Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książeczka z okienkami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książeczka z okienkami. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 listopada 2021

Opracowanie zbiorowe - "Zabawa w chowanego. Przygody Misia Paddingtona"


 Autor: Opracowanie zbiorowe

Tytuł: Zabawa w chowanego. Przygody Misia Paddingtona

Wydawnictwo: HarperKids

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 10

Wiek: 3-7 lat

Ocena: 9/10

Opis:

Zabawa w chowanego. Przygody Misia Paddingtona. Książka z otwieranymi okienkami

Dziś Paddington pierwszy raz w życiu będzie bawił się w chowanego. Dołącz do zabawy, pomóż misiowi liczyć, a później znaleźć jego przyjaciół, którzy ukryli się w domu. Podnoś klapki na kolejnych stronach, by sprawdzić, czy Paddingtonowi udało się odszukać Judy, Jonatana, Mateusza, Lucky, Panią Bird, a nawet swój ulubiony przysmak – kanapkę z marmoladą. A ty lubisz bawić się w chowanego? 

Mocny karton, z którego wykonana jest książka, wytrzyma długie godziny zabawy, okienka otwierają się łatwo, a dzięki zaokrąglonym rogom produkt jest bezpieczny nawet dla maluchów. Otwieranie i zamykanie klapek rozwija zdolności manualne dzieci, a wspólne poszukiwanie ukrytych elementów to dobra zabawa dla całej rodziny! Nie tylko fanów uroczego serialu telewizyjnego Przygody Misia Paddingtona.

Recenzja:

Oto kolejna książka, która ma spore szanse na to, by podbić serca miłośników okienek. Paddingtona zapewne znacie, więc przedstawiać specjalnie go nie będę, natomiast chciałabym pokazać wam, co kryje się w tej uroczej publikacji.

Jak sugeruje tytuł - będzie o zabawie w chowanego. Tyle że z Paddingtonem musi być wesoło. Do wspólnej zabawy włącza się większość domowników, nawet... pani Bird! Gdzie się schowają? To właśnie będzie rola młodego Czytelnika - pomóc misiowi z Peru odnaleźć wszystkich. A żeby to zrobić, trzeba odkryć okienka i sprawdzić, co się pod nimi kryje. Dzieci do tej zabawy nie trzeba specjalnie zachęcać - sprawdzone!

Tekstu w książce nie jest zbyt dużo, więc jako dolną granicę wiekową grupy docelowej czytelników dałabym nawet 2+. Przy czym dodam, że spodoba się i niejednemu przedszkolakowi.

Książeczka ma dość niewielki, wygodny dla małych rączek format. Zaokrąglone rogi czynią ją bezpieczną w użytkowaniu przez dzieci. W środku jest bardzo kolorowo i to jest bardzo duża zaleta tej publikacji. Ilustracje są piękne, zachęcają do poznania tej historii i do wzięcia w niej czynnego udziału, tj. otwierania okienek.



Książka warta polecenia dla młodszych dzieci. A że ma okienka, to można brać w ciemno, nie tylko dla fanów Paddingtona.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

niedziela, 20 grudnia 2020

Opracowanie zbiorowe - "Bing. Książka do wyklejania"; Emma Drage - "Bing w ogrodzie. Książka z otwieranymi okienkami"

 
Autorzy:
opracowanie zbiorowe; Emma Drage
Tytuł: Bing. Książka do wyklejania; Bing w ogrodzie. Książka z otwieranymi okienkami
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 01.08.2018; 13.11.2019
Liczba stron: 16; 12
Wiek: 3-7 lat
Ocena: 10/10

Opis: 
 
 Odkryj zupełnie nowy wymiar przyklejania! „Bing. Książka do wyklejania” to jednocześnie czytanka i wyklejanka – i to jaka! Wybierz dowolne naklejki i umieść je na tle. Zapełnij je różnymi elementami. Naklejki wielokrotnego użytku pomogą ci stworzyć idealną scenę. Możesz zmieniać swoją kompozycję do woli. Kiedy uznasz, że to już koniec, przewróć kartkę i zacznij zabawę od nowa! Każda strona to nowa przygoda – scena, którą zaprojektujesz sam! Baw się i przyklejaj bohaterów w coraz to nowych miejscach. To wszystko zależy tylko od Ciebie! Nie bój się kreatywności! Możesz zaprojektować dowolną scenę albo wzorować się na kadrach filmowych. Czy potrafisz odtworzyć swoją ulubioną bajkę? 
***
 Gdy Bing i Sula szukają biedronek, okazuje się, że w ogrodzie można natrafić na wiele różnych niespodzianek. Sympatyczną opowieść o przyrodniczych odkryciach ulubionego króliczka kilkulatków i jego przyjaciółki uzupełniają znajdujące się na stronach książeczki otwierane okienka. W każdym z nich czeka co innego – na przykład piłka, kwiat albo kotek – więc maluch razem z bohaterami odkrywa kolejne niezwykłe rzeczy. Historia opowiedziana w książce przeplata się z pytaniami, które dodatkowo naprowadzają dziecko na właściwy trop. To świetna zabawa, a jednocześnie okazja do wyćwiczenia koordynacji ręka-oko i… zaproszenie do odkrywania świata dookoła! 
 
Recenzja:
 
Bing to jedna z uwielbianych przez dzieci postaci bajkowych. Książki z nim zawsze mają duże zainteresowanie, zwłaszcza jeśli są wyposażone w naklejki lub otwierane okienka. Do tego jeśli są opatrzone przyjemnym tekstem, zapewniają mnóstwo zabawy, dodatkowo rozwijają też motorykę naszych pociech. Czy Bing. Książka do wyklejania i Bing w ogrodzie. Książka z otwieranymi okienkami spełniają swoje zadanie i umożliwiają dzieciom spędzenie miło czasu z tym fantastycznym króliczkiem? Niech ich szeroki uśmiech po otwarciu przesyłki będzie jednoznacznym dowodem na to, że te książeczki są po prostu fenomenalne dla każdego malucha. Godziny przyklejania i otwierania okienek dostarczą im wiele frajdy i rozbudzą w nich jeszcze większą miłość do książek.

Mój synek należy do grupy tych dzieci, które przepadają za Bingiem. Zatem nic dziwnego, że książki o nim tak bardzo mu się spodobały. Jego malutkie rączki nie mogły się wręcz od nich oderwać. To fantastyczne uczucie móc sprawić dziecku taką radość. Jestem przekonana, że i wasze pociechy będą zadowolone z takich niespodzianek. Książki do wyklejania to seria, w której znajdziecie także innych bohaterów z dziecięcych bajek. Natomiast Bing w ogrodzie należy do cyklu z mniejszą liczbą tytułów (2), ale jest równie absorbująca jak książeczki z naklejkami. HarperKids nadal nie zawodzi małych wielbicieli niezwykłych publikacji.


Książka do wyklejania to nie tylko publikacja służąca do przyklejania naklejek, gdyż dzieci dzięki niej mogą również posłuchać krótkiej opowieści o Bingu i jego przyjaciołach. Odwiedzą pokój króliczka i poszukają jego zabawek, udadzą się do parku karmić kaczki i pójdą na plac zabaw. Poza tym czeka ich jeszcze kilka ciekawych przygód. Z tymi bohaterami nie można się nudzić. Przy każdej ze scen wyraźnie zaznaczono, które przedmioty należy przykleić na konkretnych stronach. Oczywiście najważniejsze w tym wszystkim jest to, że naklejki można przyklejać i odklejać... wielokrotnie. Czy może by coś fajniejszego dla naszych maluchów? Na pewno ta książeczka zajmie ich na długi czas. Poza tym budowanie scen i umieszczanie naklejek ćwiczy dziecięcą kreatywność i spostrzegawczość oraz poszerza ich zasób słownictwa.


 
Książka ma format A4 i jej strony są specjalnie przystosowane do tego, by bawić się z nimi przyklejając i odklejając  naklejki. Naklejki są różnej wielkości, młodsze dzieci mogą jeszcze potrzebować pomocy przy ich właściwym użytkowaniu. Muszę zaznaczyć, że specyficzny zapach, o którym pisałam w poprzedniej recenzji książek z tej serii to prawdopodobnie tylko kwestia nowości i wraz z upływem czasu traci on swoją intensywność. W przypadku Binga jest już niemal niewyczuwalny. Ulubieni bohaterowie, zajmująca aktywność, ciekawa historyjka - to wszystko w jednej cieniutkiej książeczce, która jest naprawdę bardzo pięknie wydana i zachęca dzieci do zabawy.

 
Natomiast Bing w ogrodzie to krótka opowieść wzbogacona otwieranymi okienkami. Dzieci razem z Bingiem wyjdą do ogrodu, gdzie będą szukali biedroneczki. Poszukiwania te są bardzo ciekawe i zajmujące. Historyjka rozpoczyna się od słów, które zawsze słyszymy, na wstępie odcinków bajek animowanych o Bingu, więc jeśli wasze dzieci je oglądają, na pewno to zauważą i w głowie usłyszą znajomy głos narratora. Czy szukanie biedronki zakończy się sukcesem? Otwierane okienka sprawiają, że zabawa ta jest bardzo realistyczna, gdyż rzeczywiście szukamy pod nimi tego owada. Sprawdzanie tego, co się pod nimi ukrywa jest naprawdę fascynujące, czemu dowodzi dziecięcy entuzjazm podczas przeglądania tej niezwykłej książeczki.
 
Publikacja ta ma kartonowe strony i jest w mniejszym formacie niż A4. Otwieranych okienek jest dość dużo. Są one rozmieszczone logicznie i bardzo pomysłowo. Radosne kolory wprawiają w doskonały nastrój, ale oczywiście najwięcej frajdy sprawia odkrywanie zawartości pod otwieranymi okienkami. Ponadto dzieci zdobędą nieco wiedzy z przyrody, dowiedzą się jak wyglądają biedronki i gdzie lubią przesiadywać. Dwuletnie maluchy z pewnością będą potrzebowały trochę pomocy przy pierwszym otwieraniu okienek. Należy też uważać, by nie pociągnęły ich za mocno i nie rozerwały kartonu. Książeczka ta należy do naszych ulubionych i prawdopodobnie wasze maluchy pokochają ją równie mocno.





Bing. Książka do wyklejania i Bing w ogrodzie. Książka z otwieranymi okienkami to publikacje aktywnościowe umożliwiające dzieciom zabawę z ich ulubionym króliczkiem Bingiem. Naklejki i otwierane okienka to coś, co maluchy lubią najbardziej. Zarówno jedna, jak i druga książka dostarcza mnóstwa radości. Poza tym obie wspierają rozwój dzieci, jednocześnie bawiąc ich możliwościami, jakie im oferują. Wspaniałe książeczki, które warto mieć! 
 
Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

środa, 19 grudnia 2018

Pavla Hanácková, Linh Dao - "Kto się chowa na lądzie i w wodzie?"


Autor:
Pavla Hanácková
Ilustracje: Linh Dao
Tytuł: Kto się chowa na lądzie i w wodzie?
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 16
Ocena: 10/10
Wiek: 4+

Opis:

Zwierzęta to mistrzowie kamuflażu. Niektóre tygrysy wyglądają jak… las bambusowy. Są kameleony, których skóra może mieć dowolny kolor. Żaby, które potrafią udawać mech albo liście. Zwierzęta naprawdę potrafią się maskować!

W tej książce schowało się ich 20, znajdziesz je wszystkie?

A kuku!


Recenzja:

Ciekawostki ze świata zwierząt to pewniak, kiedy szukamy pozycji dla malucha. Szczególnie takiej, którą również dorosły będzie czytał z zainteresowaniem.

A kiedy taką tematykę ubierzemy w przepiękne, akwarelowe ilustracje i umieścimy w wyjątkowo trwałej książeczce pełnej ruchomych okienek, musimy liczyć się z entuzjastycznym przyjęciem. 







Bo taka właśnie była reakcja mojej córki na „Kto się chowa na lądzie i w wodzie”. I szczerze mówiąc wcale jej się nie dziwię, że nie chce wypuścić tej książki z rąk. Bo jest świetna.
Każda podwójna strona poświęcona została jednemu zwierzęciu biegłemu w sztuce kamuflażu. Z lewej strony na małego czytelnika czeka trening spostrzegawczości – bo opisywane zwierzątko najpierw trzeba wypatrzyć, a następnie, przy pomocy wyciąganego paska przesunąć okienko, by przyjrzeć mu się lepiej. Prawa pełna jest ciekawych informacji na temat owego zwierzęcia, zilustrowanych zabawnymi rysunkami. W ten sposób poznamy egzotycznego geparda i rodzimego jelenia, przypominającego kamień żółwia morskiego, zakręconego węża i maleńką ośmiornicę (rany,  jaka ona jest urocza!). Na sam koniec czeka zaś prawdziwe wyzwanie – w miejskim pejzażu odszukać należy aż dwadzieścia mniej lub bardziej popularnych stworzeń. A to wcale nie taka prosta sprawa!

Książka jest naprawdę ciekawa, przepięknie zilustrowana, pomysłowa i porządnie wykonana – w twardej oprawie, z grubymi, kartonowymi stronami. Ponadto paski do przesuwania okienek wcale nie tak łatwo wyrwać! 

Bardzo dobry pomysł na prezent dla ciekawego świat malucha. A na tych, którzy wsiąkną na dobre, czeka również druga część, gdzie poszukiwania toczą się w lesie i na śniegu.
Polecamy z całego serca!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.

piątek, 24 sierpnia 2018

Zbigniew Dmitroca - "Co by tu zjeść?"


Autor: Zbigniew Dmitroca
Tytuł: Co by tu zjeść?
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Akademia mądrego dziecka
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 22
Ocena: 8/10
Wiek: 3-4 lata

Opis:

To seria książeczek dla dzieci i rodziców do wspólnego czytania, oglądania i odkrywania świata. Kolejne książeczki to kolejne niespodzianki. Zabawne wierszyki, sympatyczne postacie, barwne ilustracje z wycięciami na sztywnym papierze odkrywają przed dziećmi świat przyrody i świat wyobraźni, świat przygód i świat emocji. 

Recenzja:

To już nasza kolejna przygoda z książeczką tego autora z serii, którą uwielbiamy z córą - za wdzięczne, rymowane wierszyki, wprowadzanie nowych słów, kolorowe ilustracje i przede wszystkim za wykonanie. Zosia uwielbia okienka, chętnie za nie łapie, przewracając strony, a nawet przez nie wygląda. Pod względem atrakcyjności wykonania jest to zdecydowanie najfajniejsza seria dla malucha, z jaką się spotkałyśmy, a spotkałyśmy się z wieloma. Bo tutaj dziecko nie tylko ogląda i słucha, ale manipuluje książeczką jak zabawką. Dlatego grube, tekturowe strony są jak najbardziej na miejscu i pożądane.

Wróćmy do tej konkretnej publikacji. Pod względem treściowym jest miło, rytmicznie, tak jak już Zbigniew Dmitroca nas do tego przyzwyczaił. Tym razem bohaterką jest mała gąsienica, której bardzo doskwiera pusty brzuszek. Na swojej drodze spotyka różnego rodzaju owoce (i nie tylko), ale niestety inni przedstawiciele owadziego świata uświadamiają ją, ze gąsienice tych wszystkich specjałów nie jadają. W ten sposób poznajemy nie tylko nazwy owoców, ale także różnych owadów.

Ilustracje może nie powalają, przynajmniej niektóre, zwłaszcza te owoców - truskawki osobiście bym nie rozpoznała, bardziej przypominała mi jakiegoś dziwnego buraka, ale już rysunki owadów mogą się spodobać - dokładne, konturowe, bardzo w moim guście.



Tak więc pod względem wykonania wręcz idealnie, merytorycznie - bardzo poprawnie i miło dla ucha malucha, wizualnie - całkiem ok, z niewielkimi zgrzytami. Nie zmienia to jednak naszego poglądu na tę serię - Zosia uwielbia ją na razie przede wszystkim za okienka, ja za wartość poznawczą książeczek i za każdym razem niecierpliwie wypatrujemy kolejnych części serii, która zajmuje ważne miejsce w domowej biblioteczce Zosi. W zasadzie nie tylko w niej, bo też rzadko te publikacje po prostu leżą na swoim miejscu, częściej są po prostu pod ręką, by sięgać do nich zawsze wtedy, gdy Zocha ma na to ochotę.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

piątek, 4 maja 2018

Petra Bartíková, Aneta Žabková - "Rok w ogrodzie"


Autor: Petra Bartíková
Ilustracje: Aneta Žabková
Tytuł: Rok w ogrodzie
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 20
Ocena: 10/10
Wiek: 4+

Opis:

Gdzie zimują ważki? Czy osy mieszkają w hotelach? Kiedy kwitną tulipany i narcyzy?

Zobacz, jak zmienia się przyroda przez cały rok – wiosną, latem, jesienią i zimą. Dowiedz się, jak wygląda domek kreta, gdzie trzmiele zakładają swoje gniazda i co robi dżdżownica głęboko pod ziemią. Zbierz pyszne owoce, upiecz ciasto truskawkowe i sprawdź, co się dzieje pod grządką z różami.

Na co czekasz? Chodź do ogrodu na poszukiwanie przygód!

Recenzja:


Miałam to szczęście, że wychowałam się w czasie, gdy wiele rzeczy robiło się jeszcze na dworze - chociaż zimno, mokro, brudno i z zarazkami. Dla dzieci z mojego pokolenia większość z tego, co znalazłam w tej publikacji, było normą, jednak teraz coraz częściej z młodymi ludźmi przesiaduje się w domu i to tam szuka im "zajęcia", kupując nowe zabawki lub włączając bajki w TV. A przecież świat zewnętrzny ma nam tak dużo do zaoferowania i to o każdej porze roku. Wystarczy wyjść na podwórko czy do parku i rozejrzeć się wokół, by znaleźć mnóstwo ciekawych zjawisk do obserwacji, rozmowy, zabawy. Wystarczy ubrać się odpowiednio do pogody, a brudne ręce zawsze można umyć. I chociaż bardzo się staram, muszę przyznać, że wszechobecne szaleństwo sterylnego wychowywania dzieci zdarza się dopadać także mnie. W takich sytuacjach do akcji wkracza mój mąż, sprowadzając mnie na ziemię, bym nie stała się jedną z mam zbyt eko.

"Rok w ogrodzie" to książka wyjątkowa, bo nie tylko przekazująca wiedzę o świecie, ale także - może nawet przede wszystkim - zachęcająca do działania. A to przecież najlepszy sposób na naukę - doświadczenie czegoś, przeżycie na własnej skórze, samodzielne sformułowanie wniosków. Publikacja Petry Bartikovej zachęca młodych odkrywców na przykład do zbudowania karmnika dla ptaków, zasadzenia groszku i obserwowania, jak roślinka wzrasta, a nawet do upieczenia ciasta, oczywiście wspólnie z rodzicem. Wszystko to w zgodzie z następującymi po sobie porami roku, co swoją drogą stanowi rewelacyjny pretekst do wyjaśnienia cykliczności w przyrodzie. 

W środku znajdziemy śliczne, kolorowe ilustracje, ale także pełno uwielbianych przez dzieci bonusów - mini książeczek, okienek do otwierania i harmonijek. Po prostu cudo pod względem wydania, zresztą pod względem merytorycznym także. 




Uważam tę książkę za rewelacyjną pomoc dla rodziców, którzy w czasach, gdy doba wydaje się kurczyć w zastraszającym tempie, zastanawiają się, jak zorganizować swoim pociechom czas na zewnątrz w taki sposób, aby poza dobrą zabawą poznawały one także otaczający świat i prawidła nim rządzące. Przyroda to naprawdę kopalnia wiedzy o świecie, a ta publikacja oddaje w nasze ręce co najmniej kilka świetnych pomysłów, jak zabrać się z dzieckiem do jej eksplorowania. Zdecydowanie polecam!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.

środa, 2 maja 2018

Petra Bartíková, Aneta Žabková - "Rok w lesie"


Autor: Petra Bartíková
Ilustracje: Aneta Žabková
Tytuł: Rok w lesie
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 20
Ocena: 10/10
Wiek: 4+

Opis:

Dlaczego węże wysuwają język? Czy zwierzęta mogą świecić? Kto przesypia zimę?
Zobacz, jak się zmienia przyroda przez cały rok – wiosną, latem, jesienią i zimą. Dowiedz się, co rośnie i kwitnie, jak zachowują się zwierzęta, co robią po zmroku i gdzie szukają pożywienia. Zajrzyj do dziupli w drzewach i nor ukrytych głęboko pod ziemią. Naucz się rozróżniać ślady zwierząt i liście drzew.
Na co czekasz? Chodź do lasu na poszukiwanie przygody!

Recenzja:

Kolejna fantastyczna lektura dla małych odkrywców! Już na samym początku, bez najmniejszego wahania, nazwę ją książką-ciekawostką.
Autorki wprowadzą ciekawego świata malucha w tajemnice leśnego świata, który będziemy odkrywać wspólnie miesiąc po miesiącu. Zaczynając od marca, bo to właśnie wiosną przyroda budzi się do życia. 

Poznamy leśne zwierzęta i rośliny charakterystyczne dla poszczególnych pór roku. Dowiemy się czym jest gęśnica wiosenna, jak pachnie tchórz, jakie ptaki schodzą po drzewach głowami w dół, co jedzą kuny, po co świecą świetliki, dokąd odlatują jaskółki, co gryzie kasztanowca, czy uszatka ma uszy, dlaczego dziki wychodzą z lasu i kiedy randkują zające. A to tylko kilka wybranych ciekawostek!

Nie znajdziemy tu bowiem litego tekstu – cała książka jest tak naprawdę bogato ilustrowanym (a ilustracje  przesympatyczne – osobiście jestem wielką fanką baryłkowatych dzików, Majka ma słabość do ślimaka bez skorupki i wiewiórka-żonglerka) zbiorem krótkich, interesujących faktów pogrupowanych zgodnie z leśnym kalendarzem. Okrągłe okienka dają nam możliwość zajrzenia do wnętrza mrowiska, licznych dziupli i norek, a nawet do wnętrza zjedzonego przez korniki pnia. 

Natomiast z rozkładanych na różne sposoby małych książeczek nauczymy się rozpoznawać zwierzęta po tropach, jakie zostawiają w błocie i śniegu ich łapy i raciczki, a także rozpoznawać gatunki drzew po ich liściach. Podsuną nam również pomysły na leśne zabawy.







Usztywnione strony dzielnie opierają się niszczycielskiej sile podekscytowanych paluszków, a liczne okienka i książeczki rozbudzą ciekawość rozwijając przy okazji motorykę małą. 

Ta książka ma szansę stać się towarzyszką niejednej przygody. Coś czuję, że jeszcze niejednokrotnie będzie nam towarzyszyć w spacerze do lasu. Potrafi wzbudzić zdziwienie i u dorosłego – ja na przykład nie miałam pojęcia, że z jarzębiny można ugotować dżem. 

Budzący sympatię zwierzęcy bohaterowie, intrygując treść i genialna forma. Bardzo polecam, bez wahania kupię również drugą część o ogrodzie. 

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.



piątek, 6 kwietnia 2018

Anita Bijsterbosch - „Wszyscy ziewają"


Autor: Anita Bijsterbosch
Tytuł: Wszyscy ziewają
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 30
Ocena: 9/10

Opis:

Zieeeeewa kotek, zieeeeewa wąż,
zieeeeewa królik, zieeeeewa świnka,
zie… ee... eee… wa hipcio,
zie… wa… żółw,
z… z… asz… ty.
Książka polecana do czytania przed snem. Bywa bardziej skuteczna niż Aaa, kotki dwa, ciepłe mleko, smoczek, muzyka relaksacyjna, samochodowe przejażdżki po mieście, głaskanie i drapanie razem wzięte. Bestseller, który pomaga zasnąć dzieciom na całym świecie.

Recenzja:

Po raz drugi spotykam się z publikacją tej autorki, bo też na polskim rynku ukazały się dotychczas tylko dwie jej książki. Jako że znów zachwyciłam się tym, co kryje wdzięczna, estetyczna oprawa, po cichu mam nadzieję, że Wydawnictwo Adamada na tym nie poprzestanie i wyda kolejne książeczki Anity Bijsterbosch. A już sprawdziłam i jest co wydawać. 

„Wszyscy ziewają" to kolejna książka z tak zwanymi okienkami, które dzieci wprost uwielbiają. Jestem zresztą dowodem na to, że nie tylko one. Grupa sympatycznych zwierzęcych bohaterów powoli układa się do snu, więc zaczynają oni ziewać. Tak prosta i naturalna czynność, właściwa każdemu człowiekowi, ale najważniejsze jest to, że to czynność... zaraźliwa! Kto próbował kiedyś uśpić dziecko, ten wie, ile trzeba się czasem nagimnastykować. Mój szkrab to na razie niespełna siedem kilogramów noszenia, tulenia i śpiewania od kilku minut do jakiejś godziny każdego wieczoru. Bywa, że dłużej. I o ile teraz mi to niespecjalnie przeszkadza, chyba po prostu już przywykłam, to obawiam się, że mój kręgosłup może protestować wprost proporcjonalnie do przyrostu wagi córki. Może więc, gdy nieco podrośnie, spróbujemy innych sposobów? Na przykład zaczniemy wspólnie... ziewać?

Poprzednia książka tej autorki niosła za sobą jednocześnie walory edukacyjne, konkretnie naukę liczenia do dziesięciu i uważałam to za jej dużą zaletę. Przyczajony nauczyciel gdzieś w moim wnętrzu widocznie nie odpuszcza nawet na urlopie macierzyńskim. Ale w sumie doszłam do wniosku, że dla chcącego nic trudnego. Możemy przecież ze starszą pociechą przeliczać choćby uzębienie zwierzęcych bohaterów, a nawet wykonywać na nich różne działania typu kto ma więcej ząbków, o ile itp. 



Warto zaznaczyć, że publikacja jest bardzo ładnie wydana - miły dla ręki format, twarda oprawa, duże, wyraźne ilustracje z mnóstwem kolorów i wspomniane wcześniej okienka. To musi spodobać się grupie docelowej Czytelników. I czasem, kiedy tak patrzę, jakie cudeńka ma obecnie do zaproponowania dzieciom rynek wydawniczy, trochę żałuję, że za moich czasów tak nie było. Pewnie pokochałabym wtedy książki o wiele wcześniej, zupełnie jak moja córa.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.

środa, 16 sierpnia 2017

Guido van Genechten - "Odkryj, gdzie…"


Autor: Guido van Genechten
Tytuł: Odkryj, gdzie…
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 30
Ocena: 10/10
Wiek: 18m+

Opis:
Gdzie kotek smacznie śpi?
Gdzie dżdżownica ma głowę?
Gdzie wiewiórka chowa orzeszki?

Książka z zagadkami, na które najlepsze odpowiedzi podsuwa dziecięca wyobraźnia.

W sam raz dla ciekawskich smyków, szkrabów i bobasów.


Recenzja:
Nie będę owijać w bawełnę – ta seria jest genialna!. „Odkryj…” to cykl trzech rozkładanych książeczek odpowiadających na niektóre z setek pytań, jakie potrafi wyrzucić z siebie maluch w przeciągu minuty.

„Odkryj, gdzie…” to część, która skupia się wyłącznie na zwierzątkach. Siedem sytuacji to siedmioro milusińskich i siedem odpowiedzi, które choć w niewielkim stopniu mają szansę zaspokoić nienasyconą dziecięcą ciekawość. Otwierając okienko, maluch dowie się między innymi gdzie miś polarny szuka jedzenia, gdzie ptaszek karmi pisklęta i gdzie tak właściwie jest głowa dżdżownicy. Ta lektura to świetny trening spostrzegawczości i kojarzenia faktów. Rozwija słownictwo, utrwala nazwy i zwyczaje zwierząt, pobudza ciekawość i wyobraźnię.
A rozkładane strony/okienka tworzą iluzję ruchu wprowadzając małego mola książkowego w proste podstawy animacji poklatkowej.

Nieskomplikowane i przejrzyste a jednocześnie bardzo estetyczne i niepozbawione humoru (wiem, że jestem już na to zdecydowanie za stara, ale zawsze mnie bawią siusiające pieski. Na szczęście dzieciaki też uwielbiają „takie kwiatki”) ilustracje podbiją serca zarówno dzieci, jak i rodziców. Użyte kolory są wesołe, kontrastowe i soczyste, a postacie przedstawione zostały bez zbędnej infantylizacji (niechlubnym wyjątkiem jest jedynie kotek na okładce, który stylistycznie niewiele ma wspólnego z resztą obrazków). Ilustracjom towarzyszy minimum tekstu sprowadzonego wyłącznie do pytania i odpowiedzi, co podkreśla oszczędną, pozbawioną zbędnych ozdobników formę książki.

Delikatnie usztywniane strony są „etapem przejściowym” między kartonówką, a klasyczną książką. Idealnie sprawdzą się u dziecka w wieku zbliżonym do dwóch lat, które rozumie już, że smakowanie literatury nie ma zbyt wiele wspólnego z jej jedzeniem, a szarpana książka ulega zniszczeniu. Okienka/rozkładanki nie są małymi elementami, dzięki czemu zdają się być nieco bardziej odporne na atak małych ciekawskich paluszków. A porządna, twarda okładka z zaokrąglonymi bezpiecznie brzegami naprostuje ewentualne zagniecenia powstałe podczas zbyt entuzjastycznej lektury.







 
Oryginalny pomysł, sympatyczni bohaterowie, przemyślana forma, staranne wykonanie, a także humor i zaskoczenie malujące uśmiechy na bobasowych buźkach – właśnie to uwielbiam w pozycjach dla dzieci. Wszystkie części tej serii można kupować w ciemno, są strzałem w dziesiątkę.

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.

środa, 9 sierpnia 2017

Anita Bijsterbosch - "Gdzie jest konik morski?"

Autor: Anita Bijsterbosch
Tytuł: Gdzie jest konik morski?
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 28
Ocena: 9/10
Wiek: 30m+

Opis:
Rety! Gdzie się podział dziesiąty dzidziuś? Tato konik morski zgubił gdzieś jedno ze swoich dziesięciorga maluchów. Szuka za rafą koralową, w muszli i pod kamieniem. Ale wciąż natrafia na zupełnie inne zwierzątka…

Bestseller, który pomaga dzieciom na całym świecie zapamiętać liczby. Skuteczniej niż guziki, palce i liczydło razem wzięte.

Recenzja:
Osią fabuły uroczej książeczki dla najmłodszych jest sytuacja, która mogła zdarzyć się tylko ojcu – konik morski zgubił jedno ze swoich dzieci. Rozpoczyna zatem szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą przetrząsając zakamarki morskich głębin i prosząc o pomoc każde napotkane stworzenie. Towarzysząc mu w poszukiwaniach zaginionego synka, mały czytelnik poznaje różnorodne morskie zwierzątka i utrwala liczenie do dziesięciu.

To nieskomplikowana, ale wciągająca historia za którą równie łatwo nadążyć, co się w nią zaangażować. Pomagają w tym przepiękne ilustracje, które przywodzą nieco na myśl perfekcyjnie wykonaną wycinankę-wyklejankę. Wspaniałe kolory – żywe, choć dalekie od podstawowej palety, duża szczegółowość przy jednoczesnym zachowaniu prostoty i przejrzystości ilustracji, budzący sympatię, uśmiechnięci bohaterowie – oto klucz do sukcesu.

Bardzo lubię książeczki dla dzieci, w których bohaterem jest konik morski – nie oszukujmy się, tatusiowie wciąż są traktowani nieco „po macoszemu” jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi, a przecież sprawdzają się w tym świetnie. Chyba, że akurat gubią jedną z pociech :D Jednak jak by nie patrzeć, z tatą nie można się nudzić! A książka Anity Bijsterbosch pełna jest tatusiów trzymających pieczę nad swoją dziatwą (podczas lektury czułam się prawie jak na placu zabaw w sobotni poranek), którzy wspólnie szukają zaginionego konika morskiego, jak na facetów przystało, bardzo skrupulatnie – za kamieniami, muszlami i wodorostami, a nawet za lampką ryby-żeglarza.

Podobnie jak w przypadku historii Pana Hilarego i jego okularów, zguba znajduje się tam, gdzie powinniśmy byli zacząć szukać ;)

Podoba mi się zabieg bezpośredniego zwrócenia się do czytelnika i zaangażowanie go w poszukiwania. Zabawa w detektywa, poszukiwanie skarbu, podchody – nic tak nie porusza ciekawości i wyobraźni jak te pomysły, sprytnie połączone w historii gapowatego taty konika. Cóż jest bowiem bardziej intrygującego niż zagadki i tajemnice?

Równie wielką moc przyciągania co właśnie owa tajemnicza misja, mają wykorzystane w tej pozycji okienka. Fakt, iż dzieciaki (i nie tylko one, bo ja również) uwielbiają otwierać okienka i sprawdzać cóż to się za nimi kryje, jest niepodważalny, a książeczek z okienkami jest na rynku mnóstwo. Ale z tak ciekawym wykorzystaniem tego pomysłu jeszcze się nie spotkałam – bowiem w tej książeczce okienka zyskały przeróżne, nawet najbardziej wymyślne i skomplikowane kształty. Mamy zatem okienko w kształcie ślimaka, muszli, sterty kamieni, rafy koralowej i kępki wodorostów. Kolorowe, różnokształtne i dopracowane w każdym szczególe pobudzają na równi zmysły wzroku i dotyku. Niestety są tym samym dość delikatne.


Lekko usztywnione strony będą idealne dla nieco starszego malucha, który już raczej nie testuje literatury przy pomocy kubków smakowych, jednak zdarzy mu się jeszcze raz na jakiś czas, pod wpływem emocji, potraktować lekturę mało delikatnie i pognieść cienki papier. Duży plus za twardą okładkę z delikatnie zaokrąglonymi rogami – ostrożności nigdy dość. Jednak patrząc pod względem wytrzymałości, książeczka z tak dużymi i skomplikowanymi okienkami powinna moim zdaniem mieć kartonowe strony – mimo usztywnienia okienka szybko się zużywają i po kilkunastu otwarciach zaczynają się odklejać. Dość szybko ulegają ciekawskim i czasem zbyt rozentuzjazmowanym dziecięcym paluszkom. Może nie będzie służyła latami, ale za to gwarantuje mnóstwo świetnej zabawy.

Fajny pomysł, charakterystyczne ilustracje, przejrzysta forma, oryginalne okienka oraz „zabawa w detektywa” – i nagle okazuje się, że wiedza sama weszła do głowy, a maluch potrafi liczyć. Nie mogę się już doczekać, aż moja córka wyrośnie wreszcie z etapu wyrywania okienek i dojrzeje do tej pomocy naukowej. Zapowiada się masa świetnej zabawy!

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.