Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pytania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pytania. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lutego 2021

Guido van Genechten - "Odkryj, co..."; "Odkryj, gdzie..."

 
Autor i ilustrator: Guido van Genechten
Tytuł: Odkryj, co...; Odkryj, gdzie...
Wydawnictwo: Adamada
Pierwsze wydania: 16.05.2016
Drugie wydanie: 2020
Liczba stron: 20
Wiek: 0+
Ocena: 8/10

Opis:
 
 Co wygląda jak pędzel? Co przypomina muchomora? Co ma tukan do banana?
Książka z zagadkami, na które najlepsze odpowiedzi podsuwa dziecięca wyobraźnia. W sam raz dla ciekawskich smyków, szkrabów i bobasów.
 ***
 Gdzie kotek smacznie śpi? Gdzie dżdżownica ma głowę?Gdzie wiewiórka chowa orzeszki?
Książka z zagadkami, na które najlepsze odpowiedzi podsuwa dziecięca wyobraźnia. W sam raz dla ciekawskich smyków, szkrabów i bobasów.

Książka z okienkami!

Nasze książki dla maluchów:

poruszają tematy znane dzieciom i odwołują się do ich doświadczeń,

są dostosowane graficznie do możliwości percepcyjnych dzieci,

mają wygodny format, odpowiedni dla małych rączek,

są bezpieczne, mają zaokrąglone brzegi.

Recenzja:

Wiadomo, że maluchy mają bujną wyobraźnię, której rozwój warto w nich wspierać i pobudzać. Jak można to zrobić? Na przykład sięgając po pomysłowo wydane  książeczki, takie jak Odkryj, co... i Odkryj, gdzie...Być może niektórzy z was już się z nimi spotkali, gdyż ich pierwsza premiera miała miejsce w 2016 roku, ale na szczęście zyskały uznanie wśród najmłodszych czytelników i doczekały się drugiego wydania w roku ubiegłym. Co zatem je wyróżnia i sprawia, że są publikacjami godnymi uwagi i polecenia rodzicom, którzy poprzez kontakt z książkami pragną rozbudzić w swoich pociechach zainteresowanie otaczającym ich światem? Niech nie zwiedzie was pozorna prostota tych książek, gdyż mają one do zaoferowania im całkiem sporo. Czytajcie dalej, a przekonacie się sami, że naprawdę są warte naszego zainteresowania.


Dzieci uwielbiają zwierzęta już od najmłodszych swoich lat. Chętnie poznają ich zwyczaje oraz podziwiają to, jak pięknie wyglądają. Nic więc dziwnego, że w większości książek dla maluchów to właśnie te stworzenia są ich bohaterami. Jako mama niespełna trzylatka mogę przyznać, że to, co w pierwszej kolejności zwraca uwagę mojego syna na okładkach książek, to właśnie obecność na nich zwierząt, oczywiście na równi z widokiem w owym miejscu postaci ze znanych bajek, jak na przykład Strażaka Sama. Sięgając po "odkrywczą" serię książek od wydawnictwa Adamada, można zachwycić się już przede wszystkim tym, że znajdziemy w nich proste rysunki przedstawiające wiele różnych zwierząt oraz tym, że mają rozkładane kartki. I w tym miejscu pragnę skorygować opis pochodzący od wydawnictwa, gdyż książeczki te nie mają otwieranych okienek, a właśnie wspomniane przeze mnie rozkładane kartki. Ten opis może zatem wprowadzić w błąd potencjalnego nabywcę, ale po zakupie nie będzie on raczej rozczarowany takim przekręceniem informacji, bowiem ostatecznie pomysłowość tej publikacji powinna zrekompensować mu tę drobną pomyłkę.
 
W Odkryj, co... znajdziemy siedem zagadek rozpoczynających się od pytania "co?". Czy domyślacie się, co wygląda jak pędzel albo jak muchomor? Oczywiście to "coś" ma zawsze powiązanie z jakimś zwierzęciem. Odpowiedź ukaże nam się po rozłożeniu kartki. Po raz kolejny spotykamy się z takim pomysłowym przedstawieniem zagadek w książkach i stwierdzam, że bardzo nam się ono spodobało. Najpierw widzimy gałązkę, z której opadły liście, a pod nią kryje się coś zupełnie innego. To zachwycające, jak autor połączył dwa rysunki, sprawiając, że jeden z drugim po złączeniu tworzy zupełnie coś innego. Taka zabawa wspiera rozwój dziecięcej wyobraźni i zapewnia mu świetną zabawę.

 
Odkryj, gdzie... to również niewielki zbiór siedmiu zagadek. Tym razem jednak autor zadaje dzieciom pytania rozpoczynające się od słowa "gdzie?". Maluchy dowiedzą się, gdzie ślimak ma domek, a nawet gdzie piesek może robić siku. Dzięki tej książeczce poznają lepiej zwyczaje niektórych zwierzątek, co dla nich jest oczywiście bardzo interesujące. Być może okaże się, że wasze pociechy zauważyły już niektóre z zachowań zwierząt wspomnianych w publikacji lub zechcą je dopiero zaobserwować i przekonać się, że w rzeczywistości dzieje się tak, jak na rysunkach pokazanych w tej książeczce. Na koniec warto wspomnieć, że do kompletu z całej serii brakuje nam tytułu Odkryj, kto..., która z pewnością jest równie ciekawa.


 
Książki mają twarde okładki i pod względem jakości wykonania są zadowalające, z takim wyjątkiem, że po rozłożeniu kartek widać miejsce ich zszywania. To sprawia, że mamy wrażenie jakby miały się one zaraz rozpaść, ale spokojnie - mamy je już od jakiegoś czasu i są w całości, co przy możliwościach mojego urwiska zakrawa na cud. Poszczególne strony mają większą grubość niż standardowe kartki w zwykłych książkach, co korzystnie wpływa na ich wytrzymałość, ale radzę uważać podczas rozkładania stron przez maluchy, bo mogą zbyt mocno pociągnąć i je rozerwać. U nas się tak stało, gdy tylko spuściłam synka na chwilę z oka. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń, a nawet te, które wymieniłam nie umniejszają w znacznym stopniu atrakcyjności tych publikacji.

Odkryj, co... i Odkryj, gdzie... to bardzo ciekawie wydane książki dla dzieci z zagadkami, na które odpowiedź znajdą po rozłożeniu danej kartki. Rozwijają dziecięcą wyobraźnię i zainteresowanie otaczającym je światem. Można z nimi miło spędzić czas, zwłaszcza że ich bohaterami są uwielbiane przez naszych milusińskich zwierzaczki.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada

sobota, 15 sierpnia 2020

Bogna Sroka-Mucha - "Czapu Czipu. Co to tak człapie?"; "Czapu Czipu. Co to tak skrobie?"

Autor: Bogna Sroka-Mucha
Tytuły: Czapu Czipu. Co to tak człapie?; Czapu Czipu. Co to tak skrobie?
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania:
20.05.2020
Liczba stron: 10
Wiek: 0-3 lata
Ocena: 8/10

Opis:

Czapu Czipu to ciekawski chłopiec o bujnej wyobraźni. Ma wielką papierową czapkę, która jest jak czarodziejski kapelusz - potrafi naśladować ludzi, zwierzęta i przedmioty, a chłopcu szykuje różne zagadki. Mały czytelnik też stara się je odgadnąć. Przygląda się, jak czapka zmienia kształty i próbuje naśladować wydobywające się z niej dźwięki.
 
Nowa seria kartonowych książeczek Czapu Czipu wspierającej naukę mowy to także doskonała zabawa i praktyczna wiedza o świecie. Znakomita pomoc dla rodziców, pedagogów, logopedów! Proste historie, wyrazy dźwiękonaśladowcze, ćwiczenia artykulacji konkretnych głosek oraz zabawy z wyobraźnią inspirujące do wspólnej zabawy.

W książce „Co to tak człapie?” Czapu Czipu próbuje rozwikłać zagadkę, którą skrywa jego wielka czapka. Dochodzą z niej dziwne dźwięki, jakie zwierzątko je wydaje?

Zagadki dźwiękowe i wizualne dla dzieci w wieku 0-3 lat.
***
W książce „Co to tak skrobie?” Czapu Czipu zastanawia się, kto ukrył się w czapce. Pająk? Ptak? Czarownica skrobiąca marchewkę? A może jeszcze ktoś inny? Czy potrafisz naśladować dźwięki wydobywające się z czarodziejskiej czapki? 


Recenzja:

O tym, że dzieci mają bujną wyobraźnię z pewnością nie muszę nikogo przekonywać. Co zrobić żeby ją jeszcze bardziej rozbujać? Należy im czytać książki, dużo z nimi rozmawiać i opowiadać o różnych ciekawych historiach. Jednak najlepiej, by robić to w sposób zagadkowy, zachęcający ich do myślenia i poszukiwania własnych rozwiązań danego problemu. Nie wolno im podawać wszystkiego na tacy, by nie stali się zbyt wygodni i w przyszłości nie zatracili swojej naturalnej kreatywności. Od najmłodszych lat trzeba zatem wspierać ich rozwój poprzez zabawę i wspólną pracę z aktywizującymi książeczkami. Do czego zachęcają najmłodsze dzieci książki z serii Czapu Czipu? Przede wszystkim do treningu własnego umysłu, który na tym etapie nie wymaga od nich niemal żadnego wysiłku.



Wychowanie dzieci to ogromne wyzwanie, pełne trudności, niepokoju, niepewności, ale przede wszystkie szczęścia i miłości. Uwielbiam czytać i przeglądać książeczki ze swoim dwuletnim synkiem. Ten czas jest zawsze dla mnie wspaniały. Widząc jego zaangażowanie i ciekawość oraz słysząc pierwsze słowa i opisy widzianych przez niego ilustracji, składające się zaledwie z pojedynczych, niewyraźnie jeszcze wypowiadanych słówek, czuję dumę i przepełnia mnie wielka radość z tego, że jestem mamą. To zdumiewające, że kilka stron publikacji takich jak książki z serii Czapu Czipu mogą wywoływać w nas tyle pozytywnych emocji. Chciałabym zarazić was zamiłowaniem do wspólnego czytania z dziećmi od najmłodszych ich lat, dlatego ciągle polecam wam sięgać po recenzowane przeze mnie tytuły, także te z dzisiejszego wpisu.

Czapu Czipu to chłopiec, który ma czarodziejską czapkę. W części z podtytułem Co tu tak człapie? narrator wraz z czytelnikami i słuchaczami zastanawiają się kto lub co wydaje odgłos człapania dobiegający z jego - wspomnianego wcześniej - nakrycia głowy. Czy to motylek, piłeczki, zając, a może małpka? Ależ nie, to żadne z nich! Kto zatem tak człapie? Przeczytajcie a dowiecie się sami.



Natomiast w książeczce Czapu Czipu. Co tu tak skrobie? będziemy odgadywać, kto siedzi w czapeczce chłopca i wydaje odgłos skrobania. W gronie podejrzanych znajdzie się kilka stworzeń, a nawet czarownica. Jednak sprawca zostanie zdemaskowany na ostatniej stronie! Kto to taki? Czy zdziwi was to, kto tym razem ukrył się na głowie tytułowego bohatera? Myślę, że może troszkę tak. Jednak nie oznacza to, że nie można się tego domyśleć.



Treść tych dwóch książeczek, jak zapewne i całej serii opiera się na tym samym schemacie złożonym z pytań i odpowiedzi oraz z wyrazów dźwiękonaśladowczych. To pomysł, który dzieciom szybko przypadnie do gustu. Powtarzające się pytania pozwolą szybko polubić zabawę w odgadywanie źródła odgłosów, którą proponuje nam autorka. Pozwalają także dzieciom wykazać się pomysłowością, gdyż zachęcają do myślenia i poszukiwania własnych odpowiedzi. Ciekawe rysunki dobrze znanych dzieciom zwierzątek i przedmiotów podtrzymują ich uwagę i  skutecznie wzbudzają zainteresowanie. Dzięki naśladowaniu odgłosów wymienionych w tekście maluchy ćwiczą mowę, dobrze się przy tym bawiąc. Serię polecam nie tylko najmłodszym pociechom, ale nawet pięciolatkom i sześciolatkom. Jej wspólne czytanie daje nam wszystkim dużo frajdy. 

Zdziwienie może budzić w nas to, że takie proste książeczki poruszają i odzwierciedlają tyle ważnych aspektów w rozwoju dziecka. Przejrzyste rysunki i nieskomplikowany tekst zachęcają dziecko do powtarzania wyrazów dźwiękonaśladowczych. Wszystko to ma podłoże przygotowawcze do nauki wypowiadania głosek, sylab, a w końcu wyrazów. Ta zakamuflowana w pewien sposób nauka jest dla maluchów świetną zabawą, a one nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że przyczynia się ona do ich rozwoju logopedycznego, a nawet psychologicznego. 



Czapu Czipu. Co tu tak człapie? i Czapu Czipu. Co tu tak skrobie? to książeczki dla najmłodszych zachęcające do myślenia i odnajdywania własnych skojarzeń związanych z danym pytaniem. Dzięki nim miło razem spędzicie czas, a wasze dzieci potrenują mowę a do tego z ciekawością będą przeglądały ilustracje, na których widnieją znane im przedmioty, postaci i stworzenia. Czy uda im się odgadnąć, kto wydaje wszystkie te dziwne odgłosy? Z pewnością maluchy wykażą się pomysłami, które was zaskoczą!

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperCollins Polska.

czwartek, 9 maja 2019

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak - "Basia. Wielka ksiega pytań"


Autor:
Zofia Stanecka
Ilustrator: Marianna Oklejak
Tytuł: Basia. Wielka księga pytań
Wydawnictwo: EGMONT Literacki
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 112
Ocena: 10/10
Wiek: 3-4, 5-7 lat

Opis:

„Basia. Wielka księga pytań” to tak naprawdę wielka księga odpowiedzi na codzienne i niecodzienne pytania przedszkolaków. W końcu, jak wyliczyli naukowcy, dzieci w wielu przedszkolnym zadają około 300-400 pytań dziennie. Basia również. Dlaczego? Po co? Jak? Kiedy? Dociekliwa Basia dopytuje mamę, wierci dziurę w żołądku tacie i ciągnie za język babcię, dziadka, a nawet pluszowego Miśka Zdziśka. Chce zrozumieć, po co jest to wszystko, skąd się wzięło i jak działa.

„Basia. Wielka księga pytań” to skarbnica wiedzy dla dzieci i praktyczna ściąga dla dorosłych. W końcu nie tak łatwo odpowiedzieć na pytania:
- Dlaczego znowu ktoś nasiusiał na deskę?
- Dlaczego dorośli mówią brzydkie słowa?
- Dlaczego tata pryka buzią?
- Jak działa bankomat?
- Skąd się biorą bączki?
- Kiedy dojedziemy na miejsce?

Książka zasypuje pytaniami, ale i odpowiedziami. „Basia. Wielka księga pytań” ma formę krótkich rozmów Basi z ofiarami jej niebywałej ciekawości. Autorka Zofia Stanecka, jak zwykle postarała się, aby były to dyskusje cięte, pełne humoru i ciepła. Jak zwykle podczas czytania Basi, trudno się powstrzymać się od chichotu. 

Seria książek o Basi stworzona przez Zofię Stanecką i Mariannę Oklejak należy już do kanonu literatury dla przedszkolaków. Książkę wielką sympatią darzą też rodzice oraz pracownicy bibliotek. 


Recenzja:
W moim odczuciu nie ma nic gorszego, niż książka dziecięca, która nudzi rodzica. Szczególnie ta ulubiona, którą trzeba czytać w kółko i w kółko, a i tak za każdym razem, gdy z ulgą próbujemy odłożyć ja na bok, słychać pełne nadziei „jeszcze raz!”

Chyba właśnie na tym polega fenomen Basi – jest napisana tak, by zyskując sympatię dziecka, jednocześnie zaciekawić rodzica. Prawdziwa, pełna autentycznych dziecięcych humorków, podejmująca tematy z życia codziennego każdej rodziny i zabawna. Książki (bo to już nie są malutkie książeczki do maluchów, co to, to nie!) z przygodami Basie skradły nasze serca już dawno. Ale Wielka Księga Pytań to jednak coś troszkę innego i zupełnie nie wiedziałam, czym autorki mnie zaskoczą. 

Okazuje się, iż jest to 31 baaardzo dzieciowych pytań podzielonych na cztery kategorie: „Pytania od kuchni” (np. „Czy mogę wylizać ciasto z miski?”), „Kto pyta nie błądzi” (np. „Skąd się bierze bałagan?”), „Bardzo poważne pytania” (np. „Dlaczego mnie urodziłaś?) i „Dlaczego zwierzęta?” (np. „Po co są komary?”). A każde pytanie do pretekst do wysnucia kilkustronicowej historyki, w której Basia próbuje rozwikłać daną zagadkę, a rodzice i rodzeństwo cierpliwie starają się jej w tym pomóc. 







Spodziewałam się, że ta pozycja, podobnie, jak niektóre „Basie” podejmujące trudniejsze nieco tematy jeszcze nie zainteresuje mojej trzylatki. A przynajmniej nie w takim stopniu, jak nasze ulubione tytuły. Jednak duże gabaryty książki deprymują jedynie na pierwszy rzut oka – wnętrze skrywa niedługie, bardzo przystępne teksty. Spokojnie czytamy po dwa/trzy pytania, zanim moje dziecię się rozproszy i przestanie słuchać odpowiedzi. A co najważniejsze – nawet w przypadku tak krótkich form, Basia nie przestaje być sobą. I rodzic nie ma szans na nudę, zwłaszcza, że to nie tylko mnóstwo różnorodnych tematów, ale i spora pomoc rodzicielska. Bo nie ma gwarancji, że to akurat któreś z tych pytań nie padnie kiedyś z ust mojego dziecka? I zamiast się pocić i wyginać, można będzie wtedy odpowiedzieć „A pamiętasz, jak czytałyśmy Basię….” Bo mimo wszystko jednak nie wiedziałabym dlaczego świnki mają zakręcone ogonki. A teraz już wiem! I jestem gotowa!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

niedziela, 3 marca 2019

Rafał Klimczak – „Poznaję świat i kropka! Dlaczego kurzu przybywa i czemu parzy pokrzywa”, „Poznaję świat i kropka! Skąd się biorą pory roku, gdzie słoneczko jest po zmroku”

Autor: Rafał Klimczak
Ilustrator: Ilona Brydak
Tytuły: Poznaję świat i kropka! Dlaczego kurzu przybywa i czemu parzy pokrzywa; Poznaję świat i kropka! Skąd się biorą pory roku, gdzie słoneczko jest po zmroku
Seria: Przygody Kropeczki z Książeczki
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2016; 2017
Liczba stron: 96; 96
Wiek: 5-8 
Ocena: 8/10

Opis: 

Kropka, która na dobre zadomowiła się w pokoju Asi, zadaje mnóstwo pytań, na przykład skąd biorą się włosy i jak powstaje kurz. Ciekawi ją, dlaczego niebo jest błękitne i w jaki sposób deszcz dostaje się do chmur. Podczas pierwszego spaceru w parku dowiaduje się też, do czego służą różne zioła i co takiego parzy w pokrzywie.
 ***
Nastała jesień, a wraz z nią duże zmiany w przyrodzie. Zrobiło się kolorowo i Kropeczka nie może się temu nadziwić. Zastanawia się, gdzie odleciały ptaki i czy podobnie jak liście zmieniają barwy i… usychają. Sowa Klara kolejny raz staje przed niełatwym zadaniem: musi wyjaśnić przyjaciółce, skąd się biorą pory roku i dlaczego samoloty, choć tak ciężkie, mogą wzbić się w powietrze. 

Rafał Klimczak, autor bestsellerowej serii Nudzimisie, w bardzo przystępny sposób opowiada o zjawiskach przyrodniczych i innych ciekawostkach, a kolorowe ilustracje Ilony Brydak wspaniale dopełniają całości. To idealna propozycja dla najbardziej dociekliwych małych odkrywców!

Recenzja:

Pierwsza część serii Przygody Kropeczki z Książeczki ukazała się w 2016 roku, a na chwilę obecną jest ich już osiem. Przeglądając ofertę Wydawnictwa Skrzat od razu zwróciłam na nie uwagę. Zachwyciły mnie żywe kolory okładek i interesujące podtytuły. Obecnie mam dwie i bardzo chciałabym skompletować całą kolekcję. Istotne jest to, że tak naprawdę nie musimy poznawać tych opowieści w kolejności ich daty wydania, ale dowolnie wybrać sobie te poruszające interesujące nas zagadnienia. To wartościowe publikacje w przystępny sposób dostarczające czytelnikowi i jego słuchaczom wiedzy o otaczającym ich świecie, gdzie tłem dla naukowych faktów są zabawne historie i sympatyczni bohaterowie. Najważniejszym z nich jest Kropka – bardzo nietypowa istota, którą z pewnością zechcecie poznać bliżej.

Sam pomysł na stworzenie tej postaci bardzo nam się spodobał. Otóż, pewnego dnia Joasia rysuje na końcu ostatniego zdania starej książki malutką kropkę. Niespodziewanie ona ożywa i staje się najbliższą przyjaciółką dziewczynki. Jest znana z tego, że zadaje mnóstwo trudnych pytań. Odpowiedzi na nie udziela zazwyczaj mądra sowa Klara lub świnka-skarbonka a Kropka wraz z innymi zabawkami z pokoju Asi, ze zdumieniem wysłuchują tych rewelacji. To, czego możemy dowiedzieć się podczas niezwykłych wykładów okazuje się bardzo interesujące, a co najważniejsze – prawdziwe.


Poznaję świat i kropka! Dlaczego kurzu przybywa i czemu parzy pokrzywa jest drugą książeczką z serii. Autor po kilku zdaniach wprowadzenia przechodzi do opowiadania historyjek, z których dowiemy się między innymi tego, co to są włosy, skąd się bierze kurz i deszcz, jak działa długopis, dlaczego niebo jest błękitne a pokrzywa parzy. Oczywiście nie są to suche fakty, ale pewnego rodzaju wtrącenia do nawet zabawnych przygód bohaterki. Poparte zostały pobudzającymi wyobraźnię praktycznymi przykładami ułatwiającymi ich zrozumienie. Oprócz tego znajdziemy tu też wartościowe wzmianki o przyjaźni czy powinnościach gospodarza domu względem gości. Ilustracje nie zajmują zbyt wiele miejsca na stronie, więc tekstu jest dość dużo, dlatego opowieści mogą okazać się zbyt długie dla mniej cierpliwych słuchaczy, którzy potrzebują więcej czasu, by jak najlepiej przyswoić sobie zdobywaną wiedzę. 

Natomiast czwarta część – Skąd się biorą pory roku, gdzie słoneczko jest po zmroku – zawiera, ciekawie opisane takie zjawiska jak: zmiana koloru liści i upierzenia ptaków oraz wyjaśnienie, od czego uzależnione jest nastawanie dnia po nocy i wszystkich pór roku –  następnej po poprzedniej (wiosny po zimie, lata po wiośnie, i tak dalej), a także – dlaczego samolot może wznieść się w powietrze i nie spada. W tej książeczce wprowadzenie jest już dłuższe i przypomina nam o historii „stworzenia” Kropki, co jest przydatne wówczas, gdy nie czytaliśmy poprzednich tomików tego cyklu. Tutaj mamy już więcej rysunków obrazujących przedstawiane tematy. Tekst w rozdziałach podzielony jest na mniejsze fragmenty pozwalające na chwilę wytchnienia – dla nas jest to idealne rozwiązanie, gdyż syn zawsze zadaje dużo pytań i często przerywamy czytanie w połowie strony, a krótsze fragmenty pozwalają zapanować nad jego nadgorliwością.



Obie książeczki mają twardą okładkę i podzielone są na trzy rozdziały, w których poznajemy przygody Kropki. Ponadto na ostatnich stronach wzbogacono je ciekawostkami i podsumowaniem zdobytej wiedzy z praktycznymi radami oraz możliwościami przedstawianych stworzeń, substancji lub zjawisk. Czcionka tekstu jest dość duża, dzięki czemu nie męczymy nią naszego wzroku. Dzieci mogą podejmować próbę samodzielnego czytania. Dla tych, które dopiero uczą się tej umiejętności raczej okaże się to zbyt męczące, zajmując dużo czasu, ale zawsze warto ćwiczyć i jeśli tylko nasze pociechy okazują ku temu chęci to czemu nie – jednak przez całą książkę trudno będzie im przebrnąć bez pomocy opiekuna.



Informacje zawarte w książeczkach z pewnością wprawią dzieci w zdumienie. Nawet ja nigdy wcześniej nie słyszałam o niektórych faktach, dlatego z wielką przyjemnością je poznawałam. Zdobyłam wiedzę, którą warto podzielić się z innymi. Dzieci natomiast mogą wykorzystać ją do napisania referatu na zajęcia lekcyjne lub zadziwić swoich rozmówców jakąś zapadającą w pamięć ciekawostką. Pomimo przystępnej formy przekazu, trzeba skupić się, by jak najlepiej zrozumieć te oryginalne mini wykłady, wobec czego młodsze dzieci mogą momentami poczuć się rozkojarzone, dlatego to główna bohaterka i jej fascynujące przygody zapewne bardziej skupią na sobie ich uwagę.

Ciekawy tekst w kilku miejscach wzbogacono przejrzystymi schematami i ilustracjami doskonale obrazującymi jego meritum. Wszystko to sprawia, że ta seria jest niezwykle przydatna i wartościowa zarówno dla nas jak i dzieci. Nie zabrakło również sytuacji humorystycznych, dzięki czemu Kropka bez żadnego problemu zaskarbiła sobie naszą sympatię. 


Te dwie książki, które niedawno przeczytaliśmy zrobiły na nas pozytywne wrażenie. Sądzę jednak, że bardziej ich walory docenią starsze dzieci. Maluchy mogą być trochę znużone podczas dłuższych opisów. Mimo to warto mieć takie książeczki w swojej biblioteczce, by w razie nietypowych pytań ze strony naszych pociech, móc błyskawicznie i jak najlepiej na nie odpowiedzieć. Z przyjemnością poznamy również pozostałe części tej pomysłowej serii.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat.




poniedziałek, 25 lutego 2019

Pucio. Puzzle: Czego brakuje?


Tytuł: Pucio. Puzzle: Czego brakuje?
Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustrator: Joanna Kłos
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba elementów: 20
Data wydania: 27.02.2019
Ocena: 9/10
Wiek: 2+ lat

Opis:

Wreszcie są! Długo wyczekiwane, mądre i piękne zabawki z PUCIEM!
Uwielbiany przez dzieci i rodziców bohater bestsellerowej serii Marty Galewskiej-Kustry, fenomenalnie ilustrowanej przez Joannę Kłos, w końcu wykracza poza karty książek i pojawia się także na puzzlach! Zapraszamy do wspólnej zabawy i nauki!
Puzzle dwuelementowe skierowane do dzieci od 2 lat. Na obrazkach jest Pucio w sytuacjach, w których… czegoś brakuje. Dziecko powinno przyjrzeć się obrazkowi głównemu, zastanowić się, czego brakuje, i dopasować do obrazka drugi element, na którym widnieje właściwy obiekt.  
To na pozór proste zadanie wymaga skupienia uwagi na ilustracji, ale przede wszystkim pobudza do myślenia. Mimo niedużej liczby elementów puzzle dają okazję do wielu zabaw o różnym stopniu trudności, w zależności od możliwości intelektualnych i potrzeb dziecka.
Wyprodukowano w Polsce.

Recenzja:

Na początek chwila zastanowienia, gdyż jestem ciekawa, czy znacie Pucia – słynnego bohatera serii książeczek wspomagających rozwój mowy malutkich dzieci. Jeśli śledzicie ofertę wydawnictwa Nasza Księgarnia to z pewnością zdążyliście się z nim zaprzyjaźnić lub przynajmniej coś wiecie na jego temat. Przyznam szczerze, że u nas w domu zagościł dopiero pierwszy raz, ale nie w formie książeczki lecz puzzli. Zachęcona jego fenomenem stwierdziłam, iż pomimo tego, że mój starszy syn ma prawie osiem lat a córka mojego brata – cztery, warto w pewnym stopniu przekonać się na czym ta wyjątkowość tak naprawdę polega. Układankę postanowiłam więc przetestować podczas ich zabawy. Nie żałuję decyzji, którą podjęłam, ponieważ szybko polubili nowego „kolegę”. Wiem już, że taka forma rozrywki idealnie sprawdza się nie tylko u młodszych pociech, ale rozbudza wyobraźnię i ćwiczy spostrzegawczość również tych starszych.


Dzieci były niezwykle ciekawe, co znajduje się w pudełku i od razu po otrzymaniu przesyłki przystąpiliśmy do testowania puzzli. Opakowanie jest dość oryginalne, osobiście jeszcze się z takim nie spotkałam. Tekturowe pudełko z uchwytem w postaci plecionego sznurka, na którym zawieszona jest miniaturka naszego małego bohatera, prezentuje się bardzo elegancko, dlatego może być doskonałym pomysłem na prezent. Poza tym ma to też praktyczne znacznie w jego przenoszeniu, zdecydowanie ułatwiając tę czynność małym rączkom. W środku znajduje się pomocna instrukcja opisująca wszystkie możliwe warianty zabawy oraz oczywiście dziesięć układanek przedstawiających Pucia w różnych sytuacjach –  jeden taki zestaw składa się z dwóch puzzli, co daje nam w całości dwadzieścia elementów. 

Puzzle są średniej wielkości, dzięki czemu możemy sprawnie się nimi posługiwać. Z pewnością posłużą nam długi czas, jeśli będą używane zgodnie z przeznaczeniem. Pilnujcie więc, by młodsze dzieci, które są jeszcze na etapie wkładania wszystkich przedmiotów do buzi, nie robiły tego, bo o ile połknąć ich raczej nie będą w stanie, to mogą bez problemu zostawić na nich trwały ślad swoich ząbków. Minimalny wiek dzieci, do których adresowany jest zestaw to dwa lata. Niektóre pociechy wówczas dopiero zaczynają mówić, dlatego rolą opiekuna będzie opowiadanie o przedstawionych na obrazkach sytuacjach. Natomiast starsi będą chętni sami łączyli elementy i budowali ciekawe zdania. Pod tym względem są uniwersalne i zadowolą zarówno małych jak i dużych.


Powyższe zdjęcie przedstawia wszystkie kompletne sytuacje z zestawu, w których znajduje się chłopiec. Element z lewej strony pokazuje, co robi nasz bohatera a zadaniem dziecka jest dopasowanie drugiej części obrazującej to, czego mu brakuje, na przykład – do torów będzie pasował pociąg z wagonami. Może ono samo opisywać przedstawiane sytuacje, ale podczas zabawy z maluchami musimy zrobić to my, tak więc mówimy: „Pucio chce bawić się kolejką. Czego mu brakuje? Pociągu! Ale Pucio ma już pociąg”. Rysunki nie są zbyt skomplikowane i wyraźnie pokazują daną czynność, która jest łatwa do rozpoznania. Nie wykluczajmy jednak pojawienia się jakiegoś drobnego błędu wynikającego tylko ze zbyt szybkiego myślenia, tak jak bywa w przypadku mojego syna. Bawiliśmy się w trójkę, zatem takie potknięcie było spowodowane także jego zmysłem rywalizacji, gdyż chciał jak najszybciej połączyć najwięcej puzzli. Na ogół jednak uzupełnianie obrazka głównego nie sprawia żadnych problemów.

Instrukcja dołączona do zestawu proponuje nam aż sześć sposobów na przeprowadzenie zabawy. U nas test na szóstkę zdało po prostu rozłożenie wszystkich elementów jednocześnie na stół i uzupełnianie ich po kolei. Wiadomo już, że przy młodszych dzieciach trzeba być uważnym i im pomagać. Natomiast starsze będą mogły same pokierować przebiegiem łączenia puzzli, co sprawi, że ułożą wszystkie zestawy nadzwyczaj sprawnie i błyskawicznie.


Obrazki są ciekawe i różnorodne, wykonane w stonowanych lecz wyraźnych kolorach. Chociaż przedstawiają zajęcia interesujące zwłaszcza chłopców to nawet mogą spodobać się dziewczynkom. Jedynie fanki księżniczek mogą być zawiedzione, ale zapewniam, że Pucia łatwo polubić. Na kolejnym zdjęciu przedstawiony jest jeden z możliwych wariantów zabawy. Na stole układamy element główny i kilka puzzli pomocniczych, z których tylko jeden pasuje do podstawowego, ćwiczy to spostrzegawczość dziecka i także jego logiczne myślenie.


Zabawa puzzlami Pucio. Czego brakuje? to świetny pomysł na wspólne i jednocześnie kreatywne spędzenie czasu. Poza wymienionymi wcześniej korzyściami pobudza również wyobraźnię i zachęca do rozmowy. Ten zestaw dostarczy rozrywki zarówno dwulatkom jak i starszym dzieciom. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie, nawet rodzice. Polecam, nam się bardzo spodobał.


Puzzle zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

środa, 16 sierpnia 2017

Guido van Genechten - "Odkryj, gdzie…"


Autor: Guido van Genechten
Tytuł: Odkryj, gdzie…
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 30
Ocena: 10/10
Wiek: 18m+

Opis:
Gdzie kotek smacznie śpi?
Gdzie dżdżownica ma głowę?
Gdzie wiewiórka chowa orzeszki?

Książka z zagadkami, na które najlepsze odpowiedzi podsuwa dziecięca wyobraźnia.

W sam raz dla ciekawskich smyków, szkrabów i bobasów.


Recenzja:
Nie będę owijać w bawełnę – ta seria jest genialna!. „Odkryj…” to cykl trzech rozkładanych książeczek odpowiadających na niektóre z setek pytań, jakie potrafi wyrzucić z siebie maluch w przeciągu minuty.

„Odkryj, gdzie…” to część, która skupia się wyłącznie na zwierzątkach. Siedem sytuacji to siedmioro milusińskich i siedem odpowiedzi, które choć w niewielkim stopniu mają szansę zaspokoić nienasyconą dziecięcą ciekawość. Otwierając okienko, maluch dowie się między innymi gdzie miś polarny szuka jedzenia, gdzie ptaszek karmi pisklęta i gdzie tak właściwie jest głowa dżdżownicy. Ta lektura to świetny trening spostrzegawczości i kojarzenia faktów. Rozwija słownictwo, utrwala nazwy i zwyczaje zwierząt, pobudza ciekawość i wyobraźnię.
A rozkładane strony/okienka tworzą iluzję ruchu wprowadzając małego mola książkowego w proste podstawy animacji poklatkowej.

Nieskomplikowane i przejrzyste a jednocześnie bardzo estetyczne i niepozbawione humoru (wiem, że jestem już na to zdecydowanie za stara, ale zawsze mnie bawią siusiające pieski. Na szczęście dzieciaki też uwielbiają „takie kwiatki”) ilustracje podbiją serca zarówno dzieci, jak i rodziców. Użyte kolory są wesołe, kontrastowe i soczyste, a postacie przedstawione zostały bez zbędnej infantylizacji (niechlubnym wyjątkiem jest jedynie kotek na okładce, który stylistycznie niewiele ma wspólnego z resztą obrazków). Ilustracjom towarzyszy minimum tekstu sprowadzonego wyłącznie do pytania i odpowiedzi, co podkreśla oszczędną, pozbawioną zbędnych ozdobników formę książki.

Delikatnie usztywniane strony są „etapem przejściowym” między kartonówką, a klasyczną książką. Idealnie sprawdzą się u dziecka w wieku zbliżonym do dwóch lat, które rozumie już, że smakowanie literatury nie ma zbyt wiele wspólnego z jej jedzeniem, a szarpana książka ulega zniszczeniu. Okienka/rozkładanki nie są małymi elementami, dzięki czemu zdają się być nieco bardziej odporne na atak małych ciekawskich paluszków. A porządna, twarda okładka z zaokrąglonymi bezpiecznie brzegami naprostuje ewentualne zagniecenia powstałe podczas zbyt entuzjastycznej lektury.







 
Oryginalny pomysł, sympatyczni bohaterowie, przemyślana forma, staranne wykonanie, a także humor i zaskoczenie malujące uśmiechy na bobasowych buźkach – właśnie to uwielbiam w pozycjach dla dzieci. Wszystkie części tej serii można kupować w ciemno, są strzałem w dziesiątkę.

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adamada.