powodów podejmowanych przez panią doktor akcji – fajnie byłoby wspomnieć, że lekarz osłuchuje dziecko stetoskopem, żeby sprawdzić, czy serce bije prawidłowo, a zagląda w gardło, żeby sprawdzić, czy nie jest czerwone. Oczywiście są to rzeczy, które można dziecku dopowiedzieć w czasie lektury. 







Bardzo doceniam, że w książeczce podjęty został temat strachu – gdyby Kasia nie bała się całej wizyty i mały czytelnik byłby jedynie zapewniany o bezzasadności odczuwania strachu wobec tak prozaicznej czynności, całość byłaby sztuczna i mogłaby wywoływać zawstydzenie odczuwanymi emocjami. Bohaterka się boi (co jest naturalną reakcją dziecka na nową sytuację), ale jest z mamą i przytula pluszowego króliczka, a pani doktor jest bardzo miła i objaśnia jej co będzie robić, dzięki czemu może pokonać strach. 

Podobnie jak opisywana wcześniej książeczka o Kubie, ta również zbudowana została w podobny sposób – lewą stronę zajmuje tekst w kolorowej ramce, prawą wypełnia ilustracja. Tym razem jednak nie dodano wstępu dla rodzica, dla którego wizyta u lekarza nie jest niczym nowym (czego zapewne nie można powiedzieć o odpieluchowaniu dziecka). 

Usztywniane strony chronią książeczkę przed podnieceniem, a zaokrąglone rogi twardej oprawy zapewniają bezpieczną lekturę, która może odbywać się zarówno w towarzystwie rodzica, jak i samodzielnie. Utrzymano charakterystyczna estetykę autorki – intensywne kolory, widoczne pociągnięcia pędzla i grube kontury ilustracji stylizowanych na dziecięce rysunki wzbudzają sympatię. I chociaż sugerowany wiek odbiorcy, to dwa lata, bardzo dobrze sprawdza się również u młodszych dzieci (testowana z sukcesem na mojej 17-miesięcznej córce).

Polecam jako lekturę w poczekalni u lekarza, jak i całkiem zdrowym bobasom jako sposób na oswojenie z nową sytuacją i towarzyszącymi jej odczuciami. 

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnctwa Adamada.