Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria o basi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seria o basi. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 marca 2021

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia, Franek i kolory"; "Basia, Franek i zwierzaki"


Autor: Zofia Stanecka
Ilustracje: Marianna Oklejak
Tytuł: Basia, Franek i kolory; Basia, Franek i zwierzaki
Wydawnictwo: Harper Kids
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 14;14
Ocena: 10/10
Wiek: 0-3 lat

Opis:

Krótkie opowiastki o Basi i Franku to propozycja wspólnej lektury, rozmowy i zabawy z dzieckiem, od najmłodszych lat. Basia jest starszą siostrą Franka. Dużo się razem bawią, czasem się na niego złości, ale przede wszystkim jest dla niego wzorem i przyjaciółką.

Franek jest mały i nie wszystko jeszcze umie. Na szczęście ma starszą Basię. To ona pokazuje mu świat. Razem poznają zwierzęta, kolory, liczby, pojazdy. Razem przeżywają złe i dobre humory, przygody z ubieraniem, czy nauką siusiania nie do pieluchy. Wspólnie uczą się i bawią. Bo nie ma to jak starsza siostra! Super jest być młodszym bratem i razem poznawać świat!

Recenzja:

Na serię o Basi i Franku, skierowaną do najmłodszych dzieci, trafiłyśmy stosunkowo późno i w formie zbiorczej „Wielkich ksiąg Basi i Franka” – dlatego też zainteresowanie mojej córki nie trwało szczególnie długo, choć i do tych opowiadań mamy sporo sentymentu. To krótkie, bardzo proste historyjki skupione wokół tematów bliskich maluszkom – poznawaniu kolorów, zwierzakom, zasypianiu, jedzeniu czy korzystaniu z nocnika.

Strasznie się cieszę, że pojawił się dodruk tych książeczek w formie kartonowej – dotychczas widziałyśmy je jedynie w bibliotekach. To niewielkie, leciutkie kartonówki z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami, śliskie i błyszczące, ząbko- i ślinoodporne. Najnowsze z nich to „Basia, Franek i zwierzaki” oraz „Basia, Franek i kolory”. 
 




Basia towarzyszy młodszemu braciszkowi w poznawaniu świata – bo wiadomo, że świat starszej siostry jest najciekawszy na świecie! Basia wprowadza Frankowi naukę kolorów - i pomaga się przebrać, kiedy braciszek, chcąc wyglądać jak ona, farbuje pomidorem swoją białą bluzeczkę w czerwone paski – oraz nazw i zwyczajów zwierząt – bawiąc się z nim w kotki, wygłupiając z Kretem, czy opiekując Kajetanem. Pełne kolorów ilustracje wypełniają całe strony, a krótki, często bardzo zabawny tekst dopełnia historie.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.

piątek, 6 listopada 2020

Zofia Stanecka - "Basia i chorowanie"

 Autor: Zofia Stanecka

Tytuł: Basia i chorowanie

Wydawnictwo: Harper Kids

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 24

Wiek: 3-7 lat

Ocena: 10/10

Opis:

Gdy cała rodzina Basi choruje, a z Basią jest tak źle, że Tata decyduje się zawieść ją do szpitala. Dziewczynka jest przerażona. Szpital nie brzmi jak przyjemne miejsce! Okazuje się jednak, że strach ma wielkie oczy, a pobyt w szpitalu może być całkiem znośny – szczególnie wtedy, gdy Basię odwiedza ulubiony stryj Grześ, a sąsiadka z sali lubi te same gry. 

„Basia i chorowanie” to zabawna i mądra opowieść przeznaczona dla przedszkolaków. Wciągająca historia nie tylko zainteresuje zarówno dzieci, jak i dorosłych, lecz także pomoże najmłodszym czytelnikom oswoić lęk przed szpitalem i pokaże, jak zachować pogodę ducha w chorobie. 

Książka „Basia i chorowanie” to: 

● kolejna odsłona przygód Basi w kultowej serii Zofii Staneckiej; 

● sympatyczna bohaterka uwielbiana przez dzieci… i rodziców; 

● wciągająca opowieść o perypetiach dziewczynki w czasie pobytu w szpitalu i o próbach oswojenia szpitalnej rzeczywistości; 

● zrozumiały dla dzieci, pełen humoru, barwny język; 

● świetne ilustracje Marianny Oklejak.

Recenzja:

Basia towarzyszy mojej trzyletniej córze w jej czytelniczej przygodzie już od dawna. Czytamy zarówno "Wielkie Księgi Basi", jak i pojedyncze części. Po jedne sięgamy częściej, po inne rzadziej, ale wszystkie lubimy. Natomiast "Basia i chorowanie" właśnie trafiła do ścisłej czołówki.

Czasy mamy takie, że każda choroba martwi. Zresztą jesienią zazwyczaj chorowało się częściej. Jeśli przeziębi się jeden z domowników, to pół biedy, bo ma się nim kto zaopiekować, ale jeśli pochorują się wszyscy, na przykład wskutek grypy żołądkowej, to już gorzej. A to właśnie dopadło całą rodzinę Basi. 

W tej części co chwilę ktoś biegnie do toalety, ktoś komuś podstawia miskę pod twarz, a jednak jest tak wesoło, że czytając, co chwilę się śmiałam, zwłaszcza na początku, gdy akcja toczyła się w domu, bo później przeniosła się do szpitala, więc zrobiło się poważnie.


Ale przed szpitalem było naprawdę wesoło, na przykład wtedy, gdy Janek oznajmił, że Franek jest wybrańcem, bo wszystko wychodzi mu dołem, za to on sam jest skazańcem. A później wybrańcem została mama, która swoją drogą do tej pory latała między domownikami i podstawiała pozostałym miski.

Na szczęście Basia i jej bliscy poradzą sobie nawet w takiej sytuacji, tym bardziej że mogą liczyć także na pomoc dalszej rodziny. A gdy wszyscy wyzdrowieją, znów będzie pięknie i rodzinnie, jak to w tej serii.

Polecam, bardzo polecam, zwłaszcza teraz, w sezonie chorobowym.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Harper Kids.

środa, 23 września 2020

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia, Franek i zasypianie"; "Basia, Franek i jedzenie"

 


Autor:
Zofia Stanecka
Ilustracje:
Marianna Oklejak
Tytuł:
Basia, Franek i zasypianie; Basia, Franek i jedzenie
Wydawnictwo:
Harper Kids
Rok wydania:
2020
Liczba stron:
14;14
Ocena:
10/10
Wiek:
0-3 lat


Opis:


Krótkie opowiastki o Basi i Franku to propozycja wspólnej lektury, rozmowy i zabawy z dzieckiem, od najmłodszych lat. Basia jest starszą siostrą Franka. Dużo się razem bawią, czasem się na niego złości, ale przede wszystkim jest dla niego wzorem i przyjaciółką.

Franek jest mały i nie wszystko jeszcze umie. Na szczęście ma starszą Basię. To ona pokazuje mu świat. Razem poznają zwierzęta, kolory, liczby, pojazdy. Razem przeżywają złe i dobre humory, przygody z ubieraniem, czy nauką siusiania nie do pieluchy. Wspólnie uczą się i bawią. Bo nie ma to jak starsza siostra! Super jest być młodszym bratem i razem poznawać świat!


Recenzja:

Kochamy Basię! I chociaż moja córka, jako pierwszą poznała pełnometrażową książeczkę o Basi („Basia i basen”, w wieku 1,5 roku), dla najnajów autorki przygotowały króciutkie i znacznie prostsze historyjki oswajające przeróżne sytuacje z życia codziennego malucha.

Franek jest bardzo żywiołowym bobasem i nie ma czasu na sen! Zdecydowanie wolałby wyjść z łóżeczka i dalej bawić się z Basią. Ale ta jest zmęczona i sama chciałaby pójść spać. Franek nie chce mleka, kocyka ani Przytulanki. Czy starsza siostra znajdzie jakiś sposób, by położyć go spać? 



Jedzenie to super zabawa, kiedy jest się maluszkiem – zarówno kiedy puszcza się kanapkowe statki na spienionych wodach z kakao, brudzi bananem, czy lepi plastelinowe ciasteczka na podwieczorku dla pluszaków. Czym tym razem zaskoczy nas Franek? Na pewno będzie bardzo apetycznie! 
 




Każda książeczka kończy prostym zadaniem na spostrzegawczość dla malucha.

Co prawda znaliśmy już te opowieści, bo mamy w swoich zbiorach dwie części „Wielkiej Księgi Basi i Franka”, ale w przeciwieństwie do papierowej, ta wersja jest znacznie bardziej przystępna dla zupełnego maluszka. Dzięki twardym, kartonowym stronom o śliskiej powłoce nie straszna im ani kapiąca ślina, ani wyżynające się ząbki dziecka. Pojedyncze książeczki są całkiem lekkie, w niewielkim formacie przyjaznym dla małych rączek. I jak zwykle wielki plus za zaokrąglone bezpiecznie rogi. Można spokojnie dać bobasowi do samodzielnej lektury, a i bardzo wygodnie trzymać je w jednej ręce podczas wspólnego czytania z dzieckiem na kolanach.

Bardzo się cieszę, że ukazało się kolejne wydanie tej podserii, Basia zawsze będzie miała szczególne miejsce na naszej półce z książkami! Serdecznie polecamy!

Z tej serii ukazały się również „Basia, Franek i samochody” oraz „Basia, Franek i pielucha”.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperCollins.

środa, 9 października 2019

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia i zegarek"

 
Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Tytuł: Basia i zegarek
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 24
Ocena: 10/10
Wiek: 5-7 lat

Opis:

Pewnego dnia Basia dostaje od Dziadka Henryka w prezencie piękny zegarek z błyszczącymi brylancikami. Jednak co oznaczają przesuwające się wskazówki i jak odczytać z nich godzinę? Dziewczynce przychodzą do głowy też inne pytania… Dlaczego podczas zabawy czas pędzi jak szalony, a gdy na coś bardzo, bardzo się czeka, minuty ciągną się jak godziny? Co oznacza przemijanie? Czy Dziadek będzie znał odpowiedzi na te pytania?

Ulubiona bohaterka dzieci powraca z kolejną porcją przygód! Sympatyczną i niesforną Basię łatwo polubić i jeszcze łatwiej się z nią utożsamić. W książce „Basia i zegarek” dziewczynka uczy się kolejnych ważnych umiejętności, ale też zadaje ważne pytania o naturę czasu i przemijanie.

„Basia i zegarek” to piękna, zabawna i wciągająca historia o walorach edukacyjnych dla dzieci w wieku przedszkolnym. Napisana prostym językiem i przesycona humorem opowieść Zofii Staneckiej zaciekawi przedszkolaków tematem czasu, a przy tym rozbawi do łez. Kapitalne ilustracje Marianny Oklejak są doskonałym uzupełnieniem tekstu.


Recenzja:

Obawiałam się trochę, że to jedna z tych „poważniejszych” Baś, na które moja trzyipółlatka będzie jeszcze trochę za mała – w końcu trudno „znać się” na zegarku, jeśli nie zna się jeszcze cyferek. Szybko okazało się jednak, że „Basia i zegarek” wcale nie ma na celu nauczyć przedszkolaki jak odczytywać godzinę, a przybliżyć im koncepcję czasu. 

Czym zegarek różni się od biżuterii? Czym jest przeszłość, przyszłość i teraźniejszość? Ile to jest „za minutkę”, a ile „za godzinę”? Czy to moralne „zabijać czas”? A tracić? Czy czas mieszka w zegarku? I dokąd on w ogóle płynie i ucieka? Co nam daje, a co odbiera?
 





Kolejna przesympatyczna książeczka o przygodach Basi i to z naszym ulubionym, okrąglutkim dziadkiem Henrykiem w jednej z głównych ról (zabawa w kotka i myszkę z poprzedniej „dziadkowej” części wciąż umila nam każdy wieczór zmieniając moje spokojne domowe zacisze w prawdziwy dom wariatów…). Nie jest łatwo zmierzyć się z tak abstrakcyjnym pojęciem, jak natura czasu i przemijania. Szczególnie w taki sposób, by był on zrozumiały dla przedszkolaka. A jednak się udaje – jest wesoło, mądrze, całkiem prosto i z filozoficzną nutką. 

A obłędnie kolorowe ilustracje jak zwykle nie pozwalają oderwać oczu od książki. Tylko gdzie ja teraz znajdę zegarek z błyszczącymi cyrkoniami i wesołymi pieskami na pasku dla mojej basiomaniaczki? 

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

środa, 18 września 2019

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia i przyjaciele. Janek"


Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Tytuł: Basia i przyjaciele. Janek
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 24
Ocena: 10/10
Wiek: 5-7 lat

Opis:


Starszemu Bratu Basi, Jankowi, niestraszne żadne wyzwanie – jest przecież najstarszy z rodzeństwa! Sprawa komplikuje się jednak, gdy chłopiec dowiaduje się, że być może będzie musiał nosić okulary. Jak poradzi sobie z obawą, że inne dzieci będą się z niego śmiać? I jak przyznać się przed sobą do trudnych emocji? Tego dowiedzą się mali czytelnicy w następnej opowieści z cyklu „Basia i przyjaciele”!

„Basia i przyjaciele. Janek” to kolejna książka z serii przedstawiającej bliskie osoby uwielbianej przez dzieci dziewczynki. Tym razem bohaterem jest Janek, starszy brat Basi, który mierzy się z trudną dla niego sytuacją – ma nosić okulary! Mądra i zabawna historia będzie świetnym pretekstem do rozmowy z dzieckiem o własnych emocjach, potrzebie akceptacji i lęku przed odrzuceniem.

Opowieści o Basi i jej przyjaciołach to sposób na rozwijanie miłości do czytania od najmłodszych lat. Twoje dziecko szybko zaprzyjaźni się z wesołą, kreatywną dziewczynką i będzie towarzyszyć jej w odkrywaniu świata.


Recenzja:

Odrobina męskiego spojrzenia w basiowym świecie. W końcu bycie bratem nie jest łatwe. A już bycie najstarszym bratem, to już w ogóle! 

Kiedy Janek dowiaduje się, że być może będzie musiał nosić okulary, wcale nie podchodzi to tego ze spokojem. Mimo, że wady wzroku są bardzo popularne nie tylko wśród rówieśników, ale nawet w basiowej rodzinie – w końcu mama Basi i Janka nosi okulary i daje radę! – lęk przed zmianą i reakcją otoczenia zmusza do bardzo emocjonalnej reakcji. Ani próby pocieszenia ze strony rodziców, ani wyjątkowo entuzjastyczne podejście młodszej siostry nie pomagają ani trochę. 





W dodatku mając dwoje młodszego rodzeństwa dopchanie się do rodziców po uwagę i zrozumienie graniczy z cudem, wymarzony majówkowy wyjazd okazuje się rozczarowaniem, a obowiązki i oczekiwania wobec Janka jako starszego brata bywają przytłaczające. Czasami nie pozostaje nic innego, jak uciec od wszystkich i wszystkiego. Nawet, jeśli ucieczka kończy się tuż za rogiem. 

Seria o Basi jest skarbnicą istotnych zagadnień, bardzo się cieszę, że porusza kolejne z nich – i to hurtowo, bo mamy tu nie tylko widmo okularów, ale również presję najstarszego wśród rodzeństwa (znam ten ból z własnego doświadczenia!), jak i potrzebę wysłuchania i akceptacji. Basia uczy, bawi i wychowuje. Jak zawsze w genialnej szacie graficznej. I oczywiście nie tylko dziewczynki!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

czwartek, 9 maja 2019

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia. Wielka ksiega pytań"


Autor:
Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Tytuł: Basia. Wielka księga pytań
Wydawnictwo: EGMONT Literacki
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 112
Ocena: 10/10
Wiek: 3-4, 5-7 lat

Opis:

„Basia. Wielka księga pytań” to tak naprawdę wielka księga odpowiedzi na codzienne i niecodzienne pytania przedszkolaków. W końcu, jak wyliczyli naukowcy, dzieci w wielu przedszkolnym zadają około 300-400 pytań dziennie. Basia również. Dlaczego? Po co? Jak? Kiedy? Dociekliwa Basia dopytuje mamę, wierci dziurę w żołądku tacie i ciągnie za język babcię, dziadka, a nawet pluszowego Miśka Zdziśka. Chce zrozumieć, po co jest to wszystko, skąd się wzięło i jak działa.

„Basia. Wielka księga pytań” to skarbnica wiedzy dla dzieci i praktyczna ściąga dla dorosłych. W końcu nie tak łatwo odpowiedzieć na pytania:
- Dlaczego znowu ktoś nasiusiał na deskę?
- Dlaczego dorośli mówią brzydkie słowa?
- Dlaczego tata pryka buzią?
- Jak działa bankomat?
- Skąd się biorą bączki?
- Kiedy dojedziemy na miejsce?

Książka zasypuje pytaniami, ale i odpowiedziami. „Basia. Wielka księga pytań” ma formę krótkich rozmów Basi z ofiarami jej niebywałej ciekawości. Autorka Zofia Stanecka, jak zwykle postarała się, aby były to dyskusje cięte, pełne humoru i ciepła. Jak zwykle podczas czytania Basi, trudno się powstrzymać się od chichotu. 

Seria książek o Basi stworzona przez Zofię Stanecką i Mariannę Oklejak należy już do kanonu literatury dla przedszkolaków. Książkę wielką sympatią darzą też rodzice oraz pracownicy bibliotek. 


Recenzja:
W moim odczuciu nie ma nic gorszego, niż książka dziecięca, która nudzi rodzica. Szczególnie ta ulubiona, którą trzeba czytać w kółko i w kółko, a i tak za każdym razem, gdy z ulgą próbujemy odłożyć ja na bok, słychać pełne nadziei „jeszcze raz!”

Chyba właśnie na tym polega fenomen Basi – jest napisana tak, by zyskując sympatię dziecka, jednocześnie zaciekawić rodzica. Prawdziwa, pełna autentycznych dziecięcych humorków, podejmująca tematy z życia codziennego każdej rodziny i zabawna. Książki (bo to już nie są malutkie książeczki do maluchów, co to, to nie!) z przygodami Basie skradły nasze serca już dawno. Ale Wielka Księga Pytań to jednak coś troszkę innego i zupełnie nie wiedziałam, czym autorki mnie zaskoczą. 

Okazuje się, iż jest to 31 baaardzo dzieciowych pytań podzielonych na cztery kategorie: „Pytania od kuchni” (np. „Czy mogę wylizać ciasto z miski?”), „Kto pyta nie błądzi” (np. „Skąd się bierze bałagan?”), „Bardzo poważne pytania” (np. „Dlaczego mnie urodziłaś?) i „Dlaczego zwierzęta?” (np. „Po co są komary?”). A każde pytanie do pretekst do wysnucia kilkustronicowej historyki, w której Basia próbuje rozwikłać daną zagadkę, a rodzice i rodzeństwo cierpliwie starają się jej w tym pomóc. 







Spodziewałam się, że ta pozycja, podobnie, jak niektóre „Basie” podejmujące trudniejsze nieco tematy jeszcze nie zainteresuje mojej trzylatki. A przynajmniej nie w takim stopniu, jak nasze ulubione tytuły. Jednak duże gabaryty książki deprymują jedynie na pierwszy rzut oka – wnętrze skrywa niedługie, bardzo przystępne teksty. Spokojnie czytamy po dwa/trzy pytania, zanim moje dziecię się rozproszy i przestanie słuchać odpowiedzi. A co najważniejsze – nawet w przypadku tak krótkich form, Basia nie przestaje być sobą. I rodzic nie ma szans na nudę, zwłaszcza, że to nie tylko mnóstwo różnorodnych tematów, ale i spora pomoc rodzicielska. Bo nie ma gwarancji, że to akurat któreś z tych pytań nie padnie kiedyś z ust mojego dziecka? I zamiast się pocić i wyginać, można będzie wtedy odpowiedzieć „A pamiętasz, jak czytałyśmy Basię….” Bo mimo wszystko jednak nie wiedziałabym dlaczego świnki mają zakręcone ogonki. A teraz już wiem! I jestem gotowa!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

środa, 1 maja 2019

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia i śmieci"



Autor: Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Tytuł: Basia i śmieci
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 24
Ocena: 10/10
Wiek: 5-7 lat

Opis:

Tym razem mała Basia mierzy się z wielkim problemem zaśmiecenia środowiska. „Myślałaś kiedyś o tym, że jesteś wielorybem?” – pyta mamę Basia. Od tego przewrotnego pytania zaczyna się rozmowa o ekologii i brudnej stronie współczesnego świata. „Bo wieloryby nie mogą jeść torebek” – słusznie zauważa Basia. Dziewczynka odkrywa, że świat wokół niej nie jest tak różowy i wszyscy mamy za uszami. Używamy foliowych torebek, plastikowych opakowań, słomek. Krótko mówiąc, śmiecimy.

Basia otwiera oczy młodym czytelnikom na jedno z najpoważniejszych wyzwań dzisiejszego świata: zanieczyszczenie środowiska. Razem z Basią dowiadujemy się:
- czym jest ekologia,
- jak ludzie zanieczyszczają środowisko,
- jak nasze działania wpływają na przyrodę,
- co możemy zrobić, żeby zmienić nasze nawyki.

Autorki serii o Basi Zofia Stanecka oraz Marianna Oklejak po raz kolejny stworzyły opowieść, którą pokochają przedszkolaki, docenią rodzice, i o którą będą zabiegać wszystkie dziecięce biblioteki w kraju.

Doceniając proekologiczny przekaz „Basi i śmieci”, książkę swoim patronatem objęły WWF i Greenpeace.

Recenzja:
Seria o Basi jest w naszym domu prawdziwym fenomenem – czytamy ją od prawie dwóch lat i jeszcze nie mamy dość. Ani my, ani córka. 

Basia jest prawdziwa, zabawna, sympatyczna i świetnie zilustrowana. Co więcej oswaja malucha z najrówniejszymi problemami i niespodziankami życia codziennego – od alergii, przez powiększenie rodziny, dentystę, remont, aż po pojęcie wolności, czy różnorodności. Mierzy się z osiągnięciami cywilizacji, jak telewizor, czy tablet. Tym razem przyszła pora na jeszcze większe zagrożenie, niż postęp cyfryzacji – na śmieci. 

Najnowsza część przygód Basi pojawiła się w księgarniach z okazji obchodów Dnia Ziemi, kiedy to problem zastraszającej produkcji odpadów i ekologii staje się przedmiotem namysłu nawet najmłodszych, którym beztroskie dzieciństwo zazwyczaj oszczędza takich refleksji. A szkoda, bo nigdy nie jest za wcześnie na kształcenie dobrych nawyków. Basia wie o tym najlepiej. I chętnie pomoże! 



 

Pewnego dnia Basia wraca z przedszkola strasznie przygnębiona – dowiaduje się jaki bardzo papierowe torebki mogą zaszkodzić wielorybom. Nagle wszędzie wokół siebie widzi śmieci – nie tylko w parku, ale również w swoim pokoju, gdzie przewalają się opakowania po ukochanych żelkach, papierki i sreberka po czekoladkach. Mała dziewczynka zwraca uwagę całej rodziny na potrzebę troski o otaczającą nas naturę, a rodzice pomagają jej tą potrzebę spełnić i zaznajamiają ją z pojęciem ekologii, zarówno w teorii, jak i w praktyce – wspólnie szyją wielorazowe torebki na zakupy, postanawiają kupować żelki na wagę i wrzucać je do własnego pojemniczka, sadzą drzewa.
Ta książka naprawdę potrafi dać do myślenia – nie tylko dzieciom i nie tylko tym wrażliwym na los wielorybów. Jutro wyciągam z dna szafy maszynę do szycia!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

piątek, 11 maja 2018

Stanecka Zofia - "Basia. Wielka księga słów"


Autor: Zofia Stanecka
Ilustracje: Marianna Oklejak
Tytuł: Basia. Wielka księga słów
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 144
Ocena: 9/10

Opis:

Basia używa wielu słów. Znaczenie części z nich zna tylko ona i jej rodzina, ale poza tym to doskonale znane wszystkim wyrazy, takie, jak chociażby „jajecznica”, „choinka” czy „telewizor”. Tylko nie zawsze dla Basi te słowa znaczą to samo, co dla Was. Zresztą większość z nich dla każdego może oznaczać coś zupełnie innego. Bo na przykład dla Basi przyjaciel to ktoś zupełnie inny niż dla taty czy mamy. Natomiast dla Janka „mama to mama” a dla Basi mama jest milutka do przytulania. Niezły bałagan!  
„Basia. Wielka księga słów” to wyjątkowa propozycja wydawnicza dla wszystkich fanów Basi. Dzięki tej książce dzieci będą mogły poznać znaczenie słów, nauczyć się ich interpretacji i zrozumieć, że nie zawsze dany wyraz znaczy to samo dla wszystkich. 

Pięknie wydana, bogato ilustrowana „Basia. Wielka księga słów” dostarczy mnóstwo wrażeń małym i dużym miłośnikom basiowego świata. Wielka księga pęka w szwach od słów, które niosą tak wiele znaczeń, często różnych dla wielu osób. – Jeśli powiem Basi: Jak sprzątniesz, zrobimy coś miłego, to ja mam na myśli czytanie, a Basia jedzenie żelków. Bywa, że trochę różnie rozumiemy to samo słowo. – mówi Tośka, mama Basi. – Słowo to jest takie coś, czym mówimy albo piszemy. Kiedy na przykład powiem: Chcę żelki!, to Mama wie, czego chcę, chociaż tam wcale nie ma żelków. Lubię takie słowa jak żelki. Nie można ich zjeść, ale jak mówię żelki, to od razu jest mi weselej. – wtóruje Basia Książki z serii Basia ukazują się od 2008 roku.

Każdy z tomów to osobna historia z życia Basi i jej rodziny. Książki dotyczą spraw istotnych dla dzieci w wieku przedszkolnym. Są nie tylko doskonałą lekturą na dobranoc, ale również stanowią pretekst do rozmów z dzieckiem na ważne tematy.  
Autorka Zofia Stanecka nie boi się poruszać trudnych zagadnień. Z humorem i poszanowaniem wagi danego tematu dla dziecka tworzy wspaniałe opowieści, które uczą, bawią i wzruszają. Wraz z autorką ilustracji - Marianną Oklejak - stworzyły wiodącą na polskim rynku serię książek dla dzieci w wieku 3-6 lat, docenianą i wielokrotnie nagradzaną. tak wiele znaczeń, często różnych dla wielu osób. Przekonajcie się, co znaczą one dla Basi.

Recenzja:


Nie wiem, czy potrafiłabym wskazać rodzica, który nie zna serii o Basi. Większość z tych, których znam, zwłaszcza gdy chodzi o mamy dziewczynek, ma w domu co najmniej jedną taką książeczkę. Bo Basia jest po prostu fajna - sympatyczna, oryginalna i ciekawa świata. Dobrze zatem poczytać dzieciom o kimś takim, w dodatku o ich prawie rówieśniku. Książki o Basi mają to do siebie, że są króciutkie i dotyczą konkretnego zagadnienia, z jakim aktualnie zmaga się dziewczynka. Tym razem mamy jednak do czynienia z czymś ekstra, bo "Wielka księga słów" jest skarbnicą wiedzy o świecie widzianym oczami naszej bohaterki. To trochę tak, jakby zebrać najciekawsze pomysły Basi w jednym miejscu. Publikacja musi zatem być słusznych rozmiarów. I jest!

"Basia. Wielka księga słów" urzekła mnie już samą swoją ideą. Na co dzień nie zastanawiamy się przecież zbyt często nad tym, że różne wyrażenia mogą oznaczać dla każdego coś innego. Jesteśmy raczej przyzwyczajeni do patrzenia na świat przez pryzmat własnej wiedzy o nim i swoich doświadczeń. Autorka już we wstępie przypomina nam, że jesteśmy w błędzie, bo to, że miłe spędzenie czasu wolnego dla mnie na przykład jest synonimem czytania, to nie znaczy, że dla kogoś innego także. Ktoś inny może woleć biegać, iść na lody, jechać na wycieczkę i robić mnóstwo innych rzeczy, jednocześnie uważając czytanie za nudne.

Tak naprawdę w każdym domu znalazłoby się co najmniej kilka takich określeń - właściwych i znanych jedynie domownikom i bliskim osobom. To jakby wycinek nowego języka, którym posługują się tylko ludzie w niewielkim kręgu, wśród samych swoich. Swoją drogą - chyba właśnie podsunięto mi świetny pomysł na najbliższe lata, kiedy moja córa zacznie już mówić. Stworzenie naszej domowej Wielkiej Księgi Słów - to byłoby coś! Wiadomo, że to robota na lata, ale z drugiej strony - piękna pamiątka.

Ci, którzy znają Basię z innych książeczek z serii, wiedzą, że jej słownik jest naprawdę bogaty. W tej publikacji znajdziecie jej definicje przeróżnych wyrazów - od spraw poważnych, życiowych i niejednokrotnie trudnych (jak na przykład adopcja) przez członków rodziny po pojęcia typowo abstrakcyjne (co powiecie na błotne kotleciory?).



Publikacja zdecydowanie warta polecenia - tak dzieciom, które już znają Basię, jak i młodym Czytelnikom, którzy dopiero chcieliby ją poznać.

Książę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa EGMONT.