Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieś. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 lutego 2021

Agnieszka Starok - Seria "Gabryś"

 


Autor: Agnieszka Starok
Zdjęcia: @mamazpowolania
Seria: Gabryś
Tytuły: Gabryś w lesie; Gabryś nad jeziorem; Gabryś na wsi; Gabryś w domu
Wydawnictwo: Tekturka
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 14
Wiek: 1-3
Ocena: 9/10

Opis:
 

Czy wiesz, że dla małych dzieci to co nam wydaje się zwykłe i codzienne może być bajeczne i niesamowite?

Seria książek o Gabrysiu to zwyczajne, proste opowieści, ale dla małych dzieci właśnie zwykły, codzienny świat jest magiczny i niesamowity. Takie otoczenie  je fascynuje, dzięki czemu szybciej się uczą i poznają rzeczywistość. Dlatego seria o Gabrysiu jest ilustrowana prawdziwymi zdjęciami, pokazującymi świat w nieco magiczny, ale jednak rzeczywisty sposób. Książeczki są szczególnie polecane dla dzieci, które nie interesują się klasycznie ilustrowanymi książkami i nie przepadają za czytaniem.

Książeczki są przeznaczone dla dzieci w wieku 1-3 lat.

 

Recenzja: 

 

Codzienność z dziećmi prawie nigdy nie bywa nudna. Jako mama wiem, że każdy maluch potrafi zachwycić się najprostszą z zbaw oraz ucieszy się ze znalezienia liścia, patyka lub biedronki. To wielka radość dla rodzica obserwować tę dziecięcą pasję odkrywania otaczającego go świata. Jest tyle możliwości spędzania z maluchami czasu i zarażenia się ich entuzjazmem, że aż żal z nich nie skorzystać. W tej zwyczajności i prostocie każdego dnia jest coś magicznego. Seria Gabryś to cztery krótkie opowieści wzbogacone zdjęciami przedstawiającymi dzień z życia chłopczyka w różnych miejscach. Czy nasze pociechy zainteresują się tymi historyjkami? Jestem przekonana, że tak, bowiem na zamieszczonych w nich fotografiach mogą ujrzeć świat ze swojego otoczenia, a realistyczność obrazów i fantastyczny bohater zainspirują ich do działania oraz... przeglądania i - w przyszłości - samodzielnego czytania książek.

 

Małe dzieci lubią oglądać się w lusterku, lubią także bawić się lalkami (nawet chłopcy!) a gdy zobaczą inne dziecko są tym faktem bardzo przejęte i zainteresowane. Po raz pierwszy za sprawą serii o Gabrysiu spotykam się z pomysłem wykorzystania wyłącznie prawdziwych fotografii w książce dla dzieci. Od razu muszę przyznać, że takie rozwiązanie bardzo mi się spodobało i nie tylko mi, ale także moim synom. Młodszy z nich z wielkim zaangażowaniem przyglądał się chłopczykowi z fotografii i słuchał o jego przygodach, a starszy początkowo myślał, że są to zdjęcia jego brata. Nic dziwnego, bowiem mając przed sobą te publikacje dla najmłodszych, mamy wrażenia jakbyśmy oglądali prawdziwy album lub foto książeczkę. Trzeba pogratulować pomysłodawcom tej serii oryginalności. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zostaną wydane kolejne tego typu tytuły. 



Najpierw dowiedzmy się, co porabiał Gabryś w lesie. Dzieci zobaczą, jakie ciekawe skarby można tam znaleźć, a nawet przekonają się, że zabawa w chowanego wśród drzew jest naprawdę fantastyczna. Jakie jeszcze ciekawe aktywności i intrygujące skarby czekają na nas w lesie? Pozwólcie dzieciom to odkryć. Może zainspirowani przeżyciami bohatera książeczki sami wybierzecie się na taki przyrodniczy spacer? To także sposobność na zaznajomienia dzieci z naturą i tym, co rośnie w lesie. Taka praktyczna lekcja przyrody z pewnością im się spodoba, a jeśli nie macie takiej możliwości to nic nie szkodzi - Gabryś wam wszystko pokaże, i to właśnie dzięki tej fenomenalnej książeczce.

 

Gabryś nad jeziorem to kolejna ciekawa historyjka, w której chłopiec wraz z mamą wybrał się nad wodę. Co będzie tam robił? Wiemy, że dzieci uwielbiają takie wycieczki, dostarczające im mnóstwa powodów do uśmiechu. Zabawa na plaży, czy łowienie rybek na pewno szybko im się nie znudzi. Można tam również spotkać ciekawe zwierzęta. Jeśli wasze maluchy jeszcze nie były nad jeziorem z pewnością zachwycą się przygodami Gabrysia, a i te, które już widziały takie miejsce z zainteresowaniem posłuchają o tym, co się tam działo.




Gdzie jeszcze warto pojechać? Gabryś na wsi to książeczka, która przybliży maluchom uroki wsi. Czy wasze dzieci wiedzą, ile ciekawych stworzeń i przygód tam na nich czeka? Zabawa na świeżym powietrzu i odwiedziny u zwierzątek mogą trwać cały dzień. Cieszę się, że ten tytuł znalazł się w serii i promuje wieś, jako miejsce atrakcyjne na wyjazd z dzieckiem. Zaś ostatnia książeczka, a więc Gabryś w domu pokaże dzieciom, jak chłopczyk spędza czas w swoich czterech ścianach. Rozkład jego dnia nie różni się niczym od tego, które wiedzie każde dziecko. Na pewno wasze maluchy z chęcią potowarzyszą mu podczas codziennej zabawy. Każda z tych publikacji przedstawia temat bliski naszym pociechom. Myślę, że maluchy polubią Gabrysia i zachwycą się jego historyjkami. Nawet te, które do tej pory stroniły od książek i czytania, czy też słuchania, jak czytają im rodzice.

 

Książeczki mają kartonowe strony, ale ich rogi nie zostały zaokrąglone. Osobiście ze względów bezpieczeństwa wolę te z zaokrąglonymi rogami. Na te z ostrymi rogami trzeba bardziej uważać no i szybciej ulegają one zniszczeniu, poprzez rozdwajanie się. Z tego też względu odjęłam z oceny publikacjom jeden punkt. Poza tym jestem zachwycona ta serią i sposobem jej wykonania. Proste historie i przede wszystkim prawdziwe i - co trzeba podkreślić - przepiękne zdjęcia, natychmiast przyciągają uwagę dzieci. Warto je mieć w swojej biblioteczce.




Gabryś w lesie, Gabryś nad jeziorem, Gabryś na wsi i Gabryś w domu to seria niezwykłych i jednocześnie wspaniałych książeczek dla najmłodszych dzieci, które zamiast ilustracji zawierają prawdziwe zdjęcia, dokumentujące dzień z życia małego bohatera. Krótkie i radosne historyjki ukazują świat dziecięcy z najlepszej perspektywy. Odkryjcie razem z Gabrysiem piękno dnia codziennego i wykorzystajcie możliwości, które wam daje. To idealne publikacje zaszczepiające w maluchach miłość do czytania i aktywnego spędzania czasu.

 

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Tekturka.

czwartek, 4 lutego 2021

Barbara Supeł - "Zabawy Jadzi Pętelki. Na wsi"; "Zabawy Jadzi Pętelki. W domu"; "Zabawy Jadzi Pętelki. W parku"

 Autor: Barbara Supeł
Ilustrator: Agata Łuksza
Tytuły: Zabawy Jadzi Pętelki. Na wsi; Zabawy Jadzi Pętelki. W domu; Zabawy Jadzi Pętelki. W parku
Wydawnictwo: Zielona Sowa 
Data wydania: 14.10.2020
Liczba stron: 24 
Wiek: 1-3 lat 
Ocena: 9/10

Opis:

 Polubiliście książki o Jadzi Pętelce? Teraz czas na wspólna zabawę z Jadzią! Sięgnijcie po książki z zadaniami i zabawami dla najmłodszych dzieci.

Na początku każdej książki znajduje się krótkie opowiadanie o Jadzi wprowadzające dany temat (zabawy w domu, parku czy na wsi), a na następnych stronach propozycje różnych zadań i zabaw związanych tematycznie z opowiadaniem. Zadania są dostosowane poziomem trudności dla najmłodszych dzieci. W środku znajdziecie ilustracje o grubym obrysie oraz duże naklejki.

Jadzia Pętelka z pewnością zachęci dzieci do zabaw, poznawania świata, a także rozbudzi w dzieciach ciekawość i wyobraźnię. To obowiązkowa propozycja dla wszystkich małych i dużych fanów Jadzi Pętelki.

Recenzja: 

Jadzia Pętelka to znana bohaterka serii książek dla dzieci. Opowieści o niej poruszają ważne dziecięce tematy. Tym razem najmłodsi czytelnicy mają możliwość pobawić się z nią, dzięki książeczkom z zadaniami i naklejkami. Czy Zabawy Jadzi Pętelki przypadną im do gustu? Tak, bowiem zachwycają swoją różnorodnością, dlatego z pewnością każdy maluch miło spędzi z nimi czas. Kolorowanki, naklejki oraz różne ciekawe zadania nawiązujące tematyką do otoczenia, w którym przebywają dzieci sprawiają, że mogą się one świetnie bawić, a do tego ćwiczyć nowe umiejętności i poznawać elementy charakterystyczne dla danego miejsca. Na pewno nie bez znaczenia jest także to, że towarzyszyć im przy tym będzie ulubiona dziewczynka znana z wydanych wcześniej czytanek, a więc Jadzia Pętelka. Jeśli wasze dzieci nie mieli okazji się z nią jeszcze spotkać, nic nie stoi na przeszkodzie, by rozpoczęli z nią przygodę właśnie od tych publikacji.
 

Mój synek polubił serię książeczek o Jadzi Pętelce, dlatego byłam przekonana, że także te przypadną mu do gustu. Na wykonanie niektórych zadań okazał się jeszcze niegotowy, ale mimo to niemal wszystkie go zainteresowały i sprawiły, że zaczął próbować nowych ćwiczeń. Oczywiście każde dziecko wykonuje różne polecenia w swoim tempie i nie trzeba nastawiać się na to, że od razu wykona je bezbłędnie. Jednak tu nie chodzi o perfekcjonizm, ale o wspólne aktywne i wartościowe spędzenie czasu oraz spróbowania czegoś nowego. Nawet bazgroły mogą rozczulić rodzica, a widząc że dziecko angażuje się w pracę czuje on również dumę. Te książeczki są świetne jako zbiór pierwszych zadań dla najmłodszych. Znajdziemy w nich wiele ćwiczeń, które zachęcają do myślenia, analizowania lub po prostu opowiadania o widniejących na ich stronach ilustracjach.

Dzięki książeczce z podtytułem Na wsi wyruszymy z główną bohaterką w podróż na wioskę, gdzie dzieci będą mogły zaobserwować rożne zwierzęta i ich zwyczaje. Wiadomo, że dzieciaczki uwielbiają zwierzaki, więc na pewno z chęcią będą brały aktywny udział w rozwiązywania zadań i z zainteresowaniem przysłuchiwać się czytanym przez rodziców zdaniach opisujących, co dzieje się na danym rysunku. Rysowanie po śladzie, przyklejanie naklejek w odpowiednie miejsca, poszukiwanie i liczenie jajek, czy przechodzenie po labiryncie to tylko niektóre formy zadań, które na nich czekają. Poza tym dowiedzą się, w jaki sposób można aktywnie spędzić czas na wisi, na przykład skacząc w kaloszach po kałużach. Które dzieci tego nie lubią, prawda? Mnogość zadań we wspaniałej fabularnej i graficznej oprawie sprawi, że książeczka ta okaże się dla nich bardzo absorbująca.


Byliśmy już na wsi, więc czas poznać lepiej Zabawy Jadzi Pętelki. W domu. Czy wasze dzieci wiedzą, że dom można zbudować z figur geometrycznych? Maluchy poznają wyposażenie charakterystyczne dla mieszkań w blokach, a także szczegóły dotyczące oświetlenie. Przejazd windą, nazwy pomieszczeń i wiele innych ważnych informacji zawartych w tej publikacji na pewno ich zainteresuje. To nie tylko zwykła książeczka z zadaniami, ale skarbnica wiedzy, którą dziecko z ciekawością będzie sobie stopniowo przyswajało. Jak można zauważyć autorka przemyciła w zadaniach matematykę, a nawet szczegółowo - geometrię. Wszystko to przedstawione jest dzieciom w formie zabawy, więc nie czują presji, że muszą się czegoś nauczyć, ale z zachwytem poznają nowe wyrazy i przede wszystkim z ich punktu widzenia - dom ulubionej Jadzi Pętelki.

Teraz czas wyruszyć i poznać Zabawy Jadzi Pętelki. W parku. Tutaj dzieci zobaczą nie tylko jakie są charakterystyczne formy spędzania tam czasu, ale nawet przyswoją sobie nieco oznaczenia uliczne. Obserwowanie i liczenie wiewiórek, puszczanie latawca - to wszystko będzie wydawać im się niezwykle fascynujące. Uwaga, mogą od razu zapragnąć wypróbować te wszystkie zabawy. Dostarczymy im zatem mnóstwo pomysłów do zrealizowania.



Książeczki są wydane w tekturowej oprawie, a największych ich atutem pod względem jakości są duże naklejki i gruby obrys ilustracji. Pomimo tego że książki są cieniutkie to oferują wiele zadań i mają tyle wiedzy do przekazu, że jeden dzień na ich przeanalizowanie to za mało. Przystępna cena, barwne rysunki - mają naprawdę wiele zalet. Oczywiście niektóre zadania mogą okazać, się zbyt trudne dla dwulatków, ale można do nich wrócić za  jakiś czas lub dać do rozwiązania starszym pociechom.

Zabawy Jadzi Pętelki. Na wsi, Zabawy Jadzi Pętelki. W domu i Zabawy Jadzi Pętelki. W parku to seria książeczek z zadaniami dla najmłodszych dzieci. Różnorodność zadań i ich wartościowa treść dostarczają nowej wiedzy. Przyczyniają się do poszerzenia zasobu słownictwa i opanowania nowych umiejętności. Mają wiele do zaoferowania i warto z tego skorzystać. 
 

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zielona Sowa.

sobota, 1 lutego 2020

Olgierd Wąsowicz, Natalia Uryniuk - "Ping i Pong. Wesołe świnki"

 
Autorzy: Olgierd Wąsowicz, Natalia Uryniuk
Ilustracje: Natalia Uryniuk
Tytuł: Ping i Pong. Wesołe świnki
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 23.05.2019
Liczba stron: 36
Ocena: 9/10
Wiek: 4+

Opis:

   Ping nudzi się na zbyt ciasnym podwórku i marzy o wielkim świecie za płotem. Pong nie nudzi się wcale. Trudno się nudzić w lesie, kiedy cały czas próbujesz nie zostać czyimś obiadem. Obaj już mają po dziurki w ryjkach takiego życia i postanawiają zamienić się rolami. Co z tego wyjdzie? 

Recenzja:

Świnki to zwierzątka cieszące się niezbyt dobrą opinią, ze względu na styl życia, jaki prowadzą. Są one bowiem wszystkożerne a do tego lubią taplać się w błocie. Jednak, czy jest w tym coś złego? Nie sądzę, dlatego też bardzo zainteresowała mnie książka od wydawnictwa Adamada, w której głównymi bohaterami są świnki o wspaniałych imionach: Ping i Pong. Czym wyróżnia się ta publikacja i czy dzięki niej można zobaczyć te stworzenia w innym, lepszym świetle? Na początek zdradzę, że ich historia niesie za sobą także pewne ważne, życiowe przesłanie. Zatem, pisząc krótko: Ping i Pong. Wesołe świnki to książka naprawdę warta uwagi. Dobrze jest mieć ją w swojej biblioteczce, na pewno często będzie zwracała uwagę wszystkich przebywających w domu dzieci.


Ja wraz ze swoją rodziną mieszkam na wsi i widok świń nie jest mi obcy. Oczywiście ich hodowla kończy się zawsze tragicznie, wiadomo, że zostają one sprzedawane na rzeź. Niestety łańcuch pokarmowy rządzi się swoimi prawami i tak właśnie jest. Cieszę się zatem, że mogłam przedstawić dzieciom te zwierzęta z innej, bardziej optymistycznej dla nich strony. Bo każde stworzenie ma w sobie ukryte piękno a żeby je dostrzec wcale nie potrzeba aż tak wiele. Wystarczy chociażby przeczytać tę nieco zabawną książkę. Poza tym, jej plusem jest także niewielka ilość tekstu, dlatego nawet dzieci kręcące nosem na czytanie powinny się nią zainteresować, a kto wie - może nawet dzięki tym dwóm fantastycznym świnio pokochają literki i niesamowite historie, które autorzy tworzą za ich pomocą.

"(...) Nie musieli sobie niczego tłumaczyć. Każda ze świnek z rozkoszą poczuła na grzbiecie znajomy dotyk ulubionej skóry. Ulubionej, bo własnej."

Ping to świnka hodowlana, która żyje w zamknięciu i marzy jej się wydostanie na wolność oraz poznanie świata zewnętrznego. Natomiast Pong to dzika świnka żyjąca w lesie, w którym na każdym kroku czyhają na nią różne niebezpieczeństwa, także ze strony potężniejszych od niej zwierząt. Pewnego dnia świnki się spotykają i postanawiają zamienić się miejscami. Czego nauczy ich ta wymiana ról i czy rzeczywiście życie, które znamy jest gorsze od tego, które wiodą inni? Nie byłabym tego taka pewna... Zabawna historia dwóch świnek pokazuje, że piękno własnego życia zostaje dostrzegane w chwili, gdy go stracimy i że bycie kimś innym wcale nie jest takie fajne. Historyjka jest krótka, ale bardzo sugestywna i przyjemna w odbiorze. Na pewno żaden maluch się nią szybko nie znudzi a jej niespotykana szata graficzna sprawi, że pozostanie dla nich na długo jedną z ulubionych do przeglądania książeczek.



Książka wydana została w dużym formacie (większym niż A4), w twardej okładce. To, co jest w niej absolutnie zachwycające to oryginalne, zabawne i nieco odważne ilustracje. Przyciągają wzrok i wywołują zainteresowanie u dzieci. Można czerpać przyjemność już z samego ich obserwowania. Młodsze dzieci z pewnością skupią się na nich w większym stopniu niż na tekście. Publikacja jest naprawdę bardzo fajna i wyróżnia się spośród innych nie tylko bohaterami i ilustracjami, ale także niesamowitym wydaniem i wartościowym przekazem, które jest skierowane do tych troszkę starszych dzieci. Myślę, że każdy czterolatek powinien już je zrozumieć. Jednak młodsze dzieci także chętnie pooglądają wspaniałe ilustracje w tej niezwykłej książce. 

Warto także dodać, że historia obu świnek przedstawia realia życia tych stworzeń. Można z łatwością zauważyć różnice pomiędzy sposobem życia świnki hodowlanej a takiej żyjącej na wolności w lesie. Zarówno żywot jednej, jak i drugiej ma swoje plusy i minusy. Nigdzie nie jest idealnie. Tego także uczy nas ich przygoda.



Ping i Pong. Wesołe świnki to zabawna opowieść opatrzona wspaniałymi ilustracjami. Zachwyca zarówno treścią, jak i całym wydaniem. Świnki, które poznamy nauczą nas, że bycie sobą wcale nie jest złe, należy tylko dostrzec piękno, wokół którego przebywamy każdego dnia.  A czy Wasze dziecu potrafią docenić otaczający Was świat? Ping i Pong im w tym pomogą!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.

sobota, 25 maja 2019

Anna Matysek - "Soboty są dla nas"

Autor: Anna Matysek
Ilustrator: Joanna Pasek
Tytuł: Soboty są dla nas
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 192
Rok wydania: 2019
Ocena: 8/10
Wiek: 7+

Opis:

Jak z nieciekawie zapowiadającego się dnia wyczarować prawdziwe święto?
Rodzice zajęci, sąsiedzi wyjechali i w sobotni poranek niespodziewanie wkrada się wróg wszystkich dzieci – nuda. Ale siedmioletnia Tosia odkrywa, że świat za oknem jest pełen niespodzianek: kwitnących drzew, przyrody karmiącej owocami, przyjaznych stworzeń i... obietnic nowych znajomości! Co znajdzie dziewczynka i kogo spotka za drzwiami rodzinnego domu? Jakie tajemnice skrywa posiadłość zagadkowego sąsiada i czy rzeczywiście to taki straszny ponurak? Kiedy wreszcie oczy Tomka się rozweselą? I czy kłopoty naprawdę mogą zniknąć, gdy powierzy się je brzozom?

Sześcioro dzieci, kilkoro dorosłych, parę psów, trójka kociąt, niesforne kozy i... mnóstwo dziecięcej, zwykłej-niezwykłej zabawy, która przegoni nudę raz na zawsze. Zajrzyj pod jabłonki i przeżyj wraz z bohaterami książki niezwykłą sobotę z przyjaciółmi!

Recenzja: 

Z pewnością wszyscy rodzice często słyszą słowa: “nuuuudzi mi się”. Wypowiadają je dzieci spragnione nowych wrażeń, chcąc zademonstrować, iż natychmiast potrzebują pomysłu na kreatywne zagospodarowanie ich wolnego czasu. Niekiedy znalezienie im odpowiedniego zajęcia bywa nie lada wyzwaniem, ale czasami naprawdę nie potrzeba zbyt wiele, by zorganizować jakąś pomysłową zabawę. Przygody bohaterów książki Soboty są dla nas są tego idealnym przykładem. Dziecko, które je usłyszy lub samodzielnie przeczyta, pozna wiele inspiracji do zabawy z rówieśnikami, których tłem jest malowniczy krajobraz polskiej wsi. Bo tak naprawdę na przeszkodzie do dobrej zabawy nie stoi nic oprócz braku chęci.


Książka spodoba się zarówno rodzicom jak i ich pociechom. Jest świetną propozycją do samodzielnego przeczytania przez dziecko. Dedykowana od siódmego roku życia, z czym w pełni się zgadzam. Wydawca trafił w punkt – potwierdzam to jako mama niespełna ośmiolatka. W zbliżonym wieku jest również główna bohaterka o imieniu Tosia. Idealne dopasowanie lektury pod tym względem to tylko jeden z licznych atutów tej opowieści. Aby je dostrzec wystarczy tylko wsłuchać się w płynące z tych kartek słowa i przenieść się w krainę dziecięcej codzienności. Wie o tym autorka – Anna Matysek, wydawnictwo Skrzat a teraz także i my. Czas na Was drodzy rodzice i kochane dzieci. Na odnalezienie w tej historii tego, co najlepsze i bezcenne w każdej małej główce – nieorganicznych podkładów wyobraźni, a także wyrozumiałości i dobroci płynącej prosto z serca. Oczywiście pojawiają się tu pewne konflikty i trochę smutku, bo życie nie jest idealne, ale każde nieporozumienie można zażegnać a każdą przykrość zamienić w uśmiech z pomocą bliskich nam osób.


Przejdźmy do zarysu fabuły, która pomimo swej prostoty zawiera w sobie wiele istotnych przesłań dla młodego czytelnika. Wspominana już wcześniej protagonistka przeprowadziła się wraz z rodzicami na wieś, gdzie każdej soboty spotyka się ze swoimi przyjaciółmi, by wspólnie miło spędzić czas. Razem wyruszą do lasu,  z pomocą opiekunów rozpalą ognisko, będą także zajmowali się malutkimi kotkami. To tylko kilka sposobów na zażegnanie nudy, które co sobotę zastosują z zadowalającym skutkiem. 

Trzeba przyznać, że Tosia ma bardzo pomysłowych rodziców, którzy znajdują szybkie rozwiązania na brak zajęcia dzieci. Ich przygody nie tylko bawią, ale także uczą a przede wszystkim pokazują jak pożytecznie i przyjemnie można spędzić czas z dala od komputera i smartfona. Wszystko zależy od naszego podejścia do pewnych spraw, rodzice Tosi mogą być dla innych bardzo dobrym przykładem. Chociaż mają pewne ułatwienie, gdyż ich córka to ugodowa dziewczynka, a bywają dzieci niechętne do współpracowy. Wówczas nie można się poddawać i bronić zawzięcie swoich racji. Rodzice to autorytet dla dzieci a państwo Gładeccy o tym dobrze wiedzą. Zatem nie tylko maluchy mogą skorzystać z tej opowieści. Co jeszcze w niej jest ważnego? Otóż, warto dodać, że nie obędzie się też bez poruszających tematów –  zasmucających, ale niezwykle potrzebnych i istotnych w swym przekazie. Strata najbliższych i tęsknota to najważniejsze z nich.


Sposób wydania książeczki jest przyjazny dla małego czytelnika. Książka nie jest obszerna a jej format odpowiedni, zapewniający wygodne jej trzymanie w rękach. Krótkie rozdziały i ciekawe ilustracje wzbudzają zainteresowanie dzieci. Większość z nich wykonana jest w kolorze, w sposób prosty i subtelny dokładnie obrazując opisywane sytuacje. Pomiędzy stronami znajdziemy także kika szarych, wykonanych samymi konturami obrazków będącymi atrybutami natury - rozmieszczone są one zazwyczaj na końcu rozdziałów.


Z pewnościa każde dziecko zechce podjąć próbę samodzielnego przeczytania chociażby kilku rozdziałów. Ciekawe historie małych bohaterów inspirują do zabawy i dostarczają też wiele istotnych informacji, wyjaśniając trudne pojęcia na przykład: natchnienie, fraszka, epitety i inne środki stylistyczne. Autorka zawarła tu tyle istotnych faktów, że aż trudno uwierzyć, iż ta opowieść liczy zaledwie niespełna sto dziewięćdziesiąt stron.


Soboty są dla nas to niezwykle wartościowa historia o grupie przyjaciół, którzy są bardzo aktywni i ciekawi otaczającego ich świata. Przedstawia obraz polskiej wsi w sposób wzbudzający zainteresowanie dzieci, jednocześnie zachęcając do przeżycia podobnych wrażeń. Jesteśmy zadowoleni z tej lektury, okazała się naprawę warta przeczytania.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat.

wtorek, 15 sierpnia 2017

Helena Bożena Mazur-Nowak - "Domek nad strumykiem"

Autor: Helena Bożena Mazur-Nowak
Tytuł:
Domek na strumykiem
Wydawnictwo:
Novae Res
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 178
Ocena: 8/10
Wiek: 5-12 lat
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Opis:

Recenzja:

Doskonale pamiętam coroczne wakacje u dziadków na wsi – sianokosy, żniwa, kąpiele w rzece, wyprawy do lasu, zabawy w chowanego wśród wysokich zbóż, wakacyjne przyjaźnie. Niezapomniane chwile, na zawsze pozostające w człowieku. Pani Helena Bożena Mazur-Nowak w swojej książce „Domek nad strumykiem” powraca do takich właśnie wakacji – swoich ostatnich przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej. Napisała tę książkę, by podzielić się wspomnieniami ze swoją wnuczką i – muszę przyznać – zrobiła to w całkiem wdzięczny sposób. Od razu zaznaczę jednak, że moja opinia na temat tej książki nie będzie obiektywna – za bardzo przypomina mi moje dzieciństwo.

Tytułowy domek nad strumykiem to dom dziadka i babci
dwóch małych dziewczynek – siedmioletniej Boni i czteroletniej Dzidzi. Dziewczynki zostają tutaj na całe wakacje i towarzyszą dziadkom w niektórych pracach – zbieraniu owoców w sadzie i w lesie, sprzedaży zbiorów na targu, koszeniu traw. Odwiedzają również domy sąsiadów, pośród których i pszczelarz się znalazł, i pani dziergająca cuda na drutach – takie zwykłe postaci pełne ciepła i dobroci. Dorośli otaczający dziewczynki – nawet obcy ludzie – są życzliwi i okazują dzieciom dużo cierpliwości. Babcia opowiada bajki i piecze przepyszny chleb, dziadek tworzy dla wnuczek piękne rzeczy w pracowni, wieczory i poranki przepełniają piękne zapachy i dźwięki, świat cały zdaje się być życzliwością i pięknem. Autorka stara się łagodnie opisywać świat i ludzi, tragedie co prawda istnieją ale raczej nie w bezpośrednim zetknięciu – ktoś stracił dzieci dawno temu, w czasie wojny; ktoś zachorował ale wyzdrowieje; dziewczynki gubią się w czasie burzy ale zostają odnalezione. Trudno by było inaczej – wspomnienia z dzieciństwa mają to do siebie, że chętniej się pamięta to co dobre.
W jednym z sąsiednich domów mieszka wielodzietna rodzina, w której Bonia ma przyjaciółkę. Sabinka nie ma lekkiego życia, jej mama jest bardzo chora, tata i bracia ciężko pracują, a na jej barkach spoczywa opieka nad trzema młodszymi siostrami. Przyjaźń Boni i Sabinki to lekcja prawdziwego życia, lekcja współczucia i wyciągania pomocnej dłoni. Historia dzielnej dziewczynki zdaje się najsmutniejsza, ale i ona zmierza ku dobremu.

Książka napisana jest prostym, łagodnym językiem. Czyta się ją bardzo przyjemnie choć trudno tu o jakieś niezwykłe przygody. To opis zwyczajnej wiejskiej codzienności widziany okiem dziecka – nieco sielankowy, pełen ufności, spokoju i czasem melancholii – ale bynajmniej nie łzawej. Opowieść jest niepozorna. Również ilustracje – szkice ołówkiem – noszą w sobie jakąś amatorską nutę. Niemniej to właśnie w tej prostocie jest prawdziwość, która sprawia, że czytanie relacji z letnich dni i wieczorów w wiejskiej zagrodzie jest jak słuchanie opowieści ulubionej cioci z dawnych lat.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Novae Res!