Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 kwietnia 2022

Aniela Cholewińska-Szkolik - "Kość dinozaura. Słonecznikowa 5"

 

Autor: Aniela Cholewińska-Szkolik

Tytuł: Kość dinozaura. Słonecznikowa 5

Wydawnictwo: Wilga

Rok wydania: 2022

Wiek: 5+

Ocena: 7/10

Opis:

Zaprzyjaźnijcie się z rodziną Poziomków! Poznajcie sympatyczne rodzeństwo – przedszkolaki Krzysia i Lilkę oraz ich młodszego braciszka Adasia. Maluchy mieszkają w domu z ogródkiem na ulicy Słonecznikowej z mamą, tatą i kudłatym urwisem – pieskiem Zadziorem. Są ciekawe świata, zadają mnóstwo pytań i nie potrafią się nudzić. W pierwszym tomiku Poziomkowie odkryją piękno wiosny. Rodzina wybierze się na wycieczkę rowerową do lasu i zorganizuje piknik. Dzieci pomogą też mamie sadzić w ogrodzie nasionka, z których wyrosną warzywa, i zorganizują na podwórku zabawę w poszukiwanie skarbów. Książka zawiera cztery zabawne, pełne pozytywnych emocji opowiadania, idealne do rodzinnego czytania. Pomogą one oswoić się dzieciom z nowymi sytuacjami z życia przedszkolaka i nauczą maluchy cieszyć się pięknem codziennych chwil.

Recenzja:

Twórczość Anieli Cholewińskiej-Szkolik jest mi dość dobrze znana. Córka lubi jej książki, ja także, więc postanowiłyśmy sprawdzić, czy najnowsza propozycja autorki także jest czymś dla nas.

W książce poznajemy całkiem sympatyczną rodzinkę w modelu 2 + 3. Trójka ciekawych świata dzieciaków to taka trochę gwarancja, że dużo będzie się działo. I rzeczywiście nie można odmówić im pomysłowości. A, właśnie, prawie zapomniałam o psie, a Zadzior jest przecież członkiem rodziny i ważną postacią w tej publikacji. 

Jak wskazuje tytuł, przeczytamy między innymi o poszukiwaniu kości dinozaura, ale nie tylko. Mnie najbardziej podobał się fragment o tym, jak to burza i deszcz pokrzyżowały plany rodzinnego pikniku. Czy rodzina tak po prostu odpuści? Jak się pewnie domyślacie, odpowiedź brzmi: nie! I to mi się podoba, bo pokazuje, że plany zawsze można zmienić, ale nie warto tak od razu z nich rezygnować.




Tekstu w książce jest całkiem sporo, więc to raczej propozycja dla nieco starszych pociech. Ilustracje są całkiem przyjemne, choć nie jest to mój ulubiony rodzaj kreski. Niemniej całość prezentuje się przyzwoicie i wierzę, że publikacja znajdzie spore grono wielbicieli. 

Jeśli znacie poprzednie książki autorki, to mniej więcej wiecie, czego się spodziewać. Mnie się podobało. Aha, to pierwszy tom, będzie kontynuacja.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wilga.

piątek, 1 kwietnia 2022

Choux Nathalie - "Rodzina. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa"


 Autor: Choux Nathalie

Tytuł: Rodzina. Akademia mądrego dziecka. Pierwsze słowa

Wydawnictwo: HarperKids

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 10

Wiek: 2+ 

Ocena: 9/10

Opis:

Książeczka "Rodzina" przedstawia i pokazuje najbliższe osoby z otoczenia maluszka.  Na dużych obrazkach dzidziuś poznaje rodzinę: mamę i tatę czyli rodziców, brata i siostrę czyli rodzeństwo oraz babcię i dziadka czyli dziadków. Dzięki kolorowym obrazkom, dziecko uczy się nazywać  osoby z którymi ma styczność na co dzień.

Kartonowe książeczki wykonane są z największą starannością, zaokrąglone strony sprawiają, że książeczka jest bezpieczna dla malucha, a ruchome elementy pozwalają ćwiczyć małą motorykę.

Recenzja:

Bardzo lubię ten moment, gdy sięgam po nowości z serii Akademia Mądrego Dziecka, także te skierowane do najmłodszych czytelników. Niby znam już ten schemat - poręczny format, zaokrąglone rogi, pancerne strony, przesuwane elementy, a jednak za każdym razem czuję to zaciekawienie: czy AMD znów mnie czymś zaskoczy?

Ta książeczka urzekła mnie rozkładówką, na której pada pytanie: czy masz brata, czy siostrę? Jeśli przesuniemy paluszkiem w prawo, zza drzewa wyskoczy siostra, a jeśli w lewo - brat. Bardzo pomysłowe i skłaniające do opowiadania o własnej rodzinie.

Co więcej - poza takimi klasycznymi postaciami, jak rodzice, rodzeństwo czy dziadkowie pojawią się w tej książeczce nawet... pradziadkowie! Dla mnie to trochę takie zaproszenie do stworzenia drzewa genealogicznego rodziny :)



Dzięki tej publikacji maluszek rozbuduje swój zasób słownictwa, będzie mógł opowiedzieć o swoich bliskich, ale także poćwiczy sprawność paluszków i rączek - to właśnie umożliwiają przesuwane elementy. Dodam jeszcze, że ze względu na naprawdę solidne wykonanie, ta książeczka zostanie z wami na długo, choć zapewne będzie często w użyciu - doświadczenie podpowiada mi, że przesuwanki to jedne z najchętniej wybieranych przez maluchy książki. I wcale się temu nie dziwię!

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

piątek, 18 marca 2022

Isabelle Filliozat - "Złość - jak sobie z nią poradzić", "Moja rodzina"


 Autor: Isabelle Filliozat

Tytuł: "Złość - jak sobie z nią poradzić", "Moja rodzina"

Wydawnictwo: HarperKids

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 112 + 96

Wiek: 3-7 lat

Ocena: 9/10

Opis:

Skąd bierze się złość? 

Jak ją wyrażać bez agresji? 

Od zawsze uczono nas, że złość nie jest dobra. Tak naprawdę często mylimy ją z przemocą, a to dwie zupełnie różne rzeczy! Wybuchy agresji i stres nie są przejawami prawdziwej złości. Z tej książki nauczymy się, jak odróżniać te emocje i sobie z nimi radzić.

Książka została opracowana przez Virginie Limousin, psycholożkę i terapeutkę dziecięcą, oraz Isabelle Filliozat, psychoterapeutkę i guru pozytywnego rodzicielstwa we Francji, autorkę bestsellerów takich jak Próbowałam już wszystkiego i W sercu emocji dziecka."

Rodziny mogą być bardzo różne! W każdej rodzinie, niezależnie od jej kształtu i historii, przeżywamy zarówno radosne, jak i trudne chwile. W takich sytuacjach rozmowa i wyrażanie swoich emocji i potrzeb to najlepszy klucz do porozumienia. Aby czuć się dobrze w rodzinie, warto zrozumieć więzi, które nas łączą. Ta książka pomoże ci lepiej zrozumieć różne rodziny oraz poczuć się dobrze w swojej! 

Recenzja:

Towarzyszę tej serii od jej początków i za każdym razem z niecierpliwością oczekuję kolejnych tytułów. Częściowo jest tak pewnie dlatego, że lubię książki aktywnościowe, ale główny powód jest taki, że cała seria dotyczy emocji - na co zresztą wskazuje tytuł "Akceptuję, co czuję".

Tym razem na rynku pojawiły się dwie nowe pozycje: "Złość - jak sobie z nią poradzić" oraz "Moja rodzina". Obie książki pełne są przeróżnych zadań krążących wokół głównego tematu. A zadania te są naprawdę ciekawe. Mamy na przykład odczytać zaszyfrowaną wiadomość, do czego potrzebne nam będzie lusterko. Albo opisać sytuację, która przyniosła nam rozczarowanie. Dowiemy się też, czym jest pozycja wulkanu i jak pomaga ona wrócić do stanu równowagi. Zdefiniujemy też bliskość i przygotujemy specjalne karteczki, na których bliscy będą mogli zapisać, co lubią w nas najbardziej. Możemy też wyciąć specjalne zawieszki na drzwi, aby strzegły naszej prywatności. A to tylko przykłady zadań, które przygotowała dla czytelników autorka.

Warto zaznaczyć, że na końcu znajduje się poradnik dla rodziców, w którym autorka przedstawia temat już nie w postaci zadań, ale tekstu do poczytania, aby lepiej zrozumieć tę skomplikowaną materię, jaką są emocje i relacje.




Polecam - za różnorodność zadań, dzięki której każdy znajdzie coś dla siebie. Ciekawa alternatywa dla zwykłych książek o emocjach.

Książki zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa HarperKids.

poniedziałek, 31 maja 2021

Christophe Cazenove, Yrgane Ramon - "Kasia i jej kot. Tom 3"

Autor: Christophe Cazenove
Ilustrator: Yrgane Ramon (i inni)
Tytuł: Kasia i jej kot. Tom 3
Wydawnictwo: EGMONT
Data wydania: 5 maja 2021
Liczba stron: 144
Ocena: 9/10

Opis:

Trzeci album zbiorczy prześmiesznej serii o dziewczynce i jej kocie.

Opowieść nie tylko dla miłośników kotów! Życie rodziny Kasi biegłoby spokojnie, gdyby nie szaleństwa kota Sushiego. Dokazuje nawet po zmroku, dlatego dziewczynka wraz z tatą marzą o przespaniu choćby jednej całej nocy...
Przy żywiołowym zwierzaku nie uchowają się ani poduszki z pierza, ani przyrządzony na obiad pieczony kurczak. W tajemniczych okolicznościach znikają papugi sąsiada, a podczas pełni budzi się w Sushim instynkt pierwotnego łowcy. Urwanie głowy z takim czworonogiem! Może uspokoją go wycieczki do tematycznego parku rozrywki poświęconego – jakże by inaczej – kotom? A może wybiega się w trakcie wakacji na wsi? Jednak także Kasi nie brakuje zwariowanych pomysłów, więc dziewczynka i jej kot są siebie warci!

Recenzja:

Kasia i jej kot to pocieszny cykl komiksów, który wprost uwielbiamy. Zresztą, nie mogłoby być inaczej – wszak scenariusz do niego tworzy Christophe Cazenove, którego za sprawą serii „Sisters” pokochaliśmy całym serduchem. W tym miesiącu ukazał się już trzeci tom komiksu, jednakże spokojnie można czytać je niezależnie, bo jest to najzwyczajniej w świecie zbiór jednostronnych historyjek z życia tytułowej dziewczynki i jej kota Sushiego.

Komiks ma doprawdy przyjemną dla oka kreskę, postaci są proste, ale nie brakuje im charakterystycznych cech. Podobnie wygląda sytuacja z tłem – gdy jest nieważne to jest zaledwie lekko zarysowane (choć nie brakuje i bardziej szczegółowych kadrów), ale i tak doskonale widzimy, gdzie akcja się odbywa. A kolory są po prostu przebajeczne – żywe, intensywne i wesołe, niesamowicie cieszą oczy (nic dziwnego – odpowiadają za nie aż trzy osoby!). Postaci sprawiają wrażenie przesympatycznych, a ich twarze wyrażają multum emocji - często już same ich miny rozbawiają czytelnika (że nie wspomnę o przesłodkim pyszczku Sushiego). W tak barwnych i przyjacielskich bohaterach nie można się nie zakochać!

Przygody rezolutnej Kasi i Sushiego są przekomicznie i większość z nich opiera się po prostu na… typowo kocich zachowaniach (niezrównanej chęci do zabawy i psot). Futrzak ma charakter, jest szalony i… super uroczy, niemniej wiele historyjek jest poświęconych po prostu rodzinie i przyjaciołom dziewczynki, codziennym problemikom. Kryją się w tych kadrach uniwersalne wartości dla małego czytelnika (choć czasami młode postaci zachowują się nieco niewłaściwie, acz to prawo wieku niewielkiego) oraz – oczywiście – mnóstwo zabawy i humoru! Przy tej serii nie można nudzić się nawet na moment i nie można mieć dość przygód tej dwójki.

Kasia i jej kot. Tom 3 to kapitalny komiks dla każdego malucha, który lubi się pośmiać oraz opowieści obrazkowe. Ta część jest idealna na nadchodzący czas, ponieważ jej klimat jest przepysznie wakacyjny, pełen wycieczek oraz natury. Polecam absolutnie każdemu, nie tylko miłośnikom kotów – każdy pokocha Sushiego oraz te przepiękne ilustracje! 💓

środa, 28 kwietnia 2021

Sandro Natalini - "Jesteśmy rodziną"

 


Autor: Sandro Natalini
Tytuł: Jesteśmy rodziną
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 32
Wiek: 0-6
Ocena: 10/10

Opis:

Jest tu miejsce dla wszystkich – małych i dużych, czarnych i białych, a także łaciatych i pręgowanych. Szczęśliwe rodziny mogą wyglądać bardzo różnie. Na przykład tak jak rodzina nietoperzy, która wszystko robi do góry nogami!

Ta ciepła i mądra książka uczy dziecko akceptacji dla odmienności i pokazuje, że najlepszy dom rodzinny to ten, w którym jesteśmy kochani.

Recenzja:

Ta książka jest jednym z najlepszych przykładów, jak przy użyciu minimalnej liczby słów przekazać monumentalną treść. Bo i w tym picturebooku na każdej stronie znajduje się zaledwie po kilka wyrazów, gdzie zdania ciągną się przez dwie, a czasem nawet przez trzy strony. A zabawne i supersympatyczne ilustracje wypełniające szczelnie całe strony pomagają dziecku zwizualizować sobie przedstawianą sytuację. I choć książka prezentuje rodziny mniej lub bardziej zantropomorfizowanych zwierząt, bez najmniejszego problemu przekładamy ją na nasz – ludzki – grunt. Tak to już bywa z uniwersalnymi wartościami – nigdy nie jest zbyt wcześnie, by przekazywać je dzieciom i nie raz trzeba przypomnieć o nich dorosłym.


„Tym, co łączy rodzinę, nie są więzy krwi. To szacunek i miłość, z którymi towarzyszymy najbliższym w ich życiowych wyborach”.


„Jesteśmy rodziną” traktuje o rodzinach wszelakich – licznych i dwuosobowych, bardziej lub mniej kolorowych, żyjących blisko lub daleko od siebie. Mających różne upodobania względem spędzania wolnego czasu czy stylu życia. Bo w rodzinie jest miejsce dla każdego. Miejsce pełne miłości, bezpieczeństwa i zrozumienia.


 Pełna akceptacji dla odmienności, otwartości na drugiego człowieka, miłości i wsparcia. Cudowna. I super ważna, nie tylko dla maluszków.


Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia. 


poniedziałek, 19 kwietnia 2021

"Muminki. Bardzo ważne sprawy. Moja pierwsza biblioteczka"

Tytuł: Muminki. Bardzo ważne sprawy. Moja pierwsza biblioteczka
Wydawnictwo: HarperKids
Data wydania: 24 marca 2021
Liczba stron: 40 (10x4)
Ocena: 10/10

Opis:

„Muminki. Bardzo ważne sprawy. Moja pierwsza biblioteczka” to 4 wdzięczne kartonowe książeczki w pięknym etui. Każda książka, której format pasuje w sam raz do małych rączek, poświęcona jest innej tematyce - kolorom, rodzinie i przyjaciołom, emocjom oraz porom roku.

Wszystkim tym ważnym tematom towarzyszą przepiękne ilustracje w klimacie Tove Jansson.

Recenzja:

Muminki w wersji dla maluszków? To musiało się po prostu udać! Te przesympatyczne istoty skradają niepostrzeżenie serca każdego – i czytelnika, i oglądacza (gdyż z doświadczenia wiem, że większość osób zna je z ekranu telewizora). Gdy w moje ręce trafiło etui z książeczkami na bardzo ważne tematy, od razu się w nim zakochałam. Najprawdziwsze cudo!

Każda książeczka jest cudnie wydana i bardzo kolorowa. Barwy od razu wpadają w oko i sprawiają, że maluch chętnie się z ich treścią zapoznaje (a raczej ilustracjami – moja współrecenzencka ma niecałe dwa latka i naukę czytania ma dopiero przed sobą). Więc ja jej czytałam, a ona słuchała i przy okazji rozdawała buziaki wybranym bohaterom (no tak, oczywiście, że Włóczykij musiał otrzymać ich najwięcej) oraz pokazywała mi niektóre elementy – m.in. kota (miau) czy jedzonko (am am).


Treść jest prosta i przyjemna – mamy tutaj książeczkę o emocjach, porach roku, rodzinie i przyjaciołach oraz kolorach. Mała słuchała mnie z uwagą, a teraz, gdy piszę recenzję, zajęła się ochoczo przeglądaniem Bardzo ważnych spraw. Może to robić sama dzięki tekturowym stronom, które bez trudu może przekładać, a i jest już na tym etapie, że nie próbuje pożreć tektury (kiedyś naprawdę wgryzła się mocno w książkę…). Co więcej, przewidziano tutaj dodatkową rozrywkę dla dzieci – książeczki można ułożyć w spójny wzór. Prawdziwy czad, prawda? Szkoda tylko, że nie mają one bardziej kwadratowych zakończeń, aby prezentował on się idealnie, ale rozumiem ten zabieg – to zapewne dla bezpieczeństwa młodego mola książkowego, wszak ostrym końcem mógłby się zranić.

Muminki. Bardzo ważne sprawy. Moja pierwsza biblioteczka to kapitalna pozycja dla maluszków. Jestem absolutnie, ABSOLUTNIE przekonana, że każde dziecko zakocha się w muminkowych bohaterach oraz barwności tych ksiażek. My polecamy z całego serca – każdemu milusińskiemu! :)

niedziela, 14 lutego 2021

Jaclyn Moriarty - "Niezwykle kłopotliwe przygody Bronte Mettlestone"

Autor: Jaclyn Moriarty
Tytuł: Niezwykle kłopotliwe przygody Bronte Mettlestone
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 28 października 2020
Liczba stron: 384
Ocena: 10/10

Opis:

Rodzice Bronte Mettleston zostawili ją na wychowanie jednej z dziesięciu ciotek, a sami wyruszyli w podróż poszukując przygód. Dziewczynka miała bardzo miłe dzieciństwo wypełnione popołudniowymi herbatkami, podwieczorkami czy lekcjami jazdy konnej – żadnych przygód! Ale to bardzo szybko się zmieniło... Okazało się, że rodzice zostawili magiczny testament pełen wyjątkowo dziwnych, ale bardzo precyzyjnych instrukcji, które Bronte musi wypełnić co do joty. W przeciwnym wypadku jej rodzinne miasto legnie w gruzach…
Dziewczynka wyrusza w samotną wyprawę przez królestwa i krainy, by dostarczyć prezenty swoim pozostałym ciotkom. Są one równie niezwykłe, co stojące przed nią wyzwanie. Jedna z ciotek jest weterynarzem specjalizującym się w opiece nad smokami, inna - kapitanem statku, kolejna zaś przyjaźni się z syrenami. A to dopiero początek przygód, bo wszystko wskazuje na to, że te niecodzienne wizyty i wędrówki od ciotki do ciotki, to tylko przykrywka jej prawdziwej misji.

Recenzja:

Wojaże to to, co dzieciaki bez wątpienia lubią najbardziej, a w powieści Niezwykle kłopotliwe przygody Bronte Mettlestone ich nie brakuje. To jedna z najbardziej zwariowanych książek dla młodszych, z jakimi miałam ostatnimi czasy do czynienia! Jest po prostu… przefantastyczna!

Jaclyn Moriarty popełniła tutaj opowieść o nietuzinkowej dziewczynce, odważnej i odrobinę szalonej, na której spoczywa bardzo ważne zadanie, którego istotnym elementem jest poznanie swoich ciotek i podarowanie im drobnych podarków. Tutaj pojawia się plejada niesamowitych kobiet – jak w samym opisie możecie wyczytać jedna z nich jest weterynarzem smoków, inna przyjaźni się z syrenami… ale nie ma co zdradzać! Poznawanie kolejnych odnóg rodziny Bronte jest w samo sobie niebanalną przygodą, a i innych niesamowitości tutaj można znaleźć!

Podróż Bronte jest pełna cudów i dziwów, a jej przygody – jak na dziesięciolatkę – bardzo odważne i… kłopotliwe. Postępując zgodnie z testamentem pozostawionym przez rodziców, bohaterka poznaje wielu przyjaciół, równie nadzwyczajnych jak ciotki, którzy czynią jej przygody jeszcze wspanialszymi – cudownie ujmującymi. Sam klimat powieści i styl prowadzenia historii jest magiczny, bije z niej pozytywna energia, subtelne ciepełko. W treść wplecionych jest także wiele intrygujących wątków i motywów, które z całą pewnością pokocha każde dziecko!

Warto także powiedzieć dwa słowa o oprawie graficznej, bo wewnątrz kryje się nieco czarno-białych ilustracji, równie bajecznych jak okładka, przedstawiających wydarzenia z książki oraz postaci – między innymi ciotki Bronte. Uwielbiam takie dodatki!

Niezwykle kłopotliwe przygody Bronte Mettlestone porywają czytelnika w pełną magii i akcji podróż. To powieść przyjemnie wielowątkowa, rodzinna, humorystyczna i poruszająca, skrywająca wewnątrz wielu wspaniałych bohaterów i istot, pobudzających wyobraźnię krain i królestw. Jestem przekonana, że każdy miłośnik przygód i tajemnic zakocha się w jej treści – i w Bronte, bo tej sympatycznej dziewczynki nie da się nie lubić! Polecam z całego serducha!

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Julia Donaldson, Axel Scheffler - "Pan Patyk"

Autor: Julia Donaldson 
Ilustracje: Axel Scheffler 
Tytuł: Pan Patyk 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Data wydania: 28 października 2020 
Liczba stron: 32 
Ocena: 8/10 

Opis: 

Pan Patyk żyje sobie spokojnie wraz z ukochaną żoną oraz trójką uroczych patycząt. Lecz do czasu, do czasu, gdyż pewnego ranka wychodzi z dziupli rodowej, żeby rozruszać trochę gałązki, i zostaje… PORWANY! A zły los nie patyczkuje się z nieszczęsnym ojcem rodziny, wręcz przeciwnie. Kiedy pierwszy porywacz porzuca swoją zdobycz, natychmiast pojawia się następny! Czy zapłakane patyczki spędzą tę Gwiazdkę bez taty? Czy stęskniona Pani Patykowa ujrzy jeszcze swojego małżonka? 

Recenzja: 

Pan Patyk to książeczka, którą spontanicznie wybrałam do recenzji, bo… ogromnie zaintrygował mnie bohater! Czytałam bajki o różnych postaciach i rzeczach, ale… o patyku? Tego jeszcze nie grano! Co więcej, wybór ten był strzałem w dziesiątkę, gdyż ogromnie przypadł do gustu mi i moim siostrzeńcom! 

Od razu zostałam zaskoczona przez Julię Donaldson, bo nie sądziłam, że historia zostanie przedstawiona w sposób rymowany, dzięki czemu jest łatwiejsza w odbiorze nawet dla młodszego odbiorcy. Zresztą, co tu dużo mówić – chyba każdy w dzieciństwie lubił rymowanki, bo słucha się ich niezwykle przyjemnie. Opowieść sama w sobie jest odrobinę dramatyczna, bo Pan Patyk zostaje porwany przez rozmaite koleje losu w dal, ale… wszystko kończy się szczęśliwie! A wszystko to zasługa… Świętego Mikołaja! Jednakże, mimo pojawienia się jego postaci, to książka uniwersalna, na każdą porę roku – wszak perypetie głównego bohatera przewijają się przez parę pór roku. 

Warto dodać, że treści jest tutaj niewiele – do kilku wersów na stronę, dzięki czemu jest to fajna propozycja do nauki czytania, z całą pewnością zachęcająca przez wcześniej wspomniane rymy, dzięki którym można sobie gdzieniegdzie dopowiadać kwestie. Słownictwo również nie powinno być przeszkodą. 


Fantastyczna w Panu Patyku jest także konstrukcja i oprawa graficzna. Kreska jest prosta, a postaci stworzone przez Axel Schefflera przezabawne – uwielbiam ich wytrzeszcz. Kolorystyka również jest bardzo przyjemna dla oka – barwy są żywe, dzięki czemu miło dopatrywać się detali w rysunkach. Po prostu cudo! 

Pan Patyk okazał się dla mnie przesympatyczną niespodzianką i jestem pewna, że nie tylko mnie urzeknie ta książeczka. Każdy żądny przygód maluch będzie się świetnie przy jej treści bawił i z radością przystąpi do rymowanego czytania. Polecam z całego serducha – fantastyczny tytuł!

poniedziałek, 5 października 2020

"Mulan. Opowieść obrazkowa"


Tytuł: Mulan. Opowieść obrazkowa
Wydawnictwo: Harper Collins 
Data wydania: 16.09.2020
Liczba stron: 64
Ocena: 8/10 

Opis:

Żyjąca w tradycyjnej chińskiej rodzinie Mulan nie do końca odnajduje się w świecie, w którym synowie zostają wojownikami, a córkom przypada rola żony. Gdy więc na Chiny najeżdżają Hunowie i starszy, schorowany ojciec Mulan, Fa Zu, dostaje wezwanie do wojska, dziewczyna nie waha się ani chwili. Pod osłoną nocy wykrada miecz, zbroję i wezwanie do wojska i przebrana za fikcyjnego Pinga, syna Fa Zu, zgłasza się do obozu dla rekrutów. Jak potoczy się historia odważnej dziewczyny? Czy ktoś odkryje jej tożsamość? 

„Mulan. Opowieść obrazkowa” to oryginalna wersja znanej baśni przeznaczona dla maluchów. W książce opowieść o losach Mulan połączona została z elementami komiksu i kolorowanki. Nietypowa forma zachęci dzieci do samodzielnego czytania i pokaże im urok klasycznych komiksów.

Recenzja: 

Mulan raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. To jedna z najdzielniejszych – a na pewno najbardziej walecznych – księżniczek Disney’a, którą zna każdy! Sama jestem wielką fanką tej postaci, a sama opowieść o niej jest moją ulubioną ze wszystkich animacji wspomnianej wytwórni. Dlatego z przyjemnością postanowiłam zapoznać się z jej historią w wersji… obrazkowej! 

Mulan. Opowieść obrazkowa to niepozorna książeczka – jest malutka i cieniutka, ale za to nadrabia kolorem oraz opowieścią. Historia Mulan przedstawiona jest w sposób uproszczony i przystępny dziecku, dzięki czemu i maluchy rozpoczynające przygodę z czytaniem mogą się w tej pozycji zatracić. Co więcej, pozycja jest nie tylko pełna ilustracji, ale i częściowo jest komiksowa, dzięki czemu czyta się ją jeszcze szybciej i przyjemniej. Ja absolutnie zakochałam się w rysunkach, bowiem są wyjęte wprost z animacji Disney’a! Dokładnie tak zapamiętałam Mulan, jej towarzyszy oraz całą resztę. I – co równie istotne – znajdują się tutaj także fragmenty ilustracji do… pokolorowania! Ten pomysł jest fenomenalny, bo pozwala na interakcję z opowieścią. <3 


Lśniące strony czynią opowieść jeszcze barwniejszą, bo w świetle można odnieść wrażenie, że kolory delikatnie się mienią. Bardzo lubię taki papier, bo trudniej go pobrudzić, a małe rączki – no cóż – nie zawsze do czystych należą. Myślę więc, że jest to pozycja do oglądania i dla maluszków, które jeszcze nie czytają – oczywiście pod nadzorem rodzice, bo jednak są to miękkie strony, a szkoda byłoby książeczkę zniszczyć! 

Mulan. Opowieść obrazkowa to fantastyczny powrót do znanej bajki, przepełnionej akcją oraz licznymi wartościami, gdzie rodzina jest najważniejsza. Myślę, że każde dziecko zakocha się w tej pozycji bez pamięci, nie tylko przez wzgląd na pasjonującą historię, ale i piękną estetykę tego wydania. Króciutko mówiąc – polecam tę pozycję z całego serduszka!

niedziela, 6 października 2019

Ludivine Irolla - "Adela. Jednorożec mimo wszystko"

Autor: Ludivine Irolla
Ilustracje: Marie De Monti
Tytuł: Adela. Jednorożec mimo wszystko
Wydawnictwo: RM
Data wydania: 2 października 2019
Liczba stron: 192
Ocena: 8/10

Opis: 

Adela jest przemiłą klaczą, która urodziła się z rogiem na głowie. Mimo tego rzucającego się w oczy defektu wiedzie spokojne życie w pełnym dziwnych zwierząt gospodarstwie Norberta Dobromiłego. Między nami mówiąc, On i jego córka są szczęściarzami jakich mało – wygrali nawet główną nagrodę na loterii!
Wkrótce wszyscy zaczynają podejrzewać, że to Adela jest sprawczynią wszystkich szczęśliwych wypadków w gospodarstwie Dobromiłych. Ale czy to możliwe? Przecież jest tylko zwykłym koniem, który nawet nie wierzy w magię!

Recenzja:

Mamy ogromną słabość do opowieści o magii i jednorożcach. Zresztą – kto nie ma? Takie historie są zawsze pozytywnie zakręcone, wywołuję uśmiech na twarzy, napełniają energią. Tak jest i w przypadku książeczki Adela. Jednorożec mimo wszystko, która jest po prostu… PRZEBAJECZNA

Narratorką całości jest tytułowa bohaterka. To przebojowa jednorożec, która… uważa się za konia z rogiem. Mieszka w nietuzinkowym gospodarstwie, w którym nie brakuje równie niebanalnych postaci – gospodarza Norberta, jego muzykalnej córki Julki i plejady zwierząt – często o przykrej przeszłości. Jednakże, oryginalni bohaterowie to niejedyna anormalność wspomnianego miejsca – ziemia jest niezwykle żyzna, rodzina znajduje mnóstwo cudowności i wygrywa nagrody, a polana jest pełna… czterolistnych kończyn! Coś tu jest na rzeczy prawda? Tak też zaczynają sądzić mieszkańcy i pewien wścibski dziennikarz… 

(…) co ma na rogu wisieć, nie utonie, ja wam to mówię! 

Adela – jak wspominałam wcześniej – to doprawdy fantastyczna bohaterka i jej opowieść jest przecudacznie-urocza. Czuje się inna, ale nie czuje się źle ze swoją innością. Zabawnie przemienia rozmaite przysłowia na bardziej jednorożcowe (choć jest koniem) – zdaje się nie uważać nawet za niekońską różową-brokatową grzywę i fakt, że pachnie watą cukrową. W zasadzie Adela powiela wszystkie najsłodsze stereotypy o jednorożcach z bajek, ale… jest to przedstawione w tak humorystyczny i ciepły sposób, że nie można oderwać się od cukierkowatości! Co więcej, bohaterka poszukuje odpowiedzi na istotne pytania – m.in. co tak naprawdę znaczy szczęście, bycie szczęściarzem? Czy to to samo? 

Choć z powieści Adela. Jednorożec mimo wszystko humor wylewa się tęczami (upss, udzielił mi się dowcip Adeli!), tak poza rozważaniami o szczęściu, znaleźć tutaj możemy wiele o rodzinie. Wszak Norbert wszystkie swoje zwierzęta kocha jak własne dzieci, niezależnie od ich wad. To dobry człowiek, który – można by rzec – rozdaje szczęście dla tych niechcianych lub skrzywdzonych. Bo dla tych istotek największą radością zdaje się być właśnie bezpieczny kąt. Wyraźnie to widać na przykładzie Paprotki, kozy po przejściach, która z początku skrajnie nieznośna, stopniowo się otwiera. Czy więc i ona, mimo choroby i braku jednego rogu, może być nazwana szczęściarą? 

Adela. Jednorożec mimo wszystko to naprawdę fenomenalna pozycja. Można znaleźć w niej wiele życiowych niuansów – nie wszystkie wymieniłam powyżej, to zaledwie fragment – Adela na kartach książeczki poznaje również kulisy sławy, istotę bycia sobą i… nie zdradzę Wam więcej! Powiem jedynie, że to książeczka, która bawi, słodzi i uczy, a także zachęca do refleksji na tematy bardziej lub mniej ważne, a z pewnością budzi w czytelniku mnóstwo empatii. Humorystyczne czarno-białe ilustracje dopełniają całości, przyprawiając opowieść dodatkową szczyptą magii. Cóż mogę powiedzieć więcej? Chyba tylko to, że autorka pisząca na jednorożcu, ilustratorka kochająca nad życie psiaki i muzyka POP to połączenie nad wyraz udane! Polecam z całego serducha!

sobota, 18 maja 2019

Dorota Suwalska - "Tabletki na dorosłość"

Autor: Dorota Suwalska
Ilustrator: Marta Ruszkowska
Tytuł: Tabletki na dorosłość
Wydawnictwo: Adamada
Data wydania: 26.07.2018
Liczba stron: 256
Ocena: 8/10
Wiek: 12+

Opis:

Wszystko miało się skończyć, kiedy je połknie. Wreszcie stanie się dorosły i będzie mógł zlekceważyć załamującą nad nim ręce mamusię. Oleje mającego i tak wszystko gdzieś tatusia. Zignoruje zapatrzone w siebie dziewczyny. Wypnie się na nic nierozumiejących kumpli. Wyśmieje nauczycieli złośliwie stawiających pałę za pałą.  

Wszystko miało się skończyć, kiedy je połknie. A dopiero się zaczęło.

Recenzja:

Większość dzieci wchodząc w wiek nastoletni, z niecierpliwością odlicza czas do dorosłości, by być w pełni wolnymi i móc decydować samemu o sobie. Niestety zazwyczaj posiadają mylne wyobrażenie o tej samodzielności, gdyż nie uwzględniają potencjalnych problemów, które się z nią wiążą. Dopiero po wielu latach zrozumieją, jakim pięknym etapem w życiu człowieka jest właśnie dzieciństwo. Bohater powieści Tabletki na dorosłość przekonuje się na własnej skórze, czym może grozić przedwczesna dojrzałość, zwłaszcza fizyczna. Jego opowieść mimo wszystko jest utrzymana w humorystycznym nastroju. Jakich wrażeń po tej lekturze może spodziewać się młodzież i starsi czytelnicy?


Książka wzbudziła moją uwagę już samym tytułem. Zaintrygował mnie, więc postanowiłam dowiedzieć się, jaką historię skrywa. Kiedy po raz pierwszy ją otworzyłam, przekonałam się również, że jest ona wydana w nietypowy sposób, to znaczy inny niż większość powieści, które czytam. Czym zatem się ona wyróżnia? Zawiera kilkanaście rysunków przedstawiających wybrane sceny. Są one wykonane w sposób prosty, stonowanymi kolorami, z przewagą odcieni błękitu i czerni. Kolejny znaczący aspekt to sposób poprowadzenia fabuły. Otóż, główny bohater prowadzi bloga, publikując na nim wydarzenia z własnego życia, jednocześnie twierdząc, że jest to historia wymyślona, którą pisze wspólnie z anonimowym autorem. Treść jest wzbogacona zatem napisanym niebieską czcionką tekstem umieszczanym przez chłopca na literackim blogu. To pomysłowe rozwiązanie nadaje opowieści współczesny wymiar, gdzie komunikowanie się w sieci jest na porządku dziennym. Poznajmy teraz lepiej naszego protagonistę.


Emanuel, Mani, Marek, Mikrob, Mały. To wcale nie jest pomyłka, bowiem te wszystkie imiona i ksywki odnoszą się do jednej osoby, a więc głównego bohatera Tabletek na dorosłość. Chłopiec ma trzynaście lat i wiedzie wcale niełatwe życie, ani w szkole ani w domu. Jego ekscentryczny ojciec rockman i bardziej przyziemna mama już dawno przestali się ze sobą dogadywać. Marek, by poczuć się lepiej postanawia założyć bloga i takim sposobem trafia na Magika, który dostarcza mu uwaga –tabletki na dorosłość. Co się stanie, gdy je zażyje i jakie mogą być skutki uboczne tego uczynku? Podstawowe pytanie jednak brzmi: czy dorosłość jest naprawdę taka fajna?
"Przecież jedyny powód, dla którego warto być dorosłym, to... spełnienie marzeń z dzieciństwa."
Pomysł na fabułę okazał się oryginalny. Pomimo niejakiego tragizmu opowieść utrzymana jest w humorystyczny nastroju, z pewnym dystansem odnosząc się do różnych problemów bohatera. Tabletki zsyłają bowiem na niego masę problemów. Będzie musiał umieć poradzić sobie w nowej sytuacji. Irracjonalne wydarzenia, a więc zamiany w dorosłą osobę intrygują czytelnika i napędzają akcje trzymając go w niepewności o dalsze losy głównego bohatera. Z łatwością można bowiem go polubić i z chęcią towarzyszyć mu w jego drodze po dorosłość, nie tylko tę fizyczną.


Oprócz skomplikowanych relacji nastolatka z rówieśnikami zauważymy w jego opowieści złożoną sytuację rodzinną, która w znacznym stopniu wpływa na jego samopoczucie. Jego rodzina nie jest doskonała, dosiegają ją pewne problemy. Jednak wszystko można naprawić, jeśli ktoś wskaże nam ku temu drogę. Magik stawia przed Markiem zadania, których celem jest poznanie własnej osobowości, a także powrót do swoich korzeni. Przekonamy się o istotnym wpływie przodków na losy ich pokolenia. Wszystko to jest przedstawione w sposób przystępny dla nastolatka, a także starszego czytelnika.


Teraz przejdźmy do zakończenia, które niezbyt przypadło mi do gustu, gdyż było bardziej zakręcone niż wszystkie poprzednie wydarzenia. Zgubiłam się w jego przesłaniu i nie chciałam drugi raz wracać do jego treści, by je zrozumieć. Nie lubię takich niejasności, ale być może każdy indywidualnie do tego podejdzie i będzie umiał wykrzesać z zakończenia więcej niż ja.

Tabletki na dorosłość to historia oparta na oryginalnym pomyślę z bohaterem, którego bez problemu łatwo zrozumieć i utożsamić się z nim. Wesołe sytuacje umilają czas spędzony z książką, a są też takie, które zmuszają do zastanowienia się nad ważnymi sprawami, podkreślając rolę rodziny w życiu każdego dziecka. To lektura idealna dla młodzieży i czytelników lubiących magiczne opowieści, w pewnym stopniu oderwane od rzeczywistości. Dałam się złapać w jej sidła i wcale tego nie żałuję.

Książkę zrecenzowałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Adamada.

niedziela, 21 października 2018

Agnieszka Starok - "Kot Kocisław i jego ludzie"

Autor: Agnieszka Starok 
Ilustracje: Karolina Cichoń-Wydrych 
Tytuł: Kot Kocisław i jego ludzie 
Wydawnictwo: Tekturka 
Rok wydania: 2018 
Liczba stron: 32 
Ocena: 6/10 

Opis: 

Ten kot zna wszystkie tajemnice swoich bliskich. Wie, że Karolcia wyjada po kryjomu pastę do zębów, a Tosia wyciąga z szafki mąkę i ją ugniata. Jego samego na znak nadchodzących kłopotów swędzi pacha. Poznajcie Kota Kocisława, którego opowieści rozśmieszają zarówno dzieci, jak i dorosłych. Wspólne czytanie nie musi być nudne 

Recenzja: 

Większość dzieci kocha koty, uwielbiam je i ja. Właśnie dlatego z przyjemnością postanowiłam zapoznać się z książeczką Kot Kocisław i jego ludzie, której już sam tytuł idealnie przedstawia naturę wspomnianych futrzaków i humorystyczne aspekty całości. 

Jak się pewnie domyślacie – narratorem całości jest tytułowy bohater! Opowiada on o swojej rodzinie, przeprowadzce do nowego domu oraz o sobie samym. Muszę przyznać, że od razu Kocisława polubiłam, bowiem choć jest odrobinkę złośliwym stworzeniem, tak również kocha swoją rodzinę. Postanawia nawet pomóc Karolci znaleźć nową przyjaciółkę, ale – niestety – nieco komplikuje sytuacje. Na szczęście wszystko się dobrze kończy. No… prawie. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu, który – mam nadzieję – rzuci więcej światła na nowych sąsiadów Kocisława. 

Opowieść Agnieszki Starok jest przepełniona humorem, ciepłem i dużą dozą kociej natury. Świetnie się z tą książeczką bawiłam, a to nie wszystkie jej zalety. Ma ona również wydźwięk odrobinę edukacyjny, m.in. mówi o tym, że zwierzęta to nie zabawki! To także historia rodzącej się przyjaźni dzieci, widzianej oczami kota. I – co równie ważne – głównego bohatera nie da się nie lubić. Myślę, że każdy czytelnik – zarówno mały, jak i duży – zakocha się w jego postaci. 

Interesujące są również ilustracje. Z początku nie byłam przekonana do kreski Karoliny Cichoń-Wydrych, jednakże mojej siostrzenicy ogromnie się jej rysunki spodobały. Są oryginalne i kolorowe, a kot Kocisław jest zwizualizowany doskonale. Warto także zwrócić uwagę, że w książeczce znajduje się nie tylko tekst drukowany, ale i jakby ręcznie przez dziecko pisany. To super dodatek, podobnie jak wtrącenia tytułowego bohatera. Czyta się to znakomicie! 

Kot Kocisław i jego ludzie to pozycja inna, ale nie tylko z tego powodu warto po nią sięgnąć. Jest ich znacznie więcej – nietuzinkowa szata graficzna, przekomiczny narrator-bohater oraz wiele fajnych mądrości. Jestem przekonana, że każdy maluch zakocha się w tej książeczce. Polecam z całego serca! 

środa, 11 lipca 2018

Jane Chapman - "Trzymaj mnie mocno"


Autor: Jane Chapman
Tytuł: Trzymaj mnie mocno
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 32
Ocena: 10/10
Wiek: 0-3 lat

Opis:

Poznaj uroczą wyderkę Miki!

Mała wyderka zawsze mocno trzyma się swojej mamy. Pewnego dnia, gdy mama wyrusza na poszukiwanie pożywienia, Miki poznaje nowego przyjaciela - Amaka, który tak jak ona jest małą wydrą morską. Od tej pory razem przeżywają przeróżne przygody. Kiedy na morzu nagle zrywa się potężny sztorm, wyderki nie mają innego wyjścia, jak tylko mocno się trzymać. Ale czy to wystarczy, żeby być bezpiecznym?

Pięknie zilustrowana historia opowiadająca o rodzinie, przyjaźni i wzajemnym wsparciu.


Recenzja:

Uwielbiam Picturebooki od Zielonej Sowy (Koala, który się trzymał wytrwale utrzymuje się na liście bestselerów mojej Bobasy), ale tym razem przeszli samych siebie. Ta książka jest PIĘKNA! I urocza. Nie mogłyśmy jej odłożyć przez dobre dwa tygodnie i naprawdę znam ją już na pamięć. Słowo w słowo.

Przede wszystkim ma fantastyczne ilustracje. Puchate wyderki, nasycone granaty, błękity i turkusy morskich głębin i biel piany skrząca się w słońcu. Cudo, prawdziwa uczta dla oczu.







Drugim, co rzuca się w oczy są przeuroczy bohaterowie – wyderki chciałoby się wyprzytulać jeszcze przed rozpoczęciem lektury (szczególnie kiedy mama już dobrze wyczochra swoją córeczkę). A łączące ich relacje napełnią wzruszeniem serce największego twardziela – pełna troski miłość macierzyńska, pełna oddania przyjaźń i poczucie wspólnoty w przypadku zagrożenia.

I na koniec historia z kochanym przesłaniem. O tym, że ta opowieść pełna jest przytulanek nie trzeba nawet pisać. Ale jest w niej również ciekawość świata, wzajemne wsparcie, chwila grozy, odwaga i poświęcenie. I przyjaźń, która przetrwa największy nawet sztorm. I chociaż treść nie jest rymowana, czyta się ją równie płynnie, co pozostałe książki z tej serii, a fabuła tej, niedługiej przecież, książeczki wciąga od pierwszej strony.

Ciepła, sympatyczna, podnosząca na duchu książka nadająca się idealnie na wieczorne przytulanie. W dodatku w imponującej oprawie wizualnej. Nie sposób się nie zakochać.
Ponadto świetnie sprawdzi się jako lektura dla przyszłych przedszkolaków podczas tłumaczenia konieczności rozstania dziecka z mamą, któa musi pracować.

Bierzcie i kupujcie, bo to prawdziwa perła w dziecięcej biblioteczce.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.