Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4-5 lat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4-5 lat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 czerwca 2021

Katarzyna Pruszkowska - "O Kaziku i misiu Słoniku"



 
Autor: Katarzyna Pruszkowska

Tytuł: O Kaziku i misiu Słoniku

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 48

Wiek: 4-5

Ocena: 8/10

Opis:

Jedną z rzeczy, której Kazik nauczył się od ukochanej babci, jest poszukiwanie skarbów, czyli przedmiotów porzuconych przez innych ludzi. Pewnego dnia trafia na starą walizkę z pluszowym misiem, pozytywką, kawałkiem cegły do rysowania, glinianym ptaszkiem i procą.

Okazuje się, że miś potrafi rozmawiać z dziećmi…

Nazywa się Słonik i bardzo tęskni za swoim przyjacielem Zbysiem. Kazik postanawia pomóc misiowi odnaleźć jego właściciela i tak powstaje plan…

Tymczasem między chłopcem i Słonikiem rodzi się przyjaźń, która pomoże Kazikowi w wielu trudnych chwilach.

Piękna opowieść o ponadczasowej przyjaźni, podejmowaniu nowych wyzwań, radzeniu sobie ze stratą.

Recenzja:

"O Kaziku i misiu Słoniku" to jedna z tych pozycji, które potrafią wzruszyć czytelnika, niewykluczone, że do łez. W dodatku nie tylko tego młodszego, bo i dorosły poczuje się przejęty tą historią. Bo i jak przejść obojętnie obok opowieści, która porusza nie tylko tematy zmian i nowych wyzwań, ale także te trudne i poważne - przemijania i straty.

Kazik to chłopiec, który wkrótce ma rozpocząć przygodę ze szkołą. Przechodzi trudny czas, bo pewnego dnia karetka zabrała jego tatę, który nie wrócił już do domu. Chłopiec dużo czasu spędza z babcią, która uczy go, jak szukać skarbów tam, gdzie nikt inny nie spodziewałby się ich znaleźć - swoją drogą, to prawda, że ludzie wyrzucają wiele rzeczy, którym ktoś inny mógłby ofiarować drugie życie.

Pewnego dnia chłopiec trafia na starą walizkę, w której znajduje... misia. Trochę nie podoba mi się sposób, w jaki do niej dotarł, bo szedł za nieznajomym mężczyzną, oddalając się od domu - wiedział, że nie powinien tego robić, ale był zezłoszczony na mamę. Ale to też dobry punkt wyjścia do rozmowy ma temat tego, dlaczego warto pamiętać o zasadach dotyczących bezpieczeństwa. Miś z walizki trafił z Kazikiem do domu, gdzie okazało się, że pluszak... potrafi mówić! I że bardzo tęskni za swoim przyjacielem. Chłopiec postanawia, że pomoże mu go odnaleźć. Choć miś Słonik - o oryginalnym imieniu przeczytacie już w książce - dokładnie opisuje kompana swoich zabaw, to jednak jego odnalezienie okazuje się bardzo trudne. Dlaczego? I czy w końcu się im uda? Tego nie zdradzę, ale piękne jest to, że nie tylko Kazik pomaga misiowi - okazuje się bowiem, że pomagają sobie wzajemnie!


To piękna, momentami smutna i wzruszająca historia. Myślę, że spodoba się wielu czytelnikom - tym starszym też! Zwłaszcza że jest bardzo miło dla oka ilustrowana!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

środa, 21 kwietnia 2021

Lizzy Stewart - "W moim ogrodzie jest tygrys"

Autor: Lizzy Stewart
Tytuł: W moim ogrodzie jest tygrys
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 40
Wiek: 4-5
Ocena: 10/10

Opis:

Mała Natka bardzo się nudzi, więc babcia proponuje jej, aby wyszła do ogrodu i poszukała mieszkającego tam tygrysa. Natka uważa, że jest już za duża, by wierzyć w zmyślone historyjki! Wszyscy przecież wiedzą, że tygrysy żyją w dżungli, a nie w ogrodzie starszych pań.

Recenzja:

Natka jest u babci i mimo całego stosu książeczek i zabawek na dywanie nudzi się jak mops. Babcia wysyła ją więc do ogrodu w poszukiwaniu…. tygrysa! A do tego ważek wielkości ptaków, gderającego niedźwiedzia polarnego i natkożernych roślin.

Dziewczynka jest absolutnie przekonana, że niczego takiego naprawdę nie ma w babcinym ogrodzie. Jest już w końcu zdecydowanie zbyt duża, by dać się nabrać na tego rodzaju opowieści. Mimo to bierze pod pachę swoją pluszową żyrafkę i postanawia przejść się po ogródku. A tam czeka na nią sporo niesamowitości.





Choć mamy tu już nieco dłuższe partie tekstu, to wciąż książka, którą wrzucam do kategorii picturebooków, bo malarskie, przekolorowe ilustracje zdecydowanie wiodą tu prym zmieniając babciny ogródek w zdecydowanie magiczne miejsce.

Bosko ilustrowana, super sympatyczna i całkiem zabawna historyjka o czarodziejskiej mocy babcinych pomysłów i sile wyobraźni zdolnej przegonić największa nawet nudę. Z odrobinę filozoficznym sznytem, bo w końcu w jaki sposób ocenić, czy coś istnieje naprawdę, czy tylko na niby?

Dziecięca wiara w czary to temat, który odmieniany był w literaturze już chyba na wszystkie przypadki, a wciąż potrafi zachwycić.

„Jeśli we mnie uwierzysz, to sprawi, że stanę się prawdziwy”.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.

wtorek, 26 stycznia 2021

Ellen DeLange - "Przyjaciel na zawsze"

 

Autor: Ellen DeLange

Tytuł: Przyjaciel na zawsze

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 32

Wiek: 4-5 lat

Ocena: 8/10

Opis:

Prawdziwa przyjaźń nigdy się nie kończy!

Poznaj historię uroczego bałwanka i pewnej wiewiórki, między którymi nawiązuje się niezwykła przyjaźń. Pewnego zimowego dnia, wiewiórka wyszła ze swojej dziupli i zauważyła coś bardzo dziwnego – samotnego i drżącego z zimna bałwanka w środku lasu. Od tamtej pory nie mogła o nim zapomnieć. Postanawia mu pomóc i podarowuje ciepły szalik. I tak zaczyna się wyjątkowa przyjaźń. Ale czy będzie ona trwała na zawsze?

Wzruszająca opowieść o sile przyjaźni, która trwa pomimo rozłąki. Piękny tekst autorstwa Ellen DeLange uczy empatii, wrażliwości i pomaga dziecku poradzić sobie z trudnymi emocjami, np. w sytuacji rozstania z bliską osobą. Forma pictruebooka – prosty tekst i całostronicowe ilustracje, sprawią, że będzie to idealna książka dla wszystkich maluchów.

Recenzja:

Książki o przyjaźni cieszą się w naszym domu dużą popularnością. Mamy z córą kilka ulubionych tytułów, niemniej za każdym razem chętnie sięgamy po nowości, licząc, że dołożymy coś z perełek w tej tematyce do naszej listy naj. "Przyjaciel na zawsze" to książka, która bezsprzecznie wzbudza w czytelniku duże emocje, nie tylko te łatwe i przyjemne, czego dobrym przykładem jest moja córa.

Motywem przewodnim książki jest właśnie przyjaźń. Ta w pięknym wydaniu, bo zawarta wtedy, gdy jedno z przyjaciół było w potrzebie, a drugie mu pomogło. Pewien bałwanek czuł się niesamowicie samotny, w dodatku dokuczał mu mróz. Wiewiórka, najpierw podchodząca do niego z dystansem, w końcu przyniosła mu szalik i zaoferowała coś pięknego - własne towarzystwo. Tak zaczęła się piękna przyjaźń, która jednak - jak może się domyślacie - nie mogła trwać wiecznie w takiej postaci. Kiedy przyszła wiosna, bałwanek się roztopił, ale był on przecież później we wszystkim, co otaczało wiewiórkę. We wszystkim, co rozkwitło. 



Wiem, że motyw przemijania również jest ważny, niemniej u nas jest chyba na niego za wcześnie, bo odejście bałwanka skończyło się u nas dużym płaczem i słowami, że to bardzo smutna książka. Były próby rozmowy, było dużo tulenia, ale nie pojawiła się chęć powrotu do tej historii. Dla mojego dziecka za dużo tam emocji, takich, na jakie jeszcze nie jest gotowe, ale to nie znaczy, że w przypadku innych również tak będzie. Znam rodziców i dzieci, którym bardzo się ta historia podobała i często do niej wracają. Zwłaszcza, że i szata graficzna jest efektowna i warta uwagi. Taka nieoczywista, ale kolorowa i  przyciągająca wzrok.To po prostu nie jest książka dla nas. Jeszcze nie teraz.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

wtorek, 29 grudnia 2020

David Litchfield - "Przyjazny Olbrzym"


 Autor: David Litchfield

Tytuł: Przyjazny Olbrzym

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 40

Wiek: 4-5 lat

Ocena: 10/10

Opis:

Bartek nie może uwierzyć w opowieści dziadka. Ponoć istnieje w ich mieście pewien olbrzym. Według historii, które opowiadane są z pokolenia na pokolenie, Pomocny Olbrzym zawsze czuwa nad bezpieczeństwem miasteczka. Dziadek przypomina chłopcu ich własne przygody. Gdy szli na biwak – Olbrzym odpędził niedźwiedzie, innym razem uratował łódź przed wysokimi falami, a kiedy zawalił się most – pomógł samochodom bezpiecznie przejechać…

Czy chłopiec będzie miał okazję zaprzyjaźnić się z Pomocnym Olbrzymem? Przecież często uciekamy przed nieznanym...

Pięknie ilustrowany picturebook Davida Litchfielda, autora książki "Niedźwiedź i pianino". Tym razem autor stara się przekazać dzieciom kilka słów o tolerancji, odmienności, wzajemnej pomocy i prawdziwej przyjaźni. Z tej książki każde dziecko wyniesie lekcję o tym, że nie warto oceniać po pozorach, a to co inne, nieznane, wcale nie musi być takie straszne.

Recenzja:

Na początku, kiedy oczekiwałam na przesyłkę z tą książką, sądziłam, że będzie ona raczej świąteczna, więc po grudniowych wieczorach pełnych czytania odłożymy ją do kartonu, gdzie poczeka sobie na kolejny grudzień. Tymczasem nic bardziej mylnego - "Przyjazny Olbrzym" nie jest książką typowo świąteczną, będzie zachwycać przez cały rok, bo jej tematyka jest bardzo aktualna i ważna.

Dawno nie spotkałam się z książką tak dopracowaną - zarówno pod względem tekstu, jak i ilustracji. A najlepsze jest to, że wszystko to jest dziełem jednej osoby - Davida Litchfielda, który jest zarówno autorem tekstu, jak i ilustratorem. Tym większe brawa, bo wyszło naprawdę rewelacyjnie.

Przyjazny Olbrzym już wielokrotnie pojawiał się w opowieściach dziadka, ale Bartek jakoś nie może uwierzyć w jego istnienie. Przecież widziałby kogoś, kto pomaga mieszkańcom, skoro w dodatku ten ktoś jest wielki. Tymczasem pewnego dnia chłopiec przekonuje się, że Przyjazny Olbrzym nie jest jedynie wytworem dziadkowej wyobraźni, ale kiedy stają twarzą w twarz, Bartek ucieka. Później co prawda uświadamia sobie, że może właśnie o tym mówił dziadek, że może właśnie przez takie reakcje Olbrzym pomaga po cichu i się ukrywa, ale gdy wraca na miejsce spotkania, okazuje się, że cichego pomocnika już tam nie ma. Chłopak zastanawia się, jak mógłby wynagrodzić Olbrzymowi swoje zachowanie i razem z dziadkiem wpadają na świetny plan. Czy się powiedzie? Pewnie się domyślacie, ale więcej dowiecie się, gdy sięgniecie po tę wyjątkową książkę.



Ta publikacja zdecydowanie wywołała u mnie efekt wow. Jest w niej poruszona zarówno tematyka przyjaźni, jak i uprzedzeń i tego, jak łatwo kogoś ocenić i tą oceną skrzywdzić tylko ze względu na to, że jest inny niż wszyscy. To ważna i potrzebna tematyka, którą można przełożyć na przykłady z życia i w ten sposób zacząć bardzo kształcącą rozmowę z młodym człowiekiem.

Na pewno będę się przyglądać książkom tego autora, tym bardziej że ilustracje są po prostu bajeczne, perfekcyjnie dopracowane. Zdecydowanie polecam tę książkę!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

środa, 9 grudnia 2020

Katarzyna Wierzbicka - "Elf do zadań specjalnych"


 
Autor: Katarzyna Wierzbicka
Tytuł:
Elf do zadań specjalnych
Ilustracje: Ulyana Nikitina
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 192
Wiek: 4-5 lat
Ocena: 9/10

Opis:

Rozpoczęło się odliczanie do świąt!
W wiosce Świętego Mikołaja trwają już przygotowania. Odbieranie listów, produkcja zabawek, pakowanie, przygotowanie sań i… sprawdzanie poziomu grzeczności dzieci. Pracowite elfy uwijają się, by zdążyć ze wszystkim i by tegoroczne święta były naprawdę idealne. Jednak pewnej grudniowej nocy w wiosce Mikołaja zjawiają się niespodziewani goście i wygląda na to, że w tym roku Boże Narodzenie może okazać się wielką katastrofą.
Czy niespodziewani goście i elfy nauczą się współpracować?
Czy elf Wiercipiętek spełni marzenia dzieci?
Czy uda się uratować święta?


Recenzja:

Jeśli chcielibyście rozpocząć czytanie tzw. kalendarza adwentowego, czyli książki podzielonej na 24 rozdziały przeznaczone na każdy dzień adwentu z maluszkiem, dla przedszkolaków świetnie sprawdzi się „Elf do zadań specjalnych” Katarzyny Wierzbickiej z magicznymi ilustracjami Ulyany Nikitiny.

Już od pierwszego dnia grudnia w Wiosce Świętego Mikołaja praca wre – trzeba przeczytać każdy list, wyprodukować w fabryce zabawek prezenty dla każdego dziecka na świecie, przetestować je dokładnie, zadbać o renifery i oczywiście sprawdzić, czy wszystkie dzieci aby na pewno nie były za bardzo niegrzeczne w tym roku. A do tego, zgodnie z duchem czasu, produkcję czeka wprowadzanie reform i innowacji pod czujnymi surowym okiem elfki Lśniącej.

Tymczasem w krainie Świętego Mikołaja pojawiają się tajemnicze ślady wielkich łap na śniegu zwiastujące nieoczekiwanych gości, a elf Wiercipiętek zgubił swój szaliczek niewidzialności i za nich nie chce się do tego przyznać, w końcu jako sprytny elf na pewno siebie bez niego poradzi. Czy idealne Święta są zagrożone? I czy uda się spełnić marzenia dzieci na czas?
 




Chociaż książka prezentuje się ciałkiem konkretnie, to po podzieleniu na 24 dni wychodzi po 6-10 stron na rozdział, czyli na maksymalnie 10 minut czytania. Moja pięciolatka wręcz wolałaby czytać dalej, nie przerywać po każdym rozdziale, ale wydaje mi się, że mimo długości tekstu nie jest to propozycja skierowana do jeszcze młodszych dzieci – podjęta tematyka może być dla nich za trudna. A poza wartościami uniwersalnymi, jak pomóc innym, czy pokonywanie różnic, jest też na przykład automatyzacja i próba wprowadzenia korpopodejścia do pracy w fabryce elfów, co moje dziecko nie zawsze kuma. Troszkę musimy tłumaczyć, ale dzięki temu dorosły również czyta z przyjemnością.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.