Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Skrzat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Skrzat. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Magdalena Zarębska - "Skąd jest Pola?"

Autor: Magdalena Zarębska 
Ilustrator: Elżbieta Moyski 
Tytuł: Skąd jest Pola? 
Wydawnictwo: Skrzat 
Data wydania: 25 listopada 2020 
Liczba stron: 144 
Ocena: 7/10 

Opis: 

Czy Pola zadomowi się w nowym miejscu? Czym zajmują się artyści? I co to znaczy „być stąd”? 

W spokojnym Brzegu nagłe poruszenie: Julek i Martyna zastanawiają się, kim jest dziewczynka, która zamieszkała obok. Dlaczego nie reaguje na zaczepki i nie chce wyjść na podwórko? 
Wkrótce nadchodzi rok szkolny i Pola musi się zmierzyć z zainteresowaniem, które wzbudza. Postanawia, że z nikim się nie zaprzyjaźni, ale Julek ma wobec niej inne plany. Jego pies, Mazgaj, również... 

Lęk do pokonania i radość z odkrywania sztuki. Przyszywana rodzina i nie taka straszna zmiana. Wspaniała opowieść o przyjaźni, tolerancji oraz poznawaniu innych i... siebie! 

Recenzja: 

Bardzo mnie cieszy, gdy w powiastkach dla dzieci i młodzieży poruszany jest temat tolerancji. Warto pisać o tym – i mówić – że bycie innym wcale nie jest złe, niezależnie w jaki sposób ta oryginalność się przejawia. Skąd jest Pola? to ciepła książeczka właśnie o akceptacji oraz… przyjaźni. 

Pozycja została bardzo ładnie wydana – szata graficzna jest kolorowa i przyjemna dla oka, a przedstawieni bohaterowie niezwykle sympatyczni. Za te pełne uroku ilustracje odpowiedzialna jest Elżbieta Moyski, która idealnie uchwyciła wydarzenia oraz postaci opisane przez Magdalenę Zarębską. Myślę, że dzięki takiemu idealnemu odwzorowaniu łatwiej się dziecku zaprzyjaźnić z Polą, Julkiem i całą resztą. Warto tutaj również wspomnieć o dużej czcionce, która zdecydowanie ułatwi zapoznanie się z treścią początkującego czytacza. 

Język powieści jest prosty, a akcja – choć nie dzieje się tutaj jakoś super dużo – ma bardzo przyjemne tempo. Ot, czytamy o na pozór zwyczajnym życiu dziewczynki, która czuje się nieco wyobcowana w nowym miejscu. Z czasem jednak – jak to zazwyczaj bywa – poznaje nowych przyjaciół i przeżywa kilka sympatycznych przygód, choć pomiędzy tym wszystkim spotyka ją też przykrość. Magdalena Zarębska fantastycznie tutaj pokazuje, jak młody człowiek powinien radzić sobie z problemem i… że nie wszystko jest takie, jakie na pierwszy rzut oka się wydaje. 

- (…) Z ludźmi trzeba rozmawiać. Pokazywać im, że inny nie znaczy gorszy. Być może muszą się o tym dowiedzieć właśnie od nas. Od ciebie i ode mnie. Może nikt im tego wcześniej nie powiedział? 

Bardzo przypadła mi do gustu również bardziej artystyczne elementy książki (wszak mama Poli jest artystką) oraz… pokazanie, że czytanie to nie tylko książki, ale i komiksy – i że każdy w takiej czy owakiej literaturze znajdzie coś dla siebie. Zachęcanie dzieci do obcowania z kulturą jest bardzo ważne, dlatego zostałam miło zaskoczona! 

Króciutko podsumowując, Skąd jest Pola? to przyjemna książeczka, która choć zapowiada opowieść o akceptacji i przyjaźni, kryje w sobie znacznie więcej. Myślę, że każdy młody czytelnik będzie zachwycony tą lekturą, bo nie brakuje tutaj i pięknych ilustracji, i przyjemnej historii, i mnóstwa emocji, i… zabawnego psiaka! Polecam serdecznie. :)

poniedziałek, 17 lutego 2020

Dawid Ratajczak - "Jak wytresować kota?"

Autor: Dawid Ratajczak 
Tytuł: Jak wytresować kota? Historie prawdziwe
Wydawnictwo: Skrzat
Data wydania: 16 października 2019
Liczba stron: 160
Ocena: 7/10

Opis:

Nic co kocie nie jest mi obce.
Czy te historie są rzeczywiście prawdziwe? Tak. To historie, które wydarzyły się już tysiące razy i będą się wydarzać dalej, tak długo, jak długo gatunek ludzki będzie posiadał koty. Co więcej – można śmiało założyć, że przydarzają się nawet właśnie w tej chwili. Tylko że różnym właścicielom. Może niedokładnie co do joty w takiej formie, jak zostały tu opisane, ale w podobnej. A nieraz pewnie nawet w jeszcze gorszej. Nie ma więc sensu nadal rozważać tego pytania. Należałoby raczej zapytać: Czy mogą przydarzyć się mnie? Spiesząc z odpowiedzią – owszem, mogą. No chyba że ktoś nie ma kota, ale jak się okazuje, nawet to nie daje stuprocentowej gwarancji.
Dotąd nie ma żadnych terapeutycznych spotkań Anonimowych Kociarzy (nazywam się Zofia i mam kota od 3 lat), trzeba więc sobie radzić w inny sposób. Niech ta książka będzie jednym z takich sposobów.

Recenzja:

Drodzy kociarze! Czy jesteście pewni, że nic co kocie nie jest Wam obce? Książka Dawida Ratajczaka zweryfikuje wiedzę, którą posiadacie i zrobi to w dość nietuzinkowy sposób. Najprościej rzecz ujmując, przedstawione weń są historie ludzi w rozmaitych sytuacjach życiowych, których wspólnym mianownikiem jest… posiadanie kota. Kota, którego nie zawsze można zrozumieć, który chadza swoimi drogami i którego… nie można wytresować. Można jednak nauczyć sobie z nim radzić, odnaleźć rozwiązanie poszczególnych problemów oraz… nauczyć się być towarzyszem tego nietuzinkowego futrzaka. 

Jak wytresować kota? Historie prawdziwe to zabawne i – w pewnym stopniu – edukacyjne opowieści o kociarzach i ich perypetiach z kotami. Poczytamy tutaj na temat ich karmienia (i rządów grubego kociaka), pierwszych świętach z kotami (brrrrrrr), kocim spacerku (i smyczy, o zgrozo) oraz parę innych historii. Mimo humorystycznego zabarwienia, są one bardzo rzeczywiste i poza rozrywką dla kociarzy niosą ze sobą mnóstwo cennych lekcji, które warto przeanalizować głębiej. Każdy kot jest inny – jedne wymagają więcej uwagi, inne mniej – i warto poświęcić czas, aby zrozumieć zachowania swojego kota i stworzyć jak najlepszy dom, nie tylko dla niego – dla WAS. 


Narracja autora jest bardzo przystępna, dzięki czemu z książką z powodzeniem może zapoznać się nie tylko dorosły lub doświadczony kociarz, ale i młody czytelnik – np. dziecko marzące o kociaku. Książka obrazuje bowiem, że przygarnięcie futrzaka to nie powinno być hop-siup, ale być decyzją przemyślaną i wymagającą choćby podstawowej wiedzy o kotach. Przy tej swoistej wiedzy i zaprezentowanymi doświadczeniami – jak wspominałam wcześniej – można się i świetnie bawić. 

Jak wytresować kota? Historie prawdziwe to dowcipna i pouczająca książka o kotach, po prostu must have każdego kociarza. Jest nie tylko super napisana, ale i fantastycznie wydana – na kartach pojawiają się cienie kocich łapek, a przy tytułach kocie sylwetki. Co więcej, jak sama nazwa książki wskazuje, to prawdziwe historie, z który utożsamić się będzie mógł niejeden posiadacz kota. Ja fenomenalnie spędziłam czas z tą książką i z pewnością zapoznam się z pozostałymi tworami autora, bowiem to było moje pierwsze spotkanie z tym kociarzem. Polecam z całego serducha!

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Magdalena Zarębska - "Artek i bardzo długi tydzień"

Autor: Magdalena Zarębska
Ilustracje: Kasia Nowowiejska 
Tytuł: Artek i bardzo długi tydzień 
Wydawnictwo: Skrzat 
Data wydania: 16 października 2019 
Liczba stron: 104 
Ocena: 7/10 

Opis: 

Przed Artkiem długi tydzień, w którym jego świat – chwilowo bez mamy – przewróci się do góry nogami. Seba, mały braciszek, chyba nie zna powagi sytuacji. A tata? Hm, trzeba przyznać, że miewa niezłe pomysły, ale on zupełnie nie jest mamą! Z odsieczą przychodzą też dziadkowie i wtedy... robi się jeszcze inaczej niż do tej pory. 

Recenzja: 

Taka natura dzieci, że bez mamy ciężko im się żyje. Zazwyczaj – choć nie zawsze – to z nią spędzają najwięcej czasu i wieść o rozłące na kilka dni może je przerazić. Właśnie taka sytuacja przydarza się przedszkolakowi Artkowi, który nie wyobraża sobie tygodnia bez rodzicielki. Czy przetrwa? 

Artek i bardzo długi tydzień zauroczył mnie już od pierwszego wejrzenia – ilustracje Kasi Nowowiejskiej są przecudowne i wspaniale odzwierciedlają świat rezolutnego chłopca. Jednakże i treść bardzo przypadła mi do gustu, a i chrześniak z uwagą słuchał o perypetiach przedszkolaka. Szczególnie go rozbawił fragment, w którym tata chłopca ma problem z praniem (wszak zajmowała się w nim zazwyczaj żona) – muszę przyznać, że na mojej twarzy również wywołał uśmiech. Jedynym elementem, do którego mam zastrzeżenia, to… nieco makabryczny rysunek Artka. Rozumiem, że dzieci mają bogatą wyobraźnię, ale uważam go za lekko przesadę (rozbite samochody i dużo krwi, brrr). Pozostałe przygody są w porządku i prezentują bardzo realistyczne – tata chłopca nie jest idealny, ale stara się zajmować nim i jego małym braciszkiem jak najlepiej. Zresztą Artek też jest malutkim diabełkiem (szczególnie w trakcie wizyt u mamy), bo nie do końca sytuację zdaje się rozumieć… 

- Ja nie chcę tu przychodzić! Ja chcę, żeby mama z nami wróciła! 

Na szczęście okazuje się, że tata ma dużo atrakcyjnych pomysłów, którymi wynagradza chłopcu nieobecność mamy i poświęcanie uwagi głównie malutkiemu Sebie. No i jest jeszcze pani Halinka (niania) oraz dziadkowie, którzy wraz ze swoim pojawieniem niosą wiele przygód – m.in. wyprawę do teatru. Wszystko to napisane jest przystępnym dla dziecka językiem i tłumaczy wiele kwestii, m.in. na temat konieczności badań lekarskich oraz tego, że choć członkowie rodziny się różnią, to każdy może wnieść coś ciekawego do życia i warto z każdym spędzać czas. Nauki z książeczki są także ładnie podsumowane na ostatnich stronach, co miło nas zaskoczyło. 

Artek i bardzo długi tydzień to ciekawa pozycja dla dzieci. Jestem przekonana, że niejeden maluch polubi tytułowego bohatera - jest przezabawny i uroczy. Duża czcionka oraz kolorowe ilustracje zachęcają do prób przeczytania książeczki samodzielnie. Jeśli boicie się, że wasze szkraby nie poradzą sobie przez kilka dni bez mamy – jest to idealna pozycja dla nich. Polecam serdecznie – to fajna przygoda z fajnym chłopcem. :)

niedziela, 10 listopada 2019

Aneta Grabowska - "Przedszkole pani Matyldy"

Autor: Aneta Grabowska 
Tytuł: Przedszkole Pani Matyldy. Zosia i złote serce 
Wydawnictwo: Skrzat 
Data wydania: 18 września 
Liczba stron: 64 
Ocena: 10/10 
Wiek: 3+ 

Opis: 

Czy słyszycie już dźwięk malutkiego dzwoneczka? To pani Matylda zaprasza do swojego przedszkola! 
Czym nas dzisiaj zaskoczy i co nam wyjaśni? Tego nie domyślają się nawet jej dzielne Zuchy. Jednak bez dwóch zdań, pomysłowa i energiczna przedszkolanka szykuje dla Was coś absolutnie specjalnego! 
Dlaczego wolno (a nawet warto) kraść z kolegą konie? Czemu opłaca się poznawać zwłaszcza te łyse? Jaką wartość ma złote serce taty? I czym są te całe związki frazeologiczne?! 
Tematy zaspokajające dziecięce „co”, „jak”, „dlaczego”, nauczycielka wprost do pokochania i przedszkolaki jedyne w swoim rodzaju – brakuje tylko Was! 

Recenzja: 

Ach! Jakże uwielbiam pozycje dla dzieci, które poza pociesznymi opowieściami serwują dla młodego czytelnika również jakąś dodatkową wiedzę. Przedszkole pani Matyldy. Zosia i złote serce to przeurocza książeczka, która wprowadza maluchy w – jak sam opis podpowiada – w piękny i bogaty świat języka, niosąc przy tym ze sobą mnóstwo ciepła. 

Aneta Grabowska stworzyła opowiastkę, od której bije sama pozytywna energia. W tytułowym przedszkolu, za sprawą nietuzinkowej – a wręcz magicznej – pani Matyldy, dziecko ma szansę dowiedzieć się czym są zwroty frazeologiczne oraz poznać kilka z nich. Naturalnie, duży wkład w to odkrywanie mają urocze i bardzo różne dzieciaczki, które charakteryzują się nieprzeciętną ciekawością oraz… braniem wszystkiego zbyt dosłownie. Ale taki jest świat dzieci – sama w ich wieku bałabym się, że ktoś chciałby ukraść mojemu tacie jego złote serce… Frazeologizmy to jednak nie wszystko, bowiem pani Matylda uczy również młodych czytelników jak radzić sobie ze smutkiem i nie tylko. Zachęcenie dzieci do dzielenia się zmartwieniami z zaufanymi osobami jest bardzo ważne! Warto tutaj także dodać, że na zakończenie większości rozdzialików mamy wyjaśnienie danego frazeologizmu, dzięki czemu jego znaczenie może sobie maluch jeszcze lepiej utrwalić. 

Wystarczy, że zdradzisz mi przyczynę swojego zmartwienia. Posmucimy się wtedy przez chwilkę razem. Ale pamiętaj, że będą to już dwa mniejsze smutki, bo rozbijemy ten ogromny na części. A potem wymyślimy razem sposób, żeby przegonić go zupełnie. 

Nie można przejść obojętnie i obok szaty graficznej książeczki, bowiem dopełnia ona całości i jest przemyślana w każdym detalu! Na pierwszych stronach pani Matylda wita dzieci w swoim przedszkolu, a następnie mamy prezentację bohaterów – a jest ich ośmioro! Kolejne ilustracje spotykamy już w treści, a są one barwne, zabawne i – podobnie jak treść bajeczki – emanują nieprawdopodobnym ciepłem i radością. Uśmiech sam maluje się na twarzy! 

Jestem przekonana, że każdy duży i mała czytelnik z przyjemnością przyjmie zaproszenie do Przedszkola Pani Matyldy i zaprzyjaźni się z jego bohaterami. Jestem absolutnie zachwycona! Polecam z całego serducha! 

sobota, 1 czerwca 2019

Renata Opala - "Królestwo Złociste"

Autor: Renata Opala
Ilustrator: Edyta Danieluk
Tytuł: Królestwo Złociste
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 272
Ocena: 8/10
Wiek: 7+

Opis:

Złowrogi cień spowija szczęśliwą dotąd krainę. Na barki królowej, pięknej i delikatnej Majrany, spada ciężar uratowania królestwa przed zakusami wrogów. Garlandowi – prawowitemu następcy tronu – grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Wraz z młodszą siostrą, Tulipanną, udają się w pełną przygód podróż. Od jej powodzenia zależeć będą dalsze losy Złocistego...
Opowieść pełna przygód, magii i baśniowych postaci.

Recenzja:

Za górami, za lasami, za siedmioma dolinami... żył sobie król i królowa a wraz z nimi ich dwie najukochańsze pociechy – syn i córka. W podobny sposób rozpoczyna się niejedna bajka dla dzieci. Bardzo lubię opowieści na motywie monarchii, dlatego zainteresowałam się książką Królestwo Złociste od wydawnictwa Skrzat. Nie zabraknie w niej walki i przygód pełnych niebezpieczeństw. Jednak zanim przejdziemy do fabuły, najpierw zauroczy nas sposób zapakowania przesyłki. Uwielbiam takie niespodzianki, gdyż zawsze zachwyca mnie staranność i oryginalne podejście adresata w tej kwestii. Złoty papier przewiązany wstążką w tym samym kolorze i dwie lekko zasuszone stokrotki to otoczka wprowadzająca w magiczny klimat, który nam sprawił niemałą radość. Później natomiast przekonaliśmy się, co skrywa wnętrze opakowania i samej książki. Okazało się, że opowieść jest równie zadowalająca jak pierwsze wizualne wrażenie a przez to naprawdę warta przeczytania. 


Ważniejsza niż sam sposób wydania zawsze powinna być treść książki, ale nie oszukujmy się – zawsze miło jest pozachwycać się okładką i poczuć podziw wynikający już z samego patrzenia na nią. Zwłaszcza dziecięce opowieści muszą mieć ciekawy charakter graficzny, gdyż to ilustracje najbardziej przyciągają uwagę maluchów. Królestwo Złociste dedykowane jest czytelnikom od siódmego roku życia, a więc także tym, którzy dopiero uczą się czytać. Starsze dziecko z pewnością ucieszy się z takiego prezentu. Warto wiedzieć, że fabuła zawiera negatywne sytuacje a niepewność o losy bohaterów to jej motyw przewodni. Jednak wszystko to jest opisane w sposób przystępny dla dziecka, więc nie trzeba się bać, iż odnajdzie ono w niej coś nieodpowiedniego. Po prostu bądźmy przygotowani nie na słodką, ale w pewnym stopniu trudną (a przez to także wciągającą) historię.


Świat przedstawiony w powieści powinien przypaść do gustu młodemu czytelnikowi. Obrazuje problemy królestwa, które nagle zostaje pozbawione władcy. Na wolny tron czyha dwóch monarchów o nie do końca przyjaznych zamiarach wobec wdowy i jej dzieci. W celu ocalenia Złocistego dzieci zmarłego króla – Garland i Tulipanna – muszą wyruszyć w daleką podróż, by szukać pomocy u władcy innej krainy. Podczas niej życie dzieci niejednokrotnie zostanie zagrożone. Ich opiekunowie będę musieli wykazać się sprytem i odwagą, by uchronić siebie i swoich podopiecznych przed okrutnymi wrogami. Czy podróżnym uda się bezpiecznie dotrzeć do celu? Z napięciem poznawaliśmy dalszy ciąg historii, gdyż akcja napędzana jest niepewnością o losy dzieci i całego Królestwa. 


Można zatem wywnioskować, iż jest to opowieść dla tych, którzy nie boją się smutnych tematów. Już na początku dzieciom przyjdzie zmierzyć się ze śmiercią. Następnie z podyktowanymi chciwością nieprzyjaznymi zamiarami władców. Wszystko to opisano dość subtelnie, bez zbędnej przemocy czy drastycznych opisów, w fabule występuje bowiem tylko jedna scena bijatyki. Osobiście w książkach dla dzieci popieram umieszczanie wątków poruszających różne trudne tematy. Pomagają one bowiem uświadomić im, że świat nie zawsze jest kolorowy. Królestwo Złociste jako powieść fantasy ukazuje również różnice pomiędzy miejscami z fantazji a tymi rzeczywistymi. Najważniejszą zaletą książki to fakt, iż losy bohaterów potrafią zaangażować słuchaczy i czytelników a przy okazji pobudzają ich wyobraźnię i wyzwalają szereg emocji, o których można rozmawiać i przeżywać je razem z dzieckiem.


Koniecznie trzeba dodać jeszcze kilka słów o oprawie graficznej książki. Poza wspomnianym na początku oryginalnym opakowaniu, warto wspomnieć także o ciekawych ilustracjach oraz o niespotkanym przez nas dotąd graficznym rozwiązaniu zastosowanym w tym wydaniu w celu ułatwienia czytelnikowi odnalezienia się w miejscu akcji powieści. Mianowicie, przed każdym rozdziałem umieszczono ornament roślinny, który zmienia się wraz z rozwojem wydarzeń. Wprawne oko odbiorcy zauważy, że taka sama sekwencja i kolor odnosi się do konkretnych bohaterów, których dotyczą rozgrywające się sceny w poszczególnych częściach fabuły. Czerwony kolor nawiązuje do przygód Tulipanny a zielony do Garlanda. Ten sprytny zabieg pozwala odnaleźć się w ciągłej zmianie miejsca wydarzeń. Poza tym rozdziały są odpowiedniej długości, dzięki czemu czytanie nie zniechęca i nie męczy dzieci. Tylko kilka w całej książce jest bardziej rozbudowanych.



Królestwo Złociste to opowieść o próbie ocalenia i obrony krainy zagrożonej chciwością podstępnych władców. Autorka w subtelny sposób przedstawia ich dążenie do władzy oraz ciekawie opisuje dziecięce przygody pełne niebezpieczeństw. To powieść fantasy pobudzająca wyobraźnię, będąca idealną lekturą dla starszego dziecka.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat.

sobota, 25 maja 2019

Anna Matysek - "Soboty są dla nas"

Autor: Anna Matysek
Ilustrator: Joanna Pasek
Tytuł: Soboty są dla nas
Wydawnictwo: Skrzat
Liczba stron: 192
Rok wydania: 2019
Ocena: 8/10
Wiek: 7+

Opis:

Jak z nieciekawie zapowiadającego się dnia wyczarować prawdziwe święto?
Rodzice zajęci, sąsiedzi wyjechali i w sobotni poranek niespodziewanie wkrada się wróg wszystkich dzieci – nuda. Ale siedmioletnia Tosia odkrywa, że świat za oknem jest pełen niespodzianek: kwitnących drzew, przyrody karmiącej owocami, przyjaznych stworzeń i... obietnic nowych znajomości! Co znajdzie dziewczynka i kogo spotka za drzwiami rodzinnego domu? Jakie tajemnice skrywa posiadłość zagadkowego sąsiada i czy rzeczywiście to taki straszny ponurak? Kiedy wreszcie oczy Tomka się rozweselą? I czy kłopoty naprawdę mogą zniknąć, gdy powierzy się je brzozom?

Sześcioro dzieci, kilkoro dorosłych, parę psów, trójka kociąt, niesforne kozy i... mnóstwo dziecięcej, zwykłej-niezwykłej zabawy, która przegoni nudę raz na zawsze. Zajrzyj pod jabłonki i przeżyj wraz z bohaterami książki niezwykłą sobotę z przyjaciółmi!

Recenzja: 

Z pewnością wszyscy rodzice często słyszą słowa: “nuuuudzi mi się”. Wypowiadają je dzieci spragnione nowych wrażeń, chcąc zademonstrować, iż natychmiast potrzebują pomysłu na kreatywne zagospodarowanie ich wolnego czasu. Niekiedy znalezienie im odpowiedniego zajęcia bywa nie lada wyzwaniem, ale czasami naprawdę nie potrzeba zbyt wiele, by zorganizować jakąś pomysłową zabawę. Przygody bohaterów książki Soboty są dla nas są tego idealnym przykładem. Dziecko, które je usłyszy lub samodzielnie przeczyta, pozna wiele inspiracji do zabawy z rówieśnikami, których tłem jest malowniczy krajobraz polskiej wsi. Bo tak naprawdę na przeszkodzie do dobrej zabawy nie stoi nic oprócz braku chęci.


Książka spodoba się zarówno rodzicom jak i ich pociechom. Jest świetną propozycją do samodzielnego przeczytania przez dziecko. Dedykowana od siódmego roku życia, z czym w pełni się zgadzam. Wydawca trafił w punkt – potwierdzam to jako mama niespełna ośmiolatka. W zbliżonym wieku jest również główna bohaterka o imieniu Tosia. Idealne dopasowanie lektury pod tym względem to tylko jeden z licznych atutów tej opowieści. Aby je dostrzec wystarczy tylko wsłuchać się w płynące z tych kartek słowa i przenieść się w krainę dziecięcej codzienności. Wie o tym autorka – Anna Matysek, wydawnictwo Skrzat a teraz także i my. Czas na Was drodzy rodzice i kochane dzieci. Na odnalezienie w tej historii tego, co najlepsze i bezcenne w każdej małej główce – nieorganicznych podkładów wyobraźni, a także wyrozumiałości i dobroci płynącej prosto z serca. Oczywiście pojawiają się tu pewne konflikty i trochę smutku, bo życie nie jest idealne, ale każde nieporozumienie można zażegnać a każdą przykrość zamienić w uśmiech z pomocą bliskich nam osób.


Przejdźmy do zarysu fabuły, która pomimo swej prostoty zawiera w sobie wiele istotnych przesłań dla młodego czytelnika. Wspominana już wcześniej protagonistka przeprowadziła się wraz z rodzicami na wieś, gdzie każdej soboty spotyka się ze swoimi przyjaciółmi, by wspólnie miło spędzić czas. Razem wyruszą do lasu,  z pomocą opiekunów rozpalą ognisko, będą także zajmowali się malutkimi kotkami. To tylko kilka sposobów na zażegnanie nudy, które co sobotę zastosują z zadowalającym skutkiem. 

Trzeba przyznać, że Tosia ma bardzo pomysłowych rodziców, którzy znajdują szybkie rozwiązania na brak zajęcia dzieci. Ich przygody nie tylko bawią, ale także uczą a przede wszystkim pokazują jak pożytecznie i przyjemnie można spędzić czas z dala od komputera i smartfona. Wszystko zależy od naszego podejścia do pewnych spraw, rodzice Tosi mogą być dla innych bardzo dobrym przykładem. Chociaż mają pewne ułatwienie, gdyż ich córka to ugodowa dziewczynka, a bywają dzieci niechętne do współpracowy. Wówczas nie można się poddawać i bronić zawzięcie swoich racji. Rodzice to autorytet dla dzieci a państwo Gładeccy o tym dobrze wiedzą. Zatem nie tylko maluchy mogą skorzystać z tej opowieści. Co jeszcze w niej jest ważnego? Otóż, warto dodać, że nie obędzie się też bez poruszających tematów –  zasmucających, ale niezwykle potrzebnych i istotnych w swym przekazie. Strata najbliższych i tęsknota to najważniejsze z nich.


Sposób wydania książeczki jest przyjazny dla małego czytelnika. Książka nie jest obszerna a jej format odpowiedni, zapewniający wygodne jej trzymanie w rękach. Krótkie rozdziały i ciekawe ilustracje wzbudzają zainteresowanie dzieci. Większość z nich wykonana jest w kolorze, w sposób prosty i subtelny dokładnie obrazując opisywane sytuacje. Pomiędzy stronami znajdziemy także kika szarych, wykonanych samymi konturami obrazków będącymi atrybutami natury - rozmieszczone są one zazwyczaj na końcu rozdziałów.


Z pewnościa każde dziecko zechce podjąć próbę samodzielnego przeczytania chociażby kilku rozdziałów. Ciekawe historie małych bohaterów inspirują do zabawy i dostarczają też wiele istotnych informacji, wyjaśniając trudne pojęcia na przykład: natchnienie, fraszka, epitety i inne środki stylistyczne. Autorka zawarła tu tyle istotnych faktów, że aż trudno uwierzyć, iż ta opowieść liczy zaledwie niespełna sto dziewięćdziesiąt stron.


Soboty są dla nas to niezwykle wartościowa historia o grupie przyjaciół, którzy są bardzo aktywni i ciekawi otaczającego ich świata. Przedstawia obraz polskiej wsi w sposób wzbudzający zainteresowanie dzieci, jednocześnie zachęcając do przeżycia podobnych wrażeń. Jesteśmy zadowoleni z tej lektury, okazała się naprawę warta przeczytania.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Skrzat.

niedziela, 14 kwietnia 2019

Ariadna Piepiórka – „O księżycu z komina domu na wzgórzu”

Autor: Ariadna Piepiórka
Tytuł: O księżycu z komina domu na wzgórzu
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 240
Ocena: 9/10
Wiek: 10+

Opis:

Nie chodzi o to, by patrzeć na świat przez różowe okulary, ale by w jego szarościach dostrzegać to, co ważne, dobre i piękne.
Michał przeprowadza się na wieś, gdzie poznaje klasowe „dziwadło”. Wiktora. Właściciela niezwykłego Skarbca, małego filozofa, chłopaka, którego promienisty uśmiech potrafi rozświetlić najgorszy mrok, przezwyciężyć ludzki gniew, nienawiść, chorobę... 
Wzruszająca opowieść o magii otaczającej rzeczywistości, tajemnicy życia i śmierci oraz o przyjaźni, która połączyła chwalipiętę, mieszczucha, babochłopa, histeryczkę i szkolnego agresora. To przygoda, która rozpoczęła się od nudnego zadania z przyrody, a przeniknęła w zakamarki domu na wzgórzu, od lat budzącego fascynację i lęk, i tak naprawdę nigdy się nie skończyła.
Książka wychodzi poza wszelkie schematy patrzenia i uwrażliwia na to, wobec czego pozostajemy obojętni, a nawet bezradni.

Recenzja:

Pomimo tego, iż czasy mojej nauki w szkole podstawowej minęły już bardzo dawno temu, to jestem nadal związana z tym środowiskiem poprzez swojego ośmioletniego syna. Często zatem, lubię czytać książki skierowane do młodszego grona czytelników, by przypomnieć sobie tamte chwile i umieć spojrzeć na pewne sprawy oczami dziecka. Ostatnio, poszukując tego typu lektury niespodziewanie trafiła mi się niezwykle wartościowa, poruszająca i niezapomniana opowieść o losach dwóch chłopców – Wiktora i Michała. Okazało się, że O księżycu z komina domu na wzgórzu to tytuł skrywający uniwersalną pod względem jej odbiorców historię, która z pewnością obudzi ich wrażliwość i zmusi do przemyśleń nad pięknem otaczającego nas świata – tak właśnie było w moim przypadku. Z przyjemnością podzielę się wrażeniami z poznania tej wcale niebanalnej opowieści.


Pierwszy i to ogromny plus dla autorki należy się za wspaniałą kreacje wszystkich postaci. Narratorem jest Michał, ale tak naprawdę cała fabuła skupia się na Wiktorze. Ten chłopiec wyróżnia się spośród swoich rówieśników – nie tylko noszonymi ubraniami, ale przede wszystkim sposobem bycia i niezwykłą wyobraźnią. Nie spotykamy takich osób zbyt często. Podczas czytania z przyjemnością poznawałam jego osobowość, momentami nawet okazywałam zdumienie dla jego postawy wobec tego, jak traktują go inni. Zachowanie chłopca może być dla nas wzorem a cała historia porusza serca i spowoduje, że na twarzy zagości uśmiech, z oczu zaś (zwłaszcza przy zakończeniu) mogą popłynąć łzy.

O czym właściwie traktuje ta historia? Jest w niej bardzo wiele wątków, ale za przewodni uważam ten dotyczący akceptacji Wiktora przez rówieśników. Michał jako nowy uczeń w klasie zabiega o uwagę tych bardziej lubianych osób, jednak dziwadło – jak nazywany jest Wiktor – intryguje go i po pewnym czasie staje się mu bliski. Wkrótce i inni uczniowie poznają lepiej tego niezwykłego chłopca. Wszystkich czeka niezapomniana przygoda i lekcja pokory, którą zapamiętają na bardzo długo. Wspólne zadanie domowe na przyrodę inicjuje splot różnych wydarzeń będących przełomowymi w życiu bohaterów. Ta opowieści jest niezwykle prawdziwa, ale zawiera też w sobie trochę magii. Autorka w wyjątkowy sposób zwróciła nam uwagę na wiele istotnych spraw. Nie sposób nie docenić piękna pracy włożonej w stworzenie tej opowieści.


Książka ma formę dziennika. Prowadzi go Michał, dzięki czemu poznajemy także jego problemy i zauważamy przemianę, w wyniku której na przekór wszystkim polubił Wiktora i mógł przekonać się, jakim jest on fantastycznym kompanem. Świadczy to o tym, że często idąc za tłumem nie zauważamy prawdziwego piękna i wyjątkowości otaczających nas osób. W dzisiejszym świecie wszędzie panuje materializm a to, co skromne i ubogie uważane jest za powód do szyderstwa i kpin. Zbyt mało uwagi przywiązujemy do charakteru, myśląc stereotypowo zamykamy się na dobroć płynącą z serca innych i nie potrafimy docenić jej wartości. Los Wiktora otwiera nam oczy na wiele istotnych spraw. Ponadto zaskakuje swoim przebiegiem, gdyż sposób, w jaki protagonista patrzy na świat ma swoją przyczynę, która nadaje bolesny charakter jego sytuacji. Bądźcie świadomi tego, iż nie jest to banalna ani lekka opowieść, bowiem porusza wiele trudnych tematów.

 - Więc naprawdę pan tu mieszka? - zapytała cicho.
- Dajcie spokój, czy wy naprawdę nie widzicie?! To bezdomny! - krzyknął Artur. 
Pan Jakub znów na niego spojrzał. 
- Brak serca jest znacznie gorszy niż brak domu, wiesz? (...) 

Niepozorna okładka skrywa wieloaspektową historię, której poznawanie wywołało we mnie szereg emocji. Polecam nie tylko nastolatkom, chociaż zwłaszcza oni powinni ją przeczytać, by w sytuacji inicjowania przemocy umieć postawić się po stronie ofiary i zrozumieć, jaki ból sprawiają prześladowcy swoim ofiarom. Również dorośli powinni być zachwyceni tą książką. Jest ona dedykowana starszym dzieciom, ale przeczytałam swojemu ośmioletniemu synowi kilka rozdziałów i również on był zainteresowany losami Wiktora. Z pewnością, gdy będzie starszy zechce poznać ją w całości.

Zachęcam do sięgnięcia po opowieść O księżycu z komina domu na wzgórzu, gdyż jest ona niezwykle prawdziwa, wartościowa i długo pozostaje w pamięci. Poza tym uczy, by doceniać piękno otaczającego nas świata oraz nie wstydzić się swoich słabości, tylko szukać siły do walki z nimi. Wywołuje wiele emocji, z łatwością zaangażowałam się w losy bohaterów. Przeczytajcie koniecznie – na pewno nie zawiedziecie się, zwłaszcza jeśli lubicie poruszające historie. 

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat.



wtorek, 2 kwietnia 2019

Aneta Krella-Moch – „Królewna Lenka rozrabia. Wybór opowiadań”

Autor: Aneta Krella-Moch
Tytuł: Królewna Lenka rozrabia. Wybór opowiadań
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 96
Ocena: 9/10
Wiek: 3-6 lat

Opis:


Lenka to królewna, jakiej dotąd nie spotkaliście. Za nic ma zasady i dworską etykietę! Bo kiedy trzeba ocalić życie ślimakowi lub poskakać w deszczu po kałużach, na pewno postawi na swoim. Ta dziewczynka ma charakterek! 

Najzabawniejsze opowiadania teraz w nowym prezentowym wydaniu! Wielbiciele przygód krnąbrnej królewny i jej przyjaciół z pewnością docenią większy format, twardą oprawę i czcionkę ułatwiającą dzieciom samodzielne czytanie. Niebanalne historie pełne humoru w połączeniu z delikatną kreską i przepięknymi kolorami tworzą jedyny w swoim rodzaju świat bliski każdemu maluchowi. Autorką tekstów oraz wizerunku małej bohaterki jest Aneta Krella-Moch, znana ilustratorka, miłośniczka ogrodów i… smoków – które można podziwiać również na kartach książek o królewnie Lence.

Recenzja:

Małe dziewczynki bardzo często mówią, że chciałyby być księżniczkami. Uwielbiają zakładać strojne sukienki i błyszczące pantofelki, a główki przyozdabiać lśniącym diademem, czy nawet złotą koroną. Jednak taka fascynacja pojawia się tylko na czas ich zabawy, gdyż z pewnością, na pozostanie dłużej w takiej roli nie wystarczyłoby im cierpliwości – sztywna etykieta i zasady (o czym zbyt często dziewczynkom nie mówimy), którym musiałyby się podporządkować, szybko okazałyby się dość nudne i zbyt wymagające dla młodych dam. Nic więc dziwnego, że główna bohaterka zbioru opowiadań zatytułowanych Królewna Lenka rozrabia – których autorką jest Aneta Krella-Moch – pomimo swego pochodzenia lubi robić wokół siebie zamieszanie. Z takim problemem boryka się wielu rodziców. Bowiem, nasze pociechy coraz częściej tracą wrodzoną nieśmiałość i potrafią zaskoczyć a nawet wprawić w osłupienie swoim zachowaniem.


Historie Lenki kończą się morałami pomagającymi uświadomić maluchom pewne zasady dotyczące nie tylko grzeczności. Kiedy przeczytałam ten tytuł, od razu pomyślałam o córce mojego brata. Stwierdziłam, że będzie to dobra okazja, by porozmawiać z nią między innymi o jej nadmiernej żywiołowości. Niecodzienne przygody i oryginalna osobowość bohaterki zaciekawiła nie tylko ją. Dlaczego? Szczegóły znajdziecie poniżej.


Na to wydanie składają się trzy ciekawe opowiadania, z których każde zakończone jest wartościowym przesłaniem. Nie są one zbyt krótkie, czytając je dziecku na dobranoc może ono szybko zasnąć, tym samym nie dotrwać do końca historii. Poruszone są w nich ważne tematy a pod przykrywką ciekawych sytuacji autorka przemyciła cenne rady istotne dla rodziców w procesie wychowania dzieci. Dowiemy się na przykład, dlaczego nie można być niegrzecznym a miłe zachowanie jest zawsze opłacalne oraz jak pomagać, by nie zaszkodzić, a także tego, że należy ubierać się adekwatnie do pogody i dbać o swoje zdrowie. Wszystkie informacje są poparte empirycznymi przykładami z życia Lenki i osób znajdujących się w jej otoczeniu. Pomaga to naszym podopiecznym w wyobrażeniu sobie konkretnych sytuacji i bezproblemowym zrozumieniu konsekwencji złych nawyków, czy też nieodpowiedniego zachowania. 


Chociaż wydawać by się mogło, że ta mała bohaterka nie jest miłą dziewczynką to po przeczytaniu pierwszego opowiadania poczujemy do niej sympatię, gdyż nie jest wcale zarozumiała i wykazuje chęć zmiany swojego postępowania. Oprócz niej poznajemy jeszcze dwójką dzieci. Na całą trójkę czekają ciekawe przygody i zabawne sytuacje. Natrafimy także na epizody odzwierciedlające zachowanie dorosłych, przedstawiono je w trochę ironiczny sposób, co  wywołuje uśmiech na twarzy. Takie rozwiązanie pokazuje nam pewien kierunek myślenia w różnych kwestiach. Jedną z nich jest bezsilność rodziców wobec rozrabiających dzieci i brak pomysłu na zmianę ich zachowania. Czy pozostaje nam zatem tylko picie herbatki na uspokojenie? Otóż nie. Przeczytajcie, a przekonacie się sami, dlaczego dziewczynka przestała rozrabiać.



Tekst w tej książeczce został napisany dość dużą czcionką, zatem starsze dzieci mogą spróbować przeczytać ją samodzielnie. Twarda oprawa i niestandardowy format sprawiają, że prezentuje się ona bardzo dobrze a wręcz elegancko, wzbudzając zainteresowanie dzieci. To idealny pomysł na prezent, bez wątpienia każda dziewczynka uwielbiająca czytać, będzie nią zachwycona. Nie oszczędzono tu miejsca na ilustracje, większość z nich zajmuje całą stronę, są one kolorowe a niektóre wzbogacono napisami, co sprawia, że przedstawione na nich sytuacje są bardzo realistyczne.




Polecam te opowiadania nie tylko dziewczynkom. Nawet mój syn był zainteresowany przygodami małej bohaterki. Są to wartościowe historie, które będą inspiracją do rozmowy z dziećmi na różne tematy. Z łatwością można polubić Lenkę, to dość oryginalna postać skupiająca na sobie naszą uwagę. Jesteśmy również ciekawi innych opowiadań z nią w roli głównej. Te, które przeczytaliśmy zawierają nie tak trudny do odczytania morał. To po prostu przyjemne opowieści wzbogacone pięknymi ilustracjami, do tego w fantastycznym wydaniu. Z pewnością wy też polubicie tą niezwykłą królewnę.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat.

niedziela, 3 marca 2019

Rafał Klimczak – „Poznaję świat i kropka! Dlaczego kurzu przybywa i czemu parzy pokrzywa”, „Poznaję świat i kropka! Skąd się biorą pory roku, gdzie słoneczko jest po zmroku”

Autor: Rafał Klimczak
Ilustrator: Ilona Brydak
Tytuły: Poznaję świat i kropka! Dlaczego kurzu przybywa i czemu parzy pokrzywa; Poznaję świat i kropka! Skąd się biorą pory roku, gdzie słoneczko jest po zmroku
Seria: Przygody Kropeczki z Książeczki
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2016; 2017
Liczba stron: 96; 96
Wiek: 5-8 
Ocena: 8/10

Opis: 

Kropka, która na dobre zadomowiła się w pokoju Asi, zadaje mnóstwo pytań, na przykład skąd biorą się włosy i jak powstaje kurz. Ciekawi ją, dlaczego niebo jest błękitne i w jaki sposób deszcz dostaje się do chmur. Podczas pierwszego spaceru w parku dowiaduje się też, do czego służą różne zioła i co takiego parzy w pokrzywie.
 ***
Nastała jesień, a wraz z nią duże zmiany w przyrodzie. Zrobiło się kolorowo i Kropeczka nie może się temu nadziwić. Zastanawia się, gdzie odleciały ptaki i czy podobnie jak liście zmieniają barwy i… usychają. Sowa Klara kolejny raz staje przed niełatwym zadaniem: musi wyjaśnić przyjaciółce, skąd się biorą pory roku i dlaczego samoloty, choć tak ciężkie, mogą wzbić się w powietrze. 

Rafał Klimczak, autor bestsellerowej serii Nudzimisie, w bardzo przystępny sposób opowiada o zjawiskach przyrodniczych i innych ciekawostkach, a kolorowe ilustracje Ilony Brydak wspaniale dopełniają całości. To idealna propozycja dla najbardziej dociekliwych małych odkrywców!

Recenzja:

Pierwsza część serii Przygody Kropeczki z Książeczki ukazała się w 2016 roku, a na chwilę obecną jest ich już osiem. Przeglądając ofertę Wydawnictwa Skrzat od razu zwróciłam na nie uwagę. Zachwyciły mnie żywe kolory okładek i interesujące podtytuły. Obecnie mam dwie i bardzo chciałabym skompletować całą kolekcję. Istotne jest to, że tak naprawdę nie musimy poznawać tych opowieści w kolejności ich daty wydania, ale dowolnie wybrać sobie te poruszające interesujące nas zagadnienia. To wartościowe publikacje w przystępny sposób dostarczające czytelnikowi i jego słuchaczom wiedzy o otaczającym ich świecie, gdzie tłem dla naukowych faktów są zabawne historie i sympatyczni bohaterowie. Najważniejszym z nich jest Kropka – bardzo nietypowa istota, którą z pewnością zechcecie poznać bliżej.

Sam pomysł na stworzenie tej postaci bardzo nam się spodobał. Otóż, pewnego dnia Joasia rysuje na końcu ostatniego zdania starej książki malutką kropkę. Niespodziewanie ona ożywa i staje się najbliższą przyjaciółką dziewczynki. Jest znana z tego, że zadaje mnóstwo trudnych pytań. Odpowiedzi na nie udziela zazwyczaj mądra sowa Klara lub świnka-skarbonka a Kropka wraz z innymi zabawkami z pokoju Asi, ze zdumieniem wysłuchują tych rewelacji. To, czego możemy dowiedzieć się podczas niezwykłych wykładów okazuje się bardzo interesujące, a co najważniejsze – prawdziwe.


Poznaję świat i kropka! Dlaczego kurzu przybywa i czemu parzy pokrzywa jest drugą książeczką z serii. Autor po kilku zdaniach wprowadzenia przechodzi do opowiadania historyjek, z których dowiemy się między innymi tego, co to są włosy, skąd się bierze kurz i deszcz, jak działa długopis, dlaczego niebo jest błękitne a pokrzywa parzy. Oczywiście nie są to suche fakty, ale pewnego rodzaju wtrącenia do nawet zabawnych przygód bohaterki. Poparte zostały pobudzającymi wyobraźnię praktycznymi przykładami ułatwiającymi ich zrozumienie. Oprócz tego znajdziemy tu też wartościowe wzmianki o przyjaźni czy powinnościach gospodarza domu względem gości. Ilustracje nie zajmują zbyt wiele miejsca na stronie, więc tekstu jest dość dużo, dlatego opowieści mogą okazać się zbyt długie dla mniej cierpliwych słuchaczy, którzy potrzebują więcej czasu, by jak najlepiej przyswoić sobie zdobywaną wiedzę. 

Natomiast czwarta część – Skąd się biorą pory roku, gdzie słoneczko jest po zmroku – zawiera, ciekawie opisane takie zjawiska jak: zmiana koloru liści i upierzenia ptaków oraz wyjaśnienie, od czego uzależnione jest nastawanie dnia po nocy i wszystkich pór roku –  następnej po poprzedniej (wiosny po zimie, lata po wiośnie, i tak dalej), a także – dlaczego samolot może wznieść się w powietrze i nie spada. W tej książeczce wprowadzenie jest już dłuższe i przypomina nam o historii „stworzenia” Kropki, co jest przydatne wówczas, gdy nie czytaliśmy poprzednich tomików tego cyklu. Tutaj mamy już więcej rysunków obrazujących przedstawiane tematy. Tekst w rozdziałach podzielony jest na mniejsze fragmenty pozwalające na chwilę wytchnienia – dla nas jest to idealne rozwiązanie, gdyż syn zawsze zadaje dużo pytań i często przerywamy czytanie w połowie strony, a krótsze fragmenty pozwalają zapanować nad jego nadgorliwością.



Obie książeczki mają twardą okładkę i podzielone są na trzy rozdziały, w których poznajemy przygody Kropki. Ponadto na ostatnich stronach wzbogacono je ciekawostkami i podsumowaniem zdobytej wiedzy z praktycznymi radami oraz możliwościami przedstawianych stworzeń, substancji lub zjawisk. Czcionka tekstu jest dość duża, dzięki czemu nie męczymy nią naszego wzroku. Dzieci mogą podejmować próbę samodzielnego czytania. Dla tych, które dopiero uczą się tej umiejętności raczej okaże się to zbyt męczące, zajmując dużo czasu, ale zawsze warto ćwiczyć i jeśli tylko nasze pociechy okazują ku temu chęci to czemu nie – jednak przez całą książkę trudno będzie im przebrnąć bez pomocy opiekuna.



Informacje zawarte w książeczkach z pewnością wprawią dzieci w zdumienie. Nawet ja nigdy wcześniej nie słyszałam o niektórych faktach, dlatego z wielką przyjemnością je poznawałam. Zdobyłam wiedzę, którą warto podzielić się z innymi. Dzieci natomiast mogą wykorzystać ją do napisania referatu na zajęcia lekcyjne lub zadziwić swoich rozmówców jakąś zapadającą w pamięć ciekawostką. Pomimo przystępnej formy przekazu, trzeba skupić się, by jak najlepiej zrozumieć te oryginalne mini wykłady, wobec czego młodsze dzieci mogą momentami poczuć się rozkojarzone, dlatego to główna bohaterka i jej fascynujące przygody zapewne bardziej skupią na sobie ich uwagę.

Ciekawy tekst w kilku miejscach wzbogacono przejrzystymi schematami i ilustracjami doskonale obrazującymi jego meritum. Wszystko to sprawia, że ta seria jest niezwykle przydatna i wartościowa zarówno dla nas jak i dzieci. Nie zabrakło również sytuacji humorystycznych, dzięki czemu Kropka bez żadnego problemu zaskarbiła sobie naszą sympatię. 


Te dwie książki, które niedawno przeczytaliśmy zrobiły na nas pozytywne wrażenie. Sądzę jednak, że bardziej ich walory docenią starsze dzieci. Maluchy mogą być trochę znużone podczas dłuższych opisów. Mimo to warto mieć takie książeczki w swojej biblioteczce, by w razie nietypowych pytań ze strony naszych pociech, móc błyskawicznie i jak najlepiej na nie odpowiedzieć. Z przyjemnością poznamy również pozostałe części tej pomysłowej serii.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat.




wtorek, 7 marca 2017

Anna Potyra - "O Zuzi, która nie wierzyła w dobre wróżki"

Autor: Anna Potyra
Tytuł: O Zuzi, która nie wierzyła w dobre wróżki
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 72
Ocena: 8/10
Wiek: 3+

Opis: 

W Tęczowie wielkie poruszenie. Królowa wróżek zwołuje nadzwyczajne zebranie. Jeśli Zuzia nie uwierzy w istnienie dobrych wróżek, jej opiekunka, Ostróżka, zniknie na zawsze… Łakomczuszka, Pietruszka i Wierciuszka wyruszają do domu dziewczynki uzbrojone w magiczne różdżki. Jednak zadanie okazuje się trudniejsze, niż sądziły. W powodzeniu misji przeszkadza im bowiem czujny pies Hultaj, który pewnego dnia za sprawą tęczowych ciasteczek… znika! 

Czy Zuzia odzyska swojego przyjaciela? Kto tak naprawdę odnalazł wstążkę misia Fredzia? Czy dobre wróżki istnieją tylko w bajkach? Odpowiedzi szukajcie na kartach tej magicznej, pięknie ilustrowanej książki!

Recenzja:

Wierzycie w istnienie dobrych wróżek? Ja, będąc szkrabem, zdawałam się zauważać je wszędzie - w kwitnących konwaliach, w zapachu cynamonowych ciasteczek, a nawet w uśmiechu mojej babci. Niestety, z czasem ta fantazja została nazwana przez dorosłych wybujałą wyobraźnią i tak moja przygoda z magicznymi istotkami umarła. 

Sytuacja tytułowej bohaterki O Zuzi, która nie wierzyła w dobre wróżki jest nieco inna - dziewczynka nie dopuszcza do siebie nawet możliwości ich istnienia, a na jakiejkolwiek wtrącenia na ich temat odpowiada: 

- Phi! Dobre wróżki, też mi coś!

Przez to jej wróżce opiekunce, Ostróżce, grozi zniknięcie! Królowa Wróżek postanawia wysłać trzy inne wróżki - Łakomczuszkę, Pietruszkę i Wierciuszkę, aby wniosły do życia dziewczynki odrobinę magii i uratowały swoją koleżankę po fachu. Zadanie okazuje się niebywale trudne, ponieważ mieszkankom Tęczowa notorycznie przeszkadza ukochany pies Zuzi, Hultaj. Historia oczywiście kończy się szczęśliwie, jak na opowieść dla dzieci przystało, aczkolwiek nie zabrakło tu wielu zabawnych komplikacji.

W książeczce najbardziej spodobali nam się bohaterowie (oraz ilustracje, ale o tym dalej), którzy zostali wykreowani po prostu niesamowicie! Zuzia to po prostu mistrzostwo, autorka na pierwszych stronach opisała ją tak zabawnie, że nie mogłam powstrzymać śmiechu. Ta niepozorna blondyneczka to jedna z najbardziej wesołych i roztargnionych bohaterek, jakie było dane nam poznać. I jeszcze ta jej poczciwa miłość do psa, Hultaja (swoją drogą, z niego też jest kawał komedianta)! Oczywiście, nie można zapomnieć o wróżkach, Łakomczuszce, Pietruszce i Wierciuszce, które wypełniły tę bajeczkę magicznym pyłkiem, pomysłowością oraz - zasługa jednej z nich - rozbrajającą groźbą omdlenia. Żałujemy tylko, że na kartach tej książeczki nie poznałyśmy dzielnej Ostróżki, która przy Zuzi miała pełne skrzydełka roboty. :(
Fabuła opowieści przypomina mi nieco inne bajki, w których potrzeba było wiary w daną rzecz, aby ta nie zniknęła. Zwykle przeważał tu temat magii i Świętego Mikołaja (nawet w słynnej serii My Little Pony pojawił się podobny motyw), aczkolwiek konkretnie ze znikającymi wróżkami-opiekunkami się jeszcze nie spotkałam. Sam proces czarowania został tutaj ciekawie ujęty i posiada swoje ograniczenia - gdyby wróżki ujawniły się przed dziewczynką, straciłyby moc! Nie przeszkodziło im to jednak używać pyłku niewidzialności oraz stworzyć niebywale rosnących ciasteczek.
Książeczka nie tylko zachwyca treścią, jest również przepięknie wydana. Na pierwszej stronie mamy wspaniale ukazanych bohaterów, a dalej jest jeszcze lepiej. Rysunki Agnieszki Filipkowskiej są słodkie i urocze, od razu przykuły wzrok mojej siostrzenicy, która nie mogła napatrzeć się na Zuzię. Idealnie łączą się z treścią i czynią tę opowieść jeszcze bardziej magiczną! Jednakże - mimo, że dużo tu wróżkowego pyłku - nie jest to jedynie fantastyczna opowiastka dla dzieci. O Zuzi, która nie wierzyła w dobre wróżki wspaniale przedstawia przyjaźń pomiędzy dziewczynką a czworonogiem oraz temat poświęcenia, na które czasami powinno się przystać. Polecam serdecznie dziewczynkom, które uwielbiają temat magii i wróżek, obok tak cudnej książeczki nie można przejść obojętnie!

Tę książeczkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Skrzat. :)