Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 maja 2022

Joris Chamblain & Lucile Thibaudier - "Enola i niezwykłe zwierzęta. Tom 1"

 


Scenarzysta: Joris Chamblain
Ilustrator: Lucile Thibaudier
Tytuł: Enola i niezwykłe zwierzęta. Tom 1 
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 09.03.2022
Liczba stron: 68
Wiek: 3+
Ocena: 8/10

Opis:

Początek przygodowej serii dla dzieci o Enoli, niezwykłej weterynarce specjalizującej się w pomaganiu stworom z baśni i legend. Pierwszy album zbiorczy zawiera dwa tomy oryginalne: „Niesforny gargulec” i „Na ratunek jednorożcom”. Enola jest gotowa ruszyć na koniec świata, aby ratować dziwne istoty będące w potrzebie lub niebezpieczeństwie. Pewnego dnia zostaje wezwana do miasteczka, gdzie gargulec zdobiący dach kościoła ciągle oblewa wodą ludzi wychodzących z mszy. Co poradzić na niegrzeczne zachowanie potworka? Może Enola znajdzie sposób. Zaraz potem będzie musiała pomóc jednorożcom, które mają poważne kłopoty!

Scenarzystą „Enoli” jest Joris Chamblain, współautor wielu opowieści dla dzieci, w tym znanych polskiemu czytelnikowi „Pamiętników Wisienki”. Lucile Thibaudier to publikująca od kilku lat graficzka, która zdobyła uznanie rysunkami do komiksów napisanych właśnie przez Chamblaina, m.in. do cyklu „Sorcières sorcières”.

Recenzja:


Niezwykłe zwierzęta i niezwykła dziewczynka specjalizująca się w ich leczeniu są bohaterami nowej serii komiksowej od wydawnictwa Egmont. Dziewczynka o fioletowych włosach już swoim wizerunkiem wywołuje sympatię, a gdy poznamy historie z jej udziałem, polubimy ją jeszcze bardziej. Tom 1 Enoli i niezwykłych zwierząt zawiera dwie opowieści. Zagrożone zostaje życie występujących w nich zwierząt, ale także bliskim z ich otoczenia. Czy młoda lekarka postawi trafną diagnozę i uratuje swoich pacjentów? Te fantastyczne historie w swojej metaforycznej treści zawierają też przesłanie o sile miłości i konieczności życia w zgodzie. 

Tom pierwszy, jak już wcześniej wspomniałam: zawiera dwie historie. Pierwsza z nich jest zatytułowana Niesforny gargulec. Dlaczego niesforny? Bo ochlapuje wodą ludzi wychodzących z kościoła. Nic nie pomaga, by odwieść go od tych niecnych uczynków. Wkrótce ma zostać rozbity, ale... o pomoc zostaje poproszona weterynarka Enola. Czy pani doktor wraz ze swoim pomocnikiem postawią trafną diagnozę i zdołają uchronić gargulca przed zagładą? Historia jest krótka, ale interesująca. Chcemy poznać przyczynę problemów stworzenia i drżymy o jego los. Zakończenie i rozwiązanie sprawy również nam się podobało. Niesie ono ze sobą piękne przesłanie o miłości, potrzebie bliskości i życiu rodzinnym. Jest to naprawdę fajna opowiastka. 


Druga część komiksu nosi tytuł Na ratunek jednorożcom. Pomiedzy pewną grupą ludzi a jednorożcami powstaje konflikt, w wyniku którego zostaje zagrożone życie tych niezwykłych stworzeń. I tutaj do akcji wkracza Enola, by przeprowadzić śledztwo oraz postawić odpowiednią diagnozę. Dlaczego jednorożce zaczynają czuć się i zachowywać podejrzanie? Czy młoda lekarka znajdzie przyczynę i zapobiegnie najgorszemu? Ta opowieść opiera się na fakcie, że niekiedy w skutek naszych działań możemy zaszkodzić innym, choć było to całkiem niezamierzone z naszej strony. Bedziemy świadkami konfliktu, małej fali agresji, ale także poczujemy się zaintrygowani tajemniczą przyczyną choroby jednorożców, chcąc poznać jej źródło i rozwiązanie.



Komiks ma duży format A4 i twardą oprawę. Prezentuje się bardzo ładnie. Bajkowe rysunki umilają czas czytania i pobudzają wyobranię, by można zobaczyć w myślach rozgrywające się wydarzenia. Sama bohaterka zaś to osoba, którą łatwo polubić. Kocha zwierzęta i stara się jak może, by je ratować. Zarówno sposób bycia weterynarki, jak i jej wygląd zachwycają. Zwłaszcza fioletowe włosy, o których wspomniałam na początku. Moja sześcioletnia bratanica była nimi urzeczona. Towarzysz Enoli, czyli kot Maneki również wzbudza pozytywne uczucia. Z pewnością zarówno chłopcy jak i dziewczynki przepadające za historyjkami z tajemnicą, niebezpieczeństwem i detektywistycznymi wątkami, chętnie poznają Enolę i niezwykłe zwierzęta. 

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Kami Garcia, Gabriel Picolo - "Młodzi Tytani. Beast Boy kocha Raven"

Scenariusz: Kami Garcia
Ilustracje: Gabriel Picolo
Tytuł: Młodzi Tytani. Beast Boy kocha Raven
Cykl: DC powieść graficzna 13+
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 9 marca 2022
Liczba stron: 192
Ocena: 8/10

Opis:

Zdawałoby się, że to zdarzyło się lata temu, ale minęło ledwie kilka dni, odkąd Rachel Roth odzyskała pamięć, uwięziła demonicznego ojca Trigona w swoim amulecie i opłakiwała złamane po raz pierwszy serce. Nie ma jednak czasu, by zamartwiać się przeszłością… Musi znaleźć sposób, by na dobre pozbyć się Trigona. Garfield Logan wciąż nie może uwierzyć, że ma moc przemiany w zwierzęta. Ponadto kontrolowanie nowo odkrytych zdolności jest trudne, a ich nieprzewidywalna natura może mieć niebezpieczne konsekwencje. Świadomość, że rodzice ukrywali przed nim taki sekret, powoduje, że czuje się bardzo samotny. Oboje szukają odpowiedzi, których udzielić może tylko jedna osoba: Slade Wilson. Kiedy Raven i Gar wpadają na siebie w Nashville, czują, że rodzi się między nimi więź, mimo tajemnic, które próbują przed sobą ukryć. Wiele zaufania i odwagi będzie potrzebne, by zaleczyć rany z przeszłości. Czy zdołają znaleźć w sobie akceptację tych najmroczniejszych stron? A może nawet miłość?

Recenzja:

DC powieść graficzna 13+ to jeden z moich ulubionych obecnie wydawanych cykli komiksów. Mam ogromną słabość do superbohaterów, Młodych Tytanów i całej reszty, bo – bądź, co bądź – przy opowieściach i kreskówkach o nich się wychowałam. Ta seria to dla mnie odświeżenie znanych postaci w nietuzinkowy sposób – zarówno znakomicie napisany, jak i barwny, gdyż w tych kolorowych kadrach można się zakochać!

Młodzi Tytani. Beast Boy kocha Raven
to kolejna fantastyczna przygoda ze znanymi mi bohaterami. Niestety, nie miałam jeszcze przyjemności z komiksem o Raven, więc – można rzec – rzuciłam się na nieco głębszą wodę, jednak nic bardziej mylnego. Nawet osoby, które nie znają wcześniejszych tytułów z cyklu bez trudu się tu odnajdą, a to wszystko przez wzgląd na fenomenalny scenariusz – nie zdradza on co prawda zbyt wielu szczegółów z innych części, ale dostarcza nam istotnych informacji, dzięki czemu bez trudu odnajdujemy się w tej przygodzie. Oj, a dzieje się tutaj wiele…

Większość komiksu skupia się tutaj na poznaniu się i rozwijającej relacji pomiędzy Garem (Beast Boyem) a Raven (Rachel). Muszę przyznać, że to para – choć z pozoru różna – naprawdę świetnie się dogaduje (no, może nie od początku), a więź pomiędzy nimi wypada autentycznie i… urzekająco. Naprawdę, rzadko kiedy shipuję postaci od razu, a tutaj… hmm… naprawdę, nie miałam wyjścia! Żałuję, że nie do końca wiedziałam, co przeżyła tytułowa bohaterka wcześniej, jednak mam zamiar szybko nadrobić ten brak, aby w pełni ujrzeć tę historię! Warto tu dodać, że kwitnąca przyjaźń – a raczej coś więcej – pomiędzy bohaterami to nie jedyny tu wątek – czyha na nich niebezpieczeństwo. Jeśli jesteście ciekawi jakie – koniecznie musicie sięgnąć po ten komiks, bo nic więcej Wam nie zdradzę!

Młodzi Tytani. Beast Boy kocha Raven to cudownie wydany komiks, który jest ucztą zarówno dla oczu, jak i dla ducha, gdyż jego treść jest pełna emocji i przygód! Przy tym tytule można się wzruszyć, zaśmiać się w głos i przeżyć dreszczyk emocji – z całą pewnością to pozycja bardzo atrakcyjna dla nastolatków, jak i młodych dorosłych! Jeśli macie w rodzinie miłośników niebanalnych bohaterów o nadprzyrodzonych mocach – jestem przekonana, że w tym tytule (jak i wszystkich innych z tego cyklu) zakochają się bez pamięci! Polecam z całego serca!

P.S. Stylówa Raven jest GENIALNA! <3

wtorek, 15 marca 2022

Dav Pilkey - "Dogman. Wichrowe Bzdurza"


 Autor: Dav Pilkey
Tytuł: Dogman. Wichrowe bzdurza
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 27.10.2021
Liczba stron: 240
Wiek: 10+ lat
Ocena: 6/10

Opis:

Dziesiąty, finałowy tom bestsellerowej serii Dava Pilkeya, twórcy Kapitana Majtasa.

Absolutny światowy bestseller!

Dogman to #1 na listach bestsellerów New York Timesa wśród książek dla dzieci.

Książki z serii o Dogmanie są jednymi z najlepiej sprzedających się książek wśród wszystkich kategorii na Amazon.com.

EKRANIZACJA W PRZYGOTOWANIU!

DreamWorks Animation planuje ekranizację Dogmana! Reżyserem filmu ma być Peter Hastings, scenarzysta takich dziecięcych klasyków jak Animaniacy oraz Pinky i Mózg!

Wicher historii dmie w mieście, a zło nie śpi – przeciwnie, sięga wyżyn absurdu w swojej przewrotności!
Czym się różni koci kić od kociej kozy? Czy miłość jest wieczna? (tak)
Czy słodki Kocio pokona obmierzły kwas? Czy nieustraszony Dogman, nieustępliwie warujący stróż nieugiętego prawa, także tym razem skoczy na wysokość zadania? I czy kijanka, choćby nawet telekinetyczna, może odmienić losy świata?
Na te pytania Czytelnik znajdzie odpowiedzi w Wichrowych Bzdurzach, finałowym odcinku fascynującej komiksowej sagi o Dogmanie i jego wiernych jak pies przyjaciołach.
Niezwykle popularna seria Dogman Dava Pilkeya przemawia do czytelników w każdym wieku i porusza uniwersalne tematy, takie jak miłość, empatia, życzliwość, wytrwałość i wielkie znaczenie dobrych uczynków w codziennym życiu.

Recenzja:


Dogman to seria komiksów dla dzieci, w której głównym bohaterem jest pies, mający wiele wspólnego z policjantem. Przyznam szczerze, że Wichrowe bzdurza to pierwszy tom w naszej bibliotece, ale - o zgrozo! - ostatni w tym właśnie cyklu wydawniczym. Pomyślałam, że niewiele stracimy, zaczynając przygodę z tą historią od końca lecz niestety tym razem się pomyliłam. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zdobyć pozostałe tomy z serii i lepiej poznać Dogmana oraz jego perypetie. Wrażenia z ostatniego tomu na podstawie nieznajomości poprzednich części są zapewne mniej pozytywne niż te bezpośrednio od czytelników będących na bieżąco z tym cyklem. Niemniej jednak i po lekturze, tylko tego tytułu, wyrobiłam sobie pewną opinię, którą chciałabym się z wami podzielić. 

Ten komiks jest tak zakręcony, że czytając go nie wiedziałam o czym on jest. Dopiero pod koniec zrozumiałam jego ważne przesłanie dotyczące miłości, które jest piękne i warte zapamiętania. Znajdziecie je na poniższym zdjęciu. 
 
 
Z perspektywy rodzica najbardziej w tej części podobało mi się właśnie owo przesłanie oraz ciekawe doświadczenia wizualne podczas czytania, nadające rysunkom ekspresji i w pewien sposób je ożywiające. Trudno jest to wytłumaczyć za pomocą słów, ale autor pośrednio - przez swoich bohaterów (bo to oni są twórcami tego tomu) wszystko wyjaśnia. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć, o co mniej więcej w tej zabawie chodzi. Muszę przyznać, że po raz pierwszy spotkałam się z taką taktyką w komiksie i bardzo mi się ona spodobała. Na końcu znajdziecie także kurs rysunku krok po kroku i to też uważam za ciekawy oraz kreatywny dodatek.




Jak natomiast ten komiks przyjął mój dziesięcioletni syn? Oczywiście bardzo pozytywnie. Podobały mu się te same kwestie co i mnie, a dodatkowo był bardziej zaangażowany w treść, a szczególnie podobały mu się dialogi pomiędzy bohaterami,  poruszające dosłownie - śmierdzące - kwestie. Dla przybliżenia tematu pokażę na zdjęciu poniżej jeden z nich.


Osobiście nie jestem zwolenniczką takich wypowiedzi, ale wyznam, że sama uśmiechnęłam się pod nosem podczas ich czytania. Dla mnie to już był raczej śmiech pobłażliwy, ale mój syn oczywiście był szczerze tymi dialogami rozbawiony. Kupa i wszystko co z nią związane nabiera szerszego wymiaru. Nie da się ukryć, także w dziecięcej literaturze. Chociaż nie zachwycił mnie ten komiks to znajduję w nim dużo plusów, do tego stopnia, by uznać pracę autora za dość ciekawą i na pewno oryginalną. Jeśli zamierzacie poznać Dagmana to polecam zacząć od pierwszej części. Sami też tak zrobimy, bo warto dać mu szansę zwłaszcza, że został doceniony nawet przez twórców filmowych. Niewątpliwie ma przed nami wiele do odkrycia, a ten tom jest zwieńczeniem serii, który fani na pewno przyjmą z nostalgią i niejakim smutkiem, że to już w pewnym sensie koniec tej przygody.
 
 

 Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Jaguar.

sobota, 14 sierpnia 2021

Thierry Culliford, Falzar i Antonello Dalena - "Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1"


Scenarzysta: Thierry Culliford, Falzar
Ilustrator: Antonello Dalena
Tytuł: Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 24.03.2021
Liczba stron: 40
Wiek: 3+
Ocena: 8/10

Opis: 

Pierwszy tomik zupełnie nowej serii o Smerfach. Przeznaczona jest dla najmłodszych czytelników i pomaga im w przezwyciężeniu wszelkiego rodzaju lęków i problemów. Każdy album jest uzupełniony zrozumiale napisanymi radami dla rodziców, jak mają rozmawiać z dzieckiem, aby pomóc mu w kłopotach emocjonalnych. Także same dzieci mogą korzystać z tych wskazówek. Strachuś boi się wszystkiego, jednak najgorzej jest nocą – nie może zasnąć, bo czuje obezwładniający strach przed ciemnością. W dodatku jego krzyki sprawiają, że cała wioska budzi się raz za razem. Na szczęście innym Smerfom i Papie nie brakuje pomysłów, jak pomóc biednemu przyjacielowi!  

Seria komiksów „Smerfy i świat emocji” pomaga rodzicom rozmawiać z dziećmi o emocjach.  

Smerfy wymyślił belgijski scenarzysta i grafik Pierre Culliford (1928–1992) używający pseudonimu Peyo. Seria dla najmłodszych jest współtworzona przez jego syna Thierry’ego. 

Recenzja:

Smerfy to stworzenia, które już od bardzo dawna zabawiają swoimi perypetiami najmłodszych fanów komiksów, bajek i filmów animowanych. Z całą pewnością na świecie  trudno by znaleźć taką osobę, która chociaż raz nie zetknęłaby się z tymi niebieskimi stworkami. Ich historie nie tylko są doskonałą rozrywką, ale bardzo często mają także edukacyjny wydźwięk. Tym razem nowa seria komiksowa zatytułowana Smerfy i świat emocji od wydawnictwa HarperKids pozwoli dzieciom oswoić się z różnymi sytuacjami w życiu codziennym, w których górę biorą emocje. Pierwszy tom nosi tytuł Smerf, który bal się ciemności i dotyczy nieprzyjemnego uczucia, jakim jest strach. Czego zatem boi się bohater owego komiksu i czy uda mu się przezwyciężyć swoje lęki? Z pomocą najbliższych wszystko jest możliwe. Młodzi czytelnicy poznają ciekawą opowieść, a jednocześnie uświadomią sobie, że strach wcale nie musi być taki... straszny, jak go malują.

Strach przed ciemnością jest mi znany z własnego doświadczenia, gdyż mój starszy syn, mimo iż ma już dziesięć lat to nadal się jej obawia i zapala światło, wychodząc nocą do toalety, a także trudno jest mu samodzielnie zasnąć. Oczywiście pozwalam mu na zapalenie lampki w pokoju, ale też chciałabym by stopniowo pozbywała się swoich lęków. Tak naprawdę nie istnieje jedno skuteczne antidotum na oswojenie się z ciemnością. Nawet historia Strachusia jest tego przykładem. Oswojenie strachu nie jest łatwym procesem i wymaga pomocy bliskich. Na szczęście to uczucie ma nie tylko wady, ale także zalety. Jakie? Otóż odczuwanie strachu sprawia, że stajemy się czujniejsi, przez co jesteśmy bardziej świadomi niebezpieczeństwa i możemy się przed im ochronić. W tej publikacji nie zapomniano o tej stronie lęku i jest to wyraźnie zaznaczone w jej drugiej części, zawierające porady napisane przez specjalistkę.

Przechodząc do samej historii, trzeba napisać, że nie jest ona jakaś szczególnie wyjątkowa, czy ponadprzeciętnie interesująca. Wszystko dzieje się w wiosce Smerfów, a głównym fabularnym problemem jest oczywiście obawa jednego z bohaterów przed ciemnością i jego trudności w zasypianiu. Te kłopoty mają druzgocący wpływa na wszystkich mieszkańców osady. Przeszkadzają im w spokojnym zasnięciu i bezproblemowym przespaniu całej nocy. Czy Smerfom uda się pomóc swojemu towarzyszowi i wesprzeć w pokonaniu nieprzyjemnych lęków? Oczywiście są na to sposoby, ale jak się szybko okazuje wszystko ma swoje złe strony... Liczyłam na ciekawsze rozwiązanie problemu Strachusia, niestety zakończenie okazało się mało zaskakujące i niezbyt rewolucyjne, chociaż zapewne nieco pomocne w przezwyciężaniu lęków. Niemniej jednak sam fakt zwrócenia uwagi na ten problem i jego dalsze opracowanie staje się przydatne dla dzieci, które się z nim borykają, ponieważ ukazuje go jako coś zupełnie naturalnego, z czym można się zmierzyć i osiągnąć jeszcze z tego korzyści. To zdecydowany plus całej publikacji.


Komiks wydano w miękkiej, ale nieco usztywnianej i zalaminowanej okładce. Całość ma mały, wygodny w użytkowaniu format. Historyjka jest krótka i niezbyt skomplikowana, dlatego już trzylatki powinny w skupieniu wysłuchać jej do końca. Ilustracje są kolorowe i wyraźne, trochę w innym stylu niż te znane nam z właściwej serii komiksów o Smerfach. Dostosowane zostały do preferencji młodszych odbiorców. Na końcowych stronach znajdziemy dodatek opracowany przez psycholożkę dziecięcą i psychanalityczkę dotyczący oczywiście różnych stron strachu i porad na temat tego, jak go oswoić. Niewątpliwie publikacja ta jest wartościowa i potrzebna. Pozwala spojrzeć na strach z innej strony, a dla rodziców jest pomocą i skarbnicą inspiracji do rozmów z dziećmi o odczuwanych przez nich lękach.


Smerfy i świat emocji. Smerf, który bał się ciemności. Tom 1 to ciekawa propozycja z gatunku komiksów o emocjach dla najmłodszych. Krótka historyjka chociaż zwyczajna ma w sobie swój urok oraz szczyptę humoru tak charakterystyczną dla owych niebieskich stworków. Dodatek napisany przez specjalistę pomaga lepiej zrozumieć, czym jest strach i rozpocząć walkę z jego oswojeniem. Warto zapoznać się z tym i kolejnymi tomami z serii, bo są one wartościowymi tytułami wspierającymi rozwój emocjonalny naszych dzieci.

Komiks zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont.

niedziela, 8 sierpnia 2021

Alex Alice, Alain Ayroles - „Chimery Wenus. Tom 1”

Scenarzysta: Alex Alice, Alain Ayroles
Ilustrator: Etienne Jung
Tytuł: Chimery Wenus. Tom 1
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 28 lipca 2021
Liczba stron: 56
Ocena: 9/10

Opis:

Seria „Chimery Wenus” to seria poboczna „Gwiezdnego zamku”. Podbój kosmosu trwa! W 1873 roku, gdy imperia lądowe walczą o panowanie nad Układem Słonecznym, aktorka Helena Martin wyrusza na Wenus w poszukiwaniu swojego narzeczonego, więźnia skazanego przez Napoleona III. Na tej odległej planecie grozi kobiecie mnóstwo niebezpieczeństw, chociażby zamieszkujące ją groźne dinozaury. Ta niezłomna aktorka operetkowa wyruszy przez dżunglę opanowaną przez dinozaury i szalejące oceany do najdziwniejszych granic gwiazdy, gdzie natknie się na pozostałości tajemniczej cywilizacji.

Recenzja:

Na wstępie szczerze Wam przyznam, że absolutnie nie znam Gwiezdnego zamku, niemniej opis Chimery Wenus tak ogromnie mnie zaintrygował, że wprost nie mogłam sobie odmówić lektury tego komiksu. I bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam i – jako, że jest to seria poboczna, historia równoległa do tej stworzonej w pierwotnym cyklu – sprawie odnalazłam się w treści całkiem, a jakiekolwiek ewentualne braki w znajomości świata nie popsuły mi w żaden sposób frajdy z czytania.

Chimery Wenus
są dość specyficznym komiksem, który według mnie jest bardziej dla młodzieży, niż dla dzieci (a w kategorii dla młodszych figuruje na stronie EGMONTu). Przede wszystkim ma on nieco większy próg wejścia – nie tylko przez soczyste wątki sci-fi, ale i nawiązania historyczne, o których młody czytelnik pojęcia może nie mieć. Co więcej, przedstawione tematy są tutaj raczej dojrzałe, chwilami nieco filozoficzne, innym razem kłaniają się ku szeroko pojętym naukom bardziej ścisłym. Oczywiście, nie brakuje w tym komiksie i humoru, ale nie jestem pewna, ale nie każdy dowcip jest też skierowany do mniejszego odbiorcy – mam tu na myśli choćby podekst subtelnie seksualny. Dla mnie jednak, jako dorosłego odbiorcy, Chimery Wenus okazały się najprawdziwszą ucztą i fenomenalną rozrywką – i od strony fabularnej, i od strony wizualnej.

Ilustracje Etienne’a Junga to jest mistrzostwo świata. Na samym początku witają nas intrygujące wycinki z gazet, a sam komiks graficznie przypomina mi animację Anastazji z 1997 roku, jeden z moich ulubionych filmów animowanych, co z całą pewnością również pogłębiło moją sympatię do tego tytułu. Kadry tutaj są jednak znacznie bardziej barwne, a zachwycają nie tylko historyczne stroje i salony, ale i ilustracje elementów fantastycznych. Na kadrach pojawiają się między innymi fenomenalne wynalazki, dinozaury oraz… inne nieprawdopodobne istoty. Podobnie jak do treści, tak i tu mam zarzut do tego, że nie jest to komiks za bardzo dla dzieci – ot, pojawia się tutaj choćby krew czy niepokojące istoty…


Chmiey Wenus. Tom 1 to kawał fascynującej przygody, od której oderwać się jest rzeczą niemożliwą. Mamy tutaj fascynujące wątki nawiązujące do historii, cudowny klimat – iście pomieszanie czasów wiktoriańskich z science fiction, fenomenalnych bohaterów (dwoje głównych to sztos, gdyż obserwujemy na zmianę losy Heleny, aktorki operetkowej i jej ukochanego) oraz zjawiskową oprawę graficzną… Jestem absolutnie zakochana w tym tytule i polecam ją nastolatkom i dorosłym, bo dla dzieci taki tytuł to jednak za wcześnie. Wiedzcie, że to prawdziwe cudo!

niedziela, 1 sierpnia 2021

Cykl Najwybitniejsi Naukowcy - „Arystoteles”, „Einstein

Autor: Jordi Bayarri
Tytuły: Arystoteles. Głód wiedzy, Einstein. Przeskok kwantowy
Cykl: Najwybitniejsi Naukowcy
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 14 lipca 2021
Liczba stron: 48+48
Ocena: 9/10

Opis:

Arystotels. Głód wiedzy: Arystoteles już od najmłodszych lat chciał zdobywać jak najszerszą wiedzę o otaczającym go świecie. Interesowało go wiele zagadnień – od działalności człowieka, przez politykę i etykę, po wszystkie aspekty otaczającej go przyrody. Dzięki temu położył podwaliny pod rozwój logiki i nauk przyrodniczych, szczególnie astronomii, fizyki i biologii. W Atenach założył szkołę filozoficzną w”liceum”.

Einstein. Przeskok kwantowy: Czwarty tom kolekcji „Najwybitniejsi Naukowcy” opowiada o badaczu, którego teorie znają niemal wszyscy – Albercie Einsteinie, fizyku teoretycznym, filozofie nauki, pedagogu, wykładowca uniwersyteckim oraz laureacie Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w 1921 roku. Komiks pozwala poznać historię jego dzieciństwa, badań naukowych, fascynacji matematyką i muzyką, a także problemów ze znalezieniem pracy i kłopotów w czasie pracy nad odkryciami, dzięki którym zrewolucjonizował ówczesną fizykę. Teorie Einsteina fascynowały współczesnych mu naukowców i zwykłych ludzi. Sprawiły, że fizyka była na ustach wszystkich. Dzięki jego dokonaniom nastąpił wielki skok w naukach ścisłych. ogrodach Lykejonu, otaczających świątynię Apollina Likejosa, od której nazwy powstało słowo 

Recenzja:

Najwybitniejsi Naukowcy zawojowali nasze serca tomami pierwszymi, o Marie Składowskiej-Curie i Darwinie, dlatego nie mogliśmy przepuścić okazji, do komiksowego spotkania z kolejnymi osobami ze świata nauki. Ogromnie podoba mi się fakt, że przedstawia on postaci z doprawdy szerokiego naukowego grona i już nie mogę się doczekać tego, kogo pozwolą mojemu siostrzeńcowi poznać części kolejne!


Wydawnictwo EGMONT zdecydowanie umie zachęcić młodego człowieka do edukacji. Komiksy ponownie znakomicie wyglądają i są fantastycznie wydane. Mimo niewielkiego formatu oraz stosunkowo małej ilości stron, fenomenalnie potrafią przedstawić omawiane postaci. Wszystko to za sprawą przyjemnej dla oka kreski autora, kolorowej i sympatycznie przedstawiającej postaci oraz ich ważne naukowe dzieje. Komiksowe historie to jednak nie wszystko, gdyż w tych książeczkach znajdują się także biogramy najważniejszych osób w otoczeniu naukowych (które możemy poznać już w kadrach) oraz najważniejsze daty w życiu tytułowych bohaterów. Każdy komiks posiada także posłowie dr. Tomasza Rożka, którego wielu z Was pewnie kojarzy z kanału Nauka To Lubię (jeśli nie znacie tego kanału, szybko nadróbcie braki!). W dodatkowych materiałach znaleźć można i szkice, które… są po prostu bardzo miłe dla oka. ;)


O fabule komiksów możecie przeczytać więcej w opisie, dlatego pozwólcie, że skupię się już stricte na wrażeniach z lektury. Arystoteles. Głód wiedzy i Einstein. Przeskok kwantowy okazały się przefantastyczne i bardzo przystępne dla młodego odbiorcy. Autor serwuje czytelnikowi nie tylko nieco wiedzy, ale i humorystycznie podchodzi do przekazywania tych informacji, dzięki czemu szybko zdobywa zainteresowanie dziecka. Nie myślcie jednak, że te komiksy są infantylne, bo przekazują faktyczne ciekawostki z życia naukowców! Nie można zapomnieć też o wcześniej wspomnianej sympatycznej kresce, dzięki której komiksy czyta się przyjemniej. Myślę, że to doprawdy kapitalna zachęta na poznanie bliżej wybitnych naukowców, bo z tymi komiksami nie można się nudzić – szczególnie, że przedstawiają różne dziedziny nauki, w różnych czasach.


Cóż mogę powiedzieć? Zarówno Arystoteles. Głód wiedzy, jak i Einstein. Przeskok kwantowy to komiksy warte polecenia, które uczą, bawią i cieszą oczy. W takiej formie poznawanie naukowców to czysta frajda – i to nie tylko dla dziecka, ale i rodzica, bo i ja – jako osoba dorosła – bawiłam się przy nich przednio. W tej chwili zapowiedziany jest komiks o Newtonie, którego będziemy wyczekiwać z niecierpliwością. Jeśli szukacie sposobu na barwną i przyjemną edukację – koniecznie sięgnijcie po te niepozorne książeczki! Polecamy z całego serca!

poniedziałek, 28 czerwca 2021

Kristen Gudsnuk - "Minecraft. Na pastwę mobów. Tom 2

Scenariusz: Kristen Gudsnuk
Ilustracje: Kristen Gudsnuk
Tytuł: Na pastwę mobów
Cykl: Minecraft, tom 2
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 88
Ocena: 7/10

Opis:

Druga część przygód z serii „Minecraft: Na pastwę mobów” na podstawie popularnej gry komputerowej. Po ocaleniu swojego mentora, pożartego przez withera, łowcy potworów Cahira i Orion wyruszają na wyprawę, aby rozwiązać tajemnicę ciążącej na ich przyjaciółce klątwy, która powoduje, że dziewczynka przyciąga moby jak magnes. Aby znaleźć lekarstwo na przypadłość Atrii, muszą odnaleźć dawną rywalkę Senana. Okazuje się jednak, że sprawy wyglądają inaczej, niż mogłoby się zdawać. Chociaż wielka rezydencja i kocia fontanna wielkiej magini są wyjątkowo urocze, jej lochy skrywają mroczny sekret – miażdżarkę mobów! A podczas wizyty w mieście dzielne bliźnięta zapoczątkują lawinę wydarzeń, która doprowadzi do zombie apokalipsy. Czy uda im się ocalić miasto i jego pechowych mieszkańców?

Recenzja:

Pewnie nie raz wspominałam, że u moich podopiecznych jest szał na Minecrafta i wszystko, co z nim związane. Bardzo się cieszę, że powstaje tyle książek i komiksów w tej serii – szczególnie takich, jak cykl od Kristen Gudsnuk. Na pastwę mobów to drugi tom komiksu od tej scenarzystko-artystki, bogaty w przygody oraz niesamowitości ze świata gry!

Tym, co rzuciło mi się w oczy przy tym komiksie są rady dla młodych fanów gry – umieszczenie przed pierwszymi kadrami przygody. Dotyczą one bezpieczeństwa w sieci, o którym warto rozmawiać i pewne reguły przypominać – nawet, gdy są dla malca jasne. Bardzo doceniam takie dodatki! I – skoro już przy treściach gratisowych jesteśmy – na ostatnich stronach znajdują się króciutkie komiksiki, szkice i konspekty postaci, a nawet zdjęcia z tworzenia komiksu – przedstawiające psa autorki, żądnego pieszczot. Urocze!

Sama przygoda wciąga od pierwszych stron, niemniej, żeby doskonale odnaleźć się w historii, warto znać tom pierwszy. Mamy tutaj znanych bohaterów oraz ich sprawy, o których napomknięte było wcześniej. Spotykamy także mnóstwo mobów, które nie ułatwiają życia Cahirze oraz całej gromadce – zresztą nad dziewczyną ciąży klątwa, która je do niej przyciąga. Nie jest to jednak takie złe, bo – oczywiście, nie licząc niebezpieczeństwa – prowadzi także do wielu przezabawnych sytuacji, przygód oraz… zacieśniania przyjaźni!

Autorka poprzez zabawę porusza tematy wartościowe dla młodego czytelnika, choćby wspomnianej przyjaźni, a dialogi tutaj są cudownie humorystyczne. Sama kreska także ma ton raczej zabawny i choć jest prosta, to zdecydowanie przyciąga uwagę. Kolorystyka także zasługuje na uwagę – przez większość przygód towarzyszą nam kolory bardziej pastelowe, przyjemne dla oka – kadry nie męczą, a cieszą – podobnie jak sposób przedstawienia minecraftowych mobów oraz bohaterów na nich! Pociesznych mordek głównych bohaterów nie da się nie lubić.

Drugi tom minecraftowego cyklu Na pastwę mobów z całą pewnością urzeknie każdego miłośnika gry. To pozycja bogata w wartościowe lekcje i mnóstwo rozrywki, a od samej historii oderwać się nie można. Polecam z całego serca – jeśli macie w rodzinie fana Minecrafta, koniecznie sprezentujcie mu tę serię! Nie mogę doczekać się kontynuacji!

niedziela, 27 czerwca 2021

Carbone, Gijé - "Pozytywka. Witamy w Pandorii. Tom 1"

Scenariusz: Carbone
Ilustracje: Gijé
Tytuł: Witamy w Pandorii
Cykl: Pozytywka, tom 1
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 56
Ocena: 8/10

Opis:

Pierwsza część przygodowej opowieści o dziewczynce, która zostaje wezwana na pomoc przez mieszkańców ukrytego świata...
Nola obchodzi ósme urodziny, ale czuje przede wszystkim smutek, bo tęskni za niedawno zmarłą mamą. Czy chociaż trochę rozweseli ją prezent – piękna pozytywka? Dziewczynka przekręca kluczyk zabawki i... tak rozpoczyna się wielka przygoda! Nola przedostaje się do krainy dziwów, gdzie spotyka niezwykłe istoty i wpada w wir szalonych wydarzeń, a przede wszystkim poznaje sekrety z przeszłości swojej mamy. Czy jednak nawet najbardziej fascynujące przeżycia mogą uleczyć ból po stracie ukochanej osoby?

Recenzja:

Strata bliskiej osoby to sytuacja niełatwa i bardzo się cieszę, że powstają pozycje, które otwarcie o śmierci wspominają – wszak to może dotknąć rodzinę każdego. W Witamy w Pandorii, pierwszym tomie Pozytywki ten temat również się pojawia – głównej bohaterce niedawno zmarła mama. Otrzymuje w prezencie piękną pozytywkę, która do niej należała i… w ten sposób rozpoczyna się jej magiczna podróż – w której odkrywa nie tylko nowy świat, ale i ma szansę dowiedzieć się nieco o przeszłości swojej mamy.

Opowieści, gdzie bohater lub bohaterka przenoszą się do magicznego świata nie są niczym nowym, niemniej Carbone i Gijé udowadniają, że wciąż można to zrobić w sposób oryginalny i nietypowy. Nola dostaje się poprzez pozytywkę do tytułowej Pandorii, gdzie poznaje nowych przyjaciół i jednocześnie ma szansę dreptać śladami swojej mamy – co zdaje się odrobinę ukajać ból po jej śmierci. W tym ukrytym świecie na dziewczynkę czeka mnóstwo niesamowitości, a także… pewne śledztwo.

To, co rzuciło mi się w oczy, że świat Pandorii jest znakomicie wykreowany. Choć komiks nie jest zbyt długi, a Nola nie przebywa przez cały czas opowieści w nim, możemy go całkiem nieźle poznać – zarówno wizualnie, pod względem niebywałych istot, jak i uszczknąć zasad w nim panujących. Jak szybko się okazuje, zostają tutaj przedstawione także inne sprawy ważne, jak choćby tolerancja czy też temat miłości – można rzec - ponad reguły w tym świecie panujące. Na uwagę zasługuje także kreacja postaci, których ocenianie po pozorach okazuje się krzywdzące.

Interesująca jest także kwestia wizualna komiksu, bo ilustracje są przebajeczne – co w zasadzie nie było dla mnie zaskoczeniem, bo okładka to cudo. Ogromnie przypadła mi kreska, nieco kredkowa (że tak powiem) – niesamowite barwy i piękne cieniowania. Różnorodność istot oraz emocje wymalowane na twarzach bohaterów (kocham miny Noli!) także zachwycają – graficzna strona Witamy w Pandroii tworzy świat równie cudownie, jak i treść.

Witamy w Pandorii to kolejny wspaniały komiks dla młodych czytelników od Wydawnictwa EGMONT, w którym można się zakochać. Ten tom zdaje się być zaledwie wstępem do przygody, gdyż scenariusz maluje przed nami wiele niewiadomych, przez co czekanie na część kolejną jest dość bolesne (a ta dopiero w sierpniu!) – bardzo chciałabym wiedzieć, jakie jeszcze przygody spotkają Nolę! Jeśli lubicie magiczne światy, pełne niezwykłości – polecam z całego serca!

poniedziałek, 21 czerwca 2021

Malin Falch - „Światła północy. W dolinie trolli. Tom 1”

Scenariusz i rysunki: Malin Falch
Tłumacz: Mateusz Lis
Tytuł: W dolinie trolli
Cykl: Światła północy, tom 1
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 168
Ocena: 11/10

Opis:

Bestsellerowa seria na rynku skandynawskim. Początek prawdziwej sagi o dalekiej Północy – gdzie trolle mogą się okazać przyjazne, za to ludzie bardzo wrodzy. Gdzie niedźwiedzie mówią, a węże morskie są postrachem wód! Pewnej nocy do domu uwielbiającej tajemnice i opowieści o dalekich stronach dziewczynki trafia dziwny gość. Zabiera Sonję do niebezpiecznej i niezwykłej krainy... Za sprawą magii bohaterka trafia do miejsca, które w niczym nie przypomina współczesnej Norwegii, ale nosi je w swoim sercu każdy, kto kiedykolwiek doświadczył wpływu świateł Północy. Tak rozpoczyna się przygoda pełna potworów, wikingów i walki o dobro.

Komiks „Światła Północy” to piękna i chwytająca za serce podróż do świata skandynawskich mitów, legend i baśni.

Recenzja:

Komiks o wyprawie do świata skandynawskich mitów, legend i baśni? Takiej przygody odmówić sobie nie mogłam – i myślę, że żaden miłośnik magicznych lektur nie zdoła się tytułowi W dolinie trolli oprzeć. Dlaczego? Przeczytajcie moją recenzję, a się dowiecie! ;)

Ogromnie zaskoczył mnie już sam sposób wydania tej opowieści graficznej, gdyż wcześniejszym pozycjom komiksowym od wydawnictwa EGMONT bliżej do formatu A4, a cykl Światła północy dumnie reprezentuje rozmiar A5. Nie przeszkadza to jednak w żaden sposób w odbiorze treści, gdyż wewnątrz witają nas niezwykle barwne i przepiękne kadry, a sfera czytana także nie jest w ultra drobnym druku – „W dolinie trolli” czyta się bardzo przyjemnie. Absolutnie zakochałam się w wizualnej (i nie tylko) kreacji postaci oraz bajecznych pejzaży w tle, które skradły moje serce! Wiele też opowiadają sobą, gdyż trafiają się strony bez żadnej treści, gdzie autorka opowiada historię przez obrazy… i robi to bardzo dobrze!


W dolinie trolli nie zawodzi także od strony scenariusza, bo przygody Sonji są doprawdy nietuzinkowe i zaskakujące, przepełnione zarówno przyjemnym ciepełkiem i humorem, jak i grozą, tudzież nawet brutalnością. Malin Falch korzysta nie tylko z przyjemniejszych opowieści skandynawskich, ale i nie waha się wpleść w komiks okrutniejszych istot czy scen. Muszę przyznać, że bardzo mi tym zaimponowała, bo spodziewałam się bardziej delikatnej opowieści, a dostałam komiks Fantastyczny – dosłownie przez duże F! Jestem przekonana, że młodzież będzie tą pozycją zachwycona! Żałuję tylko, że moja przygoda tak szybko się zakończyła, bo gdy już się wkręciłam w to uniwersum maksymalnie… ech… po prostu ostatnie strony przywitały mnie zbyt szybko. Nie mogę doczekać się kontynuacji!


W dolinie trolli
to dopiero pierwszy tom Świateł północy, ale już pajam ogromną miłością do Malin Falch oraz podróży Sonji. Gadające zwierzęta, niesamowite magiczne istoty, pocieszni bohaterowie, motyw wikingów, nuta przejmującej grozy i niepokoju – nie wiem, za co ten komiks kocham najbardziej. Jako ciekawostkę dodam, że została tutaj nawet pokazana w interesujący sposób konfirmacja, obrzęd w niektórych krajach protestanckich, a umiem to ładnie wyjaśnić, bo w komiksie pojawiają się przypisy. Ten komiks to najprawdziwsza perełka! Polecam wszystkim miłośnikom wierzeń skandynawskich i nie tylko!

P.S. Na końcu znajdują się piękne szkice! Uwielbiam takie dodatki, a wy?

niedziela, 20 czerwca 2021

Christophe Cazenove, William Maury - „Sisters 15: Nie trzeba było mnie prowokować!”

Scenariusz: Christophe Cazenove i William Maury
Rysunki i kolory: William Maury
Tytuł: Nie trzeba było mnie prowokować!
Seria: Sisters, tom 15
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 16 czerwca 2021
Liczba stron: 48
Ocena: 8/10

Opis:

Najnowszy tom zabawnej serii o perypetiach dwóch sióstr: nastoletniej Wendy i o kilka lat młodszej Marine. Kłótnie Marine z Wendy stają się nie do wytrzymania, dlatego ich przyjaciółki starają się zrobić wszystko, aby dziewczynki doszły do porozumienia. Jednak sprytna Marine wymyśla zupełnie inne rozwiązanie: postanawia wymienić starszą siostrę na inny, lepszy model. Problem w tym, że nie wie, jak i gdzie go zamówić...

Recenzja:

Sisters to ciepła i zabawna seria komiksów o siostrach, która towarzyszy mi już od 2015 roku – wówczas został wydana część pierwsza. Aż nie mogę w to uwierzyć, że tak wiele czasu minęło od początku mojej przygody z Marine i Wendy, których burzliwe relacje są cudownie napisane i wymalowane przez Christophe’a (scenariusz) i Williama (scenariusz, rysunki i kolory).

Nie trzeba było mnie prowokować!
jest już piętnastym tomem cyklu, skupiającym się na konfliktach sióstr. Oczywiście, ciężko nazwać je wojną, choć uraza zdaje się być głęboka – wszak młodsza Marine chciała wymienić Wendy na nową siostrę! Przyjaciółki próbują je pogodzić, ale – jak zapewne się domyślacie – wychodzi to różnie. Mimo wszystko siostry potrafią się wyśmienicie bawić ze sobą i… bawią tym też czytelnika! Marine jest oczywiście wciąż moją ulubienicą, jest tak cudownie uroczą i nieprzeciętną dziewczynką, że nie mogło być inaczej – na dodatek w tym tomie zainteresowała się nauką ścisłą! Wendy oczywiście nie jest wcale gorsza- może nie jest tak rezolutna, tak i jej pomysłów nie brakuje – i potrafi być naprawdę kochaną siostrą!

Wizualnie cykl Sisters również nie zawodzi. Kolorowe kadry, znakomicie wykreowane postaci (również pod względem scenariuszowym), pełne emocji twarze oraz wiele smaczków ukrytych w kadrach – choćby z popkultury (postać Baby Yody). Każda historia/skeczyk zajmuje jedną stronę, dzięki czemu poznajemy wiele zabawnych sytuacji oraz ich rozwoju – bo wiele z nich nawiązuje do siebie. Autorzy w bajeczny sposób ukazują więzi siostrzane, a jednocześnie ich twór nie jest pozbawiony wartości ważnych – mimo konfliktu Marine i Wendy troszczą się o siebie, współpracują. Po prostu kocham te dziewczyny!


Nie trzeba było mnie prowokować! to lektura idealna dla każdej dziewczynki – i młodszej, i nieco starszej. Akurat w tym tomie Wendy i Marine mają przerwę letnią, więc klimatem część ta jest wprost idealna na wakacje. Jeśli macie ochotę na niesamowite przygody, z niesamowitymi siostrami, przyjaciółkami oraz całą plejadą innych postaci (oraz maskotek) – polecam z całego serducha! Kapitalna rozrywka. 💓

P.S. Myślę, że te komiksy można bez problemy czytać niezależnie. 😉

niedziela, 6 czerwca 2021

Marieke Nijkamp, Manuel Preitano - "Kod Oracle"

Autor: Marieke Nijkamp
Ilustracje: Manuel Preitano
Tytuł: Kod Oracle
Cykl: DC Powieść Graficzna 13+
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 19 maja 2021
Liczba stron: 184
Ocena: 10/10

Opis:

Barbara Gordon, sparaliżowana od pasa w dół w wyniku postrzału, zostaje przyjęta do Centrum Rehabilitacji Arkham – miejsca, gdzie nastolatki z Gotham mogą skorzystać z kompleksowej rehabilitacji i otrzymać pomoc psychologiczną. Skazana na wózek Barbara musi przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości, jednak coś nie daje jej spokoju. W nocy słychać dziwne głosy, a pacjenci ośrodka zaczynają znikać. Czy dręczące ją podejrzenia są wynikiem traumy? A może dziewczyna rzeczywiście słyszy głosy dochodzące z niekończących się korytarzy centrum? Barbara musi poskładać wszystkie części łamigłówki, by rozwiązać tajemnicę kryjącą się za ścianami CRA. W „Kodzie Oracle” nie da się uciec od prawdy, a Barbara Gordon musi pokonać demony przeszłości, zanim pochłoną jej przyszłość.

Recenzja:

DC Powieść Graficzna 13+ to jeden z moich ulubionych cykli komiksowych, obecnie dostępnych na rynku. Przedstawiają fascynujące przygody, przepełnione emocjami oraz problemami współczesnej młodzieży (także ogólnie społecznymi), a na dodatek robią to w sposób barwny i nieoczywisty. Nie inaczej jest z Kodem Oracle, jednym z najnowszych tytułów w tej serii.

Rozwiązywanie zagadek jest jak szybowanie w powietrzu.

Nie będę ukrywać, że nie znam za dobrze uniwersum DC, dlatego nie odniosę się szerzej do postaci Barbary Gordon w nim, a jedynie skupię się na historii zawartej w samym komiksie, którego jest główną bohaterką. Dziewczyna jest hakerką – i to nie byle jaką, ale pewnego dnia, nieszczęśliwie, zgarnia kulkę i ląduje na wózku inwalidzkim. Dla jej dobra zostanie wysłana do Centrum Rehabilitacji Arkham, gdzie ma dojść do siebie zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. I właśnie w tym miejscu rozgrywa się większość akcji komiksu, a Babs (bo tak siebie nazywa) otrzymuje tutaj niepokojącą zagadkę do rozwiązania…

(...) Być może nie jesteś w stanie rozwiązać własnej zagadki, ale ten dom jest kodem, a ty go złamiesz.


W komiksie kryją sią wątki iście z powieści grozy. Jedna z bohaterek opowiada Babs creepy historie, od których włos jeży się na karku, a które ostatecznie bardzo pomogą jej w rozwikłaniu zagadki znikających podopiecznych centrum. Sama tajemnica nie jest jednak jedynym wątkiem wartym uwagi. Powieść graficzna skrywa w interesujący sposób porusza tutaj między innymi motyw niepełnosprawności, odnajdywania siebie oraz – jak to w większości młodzieżowych tworów bywa – także rodzącej się przyjaźni (i nie rdzewiejącej starej). Wiele fragmentów tego komiksu mnie poruszyło, inne z kolei trzymały mnie w napięciu lub… bawiły. Od strony graficznej „Kod Oracle” również zachwyca – kreska jest barwna, fantastycznie uchwyca charaktery i emocje postaci, acz przy strasznych historiach opowiadanych Babs zmienia się w klimat bardziej horrorowy i… zarazem na swój sposób uroczy. Zresztą, spójrzcie sami, zamieszczam zdjęcie po lewej. Prawda, że ghost stories zostały tu przedstawione fenomenalnie?

Zawsze myślałam, że będę nieustraszona. Ale taka nie jestem. I chyba już nigdy nie będę. I nie ma w tym nic złego. Może Issy ma rację – gdybym się nie bała, toby znaczyło, że mi nie zależy. To strach sprawia, że dajemy z siebie wszystko, że przemy do przodu, że próbujemy zrozumieć to, czego nie rozumiemy.
Krok po kroku, zagadka po zagadce.
I jest to znacznie lepsze od latania.

Kod Oracle to cudowny komiks dla młodzieży, z wciągającą historią, nutką grozy i humoru, gwarantujący mnóstwa wrażeń, niepozbawiony przyjemnego ciepła dla serca i morału. W sposób niespotykany zostały tutaj ukazane liczne problemy społeczne, z którymi często muszą mierzyć się młodzi ludzie (oczywiście, w metaforze). Nie mogę doczekać się kolejnych tomów tego cyklu i… cóż więcej mogę powiedzieć? Polecam z całego serca!