Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla maluchów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla maluchów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 listopada 2021

Damien Barlow, Lisa Barlow - "Arka Noego. Pierwsze puzzle. Akademia Mądrego Dziecka"

Autor: Damien Barlow, Lisa Barlow
Tytuł: Arka Noego. Pierwsze puzzle. Akademia Mądrego Dziecka 
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 29.09.2021
Liczba stron: 10
Wiek: 3-7 lat
Ocena: 9/10
 
Opis:
 
 Nowa seria Pierwsze puzzle to kolorowe książeczki uczące nowych słów. Duże kartonowe strony oraz duże puzzle ułatwiają dziecku przerzucanie stron. Książeczki wspierają rozwój małej motoryki oraz ćwiczą koncentracje u dziecka. W książeczce Arka Noego przedstawiono budowę arki oraz zwierzęta jakie się w niej znalazły. Dodatkowo na każdej stronie znajduje się 1 duży puzzel – fragment statku. Po wyjęciu puzzli, można je połączyć tworząc arkę.
 
Recenzja:
 
Wydawnictwo HarperKids przyzwyczaiło już nas do wydawania nietypowych książek dla najmłodszych dzieci. Muszę przyznać, że co jakiś czas z ogromną ciekawością przeglądam zapowiedzi od nich i tak właśnie trafiłam na nową serię Pierwsze Puzzle. Spośród kilku tytułów mój maluch wybrał Arkę Noego. Jestem przekonana, że ze względu na zwierzęta widniejące na okładce. Jak zapewne już się domyślacie nie jest to standardowa książeczka. I macie rację. Czym zatem zaskoczy i zadowoli swoich odbiorców? Nie tylko wspaniałymi ilustracjami, ale też swoją zawartością, a więc puzzlami umieszczonymi na jej stronach. Na pewno maluchy ucieszą się z takiej niespodzianki. 

 
Układanie puzzli to nie tylko wciągające, ale też wartościowe dla rozwoju naszych dzieci zajęcie, wspierające ich koncentrację, ćwiczące spostrzegawczość i uspokajające. Warto zatem od najmłodszych lat proponować pociechom, by spędzali czas w ten właśnie sposób. Dobrą propozycją dla najmłodszych dzieci jest zatem nowa seria z cyklu Akademia Mądrego Dziecka. Niewielka liczba dużych puzzli będzie doskonałym pomysłem na prezent dla kilkulatka, który dopiero rozpoczyna przygodę z puzzlami. Sztywne i grube elementy są bardzo wytrzymałe. Takie wykonanie wpływa także na komfort zabawy i sprawność posługiwania się puzzlami przez małe rączki. Połączenie książki z puzzlami to coś, co musi spodobać się każdemu, ciekawemu świata, maluchowi. 
 



Oczywiście jak wskazuje sam tytuł owa książeczka w skrócie opisuje historię biblijną o Arce Noego. W ciekawy sposób można zatem zapoznać dzieci z tą opowieścią. Jednak to nie wszystko. Bowiem młodzi czytelnicy dzięki tej publikacja poznają także różne grupy zwierząt, takie jak zwierzęta sawanny, leśne czy gospodarstwa domowego. Książka ta dostarcza nam zatem okazji do różnych rozmów. Kolorowe ilustracje przykuwają wzrok a pięcioelementowa układanka pochłania całą uwagę, sprawiając że maluch z zaangażowaniem przystępuje do układania obrazka. Niestety nieco trudno małym rączkom będzie połączyć ze sobą puzzle, zatem przyda się pomoc rodzica, chociaż po pewnym czasie dziecko z pewnością poradzi sobie z tym samo. Na pewno warto zainwestować w taki prezent dla swojej pociechy.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

sobota, 20 lutego 2021

Guido van Genechten - "Odkryj, co..."; "Odkryj, gdzie..."

 
Autor i ilustrator: Guido van Genechten
Tytuł: Odkryj, co...; Odkryj, gdzie...
Wydawnictwo: Adamada
Pierwsze wydania: 16.05.2016
Drugie wydanie: 2020
Liczba stron: 20
Wiek: 0+
Ocena: 8/10

Opis:
 
 Co wygląda jak pędzel? Co przypomina muchomora? Co ma tukan do banana?
Książka z zagadkami, na które najlepsze odpowiedzi podsuwa dziecięca wyobraźnia. W sam raz dla ciekawskich smyków, szkrabów i bobasów.
 ***
 Gdzie kotek smacznie śpi? Gdzie dżdżownica ma głowę?Gdzie wiewiórka chowa orzeszki?
Książka z zagadkami, na które najlepsze odpowiedzi podsuwa dziecięca wyobraźnia. W sam raz dla ciekawskich smyków, szkrabów i bobasów.

Książka z okienkami!

Nasze książki dla maluchów:

poruszają tematy znane dzieciom i odwołują się do ich doświadczeń,

są dostosowane graficznie do możliwości percepcyjnych dzieci,

mają wygodny format, odpowiedni dla małych rączek,

są bezpieczne, mają zaokrąglone brzegi.

Recenzja:

Wiadomo, że maluchy mają bujną wyobraźnię, której rozwój warto w nich wspierać i pobudzać. Jak można to zrobić? Na przykład sięgając po pomysłowo wydane  książeczki, takie jak Odkryj, co... i Odkryj, gdzie...Być może niektórzy z was już się z nimi spotkali, gdyż ich pierwsza premiera miała miejsce w 2016 roku, ale na szczęście zyskały uznanie wśród najmłodszych czytelników i doczekały się drugiego wydania w roku ubiegłym. Co zatem je wyróżnia i sprawia, że są publikacjami godnymi uwagi i polecenia rodzicom, którzy poprzez kontakt z książkami pragną rozbudzić w swoich pociechach zainteresowanie otaczającym ich światem? Niech nie zwiedzie was pozorna prostota tych książek, gdyż mają one do zaoferowania im całkiem sporo. Czytajcie dalej, a przekonacie się sami, że naprawdę są warte naszego zainteresowania.


Dzieci uwielbiają zwierzęta już od najmłodszych swoich lat. Chętnie poznają ich zwyczaje oraz podziwiają to, jak pięknie wyglądają. Nic więc dziwnego, że w większości książek dla maluchów to właśnie te stworzenia są ich bohaterami. Jako mama niespełna trzylatka mogę przyznać, że to, co w pierwszej kolejności zwraca uwagę mojego syna na okładkach książek, to właśnie obecność na nich zwierząt, oczywiście na równi z widokiem w owym miejscu postaci ze znanych bajek, jak na przykład Strażaka Sama. Sięgając po "odkrywczą" serię książek od wydawnictwa Adamada, można zachwycić się już przede wszystkim tym, że znajdziemy w nich proste rysunki przedstawiające wiele różnych zwierząt oraz tym, że mają rozkładane kartki. I w tym miejscu pragnę skorygować opis pochodzący od wydawnictwa, gdyż książeczki te nie mają otwieranych okienek, a właśnie wspomniane przeze mnie rozkładane kartki. Ten opis może zatem wprowadzić w błąd potencjalnego nabywcę, ale po zakupie nie będzie on raczej rozczarowany takim przekręceniem informacji, bowiem ostatecznie pomysłowość tej publikacji powinna zrekompensować mu tę drobną pomyłkę.
 
W Odkryj, co... znajdziemy siedem zagadek rozpoczynających się od pytania "co?". Czy domyślacie się, co wygląda jak pędzel albo jak muchomor? Oczywiście to "coś" ma zawsze powiązanie z jakimś zwierzęciem. Odpowiedź ukaże nam się po rozłożeniu kartki. Po raz kolejny spotykamy się z takim pomysłowym przedstawieniem zagadek w książkach i stwierdzam, że bardzo nam się ono spodobało. Najpierw widzimy gałązkę, z której opadły liście, a pod nią kryje się coś zupełnie innego. To zachwycające, jak autor połączył dwa rysunki, sprawiając, że jeden z drugim po złączeniu tworzy zupełnie coś innego. Taka zabawa wspiera rozwój dziecięcej wyobraźni i zapewnia mu świetną zabawę.

 
Odkryj, gdzie... to również niewielki zbiór siedmiu zagadek. Tym razem jednak autor zadaje dzieciom pytania rozpoczynające się od słowa "gdzie?". Maluchy dowiedzą się, gdzie ślimak ma domek, a nawet gdzie piesek może robić siku. Dzięki tej książeczce poznają lepiej zwyczaje niektórych zwierzątek, co dla nich jest oczywiście bardzo interesujące. Być może okaże się, że wasze pociechy zauważyły już niektóre z zachowań zwierząt wspomnianych w publikacji lub zechcą je dopiero zaobserwować i przekonać się, że w rzeczywistości dzieje się tak, jak na rysunkach pokazanych w tej książeczce. Na koniec warto wspomnieć, że do kompletu z całej serii brakuje nam tytułu Odkryj, kto..., która z pewnością jest równie ciekawa.


 
Książki mają twarde okładki i pod względem jakości wykonania są zadowalające, z takim wyjątkiem, że po rozłożeniu kartek widać miejsce ich zszywania. To sprawia, że mamy wrażenie jakby miały się one zaraz rozpaść, ale spokojnie - mamy je już od jakiegoś czasu i są w całości, co przy możliwościach mojego urwiska zakrawa na cud. Poszczególne strony mają większą grubość niż standardowe kartki w zwykłych książkach, co korzystnie wpływa na ich wytrzymałość, ale radzę uważać podczas rozkładania stron przez maluchy, bo mogą zbyt mocno pociągnąć i je rozerwać. U nas się tak stało, gdy tylko spuściłam synka na chwilę z oka. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń, a nawet te, które wymieniłam nie umniejszają w znacznym stopniu atrakcyjności tych publikacji.

Odkryj, co... i Odkryj, gdzie... to bardzo ciekawie wydane książki dla dzieci z zagadkami, na które odpowiedź znajdą po rozłożeniu danej kartki. Rozwijają dziecięcą wyobraźnię i zainteresowanie otaczającym je światem. Można z nimi miło spędzić czas, zwłaszcza że ich bohaterami są uwielbiane przez naszych milusińskich zwierzaczki.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada

sobota, 15 sierpnia 2020

Bogna Sroka-Mucha - "Czapu Czipu. Co to tak człapie?"; "Czapu Czipu. Co to tak skrobie?"

Autor: Bogna Sroka-Mucha
Tytuły: Czapu Czipu. Co to tak człapie?; Czapu Czipu. Co to tak skrobie?
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania:
20.05.2020
Liczba stron: 10
Wiek: 0-3 lata
Ocena: 8/10

Opis:

Czapu Czipu to ciekawski chłopiec o bujnej wyobraźni. Ma wielką papierową czapkę, która jest jak czarodziejski kapelusz - potrafi naśladować ludzi, zwierzęta i przedmioty, a chłopcu szykuje różne zagadki. Mały czytelnik też stara się je odgadnąć. Przygląda się, jak czapka zmienia kształty i próbuje naśladować wydobywające się z niej dźwięki.
 
Nowa seria kartonowych książeczek Czapu Czipu wspierającej naukę mowy to także doskonała zabawa i praktyczna wiedza o świecie. Znakomita pomoc dla rodziców, pedagogów, logopedów! Proste historie, wyrazy dźwiękonaśladowcze, ćwiczenia artykulacji konkretnych głosek oraz zabawy z wyobraźnią inspirujące do wspólnej zabawy.

W książce „Co to tak człapie?” Czapu Czipu próbuje rozwikłać zagadkę, którą skrywa jego wielka czapka. Dochodzą z niej dziwne dźwięki, jakie zwierzątko je wydaje?

Zagadki dźwiękowe i wizualne dla dzieci w wieku 0-3 lat.
***
W książce „Co to tak skrobie?” Czapu Czipu zastanawia się, kto ukrył się w czapce. Pająk? Ptak? Czarownica skrobiąca marchewkę? A może jeszcze ktoś inny? Czy potrafisz naśladować dźwięki wydobywające się z czarodziejskiej czapki? 


Recenzja:

O tym, że dzieci mają bujną wyobraźnię z pewnością nie muszę nikogo przekonywać. Co zrobić żeby ją jeszcze bardziej rozbujać? Należy im czytać książki, dużo z nimi rozmawiać i opowiadać o różnych ciekawych historiach. Jednak najlepiej, by robić to w sposób zagadkowy, zachęcający ich do myślenia i poszukiwania własnych rozwiązań danego problemu. Nie wolno im podawać wszystkiego na tacy, by nie stali się zbyt wygodni i w przyszłości nie zatracili swojej naturalnej kreatywności. Od najmłodszych lat trzeba zatem wspierać ich rozwój poprzez zabawę i wspólną pracę z aktywizującymi książeczkami. Do czego zachęcają najmłodsze dzieci książki z serii Czapu Czipu? Przede wszystkim do treningu własnego umysłu, który na tym etapie nie wymaga od nich niemal żadnego wysiłku.



Wychowanie dzieci to ogromne wyzwanie, pełne trudności, niepokoju, niepewności, ale przede wszystkie szczęścia i miłości. Uwielbiam czytać i przeglądać książeczki ze swoim dwuletnim synkiem. Ten czas jest zawsze dla mnie wspaniały. Widząc jego zaangażowanie i ciekawość oraz słysząc pierwsze słowa i opisy widzianych przez niego ilustracji, składające się zaledwie z pojedynczych, niewyraźnie jeszcze wypowiadanych słówek, czuję dumę i przepełnia mnie wielka radość z tego, że jestem mamą. To zdumiewające, że kilka stron publikacji takich jak książki z serii Czapu Czipu mogą wywoływać w nas tyle pozytywnych emocji. Chciałabym zarazić was zamiłowaniem do wspólnego czytania z dziećmi od najmłodszych ich lat, dlatego ciągle polecam wam sięgać po recenzowane przeze mnie tytuły, także te z dzisiejszego wpisu.

Czapu Czipu to chłopiec, który ma czarodziejską czapkę. W części z podtytułem Co tu tak człapie? narrator wraz z czytelnikami i słuchaczami zastanawiają się kto lub co wydaje odgłos człapania dobiegający z jego - wspomnianego wcześniej - nakrycia głowy. Czy to motylek, piłeczki, zając, a może małpka? Ależ nie, to żadne z nich! Kto zatem tak człapie? Przeczytajcie a dowiecie się sami.



Natomiast w książeczce Czapu Czipu. Co tu tak skrobie? będziemy odgadywać, kto siedzi w czapeczce chłopca i wydaje odgłos skrobania. W gronie podejrzanych znajdzie się kilka stworzeń, a nawet czarownica. Jednak sprawca zostanie zdemaskowany na ostatniej stronie! Kto to taki? Czy zdziwi was to, kto tym razem ukrył się na głowie tytułowego bohatera? Myślę, że może troszkę tak. Jednak nie oznacza to, że nie można się tego domyśleć.



Treść tych dwóch książeczek, jak zapewne i całej serii opiera się na tym samym schemacie złożonym z pytań i odpowiedzi oraz z wyrazów dźwiękonaśladowczych. To pomysł, który dzieciom szybko przypadnie do gustu. Powtarzające się pytania pozwolą szybko polubić zabawę w odgadywanie źródła odgłosów, którą proponuje nam autorka. Pozwalają także dzieciom wykazać się pomysłowością, gdyż zachęcają do myślenia i poszukiwania własnych odpowiedzi. Ciekawe rysunki dobrze znanych dzieciom zwierzątek i przedmiotów podtrzymują ich uwagę i  skutecznie wzbudzają zainteresowanie. Dzięki naśladowaniu odgłosów wymienionych w tekście maluchy ćwiczą mowę, dobrze się przy tym bawiąc. Serię polecam nie tylko najmłodszym pociechom, ale nawet pięciolatkom i sześciolatkom. Jej wspólne czytanie daje nam wszystkim dużo frajdy. 

Zdziwienie może budzić w nas to, że takie proste książeczki poruszają i odzwierciedlają tyle ważnych aspektów w rozwoju dziecka. Przejrzyste rysunki i nieskomplikowany tekst zachęcają dziecko do powtarzania wyrazów dźwiękonaśladowczych. Wszystko to ma podłoże przygotowawcze do nauki wypowiadania głosek, sylab, a w końcu wyrazów. Ta zakamuflowana w pewien sposób nauka jest dla maluchów świetną zabawą, a one nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że przyczynia się ona do ich rozwoju logopedycznego, a nawet psychologicznego. 



Czapu Czipu. Co tu tak człapie? i Czapu Czipu. Co tu tak skrobie? to książeczki dla najmłodszych zachęcające do myślenia i odnajdywania własnych skojarzeń związanych z danym pytaniem. Dzięki nim miło razem spędzicie czas, a wasze dzieci potrenują mowę a do tego z ciekawością będą przeglądały ilustracje, na których widnieją znane im przedmioty, postaci i stworzenia. Czy uda im się odgadnąć, kto wydaje wszystkie te dziwne odgłosy? Z pewnością maluchy wykażą się pomysłami, które was zaskoczą!

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperCollins Polska.

sobota, 18 lipca 2020

Ulf Stark, Charlotte Ramel - "Siostrzyczka"

Autor: Ulf Stark
Ilustracje: Charlotte Ramel 
Tytuł: Siostrzyczka 
Wydawnictwo: Zakamarki 
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 28 
Ocena: 9/10
Wiek: 0+ 

Opis: 

Najpierw jej nie było.
Potem była piłką w brzuchu mamy.
Teraz jest moją siostrzyczką.


Prosta, ciepła historia o tym, jak to jest, kiedy na świecie pojawia się młodsze rodzeństwo. Początkowo nie można się z nim ani porozumieć, ani za bardzo pobawić, ale można – poczuć się dużym i odpowiedzialnym!


Recenzja:

Bycie jedynakiem, czy też jedynaczką ma zarówno swoje plusy, jak i minusy. Jednak myślę, że każde dziecko czuje się komfortowo z tym, że rodzice poświęcają całą swoją uwagę tylko jemu. Co prawda niektóre dzieciaczki marzą o braciszku lub siostrzyczce, ale nie do końca zdają sobie sprawę z czym i z kim będą musieli się zmierzyć, kiedy ich pragnienie się spełni. Wówczas często czują się zaniedbane, a nawet wykorzystywane przez rodziców do opieki nad nowym członkiem rodziny. Warto zatem uświadomić pociechom, które czekają na nowego członka rodziny lub już się go doczekali, jak od tej chwili będzie wyglądała ich codzienność. Bowiem mieć rodzeństwo to zaszczyt. Książka pod tytułem Siostrzyszka dla najmłodszych dzieci w przystępny sposób pokazuje tę relację. Czy zatem trzeba bać się często krzyczącego malucha, który jeszcze tak niewiele potrafi? Oczywiście - nie i okazuje się także, że troska o niego może być naprawdę ciekawym doświadczeniem.


W najbliższym czasie nie spodziewam się powiększenia mojej rodziny. Mój młodszy synek ma dwa latka, a starszy  już dziewięć. Mimo to postanowiłam zamówić tę książkę, ponieważ do tej pory nie natrafiłam jeszcze na taką skierowaną do najmłodszych czytelników, która w zaledwie kilkunastu zdaniach opisywałaby relację pomiędzy rodzeństwem. Śmiem zatem stwierdzić, że nawet jeśli w waszych domach także nie planujecie przywitania nowego członka rodziny, to możecie sięgnąć po Siostrzyczkę, by na jej przykładzie przekazać dzieciom jak ważna jest odpowiedzialność za drugą osobę. Nie ograniczam zatem grona odbiorców tej publikacji do mam będących w ciąży z drugą pociechą. Wiadomo, że maluchy lubią dzidziusie i lalki (nawet chłopcy), dlatego same przeglądanie ilustracji może okazać się dla nich ciekawym zajęciem. U nas tak właśnie się stało.

Bohaterem tej krótkiej historyjki jest chłopczyk, który został obdarowany przez rodziców i los siostrzyczką. Dowie się on, że słodziutki niemowlaczek niewiele potrafi. Oczywiście mama po urodzeniu córki ma swoje obowiązki, dlatego pewnego razu prosi chłopca o przypilnowanie śpiącej dziewczynki. Kiedy maleństwo się budzi, okazuje się, że tylko ssanie kciuka jest w stanie go uspokoić. Czy pomimo tego, że nowa osoba w domu nie ma jeszcze żadnych zainteresowań, zdoła zdobyć serce starszego brata? Wystarczy, że się uśmiechnie i zamknie oczka do snu, by tak się stało.




Autor swoim krótkim tekstem opisuje okres pojawiania się drugiego dziecka w rodzinie. Za pomocą prostych zdań przedstawia najmłodszym czytelnikom, co taki mały człowieczek potrafi i czego wymaga od najbliższych mu osób. Niewątpliwie książka zaciekawi każdego malucha, ale tego nieco starszego, a więc takiego, który rozpoczął już trzeci rok życia. Młodsze pociechy mogą jeszcze nie okazywać tak wielkiego zainteresowania tematem, ale widok  małego dzidziusia na ilustracjach bardzo ich zadowoli. Z przejęciem będą wskazywać na małe zawiniątko i ekscytować się obserwowanym maleństwem. Publikacja ta jest także subtelnym przekazem dla dzieci mających rodzeństwo, dotyczącym tego, że chociaż ich wspólna codzienność nie zawsze jest taka, jak tego oczekują, to warto być razem. Możemy ten przekaz odnieść nawet do każdego, bo przecież wspólne relacje wymagają poświęcenia, a to w konsekwencji owocuje chwilami pełnymi szczęścia.

Wydanie w twardej oprawie emanuje elegancją odznaczającą się nieskomplikowanym i prostym stylem. Ilustracje wykonano w sposób przejrzysty techniką przypominającą rysunek kredkami. Idealnie odzwierciedlają sens czytanego tekstu i nie są przeładowane zbyt wieloma szczegółami. Jedyny malutki minus jest taki, że książeczka nie posiada kartonowych stron, zatem trzeba być ostrożnym oddając ją w ręce chociażby dwulatków, którzy nie opanowali jeszcze odpowiedniego posługiwania się książkami. Więcej zastrzeżeń do Siostrzyczki nie mamy i musimy przyznać, że miło spędziliśmy z nią czas.

Siostrzyczka powita was krzykiem i płaczem. Żeby go opanować potrzeba czasu i poświęcenia. Dzięki niej przekonacie swoje pociechy, że warto mieć rodzeństwo, bo uśmiech śpiącego dziecka wynagradza wszelkie trudy, nie tylko rodzicom, ale także starszemu bratu lub siostrze. Na pewno nie pożałujecie, jeśli zaprosicie ją do własnego domu.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zakamarki.

sobota, 4 lipca 2020

Barbara Supeł - "Jadzia Pętelka robi siku"; "Jadzia Pętelka idzie na spacer"; "Jadzia Pętelka idzie spać"

Autor: Barbara Supeł
Ilustracje: Agata Łuksza
Tytuły: Jadzia Pętelka robi siku; Jadzia Pętelka idzie spać; Jadzia Pętelka idzie na spacer
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Daty wydania: 18.09.2019; 26.06.2019; 26.02.2020
Liczba stron: 24
Ocena: 10/10
Wiek: 1-3 lata

Opis:

„Jadzia Pętelka” to seria dedykowana najmłodszym czytelnikom. W każdej części maluchy oraz ich rodzice mają szansę rozpoznać sytuacje z własnej codzienności. Podążając za tytułową bohaterką, odkryją więc sposoby na wyciszenie przed snem, oswoją temat kąpieli, mycia zębów czy siusiania do nocnika, wspólnie przygotują się do wyjścia na spacer. Dzięki prostemu językowi, krótkim tekstom, elementom aktywizującym oraz czytelnym, zabawnym ilustracjom lektura przyciągnie uwagę dziecka i wesprze je w stawianiu czoła codziennym maluszkowym wyzwaniom.
Warto również poznać Stasia Pętelkę, starszego brata Jadzi – bohatera serii dedykowanej przedszkolakom!

Jadzia dostała prezent! Ale co to? Coś na głowę, coś do przechowywania zabawek? Nie, to nocnik do robienia siku! Staś – brat Jadzi – o tym wie, ale Jadzia dopiero uczy się, do czego służy nowy przedmiot. Czy malutkiej dziewczynce uda się z nim oswoić? 
***
Wszystkie leniwce na piżamce małej Jadzi już ziewają ze zmęczenia, tylko Jadzia jakoś nie chce iść spać. Jest jednak na to pewna rada – mama Jadzi zna sztuczki, które pomogą dziewczynce zapaść w puchaty i milutki jak kocyk sen. Co to za magia? 
***
Trzecia część serii dla najmłodszych o małej siostrze Stasia Pętelki – Jadzi.
Jadzia uwielbia chodzić na spacery! Od rana pyta mamę, kiedy wreszcie wyjdą z domu. Ale za oknem dmucha wiatr i mama mówi, że muszą się ciepło ubrać. Jadzia zabiera się więc do pracy i nie chce pomocy. Przecież umie już ubrać się SAMA.

Recenzja:

Jeszcze nie tak dawno pisałam o tym, że większość niespełna dwuletnich dzieci ma trudności ze skupieniem uwagi na czytanym przez dorosłego tekście. Zamiast tego maluchy wolą przeglądać ilustracje, nazywać je  po swojemu i szybko przewracać strony danej książeczki. Oto jednak doczekałam się chwili, dzięki której hipotezę te mogę wysłać daleko w las. Wszystko za sprawą pojawienia się w naszym domu serii trzech książek o Jadzi Pętelce od wydawnictwa Zielona Sowa. Otóż okazało się, że mój dwuletni syn wysłuchał dwóch historyjek w całości i dopiero przy trzeciej zaczął robić się nieco niecierpliwy. Co sprawiło, że potrafił na dłuższy czas wsłuchać się w czytane słowa? Z pewnością tematy mu bliskie, jak wyjście na spacer oraz także niezwykle ciekawa główna bohaterka.


Seria o Jadzi Pętelce stała się tą, do której już zawsze będę miała pewien sentyment. W przyszłości na pewno wiele razy wspomnę te chwile, gdy mój synek wygodnie usadowiony na moich kolanach razem ze mną poznaje przygody tej małej dziewczynki. Muszę przyznać, że byłam bardzo zadowolona i nieco zdziwiona, że przysłuchiwał się mi przez tak długi czas, zupełnie nie marudząc. Niejednokrotnie wracamy do tych książeczek a na samo imię Jadzi mój synek reaguje uśmiechem. Stała się ona jego małą przyjaciółką, którą polubił całym swoim serduszkiem. Ja również cieszę się, że trafiła ona do naszego domu.

Jadzia Pętelka robi siku to opowieść, która może być tą wprowadzającą nas w świat dziewczynki i jej rodziny. Jednak tak naprawdę niezależnie od tego czy przeczytamy ją jako pierwszą, czy sięgniemy najpierw po inną część, to i tak nic nie stracimy, gdyż można je czytać nie po kolei. Występują one bowiem jako samodzielne historyjki, których mianownikami są bohaterowie, a więc Jadzia i członkowie jej rodziny. 

Wracając do  tego o czym opowiada pierwsza część, należy zaznaczyć, że jest to temat bardzo ważny dla każdego dziecka noszącego jeszcze pieluchy. Otóż tata Jadzi pewnego dnia sprezentował jej nocnik. Po pierwszym niepowodzeniu z nim związanym, dziewczynka nie poddaje się i nadal skutecznie stara się pozbyć pieluch. Nie jest to wcale łatwe. Ta książeczka pomoże naszym dzieciom w tym wyzwaniu a Jadzia stanie się najlepszym  przykładem tego, że korzystania z nocnika można się nauczyć, nawet jeśli na początku sprawia to wiele trudności. Pomoże także przełamać niechęć do pierwszych prób. Wniosek jest jeden: robienie siku to temat ważny dla każdego malucha, skupiający na sobie jego uwagę. Nie może on być zatem przemilczany, a Jadzia Pętelka odkrywa przed naszymi pociechami wszystkie jego tajniki.



Kolejną część, zatytułowaną Jadzia Pętelka idzie spać autorka poświęca rytuałowi zasypiania i przygotowaniom do niego. Okaże się, że z zasypianiem też można mieć trudności. Mama Jadzi niezrażona brakiem chęci snu swojej córki, mimo wszystko stara się, by jak najszybciej zapadła ona w sen. Zaręczam, że wasze maluchy z wielkim zainteresowaniem posłuchają przed snem, ale także w ciągu dnia, o tym jak wygląda przedsenny wieczór dziewczynki. To kolejny istotny temat poruszony w tej serii, który może być inspiracją dla rodziców, w jaki sposób mogą pomóc swoim dzieciom w bezsenności i utwierdzą w przekonaniu, że warto być wiernym rytuałom związanym z zasypianiem, gdyż umacniają one rodzinne więzi.

Na koniec czeka na nas fascynująca wyprawa na świeże powietrze. Jadzia Pętelka idzie na spacer to historia o przygotowaniach do wyjścia na dwór ze swoją pociechą, o zabawie w parku i wspólnym spędzaniu czasu przez rodzinę. Po wysłuchaniu tej historii dzieci zrozumieją, że odpowiedni ubiór dostosowany do pogody panującej na zewnątrz jest niezwykle ważny dla naszego zdrowia i komfortu. Każda z tych książeczek porusza ważny temat zarówno z perspektywy dziecka, jak i rodzica. Autorka przekazuje je w ciekawy i wartościowy sposób sprawiając, że nie da się nie polubić tych historyjek. 




Jadzia Pętelka to seria w twardych okładkach z pięknymi ilustracjami, które dziecko chętnie obserwuje i rozpoznaje umieszczone na nich szczegóły. Cechują ją wartościowy tekst o długości odpowiedniej dla dzieci w wieku od dwóch lat. Nawet starsze pociechymogą być zainteresowane Jadzią Pętelką. Polecam zaprosić tę dziewczynkę do waszych domów, na pewno miło razem spędzicie czas.

Jadzia Pętelka robi siku, Jadzia Pętelka idzie spać i Jadzia Pętelka idzie na spacer to książeczki idealne dla najmłodszych dzieci. Maluchy z ciekawością będą poznawać jej przygody z życia codziennego. Musicie je mieć.


Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

sobota, 13 czerwca 2020

Tristan Mory - "A to kto?"

Autor: Tristan Mory
Ilustracje: Tristan Mory
Tytuł: A to kto?
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 24
Ocena: 8/10
Wiek: 0+

Opis:

    Książka z ruchomymi obrazkami. Czy zgadniesz, kto zawsze nosi dom ze sobą? Kto kocha chrupać słodkie marchewki? Kto trąbi tak, że słychać go z daleka? Zajrzyj do środka, by się przekonać!

W tej książce znajdziesz: sowę, żabę, niedźwiedzia, żółwia, ślimaka, królika, lisa, słonia, kaczkę... i niespodziankę.

Recenzja:

Bardzo tęskniłam za ruchomymi obrazkami w książkach dla najmłodszych. Oczywiście mój dwuletni synek także. Myślałam, że znamy już je wszystkie, ale przeglądając ofertę wydawnictwa Adamada trafiłam na kolejną tego typu perełkę. Nie zastanawiając się zbyt długo, zamówiłam książeczkę zatytułowaną A to kto?, gdyż bardzo byłam jej ciekawa a i mojemu maluchowi brakowało nowych książek, które miałyby ruchome elementy. Czym tym razem zachwyciła nas publikacja w tym stylu? Przede wszystkim oryginalnymi ilustracjami oraz też - bez wątpienia: ukrywającymi się na wszystkich stronach ciekawymi zwierzątkami, odkrywanymi i wprawianymi w ruch dzięki naszej pomocy. Książka ta została wydana w 2019 roku i nie mam pojęcia, jakim cudem nie dowiedziałam się o niej wcześniej, ale co się odwlecze to nie uciecze i tak oto jesteśmy już jej szczęśliwymi posiadaczami w 2020 roku.




Małe dzieci uwielbiają zwierzątka, uwielbiają także je rozpoznawać na ilustracjach i naśladować ich odgłosy. Nie lubią za to (przynajmniej mój młodszy syn), słuchać długich opowieści, czytanych słowo w słowo z książeczki. Myślę, że jest on po prostu jeszcze zbyt mały i zbyt niecierpliwy, by skupić swoją uwagę na długich zdaniach, jednak jestem pewna, że z czasem to się zmieni i chętnie będzie słuchał czytanych przeze mnie bajek na dobranoc, a nie tylko tych opowiadanych pokrótce. W związku z tym najczęściej wybieram dla niego publikacje z małą ilością treści, bo swoją drogą, te skierowane w stronę najmłodszych dzieci tym właśnie się charakteryzują. A to kto? również jest książeczką ubogą w słowa, ale bogatą w pomysłowe ilustracje i inspirującą do różnych aktywności z dziećmi podczas jej przeglądania. Ruchome elementy sprawiają zaś, że ta książka  jest o wiele ciekawsza w oczach najmłodszych miłośników literatury, stawiających dopiero pierwsze kroki na swojej czytelniczej drodze.

"Chrup, chrup...
Kto tam chrupie marchewkę?

To ja, królik!"


Otwierając tę książeczkę należy spodziewać się udanego spotkania z różnymi zwierzątkami. Wśród nich znajdują się: sowa, żaba,  niedźwiedź, żółw, ślimak, królik, lis, słoń, kaczka oraz tygrysek, którego widać już na okładce, zaś na samym końcu czeka na was pewna niespodzianka, którą oczywiście musicie odkryć sami, a raczej powinny dokonać tego wasze dzieciaczki. Zauważyć zatem można, że stworzenia umieszczone w tej publikacji pochodzą z różnych środowisk i nie da się ich zakwalifikować do jednej grupy. Ta różnorodność ma swoje zalety, bowiem maluchy mogą poznać zwyczaje także mniej popularnych zwierzątek. 


Pomysł na książeczkę bardzo nam się spodobał, z przyjemnością przewracaliśmy jej strony, by spotkać tam kolejne interesujące zwierzaki. Ruchome elementy urozmaiciły czas spędzony przy tej książce i wzbudziły w maluszku zachwyt oraz wielką ciekawość. Przeglądając tę publikacje razem z nim naśladowałam odgłosy tych stworzonek, odkrywając ich zwyczaje i charakterystyczny wygląd. Była to ciekawa podróż przyrodnicza, pełna nowych informacji i widoków, zwłaszcza dla mojego dwulatka. Taka z pewnością będzie także dla waszych pociech.





Książka jest wykonana bardzo solidnie. Żółta okładka już z daleka przyciąga wzrok. Ruchome elementy działają bez większych zastrzeżeń, niektóre z nich ciężko wprawić w ruch małą rączką, trzeba więc uważać, aby niechcący nie uległy szybkiemu zniszczeniu. Ilustracje są dość specyficzne, stworzone tak, by cała strona była zapełniona wizerunkiem danego zwierzęcia. Nie spotkałam się wcześniej z takim rozwiązaniem i muszę przyznać, ze wygląda to bardzo ciekawie. Obrazki nie zawierają wielu szczegółów, ale dzieci nie powinny mieć większych problemów z rozpoznaniem przedstawionych na nich stworzeń. Ruchome elementy i tym razem zdały u nas egzamin, ciągle jesteśmy ich zagorzałymi fanami.



Książka ta inspiruje nas do zabawy, możemy na przykład zadawać maluchom zagadki, dotyczące tego jaki odgłos wykonuje dane zwierzę. Dzieciaczki na pewno będą bardzo zadowolone czasem spędzonym wspólnie z rodzicami, w ten właśnie sposób.

A to kto? w nietypowy sposób wprowadza dzieci w niezwykły świat zwierząt. Poznając ich odgłosy i zwyczaje z radością można bawić się jej ruchomymi elementami, bez końca. Ta książka zawładnie malutkimi rączkami, które nie będą jej chciały wypuścić przez długi, długi czas.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.
Książka jest chwilowo niedostępna w ofercie wydawnictwa. Kupić możecie ją na przykład tu

sobota, 2 listopada 2019

Jannie Ho - "Ruchome elementy. Gdzie się ukrył mój słonik?"

Autor: Jannie Ho
Tytuł: Ruchome elementy. Gdzie się ukrył mój słonik?
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 27.02.2019
Liczba stron: 10
Ocena: 9/10

Opis:

Ruchome elementy to zabawne i przyjemne dla oka książeczki.

Każda książka opowiada krótką historię jednego uroczego zwierzaka. Czytaną historię można urozmaicać ruchomymi elementami zamieszczonymi w książce. Ciepłe ilustracje i sympatyczny tekst przeniosą dziecko do pięknego świata bajek.

Recenzja:

Z książeczek dla dzieci wydanych w nietypowy sposób najbardziej lubimy te wzbogacone o ruchome elementy. Odkąd w nasze ręce trafiła pierwsza tego typu publikacja, staliśmy się ich fanami a ja ciągle poszukuję informacji, kiedy możemy spodziewać się wydania podobnych. Nasza kolekcja jest jeszcze skromna, ale ostatnio powiększyła się o kartonówkę zatytułowaną Ruchome elementy. Gdzie się ukrył mój słonik? od wydawnictwa Wilga. Wiecie już, że podoba nam się sam pomysł na wydanie, jednak czy całość, a więc włączając w to jej treść i ilustracje, także nas zachwyciła? Na początek dla zachęty odpowiem krótko: nawet bardzo.

Mój synek w czerwcu skończył roczek i kilka miesięcy temu zaczęłam pokazywać mu różne książeczki dla dzieci w zbliżonym mu wieku. Zdecydowanie najbardziej zainteresował się tymi z ruchomymi elementami. Potrafi zająć się nimi przez dłuższy czas, chociaż oczywiście potrzebuje mojej obecności, aby wsłuchać się w mój głos opowiadający o ilustracjach lub czytający zamieszczony w nich tekst. Z reguły jest go mało, więc należy samemu wymyślić jakieś ciekawe zdania, by skupić uwagę malucha.



Gdzie się ukrył mój słonik? to ciekawa historyjka poprowadzona w pomysłowy sposób, a poza tym jej bohaterami są zwierzęta, co dla nas jest wielkim plusem, gdyż mój synek uwielbia naśladować ich odgłosy a dzięki tej książce poznał pingwina, na którego już wesoło woła "tintin". Umie także rozpoznać piłkę, wołając na nią "gooo" (od słowa "gol"). Zabawa z dzieckiem przy książeczce przynosi więc wiele radości nie tylko maluchowi, ale także rodzicom, którzy mogą z zachwytem obserwować rozwój swojej pociechy. To są niezapomniane chwile.

Głównym bohaterem tej publikacji jest żaba o imieniu Kuba, która podczas pobytu w przedszkolu gubi swojego słonika - Elę. Szukając go zagląda w wiele miejsc, gdzie znajdują się różne zwierzęta. Czy w końcu trafi na swoją zgubę? Maluchy mogą razem z Kubą uczestniczyć w poszukiwaniach i przy okazji poznać wiele ciekawych zwierzaczków. Oczywiście jako rodzice możecie liczyć na pełne zaangażowanie swoich dzieci w czas spędzony z Ruchomymi elementami, gdyż z pewnością ich zafascynują i z przejęciem będą oczekiwali na moment, w którym odkryją, co - a raczej kto - ukrywa się w zasłoniętym okienku. Starszym dzieciom możemy w tym miejscu przypomnieć, jak ważne jest pilnowanie własnych rzeczy i odkładanie je w odpowiednie miejsce. Wbrew pozorom, nie jest to bowiem książeczka tylko dla tych najmłodszych, ale mogą się nią zainteresować także starszaki. Wszystko w tej publikacji zasługuje na pochwałę, począwszy od pomysłowej fabuły przez sposób jej poprowadzenia aż po zwięzły tekst i bogate ilustracje. W treści możemy zauważyć pewną schematyczność polegającą na zastosowaniu podobnych pytań i odpowiedzi, co pozwala dziecku niejako zżyć się z opowieścią i po prostu ją polubić - i to nawet bardzo. 




Format książeczki nie jest zbyt duży, dzięki czemu można nią łatwo  i wygodnie operować. Kartonowe strony jak zwykle spełniają swoją funkcję w kwestii wytrzymałości, należy tylko uważać na wystające elementy "przesuwanek", gdyż mogą się zagiąć i zacząć rozwarstwiać. Jednak nie wpływa to w znaczący sposób na jakość wydania książki, którą uważam za naprawdę wysoką. Ruchome suwaki działają bez żadnych zastrzeżeń, przesuwają się lekko i o nic nie zahaczają nawet po wielokrotnym ich użyciu. Kolejnym plusem tej publikacji są szczegółowe ilustracje, na których możemy zaobserwować wiele przedmiotów, wśród których są, między innymi, ulubione zabawki każdego dziecka - samochodziki, piłka, czy też różne pluszaki. Gdzie się ukrył mój słonik? jest aktualnie naszą ulubioną książką. Niektórzy z was być może już wiedzą, że to nie jedyna tego typu kartonówka od wydawnictwa Wilga. W serii Ruchome elementy wydano jeszcze kilka tytułów, a recenzję jednego z  nich możecie przeczytać na naszym blogu - tutaj.



Ruchome elementy. Gdzie się ukrył mój słonik? to pomysłowo wydana książeczka dla najmłodszych dzieci, z ciekawą historią i szczegółowymi ilustracjami. Pozwala dzieciom poznać zwierzątka i świetnie się przy tym bawić. Mogę stwierdzić, że to jedna z najlepszych kartonówek z ruchomymi elementami na całym rynku wydawniczym w Polsce. Musicie ją mieć!


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

sobota, 21 września 2019

David Melling - "Licz z Chlapkiem"; "Koloruj z Chlapkiem"

Autor: David Melling
Tytuły: Licz z Chlapkiem; Koloruj z Chlapkiem
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 15.05.2019
Liczba stron: 24; 24
Ocena: 7/10

Opis: 

Seria Kaczorek Chlapek to humorystyczne książeczki dla najmłodszych dzieci o przygodach zabawnych kaczuszek.

Razem ze zwierzętami dzieci uczą się liczyć od jeden do dziesięciu, odróżniać emocje, rozróżniać kolory w zabawnej formie.

Recenzja: 

Liczenie i rozpoznawanie kolorów to jedne z pierwszych umiejętności opanowywanych przez dzieci, które są im potrzebne do dalszej nauki. W ostatnim czasie w nasze ręce trafiły tekturowe książeczki od wydawnictwa Wilga poświęcone tym dwóm tematom. Licz z Chlapkiem i Koloruj z Chlapkiem powinny spodobać się zwłaszcza maluchom, które dopiero rozpoczynają przygodę z cyferkami i kolorami, ale także tym już dobrze z nimi zaznajomionymi. W takim przypadku będą czerpali oni jeszcze więcej przyjemności z poznawania krótkich historyjek opisanych w owych publikacjach. Mogą one zostać przeczytane młodszym dzieciom przez rodziców i opiekunów, albo też przez starsze rodzeństwo.


Zatem, czy - według nas - Mellingowi udało się połączyć ciekawą przygodę głównego bohatera z klarownym przekazem edukacyjnym?

Odpowiemy, że tak. Książeczki spodobały się mojej czteroletniej bratanicy, która nie ma już problemów z liczeniem i nazywaniem poszczególnych kolorów. Chętnie spędzała z nimi czas ćwicząc swoje umiejętności z tego zakresu. Zaś starszy syn z przyjemnością samodzielnie czytał tekst w nich zawarty. I chociaż treść w publikacjach gubi rytmiczność, gdyż nie wszystkie rymy są tutaj dokładne, a historia nie okazała się zbyt porywająca, to i tak można się przy nich nieźle bawić. Myślę, że najwięcej korzyści przyniosą one dzieciom, które dopiero wchodzą w świat nauki. Razem z Chlapkiem będą chętniej liczyć i nazywać kolory, gdyż z pewnością nie pozostaną one obojętne na jego nieco zwariowane przygody.

"JEDEN kaczorek na kolegów czeka. 
DWA oglądaja basenik z daleka."

Główny bohater tej serii to sympatyczny kaczorek o imieniu Chlapek. W książeczce Licz z Chlapkiem kaczorek ten, wraz z kolejno przybyłymi na basen przyjaciółmi, zbierają się na skoczni, by zeskoczyć z niej do wody. Najpierw znajduje się tam jeden z nich, później dwóch, trzech, czterech... i tak dalej, aż do dziesięciu. Dzięki takiemu przedstawieniu historii dzieci mogą ćwiczyć liczenie do dziesięciu. Tekst momentami jest rymowany, jednak jak już wcześniej wspominałam, niekiedy rymy te są niedokładne, także możemy zgubić rytm podczas czytania. Jednakże nie jest to wcale aż taka nudna opowieść. Możemy nawet się przy niej trochę pośmiać, a zwłaszcza na jej końcu, kiedy to wszystkie kaczorki wskakują razem do wody. Ilustracje są zabawne i przejrzyste, z łatwością można policzyć wszystkich bohaterów na danej stronie i obserwować ich zabawne poczynania na basenie. Ponadto, cyfry zapisane są słownie drukowanymi literami, dlatego starsze dzieci mogą potrenować samodzielne czytanie i utrwalić sobie ich zapis słowny. Może nie zaliczymy tych ksiażeczek do swoich ulubionych, ale na pewno zostawię je do czasu, aż najmłodszy syn urośnie i będzie mógł z nich skorzystać w przyszłości.


Natomiast w książeczce zatytułowanej Koloruj z Chlapkiem, kaczorek i jego przyjaciele bawią się w chowanego. Fabuła obu publikacji dotyczy więc aktywności uwielbianych przez dzieci, dzięki czemu wzbudzają one ich zainteresowanie i skutecznie zachęcają do nauki, w tym przypadku do liczenia i rozpoznawania kolorów. Jak widać w powyższym cytacie oraz na załączonych do recenzji zdjęciach, także tu zapisano drukowanymi literami słowa oznaczające poszczególne kolory. Ilustracje współgrają z tekstem i są jeszcze ciekawsze niż te z poprzedniej części.



Grube, kartonowe strony obu książeczek są bardzo wytrzymałe i mają zaokrąglone rogi, dlatego też zapewniają dzieciom bezpieczeństwo podczas korzystania z nich. Nie niszczą się łatwo, co jest ich wielkim plusem. Format też mają przyjazny. Wykonane zostały w solidny sposób a twarde i sztywne strony pozostaną jak nowe przez bardzo długi czas. Strony się nie rozdwajają i nie tracą swojego naturalnego blasku.

Licz z Chlapkiem i Koloruj z Chlapkiem to ciekawe  książeczki, pomocne przy nauce cyferek i nazywania kolorów. Idealne dla maluchów, ale także nieco starszych dzieci. Zabawne historie dostarczają powodów do uśmiechu a jakość publikacji jest na najwyższym poziomie. Kaczorek Chlapek to bohater, którego warto poznać.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

środa, 7 sierpnia 2019

"Flamaster wodny. Psotne kotki"


Autor: Urszula Kozłowska
Ilustracje: Anna Staniszewska
Tytuł: Flamaster wodny. Psotne kotki.
Wydawnictwo: Wilga
Seria: Flamaster wodny
Liczba stron: 10
Rok wydania: 2018
Ocena: 10/10
Wiek: 0-6 lat

Opis:

Malowanka z magicznym flamastrem wodnym – do wielokrotnego malowania.
Seria dla maluchów, które szybko się nudzą. Książki z zabawnymi wierszami Urszuli Kozłowskiej z dodatkiem w postaci flamastra. Nie jest to jednak zwykły flamaster, tylko wodny, którym można pomalować ilustracje wewnątrz. Zwykła kolorowanka? Bynajmniej. Ta książeczka jest… magiczna. Kolor nie kryje się bowiem we flamastrze, tylko w stronach książki. Wystarczy je pomalować napełnionym wodą flamastrem, aby odkryły swoją barwę. Gdy obrazek wyschnie, kolor zniknie i będzie można książkę pokolorować jeszcze raz. Dla dzieci – absolutna magia!

Recenzja:

Czarodziejskie książeczki z wodnym flamastrem to, poza książeczkami z naklejkami, najlepszy wynalazek na podróż, czy wyście z dzieckiem na świecie! I w przeciwieństwie do naklejek, zabawa wcale się nie kończy! 

Ta całkiem spora, całokartonowa książeczka na ilustracjach ma białe plamy w kształcie zwierzątek czy przedmiotów. Żeby uzupełnić obrazem poprzez nadanie im koloru, wystarczy zmoczyć ich powierzchnię wodą. Do książeczki dołączono pisak, który po napełnieniu wodą znacznie ułatwię to zadanie, choć oczywiście można tez mazać małą rączką umoczoną w maminej szklance lemoniadą. 

To naprawdę super sprawa, bo chociaż książka jest dość duża, mieści się w torebce i można używać jej wszędzie – bez obaw o pobrudzenie tuszem ubranek, tapicerki, czy restauracyjnego stołu. Nie wymaga temperowania kredek i szukania porozrzucanych skuwek flamastrów – wystarczy napełnić wodny pisak w łazience, czy wodą z butelki. A i samej książeczce nie straszny plażowy piasek, czy kapiące lody – po użyciu wystarczy delikatnie przetrzeć ją mokrą szmatką. Zęboodpornemu twardemu kartonowi niestraszni nawet najmłodsi użytkownicy, a bezpiecznie zaokrąglone rogi pozwalają na bezpieczną samodzielną zabawę. I to zabawę, która się szybko nie skończy, bo zanim wszystkie 10 stron zostanie dokładnie pomalowane, początkowe zdążą już wyschnąć – i można zaczynać od nowa! 






Wielkim plusem jest przesympatyczna fabuła – nie ma chyba nikogo, kto nie rozpoznałby rymowanek Urszuli Kozłowskiej, które dopełniają ta niestandardową kolorowankę. Kocia tematyka chyba już zawsze będzie u nas „na czasie”, a o psotnych, barwnych kociakach na płotkach i wśród przyjaciół zawsze miło z maluchem poczytać. Szczególnie, że przy okazji powtórzymy kolory, przyimki miejsca i wiejskie zwierzątka. A samo malowanie to świetny trening dla małej rączki.

Dobrze mieć taką magiczna książeczkę w zanadrzy na wakacyjnym wyjeździe – na pewno zajmie ruchliwego malucha w trakcie oczekiwania na posiłek w restauracji, podczas podróży pociągiem, czy samolotem, na plaży, czy w parku. Albo po prostu pozwoli mamie na wypicie ciepłej kawy. 

Poza kotkami, mamy do wyboru jeszcze pięć innych tytułów: „Pracowite pojazdy”, „Wesołe Święta”, „Zwierzęta z podwórka”, „Zwierzęta sawanny” i „Wesołe dinozaury”. Jak na kolorowankę, cena jest stosunkowo wysoka, ale biorąc pod uwagę jakość wykonania, wytrzymałość i możliwość wielokrotnego używania naprawdę warto skusić się choć na jedną!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictw Wilga.