Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2020

Thierry Joor, Gradimir Smudja - "Myszart"

Autor: Thierry Joor
Ilustrator: Gradimir Smudja
Tytuł: Myszart (tom 1) 
Wydawnictwo: EGMONT 
Data wydania: 11 marca 2020 
Liczba stron: 48 
Ocena: 8/10 

Opis: 

Zabawna opowieść dla dzieci o myszce, która jest genialnym muzykiem! Myszart mieszka w fortepianie wilka Salieriego, nadwornego kompozytora cesarza Austrii. Pewnego ranka Myszart widzi, że wilk i jego służący kot wyszli z domu. Postanawia więc poharcować, skacząc po klawiszach fortepianu, aby odtworzyć muzykę, która od dawna rozbrzmiewa mu w głowie... Przypadek sprawia, że utwór słyszą cesarz i cesarzowa, a myśląc, iż wykonywał go Salieri, rozkazują kompozytorowi zagrać tę melodię na urodzinach władczyni. Wilk, chcąc zachować swoją posadę na dworze, musi schwytać mysz i zmusić ją do występu podczas balu... ale występu potajemnego, aby Ich Wysokości nie domyśliły się oszustwa! 

Recenzja: 

Współczesne komiksy dla dzieci bardzo mnie zaskakują swoją pomysłowością. Tym razem wielką niespodzianką okazał się Myszart, który zgrabnie nawiązuje do twórczości Wolfganga Amadeusza Mozart i dodatkowo jest… po prostu przepiękny! 

Zacznę może od tego, że kreska Myszarta jest doprawdy nietuzinkowa. Jest ona zarazem nieco poważna, bowiem idealnie odwzorowuje modę, architekturę oraz elementy dworskie czasów ówczesnych prawdziwemu Mozartowi, jak i przepięknie bajkowa – bohaterowie są rozmaitymi zwierzętami, które – można rzec – żyją w zgodzie. Sam dobór gatunku zwierzęcia do pełnionej funkcji uważam za bardzo zabawny. Uwielbiam taką nieoczywistą różnorodność i jestem pewna, że każdy czytelnik – i mały, i duży – doceni ją równie mocno. W kolorystyce komiksu również można się zakochać – takie pastelowe, przyciemnione barw idealnie tutaj pasują i nie czynią historii ponurą. 

Szata graficzna nie jest jedynym elementem, która mnie zauroczyła. Również sam Myszart, bardzo rewolucyjna i sprytna myszka, oraz jej przygody są urzekające. Nie chcę tutaj zbyt wiele zdradzać, aby nie psuć Wam przyjemności z lektury, jednakże autorzy tutaj wiele razy puszczają oczko do czytelnika i Czarodziejski flet oraz podobnie brzmiące imię bohatera, nie są jedynymi nawiązaniami do słynnego kompozytora. Zaciekawieni? Mam nadzieję, że tak! Poza tym – co tu dużo mówić – Myszart to naprawdę sympatyczna postać i można ją polubić już od pierwszych kadrów komiksu. Całkowicie skradł moje serce, a wszystko to za sprawą swojego własnego postępowani– niby jest myszką, ale serduchem – i kulturą - mógłby obdarować nawet wielkie lwisko! 

Myszart to jedna z ciekawszych pozycji komiksowych ostatnich miesięcy. Graficznie książeczka jest zjawiskowa, wpada oko i jest nie do zapomnienia – treść oferuje wiele nietuzinkowych niuansów z życia dworskiego, uczy i bawi, a od tytułowego bohatera nie można oderwać oczu. Jeśli szukacie przyjemnej i nieoczywistej rozrywki – ten tytuł jest wprost stworzony dla Was! A po lekturze koniecznie włączcie swoim pociechom utwór Czarodziejski flet. :) 

sobota, 21 marca 2020

Gayle Forman - "Zostań, jeśli kochasz; Wróć, jeśli pamiętasz"

Autor: Gayle Forman
Tytuł: Zostań, jeśli kochasz; Wróć, jeśli pamiętasz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 384
Ocena: 8/10   
Wiek: 14-18

Opis:
  
Zbiorowe wydanie bestsellerowych, przetłumaczonych na ponad czterdzieści języków, książek Gayle Forman z dodatkiem – nigdy wcześniej niepublikowanym prequelem.
Zostań, jeśli kochasz
Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej najbliżsi, Mia trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Musi podjąć decyzję, czy walczyć o odzyskanie przytomności, czy też poddać się i umrzeć. Próbując rozstrzygnąć ten dylemat, wspomina dotychczasowe życie.
Poruszająca książka o dającej wsparcie rodzinie, przyjaźni, samotności i znajdowaniu swego miejsca na ziemi, o umiejętności żegnania się z przeszłością i przyjmowania tego, co nadchodzi, o potędze miłości i wyborach, których każdy z nas musi dokonać.
 
Wróć, jeśli pamiętasz
Ciąg dalszy losów Mii i Adama. Minęły trzy lata od tragicznego wypadku, który na zawsze zmienił życie Mii. Chociaż dziewczyna straciła rodziców i młodszego brata, postanowiła żyć dalej. Obudziła się ze śpiączki… ale zniknęła z życia Adama. Teraz żyją osobno po dwóch stronach Ameryki – Mia jako wschodząca gwiazda wśród wiolonczelistek, Adam jako rockman, idol nastolatek i obiekt zainteresowania tabloidów. Pewnego dnia los daje im drugą szansę… Czy Mię i Adama czeka wspólna przyszłość?


Recenzja:

Są takie bestsellery, o których dowiaduję się jako ostatnia i to dopiero przy okazji ich ponownego wydania. Zatem cieszę się, że wydawnictwa decydują się odświeżać stare powieści i w pewnym sensie przez takie działania - na nowo pobudzać dzięki nim serca wszystkich czytelników - zarówno tych, którzy już je znają, jak i takich sięgających po nie po raz pierwszy, czyli właśnie tak jak ja. Zbiorowe wydanie dwóch powieści autorstwa Gayle Forman przyciągnęło moją wagę swoim opisem. Każdy, kto go przeczyta ma pewność, że książka porusza trudne, życiowe tematy, a więc takie, które ja lubię w literaturze najbardziej. Pomimo tego, iż są to historie dedykowane nastoletnim czytelnikom, nic nie stoi na przeszkodzie, by dorośli też je poznali. Jakie wrażenia towarzyszyły mi podczas poznawania losów Mii i Adama? Otóż, czułam radość, smutek, podziw, szacunek oraz zostałam także zmobilizowana do refleksji na różne, bardzo ważne tematy. Jakie? Tego dowiecie się z dalszej części recenzji.



Jestem bardzo wrażliwą osobą i nie potrzeba zbyt wiele, bym uroniła łzę, wzruszona czytaną historią. W przypadku tych powieści, pomimo tego, iż ich główna bohaterka straciła rodziców i musiała zmierzyć się z taką tragedią - niewiele było momentów, w których chciało mi się płakać. Czy to źle? Ależ nie! Dlaczego? Bowiem w pierwszej  powieści autorka skupiła się na zaznajomieniu odbiorców z życiem Mii sprzed wypadku, zaś w drugiej powracamy do jej życia po trzech latach, więc niektóre rany zostały już zabliźnione i  nie odczuwamy ich w sobie w tak wielkim stopniu. To wszystko sprawia, że książki są idealne dla nastolatek, gdyż nie emanuje z nich wyłącznie smutek, ale także szczęście, pasja, miłość i radość z codziennych chwil oraz satysfakcja ze spełnionych marzeń.

Zostań, jeśli kochasz bardzo pięknie i ciekawie wprowadza nas w życie Mii i jej rodziny. Niestety pewnego dnia rodzice dziewczyny wraz z nią i jej młodszym bratem wyruszają w podróż samochodem. Na  nieszczęście w drodze do celu mają wypadek. Mia po tym wydarzeniu pomimo utraty przytomności widzi, co się dzieje z jej ciałem oraz wie, co się stało z jej najbliższymi. Obserwując wszystko będąc obok i wspominając chwile z przeszłości musi podjąć decyzję, czy chce dalej żyć. Oczywiście w całej historii wielką rolę odgrywa także jej chłopak - Adam. 



Ta opowieść jest pełna muzyki - poważnej i nowoczesnej. Bohaterowie są ciekawi i różnorodni. Autorka stworzyła postaci różniące się od siebie charakterem, mające odmienne zainteresowania i różne cele w życiu. Z jednej strony wielbicielka muzyki klasycznej, z drugiej - wokalista kapeli rockowej. Takie zestawienie bardzo przypadło mi do gustu. Świadczy to o tym, że nawet dwa zupełnie różne światy mogą się połączyć, przenikać i dopełniać wzajemnie. Pierwsza część podobała mi się nieco bardziej niż jej kontynuacja. Warto podkreślić także trafne przedstawienie  przez autorkę istoty rodzicielstwa. Rodzice Mii są nietypowi, mają swoje zalety, ale też wady, których się nie wstydzą. Ta opowieść ukazuje nam także trudy, z jakimi muszą zmierzyć się opiekunowie podczas wychowywania swoich dzieci. Kładzie nacisk na ich poświęcenie i bezwarunkową miłość wobec pociech. Relacja łącząca bohaterkę z mamą i tatą jest wyjątkowa. Czytając o niej, chcemy być uczestnikami takiej samej w prawdziwym życiu.



Zaś Wróć, jeśli pamiętasz to historia opowiedziana z punktu widzenia Adama. Wracamy do niego  w nie najlepszym momencie jego życia. Pomimo odniesionego sukcesu, chłopak nie jest szczęśliwy. Czy ponowne spotkanie z Mią będzie początkiem wielkiej miłości i nowego, lepszego etapu w dalszym jego życiu?

Rozstanie pary bohaterów nie do końca było dla mnie zrozumiałe, chociaż Forman postarała się wyjaśnić to czytelnikom dość szczegółowo. Mnie ten powód niezbyt przekonał, ale poniekąd ma w sobie wiele uroku. Wspomnę tylko, że wiąże się z pewną obietnicą złożoną pod wpływem emocji. Kolejny aspekt tej części to życie gwiazdy rockowej. Dzięki tej opowieści otworzą nam się oczy na prawdziwe życie gwiazd show biznesu. Młodzież przekona się, że to nie tylko radość w błyskach fleszy, ale także ciężka praca i niemal całkowita utrata prywatności. Zakończenie historii Mii i Adama chociaż nie było zaskakujące to bardzo mi się podobało. Czy po latach smutku, niepewności i samotności będą potrafili sobie wybaczyć i rozpalić swoją miłość na nowo? O tym musicie przekonać się sami.



Wydanie książki w miękkiej okładce jest skromne, co pasuje do treści obu historii. Czcionka jest tu dość mała, więc na ich przeczytanie będzie potrzeba trochę czasu. Mimo to powieści wciągają i są naprawdę wartościowe oraz godne polecenia. Oczywiście należy także wspomnieć o dodatku, a więc niepublikowanym jeszcze dotąd prequelu historii nastolatków. Na kilku stronach autorka opisała nam, w jaki sposób poznali się rodzice Mii. Dzięki temu polubiłam ich jeszcze bardziej. Myślę, że wszystkie młode dziewczyny, które zechcą sięgnąć po to wydanie, zachwycą się twórczością Gayle Forman.



Zostań, jeśli kochasz; Wróć, jeśli pamiętasz to piękne, ciekawe i magiczne opowieści o przewrotności ludzkiego losu. Ukazują pasje i problemy młodych ludzi, a także trudy rodzicielstwa a wszystko to w otoczeniu nut muzyki klasycznej oraz rockowych akordów. Podczas czytania można się zamyślić, uśmiechnąć i zatracić w tych historiach.

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia.

piątek, 29 marca 2019

Marianna Oklejak - "No to gramy!"


Autor: Marianna Oklejak
Tytuł: No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Björk
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 112
Ocena: 10/10
Wiek: 8+ lat

Opis:

Kompendium wiedzy o muzyce rozrywkowej dla dzieci. Ale docenią je również nastoletni i dorośli melomani. To wysmakowany album w formie dowcipnego komiksu. 

Co się stanie, gdy zostawicie w domu samym sobie Psa, Fretkę i Małego króliczka? Będzie awantura. Prawdziwa muzyczna draka. Pies i Fretka to otrzaskani melomani i didżeje, którzy próbują wyrobić muzyczne ucho królika. Futrzaki wskakują do gramofonu i razem z czytelnikami wyruszają w szaloną podróż przez pokręcone dzieje muzyki rozrywkowej. Trójka zwierzaków przemieszcza się głównie pomiędzy USA a Anglią, czyli miejscami, gdzie rodziły się najjaśniejsze gwiazdy i najbardziej znane dźwięki XX i XXI wieku.  

Książka przedstawia kilkadziesiąt portretów najbardziej znanych muzyków i zespołów, m.in: 
- Elvis Presley 
- Bob Dylan 
- Janis Joplin 
- Pink Floyd 
- David Bowie 
- Frank Zappa 
- Kate Bush  
- Prince 
- Metallica 
- Nirvana i wielu, wielu innych. 

W książce „No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Björk” znajdziemy multum muzycznych ciekawostek i anegdot. Album rozwija wiedzę muzyczną, zaciekawia, bawi. Książka jest koncertowo napisana i zilustrowana. Kreatywne pomysły, dużo dobrego, sarkastycznego humoru. 

„No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Björk” to autorski album Marianny Oklejak, ilustratorki utytułowanej wieloma nagrodami. 

Książka wydana została w ramach serii ART, której cechą rozpoznawczą są znakomite ilustracje. 

Album Marianny Oklejak to idealny prezent dla tych, którym w sercu gra muzyka.

Recenzja:

Oto publikacja, przy lekturze której człowiek niejedokrotnie ma ochotę zagwizdać z wrażenia - ze względu na treść, formę, pomysł i wykonanie. Chociaż jestem raczej na bieżąco z literaturą dziecięcą, na taką książkę trafiłam po raz pierwszy. I bardzo się z tego powodu cieszę!

Zapewne wielu z was ma w domu swoich pupili - bez względu na to, czą są to psy, koty, chomiki czy... fretka. Czy zastanawialiście się kiedyś, co zwierzaki wyprawiają w domu pod waszą nieobecność? Te z książki Marianny Oklejak postanawiają zaserwować sobie prawdziwą ucztę muzyczną pod hasłem: no to gramy! A trzeba przyznać, że ich gust jest mocno zróżnicowany - Presley, Metallica, Pink Floyd, dla mnie to prawdziwy panteon gwiazd muzyki! Dość sporo miejsca poświęcono moim ulubieńcom, tj. zespołowi Queen z Freddiem Mercurym na czele.

Strasznie fajne w tej publikacji jest to, że treści nie stanowią tekstu ciągłego, bo na dobrą sprawę takie infoemacje można by sobie wygooglać. Tutaj mamy do czynienia z dialogami, dymkami itp. Uatrakcyjnia to tekst i doskonale koresponduje z warstwą graficzną, czyli dużymi, kolorowymi ilustracjami, które stanowią bardzo fajną interpretację gwiazd muzyki z różnych lat i stylów. 



Przekrój gwiazd jest naprawdę duży i różnorodny, stąd spore gabaryty publikacji - ponad sto dwadzieścia stron wypełnionych treścią wysokiej jakości - zarówno tekstową, jak i graficzną. A to narawdę świetna sprawa.

„No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Björk” to bardzo mocna pozycja w serii ART wydawnictwa Egmont. Zdecydowanie warta polecenia. Będzie prawdziwą ozdobą domowej biblioteczki!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

niedziela, 16 grudnia 2018

Mikrofon w stylu vintage ze statywem, podłączenie mp3



Przychodzę dziś do Was z inną zabawką - spoza serii "I'm a genius", którą tak bardzo uwielbiam. Chciałam jednak trochę poszerzyć horyzonty - szczególnie, że mam w rodzinie dzieciaka, który uwielbia śpiewać, grać na różnych przedmiotach i inne takie. Po prostu jest bardzo muzykalny, chociaż nie ma nawet pięciu lat. Stwierdziłam więc, że taka zabawka sprawi mu wiele radości - szczególnie, że jest ona dosyć ciekawa i trochę bajerancka. Nie myliłam się, maluch świetnie się przy niej bawił i nie chciał się od niej oderwać. Przejdźmy więc do konkretów, bo jestem pewna, że na nie czekacie najbardziej - żeby sprawdzić, czy i Waszym dzieciakom ta zabawka przypadnie do gustu. 

Chociaż pudełko jest głównie po angielsku, to łatwo domyślić się, co w sobie kryje - i do czego powinno się używać tego zestawu: nawet, jak się nie zna języka. W swojej recenzji wytłumaczę jednak dokładnie, co i jak. Mam nadzieję, że nawet jeśli nie rozumiecie tego, co pisze na opakowaniu, to po mojej recenzji będziecie wiedzieli, co się z czym je. Nie jest to jednak skomplikowany zestaw i sądzę, że nawet bez znajomości języka obcego, nawet dziecko jest w stanie się połapać co, jak i gdzie.


Jak zwykle zajmiemy się na początku informacją, dla kogo jest skierowana ta zabawka. Producent na opakowaniu zapewnia, ze już osoby powyżej trzeciego roku życia są w stanie się z nią bawić (w bezpieczny sposób) - a na stronie Alemaluch.pl jest ona umieszczona nawet w kategorii 10-11 lat, więc sądzę, że faktycznie dzieciaki w różnym wieku są w stanie się nią świetnie bawić - szczególnie jeśli lubią muzykę, lubią śpiewanie i przez chwilę chcą się poczuć jak profesjonalne gwiazdy.


Na opakowaniu pisze także, że urządzenie ma dwanaście piosenek - ale tak naprawdę ma ich znacznie więcej. Wystarczy, że podepnie się swój telefon i się coś puści. Zabawka ma bowiem funkcję podłączenia mp3, telefonu, czy też iPoda. Wystarczy więc kabelkiem połączyć telefon i zabawkę, a dziecko nagle zaczyna mieć dostęp do wielu piosenek. Zaraz zresztą Wam pokażę, jak wygląda ów zestaw - musicie mieć jednak jeszcze trochę cierpliwości. Na zdjęciu wyżej macie natomiast podgląd, jak to według producenta powinno wyglądać - jest to bowiem obrazek wzięty z pudełka.


Natomiast tu, na zdjęciu powyżej, macie zdjęcie tej części, która odpowiada za podłączenie telefonu, czy też innego sprzętu, i która ogólnie rzecz biorąc jest chyba najważniejsza częścią z tego zestawu. Jak widzicie, oprócz kabelka, są tu także różne funkcje - takie jak oklaski, włączanie, przyciszanie, pogłaśnianie, czy bębny. 

Jak się pewnie domyślacie - wypadałoby tu po raz kolejny poruszyć temat baterii, które nie są dołączane do zabawek, ale postanowię to sobie tym razem darować. Niemniej jednak jasno komunikuję, że są one potrzebne, żeby w ogóle odpalić ten sprzęt. W końcu efekty dźwiękowe i te dwanaście piosenek nie pójdą, jeśli ich nie będzie. Jeśli więc planujecie kupić to na prezent - dorzućcie przy okazji pudełko baterii do paczki! 


Oczywiście nie mogło zabraknąć regulowanego statywu, który miałby podtrzymywać mikrofon, który zaraz Państwu przedstawię. Można tutaj zwiększać i zmniejszać jego wysokość, żeby odpowiednio dobrać go do wzrostu dziecka. Co więcej, umocowuje się go właśnie w części głównej, o której chwilę temu Państwu opowiadałam. Ta zabawka nie jest z jakichś trwałych tworzyw, ale jeśli nie będzie się nią rzucać, tylko odpowiednio szanować, to powinna długo posłużyć. 


Przechodzimy do mikrofonu - bo pewnie Państwo na to czekali. Jak widzicie na zdjęciu, jest jest jakiś szczególny - co do tworzywa raczej każdy po tym zdjęciu może się domyślić, z czego to jest. Mikrofon jednak doskonale spełnia swoją funkcję i pozwala dziecku na to, żeby chociaż przez chwilę poczuło się jak międzynarodowa gwiazda. Dziecka nie obchodzi bowiem, czy to profesjonalny mikrofon, czy tylko zabawka - ono po prostu świetnie się przy tym bawi. Ba, ciężko odciągnąć chętne dziecko od tego sprzętu. 

Wydaje mi się, że jak na taką cenę, to ten sprzęt jest całkiem dobry. Profesjonalnych rzeczy w tej kwocie się nie może oczekiwać - bo sam mikrofon, który miałby byś porządny i który nadawałby się do nagrywania fajnych dźwięków, kosztuje mały majątek. Przy zakupie tego zestawu można sprawić dziecku jednak sporą radość - chociażby na chwilę. Twierdzę jednak, że jest to zabawka, do której mały piosenkarz, czy piosenkarka będą powracali wielokrotnie - nie tylko od święta. 

Polecam więc. Jestem przekonana, że to fajna alternatywa dla dziecka. Na pewno można się z nim świetnie bawić - razem śpiewać, razem spędzać czas i dodawać przy tym pewności siebie dziecku, chwaląc go za to, jak ładnie śpiewa. Myślę, że to świetny prezent - zarówno dla trzylatka, jak i dla jedenastolatka. Sprawdźcie sami!


TĘ ZABAWKĘ KUPICIE >>> TUTAJ <<<
Zestaw ten zrecenzowałam dla Was dzięki uprzejmości sklepu alemaluch.pl

sobota, 3 listopada 2018

Drewniany Ksylofon


Wszelkie instrumenty są niezwykle ważne w życiu dziecka. Rozwijają one nie tylko wrażliwość muzyczną, ale i kreatywność, a nawet zdolności manualne pociechy. Na szczególną uwagę zasługują tutaj drewniane zabawki, które zwykle charakteryzują się wytrzymałością, solidniejszym wykonaniem oraz harmonijnym dźwiękiem. Właśnie tymi cechami kierowałam się, zamawiając dla kilkuletniego chrześniaka Drewniany Ksylofon wyprodukowany przez Bontempi – włoską firmę, która od kilkudziesięciu lat specjalizuje się zarówno w zwyczajnych instrumentach dla dzieci, jak i tych bardziej profesjonalnych. I o ile samym wyglądem i dźwiękiem ksylofonu jestem zachwycona, tak mój egzemplarz nie do końca spełnił moje oczekiwania…
 

Na pierwszy rzut oka Drewniany Ksylofon prezentuje się nienagannie i wygląda naprawdę profesjonalnie, a czerwone litery, opisujące dźwięki (amerykańskie nazewnictwo), rzucają się w oczy. Zachwyciły mnie również lekkie i poręczne pałeczki oraz brzmienie sztabek – jest naprawdę urocze i przyjemne dla ucha. Niestety, po kilku nieudanych próbach zagrania znanego wszystkim Happy Birthday (wskazówki znajdują się na opakowaniu) okazało się, że to nie ja popełniam błąd, a jedna ze sztabek nie stroi – E brzmiało jak G! Bardzo się na tym zawiodłam, bowiem uniemożliwia to zagranie wielu melodii, a liczyłam, że ten instrument posłuży się mojemu chrześniakowi do poszerzenia muzycznych horyzontów…
 
Niemniej, mój egzemplarz nie okazuje się całkiem do niczego. Jako ZABAWKA do pobrzdąkania sprawdza się doskonale. Ba! Można zagrać na nim Panie Janie! Jest to również coś nowego, czym warto zainteresować dziecko (i narazić się na gniew rodziców), bo choć – w moim przypadku -funkcji swej do końca nie spełnia, tak bez wątpienia będzie to nie lada frajda dla mojego chrześniaka. I dla mnie też, bo – jak wspominałam wcześniej – brzmi pociesznie. Szkoda tylko, że nie sprawdza się w pełni jako instrument. Wierzę jednak, że to zwyczajnie ja miałam pecha. Wcześniej już miałam do czynienia z muzycznymi produktami firmy Bontempi i – wówczas – byłam w pełni zadowolona.


Drewniany Ksylofon to doskonały prezent dla małego muzykanta. Sprawia wrażenie bardzo wytrzymałego, dzięki czemu bez wątpienia posłuży nam przez długie miesiące, a może nawet lata. Wygląda też nieziemsko. Szkoda tylko, że mój egzemplarz jest wadliwy. Mimo to – polecam serdecznie.

Drewniany Ksylofon kupicie >TUTAJ< 

Zabawkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości sklepu alemaluch.pl :)