Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 czerwca 2021

Bartek Brosz - "Gdzie się zmieści żyrafa?" i "Przydałby mi się wieloryb"


Autor i ilustrator: Bartek Brosz
Tytuły: Gdzie się zmieści żyrafa? i Przydałby mi się wieloryb
Wydawnictwo: Adamada
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 28 i 28
Ocena: 8/10
Wiek: 3+ lat

Opis:   
 
Każde dziecko marzy o zwierzaku-przyjacielu, o psie, kocie, chomiku... A gdyby to była... bardzo wysoka żyrafa? Tylko gdzie ją zmieścić z tą długą szyją... W szałasie, w salonie czy może w ratuszowej wieży? W dziecięcych marzeniach wszystko jest możliwe.
***
Każde dziecko marzy o zwierzaku-przyjacielu, o psie, kocie, chomiku... A gdyby to był... ogromny wieloryb, niezwykle przydatny jako fontanna, góra do zjeżdżania na sankach czy wyspa piratów? W dziecięcych marzeniach wszystko jest możliwe.

Zabawna wierszowana historyjka do poczytania najmłodszym. A duże litery pomogą w nauce czytania.

Recenzja:

Dzieci kochają zwierzęta, dlatego często marzą, aby przyjąć jakieś stworzenie do własnego domu. Móc je karmić i opiekować się nim, a także spędzać wolny czas na wspólnej zabawie. Oczywiście niektórzy rodzice godzą się na pieska, kotka, świnkę morską. Ale co zrobić, jeśli maluch zamarzy o jakimś egzotycznym zwierzaku? Na przykład o żyrafie, lwie, czy słoniu? To już nie jest możliwe do zrealizowania, dlatego pozostaje nam pokazywać dzieciom świat tych stworzeń za pomocą, chociażby, książek. Czego zaś dotyczą publikacje Gdzie się zmieści żyrafa? i Przydałby mi się wieloryb napisane i zilustrowane przez Bartka Brosza? Ich bohaterami są zwierzęta, których nie możemy zaprosić do własnego domu. Autor w zabawny i nieco abstrakcyjny sposób opisuje, jak wyglądałaby wizyta takiegoż stworzenia w warunkach, w których przebywamy na co dzień. Dzięki takiemu przedstawieniu dzieci zrozumieją, że ich marzenie jest nierealne, a jednocześnie poznają ciekawe historyjki.

Egzotyczne zwierzęta wzbudzają zainteresowanie mojego syna, więc stwierdziłam, że seria tych czterech książek od wydawnictwa Adamada przypadnie mu do gustu. Oprócz interesujących bohaterów, na ich korzyść przemówiła niewielka ilość treści, gdyż mój syn jeszcze niezbyt chętnie słucha dłuższych opowieści. Oczywiście na samodzielne czytanie jest on jeszcze zbyt mały, gdyż ma dopiero niespełna trzy latka, ale te książeczki z pewnością zostaną z nami na dłużej i powrócimy do nich za kilka lat, gdyż już literki będą składały się w słowa, a słowa w całe zdania. Z pewnością każdy maluch doceni wierszowaną formę tekstu, gdyż przez to cała treść szybko wpada w ucho i naprawdę przyjemnie się jej słucha.

Narratorem w publikacji zatytułowanej Gdzie się zmieści żyrafa? jest dziewczynka, która chciałaby mieć w swoim domu żyrafę. Rozpoczęła nawet wielkie porządki w pokoju, by zrobić dla niej w nim miejsce. Jednak, czy posprzątanie biurka i szafy da jej tyle miejsca, by żyrafa się u niej czuła swobodnie? Czy to wielkie zwierzę z długą szyją zmieści się pod łóżkiem? Poszukiwania idealnej przestrzeni dla tego stworzenia to nie lada wyzwanie. Czy dziewczynce się to uda? Dzięki tej zabawnej historyjce dzieci nie tylko mają okazji przyjrzeć się z bliska ulubionemu zwierzęciu, ale także zrozumieją, że jego posiadanie nie jest możliwe. Autor przemycił w tekście także kilka istotnych spraw, jak sprzątanie, z czego wynika, że opieka nad jakimkolwiek czworonogiem wiąże się z licznymi obowiązkami. 


W książeczce Przydałby mi się wieloryb również narratorem jest dziewczynka, ale nie ta sama, gdyż nie da się nie zauważyć, iż wygląda całkiem inaczej, ma nawet inny kolor włosów niż ta, która marzy o żyrafie. Jej, można by napisać koleżanka, twierdzi, że chciałaby mieć wieloryba i opowiada nam, jak sobie wyobraża życie z nim. Gdzie by pływał i mieszkał? Jak wspólnie spędzaliby czas? Ta historia jest już dość abstrakcyjna, ponieważ przedstawia wieloryba w sytuacjach, w których nie mógłby brać udziału w rzeczywistości. Jednak wyobraźnia dziecięca nie zna granic, czego dowodem jest właśnie ta publikacja. Pozwólmy zatem snuć dzieciom podobne fantazje, bo tworzą one niezwykłe, piękne i fantastyczne opowiadania.


Obie książki mają niewiele stron, ale zapewniają czytelnikom ciekawe przygody w sferze marzeń o egzotycznych zwierzętach. Mają twarde oprawy i przystępny format. Kolejny ich plus to duża czcionka i tekst zapisany w formie liter drukowanych. Takie rozwiązanie wspomaga naukę czytania u dzieci, które rozpoczynają próby samodzielnego czytania. Muszę przyznać, że niezbyt często można się spotkać z tego typu zapisami w książkach dla najmłodszych, ale jest to fajne ułatwienie i warto przekonać się, jak nasze dzieci sobie z tym poradzą. Ilustracje mają formę rozkładówek, to znaczy że dwie sąsiadujące strony łączą się w jeden duży rysunek. Są bardzo ładne, wyraźne i kolorowe. Przyjemnie się je ogląda. Polecam tę serię nie tylko dzieciom powyżej trzech lat, ale też nieco młodszym, uwielbiającym zwierzęta, których na co dzień nie spotkają na swojej drodze, a przede wszystkim żyrafę i wieloryba. Dostępne są jeszcze dwa tytuły o słoniu i gorylu. 

Gdzie się zmieści żyrafa? i Przydałby mi się wieloryb to świetne publikacje dla najmłodszych z oryginalnymi fabularnymi pomysłami. Snują abstrakcyjną wizję niepozbawioną jednak chumoru i wartościowego przekazu. Pozwól dzieciom wkroczyć w świat niezwykłych marzeń o posiadaniu egzotycznych zwierząt.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.

sobota, 29 czerwca 2019

Marcin Kalita - "Juventus. Drużyna walecznych serc"

Autor: Marcin Kalita
Tytuł: Juventus. Drużyna walecznych serc
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 200
Ocena: 9/10
Wiek: 8+

Opis: 

Skarbnica wiedzy o jednym z najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich na świecie, Juventusie Turyn. Niezbędna pozycja w biblioteczce młodego fana piłki nożnej. Dla tej książki warto zejść z boiska i odłożyć piłkę na bok, by wczytywać się w fantastyczną historię tego wielkiego klubu.  

„Dla wszystkich marzycieli Juventus powinien być klubem wyjątkowym, bo powstał właśnie dzięki... marzeniom. Uczniom jednego z turyńskich liceów zamarzył się klub piłkarski i założyli go po lekcjach na ławce na jednym z miejskich skwerów! Ot, tak — po prostu.” 

Przystępnie napisana książka „Juventus. Drużyna walecznych serc” tłumaczy, dlaczego bez Juventusu trudno sobie wyobrazić dzieje światowego futbolu. Poznajemy: 
- historię powstania klubu, 
- najgenialniejszych piłkarzy (Ronaldo, Zidane) i ich niezrównane osiągnięcia, 
- bramkarskie legendy Juventusu (Combi, Zoff, Buffon, Szczęsny), 
- najskuteczniejszych trenerów, którzy przynieśli klubowi największą chwałę, 
- pamiętne mecze, które rozpaliły kibicowskie serca, 
- ciekawostki na temat m.in. herbu zespołu czy klubowych strojów,  
- ciekawostki o samym mieście Turyn. 

Na kartach książki „Juventus. Drużyna walecznych serc” nie zabrakło wspomnienia o naszych piłkarzach Juventusu: Zbigniewie Bońku i Wojtku Szczęsnym. 

Autorem książki jest Marcin Kalita, dziennikarz sportowy, korespondent, fotoreporter i ekspert telewizyjny. Słowem, jest to książka napisana przez miłośnika futbolu dla miłośników futbolu.

Recenzja:

Nie tylko chłopcy lubią piłkę nożną. Wiem to z własnego doświadczenie, gdyż jako mała dziewczynka z zapałem obserwowałam poczynania polskiej reprezentacji piłki nożnej, oczywiście w telewizji. Chociaż przyznam, że bardziej fascynowała mnie siatkówka. Razem z braćmi i tatą kibicowałam także różnym drużynom podczas rozgrywek ligowych. Odkąd pamiętam Juventus to najbardziej rozpoznawalny a zarazem mój ulubiony klub, dlatego widząc książkę w całości mu poświęconą, koniecznie musiałam się z nią zapoznać, a także zaprezentować ją mojemu ośmioletniemu synowi, który trenuje tę dyscyplinę sportową.

Zapał towarzyszący piłkarzom Juve jest godny podziwu i naśladowania. My, jako Polacy też możemy być z niego dumni, ponieważ jego historię tworzą także polscy gracze. Informacji o nich także nie zabraknie w książce z serii Kluby wszech czasów od wydawnictwa Egmont, zatytułowanej Juventus. Drużyna walecznych serc. Jakie jeszcze informacje znajdziemy w tej publikacji?

„Juve nigdy się nie poddaje. Tu trzeba walczyć, nawet gdy wszystko wydaje się stracone”.
Omar Sivori

Sukcesy sportowe dają powody do wzruszeń. Na triumf drużyny składa się praca każdej tworzącej ją osoby. Uwielbiam poznawać niebanalne i prawdziwe historie sportowe. Uśmiecham się słysząc już samą nazwę tego klubu, gdyż odżywają wówczas we mnie wspomnienia z dzieciństwa. Książka Marcina Kality dostarcza tyle wiedzy, iż jestem pewna, że po jej lekturze każdy będzie mógł zabłysnąć niejedną ciekawostką na jej temat, o której niektórzy wcześniej nie mieli pojęcia. Bez wątpienia najwięcej przyjemności odnajdą w niej fani Juventusu. Polecam ją także starszym dzieciom uwielbiającym sport i ducha rywalizacji. Znajdą oni w niej cenne wskazówki, które świadczą o tym, że to, co wydaje się nieosiągalne, tak naprawdę jest na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko włoży się w to własne serce i ciężką pracę. 


Książka ta zawiera wiele ciekawych informacji na temat tego potężnego w historii futbolu klubu piłkarskiego. Fakty historyczne sięgające czasów powstawania „Starej Damy” prowadzą czytelnika przez kolejne lata jego rozwoju pełnego sukcesów, ale także pewnych trudności. Autor przybliża nam także samo miasto Turyn i miejsca warte odwiedzenia we Włoszech. Opisuje także zawodników znaczących wiele dla tej drużyny, przytaczając również ich historie prywatne i przemyślenia o przywiązaniu oraz wpływie piłki nożnej na codzienne życie. Treść wzbogacona jest zdjęciami, które nadają publikacji interesującego charakteru. Styl pisania Kality jest przystępny dla czytelnika. Autor nawiązuje z nim kontakt, między innymi poprzez częste pytania retoryczne. Historia Juve jest na tyle wciągająca, że kartki książki przewracamy wręcz automatycznie. Wiedza zawarta w książce nie jest przedstawiona na zasadzie suchych faktów, ale tworzy swego rodzaju opowieść o sportowym fenomenie, w rzetelny i merytoryczny sposób dostarczając wiele informacji o klubie i jego zawodnikach. Końcowe strony poświęcono współcześnie funkcjonującej Akademii Juventus w Polsce, kształcącej młodych adeptów piłki nożnej. 


Książka została wydana ciekawie, nie przytłaczając czytelnika nadmiarem informacji. Rozdziały są krótkie, oddzielone od siebie ciekawymi wzmiankami na temat klubu, uporządkowanymi chronologicznie. Poznamy wszystkie herby i stroje Juventusu, jego najważniejsze trofea i legendarnych trenerów. To jednak oczywiście nie wszystko. Ważne, że z łatwością można się w tych informacjach odnaleźć i w prosty sposób czerpać wiedzę z pracy autora. Zdjęcia są podpisane, co powoduje, iż nie trzeba się domyślać, czyj wizerunek przedstawiają. Wszystko jest zrozumiałe zarówno dla laika, jak i zagorzałego kibica Juventusu. W jednym miejscu zawarto najważniejsze, ale także te rzadko wspominane informacje o drużynie, która stała się legendarnym zespołem. Z pewnością pamięć o nim nigdy nie zginie.


Juventus. Drużyna walecznych serc to czytelnicza podróż od historycznych chwil zespołu, przez jego sukcesy i porażki do obecnej sytuacji w światowej piłce nożnej. To klub, który tworzą wspaniali piłkarze a ich zapał i siła są dowodem na to, że warto marzyć i ufać własnym możliwościom. Może być przykładem dla dziecka, w jaki sposób dojść na szczyt i osiągać przyjemność z gry zespołowej, która jest pasją i stylem życia. Polecam tę książkę wszystkim, dla których liczy się sport, a przede wszystkim piłka nożna.


Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

niedziela, 17 lutego 2019

Jessie Burton - "Marzycielki"

Autor: Jessie Burton
Ilustracje: Angela Barrett
Tytuł: Marzycielki
Wydawnictwo: Literackie
Premiera: 27 lutego 2019
Liczba stron: 160
Ocena: 8/10

Opis:

Dla dwunastu córek króla Alberta śmierć królowej Laurelii oznacza nie tylko utratę matki. Decyzją ojca dziewczęta zostają objęte ścisłą ochroną. Odbiera się im ukochane lekcje, przedmioty, i – co najważniejsze – osobistą wolność.
Jednakże siostry, zwłaszcza najstarsza z nich, księżniczka Frida, nie zgadzają się na taki los. Jest coś, co nadal posiadają i czego ojciec nie może im odebrać: siła wyobraźni. Mogąc polegać wyłącznie na własnej pomysłowości, królewny podejmują walkę o życie na swoich warunkach.

Recenzja:

Bardzo lubię baśnie w klimacie Tysiąca i jednej nocy, a właśnie taką lekturę zapowiadała okładka oraz opis najnowszej książki Jessie Burton (Miniaturzystka, Muza). Moje skojarzenie było jak najbardziej trafne, bowiem Marzycielki okazały się magiczną opowieścią i jestem przekonana, że każdy miłośnik egzotycznych przygód się zakocha – niezależnie od wieku. 

Zacznę od tego, że Marzycielki to historia wielowymiarowa, która jest nie tylko baśnią o rezolutnych księżniczkach, ale także smutną gawędą o błędach i strachu. Młodsi czytelnicy bez wątpienia zakochają się w fantastycznych aspektach całości, jak choćby mówiące zwierzęta, harce na parkiecie z niedźwiedziami oraz inne, nietuzinkowe przygody. Sympatię budzi także dwanaście bohaterek o odmiennych charakterach i pasjach (jako ciekawostkę dodam, że narratorem powieści jest właśnie jedna z sióstr). Dorośli natomiast spojrzą na tę bajkę inaczej – można z niej wyczytać wiele prawd z życia wziętych i nie tylko. Żałoba i ból często zmieniają postrzeganie naszego świata, a z troski napędzanej strachem często można uczynić coś okrutnego… 

Bo choć niektóre rzeczy istnieją poza naszym zasięgiem, nie oznacza to wcale, że są nieprawdziwe.

Marzycielki ukazują także potęgę marzeń, wyobraźni oraz zachęcają do pielęgnowania swoich talentów i pasji. Baśniowy styl, który towarzyszy nam na każdej stronie opowieści, oczarowuje i tworzy niesamowitą, wręcz orientalną atmosferę. Podobnie ilustracje Angeli Barrett – one również zdają się krzyczeć do czytelnika, by nie bał się ponieść fantazji i… był po prostu sobą. Książka Jessie Burton zwyczajnie przelewa w czytelnika mnóstwo ciepła, mądrości i zachęca do bycia sobą. Bo bycie sobą oznacza swoistą wolność…

Dzięki Marzycielkom spędziłam czarujący wieczór, pełen refleksji, uśmiechu i tęsknoty. Jednakże, choć to powiastka na jeden wieczór, jestem przekonana, że ta przygoda pozostanie ze mną na długo. Polecam tę książeczkę zarówno dzieciom, jak i rodzicom – zostaniecie całkowicie oczarowani i porwani do miejsca wprost z najbarwniejszych snów. Ta powieść pozwala zrozumieć znaczenie prawdziwej wolności. 

piątek, 19 października 2018

Gaëlle Callac - "Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie"

Autor: Gaëlle Callac 
Ilustracje: Marie Desbons 
Tytuł: Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie 
Wydawnictwo: Tekturka 
Rok wydania: 2018 
Liczba stron: 28 
Ocena: 8/10 

Opis: 

Celestynka to jedna z wielu zapałek mieszkających w cichym i przytulnym pudełeczku. Różni się jednak znacznie od swoich koleżanek. Celestynka marzy o wielkiej „zapałkowej” karierze. Wyobraża sobie siebie jako gwiazdę filmową. Chciałaby rozświetlić przepiękną choinkę lub wskazać drogę zbłąkanemu rozbitkowi. Nagle… pudełko otwiera się i Celestynka trafia w ręce małej, zziębniętej dziewczynki. Czy zapałka zdobędzie wymarzoną sławę? 

Recenzja: 

Jestem przekonana, że każdy z Was słyszał o opowieści Dziewczynka z zapałkami autorstwa Hansa Christiana Andersena. Gaëlle Callac na podstawie właśnie tej bajki (a w zasadzie na podstawie jej fragmentu) postanowiła stworzyć własną historię dla dzieci, opowiedzianą z perspektywy… jednej z zapałek. A zatytułowała ją niezwykle uroczo - Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie. 

Książeczka została wykonana niezwykle pomysłowo. Przypomina pudełko do zapałek – po wysunięciu jej z tekturowej obudowy, otrzymujemy bajkę w twardej oprawie z zapałkami na okładce. Świetnie to wygląda i – co ważne – dzięki temu książeczka ma dodatkową ochronę. Rozbawił mnie także napis na odwrocie tego swoistego pudełeczka – 80 zapałek bezpiecznych. 

Opowieść o wyjątkowej zapałce jest króciutka, zmieszczona w zaledwie kilkunastu zdaniach. Każde słowo czyta się z przyjemnością, a główna bohaterka od razu budzi w czytelniku sympatię. Język opowieści jest lekki, odrobinę poetycki i ciepły. To historia o marzeniach, które potrafią się spotkać w najmniej oczekiwanym momencie. Zakończenie jest przepiękne! 

Nie tylko nietypowa forma książki oraz jej treść zasługują na uwagę. Ilustracje Marie Desbons są wprost magiczne – kolorowe, przejmujące i miejscami zabawne. Mojej siostrzenicy ogromnie spodobał się obrazek, na którym rozbitek podróżuje na głowie wielkiej ośmiornicy. 

Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie to cudowna pozycja, z którą warto się zapoznać. Jestem przekonana, że dzieci będą zachwycone taką inną książką. Historia zapałki potrafi wzruszyć, rozbawić i rozpalić miłe ciepło w serduszku. Jestem zachwycona! Polecam tę książeczkę serdecznie! 

niedziela, 10 czerwca 2018

Barbara Gawryluk - "Tutu. Opowieść o śwince, która marzyła o rajskiej wyspie"

Autor: Barbara Gawryluk
Tytuł: Tutu. Opowieść o śwince, która marzyła o rajskiej wyspie
Wydawnictwo: Literatura
Data wydania: 22 maja 2018
Liczba stron: 96
Ocena: 7/10
Wiek: 5+

Opis: 
Jeśli ma się przyjaciół, to wszystko staje się możliwe.
Pajda to wesoły osioł.
Radek to sprytny szczur.
Dowoza to koza, niezbyt rozgarnięta.
Lucek to zarozumiały struś.
Leonard to odważny legwan.
Wszyscy są przyjaciółmi małej piegowatej świnki Tutu. Dzięki nim Tutu może wyruszyć na poszukiwanie rajskiej Wyspy Świnek. W podróży czeka ją wiele niebezpiecznych sytuacji, ale Tutu lubi przygody i umie walczyć o swoje marzenia. Jak każde dziecko!

Recenzja:

Bardzo lubimy świnki. Oj, bardzo. Te - zwykle - różowe stworzonka są niezwykle pociesznymi i zabawnymi zwierzątkami. Często oglądamy filmiki o nich, a na do dodatek mój 5-letni siostrzeniec jest miłośnikiem słynnej Peppy i jej brata George'a. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo ucieszyła nas wizyta Tutu w naszym domu? 

- Dobrze mieć marzenia (...).

Tutu. Opowieść o śwince, która marzyła o rajskiej wyspie jest przepiękną, kolorową książeczką o przygodach małej świnki w plamki. Ilustracje stworzyła do niej Ela Śmietanka - do jej prac buzia sama się uśmiecha. Od razu zakochaliśmy się w wydaniu tej bajeczki, a przecież wygląd to nie wszystko! Między innymi właśnie tego uczy treść - ważne jest nasze wnętrze. Piękno to sprawa dyskusyjna i każdy z nas jest wyjątkowy, nikt nie ma prawa się z nas śmiać (i my tego robić też nie powinniśmy)!

Lucek twierdził, że miniaturowa kózka ma miniaturowy rozumek. Ale Tutu bardzo lubiła swoją sąsiadkę, bo kózka na pewno nie miała miniaturowego serca. 


Większość opowieści to podróż małej Tutu, pogoń za jej marzeniem. Świnka na swojej drodze spotyka wiele różnych postaci - zarozumiałego strusia Lucka, poczciwego osła Pajdę, gapowatą kózkę Dowozę, sprytnego szczura Radka i dzielnego legwana Leonarda. Dzięki nim dowiaduje się wiele o świecie, a mali czytelnicy razem z nią - poznają egzotyczne owoce i kilka nowych terminów, które są przez towarzyszy Tutu przystępnie wyjaśnione. Warto dodać, że książka zachęca maluchy do próbowania nowych smaków - mój gałganek był bardzo zainteresowany owocami, które jadła świnka i - choć zwykle nie przepada za nowościami - z chęcią spróbował wraz ze mną czegoś nowego (kupiliśmy kaki - było pyszne)! Jestem ogromnie z niego dumna i cieszę się, że Barbara Gawryluk zawarła w swojej książeczce takie smakołyki. Nie wiem, czy był to zabieg celowy, ale... na niejadków działa! 


- Bo najważniejsze to pięknie się różnić (...)

Opowiastka Barbary Gawryluk jest pełna ciepła i humoru, można się przy niej wzruszyć. Przygody Tutu dostarczają nie tylko małemu czytelnikowi, ale i dorosłemu dreszczyku emocji. Pięknie napisana, język jest zrozumiały dla młodego czytelnika - autorka buduje swoją powieść na wartościowych przekazach o przyjaźni, wyjątkowości każdego i... marzeniach. Bo warto marzyć. 

Polecam tę książeczkę absolutnie dla każdego dziecka. To wspaniała historia, którą śledzimy zarazem z uśmiechem i drżącym sercem. Jestem pewna, że zakochacie się nie tylko w treści, ale i w jej bajecznych ilustracjach! 

środa, 11 października 2017

Megan McDonald - "Hania Humorek i lista marzeń"


Autor: Megan McDonald
Ilustracje: Peter H. Reynolds
Tytuł: Hania Humorek i lista marzeń
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 178
Ocena: 10/10
Wiek: 6+

Opis:
Hania Humorek jest królową różnego rodzaju list. Ma listę przezwisk dla swojego brata i listę swoich kolekcji. Ma nawet listę wszystkich swoich list!
Pewnego dnia Hania znajduje tajemniczą Listę Marzeń Ostatnich swojej babci. Ta lista jest jak przepis na superciekawe życie: przejechać się na słoniu, przespać się w zamku, zobaczyć piramidy w Egipcie. Wow! 

Ale dlaczego to ostatnie marzenia babci Lusi? Kiedy Hania się o tym dowiaduje, czym prędzej sporządza własną listę: nauczyć się robić gwiazdę, pojeździć konno, pojechać na Antarktykę (tę prawdziwą)... Punktów jest o wiele, wiele więcej. Królowa List musi się pospieszyć, jeśli chce spełnić wszystkie swoje marzenia, zanim... zanim pójdzie do czwartej klasy!

Recenzja:
To już 17 tom przygód tej małej psotnicy. Ostatnio czytałam książeczki z tej serii dobrych 15 lat temu – moja młodsza siostra je uwielbiała i to właśnie dzięki humorzastej Hani. A tu proszę – pojawiają się nowe tomy gotowe uczyć i bawić kolejne pokolenia. A tym nieco starszym zapewnić nostalgiczną podróż w przeszłość. 

 Trudno wyobrazić sobie książkę do samodzielnego czytania, która udowodni małemu człowiekowi, że czytanie jest fajne!

A Hania jest jak zwykle w formie – sympatyczna, zabawna, pomysłowa i pełna dziecięcego entuzjazmu. Tym razem, zainspirowana tajemniczą listą znalezioną w babcinej torebce postanawia stworzyć swoją własną listę marzeń do spełnienia. I oczywiście spełnić wszystkie zanim przyjdzie jej dostać promocję do czwartej klasy. Musi zatem prędko między innymi nauczyć się robić gwiazdę, opatentować wynalazek, który zmieni świat, wzorowo odrobić pracę domową, opanować grę na instrumencie muzycznym i uzbierać dość funduszy, by starczyło na podróż do Antarktyki. A jak się szybko okazuje, spełnianie marzeń nie jest wcale takie łatwe. Jest za to fantastycznym pretekstem do poznawania nowych przyjaciół, przeżywania zabawnych sytuacji i kłótni z młodszym bratem.

Bardzo przyjemna opowieść o staraniach i pogoni za marzeniami. Kipi wytrwałością i pomysłowością na jaką stać tylko dzieci. Pomaga odkryć, że najprzyjemniejsze w marzeniach wcale nie jest wykreślanie ich z listy, a samo dążenie do ich spełnienia i możliwość podarowania innym czegoś od siebie. Może również skłonić czytelnika do destrukcji szczotki do włosów i podejmowania zakładów z młodszym bratem w celu podreperowania skarbonkowego budżetu. 




Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka potraktowała więź łączącą babcię i wnuczkę. Babcia jest nie tylko troskliwą opiekunką, ale również inspiracją, przyjaciółką, pomocnicą i współkonspiratorką. Zachęcam do czytania wraz z babciami!

Ponadto, niewielki format książki i duże, wyjątkowo czytelne litery (za to aż 170 stron tekstu!) jest przyjazny dla niewprawionego czytelnika. Tą lekturę czyta się szybko, wygodnie i można pochwalić się objętością przeczytanej książki, co jest bardzo motywujące. A przeurocze ilustracje umilą czytanie i dużemu i małemu molowi. 

Swobodnej, radosnej, pełnej szalonych pomysłów Hani nie można nie lubić!

Książeczkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

czwartek, 22 września 2016

Leena Krohn - "Pelikan. Opowieść z miasta"

Autor: Leena Krohn
Tytuł: Pelikan. Opowieść z miasta
Wydawnictwo: Dwie siostry
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 254
Ocena: 8/10
Wiek: 9+

Opis:

Kilkunastoletni Emil po rozwodzie rodziców przenosi się z mamą do miasta. Pewnego dnia w okolicznym barze jego uwagę przykuwa dziwnie wyglądający jegomość - mieszkający nieopodal pan Hyyryläinen. Dzięki dziecięcej wrażliwości i umiejętności obserwowania świata chłopiec odkrywa tajemnicę sąsiada: pan Hyyryläinen to w rzeczywistości pelikan, który postanowił zostać człowiekiem. Zadziwiająca historia trudnej przyjaźni chłopca i pelikana jest zarazem głęboką przypowieścią o samotności, braku tolerancji i o akceptacji tego, co ludzkie i nieludzkie. Wspólna wędrówka po absurdach i realiach życia uświadamia, jak skomplikowany jest świat człowieka, zwłaszcza gdy ogląda się go z ptasiej perspektywy.

Recenzja:

Jak długo trwa sen,
tak długo nie jest on snem.

Często marzymy o byciu wolnymi jak ptaki, lataniu, pięknym upierzeniu, beztrosce. Ciężko wyobrazić sobie, aby mogło być na odwrót - aby to nasi skrzydlaci przyjaciele marzyli o byciu ludźmi, o dwunożnym chodzie, pracy... A jednak znalazł się jeden pelikan, bardzo odważny ptak, który postanowił zostać człowiekiem. Mamy szansę poznać go na kartach wzruszającej i śmiałej powieści Leeny Krohn. 

- Czy zechciałby pan poinformować mnie (ależ używał kulturalnych zwrotów!), jak udało się panu dowiedzieć o moich (tu pelikan zawahał się przez chwilę) korzeniach?
- Jak to? - zdziwił się chłopiec. - Przecież tu się nie ma czego dowiadywać. To widać.
- Ludzie nie widzą - stwierdził ptak. - Ludzie mają o tyle dziwne oczy, że widzą nimi tylko to, co pozorne. (...)


Pelikan. Opowieść z miasta to historia przyjaźni kilkunastoletniego Emila i niebanalnego ptaka, zwanego panem Hyyryläinen. Jest to trudna znajomość, gdyż oboje w zasadzie nie mają łatwego życia. Chłopiec dotkliwie przeżywa rozstanie rodziców i nie może pogodzić się z tym, że jego ojciec jest teraz z inną kobietą, natomiast pelikan każdego dnia narażany jest na brak tolerancji i zrozumienia ze strony ludzi, choć... jest uważany przez nich za człowieka. Pan Hyyryläinen bardzo ceni sobie spotkania z Emilem, dzięki niemu m.in. uczy się czytać, ale z czasem ta umiejętność zaczyna go przerastać. Obserwując ludzi, dowiadując się o nich coraz więcej i czytając smutne wiadomości w gazetach, pelikan zaczyna tęsknić za swoim dawnym życiem i swoją rodziną... 


- Ale czy nigdy nie boli pana tutaj? - Ptak położył skrzydło na sercu. - Czy nigdy się panu nie wydaje, że jest tam coś w rodzaju haczyka, za który ciągnie pana do miejsca, z którego pan przybył?
Emil spuścił głowę i milczał. Poczuł w gardle gorzką gulę i zrobiło mu się gorąco pod powiekami.
- To trudna choroba - pelikan subtelnie patrzył  gdzie indziej. - Niektórzy nigdy nie mogą się z niej wyleczyć. Wtedy może pomóc tylko jedno: trzeba powrócić. 

Leena Krohn stworzyła nieco przygnębiającą opowieść o pięknej więzi między człowiekiem i ptakiem. Jej dramaturgia zmusza do przemyśleń i przyswojenia prawd o nas samych, których często nie dostrzegamy. Autorka nie boi się w swej historii pokazać tego, co w ludziach najgorsze, ale ukazuje też piękno, którego (niestety!) w pośpiechu często nie dostrzegamy... Przypomina mi to pewne doświadczenie, w którym słynny muzyk grał na skrzypcach w metrze, a mało kto zatrzymał się, aby go posłuchać - a udział w jego koncertach był nie lada kosztem... 

Klimatu całości dodają również czarno-białe ilustracje, bardzo awangardowe ze względu na obecność wycinków gazet i zdjeć. Zatrzymywałam się przy nich na dłuższą chwilę, aby zrozumieć zamysł autora i za każdym razem dostrzegałam w nich coś absolutnie nowego. Myślę, że został na nich przedstawiony świat widziany oczami pelikana, lecz to jedynie moja interpretacja. Jestem ciekawa, jak inni je odbierają. 

Pelikan. Opowieść z miasta to kolejna urokliwa i niełatwa książka Wydawnictwa Dwie Siostry. Pełna jest trudnych tematów - rozbita rodzina Emila, brak akceptacji ze strony społeczeństwa, poszukiwanie własnego ja. Polecałabym ją raczej starszym dzieciom i dorosłym, gdyż - jak wspominałam wcześniej - miejscami bywa przygnębiająca. Nie zniechęcajcie się jednak, za tym smutkiem kryje się piękno i magia, dla którego naprawdę warto tę książkę przeczytać. Polecam z całego serca.

Tę książkę zrecenzowałam dla Was dzięki Wydawnictwu Dwie Siostry. :)